K 11/93

PostanowienieNaczelny Sąd Administracyjny1993-11-09

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy przepis art. 59[1] ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, dotyczący stwierdzania sprzeniewierzenia się zasadzie niezawisłości sędziego i trybu odwołania, jest zgodny z Konstytucją RP, w szczególności z zasadą podziału władz i demokratycznego państwa prawnego?
Ratio decidendi
Przepis art. 59[1] ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych jest niezgodny z Konstytucją RP, ponieważ wprowadza szczególny tryb postępowania z udziałem władzy wykonawczej, ograniczający prawo do sądu i naruszający zasadę podziału władz. W szczególności obligatoryjne zawieszenie sędziego w czynnościach służbowych po wszczęciu postępowania o naruszenie zasady niezawisłości jest sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawa i domniemaniem niewinności. Ponadto, przepisy art. 29[1] par. 1 i 2 oraz art. 30 par. 1 i 2 tej ustawy są niezgodne z Konstytucją RP, gdyż dają Ministrowi Sprawiedliwości zbyt szerokie uprawnienia w zakresie powoływania i odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów, naruszając tym samym zasadę niezależności sądownictwa.
Stan faktyczny
Rzecznik Praw Obywatelskich zakwestionował zgodność z Konstytucją RP szeregu przepisów ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, w tym art. 59[1] dotyczącego odpowiedzialności sędziów za sprzeniewierzenie się zasadzie niezawisłości, a także przepisów dotyczących powoływania i odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów. Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał te zarzuty, analizując zgodność przepisów z zasadą podziału władz, demokratycznego państwa prawnego i niezawisłości sędziowskiej.
Rozstrzygnięcie
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis art. 59[1] ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych jest niezgodny z art. 62 w powiązaniu z art. 60 ust. 2 Konstytucji RP oraz z art. 1 Ustawy Konstytucyjnej i art. 1 Konstytucji RP. Orzeczono również, że przepisy art. 29[1] par. 1 i 2 oraz art. 30 par. 1 i 2 tej ustawy są niezgodne z art. 1 Ustawy Konstytucyjnej. Jednocześnie uznano, że przepis art. 59[1] par. 4 jest niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa i zasadą podziału władz. Przepisy art. 29[1] par. 3 oraz art. 30 par. 2 są niezgodne z art. 1 Ustawy Konstytucyjnej. Natomiast przepisy art. 41[2], art. 52[1] oraz art. 42[2] par. 2 zostały uznane za zgodne z Konstytucją RP.

Pełny tekst orzeczenia

1. Przepis art. 59[1] ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych /t.j. Dz.U. 1990 nr 23 poz. 138; zm. Dz.U. 1990 nr 34 poz. 198, nr 53 poz. 306 i nr 89 poz. 517, Dz.U. 1991 nr 55 poz. 234 i nr 100 poz. 443/ w brzmieniu określonym ustawą z dnia 15 maja 1993 r. o zmianie ustaw - Prawo o ustroju sądów powszechnych, o Prokuraturze, o Sądzie Najwyższym, o Trybunale Konstytucyjnym, o Krajowej Radzie Sądownictwa i powołaniu sądów apelacyjnych /Dz.U. nr 47 poz. 213/ jest niezgodny z art. 62 w powiązaniu z art. 60 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej utrzymanymi w mocy przez art. 77 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej oraz o samorządzie terytorialnym /Dz.U. nr 84 poz. 426/ przez to, że: - odnosi się także do demokratycznego państwa prawnego, - nie określa terminu, do którego miałoby nastąpić zakończenie postępowań stwierdzających sprzeniewierzenie się zasadzie niezawisłości sędziego w okresie poprzedzającym ustanowienie konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego, - wprowadza szczególny tryb postępowania z udziałem władzy wykonawczej, ograniczający prawo do sądu. W konsekwencji art. 59[1] jest niezgodny również z art. 1 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. 