II GSK 5758/16
WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2019-02-14
Skład orzekający: Andrzej Skoczylas, Andrzej Kuba, Urszula Wilk
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy zgłoszenie słownego znaku towarowego "POŻAR W BURDELU" może zostać zarejestrowane, jeśli jego użycie może być uznane za sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami?Ratio decidendi
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną, uznając, że zgłoszony znak towarowy "POŻAR W BURDELU" jest sprzeczny z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami. Sąd podzielił stanowisko organów niższych instancji, że słowo "burdel", nawet w znaczeniu wtórnym "nieporządek", nadal kojarzy się z domem publicznym i usługami seksualnymi, naruszając tym samym normy moralne i prawne, w tym przepisy dotyczące przeciwdziałania handlowi ludźmi i ochrony godności człowieka. Rejestracja takiego znaku, przeznaczonego do oznaczania szerokiego zakresu towarów i usług, mogłaby narazić społeczeństwo na treści sprzeczne z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami.Stan faktyczny
Fundacja "Zakochana Warszawa" złożyła wniosek o udzielenie prawa ochronnego na słowny znak towarowy "POŻAR W BURDELU". Urząd Patentowy RP odmówił udzielenia prawa ochronnego, uznając znak za sprzeczny z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami ze względu na użycie wulgaryzmu "burdel". Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę fundacji na decyzję Urzędu Patentowego. Fundacja wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, zarzucając błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie przepisów prawa materialnego oraz naruszenie przepisów postępowania.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną.Pełny tekst orzeczenia
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Andrzej Skoczylas Sędzia NSA Andrzej Kuba Sędzia del. WSA Urszula Wilk (spr.) Protokolant Monika Majak po rozpoznaniu w dniu 14 lutego 2019 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej Fundacji "Zakochana Warszawa" z siedzibą w Warszawie od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 7 września 2016 r. sygn. akt VI SA/Wa 477/16 w sprawie ze skargi Fundacji "Zakochana Warszawa" z siedzibą w Warszawie na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 28 grudnia 2015 r. nr DT-VI.Z.425061.103.15.14.ebla w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę kasacyjną
Wyrokiem z 7 września 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Fundacji "Zakochana Warszawa" z siedzibą w Warszawie na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 28 grudnia 2015 r. w przedmiocie odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy.
Wyrok ten wydano w następującym stanie sprawy:
Fundacja "Zakochana Warszawa" z siedzibą w Warszawie (dalej też: skarżąca lub fundacja) 20 lutego 2014 r. wniosła o udzielenie prawa ochronnego na słowny znak towarowy POŻAR W BURDELU przeznaczony do oznaczania wielu towarów i/lub usług w klasach 09, 16, 25, 35, 41 i 45.
Decyzją z 19 grudnia 2014 r. Urząd Patentowy RP odmówił skarżącej udzielenia prawa ochronnego na ten znak towarowy na podstawie art. 131 ust. 1 pkt 2 oraz art. 145 ust. 1 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (tekst jedn. Dz.U. z 2013 r. poz. 1410 ze zm.; dalej: p.w.p.).
Skarżąca wniosła o ponowne rozpatrzenie sprawy podkreślając, że oznaczenie POŻAR W BURDELU w żaden sposób nie narusza konkretnych przepisów prawa, czy też norm prawnych funkcjonujących w społeczeństwie – nie jest więc sprzeczne z prawem ani z porządkiem publicznym. Pod tą nazwą grupa artystów działa od wielu lat i promuje swoją twórczość, uzyskując przy tym wiele nagród i wyróżnień. Organy porządkowe nigdy nie utrudniały działalności kabaretu, nie odnotowywały także naruszeń prawa z uwagi na korzystanie z przedmiotowej nazwy. Używane w obrocie oznaczenie nie wywoływało i nie wywołuje negatywnych skutków w postaci zdarzeń nagannych zabronionych przez prawo. Działania grupy artystów POŻAR W BURDELU są pozytywnie odbierane w środowisku krytyków kulturalnych i nigdy jej oznaczenie nie jest pomijane w tym kontekście. Cytuje się je wprost w publikacjach prasowych oraz programach telewizyjnych i radiowych. Skarżąca podkreśliła, że oznaczenie POŻAR W BURDELU składa się z dwóch nieprzypadkowych słów o specyficznym i określonym znaczeniu. Jest to archaiczne określenie na wyjątkowy bałagan.
Zgłoszony znak nie jest i nie będzie postrzegany w powiązaniu z funkcjonowaniem domów publicznych, ani ich reklamą, czy też sutenerstwem. Samo słowo "burdel" zatraciło już swoje pierwotne znaczenie i jest wiązane z bałaganiarstwem. W mediach nie stosuje się żadnych zabiegów ukrywających to słowo przez usuwanie części liter czy też zagłuszanie. Przytoczone powyżej argumenty, zdaniem skarżącej wskazują, że określenie POŻAR W BURDELU nie może być rozumiane dosłownie, lecz specyficznie jako nawiązanie do artystycznego nieładu, chaosu krytyki spraw większej wagi na poziomie artystycznym, a więc kabaretowego stylu przedstawiania rzeczywistości. Humor, nieraz dosadny i niewybredny, lecz wciąż artystyczny i żartobliwy, ma na celu śmieszyć, bawić, prowokować i dawać do myślenia i w tym zakresie wywoływać skojarzenia. Dwuznaczność określenia ma podkreślać jego wymiar żartobliwy, działalność kabaretową i jej cięty język. Przedmiotowe oznaczenie nie narusza porządku publicznego ani dobrych obyczajów, także jego używanie nie prowadzi do naruszenia tychże wartości. Skarżąca zwróciła uwagę na okoliczność, że nie zamierza go także wykorzystywać w naganny sposób, o czym świadczy jej dotychczasowa działalność i pozytywny odbiór przez społeczeństwo.
Organ zwrócił się do Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN na podstawie art. 14 ust. 1 ustawy z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (tekst jedn. Dz.U. z 2011 r. Nr 43, poz. 224 ze zm.) o opinię w sprawie zgłoszonego oznaczenia POŻAR W BURDELU, mając na uwadze art. 3 ustawy o języku polskim – ochronę języka polskiego przed jego wulgaryzacją.
Z odpowiedzi Rady Języka Polskiego wynika, że słowniki języka polskiego, także najnowsze, jako pierwsze znaczenie wyrazu burdel wymieniają "dom publiczny" i opatrują go kwalifikatorem wulg.= wulgarny. Taki wniosek wyłania się także ze współczesnych cytatów. Całkowicie nieuzasadnione jest więc twierdzenie, iż słowo to zatraciło w języku polskim swoje pierwotne znaczenie. Słowo to, nawet w swoim drugim, wtórnym znaczeniu "nieporządek, bałagan" znajduje się na pograniczu wulgarności i nie jest neutralne stylistycznie. Wyrażenie "pożar w burdelu" i "burdel artystyczny" dla części Polaków będzie nacechowane ujemnie ze względu na użycie w nim rzeczownika "burdel". Działalność komercyjna różni się od artystycznej, aprobata używania określenia "pożar w burdelu" otwiera drogę do stosowania także innych wulgaryzmów w działalności reklamowo-marketingowej.
Skarżąca nie zgodziła się ze stanowiskiem Rady Języka Polskiego wskazując, że w przedmiotowej sprawie słowo "burdel" nie powinno być wiązane z domem publicznym. Ze względu na swój kontekst i krąg odbiorców znaku, wyrażenie "pożar w burdelu" ma jedynie charakter potoczny odnoszący się do bałaganu, co odzwierciedla spektakl "Pożar w burdelu". Słowo "burdel" ma wiele znaczeń i trudno wyróżnić podstawowe/pierwsze znaczenie. Potoczne znaczenie słowa burdel jest złożone i nie ma wyłącznie wulgarnych konotacji. Ponadto, w ocenie skarżącej, stanowisko Urzędu Patentowego RP i Rady Języka Polskiego jest niezgodne z zasadą prounijnej wykładni prawa oraz dotychczasową praktyką w procedurze badawczej OHIM. Zaskarżona decyzja jest bowiem sprzeczna z "Ogólnymi wytycznymi dotyczącymi rozpatrywania spraw związanych ze wspólnotowymi znakami towarowymi przez Urząd Harmonizacji Rynku Wewnętrznego". Zgodnie z przywoływanymi wytycznymi, w przypadku znaków naruszających dobre obyczaje ekspert jest zobowiązany opierać się na tych wartościach w sposób najbardziej obiektywny. Należy się kierować odbiorem znaku przez rozsądnego konsumenta o przeciętnej wrażliwości i progach tolerancji, które w zależności od rodzaju towarów i usług mogą być różne. Dodatkowo oznaczenie powinno jednoznacznie nasuwać nieobyczajne treści. OHIM w swojej praktyce rejestruje wulgarne określenia jako znaki towarowe.
Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej decyzją z 28 grudnia 2015 r. utrzymał w mocy swoją wcześniejszą decyzję z 19 grudnia 2014 r.
