VI SA/Wa 2004/18
WyrokWSA w Warszawie2019-01-17
Skład orzekający: Małgorzata Grzelak, Pamela Kuraś-Dębecka, Tomasz Sałek
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy umowy nazwane przez strony 'umową o dzieło', których przedmiotem było wygłoszenie wykładów autorskich, a które strony określiły jako utwór podlegający ochronie prawno-autorskiej, powinny być kwalifikowane jako umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, w kontekście podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu?Ratio decidendi
Sąd uznał, że umowy nazwane przez strony 'umową o dzieło', których przedmiotem było wygłoszenie wykładów, nie stanowiły umów o dzieło w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Kluczowe było stwierdzenie, że czynności wykonywane w ramach tych umów miały charakter czynności starannego działania, zmierzających do przekazania wiedzy, a nie do wytworzenia konkretnego, materialnego lub niematerialnego rezultatu, który mógłby być poddany ocenie pod kątem wad. W związku z tym, umowy te zostały prawidłowo zakwalifikowane jako umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, co skutkowało obowiązkiem podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu.Stan faktyczny
Skarżąca, Z. S., prowadząca działalność gospodarczą, wniosła skargę na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, która utrzymała w mocy decyzję stwierdzającą, że R. L. podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania umów nazwanych przez strony 'umową o dzieło'. Organy administracji uznały, że umowy te, dotyczące wygłoszenia wykładów autorskich, w rzeczywistości stanowiły umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. Skarżąca kwestionowała tę kwalifikację, argumentując, że przedmioty umów były utworami chronionymi prawem autorskim. Sąd rozpoznał sprawę pod kątem prawidłowości kwalifikacji prawnej tych umów i ich wpływu na obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Małgorzata Grzelak (spr.) Sędziowie Sędzia WSA Pamela Kuraś-Dębecka Sędzia WSA Tomasz Sałek Protokolant spec. Iwona Sumikowska po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 17 stycznia 2019 r. sprawy ze skargi Z. S. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] lipca 2018 r. nr [...] w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargę
Z. S. prowadząca działalność gospodarczą pod nazwą "E." (dalej "Płatnik składek" lub "Skarżąca") wniosła do tutejszego Sądu skargę na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej "Prezes NFZ") utrzymującą w mocy decyzję Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej "Dyrektor OW NFZ"), którą stwierdzono, że R. L. (dalej "Zainteresowany" lub "Uczestnik") podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania w dniach 27 października 2012 r.,; 18 marca 2013r.; 8 lipca 2013r. oraz 26 września 2013r. na rzecz Skarżącej umów o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Jako podstawę prawną zaskarżonego rozstrzygnięcia wskazano art. 102 ust. 5 pkt 24 w zw. z art. 109 ust. 5 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. z 2017 r. poz. 1938. ze zm.), dalej "ustawa o świadczeniach", a także art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. z 2017 r. poz. 1257, ze zm.), dalej "k.p.a." w zw. z art. 16 ustawy z dnia 7 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2017 r. poz. 935).
Podstawę faktyczną stanowiło ustalenie organów, że Zainteresowany nie został zgłoszony do ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartych przez niego ww. umów nazwanych "Umową o dzieło", które organy zakwalifikowały jako umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. z 2018 r., poz. 1025 ze zm., dalej też jako "k.c."), dotyczące zlecenia (dalej "sporna umowa"). Zgodnie z treścią przedmiotowych umów Z. S. zleciła, a R. L. przyjął do wykonania dzieła polegające na wygłoszeniu wykładu autorskiego na temat:
- Prawo Pracy 2012. zmiany w przepisach prawa pracy, nowe obowiązki pracodawcy od 3 maja 2013 r. – umowa z 26 września 2012 r.
- Prawo pracy 2013. Wybrane zagadnienia prawa pracy oraz rozliczanie czasu pracy z uwzględnieniem planowanych zmian" - umowa z dnia 18 marca 2013 r.,
- "Czas pracy - planowana zmiana przepisów od lipca 2013 r, oraz uprawnienia rodzicielskie - zmiany od 17 czerwca 2013 r." - umowa z dnia 8 lipca 2013 r.,
- "Czas pracy po zmianie przepisów oraz zmienione urlopy rodzicielskie i wychowawcze od 17 czerwca 2013 r., rozwiązanie problemów praktycznych" - umowa z dnia 25 września 2013 r.
Z treści spornych umów wynika, że powyższe "dzieło" (każda umowa z osobna) określono, jako przedmiot prawa autorskiego, strony ustaliły konkretny termin wykonania ww. każdego "dzieła" oraz określiły umowne wynagrodzenia za każde z nich.
Jak wynika z akt sprawy, w marcu 2015 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w [...] (dalej "ZUS") wystąpił do Dyrektor OW NFZ z wnioskiem o rozważenie objęcia Zainteresowanego obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym z tytułu wykonania przez niego powyższych umów, będących - w ocenie ZUS - umowami o świadczenie usług, a nie umowami o dzieło, jak nazwały je strony. Do wniosku ZUS załączył m.in. kopię protokołu kontroli przeprowadzonej przez niego u Skarżącej, w trakcie której ustalono, że Zainteresowanego i Płatnika składek łączyły umowy o świadczenie usług, z tytułu wykonania których Zainteresowany nie został zgłoszony do ubezpieczenia zdrowotnego. Nadto ZUS przesłał kopie spornych umów wraz z wystawionymi na ich podstawie przez Zainteresowanego rachunkami dla Płatnika składek oraz protokołu przesłuchania osoby reprezentującej Płatnika składek - Pana W. S..
W tym stanie rzeczy Dyrektor OW NFZ przeprowadził wobec Płatnika składek oraz Zainteresowanego postępowanie administracyjne, w ramach którego zawiadomił ich o przysługujących im prawach i ciążących na nich obowiązkach.
