VI SA/Wa 1752/18

WyrokWSA w Warszawie2018-12-06

Skład orzekający: Jakub Linkowski, Magdalena Maliszewska, Grzegorz Nowecki

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowy zawarte na prowadzenie wykładów i opracowanie konspektów mają charakter umów o dzieło, czy umów o świadczenie usług, i czy w związku z tym uczestnik postępowania podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu?
Ratio decidendi
Umowy dotyczące prowadzenia zajęć dydaktycznych, nawet jeśli obejmują opracowanie autorskich konspektów i indywidualny sposób prowadzenia wykładów, mają charakter umów o świadczenie usług, a nie umów o dzieło. Wykład i przekazanie wiedzy nie stanowią samoistnego, zindywidualizowanego rezultatu w rozumieniu umowy o dzieło, a zatem osoby wykonujące takie umowy podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu.
Stan faktyczny
Skarżąca zawarła z zainteresowaną umowy na opracowanie autorskich konspektów i przeprowadzenie wykładów w ramach studiów podyplomowych. ZUS zwrócił się do NFZ o ustalenie obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego zainteresowanej z tytułu tych umów. NFZ stwierdził, że umowy mają charakter umów o świadczenie usług, a nie umów o dzieło, i zainteresowana podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Skarżąca zaskarżyła decyzję, twierdząc, że umowy są umowami o dzieło i nie podlegają obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Rozstrzygnięcie
Oddalił skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Jakub Linkowski Sędziowie Sędzia WSA Magdalena Maliszewska (spr.) Sędzia WSA Grzegorz Nowecki Protokolant ref. staż. Lili Zawadzka po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 6 grudnia 2018 r. sprawy ze skargi S. w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] czerwca 2018 r. nr [...] w przedmiocie podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargę Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: Prezes NFZ) decyzją z [...] czerwca 2018 r. nr [...], działając na podstawie art. 102 ust. 5 pkt 24 w zw. z art. 109 ust. 5 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2017 r., poz. 1938 ze zm.; dalej: ustawa o świadczeniach) oraz art. 138 § 1 pkt 1 k.p.a., po rozpatrzeniu odwołania S. w [...] (dalej: skarżąca, S., S., płatnik składek) utrzymał w mocy decyzję dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w [...] (dalej: OW NFZ) z [...] czerwca 2015 r., stwierdzającej, że M. K. (dalej: zainteresowana, uczestnik postępowania), podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umów cywilnoprawnych na rzecz skarżącej. Jak wynika z akt sprawy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych [...] Oddział w [...] (dalej: ZUS) pismem z 11 marca 2015 r. zwrócił się do [...] OW NFZ z wnioskiem o ustalenie obowiązku podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu zainteresowanej z tytułu wykonywania umów zlecenia zawartych z płatnikiem składek, w okresach: od 20 października 2012 r. do 22 listopada 2012 r., od 28 stycznia 2013 r. do 25 lutego 2013 r., od 20 marca 2013 r. do 22 kwietnia 2013 r. oraz od 22 kwietnia 2013 r. do 24 maja 2013 r. Do wniosku załączono: kopię umów o dzieło zawartych pomiędzy S. a zainteresowaną, w których jako rodzaj czynności wskazano "opracowanie autorskiego konspektu oraz przeprowadzenie wykładów z przedstawionego zakresu".; kopię protokołu kontroli, z którego wynika, że zainteresowana nie została zgłoszona do ubezpieczenia zdrowotnego w ww. okresach z tytułu wykonywania pracy na podstawie ww. umów oraz to, że posiadała w ww. okresach inny tytuł do ubezpieczenia (umowa o pracę); kopię zastrzeżeń do protokołu kontroli oraz informację o sposobie ich rozpatrzenia. W oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy dyrektor OW NFZ decyzją z [...] czerwca 2015 r. nr [...] ustalił, że zainteresowana podlegała w okresach wskazanych w decyzji obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umów o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, zawartych ze skarżącą. Od powyższej decyzji, pismem z 30 czerwca 2015 r., płatnik składek wniósł odwołanie, zaskarżając decyzję w całości. Wniósł o jej uchylenie i orzeczenie co do istoty spraw tj., że w okresie wskazanym w zaskarżonej decyzji zainteresowana realizowała umowę o dzieło, która to umowa nie podlega obowiązkowym ubezpieczeniom zdrowotnym. Rozpoznając odwołanie Prezes NFZ, zgodził się ze stanowiskiem organu I instancji i stwierdził, że realizowane przez zainteresowaną umowy mieszczą się w ramach typowych akademickich prac edukacyjnych. Przy tego rodzaju