Urząd Patentowy RP odwołując się do pojęcia dobrych obyczajów, jako klauzuli generalnej uznał, iż pojęcie to odwołuje się do wartości powszechnie akceptowanych w społeczeństwie. Zatem sprzeczność z dobrymi obyczajami może polegać zarówno na naruszeniu norm moralnych, jak i istniejących, utrwalonych zwyczajów. Organ zwrócił uwagę, że sama norma art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. nie zawęża pojęcia dobrych obyczajów do działalności handlowej. Przeciwnie – przepis mówi ogólnie o porządku publicznym i dobrych obyczajach. Z kolei w kontekście przesłanki porządku publicznego organ podniósł, że normy prawne, zwłaszcza te zawarte w ustawach zasadniczych, mogą odwoływać się do pozaprawnych ideałów moralnych i politycznych. Tego rodzaju zasadnicze normy prawne prawa pozytywnego – zasady systemu prawa – określają m.in. podstawowe zasady organizacji społeczeństwa oraz cele państwa. W polskiej Konstytucji w rozdziale II zatytułowanym Wolności, Prawa i Obowiązki Człowieka i Obywatela, w art. 31 wspomniana jest moralność publiczna. Artykuł ten podkreśla znaczenie wolności jednostki, ale też uwidacznia, iż każda jednostka funkcjonuje w jakiejś większej zbiorowości. Poszanowania wymagają więc także wolności i prawa innych jednostek. Ochrona moralności publicznej jest jednym z przypadków, w których konstytucyjna wolność jednostki może zostać ograniczona. Z kolei w art. 72 Konstytucji wskazano, iż Rzeczpospolita zapewnia ochronę praw dziecka, a każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka m.in. przed demoralizacją. Konstytucja RP odwołuje się już w preambule do kultury zakorzenionej w ogólnoludzkich wartościach i wzywa do dbałości o zachowanie przyrodzonej godności człowieka. Zasada ochrony przyrodzonej godności człowieka jest skonkretyzowana w art. 30 Konstytucji, gdzie przepis stanowi: "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych".
Organ w tym kontekście podkreślił, że niewątpliwie stan zniewolenia jakiejkolwiek jednostki, a najczęściej w takich warunkach odbywała i odbywa się "praca" w domach publicznych ("burdelach", czy też innych miejscach odpłatnego świadczenia usług seksualnych) jest sytuacją, w której mamy do czynienia z jednej strony – z naruszeniem godności człowieka, a więc każdej osoby zmuszonej, choćby poprzez swoją trudne położenie materialne, do zarobkowania poprzez świadczenie usług seksualnych, z drugiej strony – z sytuacją wątpliwą w świetle moralności publicznej oraz zasad etycznych. Organ zauważył, że Rzeczpospolita Polska jest stroną wielu aktów prawnych, które mają na celu przeciwdziałanie handlowi ludźmi i eksploatacji prostytucji. Nadto organ wskazał, że Kodeks karny penalizuje handel ludźmi. Ustawodawca penalizując takie czyny, tym samym określa zasady porządku publicznego, gdzie nagannie traktowane jest poniżające godność wykorzystanie człowieka. Urząd Patentowy RP podkreślił, że nie neguje reguły prounijnej wykładni polskich przepisów prawa, w duchu dyrektywy 2008/95/WE. Organ wskazał przy tym, że sam Trybunał Sprawiedliwości UE w swoich orzeczeniach podkreśla, iż zastosowanie klauzuli generalnej może zależeć od specyfiki danego kraju. Odnosząc się do zarzutu wnioskodawcy, o braku zastosowania Wytycznych Urzędu ds. Harmonizacji Rynku Wewnętrznego, organ wyjaśnił, że Urząd Patentowy RP nie jest nimi związany. Jednocześnie organ zwrócił uwagę, że stosunkowo liberalna do tej pory praktyka OHIM w badaniu podstaw bezwzględnych do rejestracji znaku towarowego (co było przedmiotem zarzutu podnoszonym często przez wiele krajowych urzędów własności intelektualnej), w tym przeszkody sprzeczności znaku z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami, również ulega zmianie.
Organ wskazał, że w niniejszej sprawie mamy przy tym do czynienia z bardzo szerokim kręgiem odbiorców. W wykazie towarów zgłoszonego znaku wskazano różnoraki rodzaj nośników dźwięku, tekstu i obrazu – takie nośniki zwykle są dystrybuowane i oferowane szerokiemu kręgu odbiorców. Podobnie różnorakiego rodzaju programy i wydawnictwa multimedialne, filmy, czy też gry komputerowe, przy czym te ostatnie są oferowane przede wszystkim młodszym odbiorcom. To samo dotyczy towarów wymienionych w kl. 16, będących różnorakiego rodzaju wydawnictwami papierowymi, a także artykułami i przyborami biurowymi. Każda osoba może być potencjalnym odbiorcą tego rodzaju towarów. Tak samo jak każda osoba może być nabywcą torebek do pakownia z papieru lub tworzyw sztucznych, czy też emblematów i zakładek do książek. Węższa grupa odbiorców może jedynie korzystać z materiałów i przyborów do rysowania – są to bowiem głównie uczniowie, bądź artyści-plastycy.
Z kolei w odniesieniu do towarów wymienionych w kl. 25, takich jak odzież,
T-shirty, podkoszulki, bluzki, obuwie, nakrycia głowy, bandany na szyję, daszki do czapek, organ wskazał, iż są to towary częstego i powszechnego zakupu. Mogą one być także przedmiotem dalszej odsprzedaży, wystawiane na aukcjach internetowych itd. Wiąże się to bezpośrednio z eksponowaniem znaku towarowego skarżącej, z którymi będzie miała styczność szeroka grupa odbiorców. Skarżąca nie może zagwarantować, iż jej produkty będą oferowane wyłącznie wąskiemu gronu odbiorców, bowiem przeczy to zasadzie wyczerpania prawa na znaku towarowym, która umożliwia dalszy obrót towarami, raz już wprowadzonymi do obrotu przez skarżącą.
Organ wskazywał, że w zakresie usług w kl. 35 można wyróżnić trzy grupy usług – powiązane z komercyjną działalnością artystyczną albo reklamą i bazami danych, bądź też usługi sprzedaży różnego rodzaju wydawnictw, pamiątek, odzieży i artykułów papierniczych, a także tzw. "gadżetów reklamowych". Tego rodzaju usługi są kierowane zarówno do odbiorców profesjonalnych – przedsiębiorców i pośredników handlowych, a także do przeciętnego konsumenta w zakresie oferty sprzedażowej wymienionych towarów. W zakresie komercyjnych usług w kl. 35 powiązanych z branżą artystyczną, kierowane są one do osób zainteresowanych pomocą w zarządzaniu i promowaniu działalności artystycznej, a więc co do zasady funkcjonujących w tej branży. W przypadku usług, reklamowych czy też zarządzania danymi (pozyskiwania, systematyzowania, udostępniania, wyszukiwania) są one oferowane przedsiębiorcom z każdej branży – mamy tu więc profesjonalny krąg odbiorców.
Usługi wymienione w kl. 41 dotyczą szeroko pojętej działalności kulturalnej i rozrywkowej, usług artystycznych i twórczych, informacji o organizowanych wydarzeniach, obsługi rezerwacji miejsc i dystrybucji biletów, obsługi wynajmowanych pomieszczeń; wypożyczania wyposażenia sal teatralnych i strojów; produkcji i wypożyczania nagrań, publikacji elektronicznych (różnorakich wydawnictw) i ich udostępniania online; usług nauczania i kształcenia w określonym zakresie, także w ramach warsztatów, a także usług producenckich. Te usługi są więc kierowane do bardzo szerokiego grona odbiorców – z jednej strony osób zainteresowanych profesjonalną współpracą w ramach szeroko pojętej branży artystycznej, także rozrywkowej, a więc zleceniodawców i sponsorów działalności kulturalnej, mecenasów. Mogą to być przykładowo przedsiębiorcy zlecający przygotowanie wydarzenia, spektaklu przy okazji imprezy firmowej, czy też określonych wydawnictw i scenariuszy nie-reklamowych, a przy okazji wypożyczający dekoracje i stroje, czy też wynajmujący sale i zainteresowani oprawą muzyczną. Z drugiej strony odbiorcą jest każdy przeciętny konsument, zainteresowany uczestniczeniem w widowisku artystycznym lub rozrywkowym, bądź spektaklu teatralnym, czy też wystawą, wypożyczającym nagrania, korzystającym z oferty wydawniczej – książek, audiobooków, filmowej, dokonującego rezerwacji i zakupującego bilet. Są to też osoby chętne do udziału w konkursach i korzystające z oferty edukacyjnej. Jako potencjalnych odbiorców można tu więc wskazać ogół społeczeństwa każda osoba może się zetknąć z taką ofertą usług, poprzez reklamę, czy też w formie "marketingu szeptanego". Nie ma tutaj ograniczenia wiekowego, ani też kryterium dojrzałości kulturalnej, ponieważ zazwyczaj taka oferta jest kierowana do każdego – trudno w tym zakresie różnicować krąg odbiorców na pojmujących sztukę mniej lub bardziej liberalnie, bądź mających większe czy mniejsze poczucie humoru – takie kryteria mają dużą dozę subiektywizmu i nadmiernie zawężają krąg odbiorców, a na względzie należy mieć ich potencjalny krąg. Co do zasady każda osoba obcuje z kulturą, wysoką bądź niską, a co najmniej doświadcza efektów działalności branży rozrywkowej – choćby poprzez darmowe imprezy, happeningi, czy też media elektroniczne i telewizję.