W toku postępowania Płatnik, pismem z 7 kwietnia 2015r., w odniesieniu do zawieranych przez płatnika składek "umów o dzieło", wskazał mi.in.: "W naszym przypadku twórca-wykonawca dzieła podczas szkolenia organizowanego przez naszą firmę wykonywa! dzieło w postaci wygłoszenia wykładu, który byl ucieleśniony w rzeczy rezultatem wykonanej umowy i dzieło. Wykład był jego autorskim przedstawieniem konkretnego, monograficznego tematu, poprzedzonego szczegółowym autorskim programem wykładu oraz opracowaniem autorskich materiałów na ww. temat. Wykład był wystąpieniem publicznym, dostępnym dla każdej osoby gotowej zapłacić za występ i każdorazowo ogłaszanym publicznie na naszej stronie internetowej. (...) Zawierane umowy z wykładowcami dotyczyły również prawa majątkowych, jakim są prawa autorskie i rozporządzaniu nimi, które to nie podlegają obowiązkowi ubezpieczeniowemu, zarówno społecznemu jaki i zdrowotnemu. W zawieranych umowach były stosowne zapisy regulujące kwestie przenoszenia praw autorskich do wykładu i materiałów szkoleniowych, (...) przedmiotem umów było tylko i wyłącznie przedstawienie poglądów, wiedzy wykładowcy oraz przepisów prawa na konkretny, monograficzny temat, który był ściśle określony w umowie oraz programie wykładu przedstawionym przez wykonawcę dzieła". Płatnik składek zaznaczyła także, że zusowska kwalifikacja spornej umowy jest sprzeczna ze stanowiskiem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz orzecznictwem Sądu Najwyższego.
Natomiast Pan R. L. w piśmie z 24 kwietnia 2015 r. wyjaśnił: "(...) wykłady prowadzone przez mnie spełniały przesłanki uzasadniające ich wygłoszenie w oparciu o umowę o dzieło. (...) umowy nie miały za przedmiot typowego szkolenia, w ramach którego wykładowca postępuje wg narzuconego, co do treści i sposobu wykonania programu, w oparciu o obowiązujące wytyczne, podręczniki. (...) uczestnicy wykładów brali w nich udział bardzo często ze względu na indywidualne preferencje odnośnie do sposobu prezentowania przez moją osobę materiału, a także pisemne komentarze przygotowywane wr ramach umowy. (...) materiały były uzupełniane autorskimi prezentacjami (...), które również były dostarczane uczestnikom spotkań."
Dyrektor OW NFZ nie podzielił przedstawionych stanowisk uznając, że każda ze spornych umów była umową o świadczenie usług określoną w art. 750 k.c., do której zastosowanie miały przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Tym samym uznał, że Płatnik składek obowiązana była zgłosić Zainteresowanego do ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonania przez niego spornej umowy, czego nie uczyniła.
Zarówno Płatnik składek, jak i Zainteresowany, z zachowaniem trybu i terminu odwołali się od decyzji Dyrektora OW NFZ do Prezesa NFZ.
W złożonym odwołaniu pełnomocnik płatnika składek podtrzymał stanowisko, że przedmiotem zawartych przez spółkę umów m.in. z R. L. było autorskie przygotowanie programu i wygłoszenie wykładów. Zdaniem odwołującego materialny jak i niematerialny rezultat tak sprecyzowanego "dzieła" był z góry określony w postaci opracowania i przekazania utworu w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2018 r. poz. 1191, z późn. zm.), zwanej dalej "ustawą prawo autorskie".
Natomiast Pan R. L. w odwołaniu podniósł m.in, że "wykłady różniły się zakresem i przedmiotem oraz miały charakter epizodyczny (...) Programy wykładów i przekazywanych uczestnikom materiałów były układane każdorazowo przez ich autora, przy czym zawsze mogłyby być zmodyfikowane (uzupełnione, skrócone, zmienione), gdyby autor uznał, że jakieś inne lub dodatkowe zagadnienie z dziedziny nauki prawa pracy mogłoby zainteresować potencjalnych odbiorców, do czego zamawiający dzieło podchodzili elastycznie i w żaden sposób nie narzucali ani nie sugerowali programu (w odróżnieniu od ustalonego z góry programu nauczania np. w szkołach czy na uczelniach). (...) wykłady miały charakter dzieł naukowych (poruszały bowiem obszary nauki prawa, w szczególności: szeroko rozumiane prawo pracy, czy zasady postępowania w sporach pracowniczych), chroniony prawem autorskim."
Prezes NFZ nie podzielił zarzutów odwołujących się.
Przywołując treść art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e oraz art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, a także art. 13 pkt 2 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz.U. z 2017 r., poz. 1778 ze zm.), dalej "s.u.s.", wyjaśnił kto podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego oraz czym są umowa o dzieło i umowa zlecenia.
Następnie wskazał, że oceniając charakter spornych umów miał na względzie przepisy art. 627-646 i art. 734-750 k.c. oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego i sądów administracyjnych. Z powyższych norm i stanowisk judykatury oraz zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wywiódł, że wykonanie przez Zainteresowanego każdej z ww. umów było ciągiem określonych czynności starannego działania zmierzających do osiągnięcia skutku w postaci rozpowszechnienia wiedzy w określonym temacie, a to w ramach wykładu informującego o danym zagadnieniu, wygłoszonym podczas zorganizowanego przez Skarżącą szkolenia. Badane umowy były w jego ocenie w istocie umowami o świadczenie usług.
Według Prezesa NFZ w spornych umowach nie sposób bowiem było odnaleźć konkretnie określonego rezultatu, który charakteryzowałby się indywidualnymi, twórczymi cechami. Organ stwierdził, że przygotowanie wykładu wraz z jego wygłoszeniem na określony temat było szeregiem czynności wykonywanych przez Zainteresowanego z należytą starannością. W badanych przypadkach trudno wskazać weryfikowalny, samoistny wynik każdej z ww. umów.