wykonywanych czynnościach, zmierzających najpierw do opracowania a następnie do wykonania programu nauczania z zakresu danej dziedziny, czy jak podnosi płatnik składek – "koncepcji metod kształcenia" trudno uznać, że umowy te polegały "na dostarczeniu określonych wyników swojej pracy w postaci dzieła" (w myśl przepisów o umowie o dzieło zawartych w k.c.). Wskazał, że dzieło powinno mieć byt samoistny, niezależny od działania wykonawcy oraz cechować się możliwością uzyskania samodzielnej wartości w obrocie. Jego zdaniem, nawet jeżeliby uznać, że - zgodnie z podnoszonymi przez płatnika składek argumentami zawartymi w odwołaniu, że wykonawca dzieła miał pełną swobodę i samodzielność w jego wykonaniu, trudno wskazać w ww. umowach indywidualnie oznaczony, samoistny i niezależny wynik w postaci dzieła (rezultatu). Podobnie, ewentualne wypracowane materiały dydaktyczne, koncepcje przeprowadzenia autorskiego cyklu zajęć oraz ich dobór, nie spełniają kryterium uznania ich za samoistny i niezależny wynik w postaci dzieła. Mają one charakter techniczny, przygotowawczy i funkcjonują jako pomoc naukowo-dydaktyczna dla wykładowcy bądź studenta. Jakkolwiek urzeczywistnione mogły stanowić jedynie środek przekazu pozwalający "lepiej", "efektywniej" urzeczywistnić cel zawartych umów poprzez przeprowadzenie zajęć i trudno byłoby je uznać za samoistny rezultat (dzieło). Zdaniem Prezesa NFZ, umowy zawarte z zainteresowaną nie miały charakteru umowy o dzieło, albowiem dziełem w myśl przepisów k.c. nie może być świadczenie usług dydaktycznych. W jego ocenie, mając na względzie zadania szkoły, nie ma wątpliwości, iż celem zawartych umów było przekazanie uczestnikom zajęć - wiedzy z zakresu: [...]. Samo przygotowanie i zaprezentowanie zajęć stanowiło jedynie "środek do celu" jakim była edukacja. Podobnie również opracowanie ewentualnych zadań, tekstów, pytań do sprawdzianów, zaliczeń i egzaminów oraz ich przeprowadzenie, trudno uznać za samoistny rezultat umowy (dzieło) a jedynie za środek, który ma zapewnić przeprowadzenie nauczania na określonym poziomie. Czynności te mogą również służyć ocenie prowadzącego wykład, do czego zatrudniający (uczelnia wyższa) jest zobowiązany (art. 132 ust. 3 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym - Dz. U. z 2017 r. poz. 2183 ze zm.). Prezes NFZ dodał, że zajęcia dydaktyczne powinny odpowiadać programowi kształcenia, o którym mowa w ustawie o szkolnictwie wyższym, co przeczy tezie, jakoby były to wykłady specjalistyczne. W niniejszej sprawie już grono słuchaczy wykładów determinuje fakt, iż wykłady nie mogły posiadać cech specjalistycznych. W niniejszym przypadku przedmiotem umów było świadczenie usług edukacyjnych dla studentów w ramach programu studiów podyplomowych. Powyższe cechy ograniczają twórczy charakter programu nauczania (brak przesłanki indywidualności), ale przede wszystkim wykluczają jego nowatorską, niepowtarzalną i twórczą naturę, której wystąpienie jest konieczne, w celu zakwalifikowania wykładu jako utworu. Prezes NFZ wskazał, że na gruncie obowiązujących przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wygłoszenie i prowadzenie wykładów bywa zakwalifikowane jako dzieło o charakterze niematerialnym. Umowy o dzieło autorskie nie są jednak tożsame z umowami o dzieło w ujęciu przepisów prawa cywilnego. Przedmiotem, umów o dzieło autorskie jest dzieło oznaczone jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego, które zawiera inne uregulowania np. w przedmiocie odpowiedzialności, zawarte w art. 55 ust. 1 ustawy o prawie autorskim, który zawiera regulacje dotyczące usterek utworu, a nie wad, jak przy umowie o dzieło. Prezes NFZ dodał, że odpowiedzialność osoby wykonującej umowę o dzieło jest na zasadzie ryzyka, a o umowę o świadczenie usług/zlecenia na zasadzie winy. Niezindywidualizowanie przedmiotu umowy, niedookreślenie go i niewystarczające jego oznaczenie z góry skutkuje brakiem możliwości zweryfikowania otrzymanego świadczenia w oparciu o przepisy, regulujące umowę o dzieło. Skutkiem powyższego nie istnieje możliwość obciążenia zainteresowanej odpowiedzialnością na zasadzie ryzyka za wykonanie umów, albowiem ryzyko polega w tym przypadku na poniesieniu odpowiedzialności za nieosiągnięcie ściśle określonego skutku, niezależnie od przyczyny. Zdaniem organu, z samych umów nie wynika, iż to zainteresowana - w przeciwieństwie do strony miała brać na siebie odpowiedzialność wobec studentów oraz osób trzecich za prawidłowe wykonanie dzieła. Zainteresowana zobowiązana była wykonać swoją pracę sumiennie według swojej najlepszej