2. Przepis art. 59[1] wymienionej wyżej ustawy nie jest niezgodny z art. 42 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. 3. Przepisy art. 29[1] par. 1 i par. 2 oraz 30 par. 1 wymienionej wyżej ustawy o ustroju sądów powszechnych są niezgodne z art. 1 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. przez to, że dają Ministrowi Sprawiedliwości prawo powołania lub odwołania Prezesa Sądu Apelacyjnego i Wojewódzkiego wbrew stanowisku zwykłej większości Zgromadzenia Ogólnego sędziów właściwego sądu. 4. Przepisy art. 29[1] par. 3 oraz art. 30 par. 2 wymienionej wyżej ustawy są niezgodne z art. 1 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. przez wyłączenie udziału samorządu sędziowskiego w procesie powoływania i odwoływania wiceprezesa Sądu Apelacyjnego i Sądu Wojewódzkiego, a także prezesa i wiceprezesa Sądu Rejonowego. 5. Przepis art. 41[2] wymienionej wyżej ustawy jest zgodny z art. 1 i art. 42 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. 6. Przepis art. 52[1] wymienionej wyżej ustawy jest zgodny z art. 1 i art. 42 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. Art. 1 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. ustanowił zasadę podziału władz expressis verbis: "organami Państwa w zakresie władzy ustawodawczej są - Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej, w zakresie władzy wykonawczej - Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, w zakresie władzy sądowniczej - niezawisłe sądy". Z zasady podziału władz wynika, że władze ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza są rozdzielone, a nadto, iż musi między nimi panować równowaga oraz, że muszą one między sobą współpracować. Zasada ta nie ma znaczenia czysto organizacyjnego. Celem zasady podziału władz m.in. jest ochrona praw człowieka przez uniemożliwienie nadużywania władzy przez którykolwiek ze sprawujących ją organów. Jednym z elementów zasady podziału władz oraz fundamentów konstrukcji demokratycznego państwa prawa jest zasada niezawisłości sędziowskiej. O jej realizację starano się zawsze w ustrojach demokratycznych, jej przekreślenie było immanentną cechą ustrojów totalitarnych i autorytarnych. Podstawową gwarancją niezawisłości jest nieusuwalność sędziego. Zgodnie z art. 60 ust. 2 przepisów konstytucyjnych sędziowie są nieusuwalni z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie. Sama ustawowa forma regulacji nie wystarcza jednak do spełnienia wymogów konstytucyjnych. Zarówno merytoryczna podstawa, jak i tryb odsunięcia sędziego od wykonywania funkcji orzeczniczych zgodny być musi z wymogami stawianymi przez zasadę podziału władz oraz zasadę niezawisłości. Regulacje zawierające kryteria nieostre, pozwalające na dowolność interpretacyjną, pozbawione gwarancji procesowych, w szczególności sądowej kontroli, przekazujące swobodną kompetencję do odwołania sędziego organowi władzy ustawodawczej lub wykonawczej byłyby sprzeczne z zasadami konstytucyjnymi. Oceniając merytoryczną przesłankę odwołania sędziego określoną w art. 59[1] - Prawa o ustroju sądów powszechnych Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że sprzeniewierzenie się niezawisłości sędziowskiej jest zawsze kwalifikacją konkretnego czynu sędziego. Konstytucja stwierdza, że sędziowie są niezawiśli. Prawo o ustroju sądów powszechnych zawiera osobny rozdział zatytułowany: "Niezawisłość sędziowska". Pojęcie niezawisłości sędziowskiej ma jednoznaczną i ugruntowaną treść dającą podstawową gwarancję bezstronnego podejmowania rozstrzygnięć. Niezawisłość musi więc oznaczać niezależność sędziego zarówno od stron sporu jak i organów państwa. Korelatem zasady niezawisłości po stronie sędziego jest obowiązek bezstronności, zgodnie z treścią składanego przez sędziego ślubowania: "ślubuję (...) sprawiedliwość wymierzać bezstronnie według mego sumienia" /art. 56 par. 1 - Prawa o ustroju sądów powszechnych/. Podobnie art. 64 par. 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych stanowi, iż sędzia powinien unikać wszystkiego, co mogłoby osłabiać zaufanie do jego bezstronności. Obowiązek bezstronności idzie czasem dalej niż zakres ochrony zasady niezawisłości. O ile zasada ta odnosi się do oddziaływania podmiotów zewnętrznych, o tyle obowiązek bezstronności obliguje sędziego do przeciwstawiania się ocenom płynącym z jego doświadczenia, stereotypów i uprzedzeń. Sprzeniewierzenie się przez sędziego zasadzie niezawisłości oznaczać więc musi tylko taki brak bezstronności, który wynika z uzależnienia treści podejmowanej przez sędziego decyzji od wpływu podmiotu zewnętrznego. Oczywiście o zachowaniu naruszającym zasadę niezawisłości można mówić dopiero w związku z wykonywaniem zawodu sędziego, a więc wykonywaniem funkcji orzeczniczych. Nie chodzi więc o jakikolwiek wpływ na decyzje sędziego, ale o podejmowanie decyzji orzeczniczych zgodnie z sugestią podmiotu zewnętrznego. Decyzja taka równocześnie nie jest decyzją bezstronną. Niezawisłość nie jest wyłącznie podmiotowym uprawnieniem osoby wykonującej zawód sędziego, należy bowiem ona do istoty prawidłowego wykonywania zawodu i w tym znaczeniu niezawisłość sędziego jest również gwarancją praw i wolności obywatelskich. O niezawisłości sędziowskiej stanowią również normy prawa międzynarodowego. Zgodnie z art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd (...). Także przyjęte przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych "Zasady Niezawisłości Sądownictwa" stwierdzają, że "przyznana sądownictwu niezawisłość nie tylko upoważnia sędziów ale wręcz zmusza do sprawiedliwego prowadzenia procesów i pełnego przestrzegania praw występujących w nich stron. Biorąc to wszystko pod uwagę TK uznał, że zasada niezawisłości wyznacza nie tylko uprawnienia ale i określone obowiązki sędziów. Ponadto zdaniem TK każde zachowanie będące sprzeniewierzeniem się zasadzie niezawisłości jest jednocześnie przewinieniem dyscyplinarnym określonym w Prawie o ustroju sądów powszechnych - jako uchybienie godności urzędu /art. 80 par. 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych/. W postępowaniu dyscyplinarnym zaś może nastąpić usunięcie sędziego z funkcji w związku z naruszeniem przez niego zasady niezawisłości. Takie postępowanie nie sprzeciwia się wymogom konstytucyjnym. Poza merytoryczną treścią przesłanki odwołania sędziego ustanowionej w art. 59[1] Trybunał Konstytucyjny ocenił także określony w tym przepisie tryb odwołania. Przeprowadzona przez Trybunał analiza tego trybu prowadzi do wniosku, iż de lege lata nie można utożsamić go z postępowaniem dyscyplinarnym. Ustawodawca stwierdza wyraźnie, że przepisy o postępowaniu dyscyplinarnym stosują się do spraw określonych w art. 59[1] jedynie odpowiednio. Świadczy to o wyraźnej intencji ustawodawcy, który nie włączył art. 59[1] do rozdziału o odpowiedzialności dyscyplinarnej lecz zamieścił go w rozdziale o powoływaniu i odwoływaniu sędziów. Sąd dyscyplinarny nie orzeka w tym postępowaniu