Ponadto brak w nich było zapisów odnoszących się do kwestii odpowiedzialności Zainteresowanego za ewentualne wady dzieła. Taką odpowiedzialność mógł Zainteresowany ponosić na zasadzie winy, polegającej na niestarannym wykonywaniu pracy, charakterystycznej dla umowy zlecenia, a nie na zasadzie ryzyka, typowego dla umowy o dzieło.
Zdaniem Prezesa NFZ, przedstawionej oceny charakteru spornych umów nie zmienia okoliczność, że Zainteresowany zobowiązany był do ich wykonania samodzielnie i bez jakiegokolwiek stosunku zależności lub podporządkowania względem Płatnika składek, jako zamawiającego.
Prezes NFZ przypomniał, że zgodnie z § 1 ww. umów Zainteresowany przyjął do wykonania dzieło, polegające na wygłoszeniu wykładu autorskiego na określony temat, który to wykład, Prezes NFZ uznał za niebędący dziełem, ponieważ w takim przypadku nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejkolwiek postaci. Wygłoszenie wykładu polega wyłącznie na starannym działaniu wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać słuchaczom. W tym zakresie organ odwołał się do orzecznictwa Sądu Najwyższego. Dalej organ wywiódł, że czynnością początkową procesu, w którym uczestniczył Zainteresowany w ramach spornej umowy, było przygotowanie wykładu, a końcową jego wygłoszenie. Zatem samo wygłoszenie wykładu jest bez wątpienia czynnością lub szeregiem czynności realizowanych ze starannością. Z kolei ewentualnie przygotowane programy, materiały i koncepcje są jedynie "środkiem do celu", który -pozwala "lepiej" i "efektywniej" realizować określone wykłady, szkolenia, kursy. Organ podkreślił, że kwestią typową dla każdego projektu, zmierzającego do realizacji wykładu, kursu, szkolenia, czy warsztatu, jest przygotowanie programu, materiałów, koncepcji, w oparciu o które zajęcia są realizowane oraz w efekcie przeprowadzenie tych wykładów, czy ćwiczeń. Czynności zmierzające do ich powstania, nawet jeśli zostaną zmaterializowane na piśmie w formie dokumentu, czy na nośniku elektronicznym, nie mogą jednak w ocenie Prezesa NFZ być utożsamiane z dziełem. NFZ podniósł, że w przypadku spornych umów nie mamy co prawda do czynienia ze studentami i programem studiów, jednak cel jakim jest przekazanie określonej wiedzy w ramach prowadzenia wykładów dla uczestników zajęć, kursu czy też szkolenia pozostaje tożsamy. Ustosunkowując się natomiast do zarzutu odwołujących, iż w niniejszej sprawie sporne umowy stanowiły nie tylko umowy o dzieło, ale także ich rezultat podlega ochronie prawno-autorskiej, bowiem należy je uznać za utwór w rozumieniu ustawy prawo autorskie. Prezes NFZ stwierdził, że jest to pogląd chybiony, ponieważ utwór autorski nie jest dziełem w myśl umowy o dzieło w oparciu o Kodeks cywilny. Według Prezesa NFZ, organ I instancji słusznie powołał się na art. 1 ust.1 ustawy prawo autorskie, zgodnie z którym, przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Organ wskazał, że na gruncie obowiązujących przepisów ustawy prawo autorskie, wygłoszenie wykładów czy prowadzenie ćwiczeń bywa zakwalifikowane jako dzieło o charakterze niematerialnym. Tym niemniej, umowy o dzieło autorskie nie są tożsame z umowami o dzieło w ujęciu przepisów prawa cywilnego. Przedmiotem umów o dzieło autorskie jest dzieło oznaczone jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego, które zawiera inne uregulowania np. w przedmiocie odpowiedzialności, zawarte w art. 55 ust. 1 ustawy prawo autorskie, który zawiera regulacje dotyczące usterek utworu, a nie wad, jak przy umowie o dzieło w rozumieniu prawa cywilnego.
Prezes NFZ podniósł także, że zgodnie z wpisem do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) przedmiotem działalności gospodarczej prowadzonej przez Panią Z. Sł. pod nazwą "E.", wg kodu PKD byty "Pozostałe pozaszkolne formy edukacji, gdzie indziej nieskłasyfikowane". Sekcja ta obejmuje: - szkoły publiczne i niepubliczne wszystkich typów, prowadzone przez organy administracji rządowej, jednostki samorządu terytorialnego lub inne osoby prawne lub fizyczne w ramach obowiązującego sytemu oświaty i szkolnictwa wyższego, - edukację w formach: stacjonarnej, zaocznej lub na odległość przez radio, telewizję, Internet lub drogą korespondencyjną. - edukację prowadzoną na różnych poziomach kształcenia, włączając kształcenie specjalne oraz edukację dla dorosłych (w tym: edukację dla dorosłych wchodzącą w skład publicznych Centrów Kształcenia Ustawicznego), - szkoły wojskowe i akademie wojskowe, - szkoły w zakładach karnych, w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich na odpowiednich poziomach nauczania. - pozaszkolne formy dokształcania i doskonalenia zawodowego, - pozaszkolne formy edukacji związane głównie ze sportem i rekreacją, np. kursy gry w tenisa lub golfa itp., - działalność usługową wspomagającą edukację. Tym samym, według organu, nie jest trafny argument Skarżącej, że "firma E. nie prowadzi nauczania (...) dlatego też efektem nauczania nie może być nauczanie słuchaczy".