Z kolei usługi wymienione w kl. 45 powiązane są z własnością intelektualną – są to więc usługi skierowane do podmiotów profesjonalnych dysponujących pakietem praw własności intelektualnej i potrzebujących wsparcia w administrowaniu nimi.
Reasumując organ wskazał, że część towarów i usług oferowanych przez skarżącą w ramach zgłaszanego znaku, jest kierowana do odbiorców profesjonalnych, a więc o wyższym stopniu uwagi, rozważnych i bardziej zorientowanych. Jednak przeważająca część oferty kierowana jest do każdego odbiorcy – przeciętnego konsumenta, w miarę dobrze zorientowanego oraz w miarę rozważnego i uważnego. Zdaniem organu, z analizy wykazu towarów i usług wynika więc, że istnieje wysokie ryzyko przypadkowego zetknięcia się ze znakiem szerokiej grupy osób.
W opinii Urzędu Patentowego RP sprzeczność zgłoszonego znaku towarowego z dobrymi obyczajami wynika z użycia w nim wulgarnego słowa "burdel", które pozostaje dalej rozpoznawalne w wyrażeniu "pożar w burdelu". Nawet przyjmując, iż wyrażenie to odwołuje się do wtórnego znaczenia słowa burdel – a więc "bałagan, nieporządek", to drugie znaczenie również pochodzi skojarzeniowo od podstawowego znaczenia "dom publiczny". Trudno bowiem uznać, aby w takim miejscu istniał ład. Przyjęcie przez słowo "burdel" drugiego znaczenia, synonimicznego w stosunku do słowa bałagan, jest właśnie pochodną takiego obrazu domu publicznego.
Analizując określenie "pożar w burdelu", organ wskazał, iż odnośnie samego słowa "burdel" Słownik języka polskiego PWN z 2010 r. podaje: "burdel": wulg. «dom publiczny» A przen. "nieporządek, bałagan" (s. 77). Z kolei przenośnia to "wyrażenie oparte na skojarzeniu dwóch zjawisk, dostrzeżeniu ich podobieństwa lub innych cech wspólnych i przeniesieniu nazwy jednego zjawiska na drugie". Organ nie podzielił oceny skarżącej, że słowo "burdel" w znaczeniu "bałagan" funkcjonuje samodzielnie jako homonim, a więc "wyraz mający jednakowe brzmienie z innym wyrazem, lecz odmienne znaczenie i etymologię", jak np. wyrazy "bal" w znaczeniu "zabawa" i "bal" w znaczeniu "kloc", lecz znaczenie wyrazu "burdel" = "bałagan" powstaje bezpośrednio przez skojarzenie z domem publicznym i panującym w nim zamętem.
Urząd Patentowy stwierdził nadto, że połączenie słowa "burdel" z rzeczownikiem i przyimkiem "pożar w" nie sprawia, że określenie to całkowicie traci swój nieprzyzwoity charakter. Nadal w znaku POŻAR W BURDELU natychmiast dostrzegamy słowo "burdel". Ocenił, że nie ma znaczenia, że wyrażenie "pożar w burdelu" jest rzadko spotykane i trudno je znaleźć w słownikach, skoro zestawienie takich pojęć jak "pożar" i "burdel" jest bezpośrednio zrozumiałe dla odbiorcy, nawet takiego o przeciętnej wyobraźni – jako opis wydarzenia, czyli podpalonego domu publicznego i towarzyszącemu temu rozgardiaszowi. Powołał stanowisko Rady Języka Polskiego, która w opinii wskazała, że znaczenie wyrazu "burdel" jako nieporządku, bałaganu jest wtórne i do dzisiaj traktowane jako drugie znaczenie. Słowniki określają je natomiast jako wulgarne lub pospolite, przy czy wyraz ten nigdy nie jest neutralny stylistycznie, a w zgłoszonym oznaczeniu – POŻAR W BURDELU – jest ono użyte w swoim pierwotnym znaczeniu.
Zdaniem organu nie przeczy tej tezie fakt, że do części kręgów społecznych nie zawsze dociera skala problemów związana ze współczesnym handlem ludźmi. Promowanie poglądu, iż problem "burdeli" jest nieaktualny, bagatelizowanie tych kwestii, dowodzi jednak nieznajomości faktów dot. skali zjawiska handlu ludźmi w celach wykorzystania seksualnego. Skutkuje to obniżaniem się świadomości społeczeństwa, co do skali tego zagrożenia.
Urząd Patentowy RP podkreślił, że przyjął dobrą wiarę zgłaszającej znak towarowy fundacji. Wskazywał, że znajomość realiów dowodzi, iż w istocie wielu przedsiębiorców starając się wyróżnić na rynku i przykuć uwagę do oferowanych produktów i świadczonych usług posługuje się prowokacyjnymi strategiami marketingowymi, bądź wykorzystuje w swoich reklamach ludzką seksualność. Działalność artystyczna, w szczególności kabaretowa, częstokroć wykorzystuje elementy, które w życiu codziennym uznalibyśmy za nieobyczajne. Jednakże instytucja publiczna, jaką jest Urząd Patentowy, udzielając prawo ochronne na znak musi zwracać uwagę na szerszy kontekst, w jakim funkcjonuje znak towarowy, nie tylko więc obrotu handlowego, ale także społeczny.
Organ podnosił też, że prawo na znaku towarowym jest prawem wyłącznym, które potencjalnie może być przedłużane w nieskończoność. Znak ma charakter zbywalny i może wielokrotnie zmienić swojego "właściciela". Każdy z nich może wykorzystywać znak w swojej działalności gospodarczej, a także reklamować swoje produkty i usługi za jego pomocą. W istocie deklaracje składane przez skarżącą, co do etycznego wykorzystywania znaku, nie mają w tej perspektywie większego znaczenia. Stosowanie normy art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. nie można uzależniać od obecnego etycznego zachowania zgłaszającej znak, a więc takiego stosowania znaku, by nie było ono postrzegane jako nieobyczajne. To treść znaku sama w sobie powinna wyłączać postrzeganie go jako sprzecznego z dobrymi obyczajami. Organ zaznaczył, iż ze znakiem towarowym rejestrowanym na tak szeroką grupę towarów i usług może się potencjalnie zetknąć każdy członek społeczeństwa – czy to w reklamie, czy też w miejscach oferowania towarów i usług. Organ wskazywał, że jakkolwiek można zauważyć, iż obecnie w pewnych środowiskach jest promowany model przesuwania granic obyczajowych i samokreowania wizerunku "skandalisty", to nie można uznać, iż taki trend jest i powinien być wzorem dla wszystkich. Niewątpliwie używanie niecenzuralnych słów jest sposobem zwrócenia na siebie uwagi, jednak nie wszystkim osobom odpowiada taki wizerunek. Używanie takich określeń wymaga swego rodzaju "przyzwolenia" rozmówcy i trudno wyobrazić sobie posługiwanie się takim językiem w sytuacji, gdy pierwszy raz stykamy się z interlokutorem.
Odnosząc się do opisanej przez skarżącą sytuacji funkcjonowania w mediach określenia "burdel" organ wskazał, iż w mediach publicznych w programach informacyjnych i publicystycznych prezenterzy co do zasady nie używają takich określeń. Określenie takie może się pojawiać w programach typu talk-show, czy też serialach, gdy tak jest kreowany wizerunek postaci wypowiadającej tego rodzaju słowa. W istocie, gdy w programie informacyjnym, ale w segmencie związanym z działalnością kulturalną, pojawia się informacja o działalności artystycznej kabaretu "Burdel artystyczny" prowadzonego przez Wnioskodawcę, wyrażenie to funkcjonuje tutaj jako nazwa własna, z góry ujęta w cudzysłów. Zdaniem organu należy jednak odróżnić taką działalność artystyczną od działalności handlowo-usługowej – a więc oferowania szerokiej listy towarów i usług, dla których rejestrowany jest znak towarowy i z którą potencjalnie może się zetknąć każdy odbiorca. Taki odbiorca nie ma świadomości "emocjonalnego dorobku" skarżącej związanego z jej nazwą, ale może za to mieć świadomość co do skali i tragizmu zjawiska handlu ludźmi w celach wykorzystywania seksualnego, a tym samym być oburzony używaniem takich wyrażeń dla zidentyfikowania źródła pochodzenia towarów powszechnego obrotu, jak te wymienione w wykazie kl. 9, 16 i 25, czy też usług trafiających do szerszego kręgu społeczeństwa albo profesjonalistów, jak te wymienione przez skarżącą w klasach usługowych.