kary dyscyplinarnej. Postępowanie przed tym sądem kończy się jedynie orzeczeniem ustalającym fakty. Istotą zaś postępowania dyscyplinarnego jest orzeczenie o karze dyscyplinarnej. Praca sędziego ma szczególny charakter. Poza wielką władzą dyskrecjonalną, dla właściwego sprawowania, której konieczna jest wewnętrzna niezależność i bezstronność sędzia pełni specyficzną funkcję społeczną jako arbiter w konfliktach społecznych. Funkcji tej nie można utożsamić wyłącznie z prawidłowością i faktyczną bezstronnością orzecznictwa. Pełnienie roli arbitra wymaga kredytu zaufania publicznego. Sędzia pozbawiony tego zaufania nie może w sposób prawidłowy rozstrzygać konfliktów i służyć zachowaniu spokoju społecznego. Orzeczenia takiego sędziego, nawet pomimo ich obiektywnej prawidłowości nie będą akceptowane przez strony konfliktu czy opinię publiczną. W takim ujęciu sędzia, który na skutek podjętych działań utracił zaufanie publiczne nie jest zdolny do dalszego sprawowania funkcji sędziego. Zdaniem TK odsunięcie sędziego od wykonywania funkcji orzeczniczych na gruncie konstytucyjnej zasady niezawisłości oraz podziału władz dopuszczalne jest wówczas, gdy zachodzi po jego stronie trwała niezdolność do dalszego wykonywania zawodu, bądź taki układ stosunków osobistych lub zawodowych, który może podważać w sposób trwały bezstronność sędziego. Określone jednostkowe zachowanie sędziego uchybiające godności zawodu sędziowskiego i podważające zaufanie niezbędne do wykonywania zawodu może prowadzić do wydalenia sędziego z zawodu jedynie w drodze postępowania dyscyplinarnego. Tylko bowiem w takim postępowaniu zachowane są niezbędne gwarancje procesowe, a także zapewniona możliwość merytorycznej oceny związku między zarzucanym sędziemu zachowaniem a utratą zaufania niezbędnego do wykonywania pracy. Decyzja w tej kwestii nie może być pozostawiona organom pozasądowym, w szczególności władzy wykonawczej. Zachowania odległe w czasie, pomijając kwestie możliwości dowodowych, pozostawać mogą w luźnym związku z ocenianą aktualnie zdolnością sędziego do dalszego pełnienia funkcji. Stąd przewidziane w prawie dyscyplinarnym okresy przedawnienia orzekania w sprawach o przewinienia dyscyplinarne pełnią nie tylko funkcje procesowe, ale związane są immanentnie z funkcją, charakterem i celami środków orzekanych w postępowaniu dyscyplinarnym. Wyjątek zachodzi w sprawach poważniejszych, gdy przewinienie dyscyplinarne realizuje równocześnie znamiona przestępstwa. Wówczas bieg przedawnienia uzależniony jest od terminów przewidzianych w kodeksie karnym. TK zważył równocześnie racje wynikające ze społecznego poczucia sprawiedliwości, które mogły przemawiać za odrębną regulacją dotyczącą aktów sprzeniewierzenia się zasadzie niezawisłości sędziowskiej, dokonywanych w okresie państwa totalitarnego i autorytarnego. Z analizy prac ustawodawczych oraz wypowiedzi uczestników postępowania można było bowiem wnosić, iż właśnie usunięciu nieprawidłowości tego okresu miało służyć wydanie regulacji kwestionowanej przez RPO. Zdaniem TK w okresach transformacji ustrojowych relacji między poczuciem sprawiedliwości a gwarancyjną funkcją prawa staje się szczególnie istotnym. Przejście od państwa autorytarnego do państwa prawa może wyjątkowo przybierać formy, które nie miałyby uzasadnienia w normalnych warunkach. Wszelkie jednak regulacje muszą mieścić się w granicach prawa, którego rozumienie zostało w Polsce określone w noweli konstytucyjnej dokonanej w grudniu 1989 r. TK doszedł do wniosku, iż kwestionowana przez RPO regulacja prawna nie może być