I KR 311/72

WyrokIzba Karna1972-12-13

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy odczytanie zeznań podejrzanego złożonych w postępowaniu przygotowawczym, który następnie zmarł, jest dopuszczalne w trybie art. 337 § 1 k.p.k. w sytuacji, gdy nie można uzyskać jego oświadczenia co do treści protokołów?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że odczytanie zeznań podejrzanego złożonych w postępowaniu przygotowawczym, który następnie zmarł, jest dopuszczalne w trybie art. 337 § 1 k.p.k., nawet jeśli zeznania te nie były złożone w charakterze świadka, lecz jako wyjaśnienia podejrzanego. Sąd podkreślił, że art. 337 § 2 k.p.k. zezwala na odczytanie protokołów wyjaśnień złożonych uprzednio w charakterze podejrzanego przez osobę występującą w danym stadium procesu w charakterze świadka. W sytuacji, gdy nie można uzyskać oświadczenia zmarłego co do treści protokołów (art. 337 § 3 k.p.k. w zw. z art. 334 § 2 k.p.k.), sąd jest zobowiązany do szczególnie ostrożnej oceny treści odczytanych wyjaśnień.
Stan faktyczny
Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę dotyczącą oskarżonych Henryka S. i Kazimierza Z. W toku postępowania wyłączono do odrębnego postępowania sprawę Zbigniewa C. z powodu jego choroby, która uniemożliwiała mu udział w rozprawie. Zbigniew C. zmarł w trakcie postępowania. Sąd pierwszej instancji odczytał zeznania Zbigniewa C. złożone w postępowaniu przygotowawczym w trybie art. 337 § 1 k.p.k. Rewizje zarzuciły naruszenie przepisów postępowania, w tym odczytanie zeznań Zbigniewa C. Sąd Najwyższy rozpatrywał również kwestię kwalifikacji prawnej czynu przypisanego Kazimierzowi Z.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w części dotyczącej kwalifikacji prawnej czynu przypisanego Kazimierzowi Z. i zastosował art. 286 § 3 k.k. z 1932 r., obniżając wymierzoną karę, przy jednoczesnym warunkowym zawieszeniu jej wykonania. W pozostałym zakresie wyrok został utrzymany w mocy.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia R. Staszkiewicz. Sędziowie: L. Jax (sprawozdawca), S. Mirski.Prokurator Prokuratury Generalnej: S. Kabat.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 11 grudnia 1972 r. sprawy 1) Henryka S., oskarżonego z art. 217 § 2 k.k., 2) Kazimierza Z., oskarżonego z art. 286 § 1 k.k. z 1932 r., z powodu rewizji wniesionych przez prokuratora i oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla Województwa Warszawskiego w Warszawie z dnia 29 kwietnia 1972 r.1) zmienił zaskarżony wyrok co do oskarżonego Kazimierza Z. w ten sposób, że przyjął, iż oskarżony ten czynem przypisanym mu w pkt 2 wyroku dopuścił nieumyślnie do powstania szkody w mieniu społecznym w wysokości 641.268 zł i stosując do tak przypisanego mu czynu kwalifikację z art. 286 § 3 k.k. z 1932 r. w związku z art. 2 § 1 k.k. na podstawie ostatnio wymienionych przepisów oraz art. XIII pkt 1 przep. wprow. k.k. wymierzył mu za ten czyn karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, przy czym na podstawie art. 61 § 1 k.k. z 1932 r. wykonanie tej kary zawiesił warunkowo na okres 3 lat;2) utrzymał w mocy wyrok co do oskarżonego Henryka S. (...)Uzasadnienie faktyczne1. Rewizja obrońcy oskarżonego Henryka S. nie jest zasadna.Zarzut obrazy przepisów postępowania nie jest trafny, gdyż zaskarżony wyrok nie jest dotknięty takimi uchybieniami, które mogłyby mieć wpływ na treść wyroku.Sąd Wojewódzki słusznie wyłączył do odrębnego postępowania sprawę oskarżonego Zbigniewa C., gdyż z zaświadczenia lekarskiego z dnia 15 kwietnia 1972 r. wynika, że oskarżony ten z powodu choroby ”nie może uczestniczyć w rozprawie (...)”