Dodatkowo organ zauważył, że temat "burdeli" funkcjonuje w mediach również samodzielnie, a nie wyłącznie jako forma przenośni, czy też kpiny.
Jako przykład produkcji medialnej o oddźwięku międzynarodowym, organ wskazał film dokumentalny w reżyserii Z. Briski, R. Kaufmanna, przedstawiający grozę środowiska burdeli, który na rynek polski został wprowadzony pt.: "Przeznaczone do burdelu" (ang. "Born Into Brothels: Calcutta's Red Light Kids.). Film otrzymał Oskara w 2005 r. w kategorii najlepszy film dokumentalny, a także nagrody publiczności na szeregu festiwali filmowych. Jest on w miarę często przypominany publiczności polskiej w ramach krajowych przeglądów najważniejszych filmów dokumentalnych. W działalności artystycznej, także międzynarodowej, określenie "burdel" nie jest więc używane tylko w żartobliwym znaczeniu, ale również dosłownie.
Zdaniem organu, skarżąca niesłusznie próbuje umniejszyć znaczenie opinii Rady Języka Polskiego, która jest instytucją opiniodawczo - doradczą w sprawach używania języka polskiego, o szeroko zakreślonych kompetencjach, wynikających z celów ustawy o języku polskim. Ustawa ta ma jednocześnie na celu ochronę przed wulgaryzacją. Jest to więc norma istniejąca w porządku publicznym.
Urząd Patentowy RP podniósł, że sama działalność artystyczna kabaretu może się mieścić w obszarze porządku publicznego, jednakże chronienie prawem znaków z taką treścią, która w ocenie samej Rady Języka Polskiego uznawana jest za wulgaryzm, a więc nieobyczajną, już nie. Znaki towarowe o wulgarnej, bądź obraźliwej treści lub formie, są od początku istnienia w prawie własności przemysłowej klauzuli dobrych obyczajów wskazywane jako przykład znaków sprzecznych z dobrymi obyczajami, a więc naruszających przyjęte normy moralne i zwyczajowe, także w działalności gospodarczej.
Fundacja "Zakochana Warszawa" wniosła skargę na tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zdaniem skarżącej, UP RP dokonał niewłaściwego zastosowania przepisu art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. i jego błędnej wykładni, które skutkowały przyjęciem, że na słowny znak towarowy POŻAR W BURDELU nie może zostać udzielone prawo ochronne mimo tego, że prawidłowa wykładnia tego przepisu prowadzi do wniosku, że oznaczenie to nie narusza norm obowiązującego prawa (nie jest sprzeczne z porządkiem publicznym) oraz ogólnie przyjętych i akceptowanych w danym społeczeństwie reguł postępowania (nie jest sprzeczne z dobrymi obyczajami). Świadczy o tym m.in. powszechna aprobata społeczeństwa i liczne pozytywne recenzje oraz nagrody przyznawane skarżącej w odniesieniu do jej działalności, w tym towarów i usług oznaczanych znakiem.
Skarżąca podkreśliła, że ani samo brzmienie znaku, ani jego dotychczasowe użycie nie pozwala na przyjęcie, że udzielenie w stosunku do niego prawa ochronnego prowadziłoby do naruszenia moralności publicznej jednostki, przyrodzonej godności oraz demoralizacji dzieci. Stąd też przepisy Konstytucji oraz ww. aktów prawa międzynarodowego nie mają bezpośredniego zastosowania w przedmiotowej sprawie, ani nie mogą być zastosowane nawet w drodze analogii.
Dalej skarżąca wywiodła, że zgłaszane oznaczenie nie jest również sprzeczne z dobrymi obyczajami, tj. utrwalonymi i akceptowanymi przez społeczeństwo normami moralnymi czy zwyczajami.
Skarżąca podkreśliła, że słowo "burdel" w znaczeniu słownikowym oznacza również: nieporządek, bałagan, czy też miejsce, w którym panuje nieporządek czy tez bałagan (tak: http://sjp.pl/burdel). W związku z tym nie wiadomo, dlaczego Urząd Patentowy RP przyjął inne znaczenie tego słowa. Sam spektakl organizowany przez skarżącą ze względu na swą eklektyczność, wielość form artystycznych oraz poruszanych podczas spektakli tematów może być określany mianem "nieporządku artystycznego" ("burdelu artystycznego").
Tak więc, zdaniem skarżącej, zgłoszony do ochrony znak towarowy nie jest i nie będzie postrzegany w powiązaniu np. z funkcjonowaniem domów publicznych. Nie będzie też mógł być traktowany jako reklama domów publicznych, czy też nie może być powiązany z działaniami służącymi czerpaniu zysków z sutenerstwa. Nie może więc zachodzić naruszenie przepisów powołanych w decyzji przez Urząd Patentowy RP.
Odnosząc się do treści opinii Rady Języka Polskiego z 26 marca 2015 r., skarżąca wskazała, że w jej ocenie, jest ona niepełna, a wskazane w niej argumenty nie są na tyle istotne, by uzasadniały wydanie odmownej decyzji w niniejszej sprawie, nadto w ocenie skarżącej Rada nie była uprawniona do formułowania opinii dotyczących możliwości ubiegania się o ochronę prawną na znak towarowy.
Urząd Patentowy RP w odpowiedzi na skargę wniósł o jej oddalenie.
Na rozprawie w dniu 7 września 2016 roku skarżąca cofnęła wniosek oparty na przepisie art. 145a § 1 p.p.s.a. oraz wniosek dowodowy.
Opisanym na wstępie wyrokiem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (obecnie tekst jedn. Dz.U.z 2018 r. poz. 1302 ze zm.; dalej: p.p.s.a.).
Sąd podkreślił, że dokonuje kontroli aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej pod względem ich zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi, nie zaś według kryteriów odnoszących się do słuszności rozstrzygnięcia.
Odwołując się do art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. (w brzmieniu obowiązującym w dacie rozstrzygania sprawy w obu instancjach przez organ), zgodnie z którym nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, które są sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami, Sąd I instancji wskazał, że przepis ten statuuje jedną z bezwzględnych przeszkód rejestracji znaku towarowego. Użyte w nim określenia "porządek publiczny" oraz "dobre obyczaje" należą przy tym do tzw. klauzul generalnych, dzięki którym możliwe staje się wyciąganie konsekwencji prawnych wobec działań nagannych z punktu widzenia obowiązujących w danym społeczeństwie norm prawnych lub też ogólnie przyjętych zasad moralności, nawet w sytuacjach, gdy przepisy prawa stanowionego nie nadążają za zmieniającym się obrazem rzeczywistości w związku z nieustannym pojawianiem się nowych możliwości ingerencji w cudze prawa, będące rezultatem dynamicznie rozwijających się rozmaitych dziedzin techniki czy komunikacji.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wskazał, że w doktrynie przyjmuje się, że znak towarowy jest sprzeczny z porządkiem publicznym, jeśli narusza normy obowiązującego prawa (zob. U. Promińska, Prawo własności przemysłowej, s. 203; M. Andrzejewski, P. Kostański, w: Komentarz, s. 819–820). Ocena sprzeczności znaku z porządkiem publicznym powinna być przeprowadzana w odniesieniu do norm prawa obowiązujących na terytorium RP w dniu zgłoszenia danego oznaczenia do rejestracji, jako dacie właściwej dla dokonania oceny zdolności rejestrowej danego oznaczenia (zob. K. Szczepanowska-Kozłowska, w: System Prawa Prywatnego, t. 14B, s. 606).
Z kolei za znak sprzeczny z dobrymi obyczajami uznać należy taką jego postać, która narusza ogólnie przyjęte i akceptowane w danym społeczeństwie reguły postępowania. W ocenie Sądu niezwykle istotnym jest, że znak towarowy służy co prawda przedsiębiorcy do odróżnienia swoich towarów od innych występujących na rynku, to jednak oznaczenie to jest przeznaczone dla przeciętnego odbiorcy towarów opatrzonych znakiem i z jego punktu widzenia należałoby oceniać, czy nie narusza ono dobrych obyczajów przyjętych w danej społeczności. Oznacza to, że zakaz rejestracji oznaczeń naruszających dobre obyczaje związany jest z ochroną interesu publicznego, rozumianego jako interes ogółu społeczeństwa, który powinien być chroniony przed używaniem oznaczeń naruszających wyznaczoną w danym społeczeństwie hierarchię wartości. Za przykładowo sprzeczne z dobrymi obyczajami uważa się w doktrynie polskiej oznaczenia o wulgarnej treści lub formie, a także znaki o treści lub formie obraźliwej (P. Kostański, Prawo własności przemysłowej. Komentarz, Warszawa 2010).
