VI SA/Wa 1920/13

WyrokWSA w Warszawie2013-12-16

Skład orzekający: Izabela Głowacka-Klimas, Andrzej Czarnecki, Urszula Wilk

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Urząd Patentowy RP prawidłowo odmówił udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy ze względu na podobieństwo do zarejestrowanego znaku towarowego i ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd?
Ratio decidendi
Sąd uznał, że Urząd Patentowy RP prawidłowo ocenił jednorodzajowość usług oznaczanych przez oba znaki oraz podobieństwo samych oznaczeń, co uzasadniało odmowę rejestracji znaku towarowego. Podobieństwo fonetyczne, wizualne i znaczeniowe między znakiem zgłoszonym a wcześniejszym znakiem było na tyle duże, że istniało wysokie ryzyko wzajemnego skojarzenia znaków i wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia usług.
Stan faktyczny
H. K. wniosła o udzielenie prawa ochronnego na słowny znak towarowy przeznaczony do oznaczania usług edukacyjnych w klasie 41. Urząd Patentowy RP odmówił udzielenia prawa ochronnego, stwierdzając podobieństwo zgłoszonego znaku do zarejestrowanego znaku towarowego i ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Po ponownym rozpatrzeniu sprawy, Urząd utrzymał w mocy decyzję o odmowie. Skarżąca wniosła skargę do WSA, zarzucając naruszenie przepisów prawa materialnego i procesowego, w tym błędną wykładnię i zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. oraz dowolność wniosków organu.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Izabela Głowacka-Klimas Sędziowie Sędzia WSA Andrzej Czarnecki Sędzia WSA Urszula Wilk (spr.) Protokolant sekr. sąd. Eliza Mroczek po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 16 grudnia 2013 r. sprawy ze skargi H. K. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] kwietnia 2013 r. nr [...] w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę [...] lutego 2011 r. H. K. wniosła do Urzędu Patentowego RP o udzielenie prawa ochronnego na słowny znak towarowy "[...] ", przeznaczony do oznaczania następujących usług w klasie 41: prowadzenie przedszkoli, usługi edukacyjne w zakresie wychowania przedszkolnego i nauczania początkowego. Decyzją z dnia [...] września 2012r. Urząd Patentowy RP odmówił udzielenia prawa ochronnego. Podstawą wydania decyzji o odmowie udzielenia prawa ochronnego był art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej z dnia 30 czerwca 2000 roku (Dz. U. z 2003 r., Nr 119, poz. 1117 z późn. zm. dalej p.w.p.). Urząd Patentowy RP po przeprowadzeniu badań stwierdził, że zgłoszone oznaczenie jest podobne w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej do zarejestrowanego na rzecz G. Sp.j., [...] pod numerem R-[...] znaku towarowego "[...] " z pierwszeństwem od dnia [...] 11.2010 r. przeznaczonego do oznaczania towarów i usług w kl. 09, 16 i 41, w tym w kl. 41: edukacja, informacja o edukacji, organizowanie konkursów edukacyjnych, organizowanie i prowadzenie konferencji. H. K. wniosła o ponowne rozpatrzenie sprawy. Decyzją z dnia [...] kwietnia 2013r. Urząd Patentowy RP na podstawie art. 245 i art. 248 w związku z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Urząd Patentowy RP utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. Powołując art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. organ wskazał, że nie jest możliwe udzielenie prawa ochronnego na znaki towarowe, których używanie mogłoby wprowadzać potencjalnych odbiorców w błąd, polegający w szczególności na skojarzeniu ze znakiem chronionym. Niedopuszczalne jest zatem udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy, jeśli skutkiem tego powstałoby prawo, którego zakres pokrywałby się choćby w części z zakresem prawa z wcześniejszym pierwszeństwem. O tym, czy w konkretnym przypadku mogłoby dojść do kolizji praw ochronnych, a zatem czy przeciwstawione znaki są podobne, rozstrzyga się na podstawie kryterium wprowadzenia w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów i usług. Niebezpieczeństwo to polega na możliwości błędnego, nie odpowiadającego rzeczywistości, przypisaniu danego towaru i usługi uprawnionemu z prawa ochronnego. Urząd Patentowy RP podnosił, że podobieństwo znaków, w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p. powinno być rozpatrywane jednocześnie w dwóch aspektach: w aspekcie podobieństwa samych znaków oraz w aspekcie podobieństwa towarów i/lub usług, do oznaczenia których znak został przeznaczony. W ocenie Urzędu Patentowego RP, w przedmiotowej sprawie mamy do czynienia z jednorodzajowością usług, do oznaczania których przeznaczone są analizowane znaki. O jednorodzajowości towarów/usług decyduje przede wszystkim to, czy nabywcy mogą sądzić, że towary/usługi oferowane są przez to samo przedsiębiorstwo. Zawarte w kl. 41 przedmiotowego znaku "prowadzenie przedszkoli" i "usługi edukacyjne w zakresie wychowania przedszkolnego i nauczania początkowego" zawierają się w ogólnej kategorii usług edukacyjnych ze znaku przeciwnego. Powołując orzecznictwo Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego organ wskazał, że dla uznania identyczności towarów nie jest konieczne używanie identycznych sformułowań. Urząd Patentowy RP podnosił, że przeciwny znak przeznaczony jest także do sygnowania bardziej