usprawiedliwiona względami, o których mowa była powyżej. Przepis 59[1] nie jest bowiem przepisem epizodycznym. Odnosi się na równi do faktów występujących w różnych systemach ustrojowych, do okresu przed jak i po wprowadzeniu zasady demokratycznego państwa prawa. W demokratycznym państwie prawa sprzeniewierzenie się niezawisłości sędziowskiej jest zawsze przewinieniem dyscyplinarnym, które powinno być ścigane w normalnym, tzn. dyscyplinarnym trybie. W państwie prawa powinny bowiem funkcjonować wystarczające mechanizmy prawne, uniemożliwiające bezkarność takich przewinień dyscyplinarnych. Przepis art. 59[1] nie określa terminu, do którego miałoby nastąpić zakończenie postępowań stwierdzających sprzeniewierzenie się zasadzie niezawisłości. Regulacja zakwestionowana przez RPO zniosła przedawnienie karalności takiego zachowania jako przewinienia dyscyplinarnego. Trybunał Konstytucyjny zważył, iż służba sędziowska wymaga, zarówno w interesie obywatela, sędziego jak i państwa, nienagannego charakteru osób, którym władza sędziowska została powierzona. W państwie totalitarnym i autorytarnym przypadki sprzeniewierzenia się niezawisłości sędziowskiej nie były ścigane - często były to bowiem działania płynące z inspiracji władzy. Racje te nie usprawiedliwiają jednak braku jakiegokolwiek terminu do definitywnego zakończenia postępowań dotyczących okresu sprzed ustanowienia konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego. TK podkreślił jednocześnie, iż nie we wszystkich przypadkach sprzeniewierzenia się zasadzie niezawisłości doszło już do upływu przedawnienia. Art. 21 par. 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych stanowi bowiem, że jeżeli czyn zawiera znamiona przestępstwa, przedawnienie przewinienia dyscyplinarnego nie może nastąpić wcześniej, niż przedawnienie przewidziane w przepisach Kodeksu karnego. Szereg zaś stanów faktycznych związanych z naruszeniem zasady niezawisłości realizować będzie znamiona czynów zabronionych określonych w tym kodeksie /np. art. 246 Kk/. Zdaniem TK osobnej oceny wymaga przepis art. 59[1] par. 4. Stanowi on, iż sąd dyscyplinarny zawiesza sędziego w czynnościach służbowych niezwłocznie po wszczęciu postępowania o stwierdzenie naruszenia zasady niezawisłości. Zawieszenie w czynnościach służbowych jest okresowym niedopuszczeniem sędziego do wykonywania zawodu i musi być oceniane w perspektywie zasady nieusuwalności. Sąd dyscyplinarny może zawiesić w czynnościach służbowych sędziego, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karne, dyscyplinarne lub o ubezwłasnowolnienie. Decyzja w sprawie pozostawiona jest sądowi dyscyplinarnemu, który podejmuje ją w sytuacji, gdy wymaga tego wzgląd na prowadzone postępowanie lub interes wymiaru sprawiedliwości. Zawsze w takiej sytuacji musi zostać rozważona konieczność zastosowania tego środka w związku z zarzucanym sędziemu przewinieniem. Sędzia ma prawo do odwołania się od decyzji o zawieszeniu do organu dyscyplinarnego wyższej instancji. W postępowaniu dyscyplinarnym nawet popełnienie przez sędziego przestępstwa /w tym łącznie ze schwytaniem na gorącym uczynku/ nie stanowi obligatoryjnej przesłanki zawieszenia sędziego w czynnościach. W postępowaniu przewidzianym w par. 4 art. 59 zawieszenie jest obligatoryjne, a w związku z tym, że jego wyłączną podstawą jest wszczęcie postępowania przed sądem dyscyplinarnym praktyczna możliwość zaskarżenia tego zawieszenia do sądu wyższej instancji jest znikoma. Wyższy Sąd Dyscyplinarny może bowiem w takim przypadku badać jedynie zaistnienie wspomnianej przesłanki nie