. Choroba oskarżonego Zbigniewa C. stanowiła okoliczność utrudniającą rozpoznanie sprawy tego oskarżonego łącznie ze sprawą oskarżonych Henryka S. i Kazimierza Z., a zatem istniały wystarczające przesłanki do wyłączenia sprawy Zbigniewa C. na podstawie art. 24 § 3 k.p.k.Rewizja niesłusznie wywodzi, że odpowiedzialność oskarżonego Henryka S. na podstawie art. 217 § 2 k.k. jest uzależniona między innymi od ustalenia wyrokiem skazującym Zbigniewa C., iż dopuścił się on zarzucanego mu zagarnięcia mienia społecznego, i że dopiero wówczas można by przyjąć, iż w następstwie czynu oskarżonego Henryka S. powstała szkoda w gospodarce uspołecznionej. Wbrew twierdzeniom rewizji przy rozważaniu winy oskarżonego Henryka S. odpowiedzialność karna Zbigniewa C. nie mogła mieć żadnego znaczenia, gdyż ustalenie faktu powstania szkody w gospodarce uspołecznionej nie było uwarunkowane rozpoznaniem sprawy Zbigniewa C. Błędność takiego stanowiska rewizji jest oczywista zwłaszcza wówczas, gdy zważy się, że podzielając wyrażony w niej pogląd można by dojść do jaskrawo niesłusznego wniosku, iż skoro postępowanie w sprawie Zbigniewa C. zostało umorzone wobec śmierci oskarżonego, to obecnie oskarżony Henryk S. w ogóle nie może odpowiadać za czyn trafnie przypisany mu zaskarżonym wyrokiem. Należy zatem stwierdzić, że Sąd Wojewódzki mógł rozpoznać sprawę oskarżonego Henryka S. przed rozpoznaniem sprawy Zbigniewa C., gdyż zebrane dowody pozwalały na prawidłowe ustalenie, iż w następstwie czynu oskarżonego Henryka S. powstała wielka szkoda w mieniu społecznym.Nie można również podzielić poglądu rewizji, że Sąd Wojewódzki naruszył przepisy postępowania, a zwłaszcza art. 337 § 1 k.p.k. przez to, że ”zmienił status procesowy Zbigniewa C. na użytek niniejszego procesu i dopuścił go w charakterze świadka”, a następnie postanowił odczytać jego zeznania w trybie art. 337 § 1 k.p.k.Należy bowiem wziąć pod uwagę to, że skoro sąd uznał, iż zeznania oskarżonego Zbigniewa C. mogą mieć znaczenie dla pełnej realizacji naczelnej zasady procesu - zasady prawdy (art. 2 § 1 pkt 2 k.p.k.), to obowiązkiem sądu było dowód ten wykorzystać. Po wyłączeniu sprawy Zbigniewa C. co odrębnego postępowania na podstawie art. 24 § 3 k.p.k. oskarżony ten nie mógł być w sprawie Henryka S. i Kazimierza Z. przesłuchany w innym charakterze jak tylko w charakterze świadka. Słuszne więc było stanowisko sądu wyrażone w tej materii. Skoro zaś stan zdrowia Zbigniewa C. nie pozwalał mu na przesłuchanie go przed sądem (o tym, że sąd słusznie ocenił stan zdrowia Zbigniewa C. jako bardzo poważny, świadczy najbardziej wymownie fakt, iż ostatnio wymieniony zmarł w dniu 30 maja 1972 r.), to zachodziła przesłanka wymieniona w art. 337 § 1 k.p.k. (nie dająca się usunąć przeszkoda) do odczytania jego zeznań złożonych w postępowaniu przygotowawczym. Były to wprawdzie zeznania złożone nie w charakterze świadka, lecz wyjaśnienia złożone w charakterze podejrzanego; okoliczność ta jednak nie stała na przeszkodzie ich odczytaniu, gdyż art. 337 § 2 k.p.k. wyraźnie zezwala w takiej sytuacji na odczytanie protokołów złożonych uprzednio wyjaśnień w charakterze podejrzanego przez osobę występującą w danym stadium procesu w charakterze świadka.Oczywiście, w sytuacji wyżej opisanej, skoro nie można było uzyskać oświadczenia Zbigniewa C. co do treści tych protokołów (art. 337 § 3 k.p.k. w związku z art. 334 § 2 k.p.k.), sąd był zobowiązany do szczególnie ostrożnej oceny treści odczytanych wyjaśnień, gdyż złożone one były w warunkach, kiedy Zbigniew C. występując w roli podejrzanego nie był zobowiązany do mówienia prawdy. W konkretnej sprawie jednak i te względy schodziły na drugi plan. Zbigniew C. bowiem w swych wyjaśnieniach nie obciążał ani oskarżonego Henryka S., ani oskarżonego Kazimierza Z. Dla sprawy niniejszej natomiast znaczenie miał jedynie sam fakt, że Zbigniew C. przyznawał się (przynajmniej częściowo) do zagarnięcia kwot wypłaconych na podstawie sfałszowanych przez niego dokumentów i podał - w pewnym przynajmniej zakresie - technikę dokonywania wypłat. Ponadto