szczegółowo określonej działalności nie oznacza to jednak, że wyłącznie ona będzie nim sygnowana. Gdyby taki był zamysł uprawnionego do tego znaku niewątpliwie nie wnioskowałby on o uzyskanie ochrony na tak szeroki zakres tj. ogólnie pojętą edukację. Zdaniem organu wskazane usługi są jednorodzajowe (podobne). Organ wywodził, że analizowane znaki służą do oznaczania jednorodzajowych usług, będą one świadczone w tych samych punktach (a więc przedszkola, szkoły), mają identyczny cel zastosowania (edukacja), a także kanały dystrybucji. Urząd Patentowy RP stanął na stanowisku, iż relewantnym kręgiem odbiorców takich usług jest ogół społeczeństwa. Usługi edukacyjne są kierowane do wszystkich ludzi zainteresowanych rozwojem intelektualnym. Z kolei szczególnym rodzajem usług edukacyjnych są usługi wychowania przedszkolnego - te kierowane są wprawdzie do osób będących rodzicami lub opiekunami dzieci - jednak i w takim przypadku odbiorcą będzie ogół społeczeństwa, o wyborze przedszkola dla dziecka decydują jego opiekunowie. Zdaniem organu przyjąć więc można, iż usługi te są kierowane do obrotu powszechnego, a odbiorcą jest przeciętny polskojęzyczny konsument. Wiadomo także, iż jest to grupa mniej uważna, podchodząca do zakupów z obniżonym poziomem uwagi. W ocenie organu w przypadku tak wyraźnego podobieństwa znaków jak w przedmiotowej sprawie, nawet przy dużym stopniu uwagi ryzyko pomyłki jest bardzo wysokie. Analizowane znaki mają bowiem wspólny charakterystyczny element słowny [...], który nadaje im abstrakcji i stanowi o wysokim poziomie odróżnialności tych znaków. Organ podkreślał, że konsument, poszukujący towarów/usług bazuje raczej na niewyraźnym obrazie znaków towarowych w pamięci i rzadko ma możliwość bezpośredniego porównania podobnych oznaczeń. Wzmacnia to ryzyko konfuzji przedsiębiorstw w obrocie. Urząd Patentowy RP stwierdził, iż uwzględniając czynniki, które charakteryzują relacje pomiędzy tymi usługami należy uznać, że są to usługi tego samego rodzaju, konkurujące ze sobą i wzajemnie się uzupełniające. Ich przeznaczenie jest takie samo i dodatkowo adresowane są do takiego samego kręgu odbiorców za pośrednictwem takich samych kanałów dystrybucji. Są to więc usługi tego samego rodzaju. Urząd Patentowy RP wskazywał, że niedopuszczalne jest udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy, jeśli skutkiem tego powstałoby prawo, którego zakres pokrywałby się choćby w części z zakresem prawa z wcześniejszym pierwszeństwem. W wyniku uzyskania prawa ochronnego na znak towarowy uprawniony uzyskuje, bowiem wyłączne prawo do używania znaku w obrocie gospodarczym w odniesieniu do konkretnych towarów/usług. Zdaniem organu porównywane znaki towarowe przeznaczone są do oznaczania usług, świadczonych powszechnie, a zatem miarodajny krąg odbiorców tych usług jest nieograniczony i obejmuje znaczną część konsumentów. W przypadku towarów i/lub usług powszechnego użytku, przeznaczonych dla szerokiego kręgu odbiorców, przy ocenie podobieństwa znaków towarowych, stosuje się surowsze kryteria oceny podobieństwa zarówno samych znaków towarowych jak i towarów/usług, do oznaczania których są przeznaczone. W przypadku identyczności oznaczanych towarów/usług niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd może potwierdzić lub wykluczyć ocena podobieństwa samych znaków. Powołując orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE organ wskazał, że ocena całościowa prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd musi w zakresie podobieństwa wizualnego, fonetycznego lub koncepcyjnego spornych oznaczeń, opierać się na wywołanym przez nie ogólnym wrażeniu, z uwzględnieniem w szczególności ich znamion odróżniających i dominujących. Ogólnie to właśnie elementy dominujące i odróżniające danego oznaczenia są łatwiejsze do zapamiętania. W ocenie Urzędu Patentowego RP nie ulega wątpliwości, że znak, na który udzielono ochrony oraz zgłoszony znak są oznaczeniami bardzo podobnymi i mogą wprowadzić w błąd potencjalnych odbiorców, co do ich pochodzenia od tego samego podmiotu. Urząd stanął na stanowisku, że oznaczenie słowne [...] zgłoszone za numerem Z-[...] jest podobne do słowno- graficznego znaku towarowego "[...] " o numerze R-[...] w takim stopniu, że jego używanie może spowodować wśród odbiorców błąd polegający w szczególności na skojarzeniu między znakami. Znaki te są do siebie podobne, co do samych oznaczeń zarówno pod względem wizualnym, fonetycznym jak i znaczeniowym. Organ wywodził, że przedmiotowe oznaczenie posiada postać wyłącznie słowną Składa się ze słów: [...]. Znak zarejestrowany pod numerem R-[...] jest oznaczeniem słowno-graficznym którego warstwę słowną stanowi jeden wyraz - [...]. Kwestia podobieństwa samych oznaczeń, zdaniem Urzędu Patentowego RP, nie ulega wątpliwości. Zdaniem organu z porównania znaków wynika, iż zbieżnym w porównywanych znakach elementem jest charakterystyczne słowo [...]