wiedzy, ze starannością, jakiej wymaga zakres i charakter pracy. Tymczasem, jak zaznaczył organ, możliwość stosowania przepisów o odpowiedzialności za wady jest elementem konstytutywnym umowy o dzieło. Stwierdził, że przyjęcie, iż strony łączyła umowa o dzieło podczas gdy z jej treści i sposobu wykonania wynikają przeważające cechy właściwe dla umowy o świadczenie usług, byłoby niezgodne z właściwością stosunku prawnego. O kwalifikacji prawnej danego stosunku prawnego decydują bowiem jego elementy przedmiotowo istotne. Podsumowując analizę treści przedmiotowych umów oraz całości materiału dowodowego zgromadzonego w przedmiotowej sprawie, Prezes NFZ wskazał na ogólną zasadę wykonywania umów. Zaznaczył, że w przypadku kiedy strony nie postanowią odmiennie, umowę powinno się wykonywać w sposób odpowiadający celowi społeczno-gospodarczemu oraz zasadom współżycia społecznego, a jeżeli istnieją w tym zakresie ustalone zwyczaje – także w sposób odpowiadający tym zwyczajom. Jego zdaniem, w omawianym przypadku strony nie sprecyzowały sposobu wykonywania umów, a jedynie określiły przedmiot świadczenia, poprzez wskazania, że zainteresowana zobowiązana była do opracowania konspektów i prowadzenia wykładów (w ramach zajęć dydaktycznych) z zakresu: [...] – w ramach Studiów Podyplomowych Zamówienia Publiczne S. w [...]. Strony nie ustaliły przy tym żadnych norm, standardów jakości, ani nie odwołały się do tematów poszczególnych wykładów i omawianych zagadnień. Prezes NFZ przyjął zatem, że zainteresowana miała wykonać świadczenie w sposób odpowiadający celowi społeczno-gospodarczemu oraz zwyczajom. Podkreślił, że w obrocie gospodarczym ogólnie przyjęte jest, iż działalność edukacyjną świadczy się w formie usług. Brak zawarcia przez strony w treści umów postanowień, które precyzowałyby i indywidualizowały przedmiot wykładów, poprzez wskazanie norm jakości, określenie standardów, czy wskazanie, poprzez jakie elementy cykl wykładów ma się odróżniać od innych wykładów o podobnej tematyce, determinuje okoliczność, iż w rzeczywistości chodziło o przeprowadzenie konwencjonalnego cyklu wykładów z ww. zakresu. W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, skarżąca, zaskarżając decyzję Prezesa NFZ wniosła o jej uchylenie w całości oraz uchylenie decyzji I instancji, a także zasądzenie na jej rzecz od organu zwrotu kosztów postępowania. Zaskarżonej decyzji zarzuciła naruszenie: 1) art. 7, art. 77 § 1, art. 80 w zw. z art. 107 § 3 k.p.a., poprzez brak wszechstronnego zebrania i rozpatrzenia materiału dowodowego oraz jego wybiórczą ocenę, a w szczególności poprzez niepodjęcie działań celem ustalenia czy istnieje podstawa odprowadzania składek na ubezpieczenie zdrowotne oraz poprzez niezbadanie zgodnego zamiaru stron, 2) art. 75 § 1 k.p.a., poprzez oparcie rozstrzygnięcia na dowodzie przeprowadzonym bez podstawy prawnej, podczas gdy jako dowód może służyć jedynie to, co nie jest sprzeczne z prawem, 3) art. 12 k.p.a., poprzez rozpoznanie sprawy w sposób cechujący się znaczną przewlekłością tj. wydanie decyzji po upływie 2 lat od złożenia odwołania, podczas gdy organy administracyjne powinny działać szybko i bez zbędnej zwłoki, 4) art. 10 § 1 k.p.a., poprzez brak zapewnienia stronom czynnego udziału w postępowaniu a także poprzez brak umożliwienia stronie wypowiedzenia się co do zebranego materiału dowodowego, podczas gdy organ administracyjny jest zobowiązany do zapewnienia stronie czynnego udziału w sprawie na każdym etapie postępowania, 5) art. 138 § 1 pkt 1 k.p.a., poprzez błędne utrzymanie w mocy decyzji wydanej przez organ I instancji, w sytuacji gdy ww. decyzja winna być uchylona w oparciu o ten przepis, 6) art. 65 § 1 k.c., poprzez jego błędne zastosowanie polegające na uznaniu, że zgodnym zamiarem stron objęte było niezgłoszenie do ubezpieczenia zdrowotnego i nieopłacenie składek na ubezpieczenie zdrowotne, podczas gdy z treści zawartej umowy, a także zgodnie z oświadczeniem skarżącej zgodnym zamiarem stron objęte było zawarcie umowy o dzieło, 7) art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, poprzez błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że przygotowanie, opracowanie i wygłoszenie cyklu zajęć autorskich, a także przygotowanie autorskiego opracowania w postaci konspektu nie stanowi przygotowania i wykonania dzieła (utworu), 8) art. 750 k.c. w zw. z art. 66 ust 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, poprzez błędne przyjęcie, że zainteresowana realizowała umowy o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy o zleceniu, a zatem powinna