I CR 436/90
WyrokIzba Cywilna1990-11-28
Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: Sędzia SN J. Suchecki.Sędziowie SN: J. Gudowski (spraw.), S. Myszka.SentencjaSąd Najwyższy Izba Cywilna po rozpoznaniu w dniu 23 listopada 1990 r. sprawy z powództwa Społecznego Komitetu Budowy Pomnika (...) w W. przeciwko A. C. i Wydawnictwu "L." w W. o ochronę dóbr osobistych na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego w W. z dnia 30 marca 1990 r. sygn. akt (...):oddala rewizję.Uzasadnienie faktyczneW numerze 39 "T." z dnia 24 września 1989 r. ukazał się felieton pozwanego A. O. pt. "(...)". W tym felietonie, zawierającym surową krytykę medalierskiej i rzeźbiarskiej twórczości artysty plastyka B. C. projektanta pomnika wzniesionego na pl. Ż. oraz medalu ku czci Polaków - ofiar stalinowskich represji, znalazły się również - w części końcowej - stwierdzenia dotyczące pomnika stojącego na pl. K. Autor napisał, że za sprawą tego pomnika dokonała się rzecz gorsza niż obydwa poddane krytyce dzieła B. C., Pomnikiem tym "(...) opaskudzono pamięć Powstania Warszawskiego (...)", gdyż "(...) najpierw pod nikłym pretekstem politycznym (że nie można stawiać pomnika Powstaniu, bo było niesłuszne, tylko jego bohaterom) rozpędzono społeczny komitet budowy i zagrabiono pieniądze społeczne, którymi ten komitet dysponował. Następnie bitwa nomenklaturowych działaczy i artystów zrobiła z pieniędzmi, co chciała (...)"."(...) Na koniec powrócono do pierwotnej nazwy, wszelkie protesty ideowe odpadły, pozostała tylko sitwa do podziału olbrzymiego zysku. I wygrała, pozostawiając nam pomnik Powstania Warszawskiego - niemal dokładnie w stylu Ubelisku, bo tacy też to byli ludzie, jak ten styl (...)".Posługując się określeniem "Ubelisk" pozwany nawiązał do wymienionej wcześniej w tekście felietonu potocznej nazwy pomnika stojącego na pl. Ż. poświęconego "Poległym w służbie i obronie Polski Ludowej".W pozwie przeciwko A. O. oraz Wydawnictwu "Z."- "T." - powodowy Społeczny Komitet Budowy (...) z siedzibą w W. domagał się nakazania pozwanym zamieszczenia na łamach "T." oraz "Ż." przeprosin za nieprawdziwe i niewłaściwe w formie wyrażenia użyte w przedstawionym wyżej felietonie, a także zasądzenia od pozwanego A. O. na rzecz "P." kwoty 100.000 zł.Sąd Wojewódzki w W. ustalił, że w 1980 r. powstał, a w 1981 r. został zarejestrowany Społeczny Komitet Budowy Pomnika "(...)". Pomnik miał być wzniesiony na pl. K. i w związku z jego budową rozpoczęto zbiórkę społeczną, uzyskując do 1984 r. - 30 milionów zł, 2 tysiące dolarów i 300 rubli. Rozpisano także konkurs na projekt pomnika i z ok. 100 prac wybrano do realizacji propozycję studenta Akademii Sztuk Pięknych w W. P. R.W dniu 17 lipca 1984. r. decyzją władz politycznych i administracyjnych zawieszono prezydium Komitetu, a Prezydent W. powołał nowe tymczasowe prezydium we wskazanym przez siebie składzie. Wśród członków tego prezydium znaleźli się obok przewodniczącego gen. J. M. (pseudonim "R.") - reprezentanci Armii Krajowej oraz Armii Ludowej. Prezydium zwróciło się do członków dotychczasowego Komitetu o współpracę, jednak z ponad 100 osób zgodę na to wyraziło tylko 15.W dniu 19 stycznia 1985 r. powołano, a następnie zarejestrowano nowy komitet - występujący w niniejszej sprawie jako strona powodowa - pod nazwą "Komitet Budowy Pomnika Bohaterów (...)". Komitet ten przejął pieniądze zgromadzone w latach 1981-1984, a także lokal przy ul. D.Wobec niewyrażenia przez P. R. zgody na realizację projektu, Komitet zorganizował konkurs zamknięty, do którego zaprosił 14 twórców. Ostatecznie wzięło w nim udział tylko 3 rzeźbiarzy, zaś przedstawione prace oceniła specjalna komisja powołana przez Prezydenta W. Sposób rozpisania konkursu, powołania komisji