zaś samą zasadność zawieszenia. Zdaniem TK regulacji par. 4 art. 59[1] nie da się pogodzić z zasadą demokratycznego państwa prawa, ani z zasadą podziału władz. Obligatoryjność zawieszenia sędziego stanowi tak daleko idące ograniczenie praw sądu orzekającego, że prowadzi w konsekwencji do ingerencji władzy wykonawczej w wymiar sprawiedliwości i do faktycznego przekreślenia znaczenia zasady domniemania niewinności, która to zasada bez żadnych ograniczeń odnosi się do postępowania dyscyplinarnego. TK uznał także, iż niedopuszczalne są na gruncie zasady niezawisłości te regulacje art. 59[1], które stwarzają realne zagrożenia w postaci możliwości wywierania nacisku na sędziego. Niebezpieczeństwo takie stwarza w szczególności brak rozstrzygnięcia co do skutków prawnych orzeczenia sądu dyscyplinarnego o sprzeniewierzaniu się zasadzie niezawisłości. Krajowa Rady Sądownictwa nie jest związana wniesieniem przez Ministra Sprawiedliwości formalnej informacji o orzeczeniu, nie jest też zobligowana do występowania w takim przypadku o odwołanie sędziego. Także Minister nie jest zobligowany wyraźnie, żadnym przepisem ustawy, do przekazania takiego orzeczenia Radzie. W rzeczywistości więc może powodować to stan zawieszenia trwający długo. Przepisy o przedawnieniu kary dyscyplinarnej ani usunięciu odpisu wyroku skazującego z akt osobowych nie mają tutaj zastosowania. Dlatego też ów stan zawieszenia może być wyjątkowo groźny dla niezawisłości sędziego. Mimo bowiem, iż z zakończeniem postępowania ustaje zawieszenie w czynnościach służbowych i sędzia może nadal pełnić swoje funkcje, znajduje się on jednak stale w obliczu zagrożenia odwołaniem ze stanowiska, Takie zagrożenie może powodować uzależnienie od podmiotów, które w sposób uznaniowy mogą zdecydować o odwołaniu sędziego. Decyzja o zastosowaniu de facto kary dyscyplinarnej: Ministra Sprawiedliwości, Krajowej Rady Sądownictwa, Prezydenta. TK dopatrzył się w tym także naruszenia art. 1 przepisów konstytucyjnych oraz art. 1 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. Tego typu włączenie władzy wykonawczej do wykonywania wymiaru sprawiedliwości przekracza bowiem granice podziału, współpracy i równowagi władz. W związku z powyższym TK orzekł jak w pkt 1 sentencji. TK nie podzielił natomiast zarzutu Rzecznika Praw Obywatelskich, iż przepis art. 59[1] narusza zasadę podziału władzy w ten sposób, iż kompetencje do odwoływania sędziów przekazał w ręce Prezydenta RP. Fakt, iż regulacje konstytucyjne expressis verbis nie wspominają o takim uprawnieniu Prezydenta nie świadczy jeszcze, iż takie uprawnienia mu nie przysługują. Konieczne jest nadto odwołanie się do rzeczywistej treści postanowienia art. 59[1]. Jego analiza wskazuje, iż uprawnienie Prezydenta określone w tym przepisie ma charakter czysto formalny a nie dyskrecjonalny. Podobnie zresztą jak w niekwestionowanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich przepisie art. 59[1] Prawa o ustroju sądów powszechnych podmiotem rzeczywiście decydującym o odwołaniu sędziego jest Krajowa Rada Sądownictwa, ponieważ to właśnie wniosek Rady obliguje Prezydenta do wydania stosownej decyzji. TK nie dopatrzył się także naruszenia określoną w par. 1 art. 59[1] przesłanką odwołania sędziego wymienionych przez RPO podstawowych zasad prawa karnego. Nawet bowiem gdyby potraktować sprzeniewierzenie się zasadzie niezawisłości jak delikt dyscyplinarny zasada ustawowej określoności dyscyplinarnej tylko ograniczone znaczenie. Nie istnieje wyraźny katalog przewinień dyscyplinarnych. Podstawą odpowiedzialności są czyny godzące w dobro danej służby czy też godność związaną z wykonywaniem danej funkcji. Także niekwestionowany przez RPO art. 80 par. 