. W przypadku zgłoszonego oznaczenia jest ono dodatkowo rozwinięte o zwrot "[...] ", które jednak precyzyjnie określa zakres świadczonych usług, i dlatego organ przyjął, iż nie ma ono szczególnego charakteru odróżniającego dla wnioskowanego zakresu ochrony, tj. edukacji przedszkolnej. Z kolei słowo [...] zawarte w zgłoszonym oznaczeniu ma formę opisującą cechy i właściwości podmiotu, którym w omawianym oznaczeniu jest słowo "[...] ", element ten nie gwarantuje zatem zwiększenia zdolności odróżniającej znaku, aby wyeliminować ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia usług. Dlatego też organ przyjął, iż występujący na początku znaku zbitek słów "[...] " dla odbiorców będzie mieć przede wszystkim charakter opisowy w stosunku do słowa "l[...] ", na który wskazuje. Urząd Patentowy RP powoływał orzecznictwo zgodnie, z którym "porównania należy dokonać poprzez analizą danych znaków towarowych postrzeganych jako całość, co nie wyklucza, że całościowe wrażenie wywierane przez złożony znak towarowy w pamięci właściwego kręgu odbiorców może w niektórych przypadkach zostać zdominowane przez jeden lub kilka z jego składników". Zdaniem Urzędu Patentowego RP konsumenci mając styczność z porównywanymi oznaczeniami mogą uznać, że każde z nich jest rozwinięciem lub inną wersją wcześniejszego. Stan ten związany jest z faktem, że odbiorca chcąc nabyć jakiś towar lub usługę, w większości przypadków nie dokonuje ich dogłębnej analizy (w trakcie pozyskiwania z reguły nie ma możliwości dokładnego porównania znaków w danej chwili). Chodzi o ocenę pewnego wrażenia jakie wywiera na nabywcy oznaczenie. Dla kupującego decydujące znaczenie mają zbieżne elementy znaków, co związane jest z faktem, iż nabywca zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, które go interesuje - przy wyborze kieruje się on tylko pewnymi charakterystycznymi elementami znaków z pominięciem mniej istotnych różnic. W przedmiotowej sprawie będzie to słowo "[...] ", które dla odbiorcy będzie "marką" oznaczającą usługi pochodzące od konkretnego podmiotu. Urząd Patentowy RP wskazał też, że na ocenę porównywanych oznaczeń, nie może mieć decydującego wpływu fakt, iż przedmiotowy znak, w przeciwieństwie do przeciwstawionego oznaczenia słowno-graficznego ma wyłącznie formę słowną. Z tego względu trudno porównywać te znaki przez pryzmat graficzny. A gdyby nawet pokusić się o powyższe to przy braku konkretnej grafiki w niniejszym oznaczeniu nie można wykluczyć, iż może ono przybrać formę zbliżona do opozycyjnego znaku - np. kolorystykę i czcionkę. Abstrahując od powyższego organ stwierdził, iż bada znaki w takiej formie w jakiej zostały one zgłoszone. Powołując się na orzecznictwo organ wskazał, że w przypadku porównywania oznaczeń słownego i słowno-graficznego zasadnicze znaczenie mają z reguły elementy słowne . Urząd Patentowy RP wskazał też, że na etapie rejestracji słownego znaku towarowego ryzyko pomyłki między znakami będzie zawsze tylko domniemaniem, lecz już samo to odpowiada treści art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Podnosił, że znak taki może zostać nałożony na towar w dowolny sposób. Jest prawdopodobne, że ze względu właśnie na sposób opatrzenia towaru znakiem słownym i zbliżenie go w warstwie wizualnej do innego, słowno-graficznego znaku posiadającego ochronę, dotychczasowa możliwość skojarzenia pomiędzy znakami u części odbiorców, może zmienić się w pewność skojarzenia u większości odbiorców. W ocenie organu odbiorcy rodzaju usług zawartych w klasie 41, tj. usług edukacyjnych, w tym usług nauczania przedszkolnego, jako usług świadczonych powszechnie, mogą nie być na tyle uważni i ostrożni, aby zwrócić uwagę na różnicę w zapisie, a jeżeli nawet ją dostrzegą, to, ze względu na zbieżność występujących w nich słów, uznają je za nieprzypadkowe. To zaś może spowodować, że odbiorcy usług oznaczonych porównywanymi znakami uznają je za pochodzące od tego samego podmiotu co oznacza, że będą je wiązać z tym samym pochodzeniem gospodarczym, co w rzeczywistości nie odpowiada prawdzie. Ocena w tym zakresie będzie więc miała istotny wpływ na ocenę stopnia ryzyka wystąpienia pomyłki wśród odbiorców tego rodzaju usług. Dokonując porównania oznaczeń płaszczyźnie fonetycznej, organ zauważył, iż podobieństwo fonetyczne polega tu na tym, że zbieżny wyraz [...] występujący w porównywanych znakach towarowych będzie w obu przypadkach wymawiany identycznie. Jego brzmienie, mimo iż w znaku zgłoszonym słowo to poprzedzone jest elementami słownymi: "[...] ", jest takie samo. W ocenie Urzędu Patentowego RP dodanie do słowa [...] powyższych elementów, w dodatku wskazujących na rodzaj opatrzonych znakiem usług, nie przesądzi o braku podobieństwa pomiędzy tymi znakami, jak również nie wykluczy ryzyka skojarzenia obu znaków. Należy bowiem uwzględnić fakt, że przeciętny odbiorca poszukując określonego towaru czy usługi kieruje się zwykle marką, pod którą towar/usługa występuje na rynku. Istnieje zatem wysokie ryzyko, że wysoki stopień podobieństwa porównywanych znaków w warstwie słownej i fonetycznej w zakresie zbieżnego, charakterystycznego słowa [...] może znacząco oddziaływać na ich postrzeganie w obrocie przez przeciętnych odbiorców, którzy, ze względu na występowanie w nich identycznych słów będą wiązać je z tymi samym podmiotem, co generuje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia, w ten sposób oznaczonych usług. Zdaniem Urzędu Patentowego RP podobieństwo na płaszczyźnie fonetycznej jest ważnym argumentem za uznaniem znaków za podobne, także z uwagi na szybki rozwój technik multimedialnych, oraz wzrost