Z kolei odnosząc się do przekazanego przez Skarżącą pisma Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Departamentu Własności Intelektualnej i Mediów z 4 września 2015 r., organ zauważył, że stanowi ono odpowiedź na ogólne zapytanie płatnika składek w kwestii "czy wykłady realizowane na rzecz E. w ramach zawieranych umów, gdzie w ramach umowy odrębnie jest kalkulowane wynagrodzenie za samo przeprowadzenie wykładu autorskiego i przekazanie praw autorskich w tym zakresie oraz za sporządzenie i udostępnienie materiałów autorskich, mające charakter zindywidualizowany, monograficzny i niepowtarzalny, jak również umowy, w których wynagrodzenie jest wypłacane za całość umowy bez jej dzielenia na poszczególne elementy - są objęte zakresem ochrony wyznaczonym przez prawo autorskie i stanowią utwór w rozumieniu prawa autorskiego." W tym samym piśmie wskazano: "W zakresie przedstawionego przez Panią problemu, w postaci możliwości ujęcia wykładu autorskiego o charakterze zindywidualizowanym, monograficznym i niepowtarzalnym, w kategorii utworu, należy stwierdzić, iż po spełnieniu określonych prawem warunków, będą one mogły zostać objęte ochroną prawno-autorską. Nie wszystkie wykłady i inne przeprowadzane zajęcia mogą zostać z góry potraktowane jako utwory. Niezależnie od tego, czy zostaną złożone oświadczenia prowadzących, że wykłady miały charakter twórczy. Każdy przypadek powinien bowiem być traktowany i rozpatrywany indywidualnie." Ponadto wyjaśniono, iż "Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie posiada uprawnień do wydawania wiążących rozstrzygnięć, w oparciu o konkretny stan faktyczny, a także do świadczenia pomocy prawnej w indywidualnych sprawach. Przeprowadzoną analizę (...) proszę potraktować, jako niewiążące wskazanie możliwości interpretacyjnych przepisów ustawy pr. aut."
Prezes NFZ podniósł, że również pisma Ministerstwa Kultury i Sztuki z dnia 1 stycznia 1995 r., znak: [...] oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 2 lutego 2000 r" znak: [...] odnoszą się jedynie ogólnie do zagadnienia praw autorskich w kontekście utworu, nie stanowią natomiast wykładni prawa, w szczególności w odniesieniu do indywidualnych spraw, przedstawionych w konkretnym stanie faktycznym.
W kwestii przywołanego przez Płatnika składek wyroku Sądu Najwyższego z 27 sierpnia 2013 r. (sygn. akt II UK 26/13), gdzie wskazano, że wykład o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, spełniającym kryteria twórczego i indywidualnego utworu naukowego, jest przedmiotem prawa autorskiego oraz że działania polegające na wygłoszeniu cyklu wykładów na konkretny temat, mających cechy wykładu monograficznego w znaczeniu kursu - cyklu wykładów traktujących o jednym konkretnym zagadnieniu, mających na celu dokładne i szczegółowe przedstawienie określonej problematyki lub wyczerpanie zagadnienia ujętego w tytule, który ma cechy utworu w pojęciu art. 1 ust. 1 ustawy prawo autorskie, nie jest objęte obowiązkiem ubezpieczenia społecznego, Prezes NFZ zauważył, że powyższe dotyczy wąskich, specjalistycznych dziedzin nauki, których wykładanie, czy nauczanie może być realizowane w ramach umowy o dzieło. W ocenie organu przeprowadzone przez Zainteresowanego wykłady nie mogą jednak zostać zakwalifikowane do wykładania specjalistycznej, wąskiej, monotematycznej wiedzy w oparciu o autorskie doświadczenie, czy obserwacje. Zainteresowany nie tworzył, ani nie modyfikował "od innej postaci", a następnie przekazywał nowej dziedziny wiedzy, nie prezentował odkrytych przez siebie zagadnień, ale szkolił z powszechnej dziedziny wiedzy, a więc wykonywał z należytą starannością zleconą mu pracę. Ewentualnie przygotowany programu wykładu, może być elementem każdego wykładu, zajęć, kursu, czy też szkolenia i jedynie pokazuje ich porządek i kolejność omawianych tematów, nie jest natomiast utworem w rozumieniu ustawy prawo autorskie. Na potwierdzenie takiego postrzegania wykładu Prezes NFZ przywołał wyrok Sądu Apelacyjnego w [...] z [...] lutego 2013 r., sygn. akt [...] oraz wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 24 października 2016 r. sygn. akt VI SA/Wa 3229/15.
Z kolei przekazana przez płatnika składek kopia wyroku Sądu Okręgowego w [...][...] Wydział Ubezpieczeń Społecznych z dnia [...] stycznia 2017 r., sygn. akt [...], w ocenie Organ,u nie miała znaczenia w przedmiotowej sprawie, bowiem odnosiła się do ubezpieczeń społecznych a rozstrzygnięcie dotyczyło innego stanu faktycznego i nie dotyczyło Pana R.L..
W efekcie, Organ nie zgodził się ze stanowiskiem Skarżącej, że czynności wykonywane w ramach spornych umowy oraz powstałe w ich wyniku skutki, stanowiły dzieło. W omawianym przypadku nie powstał bowiem żaden rezultat (materialny, bądź niematerialny), który mógłby zostać poddany sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Wykonywanie spornych umów polegało w istocie na podejmowaniu szeregu czynności faktycznych, mających na celu staranne działanie. Tak więc czynności wykonywane w ramach umów zawartych z Ubezpieczonym mają charakter czynności właściwych dla umów o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu, a tym samym stanowisko i argumentacja organu I instancji były prawidłowe.
Płatnik składek – Z. S. w skardze Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na powyższą decyzję zarzuciła, że organ wydał decyzję bez zapoznania się z treścią spornych umów oraz z zakresem i treścią samych wykładów. Kwestionowanie praw autorskich Zainteresowanego do wykonanego dzieło i twierdzenie, że przekazywał on wiedzę ogólną i powszechnie znaną, uznała zaś za przejaw arogancji i lekceważenia. Podniosła przy tym, że proponowała organowi przekazanie do akt wszystkich materiałów: dotyczących i charakteryzujących wykonany utwór, jednakże pismo to pozostało bez odpowiedzi ze strony NFZ. Na koniec zarzuciła Prezesowi NFZ, że na podstawie art. 10 k.p.a. nie poinformował jej o zakończeniu postępowania administracyjnego i o możliwości zapoznania się z całością zebranego materiału dowodowego (a tylko na pewnym etapie postępowanie w 2016 r.) po zakończeniu całego postępowania administracyjnego.