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podnosił, że odmowa rejestracji zgłoszonego przez skarżącą znaku towarowego wynika z uznania przez Urząd Patentowy RP jego sprzeczności zarówno z porządkiem publicznym, jak i dobrymi obyczajami, z uwagi na użycie w nim słowa "burdel". Słowo to z jednej strony bowiem, zdaniem organu, w oczywisty sposób wiąże się z miejscem płatnego świadczenia usług seksualnych, przy czym nawet przyjmując wtórne jego znaczenie, to skojarzeniowo pochodzi ono i tak od podstawowego znaczenia, czyli synonimu określenia "dom publiczny". Z drugiej strony cechuje je, w opinii organu, wulgarność, której nie zmienia umieszczenie wyrazu w zgłaszanym kontekście słownym: jako POŻAR W BURDELU.
Skarżąca tymczasem w skardze, negując stanowisko organu, wywodzi, że używane w obrocie zgłaszane oznaczenie nie wywoływało i nie wywołuje negatywnych skutków w postaci zdarzeń nagannych, zabronionych przez prawo. Wskazuje, że działania artystyczne kabaretu są bardzo pozytywnie odbierane przez wielu krytyków sztuki i teatru. Nigdy, kiedy jest mowa o tej grupie, nie pomija się celowo ww. oznaczenia, aby uniknąć naruszenia prawa czy porządku publicznego. Nadto, w ocenie skarżącej, obecnie słowo "burdel" nie ma już tak wulgarnego wymiaru i jest czasem używane w prasie, telewizji czy radiu i nie są stosowane żadne zabiegi jak wykropkowanie, czy chwilowe zagłuszenie dźwięku. Skarżąca neguje także powoływanie przez organ, w świetle kryteriów ujętych w art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p., postanowień Konstytucji RP, czy też przepisów umów międzynarodowych regulujących kwestię zwalczania handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji, jako stojących na przeszkodzie rejestracji zgłaszanego przez nią znaku.
Sąd I instancji podzielił argumenty organu zawarte w zaskarżonej decyzji, w tym także te odnoszące się do przyjętego znaczenia słowa "burdel", głównie w kontekście miejsca płatnego świadczenia usług seksualnych. W ocenie Sądu organ szeroko uzasadnił aktualność funkcjonowania słowa "burdel" w tym pierwotnym znaczeniu, przywołując nie tylko miarodajną w tym przedmiocie opinię Rady Języka Polskiego, lecz wskazał także na przykłady posługiwania się wyrazem "burdel" również w sferze odbioru społecznego. W tym świetle Sąd I instancji uznał, iż twierdzenia skarżącej o utracie znaczenia słowa "burdel", jako synonimu "domu publicznego" nie zasługują na aprobatę. W ocenie Sądu I instancji strona skarżąca w istocie nie przedstawiła żadnych kontrdowodów potwierdzających stawianą przez nią tezę o nabyciu przez słowo "burdel" nowego znaczenia, oderwanego od pierwotnego oznaczającego "dom publiczny" i utożsamianiu go w pierwszej kolejności z opisem bałaganu lub nieporządku. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podnosił, że sama skarżąca przywołując słownikową treść słowa "burdel" podkreśla, że oznacza ona także bałagan, nieporządek. Nie zmienia to jednak faktu, że na pierwszym miejscu w definicji słowa "burdel" umieszczono "dom publiczny". Również argumentacja wskazująca na jednostkowe przykłady użycia w literaturze lub przedstawieniach teatralnych słowa "burdel" jako opisu bałaganu nie wpływa na prawidłowość oceny organu, trafnie wspartej opinią Rady Języka Polskiego. Zestawienie pojęć "pożar" i "w burdelu" jest bezpośrednio zrozumiałe dla odbiorcy jako opis wydarzenia: podpalonego domu publicznego i rozgardiaszu wywołanego tym zdarzeniem. W zgłoszonym znaku zestawienie to nie pozostawia żadnych wątpliwości co do użycia go w pierwotnym wulgarnym znaczeniu.
Zdaniem Sądu i instancji bezprzedmiotowym jest przy tym, w kontekście bezwzględnej przeszkody rejestracyjnej, statuowanej w art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p., przywoływanie przez skarżącą dotychczasowej akceptacji jej działalności artystycznej firmowanej zgłaszanym znakiem, jako przykładu świadczącego o niemożności zarzucenia zgłaszanemu oznaczeniu sprzeczności z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami. Czym innym jest bowiem odbiór jej działalności w sferze artystycznej, skierowanej do osób w oczywisty sposób zainteresowanych udziałem w przygotowywanych przez skarżącą spektaklach, czy też krytyków teatralnych, a czymś zupełnie innym rejestracja znaku towarowego przeznaczonego do oznaczania w obrocie gospodarczym szeregu towarów i usług, jako wyróżnika ich pochodzenia w klasach 9, 16, 25, 35, 41 i 45 opisanych w zaskarżonej decyzji. Ponadto rozważając, czy zachodzą przeszkody do rejestracji znaku statuowane w art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. organ podał ocenie sam znak towarowy, a nie okoliczności jego zgłoszenia, w tym zachowanie samego zgłaszającego. Odwołując się do orzecznictwa Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wskazywał, że w trybie przepisu art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. nie podlegają ocenie ani działania zgłaszającego, ani ich charakter, a jedynie treść lub forma przedstawieniowa spornego znaku towarowego. Irrelewantnym dla oceny przesłanek z art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. jest zatem samo dotychczasowe funkcjonowanie skarżącej w ramach sfery teatralnej i artystycznej, gdyż istotnym jest wyłącznie ewentualna sprzeczność zgłaszanego znaku z porządkiem publicznym, czy też dobrymi obyczajami, rozumianymi jako utrwalone i akceptowane przez społeczeństwo normy moralne lub zwyczaje. Sąd I instancji podkreślał, że na płaszczyźnie oceny zdolności rejestracyjnej danego oznaczenia konieczne jest uwzględnienie tych zasad, które składają się na treść dobrych obyczajów o charakterze generalnym. Istotna jest w tym przypadku funkcja ochronna omawianego przepisu, którego celem jest wyłączenie od rejestracji takich oznaczeń, które ze względu na dobre obyczaje nie mogą być akceptowane w społeczeństwie, a co za tym idzie - nie jest dopuszczalne ich wykorzystywanie. Przyjęcie poglądu, iż wolno odwołać się w tym przypadku do odbioru danego oznaczenia w ramach wybranej grupy społecznej (znającej przy tym działalność skarżącej) prowadziłoby do ewidentnej relatywizacji oceny i odebraniu jej generalnego charakteru, co jest niedopuszczalne w świetle brzmienia art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p.
Wbrew zarzutom skargi, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie za zasadne uznał także odniesienie się organu w ramach oceny sprzeczności rejestracji z porządkiem publicznym, do norm konstytucyjnych oraz zasad wynikających z umów międzynarodowych, mających na celu przeciwdziałanie handlowi ludźmi. Sąd wskazywał, że porządek publiczny z samej swej istoty jest bowiem utożsamiany z zasadami wynikającymi z porządku prawnego. W konsekwencji, oceniając sprzeczność z porządkiem publicznym, należy właśnie sięgnąć do norm prawnych obowiązujących na terytorium RP w dniu zgłoszenia danego oznaczenia do rejestracji, jako daty właściwej dla rozstrzygnięcia o zdolności rejestracyjnej danego oznaczenia. Trudno zarzucić w tym kontekście zaskarżonej decyzji nieuzasadnione powiązanie funkcjonowania w sferze społecznej określenia "burdel", z całym szeregiem norm ograniczających związane z domami publicznymi zjawisko handlu ludźmi.
Sąd I instancji nie podzielił także zarzutów skargi odnośnie nieuwzględnienia przez organ stanowiska wynikającego z Wytycznych OHIM.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wskazywał, że po pierwsze, w prawie znaków towarowych do klauzuli dobrych obyczajów i porządku publicznego odwołuje się również art. 3 ust. 1 lit. f) dyrektywy 2008/95/WE, a do sprzeczności z zasadami moralności lub porządkiem społecznym art. 6 ust. B pkt 3 Konwencji paryskiej o ochronie własności przemysłowej z dnia 20 marca 1883 r. ze zmianami (Dz.U. z 1975 r. Nr 9, poz. 51).
Po drugie, w samych wytycznych OHIM brak jednoznacznego stanowiska opowiadającego się za daleko idącym zliberalizowaniem rejestracji jako znaków towarowych oznaczeń niosących ryzyko naruszenia dobrych obyczajów. Przeciwnie, stwierdza się w nich, że za takie oznaczenie może być uznany znak towarowy, postrzegany przez właściwy krąg odbiorców lub przynajmniej przez znaczną jego część jako bezpośrednio sprzeczny z podstawowymi normami społeczeństwa. Nie jest przy tym niezbędne stwierdzenie faktu, że zgłaszający chce zaszokować lub obrazić właściwy krąg odbiorców; wystarczy stwierdzenie obiektywnego faktu, że zgłoszony WZT mógłby być postrzegany jako źródło takiego wstrząsu lub obrazy (orzeczenie z 23/10/2009 w sprawie R 1805/2007-1 "Paki", pkt 27, potwierdzone wyrokiem z 05/10/2011 w sprawie T-526/09 "Paki", pkt 20 i nast.).