wynikające z tych wyjaśnień fakty znajdują w zasadzie potwierdzenie także w innych dowodach, a w szczególności w dokumentach oraz opinii biegłych.Wreszcie fakt, że oskarżony Zbigniew C. zmarł po upływie miesiąca od wydania zaskarżonego wyroku, nie tylko potwierdza słuszność oceny przez Sąd Wojewódzki stanu zdrowia tegoż oskarżonego jako powodu wyłączenia sprawy oskarżonych Henryka S. i Kazimierza Z. do odrębnego postępowania oraz jako przeszkody w jego przesłuchaniu - w charakterze świadka - na rozprawie, lecz także dezaktualizuje wnioski obrońcy zmierzające do spowodowania przesłuchania tegoż Zbigniewa C. (po zwrocie akt sprawy do ponownego rozpoznania) przez sąd orzekający w sprawie Henryka S. i Kazimierza Z.Nie jest słuszny także zarzut obrazy art. 179 § 2 k.p.k. przez niewyłączenie ze składu biegłych Jana A., który poprzednio brał udział w weryfikacji bilansu pokrzywdzonej spółdzielni. Okoliczność ta bowiem nie osłabia zaufania do wiedzy lub bezstronności tegoż biegłego. Kwestia ta została zresztą rozważona przez sąd, który słusznie zwrócił uwagę na to, że przy sprawdzeniu bilansu księgowy rewident nie bada w zasadzie poszczególnych dokumentów i operacji księgowych, lecz sprawdza ogólnie sposób księgowania oraz to, czy zachowane zostały przepisy i zasady obowiązujące przy sporządzeniu bilansu. Dlatego też niezauważenie przy tych czynnościach uchybień w sposobie księgowania poszczególnych dokumentów nie może dyskredytować umiejętności tegoż biegłego. Zresztą biegły Jan A. opracował opinię wspólnie z biegłym Edwardem Ł., przy czym obaj biegli wykazali pełną zgodność w swych opiniach. Gdyby więc nawet uznać, że rzeczą niewłaściwą było powierzenie w niniejszej sprawie funkcji biegłego Janowi A. ze względu na jego poprzednie czynności wykonawcze w pokrzywdzonej spółdzielni, to i tak brak podstaw do uznania, iż tego rodzaju uchybienie mogło mieć wpływ na treść wyroku.Nie jest również słuszny zarzut błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, gdyż w świetle całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej wina oskarżonego Henryka S. w zakresie przypisanym przez sąd jest niewątpliwa.Z prawidłowych ustaleń Sądu Wojewódzkiego wynika, że oskarżony Henryk S. w okresie od października 1965 r. do czerwca 1970 r. jako prezes pokrzywdzonej spółdzielni, nie dopełniając obowiązku prawidłowej kontroli zasadności wypłat dotyczących rzekomych kosztów transportu związanego z przewożeniem sprzętu służbowego do przeprowadzenia robót geologicznych, umożliwił Zbigniewowi C. zrealizowanie fikcyjnych rachunków i zagarnięcie w ten sposób, na szkodę wspomnianej spółdzielni, kwoty 862.685,90 zł. Wskazana wyżej kwota 862.685,90 zł składa się z sumy 145.703,60 zł niesłusznie wypłaconej Zbigniewowi C. tytułem rzekomych należności za transport konny oraz z sumy 716.982,30 zł dotyczącej kosztów związanych z rzekomym korzystaniem z samochodów wojskowych.W odniesieniu do kwoty 145.793,60 zł należy stwierdzić, że z zeznań pracowników zatrudnionych przez Zbigniewa C. wynika, iż poza dwoma wypadkami do przenoszenia sprzętu na budowie (tj. pomiędzy poszczególnymi otworami) nie używano żadnych środków transportu, gdyż sprzęt ten przenosili pracujący tam robotnicy. Należy przy tym podkreślić, że chodziło tu o przenoszenie sprzętu na stosunkowo nieduże odległości, bo wynoszące od około 25 do 30 m, oraz że waga poszczególnych elementów nie była tak wielka, aby sama przez się wskazywała na potrzebę korzystania z wykazanych w przedstawionych przez Zbigniewa C. dokumentach środków transportu. Bezkrytyczne akceptowanie przez oskarżonego Henryka S. rachunków za korzystanie z transportu konnego stanowiło więc istotnie niedopełnienie przez niego obowiązków służbowych, zwłaszcza jeżeli zważy się, że w niektórych wypadkach już sama treść rachunku musiała nasuwać zastrzeżenia, co