Organ wniósł o oddalenie skargi, podtrzymując dotychczasowe stanowisko.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Skarga nie zasługuje na uwzględnienie.
Kontrola sądowa sprawowana jest na zasadzie kryterium zgodności z prawem.
W związku z tym, aby wyeliminować z obrotu prawnego akt wydany przez organ administracyjny konieczne jest stwierdzenie, że doszło w nim do naruszenia bądź prawa materialnego w stopniu mającym wpływ na wynik sprawy, bądź przepisów postępowania w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na rozstrzygnięcie, albo też przepisu prawa dającego podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego (art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) – c) ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U.2018, poz. 1302), zwaną dalej: p.p.s.a.), a także, gdy decyzja lub postanowienie organu dotknięte są wadą nieważności (art. 145 § 1 pkt 2 p.p.s.a.).
Zdaniem Sądu, żadna z wyżej wskazanych przesłanek nie zaszła w sprawie
Dokonując oceny zgodności z prawem zaskarżonej decyzji Prezesa NFZ, działając w granicach sprawy, nie będąc przy tym związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (art. 134 § 1 p.p.s.a) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (WSA) stwierdza, że w działaniu organu nie dopatrzył się nieprawidłowości zarówno gdy idzie o ustalenie stanu faktycznego sprawy, jak w procesie subsumpcji ustalonego stanu faktycznego pod zastosowane w sprawie przepisy prawa materialnego.
Przedmiotem kontroli Sądu jest decyzja Prezesa NFZ, utrzymująca w mocy decyzję Dyrektora OW NFZ, stwierdzającą, że Pan P. L. w okresach wskazanych w tej decyzji, podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania na rzecz Skarżącej umów – wygłoszenia wykładów nazwanych umową o dzieło, ale będących, zdaniem Organu, w rzeczywistości umową o świadczenie usług, do której odpowiednie zastosowanie mają przepisy o zleceniu. Istotą sporu w sprawie jest więc ocena czy umowy, zawarte między Zainteresowanym a Płatnikiem składek są umowami o dzieło, jak zostały nazwane przez strony, czy też – mając na uwadze ich rzeczywistą treść, stanowią one de facto umowy, co do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego o umowie zlecenia. Rolą Sądu jest zatem zweryfikowanie stanowisk stron i udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy w ustalonym stanie faktycznym prawidłowe jest stanowisko organu, że Zainteresowany podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawarcia z Płatnikiem składek spornych umów.
W pierwszej kolejności podkreślić należy, że podstawą kompetencyjną dla podejmowania przez organy Narodowego Funduszu Zdrowia rozstrzygnięcia w przedmiotowej sprawie są przepisy art. 102 ust. 5 pkt 24, art. 107 ust. 5 pkt 16 oraz art. 109 ustawy o świadczeniach, zgodnie z którymi organy Narodowego Funduszu Zdrowia - dyrektorzy oddziałów wojewódzkich Funduszu i Prezes Funduszu – wydają indywidualne decyzje w sprawach ubezpieczenia zdrowotnego. Przepisy art. 102 ust. 5 pkt 24 i art. 107 ust. 5 pkt 16 tej ustawy wskazują, które spośród organów Funduszu wykonują tego rodzaju zadania o charakterze indywidualnym. Według zaś przepisów art. 109 ust. 1 i 2 ustawy do indywidualnych spraw z zakresu ubezpieczenia zdrowotnego zalicza się sprawy dotyczące objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym i ustalenia prawa do świadczeń.
Jak wynika z akt sprawy, Zainteresowanego łączyły z Płatnikiem składek umowy nazwane "Umową o dzieło". W ramach tych umów Zainteresowany świadczył na rzecz Płatnika składek usługi sprowadzające się do wygłoszenia w dniach określonych w decyzji wykładów na ściśle wskazany w umowie temat. W tym przypadku tematami wykładów były: 1) Prawo Pracy 2012. zmiany w przepisach prawa pracy, nowe obowiązki pracodawcy od 3 maja 2013 r. – umowa z 26 września 2012 r. , 2) Prawo pracy 2013. Wybrane zagadnienia prawa pracy oraz rozliczanie czasu pracy z uwzględnieniem planowanych zmian" - umowa z dnia 18 marca 2013 r. 3) Czas pracy - planowana zmiana przepisów od lipca 2013 r, oraz uprawnienia rodzicielskie - zmiany od 17 czerwca 2013 r." - umowa z dnia 8 lipca 2013 r., 4)"Czas pracy po zmianie przepisów oraz zmienione urlopy rodzicielskie i wychowawcze od 17 czerwca 2013 r., rozwiązanie problemów praktycznych" - umowa z dnia 25 września 2013 r.. Za wygłoszone wykłady Zainteresowanemu przysługiwało ściśle określone wynagrodzenie a nadto w ww. umowach zapisano, że przedmiot umowy – wykład, jest chroniony prawem autorskim i jest utworem w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pochodnych, które to prawo nabywa Płatnik składek z chwilą wykonania dzieła.
Podstawę materialnoprawną zaskarżonego rozstrzygnięcia stanowiły z kolei przepisy art. 66 ust. 1 pkt 1 lit e i art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach.
Zgodnie z treścią 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi.
W myśl art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający.
Z kolei do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, na podstawie art. 750 k.c., stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Nadto sam fakt nazwania umowy "Umowa o dzieło", niezależnie od woli stron, nie przesądza o jej charakterze. Decydująca jest bowiem treść zawartej umowy. Nie nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot decydują o faktycznym charakterze współpracy między stronami zawierającymi umowę.
Zgodnie z art. 734 § 1 k.c. przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia.
Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego, uznaje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia, czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, aby czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło – "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Istotą umowy o dzieło jest zatem osiągnięcie określonego, zindywidualizowanego rezultatu w postaci materialnej lub niematerialnej. Zaakcentować należy, że zasadniczo w treści umowy o dzieło istnieje konieczność opisania rezultatu, ponieważ to rezultat kreuje stosunki zobowiązaniowe między stronami tej umowy.
Umowa zlecenia jest z kolei umową starannego działania w której, co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie jest objęty treścią świadczenia.
Zarówno w judykaturze, jak i w literaturze przedmiotu przyjmuje się, że kwestia prawidłowej kwalifikacji umowy może być w praktyce znacznie utrudniona, albowiem, o ile w odniesieniu do prostych sytuacji faktycznych i prawnych nazwanie faktycznej umowy o dzieło w inny sposób, nie powoduje wielkich trudności w ustaleniu rzeczywistej konstrukcji umowy, o tyle w wypadku umów bardziej złożonych, zasadne jest rozważenie, czy wola stron w tym zakresie (nazwanie umowy w określony sposób, odesłanie do określonych przepisów) nie powinna być podstawą rozstrzygnięcia wątpliwości (tak m.in. G. Kozieł /w:/ A. Kidyba (red.), Z. Gawlik, A. Janiak, K. Kopaczyńska-Pieczniak, G. Kozieł, E. Niezbecka, T. Sokołowski, Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część szczególna, LEX 2010, komentarz do art. 627 k.c., t. 36). Obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy umowy zlecenia, przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z 4 lipca 2013 r., sygn. akt II UK 402/12. Sąd ten wskazał, że umowę o dzieło zdefiniowano w art. 627 k.c., jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wad (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Pomijając wątpliwości odnośnie uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny (w:) E. Gniewek, Komentarz, 2006, s. 1039; A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332; J. Szczerski (w:) Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 3 lipca 2012 r., II UK 60/12-niepublikowane)".
Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy stwierdzić należy, że organy prawidłowo ustaliły, że Zainteresowany podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonania spornych umów, które były umowami o świadczenie usług, a nie umowami o dzieło.
Sąd podziela stanowisko zawarte w zaskarżonej decyzji, że czynności wykonywane w ramach przedmiotowych umów nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny, materialny rezultat. Czynności te były bowiem realizowane w ramach umów starannego działania, mających charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W rozpoznawanej sytuacji mamy zatem do czynienia z wykonywaniem przez Uczestnika czynności faktycznych w postaci przygotowania i wygłoszenia wykładu, na uzgodniony z Płatnikiem składek temat. Przedmiotowe umowy - wbrew nazwie - nie były umowami o dzieło, lecz umowami o świadczenie usług na rzecz Płatnika składek. Celem tych umów było, jak prawidłowo ustalił organ, przekazanie wiedzy uczestnikom wykładu.
W ocenie Sądu, zawarciu spornych umów niewątpliwie przyświecał cel edukacyjny, determinujący tym samym jej charakter prawny, jako umowy o świadczenie usług. Sąd stoi na stanowisku, że umowa, której przedmiotem jest przeprowadzenie wykładów, ćwiczeń, seminariów i wszelkiego rodzaju zajęć w celach edukacyjnych, w tym obejmujące popularyzowanie wiedzy z określonego zakresu, z samej swej istoty, a więc celu dla jakiego została zawarta, nie może stanowić umowy o dzieło, o których mowa w art. 627 k.c. W tego typu umowach nie można bowiem z góry określić zindywidualizowanego dzieła w rozumieniu tego przepisu. W ocenie Sądu, nie może stanowić dzieła ani samo przeprowadzenie wykładów, czy innego rodzaju zajęć, choćby miało ono charakter niestandardowy, wyjątkowy, dostosowany do wyjątkowych potrzeb słuchaczy, uczestników, jeżeli nie jest to utwór naukowy, który pozostanie w obrocie po jego wygłoszeniu przez wykładowcę (v. wyrok Sądu Najwyższego z 4 czerwca 2014 r. ,sygn. akt II UK 420/13 opubl. Lex 1480060). Dzieła nie może również stanowić wiedza uzyskana przez słuchaczy wykładów lub uczestników zajęć, czy też satysfakcja polegająca na ugruntowaniu wiedzy, wyjaśnieniu wątpliwości, potwierdzeniu prawidłowości postępowania, bądź powzięcia informacji o innych standardach działań. Czynność wygłoszenia wykładu, co do zasady, nie odrywa się od osoby prowadzącej wykład i trwa tak długo, jak sam wykład, nie pozostawiając ucieleśnionego, jak również nieucieleśnionego, ale postrzegalnego, pozwalającego na zindywidualizowanie, rezultatu. W doktrynie i w orzecznictwie przyjmuje się, że o określeniu rezultatu właściwego umowie o dzieło decyduje wymaganie, by dzieło miało charakter samoistny względem twórcy tzn. by pozostawało niezależne od dalszego działania twórcy oraz by stało się wartością autonomiczną w obrocie, przy czym rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Sąd stwierdza, że ani Płatnik składek, ani Zainteresowany nie wykazali, aby taki właśnie wynik był efektem przeprowadzenia wykładów wygłoszonych przez Zainteresowanego w wykonaniu tych umów.
