I CR 342/74

WyrokIzba Cywilna1974-09-16

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy ubezpieczenie OC sprawcy szkody zwalnia go od odpowiedzialności cywilnej wobec poszkodowanego, a jeśli tak, to w jakim zakresie?
Ratio decidendi
Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, zarówno umowne, jak i obowiązkowe, nie wyłącza odpowiedzialności sprawcy szkody, lecz jedynie nakłada na zakład ubezpieczeń obowiązek pokrycia szkody w granicach odpowiedzialności ubezpieczającego. Poszkodowany może dochodzić roszczeń bezpośrednio od ubezpieczyciela, ale nie jest pozbawiony prawa dochodzenia ich również od sprawcy szkody, przy czym w tym ostatnim wypadku konieczne jest zapozwanie również ubezpieczyciela. Wina poszkodowanego nie wyłącza odpowiedzialności posiadacza samochodu, chyba że stanowi ona wyłączną przyczynę szkody; w każdym innym wypadku może jedynie uzasadniać przyjęcie przyczynienia się do powstania szkody.
Stan faktyczny
Powód został potrącony przez samochód należący do pozwanego Stanisława S. na przejściu dla pieszych. W wyniku wypadku powód doznał ciężkich obrażeń, został uznany za inwalidę i jest trwale niezdolny do pracy. Sąd Wojewódzki ustalił przyczynienie się obu stron do wypadku (75% pozwanego, 25% powoda) i zasądził odszkodowanie oraz rentę. Powód i pozwany wnieśli rewizje od wyroku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, a rewizję pozwanego oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia W. Kuryłowicz. Sędziowie: Z. Masłowski (sprawozdawca), A. Gersdorf.SentencjaSąd Najwyższy, po rozpoznaniu sprawy z powództwa Henryka S. przeciwko Państwowemu Zakładowi Ubezpieczeń w W. i Stanisławowi S. o odszkodowanie na skutek rewizji powoda i pozwanego Stanisława S. od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 12 marca 1974 r.,uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo, orzekającej o kosztach procesu i opłatach sądowych oraz sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu dla m. st. Warszawy do ponownego rozpoznania, pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania rewizyjnego; rewizję pozwanego Stanisława S. oddalił.Uzasadnienie faktyczneW dniu 19.XI.1969 r. powód w czasie przechodzenia przez jezdnię przy ul. N. w W. przejściem dla pieszych został potrącony przez samochód, prowadzony przez pozwanego Stanisława S. i stanowiący jego własność. Na skutek wypadku powód doznał m.in. wstrząśnienia mózgu, a w jego następstwie porażenia centralnego układu nerwowego, został uznany za inwalidę II grupy i jest trwale niezdolny do pracy w 70%, przy czym jego stan nie rokuje pomyślnie na przyszłość.Rozpoznawszy powództwo o odszkodowanie, Sąd Wojewódzki, po uwzględnieniu kwot uiszczonych przez PZU, zasądził na rzecz powoda od pozwanych Stanisława S. i PZU kwotę 22.500 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę oraz 6.000 zł z tytułu poniesionych w związku z wypadkiem, strat rzeczowych oraz tytułem wyrównania utraconych zarobków od dnia 31.XII.1972 r., a ponadto rentę miesięczną po 911 zł miesięcznie, poczynając od dnia 1.I.1973 r., w pozostałej zaś części powództwo oddalił.Na podstawie zebranego w sprawie materiału, w szczególności dołączonych akt dochodzenia karnego, zeznań świadków i stron oraz opinii biegłego z zakresu ruchu drogowego, Sąd Wojewódzki ustalił, że pozwany Stanisław S. jechał z szybkością 40 km na godz., lecz zbliżając się do przejścia dla pieszych, nie zachował należytej ostrożności, powód natomiast wkroczył na jezdnię tuż przed nadjeżdżającym samochodem; zdaniem Sądu, uzasadnia to przypisanie winy spowodowania wypadku zarówno pozwanemu S., jak i powodowi, przy czym jednak stopień przyczynienia się do wypadku był po stronie pozwanego większy i wynosi 75%, powoda natomiast 25%.Uwzględniając ciężkie