zostało bliżej omówione w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Wprawdzie fakt korzystania przez Zbigniewa C. z transportu konnego wynikał z przedstawionych przez niego fikcyjnych protokołów konieczności, jednakże oskarżony Henryk S. nie mógł akceptować tylko na tej podstawie wypłaty należności za ten transport, gdyż jako doświadczony geolog znał on zasady organizacji oraz warunki wykonywania tego rodzaju robót i w związku z tym wiedział, że do przenoszenia sprzętu na terenie tej samej budowy (tj. pomiędzy otworami) z reguły nie używa się transportu konnego lub samochodowego, gdyż sprzęt przenoszą robotnicy.W tych warunkach fakt niedopełnienia przez oskarżonego Henryka S. w tym zakresie (tj. co do niesłusznej wypłaty Zbigniewowi C. kwoty 145.703,60 zł) obowiązków służbowych jest oczywisty, a zatem odmienne w tym względzie stanowisko rewizji należy uznać za nieuzasadnione.Przechodząc do rozważenia okoliczności dotyczących wypłacenia Zbigniewowi C. nienależnej mu kwoty w wysokości 716.982,30 zł, trzeba stwierdzić, że w sprawie jest niewątpliwe, iż do przewożenia sprzętu z jednej budowy na drugą używano środków transportu należącego do pokrzywdzonej spółdzielni lub do innej spółdzielni świadczącej tego rodzaju usługi, a nie - jak to wynikało z dokumentów przedstawionych przez Zbigniewa C. - samochodów wojskowych (...).Oskarżony Henryk S. bezkrytycznie akceptował przedstawiane przez Zbigniewa C. dokumenty dotyczące rozliczenia lub wypłaty zaliczek na rzekome korzystanie z transportu wojskowego, mimo że orientował się, iż do przewożenia sprzętu z budowy na budowę przynajmniej częściowo używano samochodów spółdzielni, co musiało nasuwać istotne wątpliwości co do potrzeby masowego korzystania z samochodów wojskowych. Już ten fakt nakładał na oskarżonego Henryka S. obowiązek bliższego zainteresowania się tą sprawą i spowodowania wyjaśnienia nasuwających się wątpliwości, a wówczas - jak słusznie stwierdził sąd - ujawniono by, że przedstawione przez Zbigniewa C. kwity kasowe są fikcyjne. Oskarżony Henryk S. nie podjął jednak żadnych czynności zmierzających do wyjaśnienia tej sprawy (tj. korzystania przez Zbigniewa C. z transportu wojskowego), a nawet polecił wypłacać Zbigniewowi C. należność za transport gotówką także po 1968 r., mimo że było to wówczas sprzeczne z uchwałą zarządu spółdzielni.W świetle powyższych faktów oraz innych dowodów szczegółowo omówionych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku wina oskarżonego Henryka S. także i w tym zakresie jest niewątpliwa.Nie jest trafne stanowisko rewizji, że oskarżony Henryk S. nie może odpowiadać karnie za wypłacenie kwoty 862.685,90 zł na podstawie fikcyjnych dokumentów finansowych, gdyż trudno od niego wymagać, ażeby sprawdzał drobiazgowo każdy akceptowany dokument, zwłaszcza że czynili to przed nim inni odpowiedzialni pracownicy pokrzywdzonej spółdzielni. Wbrew takiemu stanowisku rewizji obrońcy oskarżonego Henryka S. należy stwierdzić, że fakt wcześniejszego sprawdzenia wspomnianych dokumentów przez inne także odpowiedzialne za to osoby nie zwalniał oskarżonego od obowiązku rozważenia, czy akceptowane dokumenty dotyczą wydatków ekonomicznie uzasadnionych, a przy takim wykonywaniu tej czynności oskarżony ten niewątpliwie dostrzegłby potrzebę bliższego zbadania tej sprawy, co - jak już wspomniano - pozwoliłoby na szybkie ujawnienie działalności Zbigniewa C.Ustalenia Sądu Wojewódzkiego dotyczące dopuszczenia przez oskarżonego Henryka S. do zawyżenia faktur na kwotę około 152.000 zł spłacanych przez Rejonowe Zarządy Kwaterunkowo-Budowlane w W. i O. są prawidłowe i znajdują wystarczające uzasadnienie w okolicznościach ujawnionych w toku rozprawy głównej. Należy także podkreślić, że sąd pierwszej instancji zajęte w tej kwestii stanowisko wyczerpująco uzasadnił, przytaczając na jego poparcie