podlegać ubezpieczeniu zdrowotnemu w sytuacji gdy umowy te winne być zakwalifikowane na podstawie art. 627 k.c., jako umowy o dzieło, które nie podlegają obowiązkowemu odprowadzaniu składek na ubezpieczenie zdrowotne. W uzasadnieniu skargi podniosła, że organ II instancji nie zapoznał się z materiałem dowodowym sprawy, jak również nie odniósł się do zarzutów skarżącej powołanych w odwołaniu od decyzji organu I instancji. W toku prowadzonego postępowania, ani organ I instancji, ani organ II instancji nie ustalił czy ustalenia ZUS nie zostały zakwestionowane przez sąd powszechny. Skarżąca dodała, że część z ustaleń poczynionych przez ZUS została zakwestionowana przez Sąd Okręgowy w [...]. Organ nie wykazał żadnej inicjatywy dowodowej i nie podjął wszelkich wymaganych prawem czynności, aby sprawę dogłębnie przeanalizować i wyjaśnić, Prezes NFZ ograniczył się jedynie do powtórzenia argumentacji organu I instancji. Skarżąca podkreśliła również, że część materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie nie spełnia wymogów określonych w art. 75 § 1 k.p.a., organy bowiem dokonujące kontroli z ramienia ZUS nie miały uprawnień do kontroli zgłaszania lub niezgłoszona przez płatnika składek osoby do ubezpieczeń zdrowotnych. Skarżąca odwołała się do treści art. 86 ust 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych podkreślając, że na jego podstawie, kontrolerzy mieli uprawnienie jedynie do kontroli prawidłowości obowiązków wynikających z konieczności odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne, a nie na ubezpieczenie zdrowotne. NFZ oparł się zatem, na protokole kontroli, który przeprowadzony był bez upoważnienia ustawowego, a więc z naruszeniem prawa materialnego. Tym samym, ww. protokół kontroli nie mógł stanowić podstawy dokonywania ustaleń faktycznych w sprawie, albowiem był to dowód sprzeczny z prawem w rozumieniu art 75 § 1 k.p.a. i jako taki nie powinien być w sprawie dopuszczony. Konsekwencją braku możliwości powołania się na protokół kontroli powinien być także brak możliwości powoływania się na zastrzeżenia do protokołu zgłoszone przez skarżącą. Skarżąca uznała również, że stwierdzenie organu, że zamiarem stron podpisanych umów o dzieło, było niezgłoszenie zainteresowanej przez płatnika składek do ubezpieczenia zdrowotnego oraz w konsekwencji nieopłacenie składek na ubezpieczenie zdrowotne, jest nadinterpretacją ze strony organu. Skarżąca wyjaśniła następnie, że uczestnik postępowania w ramach zawartych umów o dzieło miał opracować i zrealizować autorski program wykładów, które zostaną utrwalone w formie konspektu. Przedmiotem umów zatem, niezależnie od przeprowadzenia wykładów miało być konkretne, zmaterializowane dzieło, które dodatkowo obie strony umowy uznały za przedmiot praw autorskich. Zdaniem strony, opracowanie konspektu wykładów należy uznać za dzieło, gdyż wykładowca ma opracować niepowtarzalny program wykładów odróżniający go od innych wykładów z tego przedmiotu na innych wydziałach innych uczelni. Program, konspekt wykładów ma zachęcać studentów, uczniów do wybrania danej uczelni i danego kierunku, ponadto musi on być na tyle interesujący i ciekawy by studenci pragnęli uczestniczyć w wykładach, które zgodnie z regulaminem studiów obowiązujących w Szkole, mają charakter nieobowiązkowy. Konspekty były pisane dla tych samych wykładów rok rocznie, co miało zróżnicować prowadzone zajęcia, a co za tym idzie miało powodować, że studenci z kolejnych lat byliby chętni do osobistego uczestniczenia w danym roku w wykładach, zamiast posiłkowania się przy egzaminie powielonymi materiałami z lat poprzednich. Nie sposób mówić tu o powtarzalności danego wykładu, skoro, każdy wykład jest nieszablonowy, podyktowany obecnością innej grupy studentów i ciekawiących ich różnych zagadnień, na każdych zajęciach prowadzący musi odpowiedzieć na inne pytania i rozwiązać inne kazusy, podać konkretne przykłady, a do tego zakres posiadanej wiedzy dostosować do zmieniającej się rzeczywistości i postępu technicznego. Skarżąca nie podzieliła poglądu przestawionego przez organ jakoby w umowach zawartych przez uczelnie nie było określnego dzieła, które nie zawsze musiało posiadać postać materialną. Zdaniem skarżącej wygłoszenie wykładów jest wprawdzie rozciągnięte w czasie, jednakże te ramy czasowe wyznaczone są wykonaniem dzieła. W ramach zawieranych umów o rezultacie można mówić również w odniesieniu do konspektów, które miały formę elektroniczną lub pisemną i stanowiły namacalny, zindywidualizowany efekt pracy autora. Skarżąca podkreśliła, że sama zainteresowana