intensywności reklamy radiowej i telewizyjnej, będącej najskuteczniejszą w tej chwili formą dotarcia do klienta. Spowodowało to, iż nie tylko wygląd znaku, lecz często jego brzmienie decydują o rozpoznawalności danej marki na rynku. Dlatego przedmiotowy znak, wykorzystujący element charakterystyczne dla znaku chronionego z wcześniejszym pierwszeństwem, należy uznać za podobny do niego w stopniu powodującym ryzyko pomyłki między nimi. Przechodząc do analizy warstwy znaczeniowej zgłoszonego oznaczenia względem przeciwstawionego znaku towarowego organ stwierdził, że zbieżne słowo "[...] " kojarzone jest przede wszystkim z branżą kolejarską, zaś dla ogólnie pojętych przedszkoli posiada ono niewątpliwie charakter fantazyjny. Jest to istotne, gdyż fantazyjny znak łatwiej zostaje w pamięci klientów. Odnosząc się do podniesionej we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy uwagi o powszechności stosowania określeń typu [...] czy [...] do określania usług wychowania przedszkolnego, organ podkreślił, iż zgodnie z art. 153 ust. 1 p.w.p. przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, co oznacza że uprawniony do znaku towarowego uzyskuje ogólnokrajowe prawo wyłączne, które może stanowić przeszkodę dla każdego późniejszego i podobnego oznaczenia przeznaczonego do sygnowania zbieżnych towarów i/lub usług. Powszechność występowania określenia [...] do oznaczania usług edukacyjnych nie stanowi argumentu za tym iż słowo to ma słaby charakter odróżniający i może kojarzyć się z branżą usług edukacyjnych. Odnosząc się do argumentu pełnomocnika o udzielonych prawach ochronnych na znaki zawierające słowo [...] na rzecz różnych podmiotów, i wiążącej się z tym zmiany praktyki postępowania, Urząd Patentowy RP podkreślił, iż przyjął prymat zasady praworządności nad zasadą równości i zasadą pogłębiania zaufania obywateli. Ostatecznie Urząd Patentowy RP stanął na stanowisku, iż podobieństwo fonetyczne, wizualne i znaczeniowe w porównywanych znakach jest na tyle duże, że istnieje wysokie ryzyko wzajemnego skojarzenia znaków, i tym samym kojarzenia wspólnego pochodzenia w ten sposób oznaczonych usług, co w konsekwencji może doprowadzić wręcz do ich pomylenia. Wskazał, że podobieństwo znaków towarowych ocenia się według wspólnych cech, a nie według występujących w nich różnic, bowiem istnienie różnic nie wyklucza istnienia podobieństwa, a o podobieństwie znaków towarowych decydują podobieństwa pomiędzy nimi, nie zaś różnice. Stwierdził, iż istniejące różnice występujące pomiędzy porównywanymi znakami nie eliminują ani podobieństwa pomiędzy nimi ani możliwości skojarzenia oznaczenia "[...] " ze znakiem towarowym "[...] ". Zauważył też, że do stwierdzenia podobieństwa nie jest konieczne rzeczywiste pomylenie znaków przez odbiorców, a wystarczy jedynie, że istnieje taka możliwość. Potencjalny odbiorca na ogół nie ma możliwości porównania znaków w tym samym czasie. Decydujące znaczenie ma ocena pewnego wrażenia, jakie wywiera na nabywcy znak. Dla niego decydujące znaczenie mają zbieżne elementy, gdyż zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Podsumowując organ wskazał, że w przedmiotowej sprawie analizowane znaki zostały przeznaczone do oznaczania jednorodzajowych usług, a wykazane podobieństwo znaków na wszystkich płaszczyznach przesądza w sposób wystarczający o uznaniu znaków za podobne. Skargę na opisaną wyżej decyzję wniosła H.K. Zaskarżonej decyzji zarzuciła mające istotny wpływ na wynik sprawy naruszenie: - art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego - przez ich niezastosowanie polegające na wyciągnięciu dowolnych, nie znajdujących oparcia w zgromadzonym materiale dowodowym wniosków co do podobieństwa znaków towarowych i ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, a także braku wskazania, na jakich dowodach te wnioski zostały oparte; - art. 6 k.p.a. w zw. z art. 8 k.p.a. i art. 32 ust 1 Konstytucji - przez przyjęcie prymatu zasady praworządności nad zasadą równości i pogłębiania zaufania obywateli; - art 132 ust 2 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej - przez jego błędne zastosowanie w sytuacji, gdy nie zachodzi kolizja między znakiem zarejestrowanym i zgłoszonym do rejestracji. W uzasadnieniu skargi skarżąca podnosiła, że wnioski wyciągnięte przez Urząd Patentowy RP z poczynionych przezeń ustaleń faktycznych mają charakter dowolny. Po pierwsze, niesłusznie Urząd Patentowy RP dopatrzył się podobieństwa między obu znakami. Konsekwentne poprowadzenie argumentacji przytoczonej w uzasadnieniu decyzji oznaczałoby, że de facto zarejestrowanie znaku składającego się z jednego słowa wykluczałoby kolejne rejestracje znaków je zawierających - z uwagi na ich rzekome podobieństwo. W ocenie skarżącej organ nie uzasadnił w sposób przekonujący, dlaczego akurat wyraz "[...] " miałby być na tyle wyróżniającym się elementem znaku towarowego, że przyćmiłby wszystkie pozostałe. Skarżąca podtrzymała zarzuty dotyczące argumentacji Urzędu co do podobieństwa znaków, a zawarte w uzasadnieniu wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Podnosiła, że brak jest podstaw do przyjęcia, iż zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Wskazywała, że nie każde podobieństwo pomiędzy znakami powoduje