przekonujące argumenty. Niesłusznie przy tym rewizja twierdzi, że sąd nie uwzględnił struktury organizacyjnej spółdzielni, a w szczególności że oskarżonemu nie podlegał pion techniczny. To ostatnie twierdzenie bowiem pomija fakt, że oskarżony Henryk S. w okresie od dnia 1 stycznia 1969 r. do dnia 30 czerwca 1970 r. - jako zastępca prezesa spółdzielni - pełnił funkcję kierownika technicznego, a poza tym kwestię tę rozważył sąd, jak wynika z uzasadnienia wyroku.Za słuszny wreszcie należy uznać wymiar kary zastosowany wobec oskarżonego Henryka S., i dlatego sąd nie uwzględnił w tej kwestii rewizji prokuratora. Rewizja ta wprawdzie zasadnie wskazuje na to, że oskarżony zlekceważył sygnał, jaki powinna dla niego stanowić uchwała zarządu spółdzielni w 1968 r., oraz że wysokość szkód przemawia za wymierzeniem oskarżonemu stosunkowo surowej kary. Mimo tych okoliczności, kary wymierzonej oskarżonemu nie można uznać za rażąco niewspółmierną, i to ani w sensie nadmiernej łagodności, ani też nadmiernej surowości. W szczególności wbrew twierdzeniu rewizji prokuratora - nie popartemu zresztą żadnym argumentem - brak podstaw do przyjęcia, że oskarżony Henryk S. ”miał pełną świadomość”, iż weryfikowana przez niego dokumentacja geologiczno-inżynierska jest nieprawdziwa. Przeciwnie - chociaż można oskarżonemu przypisać, że świadomie nie wypełniał swych obowiązków kontrolnych, to jednak dopuszczenie przez niego do spowodowania poważnych (a tym bardziej wielkich w rozumieniu art. 217 § 2 k.k.) szkód na pewno nie było objęte winą umyślną. W szczególności zaś brak jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że oskarżony Henryk S. miał informacje lub choćby podejrzenia, iż oskarżony Zbigniew C. albo inne osoby posługują się dokumentami sfałszowanymi lub fikcyjnymi i za ich pomocą dopuszczają się zagarnięcia mienia społecznego.2. Zarzuty podniesione w rewizji oskarżonego Kazimierza Z. są w zasadzie bezpodstawne.Niesłuszność zarzutów dotyczących obrazy przepisów postępowania - art. 24 § 3, art. 179 § 2 i art. 337 § 1 k.p.k. przez wyłączenie do odrębnego postępowania sprawy Zbigniewa C., odczytanie wyjaśnień Zbigniewa C. ze śledztwa oraz przez oparcie wyroku między innymi na opinii, której współautorem był biegły Jan A., wynika z przyczyn podanych przy rozważaniu analogicznych zarzutów rewizji obrońcy oskarżonego Henryka S., w związku z czym nie ma potrzeby ponownego omawiania tych kwestii.Należy natomiast ustosunkować się do zarzutu obrazy art. 357 i 372 § 1 k.p.k. przez pominięcie czy nierozważenie wykazanych w rewizji dowodów i okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej.Powyższy zarzut należy także uznać za niesłuszny, gdyż sąd pierwszej instancji trafnie ustalił, że oskarżony Kazimierz Z. nie dopełnił swoich obowiązków służbowych w zakresie prawidłowego wypłacania, księgowania, rozliczania i kontroli rachunków za transport samochodowy między budowami. Nie może również budzić wątpliwości fakt, że w ten sposób oskarżony Kazimierz Z. dopuścił do powstania wielkiej szkody w mieniu społecznym.Za oczywiście bezpodstawne należy w szczególności uznać twierdzenia rewizji, że Sąd Wojewódzki pominął, iż oskarżony Kazimierz Z. nie wiedział, że przedstawiane przez Zbigniewa C. kwity dotyczące transportu wojskowego są fikcyjne. Sąd bowiem nie tylko tego nie pominął, lecz wielokrotnie podkreślał, że przedstawiane przez oskarżonego Zbigniewa C. dokumenty "miały pozory dokumentów autentycznych". Zresztą przyjęcie, że oskarżony Kazimierz Z. wiedział o tym, iż rachunki te są fikcyjne, musiałoby oczywiście spowodować zastosowanie do oskarżonego Kazimierza Z. znacznie surowszej kwalifikacji, gdyż wówczas odpowiadałby on za pomoc lub współudział w zagarnięciu mienia społecznego.Ponadto w związku z zarzutami rewizyjnymi trzeba przede wszystkim stwierdzić, że winę oskarżonego