postępowania przy zawieraniu umów określiła i uznała swoją "pracę" jako twórczą. W związku z tym, że wykonywane przez nią dzieło miało charakter, oryginalny, indywidualny i twórczy, złożyła stosowne oświadczenie, iż przedmiot umów stanowi utwór objęty prawem autorskim. Uczelnia, nie weryfikowała treści konspektów pod kątem ich "twórczości", gdyż niejednokrotnie, wydaje się to niemożliwym ile treści wykładów i konspektu jest oparte na osobistych badaniach i doświadczeniu prowadzącego, a ile jest zaczerpniętych z innych materiałów i dostępnych publikacji. Wykłady, zajęcia nie były prowadzone według narzuconego scenariusza lecz to twórca konspektu swobodnie decydował co i w jakim zakresie będzie przedmiotem zajęć. Twórca indywidualnie dobierał treści, przykłady, kazusy i materiały, opracowywał kolejność zagadnień dla studentów na przygotowane przez siebie zajęcia. Twórca również sam decydował o egzaminie, o jego formie jak i zakresie materiału który musiał przyswoić student by zaliczyć egzamin. Skarżąca wskazała, że przygotowany zakres wykładów i dalsze ich prowadzenie nierozerwalnie łączy się z własną bazą publikacji, a bardzo często stają się kanwą do napisania prac naukowych na palące problemy. Zawarcie umów o dzieło było zgodne z wolą zainteresowanych stron a także ich charakterem. W odpowiedzi na skargę Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie, podtrzymując argumentację zawartą w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Rozpoznając sprawę Sąd stwierdził, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie, bowiem zaskarżona decyzja, jak również decyzja I instancji, nie naruszają przepisów prawa w sposób uzasadniający ich uchylenie. Kwestią sporną w niniejszej sprawie jest charakter prawny umów zawartych przez skarżącą (płatnika składek) z zainteresowaną. Istota sprawy sprowadza się więc do zweryfikowania stanowisk stron i udzielenia odpowiedzi na pytania, czy były to umowy o dzieło, czy też inne umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia i czy w zaistniałym stanie faktycznym zainteresowana podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartych umów. Podstawę prawną rozstrzygnięć wydanych w obu instancjach, stanowił przepis art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach. Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 tej ustawy obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które zostały wymienione w tym przepisie. Należą do nich m.in. osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osoby z nimi współpracujące (lit. e). Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych stwierdza wprost w art. 6 ust. 1 pkt 4 rozdziału 2, regulującego "Zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym", że obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają (...) osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są m.in. osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia (...). Brzmienie tego przepisu jednoznacznie wskazuje, że chodzi tu o tę samą kategorię osób, podlegających ubezpieczeniu społecznemu, a tym samym kwalifikujących się do objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym. W myśl art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający. Wyjaśnienia też wymaga, że zgodnie z art. 82 ust. 1 ustawy o świadczeniach, w przypadku gdy ubezpieczony uzyskuje przychody z więcej niż jednego tytułu do objęcia obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego, o którym mowa w art. 66 ust. 1, składka na ubezpieczenie zdrowotne opłacana jest z każdego z tych tytułów odrębnie. Przechodząc do analizy charakteru prawnego spornej umowy należy wskazać, że zarówno w judykaturze, jak i w literaturze przyjmuje się, że kwestia prawidłowej kwalifikacji umowy może być w praktyce znacznie utrudniona, albowiem, o ile w odniesieniu do prostych sytuacji faktycznych i prawnych nazwanie faktycznej umowy o dzieło w inny sposób nie powoduje wielkich trudności w ustaleniu rzeczywistej konstrukcji umowy, o tyle w wypadku umów bardziej złożonych zasadne jest rozważenie, czy wola stron w tym zakresie (nazwanie umowy w określony sposób, odesłanie do określonych przepisów) nie powinna być podstawą rozstrzygnięcia wątpliwości (tak m.in. G. Kozieł /w:/ A. Kidyba (red.), Z. Gawlik, A. Janiak, K. Kopaczyńska-Pieczniak, G. Kozieł, E. Niezbecka, T. Sokołowski, Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część szczególna, LEX 2010, komentarz do art. 627 k.c., t. 36). Zgodnie z art. 627 k.c., przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Elementami przedmiotowo istotnymi umowy o dzieło jest określenie dzieła, do którego wykonania zobowiązany jest przyjmujący zamówienie, a także, z uwzględnieniem regulacji art. 628 w zw. z art. 627 k.c., wynagrodzenia, do którego zapłaty zobowiązany jest zamawiający. Umowa o dzieło jest umową o "rezultat usługi". Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu. Przy umowie o dzieło chodzi o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski /w:/ System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391). Z kolei, jak stanowi przepis art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W tej sytuacji ustalenie, że jakaś konkretna umowa i stosunek zobowiązaniowy jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami", pociąga za sobą obowiązek wykonania nakazu z art. 750 k.c., a więc obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu. Przy czym należy wskazać, iż subsumcja zawartej umowy pod przepis art. 750 k.c. nie czyni takiej umowy umową zlecenia, w rozumieniu art. 734 k.c. (vide: L. Ogiegło /w:/ System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, ..., s. 573 i nast.). Istota umowy zlecenia, w świetle art. 734 k.c. i nast., wyraża się w tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Umowę zlecenia zalicza się przy tym do zobowiązań tzw. starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Chociaż sama definicja zakłada dążenie do osiągnięcia określonego rezultatu - dokonania czynności prawnej, jednakże w razie jego nieosiągnięcia, ale jednoczesnego dołożenia wszelkich starań w tym kierunku, przy zachowaniu należytej staranności, zleceniobiorca nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania (tak m.in. K. Kołakowski /w:/ G. Bieniek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, t. II, 2006, s. 387; podobnie: M. Nesterowicz /w:/ J. Winiarz (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, t. II, 1989, s. 685). Innymi słowy, odpowiedzialność kontraktowa przyjmującego zlecenie powstanie wówczas, gdy przy wykonaniu zlecenia nie zachował wymaganej staranności, niezależnie od tego, czy oczekiwany przez dającego zlecenie rezultat nastąpił, czy nie. Obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy umowy zlecenia przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r., sygn. akt II UK 402/12 (opubl. www.sn/sites/orzecznictwo): "Umowę o dzieło zdefiniowano w art. 627 k.c. jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wady (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Pomijając wątpliwości odnośnie do uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny (w:) E. Gniewek, Komentarz, 2006, s. 1039; A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332; J. Szczerski (w:) Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r., II UK 60/12 - niepublikowane)". Przedmiotem spornych w niniejszej sprawie umów zawartych pomiędzy skarżącą, a uczestnikiem postępowania było: opracowanie autorskie konspektu [...] utrwalonego w postaci cyfrowej oraz przeprowadzenie odpowiednio 4, 20, 20, 20 i 30 godzin wykładów z przedstawionego zakresu na potrzeby Studiów Podyplomowych Zamówienia Publicznego S. w [...]. Sąd zauważa, że w orzecznictwie wyjątkowo przyjmuje się, że tylko twórczy charakter dzieła, jako rezultat umowy, może nadać świadczeniu wynikającemu z umowy formę związaną z zamówieniem dzieła, które nie ma ucieleśnionej postaci. W wyroku z 4 czerwca 2014 r. (sygn. akt II UK 420/13 opubl. Lex 1480060) Sąd Najwyższy wyjaśnił, że możliwe jest zawarcie umowy o dzieło, nieobjętej obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego, której przedmiotem jest wygłoszenie wykładu, pod warunkiem jednak, że wykładowi można przypisać cechy utworu. Ten warunek spełnia tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego. Analizując treść spornych umów oraz wyjaśnienia skarżącej podnoszone zarówno w postępowaniu administracyjnym, jak i w skardze, Sąd doszedł do wniosku, że organy prawidłowo zakwalifikowały powyższe umowy do umów o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia, brak jest bowiem podstaw do przyjęcia, że przedmiotem spornych umów były wykłady naukowe wypełniające kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego. Z umów oraz argumentacji przedstawionej w skardze wynika, że zainteresowana miała opracować i zrealizować autorski program zajęć na ww. tematy. Program zajęć miał być niepowtarzalny, odróżniający go od innych zajęć tego rodzaju na innych wydziałach innych uczelni. Zainteresowana indywidualnie dobierała treści, przykłady, kazusy i materiały, opracowywała kolejność zagadnień dla studentów