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stanął też na stanowisku, że stosowanie klauzuli dobrych obyczajów nie jest ograniczone zasadą wolności wypowiedzi (art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka), ponieważ odmowa rejestracji oznacza jedynie, że dane oznaczenie nie zostało objęte ochroną na mocy prawa znaków towarowych, i nie wyklucza ona używania oznaczenia - nawet w działalności gospodarczej (wyrok z 09/03/2012 w sprawie T-417/10 "HIJOPUTA", pkt 26).
W ocenie Sądu I instancji nie zasługiwał też na uznanie zarzut naruszenia konstytucyjnych zasad prowadzenia przez skarżąca swobody działalności gospodarczej, wynikającej z treści art. 20 i 22 Konstytucji RP.
Zdaniem Sądu analiza zasady wolności działalności gospodarczej prowadzi bowiem do wniosku, że obejmuje ona zespół norm konstytucyjnych wyznaczających władzom publicznym, w szczególności samemu ustawodawcy, zakaz arbitralnej ingerencji w sferę zachowań podmiotów gospodarczych. Swoboda ta nie ma charakteru absolutnego, gdyż jej ograniczenie dopuszczalne jest wtedy, gdy jest to konieczne ze względu na ważny interes publiczny. Taki natomiast charakter posiada wprowadzenie w art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. bezwzględnych przeszkód rejestracyjnych. Sąd I instancji uznał za oczywiste, iż samo określenie normatywnych reguł w tym zakresie nie może być rozumiane jako ograniczenie wolności gospodarczej.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził zatem, że nie doszło w niniejszej sprawie do naruszenia art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p., poprzez niewłaściwe jego zastosowanie. Zdaniem Sądu i instancji organ prawidłowo uznał, że rejestracja zgłoszonego znaku towarowego POŻAR W BURDELU naruszałaby klauzulę porządku publicznego i dobrych obyczajów.
Ustosunkowując się do zarzutów dotyczących obrazy przepisów postępowania, Sąd I instancji stanowczo podkreślił, że Urząd Patentowy RP wydając zaskarżoną decyzję administracyjną uwzględnił wszelkie rygory procedury administracyjnej, określające jego obowiązki w zakresie sposobu przeprowadzenia postępowania, a następnie końcowego rozstrzygnięcia sprawy. Zdaniem Sądu, organ wypełnił obowiązek wyjaśnienia okoliczności sprawy, ustosunkował się do żądań i twierdzeń strony skarżącej oraz uwzględnił w decyzji zarówno interes społeczny, jak i słuszny interes strony – dając prymat temu pierwszemu.
Wojewódzki Sad Administracyjny w Warszawie uznał, że również uzasadnienie obu wspomnianych decyzji administracyjnych spełnia wymogi określone w art. 107 § 3 k.p.a.
Skargę kasacyjną od tego wyroku wniosła Fundacja "Zakochana Warszawa" zaskarżając go w całości i żądając jego uchylenia i rozpoznania skargi przez uchylenie w całości zaskarżonej decyzji, ewentualnie uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji oraz zasądzenia na rzecz skarżącej kosztów postępowania.
Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono:
1. naruszenie przepisów prawa materialnego w postaci:
art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie skutkujące przyjęciem, że słowny znak towarowy POŻAR W BURDELU jest sprzeczny z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami, mimo tego, że prawidłowa wykładnia tego przepisu prowadzi do wniosku, że oznaczenie to powinno być postrzegane łącznie i całościowo jako wyrażenie "wyjątkowego bałaganu, chaosu, rozgardiaszu, zamętu", a w takim zakresie nie może i nie narusza w jakichkolwiek sposób:
a) norm obowiązującego prawa (porządku publicznego), a w szczególności przepisów art. 30, art. 31 i art. 72 Konstytucji RP oraz przepisów Konwencji w sprawie zwalczania handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji z 1950 r., Protokołu z 2000 r. o zapobieganiu, zwalczaniu oraz karaniu za handel ludźmi z 2005 r., Konwencji Rady Europy w sprawie działań przeciwko handlowi ludźmi z 2005 r., które nie mają bezpośredniego zastosowania w przedmiotowej sprawie, ani nawet nie mogą być zastosowane nawet w drodze analogii;
b) ogólnie przyjętych i akceptowanych w danym społeczeństwie reguł postępowania (nie jest sprzeczny z dobrymi obyczajami) o czym świadczy m.in.: powszechna aprobata społeczeństwa, liczne pozytywne recenzje oraz nagrody przyznawane skarżącej w odniesieniu do jej działalności, w tym towarów i usług oznaczanych znakiem oraz brak jakichkolwiek prób ocenzurowania wyrażenia "Pożar w burdelu" przez media lub organy władzy publicznej.
2. naruszenie przepisów postępowania, których uchybienie mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy w postaci:
art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej: p.u.s.a.) w zw. z art. 145 § 1 ust. 1 lit. a) i c) k.p.a. w zw. z art. 7, 77 § 1 i art. 80 i 84 k.p.a. polegające na ich niewłaściwym zastosowaniu i zaniechaniu przez sąd wnikliwej kontroli decyzji administracyjnej Urzędu Patentowego i nieuchylenie tej decyzji, pomimo tego że w toku postępowania administracyjnego doszło do:
a) niewyczerpującego rozpatrzenia całego materiału dowodowego oraz przekroczeniu zasady swobodnej oceny dowodów, w tym w szczególności:
– nieuwzględnienia stanowiska i dowodów przedstawionych przez skarżącą, potwierdzających, że znak POŻAR W BURDELU w żaden sposób nie wywołuje zgorszenia czy też skojarzeń z czynami niemoralnymi, sprzecznymi z porządkiem publicznym czy też dobrymi obyczajami – a wręcz przeciwnie – usługi i towary oznaczone tym znakiem spotykają się z powszechną akceptacją i aprobatą społeczeństwa, o czym świadczą pochlebne recenzje i nagrody przyznawane skarżącej;
– oparciu decyzji wyłącznie na opinii Rady Języka Polskiego z dnia 26 marca 2015 r., która zdaniem skarżącej jest opinią niepełną, a wskazane w niej argumenty nie są na tyle istotne by uzasadniały wydanie odmownej decyzji w niniejszej sprawie;
– oparciu decyzji na opinii, która nie była opinią biegłego, pomimo tego, że analiza znaczenia i etymologii słowa "burdel" wymagała zastosowania trybu przewidzianego w art. 84 § 1 k.p.a.;
b) nieudowodnienia, że rejestracja znaku POŻAR W BUDRELU jest sprzeczna z dobrymi obyczajami, w szczególności, że zawiera ono słowo będące bluźnierstwem lub mające charakter obsceniczny, co uzasadniałoby wydanie odmownej decyzji.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej przedstawiono szczegółową argumentację na poparcie przytoczonych zarzutów, w tym odwołując się do argumentacji podnoszonej w postępowaniu przed Urzędem Patentowym RP i w skardze.
Urząd Patentowy RP nie skorzystał z prawa wniesienia odpowiedzi na skargę kasacyjną.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
Zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, bierze jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania. W niniejszej sprawie nie występują przesłanki nieważności postępowania sądowoadministracyjnego enumeratywnie wyliczone w art. 183 § 2 p.p.s.a. Z tego względu Naczelny Sąd Administracyjny przy rozpoznaniu sprawy związany był granicami skargi kasacyjnej. Granice te są wyznaczone wskazanymi w niej podstawami, którymi może być naruszenie prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie (art. 174 pkt 1 p.p.s.a.) albo naruszenie przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy (art. 174 pkt 2 p.p.s.a.). Naczelny Sąd Administracyjny bada bowiem jedynie legalność wyroku Sądu I instancji w zakresie zakwestionowanym przez autora skargi kasacyjnej, a nie rozpoznaje sprawy ponownie w jej całokształcie.
Skarga kasacyjna jest sformalizowanym środkiem zaskarżenia i powinna zawierać m.in. przytoczenie podstaw kasacyjnych oraz ich uzasadnienie (art. 176 § 1 pkt 2 p.p.s.a.). Przytoczenie podstaw kasacyjnych to wskazanie konkretnych przepisów prawa materialnego lub przepisów postępowania, które w ocenie skarżącego zostały naruszone przez sąd pierwszej instancji i precyzyjne wyjaśnienie, na czym polegało niewłaściwe zastosowanie lub błędna wykładnia prawa materialnego, bądź wykazanie istotnego wpływu naruszenia prawa procesowego na rozstrzygnięcie sprawy przez sąd pierwszej instancji.