Kazimierza Z. w zakresie przypisanym mu przez sąd potwierdzają nawet wyjaśnienia tego oskarżonego złożone w toku rozprawy. Oskarżony Kazimierz Z. między innymi wyjaśnił, że wypłacenie należności za transport w kwocie powyżej 3.000 zł powinno następować w drodze przelewu bankowego, a nie jak w wypadku Zbigniewa C. gotówką. Zdaniem oskarżonego Kazimierza Z., naruszenie obowiązujących w tej mierze przepisów było jednak w tych wypadkach "usprawiedliwione", gdyż Zbigniew C. uzależniał załatwienie "transportu wojskowego" od opłacenia należności za te usługi gotówką. Tłumaczenie takie jest oczywiście nie do przyjęcia, gdyż w istocie rzekome uzależnienie świadczenia usług transportowych przez jednostki wojskowe od postępowania sprzecznego z obowiązującymi przepisami (opłacanie należności za transport gotówką) było w tym wypadku co najmniej niezrozumiałe i nakładało na oskarżonego Kazimierza Z. obowiązek bliższego zbadania tej sprawy. Na potrzebę wyjaśnienia tej kwestii wskazywał także wspomniany już fakt wydania przez zarząd spółdzielni zakazu opłacania należności za transport gotówką oraz sprzeczne z tym zarządzeniem polecenie oskarżonego Henryka S. dotyczące rozliczeń ze Zbigniewem C. Wbrew twierdzeniu rewizji nie usprawiedliwia oskarżonego Kazimierza Z. okoliczność, że oskarżony właściwie akceptował tylko wypłaty zaliczek dla Zbigniewa C., a wysokość zaliczek nie jest ograniczona do kwoty 3.000 zł, przy czym następnie był stawiany przed faktem dokonanym w postaci wypłacenia z tych zaliczek należności przekraczających 3.000 zł. Nie chodzi tu bowiem o sporadyczny fakt wypłacenia zaliczki i pokrycia z niej rachunku, który powinien być zapłacony w ramach obrotu bezgotówkowego. Zaliczki zresztą powinny być wypłacane zawsze na określony cel, a skoro w ciągu kilku lat systematycznie oskarżony Kazimierz Z. akceptował wypłaty zaliczek, wiedząc o tym, że zaliczkami tymi Zbigniew C. pokrywa należności jednostek wojskowych za transport, i to należności bardzo często przekraczające kwoty, które mogły być uiszczane gotówką, to zasadnie Sąd Wojewódzki ustalił, iż oskarżony Kazimierz Z. nie dopełnił swych obowiązków między innymi w zakresie kontroli wypłacania należności za transport samochodami wojskowymi.Bezpodstawnie też rewizja twierdzi, powołując się na zeznania świadka Anny Z., że sąd niesłusznie przyjął, iż w latach 1965-1968 w ogóle nie wpływały do spółdzielni faktury za transport. Z zeznań świadka Anny Z. bowiem nie wynika, aby przed rokiem 1968 do spółdzielni wpływały faktury jednostek wojskowych za transport. Przeciwnie, świadek Anna Z. zeznała: ”Początkowo były kwity bez faktur, potem Kazimierz Z. zażądał faktur i Zbigniew C. dostarczał je”. Zresztą gdyby tak było, jak twierdzi rewizja, to nie byłoby potrzeby wydania przez zarząd spółdzielni specjalnej uchwały dotyczącej tej kwestii. Ponadto sam Kazimierz Z. przyznał, że do roku 1968 w ogóle nie było rachunków za transport wojskowy. Wreszcie wypada podkreślić, że także w okresie późniejszym przedstawiane przez Zbigniewa C. faktury były właściwie rachunkami tylko z nazwy, gdyż w rzeczywistości były to tylko zestawienia pokwitowań, jak to słusznie stwierdził Sąd Wojewódzki.W związku z wątpliwościami, jakie, zdaniem rewizji, nasuwa ustalenie przez Sąd Wojewódzki, że jednostki wojskowe są ”jednostkami budżetowymi”, należy stwierdzić, iż istotnie zarządzenie Ministra Finansów z dnia 2 stycznia 1971 r. w sprawie przepisów o rachunkowości budżetowej (Mon. Pol. Nr 17, poz. 87) nie dotyczy jednostek organizacyjnych podległych Ministrowi Obrony Narodowej (§ 2 ust. 2), jednakże regulujący tę kwestię rozkaz Szefa Departamentu Finansów Ministerstwa Obrony Narodowej zawiera w tej kwestii podobne unormowanie co wspomniane zarządzenie Ministra Finansów (por. ujawnione na rozprawie rewizyjnej zarządzenie Szefa Departamentu Finansów