Przygotowanie programu, materiałów, koncepcji w oparciu o które zajęcia są realizowane oraz w efekcie przeprowadzenie tych wykładów i ćwiczeń jest kwestią typową dla każdego projektu zmierzającego do realizacji wykładu, kursu, szkolenia czy warsztatu jest przygotowanie Czynności zmierzające do ich powstania, nawet jeśli zostaną zmaterializowane na piśmie w formie dokumentu, czy też nośniku elektronicznym nie mogą być utożsamiane z dziełem, dlatego Organ prawidłowo uczynił nie akceptując stanowiska Skarżącej, że wykonywane czynności w ramach analizowanych umów oraz powstałe w ich wyniku skutki, stanowią dzieło. W omawianym przypadku bowiem nie powstał rezultat (materialny bądź niematerialny), który mógłby zostać poddany sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Ponownie wymaga podkreślenia, że wykonywanie przedmiotowych umów polegało w istocie na podejmowaniu szeregu czynności faktycznych, mających na celu staranne działanie. Rezultat w postaci uzyskania przez słuchaczy specjalistycznej wiedzy nie jest zależny jedynie od starań i nakładu pracy wykładowcy. Jest on w dużej mierze uzależniony od słuchaczy, uczestników zajęć, ich zaangażowania oraz indywidualnych predyspozycji i potrzeb, co jest nieprzewidywalne i niemierzalne. Zatem przy omówionym powyżej rodzaju rezultatu, trudno mówić o odpowiedzialności wykładowcy za wady "dzieła". Zasób zdobytej wiedzy, czy też satysfakcja z udziału w wykładzie nie poddają się weryfikacji pod względem istnienia wad fizycznych. W konsekwencji, sam zapis w umowie, że w przypadku stwierdzenia wad Wykonawca zobowiązuje się do ich nieodpłatnego usunięcia w terminie do jednego tygodnia od daty zgłoszenia (§ 5 spornej umowy), w istocie był niewykonalny. Nie sposób bowiem poddać wygłoszonego przez Zainteresowanego wykładu, ocenie na istnienie wad. Nie wypełnia tego kryterium akcentowana przez niego możliwość dokonania oceny przez Skarżącą poziomu merytorycznego i przystępności wykładu, w drodze uzyskania opinii słuchaczy. Z natury rzeczy oddają one bowiem subiektywny stosunek każdego z adresatów, co do spełnienia ich oczekiwań przez prowadzącego wykład w kontekście stopnia zaawansowania omawianej problematyki, czy też przejrzystości jej prezentowania, co oznacza także ryzyko potencjalnych rozbieżności w ich ocenach. Nie jest wiadomym jak w takim przypadku Skarżąca miałaby zweryfikować, czy wykład dotknięty był wadami wymagającymi usunięcia, czy też nie. Realnie zatem R. L. nie podlegał jakiejkolwiek odpowiedzialności za wady dzieła, co jest jedną z kluczowych cech odróżniających umowę rezultatu od umowy starannego działania. Na marginesie zauważyć należy, że z protokołu przesłuchania pana W. S. (reprezentującego Skarżącą) przez pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, wynika, że nikt z pracowników Skarżącej nie sprawuje nadzoru nad wykonywanym dziełem, gdyż świadczą oni jedynie pomoc organizacyjną w miejscu prowadzenia wykładu. Ponadto, jak wskazał Pan W. S., nigdy nie zdarzył się przypadek dokonania przez Skarżącą oceny wykładowców w celu rozliczenia się z umowy.
Z kolei przygotowywane przez Zainteresowane materiały szkoleniowe, jak słusznie zauważył organ, są jedynie "środkiem do celu", który pozwala "lepiej" i "efektywniej" realizować określone wykłady, czy szkolenia. Analizując w tym świetle treść spornej umowy oraz wyjaśnienia Płatnika składek i Zainteresowanego podnoszone w postępowaniu, Sąd doszedł do wniosku, że organy prawidłowo zakwalifikowały sporną umowę do umów o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia. Przedmiotem wykładów było bowiem omówienie zagadnień związanych z szeroko rozumianym prawem pracy oraz zasadami postępowania w sporach pracowniczych a zatem oczywistym jest, że przeprowadzenie takich wykładów wymagało od Uczestnika posiadania odpowiedniej wiedzy i przygotowania, co stanowiło bez wątpienia istotny element przy wyborze jego osoby przez Płatnika składek. Jednakże nie zmienia to w żadnym stopniu charakteru umowy łączącej Uczestnika ze Skarżącą, jako umowy starannego działania. W przypadku zajęć dydaktycznych, są one silnie zindywidualizowane poprzez osobę wykładowcy, do którego należy też dobór teorii, metod edukacyjnych, czy sposobu prowadzenia wykładu. Nie zmienia to jednak typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest bowiem w tym przypadku elementem obowiązku starannego działania. Wykłady posiadają walory twórcze, ale umowę o dzieło, będą mogły stanowić tylko wtedy, gdy ich "twórca" będzie przekazywał nową wiedzę w zakresie pewnego przedmiotu/tematu, tzn. będzie wykładał coś, co wcześniej nie było przedmiotem jakichkolwiek rozważań i badań (wyrok Sądu Apelacyjnego w Wrocławiu z 27 września 2012 r., sygn. akt III AUa 273/12, opubl. orzeczenia.wroclaw.sa.gov.pl). Taka sytuacja nie zachodziła w rozpoznawanej sprawie. Uwzględniając przedmiot wykładów należy uznać, że przeprowadzenie ich, jak już wyżej powiedziano, wymagało dysponowania przez Uczestnika odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, jednakże tematyka tych wykładów nie daje podstaw do przyjęcia, że wypełniały one kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, co należało wykazać. Tymczasem strony spornych umów (uczestnik czynnie brał udział w postępowaniu przed organem) tego nie wykazały. Również w skardze do Sądu Płatnik składek nie podał argumentów przemawiających za słusznością prezentowanego przez siebie stanowiska.
Reasumując, w ocenie Sądu, ani Skarżąca ani uczestnik postępowania nie wykazali, że wykłady objęte spornymi umowami nosiły znamiona wypowiedzi autorskiej a więc, że miały charakter niestandardowy, wymagający od autora profesjonalnej wiedzy i niepowtarzalnych doświadczeń, wykorzystanych w sposób swoisty i indywidualny, a zatem, że wypełniały kryterium twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, który mógłby zostać potraktowany jako przedmiot umowy o dzieło, nieobjętej obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego (por. wyroki Sądu Najwyższego z 12 sierpnia 2015 r. sygn. akt I UK 389/14 oraz z 10 maja 2016 r. sygn. akt II UK 217/15).