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych określa podstawę odpowiedzialności dyscyplinarnej za pomocą klauzul ocennych /"uchybienie godności urzędu"/. Przesłanka ta w zasadniczy sposób różni się także od zasady braku "rękojmi należytego wykonywania obowiązków sędziego", która miała postać klauzuli /a w praktyce oceny/ politycznej. Sprzeniewierzenie się niezawisłości jest zawsze kwalifikacja konkretnego czynu. Oceniając konstytucyjność przedstawionych wyżej regulacji TK rozważył raz jeszcze zasadę podziału władzy i wynikającą z niej zasadę niezależności władzy sądowniczej. Niezależność sądownictwa jest zazwyczaj traktowana jako wolność od interwencji egzekutywy /władzy wykonawczej/, jak i legislatury, w wykonywaniu funkcji sądowych. Niezależność sądu, jako trzeciej władzy wyrażać się musi w dostatecznym wyodrębnieniu organizacyjnym. Funkcjonowanie sądów w zakresie kompetencji jurysdykcyjnych nie może podlegać jakiejkolwiek ingerencji ze strony organów administracyjnych. Niezależność sądu nie oznacza, iż działalność administracyjna sądów nie może znajdować się pod zwierzchnim nadzorem Ministra Sprawiedliwości. Jednocześnie jednak czynności z zakresu nadzoru administracyjnego nie mogą wkraczać w dziedzinę, w której sędziowie są niezawiśli. Pełne rozdzielenie obu sfer nie jest łatwe. Zdarza się, iż funkcje administracyjne i jurysdykcyjne stykają się ze sobą. W strukturze organizacyjnej sądu znajdują się bowiem takie stanowiska, które choć z natury mają charakter administracyjny, jednak powiązane są z kompetencjami do działań wpływających na jurysdykcję. Takim stanowiskiem jest w szczególności stanowisko prezesa i wiceprezesa sądu. Trudno natomiast pogodzić się z jego poglądem, że "prezesi sądów sprawują nadzór nad administracyjną działalnością sądu wykonując czynności wyłącznie o charakterze administracyjnym". Art. 29 par. 2 mający zastosowanie do prezesów wszystkich sądów stanowi, iż poza kierowaniem sądem, reprezentowanym go na zewnątrz i pełnieniem czynności administracji sądowej prezes pełni "inne czynności przewidziane w ustawie oraz w odrębnych przepisach". Tymi innymi czynnościami są także czynności jurysdykcyjne zastrzeżone przez prezesa sądu /np. art. 299 kodeksu postępowania karnego, który przyznaje prezesowi sądu uprawnienie do skierowania sprawy na posiedzenie, jeżeli uzna, że zachodzi potrzeba rozstrzygnięcia zagadnienia wstępnego/. Jeżeli stanowisko prezesa łączy, się z wykonywaniem czynności jurysdykcyjnych to oddanie kompetencji do powoływania i odwoływania prezesa w ręce organu administracji narusza zasadę niezależności sądu. Taka bowiem konstrukcja dopuszcza wpływ organu administracyjnego na czynności jurysdykcyjne przez obsadzenie stanowiska, z którym wykonywanie tych czynności jest związane. Także pozycja prezesa sądu w ramach samorządu sędziowskiego jest na tyle istotna, iż trudno byłoby przyjąć, że sprawuje on wyłącznie czynności z zakresu administracji sądowej. Zgodnie z art. 40 jest on przewodniczącym kolegium sądu wojewódzkiego /apelacyjnego/ przy czym w sytuacji równości głosów przeważa głos przewodniczącego. Prezes sądu wyraża ponadto zgodę na podjęcie dodatkowego zatrudnienia przez sędziego, może żądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego oraz zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny. Trudno zaś byłoby uznać, że czynności te nie dotykają sfery gwarantowanej zasadą niezawisłości lecz mają charakter