Ministerstwa Obrony Narodowej nr 12/Fin. z dnia 12 września 1958 r. w sprawie rozliczeń za dostawy, roboty i usługi, wydane na podstawie pkt 56 przepisów o prowadzeniu gospodarki finansowej w oddziałach gospodarczych - wyd. MON 1969, s. 46 i 47).Fakt, że oskarżony Kazimierz Z. akceptował dokumenty finansowe przedstawiane przez Zbigniewa C., po ich uprzednim sprawdzeniu przez pracowników działu technicznego pokrzywdzonej spółdzielni, nie zwalniał oskarżonego od obowiązku wnikliwego ich zbadania, gdyż obowiązek kontroli głównego księgowego między innymi dotyczy również działalności pracowników innych jednostek organizacyjnych spółdzielni w zakresie spraw finansowych, a wykonanie tego obowiązku powinno polegać na badaniu przez głównego księgowego dokumentów finansowych sprawdzonych przez inne osoby.Ustalenia Sądu Wojewódzkiego dotyczące księgowania kwitów przedstawionych przez Zbigniewa C. oparte są przede wszystkim na opinii biegłych z zakresu księgowości. Dokonana przez Sąd Wojewódzki ocena tej opinii nie wykracza poza ramy art. 4 § 1 k.p.k., a zatem odmienne w tej kwestii stanowisko rewizji należy uznać za niesłuszne.Za błędne natomiast należy uznać zastosowanie przez Sąd Wojewódzki do czynu oskarżonego kwalifikacji z art. 286 § 1 k.k. z 1932 r.Zastosowanie takiej kwalifikacji sąd uzasadnił bardzo lakonicznie, a mianowicie ograniczył się do stwierdzenia, że ”przepis ten jest łagodniejszy od przepisu art. 217 § 2 k.k.”. Wprawdzie czyn przypisany oskarżonemu Kazimierzowi Z. wyczerpuje rzeczywiście znamiona przestępstwa ostatnio wymienionego, gdyż oskarżony, pełniąc funkcję głównego księgowego w spółdzielni pracy, a następnie w spółdzielni pracy usług technicznych, nie dopełnił swych obowiązków w sposób opisany w wyroku, i przez to przyczynił się do powstania wielkiej, bo przekraczającej 640.000 zł szkody w gospodarce uspołecznionej. Przepis art. 217 § 2 k.k. jest też rzeczywiście bardziej surowy od przepisów obowiązujących w czasie popełnienia czynu (do końca sierpnia 1969 r.), i w związku z tym należało - zgodnie z art. 2 § 1 k.k. - zastosować do czynu tego odpowiedni przepis kodeksu karnego z 1932 r. Sąd uznał, że przepisem takim jest art. 286 § 1 k.k. z 1932 r., nie biorąc przy tym pod uwagę różnicy, jaka istnieje między tymi przepisami, a w szczególności tego, że - oprócz innych różnic - chociaż oba te przepisy są dwuczłonowe, to zastosowanie przepisu art. 286 § 1 k.k. z 1932 r. wymagało uprzedniego ustalenia winy umyślnej co do obu członów (niedopełnienie obowiązku lub przekroczenie uprawnień oraz możliwość powstania szkody dla interesu publicznego lub prywatnego, a w wypadku przestępstwa określonego w art. 217 § 1 i 2 k.k. z 1969 r. tylko przekroczenie lub niedopełnienie obowiązków musi nosić znamiona umyślności, podczas gdy stosunek sprawcy do wyrządzonej faktycznie szkody może przybrać postać nieumyślności.Czyn przypisany oskarżonemu Kazimierzowi Z. wyczerpuje - jak już wyżej stwierdzono - znamiona przestępstwa określonego w art. 217 § 2 k.k., gdyż oskarżony ten świadomie działał niezgodnie z obowiązującymi go przepisami i regułami stosowanymi w księgowości. Jednocześnie jednak brak podstaw do przyjęcia, że oskarżony Kazimierz Z. przewidywał i godził się na to, iż popełnione uchybienia mogą spowodować poważną (a tym bardziej - wielką) szkodę dla gospodarki uspołecznionej, skoro:1) oskarżony Kazimierz Z. nie wiedział, że przedstawiane przez oskarżonego Zbigniewa C. dokumenty pochodzące rzekomo z jednostek wojskowych są podrabiane i fikcyjne, a gdyby dokumenty te były prawdziwe, wówczas uchybienia, jakich się dopuścił, w zasadzie nie powinny były spowodować szkody dla spółdzielni;2) uchybienia, jakie sąd mu przypisał, są raczej natury formalnej (tolerowanie regulacji należności za transport gotówką, przy czym poszczególne wypłaty niekiedy tylko - 100 