niedopuszczalność rejestracji znaku towarowego, albowiem znaki muszą być podobne w stopniu mogącym wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. W ocenie skarżącej zupełnie nieuzasadniony jest pogląd, że w przypadku, o którym tu mowa, konsumenci mając styczność z porównywanymi oznaczeniami mogą uznać, że każde z nich jest rozwinięciem lub inną wersją wcześniejszego. Przeczy temu praktyka rynku przedszkolnego, gdzie "[...] " czy "[...] " w nazwach placówek jest bardzo wiele i nic nie wskazuje na to, aby myliły się one konsumentom. Skarżąca podnosiła też, że nie można abstrahować od faktu, iż mimo objęcia prawem ochronnym obszaru całego kraju, usługi przedszkolne świadczone są na ogół lokalnie. W ten sam sposób działają ich odbiorcy, szukając przecież przedszkola jak najbliżej miejsca zamieszkania, a nie na drugim końcu Polski. Zmniejsza to, jeśli nie w ogóle eliminuje ryzyko pomyłki. Nade wszystko zaś - w postępowaniu przed Urzędem Patentowym nie zgromadzono dowodów, które wskazywałyby na istnienie takiego niebezpieczeństwa. W ocenie skarżącej u podstaw nieprawidłowego rozstrzygnięcia w sprawie niniejszej legło błędne założenie, iż rodzic, szukając przedszkola dla własnego dziecka, bazuje raczej na niewyraźnym obrazie znaków towarowych w pamięci i rzadko ma możliwość bezpośredniego porównania podobnych oznaczeń. To ogólne, przewijające się w literaturze przedmiotu i orzecznictwie stwierdzenie o tyle nie pasuje do niniejszej sprawy, że akurat nabywcy usług przedszkolnych mają możliwość bezpośredniego porównywania oznaczeń i często je porównują. Wynika to ze specyfiki tego rynku i wyjątkowej troskliwości rodziców. Skarżąca podnosiła, że trudno o konsumenta bardziej uważnego. W świetle tego jako dowolne jawi się stwierdzenie, iż osoby będące rodzicami i opiekunami dzieci są grupą mniej uważną, podchodzącą do zakupów z obniżonym poziomem uwagi. Skarżąca wskazywała też, że w orzecznictwie polskim i europejskim przeciętny odbiorca uważany jest na ogół za osobę dobrze poinformowaną, uważną i racjonalną. Podnosiła, że z uzasadnienia zaskarżonej decyzji nie wynika, na jakich dowodach swe stanowisko w tej mierze oparł Urząd. Nie zasięgnięto opinii biegłego, nie poparto zajętego stanowiska wynikami badań fokusowych itd. Skarżąca podnosiła, że nie odpowiada jej kryteriom prawidłowej oceny stwierdzenie, że potencjalny odbiorca na ogół nie ma możliwości porównania znaków w tym samym czasie. Zauważyła, że to, iż coś ma miejsce "na ogół", nie zwalnia Urzędu z obowiązku zbadania, czy w sprawie niniejszej nie zachodzi właśnie wyjątek od owej reguły - i ewentualnego wyjaśnienia stronie, dlaczego nie zachodzi. Skarżąca wywodziła, iż trudno polemizować ze stanowiskiem, że niedopuszczalne jest udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy, jeśli skutkiem tego powstałoby prawo, którego zakres pokrywałby się choćby w części z zakresem prawa z wcześniejszym pierwszeństwem. Jeśli miałoby to potwierdzać, że w znakach towarowych obejmujących choćby w części identyczne produkty nie mogą powtarzać się te same słowa, to stanowiska takiego nie sposób zaakceptować. Prawa wyłączne nie mogą pokrywać się wtedy tylko, gdy wypełnia którąś z dyspozycji art. 132 P.w.p. - a tego właśnie nie udało się zdaniem skarżące wykazać. Zdaniem skarżącej Urząd w sposób dowolny przyjął prymat zasady praworządności nad zasadą równości i zasadą pogłębiania zaufania obywateli. W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy RP wnosił o jej oddalenie podtrzymując argumentację wyrażoną w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. Prawo o ustroju sądów administracyjnych sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym ta kontrola stosownie do § 2 powołanego artykułu sprawowana jest pod względem zgodności z prawem. Sąd w ramach swojej właściwości dokonuje zatem kontroli aktów z zakresu administracji publicznej z punktu widzenia ich zgodności z prawem materialnymi jak i prawem procesowym. Sąd rozstrzyga przy tym w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi zw. dalej p.p.s.a. - Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.). Stosownie do art. 145 § 1 p.p.s.a. Sąd uwzględnia skargę tylko wówczas, jeżeli stwierdzi naruszenie prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy (1a), naruszenie prawa dające podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego (1b), inne naruszenie przepisów postępowania, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na wynik sprawy (1c), a także wówczas, gdy stwierdza nieważność decyzji (postanowienia) z przyczyn określanych w art. 156 k.p.a. lub w innych przepisach bądź z tych przyczyn stwierdza wydanie decyzji (postanowienia) z naruszeniem prawa. Podkreślenia wymaga również, iż stosownie do powołanych wyżej przepisów Sąd nie bada zaskarżonej decyzji pod względem jej celowości czy słuszności. Badając skargę wg powyższych kryteriów Sąd uznał, iż nie zasługuje ona na uwzględnienie, bowiem zaskarżona decyzja i decyzja utrzymana nią w mocy nie naruszają prawa w sposób uzasadniający ich uchylenie. W skardze zostały podniesione dwojakiego rodzaju zarzuty. Po pierwsze: naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię i zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 Prawo własności