następstwa wypadku, które czynią powoda niezdolnym do jakiejkolwiek pracy zarobkowej, wyłączają go z życia społecznego, zamknęły mu drogę do awansów zawodowych i organizowania życia osobistego, a nawet uniemożliwiają nawiązanie z powodem kontaktu, Sąd Wojewódzki uznał za odpowiednią wysokość zadośćuczynienia w kwocie 70.000 zł jako kwocie wyjściowej i po uwzględnieniu wypłaty dokonanej przez PZU oraz przyczynienia się powoda do wypadku zasądził kwotę 22.500 zł Wypłaty PZU oraz przyczynienie się powoda Sąd Wojewódzki uwzględnił również przy określaniu wysokości pozostałych kwot zasądzonych oraz renty.Wyrok ten w części uwzględniającej powództwo zaskarżył rewizją pozwany Stanisław S., jak również powód w części oddalającej jego żądania.Uzasadnienie prawneRozpoznając sprawę, Sąd Najwyższy zważył, co następuje:Błędny jest pogląd wyrażony w rewizji pozwanego, że ubezpieczenie w PZU zwalnia pozwanego od odpowiedzialności za szkodę. Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, zarówno umowne, jak i obowiązkowe na podstawie przepisów rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 24 kwietnia 1968 r. (Dz. U. Nr 15, poz. 89), nie wyłącza odpowiedzialności sprawcy szkody, lecz jedynie nakłada na zakład ubezpieczeń obowiązek pokrycia powstałej szkody w granicach odpowiedzialności ubezpieczającego (art. 822 k.c.). Wprawdzie przy ubezpieczeniu obowiązkowym poszkodowany w myśl § 18 cyt. rozporządzenia może dochodzić swych roszczeń bezpośrednio od PZU z pominięciem sprawcy szkody, nie jest jednak pozbawiony prawa dochodzenia również przeciwko sprawcy, przy czym w tym ostatnim wypadku konieczne jest zapozwanie również PZU.Oparty więc na odmiennym, błędnym poglądzie zarzut rewizji co do braku odpowiedzialności pozwanego za szkodę wobec powoda jest chybiony.Chybiony jest również pozostały zarzut oparty na twierdzeniu, że wyłączną przyczyną wypadku było zachowanie się powoda, których wszedł na jezdnię tuż przed samochodem pozwanego.Skarżący przeoczył, że jako właściciel samochodu, odpowiada na zasadzie ryzyka związanego z używaniem samochodu za skutki wypadku bez względu na istnienie po jego stronie winy (art. 436 k.c.). Wina poszkodowanego więc nie wyłącza odpowiedzialności posiadacza samochodu, chyba że zawinione zachowanie się poszkodowanego jest wyłączną przyczyną szkody; w każdym innym wypadku wina poszkodowanego może jedynie uzasadniać przyjęcie przyczynienia się do powstania szkody.W rozpoznawanej sprawie okoliczności wypadku nie pozwalają na przyjęcie, że wyłącznie powód ze swej winy spowodował wypadek. Może więc wchodzić w rachubę tylko przyczynienia się powoda. Kwestii oceny tego przyczynienia się oraz jego stopnia dotyczy również zarzut rewizji powoda, który zwalcza stanowisko Sądu Wojewódzkiego przyjmujące przyczynienie się powoda i określające je na 25%. Zarzutem rewizji powoda w tym przedmiocie nie może odmówić słuszności.W sprawie jest niesporne, że wypadek miał miejsce na przejściu dla pieszych. Osoba piesza przechodząca przez jezdnię w miejscu oznaczonym powinna mieć zapewnione maksymalne bezpieczeństwo. Wprawdzie przechodzący przez jezdnię obowiązany jest zachować szczególną ostrożność i przed wejściem na jezdnię upewnić się, czy nadjeżdżające pojazdy znajdują się w bezpiecznej odległości, jednak obowiązek tym większej szczególnej ostrożności ciąży na kierowcy, który musi zawsze liczyć się z możliwością pojawienia się na jezdni osoby pieszej, jest więc obowiązany zmniejszyć szybkość do granic pozwalających w razie potrzeby na natychmiastowe zatrzymanie pojazdu. W związku z tym kierowca ma obowiązek obserwowania nie tylko jezdni, ale również przylegającego do jezdni w miejscu przejścia chodnika, aby upewnić się, czy nikt nie wkracza na jezdnię, a jeżeli wkracza, to natychmiast