wypadków na 271 kwitów - przekraczały granicę 3.000 zł, i to z reguły tylko o kilkadziesiąt lub kilkaset złotych, a nigdy nie wynosiły więcej niż 4.500 zł; niewłaściwy sposób księgowania pokwitowań wiążący się między innymi z tym, że z zaliczek udzielanych Zbigniewowi C. pokrywane były nie tylko należności za transport wojskowy);3) oskarżony Kazimierz Z. - jak słusznie podkreślono w rewizji - nie miał obowiązku uzgadniania z jednostkami wojskowymi kwot, których salda były zerowe lub nie przekraczały kwoty 50 zł [§ 52 ust. 5 zarządzenia Ministra Finansów z dnia 4 grudnia 1959 r. w sprawie podstawowych zasad prowadzenia księgowości (...) - Mon. Pol. Nr 102, poz. 546], wobec czego sąd niesłusznie ocenił w tym zakresie sposób działania oskarżonego;4) oskarżony Kazimierz Z. był z jednej strony przekonywany przez oskarżonych Henryka S. i Zbigniewa C., że interes spółdzielni wymaga utrzymania gotówkowej regulacji za transport wojskowy, a z drugiej strony - stosowany przez niego w ciągu kilku lat sposób załatwiania i księgowania omawianych spraw nie spotkał się z krytyką rewidentów czy księgowych weryfikujących bilanse.Dlatego też można jedynie przyjąć, że oskarżony Kazimierz Z. mógł i powinien był przewidzieć, iż uparte obstawanie ze strony Zbigniewa C. za utrzymaniem systemu gotówkowej regulacji należności za usługi transportowe wynika z jakichś pobudek osobistych tegoż Zbigniewa C. i iż w konsekwencji utrzymanie tej praktyki może spowodować szkody gospodarcze.Wobec powyższego, tj. wobec braku podstaw do ustalenia, że oskarżony Kazimierz Z. przewidywał możliwość spowodowania konkretnych strat i na to się godził, nie ma podstaw do przyjęcia, iż można - stosując przepisy obowiązujące do końca 1969 r. - oskarżonemu Kazimierzowi Z. przypisać działanie umyślne (art. 14 § 1 k.k. z 1932 r.), a wobec tego zastosowanie do powyższego czynu kwalifikacji z art. 286 § 1 k.k. z 1932 r. nie jest możliwe. Czyn oskarżonego natomiast wyczerpuje znamiona przestępstwa określonego w art. 286 § 3 k.k. z 1932 r. Należy przy tym dodać, że ostatnio wymieniony przepis w swej "czystej" postaci (gdy co do obu członów tego przestępstwa zachodzi nieumyślność działania) nie ma odpowiednika w kodeksie karnym z 1969 r. Ma jednak nadal zastosowanie do czynów popełnionych przed dniem 1 stycznia 1970 r. w tych sytuacjach, gdy czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa określonego w 217 § 1 lub 2 k.k. z 1969 r., tj. wówczas, gdy można sprawcy przypisać winę umyślną co do pierwszego członu tego przestępstwa, lecz faktycznie spowodowana poważna (lub nawet wielka) szkoda gospodarcza powstała z winy nieumyślnej tegoż sprawcy.Z wyżej podanych przyczyn Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok co do oskarżonego Kazimierza Z. w zakresie kwalifikacji przypisanego mu przestępstwa (pkt 1 wyroku). Zastosowanie zaś kwalifikacji z art. 286 § 3 k.k. z 1932 r. musiało w konsekwencji spowodować obniżenie wymierzonej temuż oskarżonemu kary do granic zagrożenia karnego przewidzianego przez ostatnio wymieniony przepis. Ze względu na wysokość wyrządzonej szkody wymierzono oskarżonemu karę pozbawienia wolności wprawdzie w maksymalnej wysokości, lecz - podobnie jak w zaskarżonym wyroku - zastosowano do niej warunkowe zawieszenie jej wykonania na podstawie przepisu art. 61 § 1 k.k. z 1932 r., przyjmując przy tym, że rewizja prokuratora, dotycząca właśnie tego zawieszenia, stała się - w związku ze zmianą kwalifikacji czynu - nieaktualna i nieuwzględnienie jej nie wymaga bliższego omówienia (...).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 217 § 2 KKart. 286 § 1 KKart. 286 § 3 KKart. 2 § 1 KKart. 61 § 1 KKart. 24 § 3 KPKart. 337 § 1 KPKart. 2 § 1 pkt 2 KPKart. 337 § 2 KPKart. 337 § 3 KPKart. 334 § 2 KPKart. 179 § 2 KPK

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 14.07.2026.