przemysłowej, po drugie: naruszenie przepisów postępowania tj. art. 7, 77 i 107 § 3 k.p.a. w stopniu mającym istotny wpływ na wynik sprawy, a także art. 6 w zw. z art. 8 k.p.a. i art. 32 ust. 1 Konstytucji RP. Przechodząc do oceny zarzutów skargi w pierwszej kolejności rozważenia wymagały zarzuty natury procesowej, ponieważ dopiero po stwierdzeniu ich bezzasadności, tj. w prawidłowo ustalonym stanie faktycznym sprawy można podnosić naruszenie prawa materialnego. Zdaniem skarżącej organ uchybił przepisom art. 7, 77i 107 § 3 k.p.a. przez ich niezastosowanie polegające na wyciągnięciu dowolnych, nie znajdujących oparcia w zgromadzonym materiale dowodowym wniosków co do podobieństwa znaków towarowych i ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, a także braku wskazania, na jakich dowodach te wnioski zostały oparte Podnosząc natomiast zarzut naruszenia prawa materialnego strona wskazała, że naruszenie przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 Prawo własności przemysłowej przejawiało się w jego błędnym zastosowaniu w sytuacji gdy nie zachodzi kolizja między znakiem zarejestrowanym i zgłoszonym do rejestracji. Skarżąca zarzuciła także naruszenie przepisów postępowania i Konstytucji RP przez przyjęcie prymatu zasady praworządności nad zasadą równości i pogłębiania zaufania obywateli. Według Sądu podnoszone zarzuty nie są trafne. W myśl art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej, nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym. Zdaniem Sądu, organ prawidłowo ustalił stan faktyczny sprawy, należycie ocenił zgromadzony materiał dowodowy, dokonał jego analizy i odmówił rejestracji spornego znaku towarowego. W świetle przytoczonego wyżej art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej niedopuszczalna jest rejestracja znaku towarowego, gdyby w jej wyniku powstało prawo, którego zakres pokrywałby się chociaż częściowo z zakresem prawa z rejestracji z wcześniejszym pierwszeństwem. O tym, czy w konkretnym przypadku mogłoby dojść do kolizji praw z rejestracji rozstrzyga się na podstawie kryterium niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów/usług. Przy czym, co należy uwypuklić, ryzyko skojarzenia ze znakiem wcześniejszym jest kategorią błędu a nie samodzielną przeszkodą w rejestracji oderwaną od funkcji oznaczenia pochodzenia (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 września 2007 r. sygn. akt II GSK 113/07). Prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd zakłada jednoczesne istnienie identyczności lub podobieństwa pomiędzy znakiem zgłaszanym a znakiem wcześniejszym oraz identyczność lub podobieństwo pomiędzy towarami i usługami, dla których dokonuje się zgłoszenia, a tymi, dla których zarejestrowany został wcześniejszy znak towarowy. Przesłanki te powinny być spełnione kumulatywnie (tak m.in. (w:) wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 12 października 2004 r. w sprawie C-106/03 P, Vedial v. OHIM, Rec. s. I-9573, pkt 51). Tak więc w braku jednej z przesłanek niezbędnych do zastosowania art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy - Prawo własności przemysłowej, nie może występować prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd. Innymi słowy, we wszystkich sprawach, w których powstaje problem podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych, jest on wypadkową dwóch - ściśle ze sobą powiązanych - elementów: po pierwsze - podobieństwa oznaczeń, a po drugie podobieństwa (jednorodzajowości) towarów/usług, dla których znaki są zgłaszane, zarejestrowane lub używane. Oba te czynniki wyznaczają zakres ochrony znaku towarowego (tak m.in. M. Kępiński (w:) Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do źródła pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI zeszyt nr 28 z 1982 r" s. 10). W tej sytuacji, na gruncie rozpatrywanej sprawy, Urząd Patentowy RP zobowiązany był ocenić w toku postępowania kwestię podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń, jak również problem podobieństwa usług. Przy czym przeprowadzając porównanie znaku zgłoszonego ze znakiem przeciwstawionym w pierwszej kolejności ocenie powinno zostać poddane podobieństwo lub identyczność usług/towarów do oznaczania, których służą w.w. znaki. Dopiero bowiem przesądzenie o jednorodzajowości usług implikowało konieczność dokonania porównania oznaczeń. W ocenie Sądu Urząd Patentowy RP prawidłowo ocenił jednorodzajowość usług do oznaczania których zostały przeznaczone przeciwstawione oznaczenia. Przedmiotowy znak towarowy "[...] " zgodnie z wnioskiem o udzielenie prawa ochronnego miał być przeznaczony do oznaczania usług w klasie 41: prowadzenie przedszkoli, usługi edukacyjne w zakresie wychowania przedszkolnego i nauczania początkowego. Przeciwstawiony wcześniejszy znak towarowy "[...] " przeznaczono do oznaczania towarów i usług w kl. 09, 16 i 41, w tym w kl. 41: edukacja, informacja o edukacji, organizowanie konkursów edukacyjnych, organizowanie i prowadzenie konferencji. Usługi do oznaczania których zostały przeznaczone przeciwstawione oznaczenia w przypadku obu znaków zawierają się w ogólnej kategorii usług edukacyjnych. Sąd podziela wypracowane w doktrynie i orzecznictwie stanowisko, że dla uznania identyczności towarów/usług nie jest