Związanie Naczelnego Sądu Administracyjnego granicami skargi kasacyjnej polega bowiem na tym, że jest on władny badać naruszenie jedynie tych przepisów, które zostały wyraźnie wskazane przez stronę skarżącą. Ze względu na ograniczenia wynikające ze wskazanych regulacji prawnych, Naczelny Sąd Administracyjny nie może we własnym zakresie konkretyzować zarzutów skargi kasacyjnej, uściślać ich ani w inny sposób korygować.
Uzasadnienie podstaw kasacyjnych powinno szczegółowo określać, do jakiego, zdaniem skarżącego, naruszenia przepisów prawa doszło w postępowaniu przed Sądem I instancji i na czym to naruszenie polegało, a w przypadku zarzucania uchybień przepisom procesowym należy dodatkowo wykazać, że to naruszenie mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Naruszenie prawa materialnego może nastąpić przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie. Błędna wykładnia to mylne zrozumienie treści przepisu. Naruszenie prawa przez niewłaściwe zastosowanie to wadliwe uznanie, że ustalony w sprawie stan faktyczny odpowiada hipotezie określonej normy prawnej (tzw. błąd subsumcji). Podkreślenia wymaga, że sformułowanie zarzutu błędnej wykładni przepisu prawa materialnego zawsze powinno łączyć się z wykazaniem, na czym polegało wadliwe odczytanie przez sąd pierwszej instancji znaczenia treści przepisu, a następnie konieczne jest podanie właściwego, zdaniem skarżącego, rozumienia naruszonego przepisu. Jednocześnie należy podkreślić, że ocena zasadności zarzutu naruszenia prawa materialnego może być dokonana wyłącznie na podstawie ustalonego w sprawie stanu faktycznego, nie zaś na podstawie stanu faktycznego, który skarżący uznaje za prawidłowy.
Wobec związania Naczelnego Sądu Administracyjnego granicami skargi kasacyjnej, prawidłowe (tzn. jasne i niebudzące wątpliwości) sformułowanie zarzutów kasacyjnych jest warunkiem niezbędnym dla uznania, że zarzut jest usprawiedliwiony.
Poczynienie powyższych uwag o charakterze ogólnym było konieczne ze względu na sposób w jaki została zredagowana skarga kasacyjna wniesiona w niniejszej sprawie. Skarga ta nie w pełni spełnia bowiem przytoczone powyżej wymogi formalne.
W odniesieniu do zarzutu naruszenia prawa materialnego zauważyć należy, że autor skargi kasacyjnej kumulatywnie zarzuca błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p.
Błędna wykładnia prawa opiera się na założeniu, że wskazany w skardze kasacyjnej przepis prawa ma w sprawie zastosowanie, jednakże został mylnie zrozumiany przez Sąd I instancji, czy to sprzecznie z zasadami logicznego rozumowania, czy też niezgodnie z intencją jaka przyświecała ustawodawcy przy redagowaniu danego przepisu. Wówczas skarga kasacyjna, stosownie do art. 176 p.p.s.a., powinna uzasadnić, na czym polegało niewłaściwe zrozumienie treści tego przepisu przez Sąd I instancji. Z kolei naruszenie prawa materialnego przez niewłaściwe zastosowanie może przybrać formę wadliwego wyboru normy prawnej w odniesieniu do ustalonego stanu faktycznego, a więc błąd w subsumcji. Dlatego niewłaściwe zastosowanie prawa, odmiennie niż miało to miejsce przy formułowaniu zarzutu błędnej wykładni, opiera się na założeniu, że wskazany w skardze kasacyjnej przepis prawa nie ma w sprawie zastosowania. Wewnętrznie sprzeczne jest zatem, przynajmniej zasadniczo, kumulatywne wskazanie w jednym zarzucie skargi kasacyjnej naruszenia prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie w odniesieniu do tej samej jednostki redakcyjnej przepisu prawa materialnego.
Z kolei w zarzucie opartym na art. 174 pkt 2 p.p.s.a. wskazano na naruszenie art. 1 § 1 i 2 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych w zw. z art. 145 § 1 ust. 1 lit. a) i c) k.p.a. w zw. z art. 7, 77 § 1, art. 80 i 84 k.p.a. Ustawa – Prawo o ustroju sądów powszechnych nie miała w sprawie zastosowania bowiem zaskarżony wyrok wydał sąd administracyjny. W uzasadnieniu skargi kasacyjnej jej autor odwołuje się jednak do treści art. 1 § 1 i 2 Prawa o ustroju sądów administracyjnych. Z kolei powiązanie naruszenia art. 7, 77 § 1, art. 80 i 84 k.p.a. z art. 145 § 1 ust. 1 lit. a) i c) k.p.a. czyni ten zarzut częściowo niezrozumiałym, zwłaszcza że nie wszystkie powołane jednostki redakcyjne w tym ostatnim przepisie występują i nie był on stosowany w sprawie.
Zdaniem składu orzekającego, na gruncie uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego w Pełnym Składzie z dnia 26 października 2009 r., I OPS 10/09 (publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl) należy uznać, że takie sformułowanie zarzutów skargi kasacyjnej nie stanowi przeszkody do jej merytorycznego rozpoznania jednak nie pozostaje bez wpływu na zakres kontroli sprawowanej przez Sąd II instancji, bo weryfikacja wyroku może być dokonana tylko w zakresie, jaki daje się ustalić na podstawie zarzutów skargi kasacyjnej.
W pierwszej kolejności zatem należy odnieść się do zarzutu wskazującego błędną wykładnię art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p bowiem prawidłowe zastosowanie przepisów prawa może zależeć od efektów jego wykładni. Natomiast zarzut niewłaściwego zastosowania wskazanych przepisów może być oceniony po dokonaniu oceny zarzutów dotyczących naruszenia przepisów postępowania. Zauważyć przy tym należy, że autor skargi kumulatywnie zarzucając naruszenia prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie również w uzasadnieniu skargi kasacyjnej nie rozgranicza wyraźnie uzasadnienia błędnej wykładni od błędnego zastosowania wskazanego przepisu.
Zgodnie z art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia które są sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami. Użyte w tym przepisie pojęcia "porządku publicznego" i "dobrych obyczajów" są klauzulami generalnymi. W doktrynie zgodnie przyjmuje się, że znak towarowy jest sprzeczny z porządkiem publicznym, jeśli narusza normy obowiązującego prawa (U. Promińska, Prawo własności przemysłowej, s. 203; M. Andrzejewski, P. Kostański, w: Komentarz, s. 819–820).
Znak towarowy jest sprzeczny z dobrymi obyczajami, jeśli narusza ogólnie przyjęte i akceptowane w danym społeczeństwie reguły postępowania, w tym wyznawaną hierarchię wartości, normy moralne, poczucie godności.
Zakaz rejestracji oznaczeń sprzecznych z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami związany jest z ochroną interesu publicznego, rozumianego jako interes ogółu społeczeństwa, który powinien być chroniony przed używaniem oznaczeń naruszających obowiązujące normy prawne lub naruszających wyznawaną w danym społeczeństwie hierarchię wartości.
Słusznie zatem Sąd I instancji wskazywał, że porządek publiczny z samej swej istoty jest utożsamiany z zasadami wynikającymi z porządku prawnego. Porządek ten wyznaczają szeroko pojęte normy obowiązującego prawa. Prawidłowo zatem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie za zasadne uznał odniesienie się organu w ramach oceny sprzeczności ocenianego oznaczenia z porządkiem publicznym, do norm Konstytucji RP jako ustawy zasadniczej, zobowiązań wynikających z umów międzynarodowych, mających na celu przeciwdziałanie handlowi ludźmi i eksploatacji prostytucji, przepisów kodeksu karnego penalizujących takie czyny, a także ustawy o języku polskim i wynikającego z niej obowiązku przeciwdziałania wulgaryzacji języka polskiego.
Prawidłowo też Sąd I instancji zaakceptował stanowisko organu odwołujące się do ogólnie przyjętych i akceptowanych społecznie norm postępowania, w tym ochrony godności ludzkiej przy ocenie sprzeczności zgłoszonego znaku z dobrymi obyczajami.
Wobec powyższego za nieusprawiedliwiony uznać należy zarzut nieprawidłowej wykładni art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p.
W następnej kolejności należy odnieść się do podniesionych w skardze kasacyjnej zarzutów naruszenia przepisów postępowania bowiem zarzut niewłaściwego zastosowania wskazanych przepisów może być oceniony po dokonaniu oceny zarzutów dotyczących naruszenia przepisów postępowania.
Ponownie należy wskazać, że w zarzucie opartym na art. 174 pkt 2 p.p.s.a. wskazano na naruszenie art. 1 § 1 i 2 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych w zw. z art. 145 § 1 ust. 1 lit. a) i c) k.p.a. w zw. z art. 7, 77 § 1, art. 80 i 84 k.p.a. Przepisy art. 1 § 1 i 2 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz art. 145 § 1 ust. 1 lit. a) i c) k.p.a. nie miały w sprawie zastosowania i zarzut ich naruszenia jest oczywiście bezzasadny.