na przygotowane przez siebie zajęcia, również sama decydowała o egzaminie, o jego formie jak i zakresie materiału który musiał przyswoić student by zaliczyć egzamin. Postanowienia umów oraz wyjaśnienia skarżącej, jednoznacznie wskazują, że zawarciu umów przyświecał cel edukacyjny. S. zawarła z zainteresowaną umowy na podstawie, których studentom S. miała zostać przekazana wiedza teoretyczna na konkretne tematy, która następnie miała zostać zweryfikowana w formie egzaminu. W ocenie Sądu, ten właśnie edukacyjny, dydaktyczny cel zawartej umowy, determinuje ich charakter prawny, jako umowy o świadczenie usług. Sąd stoi na stanowisku, że umowy zawarte z wykładowcami których przedmiotem jest przeprowadzenie wykładów, ćwiczeń, seminariów i wszelkiego rodzaju zajęć w celach edukacyjnych, czyli przekazanie i nauczenie uczestników tych zajęć określonej wiedzy, z samej swej istoty, a więc celu dla jakich są zawierane, nie mogą stanowić umów o dzieło, o których mowa w art. 627 k.c. W tego typu umowach nie można bowiem z góry określić zindywidualizowanego dzieła w rozumieniu tego przepisu. W ocenie Sądu nie może stanowić dzieła, ani samo przeprowadzenie wykładów, ćwiczeń, seminariów czy innego rodzaju zajęć choćby miało ono charakter niestandardowy, wyjątkowy dostosowany do wyjątkowych potrzeb słuchaczy, uczestników, jak również dzieła nie może stanowić wiedza uzyskana przez słuchaczy wykładów lub uczestników zajęć. Jeśli chodzi o rezultat w postaci samego prowadzenia wykładów, Sąd zauważa, że czynność wygłoszenia wykładu nie odrywa się od osoby prowadzącej ten wykład i trwa tak długo, jak sam wykład nie pozostawiając ucieleśnionego, jak również nieucieleśnionego ale postrzegalnego, pozwalającego na zindywidualizowanie, rezultatu. Tymczasem w doktrynie i w orzecznictwie przyjmuje się, że o określeniu rezultatu właściwego umowie o dzieło decyduje wymaganie, by dzieło miało charakter samoistny względem twórcy tzn. by pozostawało niezależne od dalszego działania twórcy oraz by stało się wartością autonomiczną w obrocie, przy czym rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Jeśli natomiast chodzi o rezultat w postaci wiedzy uzyskanej przez słuchaczy wykładów lub uczestników zajęć, należy podkreślić, że nie da się jej z góry określić w postaci dzieła. Rezultat ten nie jest bowiem zależny jedynie od starań i nakładu pracy wykładowcy, prowadzącego dane zajęcia. Jest on w dużej mierze uzależniony od słuchaczy, uczestników zajęć ich chęci oraz możliwości przyswojenia wiedzy. Trudno też zatem, przy tego rodzaju rezultacie, mówić o odpowiedzialności wykładowcy za wady dzieła, zasób zdobytej wiedzy nie poddaje się bowiem weryfikacji pod względem istnienia wad fizycznych. W konsekwencji zawarte przez strony umowy nie zawierały żadnych postanowień świadczących o odpowiedzialności za wady dzieła. Zainteresowana w związku z tym, nie podlegała jakiejkolwiek odpowiedzialności za wady dzieła, co jest jedną z cech odróżniających umowę rezultatu od umowy starannego działania. Z tych względów Sąd stoi na stanowisku, że tego rodzaju, jak w niniejszej sprawie, umowy dotyczące, najogólniej rzecz ujmując, prowadzenia zajęć dydaktycznych, stanowią umowy starannego działania, gdyż tylko w takim charakterze mogą być oceniane czynności wykonywane w ramach tych umów przez osobę prowadzącą zajęcia, niezależnie od charakteru tych zajęć oraz indywidualnego i wyjątkowego sposobu ich prowadzenia, a także nakładu pracy związanego niejednokrotnie z przygotowaniem odpowiednich materiałów szkoleniowych. Szczególnego sposobu prowadzenia wykładów oraz nakładu pracy związanego z przygotowaniem materiałów szkoleniowych, nie można, zdaniem Sądu, rozpatrywać w kategorii działa w rozumieniu art. 627 k.c., stanowią one bowiem o szczególnym rodzaju staranności osoby prowadzącej wykład podyktowane często wymogami dużej konkurencji na rynku edukacyjnym, na co zresztą zwróciła uwagę skarżąca w skardze. Sąd stwierdza zatem, że z powyżej wskazanych względów, organy obu instancji prawidłowo oceniły charakter spornych umów zaliczając je do umów o świadczenie usług, co oznacza, że nie doszło do naruszenia art. 627 k.c., w zw. z art. 1 ust 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, nawet jeżeli przyjąć, że przeprowadzone zajęcia stanowiły utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, nie stanowiły one bowiem twórczego indywidualnego dzieła naukowego lecz edukacyjne działania mające na celu nauczenie uczestników tych zajęć konkretnej wiedzy na dany temat, a następnie jej zweryfikowanie podczas egzaminu. Uwzględniając