konieczne używanie identycznych sformułowań. Jak słusznie zauważył organ, o jednorodzajowości wskazanych usług świadczy również to, że będą one świadczone w tych samych punktach (a więc przedszkola, szkoły), mają identyczny cel zastosowania (edukacja), a także kanały dystrybucji. Zresztą, co wypada podkreślić, skarżąca powyższego ustalenia nie kwestionowała. Ustalając podobieństwo usług Urząd Patentowy RP zasadnie przystąpił do zbadania podobieństwa samych oznaczeń. W niniejszej sprawie zgłoszonemu znakowi słownemu [...] przeciwstawiono znak słowno - graficzny [...] zarejestrowany z uprzednim pierwszeństwem. W przypadku jednorodzajowości usług, a z taką sytuacją mamy do czynienia w rozpatrywanej sprawie, powinno stosować się zaostrzone kryterium odnośnie zachowania dystansu pomiędzy poszczególnymi oznaczeniami, ponieważ im bardziej podobne są towary, tym większa możliwość uznania znaków za podobne (w R. Skubisz, "Prawo znaków towarowych - komentarz". Wyd. Prawnicze sp. z o.o.). Niewątpliwie przedmiotem oceny na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. jest określony znak jako integralna całość. Przy czym powyższe założenie nie oznacza zakazu dokonywania oceny poszczególnych elementów tego znaku. Na taką możliwość wskazuje nowsze orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości WE i Sądu Pierwszej Instancji Wspólnot Europejskich (SPI). Prawdą jest, że w wielu wcześniejszych orzeczeniach, zarówno ETS jak i SPI dawały pierwszeństwo ocenie ogólnego wrażenia wywieranego przez znak towarowy na przeciętnym odbiorcy towarów lub usług nim oznaczonych, wręcz krytykując niejednokrotnie ocenę szczegółów (por. np. orzeczenie T 423/04). Jednakże ETS w wyroku z dnia 15 września 2005 r. w sprawie C-37/03, nie odchodząc wprawdzie od zasady oceny ogólnego wrażenia wywieranego przez znak towarowy wskazał, że badając zdolność rejestracyjną znaku towarowego, można wyjść od oceny poszczególnych elementów znaku towarowego. Trybunał uznał, że owszem, w przypadku znaku złożonego z kilku elementów należy rozpatrywać znak jako całość, ale nie stoi to na przeszkodzie badaniu po kolei poszczególnych jego elementów. Z ostatnio wymienionym przykładem mamy do czynienia na gruncie rozpoznawanej sprawy, gdyż porównanie dotyczy spornego znaku słownego i przeciwstawionego temu znakowi oznaczenia słowno - graficznego. Rozpatrując prawidłowość dokonanej przez organ oceny w odniesieniu do przeciwstawionych znaków należy przyznać rację Urzędowi Patentowemu RP, że zbieżnym w porównywanych znakach elementem jest charakterystyczne słowo [...]. W przypadku zgłoszonego oznaczenia jest ono dodatkowo rozwinięte o zwrot "niepubliczne przedszkole", które jednak precyzyjnie określa zakres świadczonych usług, i dlatego zasadnie organ przyjął, iż nie ma ono szczególnego charakteru odróżniającego dla wnioskowanego zakresu ochrony, tj. edukacji przedszkolnej. Z kolei słowo [...] zawarte w zgłoszonym oznaczeniu ma formę opisującą cechy i właściwości podmiotu, którym w omawianym oznaczeniu jest słowo "[...] ", element ten nie gwarantuje zatem zwiększenia zdolności odróżniającej znaku, aby wyeliminować ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia usług. Zdaniem Sądu przyjęta przez organ ocena, że występujący na początku znaku zbitek słów "[...] " dla odbiorców będzie mieć przede wszystkim charakter opisowy w stosunku do słowa "[...] ", na który wskazuje, jest logiczna i nie wykracza poza ramy oceny swobodnej. Zasadnie też wywodził organ, że na ocenę porównywanych oznaczeń, nie może mieć decydującego wpływu fakt, iż przedmiotowy znak, w przeciwieństwie do przeciwstawionego oznaczenia słowno-graficznego ma wyłącznie formę słowną. Z tego względu trudno porównywać te znaki przez pryzmat graficzny Zasadnie też przyjął organ podobieństwo fonetyczne dominującego elementu przeciwstawionych oznaczeń tj. słowa [...]. Jego brzmienie, mimo iż w znaku zgłoszonym słowo to poprzedzone jest elementami słownymi : "[...] ", jest takie samo. Zasadna jest ocena Urzędu Patentowego RP, iż dodanie do słowa [...] powyższych elementów, w dodatku wskazujących na rodzaj opatrzonych znakiem usług, nie przesądzi o braku podobieństwa pomiędzy tymi znakami, jak również nie wykluczy ryzyka skojarzenia obu znaków. Wysoki stopień podobieństwa porównywanych znaków w warstwie słownej i fonetycznej w zakresie zbieżnego, charakterystycznego słowa [...] może znacząco oddziaływać na ich postrzeganie w obrocie przez przeciętnych odbiorców, którzy, ze względu na występowanie w nich identycznych słów będą wiązać je z tymi samym podmiotem, co generuje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia, w ten sposób oznaczonych usług. Przedmiotowy znak, wykorzystujący element charakterystyczne dla znaku chronionego z wcześniejszym pierwszeństwem, należy uznać za podobny do niego w stopniu powodującym ryzyko pomyłki między nimi. Prawidłowa też, zdaniem Sądu jest ocena organu, że w warstwie znaczeniowej zbieżne słowo "[...] " kojarzone jest przede wszystkim z branżą kolejarską, zaś dla ogólnie pojętych usług edukacyjnych w tym edukacji przedszkolnej posiada ono charakter fantazyjny. Ostatecznie więc za zasadne należy uznać stanowisko organu, że podobieństwo fonetyczne, wizualne i znaczeniowe w porównywanych