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w wyroku z dnia 27 lipca 2017 roku, sygn. akt II GSK 3176/15, wyraźnie zaznaczył, że w sytuacji gdy przedmiotem umowy było przeprowadzenie wykładu na temat dotyczący podatku dochodowego od osób fizycznych, nie budzi wątpliwości, że jej wykonanie przez wykładowcę stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do przekazania uczestnikom wykładu, jako skutku tych czynności, niezbędnej wiedzy teoretycznej jednak bez gwarancji jej skutecznego przyswojenia i posługiwania się wiedzą z przeprowadzonego wykładu.
Z tych względów WSA stoi na stanowisku, że tego rodzaju umowy jak w sprawie niniejszej, dotyczące najogólniej rzecz ujmując prowadzenia zajęć edukacyjnych, stanowią umowy starannego działania, gdyż tylko w takim charakterze mogą być oceniane czynności wykonywane przez Uczestnika w ramach tych umów, niezależnie od charakteru każdego wykładu, indywidualnego i wyjątkowego sposobu jego wygłoszenia, a także nakładu pracy związanego z przygotowaniem odpowiednich materiałów szkoleniowych. Zdaniem Sądu, szczególnego sposobu prowadzenia wykładów oraz nakładu pracy związanego z przygotowaniem materiałów szkoleniowych, nie można rozpatrywać w kategorii dzieła w rozumieniu art. 627 k.c. Stanowią one bowiem o szczególnym rodzaju staranności osoby prowadzącej wykład, lub dane zajęcia, co jest często podyktowane wymogami dużej konkurencji na rynku. Uwzględniając treść art. 3531 oraz art. 58 k.c. Sąd stwierdza, że zaklasyfikowanie każdej ze spornych umów do umów o dzieło sprzeciwiałoby się tego rodzaju stosunku prawnego. Sąd oceniając zaskarżoną decyzję nie stwierdził uchybień w zakresie stosowania przez organ przepisów prawa, mogących mieć wpływ na ostateczny wynik sprawy. Organy ustaliwszy rzeczywisty stan faktyczny sprawy, mający oparcie w zgromadzonych w aktach dokumentach, dokonały jego prawidłowej subsumpcji do obowiązujących, mających do niego zastosowanie norm prawa materialnego. Jak już powiedziano, interpretacja przez organ przepisów prawa
została dokonana w sposób prawidłowy a to, że strona jej nie podziela, nie stanowi podstawy do wyeliminowania zaskarżonej decyzji z obrotu prawnego. Ponownie należy podkreślić, że rozstrzygając o kwalifikacji prawnej każdej ze spornych umów, organy uwzględniły zarówno wyjaśnienia Płatnika składek, jak i Zainteresowanego oraz treść spornej umowy. Na żadnym etapie postępowania strony nie przedstawiły dowodów, z których wynikałyby ustalenia przeciwne do tych, które legły u podstaw zaskarżonej decyzji. W ocenie Sądu zakwestionowane rozstrzygnięcie Prezesa NFZ zostało w sposób należyty uzasadnione.
Zarzuty Skarżącej, że organ zignorował i nie zapoznał się z treścią spornych umów nie są trafne w świetle rozważań organu zawartych w uzasadnieniu zakwestionowanej decyzji, co można spostrzec zapoznając się z motywami decyzji Prezesa NFZ. Brak uwzględnienia zaoferowanych przez stronę dowodów tj. jak strona podaje: materiałów dotyczących i charakteryzujących wykonanych utworów – w ocenie WSA nie stanowi o wadliwości przeprowadzonego postępowania, gdyż materiał zgromadzony w sprawie (pochodzący w istocie jedynie od Skarżącej oraz Uczestnika postępowania) trafnie został oceniony, jako wystarczający do wydania decyzji.
Również zarzut naruszenia art. 10 k.p.a. nie może prowadzić do uwzględnienia skargi. Co prawda, z akt sprawy nie wynika, aby Prezes NFZ, bezpośrednio przed wydaniem decyzji, poinformował Płatnika składek i Zainteresowanego o zakończeniu postępowania odwoławczego i możliwości zapoznania się ze zgromadzoną w nim dokumentacją. Niewątpliwie było to uchybienie proceduralne. Jednakże nie na tyle doniosłe, aby skutkować musiało wyeliminowaniem zaskarżonej decyzji z obrotu prawnego. Materiał był bowiem znany stronom (Skarżącej oraz Uczestnikowi postępowania) gdyż od nich pochodził. Przedstawione przez Płatnika składek dokumenty oraz wyjaśnienia stron stanowiły podstawę do sporządzenia protokołu kontroli przez ZUS, przekazanego do Dyrektora OW NFZ wraz z wnioskiem o wszczęcie postępowania. Nadto strony brały czynny udział w postępowaniu administracyjnym. Ostatnim pismem skierowanym przez Prezesa NFZ do stron, informującym o możliwości zapoznania się z aktami i wypowiedzenia się w sprawie, było pismo z 7 lipca 2016 r. a strona nie wykazała i nie wynika to z akt, że materiał zgromadzony po tej dacie nie był znany Skarżącej. Z kolei zarzut skargi naruszenia art. 12 k.p.a. nie uzasadnia uchylenia decyzji, jak tego domaga się Skarżąca, gdyż Z. S. nie podała argumentów, a Sąd nie dopatrzył się ich z urzędu, że mogło to mieć istotny wpływ na wynik sprawy – a tylko w takim przypadku, jak wyjaśniono na wstępie niniejszych rozważań, można uwzględnić skargę na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a.
Mając na uwadze powyższe, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, na podstawie art. 151 p.p.s.a. oddalił skargę.
W tym stanie rzeczy, na podstawie art. 151 ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, orzekł jak w sentencji.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 17.07.2026. · Źródło