treść art. 3531 k.c., Sąd stwierdza, że zaklasyfikowanie przedmiotowych umów dotyczących świadczenia usług edukacyjnych, których wykonanie wymaga dołożenia należytej staranności, a w których nie ma możliwości wskazania obiektywnie osiągalnego i pewnego oraz samoistnego względem wykonawcy – rezultatu, do umów o dzieło, sprzeciwiałoby się tego rodzaju stosunku prawnego. W konsekwencji też nie doszło w niniejszej sprawie do naruszenia art. 750 k.c. w związku z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit e ustawy o świadczeniach, skoro bowiem sporne w niniejszej sprawie umowy stanowiły umowy o świadczenie usług, organy obu instancji, słusznie uznały, że uczestnik postępowania podlegał, w świetle art. 66 ust. 1 pkt 1 lit e ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu przedmiotowych umów, zawartych ze skarżącą. Sąd uznał, że w sprawie nie doszło również do naruszenia art. 65 § 2 k.c., które miałoby wpływ na wynik sprawy. Jak wynika z tego przepisu, w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu. Biorąc pod uwagę, że istotą zawartych umów było opracowanie i zrealizowanie autorskiego programu zajęć określonych w zawartych umowach, należy zauważyć, że celem zawarcia umów i przeprowadzenia zajęć było przekazanie słuchaczom określonej wiedzy z danej dziedziny, a nie prezentacja dzieła naukowego, co prawidłowo oceniły organy obu instancji. Stwierdzenie zatem, Prezesa NFZ, że zamiarem stron objęte było niezgłoszenie zainteresowanej do ubezpieczenia zdrowotnego i nieopłacenie składek na ubezpieczenie zdrowotne, pomimo, iż można zgodzić się ze skarżącą, że stanowiło ono nadużycie, nie miało ono wpływu na prawidłowa ocenę charakteru prawnego spornych umów i rozstrzygnięcie sprawy. Za niezasadne Sąd uznał również zarzuty naruszenia przepisów postępowania, które mogłoby mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Zdaniem Sądu przekroczenie terminu rozpatrzenia odwołania nie miało istotnego wpływu na wynik sprawy. Niezależnie od tego, należy również podkreślić, że przepisy k.p.a., przewidują szczególny tryb postępowania w przypadku przewlekłości postępowania administracyjnego, który musi być wyczerpany, aby możliwe było wniesienie skargi do sądu administracyjnego w przedmiocie przewlekłości. Z akt administracyjnych sprawy wynika, że powyższy tryb postępowania nie został wyczerpany. Brak jest podstaw do uznania, że organy w niniejszej sprawie oparły rozstrzygnięcia na dowodzie przeprowadzonym bez podstawy prawnej, z naruszeniem art. 75 § 1 k.p.a. Podkreślenia wymaga, że podstawę prawną przeprowadzenia przez ZUS kontroli, której wyniki dały podstawę do wystąpienia do dyrektora [...] OW NFZ z wnioskiem inicjującym postępowanie administracyjne w niniejszej sprawie, stanowił nie tylko art. 86 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, lecz również art. 90 ust. 1 ustawy o świadczeniach. Z przepisu tego wynika, że ZUS przeprowadza kontrolę wykonywania obowiązków płatników w zakresie zgłoszenia ubezpieczonych do Funduszu i opłacania składki. Z ust. 3 pkt 1 tego artykułu wynika, że do zakresu kontroli, o której mowa w ust. 1, należy kontrola rzetelności zgłaszania do ubezpieczenia zdrowotnego osób objętych tym ubezpieczeniem. Kontrolerzy ZUS mieli zatem uprawnienie do kontroli zgłaszania przez płatnika osoby do ubezpieczenia zdrowotnego, a co za tym idzie organy NFZ mogły oprzeć się na protokole z powyższej kontroli, jako zgodnie z prawem pozyskanym dowodzie. Sąd nie dopatrzył się w sprawie naruszenia art. 10 § 1 k.p.a., poprzez brak zapewnienia stronom czynnego udziału w postępowaniu. Organy obu instancji informowały strony o toczącym się postępowaniu zarówno w I, jak i w II instancji oraz o przysługujących im uprawnieniach z czego strony nie zawsze korzystały. Sąd nie stwierdził również naruszenia art. 7, art. 77 § 1, art. 80 k.p.a., które mogłoby mieć istotny wpływ na wynik sprawy. W ocenie Sądu, organy dokonały prawidłowej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Prawidłowo zakwalifikowały sporne umowy do umów o świadczenie usług, a w konsekwencji właściwie uznały podleganie obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego uczestnika postępowania z tytułu wykonywanej pracy na podstawie spornych umów. W sprawie nie doszło do naruszenia art. 138 § 1 pkt 1 k.p.a., poprzez utrzymanie w mocy decyzji wydanej przez organ I instancji. W tym stanie rzeczy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2018 r., poz. 1302) orzekła jak w sentencji.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 15.07.2026. · Źródło