znakach jest na tyle duże, że istnieje wysokie ryzyko wzajemnego skojarzenia znaków, i tym samym kojarzenia wspólnego pochodzenia w ten sposób oznaczonych usług, Sąd podziela pogląd, iż podobieństwo znaków towarowych ocenia się według wspólnych cech, a nie według występujących w nich różnic, bowiem istnienie różnic nie wyklucza istnienia podobieństwa, a o podobieństwie znaków towarowych decydują podobieństwa pomiędzy nimi, nie zaś różnice. Istniejące różnice występujące pomiędzy porównywanymi znakami nie eliminują ani podobieństwa pomiędzy nimi ani możliwości skojarzenia oznaczenia "[...]" z wcześniejszym znakiem "[...]". Do stwierdzenia podobieństwa nie jest konieczne rzeczywiste pomylenie znaków przez odbiorców, a wystarczy jedynie, że istnieje taka możliwość. Decydujące znaczenie ma ocena pewnego wrażenia, jakie wywiera na nabywcy znak. Dla niego decydujące znaczenie mają zbieżne elementy, gdyż zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Stanowisko, że podobieństwo znaków towarowych jest możliwe jedynie wówczas, gdy istnieje zgodność pod względem dominującego składnika, opisuje tylko określoną kategorię sytuacji. Kategoria ta zostaje uściślona poprzez definicję dominującego składnika znaku towarowego, a mianowicie że składnik ten musi być w stanie sam zdominować wrażenie tego znaku towarowego, jakie właściwy krąg odbiorców zachowuje w pamięci, tak że wszystkie inne składniki tego znaku towarowego są bez znaczenia w całościowym wrażeniu przez niego wywołanym. Z taką właśnie sytuacją zdominowania ogólnego wrażenia przez słowo [...] mamy do czynienia w rozpatrywanym przypadku. W ocenie Sądu, wspólnym elementem dominującym w zgłoszonym znaku i przeciwstawionym znaku jest więc w istocie słowo [...] , które zapamięta i odtworzy przeciętny usługobiorca. Podane okoliczności powodują w konsekwencji, że istnieje możliwość skojarzenia (w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.) znaku zgłoszonego z wcześniejszym znakiem. Elementy graficzne przeciwstawionego znaku wobec dominującego opisanego wyżej elementu słownego nie eliminują zdaniem Sądu, ryzyka kontuzji w rozumieniu powołanego przepisu. W ocenie Sądu, istnienie nawet dużej liczby odmiennych szczegółów, przy zachowaniu identyczności lub podobieństwa elementu istotnie odróżniającego nie uzasadnia uznania braku podobieństwa. Nawet duża liczba odmiennych szczegółów nie wyłącza ryzyka pomyłki. Przy dokonywaniu oceny podobieństwa znaków z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy (dobrze poinformowanego, rozsądnie spostrzegawczego i ostrożnego), którym na gruncie rozpatrywanej sprawy może być każdy konsument należy uwzględniać, że taka osoba zachowuje w pamięci jedynie niedoskonały obraz porównywanych oznaczeń, co słusznie podkreśla organ w swojej decyzji, ale również, że ocena dokonywana z punktu widzenia takiego odbiorcy, powinna uwzględniać stopień uwagi jaki poświęca się poszczególnym kategoriom towarów lub usług, co z kolei słusznie podkreśla skarżąca. W niniejszej sprawie z uwagi na rodzaj oferowanych usług należy uznać, że są one z usługami masowej konsumpcji. Gdyż usługi edukacyjne kierowane mogą być do ogółu społeczeństwa, w tym prowadzenie przedszkoli, usługi edukacyjne w zakresie wychowania przedszkolnego i nauczania początkowego adresowane mogą być do wszystkich konsumentów mających dzieci w wieku przedszkolnym. Zauważyć jednak należy, że wypracowany w doktrynie i orzecznictwie model przeciętnego konsumenta to właśnie model konsumenta dobrze poinformowanego, zorientowanego na rynku danych towarów czy usług, spostrzegawczego i ostrożnego. Niewątpliwie takimi cechami będą charakteryzowali się adresaci usług do oznaczania, których został przeznaczony przedmiotowy znak towarowy. I w tym zakresie stanowisko skarżącej nie kłóci się ze stanowiskiem organu. Jednak w ocenie Sądu nawet bardzo wysoki stopień uwagi relewantnego konsumenta nie eliminuje ryzyka konfuzji wobec jednorodzajowości usług i wysokiego stopnia podobieństwa, związanego z identycznym elementem dominującym przeciwstawionych oznaczeń. Podzielić też należy stanowisko, że do spełnienia dyspozycji art. 132 ust.2 pkt 2 p.w.p. nie jest konieczne rzeczywiste pomylenie znaków. Dyspozycja tego przepisu objęte jest bowiem już samo istnienie takiego ryzyka. Odnosząc się do zarzutu, iż Urząd Patentowy RP przyjął prymat zasady praworządności nad zasadą równości i zasadą pogłębiania zaufania obywateli wskazać należy, że wynikający z art. 8 k.p.a. obowiązek praworządnego i sprawiedliwego prowadzenia sprawy nie może polegać na badaniu okoliczności faktycznych, które były podstawą orzekania w innych konkretnych, indywidualnych sprawach. Zasadnie natomiast organ wskazał na obowiązującą go zasadę praworządności i związanie organu obowiązującymi przepisami prawa. Biorąc wszystkie powyższe względy pod uwagę, Sąd stanął na stanowisku, że organ wydając zaskarżoną decyzję nie dopuścił się naruszeń prawa materialnego, które miałyby wpływ na wynik sprawy, ani uchybień formalnoprawnych w stopniu, w jakim mogłoby to mieć istotny wpływ na wynik sprawy. W tym stanie rzeczy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi orzekł jak w sentencji wyroku.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 17.07.2026. · Źródło