Natomiast analiza zarzutów skargi kasacyjnej oraz treści jej uzasadnienia wykazuje, że naruszenia powołanych w skardze kasacyjnej przepisów art. 7, 77 § 1, art. 80 i 84 k.p.a. autor skargi kasacyjnej nie powiązał z jakimkolwiek przepisem postępowania sądowoadministracyjnego. Mając jednak na uwadze pogląd wyrażony w powołanej wyżej uchwale pełnego składu Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 października 2009 r. (sygn. akt I OPS 10/09), a sprowadzający się do stanowiska, że w przypadku braku powiązania przez autora skargi kasacyjnej zarzutu naruszenia prawa przez organ administracji z zarzutem naruszenia prawa przez sąd wojewódzki, Naczelny Sąd Administracyjny może, po przeanalizowaniu uzasadnienia skargi kasacyjnej, samodzielnie zidentyfikować zarzut naruszenia prawa przez Sąd I instancji, skład orzekający w niniejszej sprawie potraktował wymienione wyżej zarzuty naruszenia przepisów kodeksu postępowania administracyjnego jako zarzuty polegające na niestwierdzeniu przez Sąd I instancji naruszenia przez organ administracji powyższych przepisów, które to naruszenie miało uzasadniać – zgodnie z art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. – uchylenie zaskarżonej decyzji.
Tak zidentyfikowane zarzuty skargi kasacyjnej nie są zasadne.
W ramach tego zarzutu podniesiono niewyczerpujące rozpatrzenie całego materiału dowodowego oraz przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów, w tym nieuwzględnienie stanowiska i dowodów przedstawionych przez skarżącą, oparcie decyzji wyłącznie na opinii Rady Języka Polskiego, która nie była opinią biegłego. Zarzucono też brak udowodnienia, że rejestracja spornego znaku jest sprzeczna z dobrymi obyczajami.
Naczelny Sąd Administracyjny nie podziela tego zarzutu. Sąd I instancji i Urząd Patentowy RP uwzględniły, tzn. wzięły pod uwagę i szeroko odniosły się do stanowiska skarżącej i przedstawionej przez nią argumentacji, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w obszernych uzasadnieniach obu wydanych w sprawie decyzji administracyjnych, jak i uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Jednak zarówno organ, jak i Sąd I instancji tego stanowiska nie podzieliły, co samo przez się nie świadczy o niewyczerpującym rozpatrzeniu materiału dowodowego lub przekroczeniu granic swobodnej oceny dowodów. Sąd I instancji zasadnie podzielił argumenty organu odnoszące się do przyjętego znaczenia słowa "burdel" użytego w spornym oznaczeniu, głównie w kontekście miejsca płatnego świadczenia usług seksualnych. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie słusznie wskazywał, że organ szeroko uzasadnił aktualność funkcjonowania słowa "burdel" w tym pierwotnym znaczeniu, przywołując nie tylko opinię Rady Języka Polskiego, lecz także definicje słownikowe i przykłady posługiwania się wyrazem "burdel" również w sferze odbioru społecznego.
Istotnie opinia Rady Języka Polskiego nie była opinią biegłego uzyskaną w trybie art. 84 § 1 k.p.a., ale została uzyskana w szczególnym trybie art. 14 ust. 1 ustawy o języku polskim wobec występujących w sprawie istotnych wątpliwości dotyczących użycia języka polskiego. Naczelny Sąd Administracyjny podziela stanowisko Sądu I instancji, że opinia ta była miarodajna w zakresie przyjętego znaczenia słowa "burdel" użytego w spornym znaku, w tym jego znaczenia pierwotnego i wtórnego, a także wulgarnego charakteru tego określenia. Ponadto jak już wskazano Urząd Patentowy RP dokonując oceny spornego oznaczenia nie poprzestał tylko na tej opinii, przywołując też definicje słownikowe, a także przykłady użycia słowa "burdel". Słusznie zatem Sąd I instancji zaakceptował stanowisko organu, iż twierdzenia skarżącej o utracie znaczenia słowa "burdel", jako synonimu "domu publicznego" i nabyciu przez to słowo znaczenia bałaganu, rozgardiaszu – nie zasługują na aprobatę. Jak trafnie zauważył Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie również sama skarżąca przywołując słownikową treść słowa "burdel" podkreśla, że oznacza ona TAKŻE bałagan, nieporządek. Również przykłady użycia w literaturze lub przedstawieniach teatralnych słowa "burdel" jako opisu bałaganu nie zmieniają faktu, że pierwotnym i nadal aktualnym znaczeniem słowa "burdel" jest "dom publiczny".
Odnosząc się do argumentacji zawartej w uzasadnieniu skargi kasacyjnej wskazać należy, że wbrew twierdzeniom skarżącej kasacyjnie ocenie został poddany zgłoszony znak jako całość, związek frazeologiczny "pożar w burdelu". W tym zakresie Sąd I instancji słusznie zaakceptował stanowisko organu, że sprzeczność z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami wynika z użycia w znaku słowa "burdel", które w całym wyrażeniu pozostaje nadal rozpoznawalne w swoim pierwotnym znaczeniu, a nawet przyjmując, że odwołuje się do wtórnego znaczenia – niesłychanego rozgardiaszu, również pochodzi od podstawowego znaczenia. Jak słusznie zauważał Sąd I instancji zestawienie pojęć "pożar" i "w burdelu" jest bezpośrednio zrozumiałe dla odbiorcy jako opis wydarzenia: podpalonego domu publicznego i rozgardiaszu wywołanego tym zdarzeniem, a przez to nie traci swego wulgarnego charakteru.
Słusznie też Sąd I instancji uznał, że przywoływana przez skarżącą i nienegowana w sprawie akceptacja jej dotychczasowej działalności firmowanej zgłoszonym oznaczeniem jest irrelewantna w kontekście bezwzględnej przeszkody udzielenia prawa ochronnego z art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. Ocenie podlega bowiem sam znak, a nie okoliczności jego zgłoszenia w tym zachowanie czy intencje skarżącej, jak również założone przez nią samą znaczenie pojęć użytych w znaku. Należy podzielić pogląd, że nie można odwoływać się do odbioru oznaczenia w ramach wybranej grupy społecznej znającej działalność skarżącej, gdyż prowadziłoby to do relatywizacji oceny i odebrania jej obiektywnego charakteru. Jest to niedopuszczalne w kontekście bezwzględnej przeszkody rejestracyjnej zwłaszcza w sytuacji gdy towary i usługi do oznaczania, których miałby być przeznaczony sporny znak zostały określone szeroko w klasach 9, 16, 25, 35, 41 i 45 opisanych decyzji Urzędu Patentowego RP i znaczna ich część może być skierowana do ogółu społeczeństwa, a samo prawo ochronne jest zbywalne.
Stanowisko Urzędu Patentowego RP, co do oceny spornego oznaczenia jako sprzecznego z porządkiem publicznym i dobrymi obyczajami zostało zatem podjęte po wyczerpującym zebraniu oraz rozpatrzeniu całego materiału dowodowego, przy wszechstronnym rozważeniu stanowiska i argumentów skarżącej i z pewnością nie przekracza granic swobodnej oceny dowodów.
W konsekwencji za chybiony uznać należy również zarzut błędnego zastosowania art. 131 ust. 1 pkt 2 p.w.p. Sąd I instancji zasadnie zaaprobował dokonaną przez organ ocenę, że sporne oznaczenie przez użycie w nim słowa "burdel" narusza porządek publiczny i dobre obyczaje. W całym zgłoszonym znaku słowo to jest rozpoznawalne w swoim pierwotnym znaczeniu jako wulgarne określenie domu publicznego. Tym samym nawiązuje do świadczenia odpłatnych usług seksualnych, czynów związanych z handlem ludźmi, sutenerstwa przez co przeczy nie tylko ogólnie przyjętemu poczuciu moralności i normom obyczajowym, ale też stoi w sprzeczności z wartościami chronionymi normami szeroko rozumianego porządku publicznego, w tym z szeregiem wskazywanych przez organ i Sąd I instancji aktów prawnych ograniczających związane z domami publicznymi zjawisko handlu ludźmi, czy chroniącymi godność człowieka.
Na koniec, odnosząc się do argumentacji skarżącej kasacyjnie pozostaje podkreślić, że działalność kabaretu prowadzona pod określoną nazwą jako działalność artystyczna legitymująca się swoistą licentia poetica może mieścić się w obszarze porządku publicznego i cieszyć aprobatą i uznaniem jej odbiorców. Jednak jak słusznie zauważył Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie czymś zupełnie innym jest udzielenie przez Urząd Patentowy RP jako organ administracji publicznej prawa ochronnego na znak towarowy przeznaczony do oznaczania w obrocie gospodarczym szeregu towarów i usług, jako wyróżnika ich pochodzenia.
Wobec powyższego Naczelny Sąd Administracyjny uznał wszystkie zarzuty skargi kasacyjnej za nieusprawiedliwione i na podstawie art. 184 p.p.s.a. oddalił skargę kasacyjną.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 27.07.2026. · Źródło