hamować, zanim przechodzień znajdzie się na torze jazdy samochodu.Według prawidłowych ustaleń pozwany jechał z szybkością co najmniej 40 km na godz. (według opinii biegłego raczej szybciej). Jest to przy zbliżaniu się do pasów przejścia dla pieszych szybkość niewątpliwie niebezpieczna i niedopuszczalna, nie pozwala bowiem na natychmiastowe zatrzymanie i tym samym zagraża bezpieczeństwu przechodniów. Stanowi to bardzo poważne uchybienie pozwanego.W sprawie jest również niesporne, że pozwany potrącił w tym wypadku równocześnie drugą osobę, mianowicie Barbarę W., która również doznała ciężkich obrażeń ciała. Tej okoliczności Sąd Wojewódzki nie przypisał żadnego znaczenia. Wydaje się jednak, że najechanie na dwie osoby idące jedna za drugą na pasach dla pieszych stwarza prima facie silne domniemanie, iż kierowca jechał brawurowo, z dużą szybkością, nie licząc się z ruchem pieszym na przejściu, i nie panował nad samochodem. Ponadto z innych dowodów (zeznania świadka W.) zdaje się wynikać, że na pasach w chwili wypadku znajdowały się jeszcze inne osoby. Sąd Wojewódzki tych wszystkich okoliczności w ogóle nie miał na uwadze, mimo że nasuwają one poważną wątpliwość, czy w tych warunkach wejście na jezdnię może być poczytane powodowi za przyczynienie się do wypadku w rozumieniu art. 362 k.c. Jest bowiem mało prawdopodobne, aby kilka osób, idących oddzielnie, dopuściło się nieostrożności wejścia na jezdnię tuż przed jadącym samochodem. W związku z tym Sąd Wojewódzki nie rozważył również zeznań przesłuchanego w dochodzeniu karnym funkcjonariusza MO K., z których wynika, że pozwany przyznał się wobec świadka, iż jechał dość szybko, ponieważ śpieszył się na występ. Zeznanie to koresponduje z zeznaniami świadka Barbary W. poszkodowanej również w tym samym wypadku, która stwierdziła, że bezpośrednio po wypadku jakiś mężczyzna powiedział do niej, iż przez nią spóźni się na wstęp do teatru.Trafny jest również zarzut rewizji powoda dotyczący wysokości zadośćuczynienia. Według prawidłowych ustaleń Sądu, opartych na opinii biegłych lekarzy, następstwem wypadku i doznanych uszkodzeń centralnego układu nerwowego jest u powoda zespół psychoorganiczny utrudniający mu kontakt z otoczeniem i czyniący go zupełnie niezdolnym do jakiejkolwiek pracy zarobkowej, przy czym stan ten rokuje dalsze postępujące pogorszenie. Liczne pisma procesowe składane przez powoda osobiście w toku całego procesu swoją treścią zdają się świadczyć o stałym pogarszaniu się stanu zdrowia powoda. W tych warunkach konieczne jest ponowne zasięgnięcie opinii biegłego neurologa i psychiatry w celu ustalenia aktualnego stanu zdrowia powoda. Pogarszający się stan jego zdrowia mógłby wskazywać na potrzebę ponownego rozważenia wysokości zadośćuczynienia; określona w zaskarżonym wyroku suma wyjściowa 70.000 zł byłaby wówczas zbyt niska w stosunku do doznanej przez powoda ogromnej krzywdy.Niezależnie od zarzutów rewizji powoda należy z urzędu podnieść, że Sąd Wojewódzki oparł określenie wysokości renty na zarobkach powoda uzyskiwanych przed wypadkiem, w świetle zaś ustalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego podstawą określenia renty powinny być zarobki, jakie poszkodowany otrzymywałby w okresie, którego renta dotyczy, z uwzględnieniem wszystkich zmian, jakie nastąpiłyby, gdyby powód nie uległ wypadkowi i nadal pracował.W wyniku powyższych rozważań należało zaskarżony wyrok wskutek rewizji powoda uchylić w części oddalającej powództwo w celu ponownego rozpoznania sprawy, natomiast rewizję pozwanego oddalić.Z tych przyczyn Sąd Najwyższy z mocy art. 388 § 2 i art. 387 k.p.c. orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 822 KCart. 436 KCart. 362 KCart. 388 § 2art. 387 KPC§ 18§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.