wyłącznie administracyjny. Zdaniem TK nie da się jednoznacznie oddzielić funkcji orzeczniczej i administracyjnej prezesów sądów. Dlatego też celem zagwarantowania niezależności sądów konieczne jest zabezpieczenie w ustawie odpowiednio udziału samorządu sędziowskiego przy powoływaniu prezesów sądów. Niewątpliwie Minister Sprawiedliwości, jako administrator wszystkich sądów musi mieć w tym procesie /powoływaniu/ także istotny udział. Jego głos nie może być jednak dominujący. Naruszałoby to bowiem zasadę niezależności sądu wyprowadzoną z ustanowionej w art. 1 ustawy Konstytucyjnej zasady podziału władz. Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził również pogląd, iż przepis art. 41[2] Prawa o ustroju sądów powszechnych jest sprzeczny z regulacjami konstytucyjnymi. Przepis art. 41[2] par. 1 przyznał Ministrowi Sprawiedliwości prawo określenia corocznie liczby wolnych stanowisk dla poszczególnych sądów. Taka kompetencja Ministra Sprawiedliwości związana jest z konstrukcją ustrojową, w myśl której jest on odpowiedzialny za wykonanie tej części budżetu państwa, która dotyczy sądownictwa. Sam fakt określania ilości wolnych stanowisk dla poszczególnych sądów jest czynnością administrowania, jakkolwiek nie bez wpływu na sprawność działania poszczególnych sądów. Wyznaczenie etatów nie ma jednak charakteru arbitralnej decyzji, ale jest funkcją wielkości środków finansowych przyznanych z budżetu państwa na dany rok. TK nie dopatrzył się tu naruszenia przez tą regulację normy konstytucyjnej. Art. 42[2] par. 2 prawa i ustroju sądów powszechnych przyznaje Ministrowi Sprawiedliwości prawo do zgłoszenia Krajowej Radzie Sądownictwa bezpośrednio kolegium właściwego sądu. W zakresie obsady stanowisk sędziowskich głos decydujący posiada Krajowa Rada Sądownictwa. Na wniosek Rady bowiem Prezydent RP powołuje na stanowisko sędziego. Prawo Ministra do zgłaszania kandydatów nie przesądza o pozytywnym zaopiniowaniu takiej kandydatury przez Radę. Zdaniem TK uprawnienie to, zwłaszcza ze względu na swój charakter mieści się w granicach przewidzianych zasadą podziału władz. Dlatego też Trybunał Konstytucyjny nie dopatrzył się naruszenia przez art. 42[2] par. 2 ani konstytucyjnej zasady państwa prawnego ani zasady podziału władz. RPO zakwestionował też zgodność z konstytucją art. 52[1] Prawa o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którym wnioski o powołanie na stanowiska sędziów kierowane są do Krajowej Rady Sądownictwa za pośrednictwem Ministra Sprawiedliwości, który może wyrazić swoją opinię o kandydatach. Nadto Minister Sprawiedliwości może żądać uzupełnienia wniosku, który nie zawiera ostatecznych danych o kandydatach. Regulacji tej RPO zarzuca naruszenie zasady niezależności sądów. Z zasady podziału władzy wynika, iż wszelka ingerencja organu władzy wykonawczej w działanie i organizację władzy sądowej, w sferze nie objętej bezwzględną zasadą niezawisłości, może być dokonywane jedynie wyjątkowo i posiadać dostateczne uzasadnienie merytoryczne. Nie może nadto stanowić zagrożenia dla podstawowych zasad niezależności sądu. Przyznaną w kwestionowanym przepisie kompetencję Ministra Sprawiedliwości należy interpretować zgodnie z tymi wymogami konstytucyjnymi. Trybunał Konstytucyjny pośrednictwo Ministra Sprawiedliwości rozumie w ten sposób, iż ogranicza się ono do sprawdzenia kompletności materiałów w przekazanych przez organy sądów wnioskach i powołanie sędziów, a samo przekazanie tych wniosków nastąpić musi bez zbędnej zwłoki.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 13.07.2026. · Źródło