oceniającej oraz wybór projektu W. K. i J. B. został poddany krytyce środowisk twórczych oraz Komitetu Urbanistyczno-Architektonicznego przy Naczelnym Architekcie W. Również próba zagospodarowania pl. K., obejmująca symulację pomnika, wywołała protesty, m.in. Towarzystwa Urbanistów, Związku Artystów Rzeźbiarzy, Instytutu Historii (...), Stowarzyszania Architektów, Towarzystwa Przyjaciół W. oraz osób prywatnych, uznanych powszechnie autorytetów. Negatywna była w końcu ocena dokonana przez specjalną komisję powołaną przez Ministra Kultury i Sztuki, mimo rozważania zmienionych wersji projektu.W marcu 1988 r. Stowarzyszenie Architektów ogłosiło - wbrew woli władz oraz powodowego Komitetu - nowy konkurs, na który wpłynęło 57 prac. W tej sytuacji Minister Kultury i Sztuki odwołał wcześniejsze zastrzeżenia powołanej przez niego komisji i skierował projekt W. K. do realizacji. Głosy krytyki dotyczące powyższych działań i okoliczności, nie były dopuszczane do środków masowego przekazu. Pomnik został zbudowany, odsłonięty i poświęcony, co powodowy Komitet oraz wielu jego członków poczytuje za sukces.Mając na uwadze dokonane ustalenia, Sąd Wojewódzki - po przeprowadzeniu także analizy językowej objętego pozwem tekstu - uznał, że felieton pozwanego A. O. pt. "(...)" zawierał słuszną i dopuszczalną krytykę powodowego Komitetu, której zarazem nie można odnosić do wszystkich jego członków. Celem felietonu było - zdaniem Sądu - odsłonięcie zakulisowych działań i nacisków, mających doprowadzić do realizacji koncepcji powstałej w aparacie władzy. Z tych względów Sąd powództwo oddalił.W rewizji - powołującej podstawy zaskarżenia z art. 368 pkt 1 i 4 k.p.c. - strona powodowa wniosła o zmianę wyroku i orzeczenie zgodnie z żądaniem pozwu, przy uwzględnieniu podniesionego wcześniej faktu, iż "(...)" przestał się ukazywać, zaś następcą pozwanego Wydawnictwa "Z." jest obecnie Wydawnictwo "L." w W.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:W życiu publicznym, a także w orzecznictwie sądowym, za przyjęty trzeba uznać pogląd, że krytyka jest zjawiskiem pożądanym i godnym aprobaty. Trafność tego poglądu nabiera specjalnej ostrości obecnie, w czasie odradzania się praw i wolności obywatelskich.Współcześnie bowiem krytyka - pozbawiona ograniczeń mentalnych oraz instytucjonalnych - odzyskuje swą naturalną funkcję analizatora wartości, służy ścieraniu się idei oraz żywej i swobodnej wymianie opinii. Staje się więc objawem publicznej aktywności zasługującym na akceptację, zwłaszcza wobec wzrastających tendencji pluralistycznych, wyłączających szczególną ochronę niektórych tylko myśli i orientacji światopoglądowych.Z lektury tekstu felietonu pt. "(...)" wynika, że krytyka podjęta przez A. O. zmierzała do celu ważnego społecznie i powszechnie akceptowanego. Wbrew bowiem tomu co twierdzi strona powodowa felieton nie był wymierzony bezpośrednio przeciwko członkom powodowego Komitetu i nie zakładał dokuczenia im bądź poniżenia. Jego główną intencją było odsłonięcie szkodliwych społecznie mechanizmów działania aparatu władzy, manipulującej symbolami narodowymi oraz ludzkimi emocjami wyłącznie dla osiągnięcia korzyści politycznych.Zostało wykazane, że podjęta w 1984 r. arbitralna decyzja władz prowadząca do likwidacji Społecznego Komitetu Budowy Pomnika "(...)" i powołania w jego miejsce tworu posłusznego woli czynników politycznych, była aktem zasługującym na napiętnowanie. Działaniom Komitetu utworzonego pod naciskiem władz od początku towarzyszyła dezaprobata społeczna, wyrażana nie tylko przez autorytety moralne, ale również przez wiele środowisk posiadających w owym czasie autentyczną reprezentację. Głosy sprzeciwu były jednak tłumione, a władza - posługująca się powolnym jej decyzjom Komitetem - sięgała zamierzonego celu.Nie może również budzić wątpliwości, że - powstając i zajmując miejsce pierwszego Komitetu, utworzonego z autentycznej inicjatywy i potrzeby społecznej - powodowy Komitet nie tylko zawładnął majątkiem powierzonym przez społeczeństwo komu innemu, ale także zniweczył trud i zapał, a wielokrotnie nadzieje tych działaczy i ofiarodawców, którzy w powołaniu pierwszego Komitetu w dobrej wierze upatrywali szansy realizacji idei uczczenia pamięci Powstania Warszawskiego 1944 r. - bez przekłamań i historycznych zafałszowań.Felieton pozwanego wyraża tę zdecydowanie przeważającą część opinii publicznej, która do końca nie zaakceptowała decyzji władz, wychodząc z założenia, że jeżeli chodzi o historię i symbole narodowe - szczególnie tak ważne dla Polski jak Powstanie Warszawskie 1944 r. - to jakiekolwiek ustępstwa polityczne, a nawet artystyczne, są niedopuszczalne i naganne. Uczestnicząc w działaniach powodowego Komitetu - jego członkowie - powinni być zatem świadomi fałszywości obranej drogi, była to bowiem droga do celu za wszelką cenę (tak też ten cel był formułowany: "choćby z diabłem, ale pomnik zbudujemy"), a więc nie tylko za cenę koncesji politycznych, historycznych i moralnych, ale także za cenę społecznej krytyki i dezaprobaty. Z akt sprawy wynika zresztą, że niektórzy członkowie Komitetu wycofali się z jego prac, nie mając przy tym możności powiadomić o tym fakcie opinii publicznej.W tej sytuacji ci spośród członków powodowego Komitetu, którym wprawdzie osobiście żadnego niewłaściwego działania przypisać nie można, ale którzy pozostali w jego składzie i swoimi nazwiskami firmowali jego działalność, nie mogą uwolnić całego Komitetu od słusznej krytyki społecznej i muszą ponieść jej skutki choćby tylko z tego względu, że byli tego Komitetu współtwórcami i uczestnikami.Przy ocenie rozpatrywanego tekstu istotna jest także forma literacka jaką autor wybrał dla prezentacji swoich poglądów. Należy zauważyć, że pozwany posłużył się formą felietonu, a więc gatunku publicystycznego swobodnego w charakterze, wymagającego nie tylko literackich środków ekspresji (właściwych temu gatunkowi figur retorycznych), ale przede wszystkim ostrego, krytycznego spojrzenia na rzeczywistość. Stąd też za uzasadnione również od strony formalnej uznać trzeba poszczególne zwroty wytykane w pozwie, a następnie szczegółowo zanalizowane przez Sąd Wojewódzki w motywach zaskarżonego orzeczenia.W konkluzji trzeba więc stwierdzić, że podejmując krytykę działania aparatu władzy - nie liczącej się z wolą społeczeństwa i jego prawdziwych elit - i czyniąc to na przykładzie powodowego Komitetu, pozwany wystąpił w obronie dobra o wielkiej doniosłości społecznej.Fakt ten, a także moment historyczny, w którym pozwany to uczynił jak też obrana forma literacka, w pełni uzasadniają również ostrość użytych sformułowań.Nie można w końcu pominąć, że krytyka pozwanego ujęta w tekście napisanym we wrześniu 1989 r. została - w sensie ogólnym - wymierzona przeciwko konkretnej rzeczywistości kreowanej przez władzę na przestrzeni kilkudziesięciu lat, rzeczywistości poddanej wprawdzie istotnym przekształceniom, ale wciąż wywołującej negatywne skutki społeczne. Uzasadnione jest zatem stwierdzenie, że krytyka zmierzająca do poprawy rzeczywistości nie jest działaniem bezprawnym nawet mimo nadmiernej ekspresyjności opisu i ujemnej oceny, a także zbytniej ostrości sformułowań i argumentów, jeżeli jest to uzasadnione znaczeniem poruszonych problemów oraz zastosowane formę literacką.Z tych względów rewizja strony powodowej nie może być uznana za trafną, co skutkuje jej oddalenie (art. 387 k.p.c.).
Powołane przepisy
art. 368 pkt 1art. 387 KPC
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 14.07.2026.