VI SA/Wa 2480/17

WyrokWSA w Warszawie2018-04-04

Skład orzekający: Sławomir Kozik, Jakub Linkowski, Joanna Kruszewska-Grońska

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy znak towarowy słowno-graficzny jest podobny do wcześniejszych znaków towarowych (słowno-graficznych i słownych) w stopniu stwarzającym ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, jeśli zawiera wspólny, dominujący element słowny, mimo różnic w warstwie graficznej i dodatkowych elementach słownych?
Ratio decidendi
Sąd oddalił skargę, uznając, że Urząd Patentowy prawidłowo ocenił podobieństwo znaku zgłoszonego do znaków wcześniejszych oraz ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Kluczowe dla rozstrzygnięcia było stwierdzenie kumulatywnego wystąpienia trzech przesłanek z art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p.: podobieństwa znaków (zarówno wizualnego, fonetycznego, jak i znaczeniowego, z dominującym elementem słownym), podobieństwa towarów (identyczność w klasie 30) oraz ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców o niższym stopniu uwagi.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła skargi na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej (UP), która utrzymała w mocy decyzję o odmowie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy słowno-graficzny "(...)" dla towarów z klasy 30 (słodycze, czekolada itp.). UP uznał znak za podobny do wcześniejszych znaków towarowych, co w połączeniu z podobieństwem towarów, stwarzało ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Skarżący zarzucał błędną ocenę podobieństwa znaków i towarów oraz naruszenie przepisów K.p.a.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Sławomir Kozik (spr.) Sędziowie Sędzia WSA Jakub Linkowski Asesor WSA Joanna Kruszewska-Grońska Protokolant st. sekr. sąd. Jan Czarnacki po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 4 kwietnia 2018 r. sprawy ze skargi [...] z siedzibą w W na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] września 2017 r. nr [...] w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej (dalej: "UP") decyzją z "(...)" września 2017 r. nr "(...)", na podstawie art. 245 ust. 1 w związku z w związku z art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz.U. z 2013 r. poz. 1410 ze zm., dalej: "P.w.p.") oraz art. 2 ust. 1 ustawy z 11 września 2015 r. o zmianie ustawy - Prawo własności przemysłowej (Dz. U. poz. 1615) po rozpoznaniu wniosku "(...)"Sp. z o.o. z siedzibą w "(...)" (dalej: "Zgłaszający", "Strona", " Skarżący") z 31 stycznia 2017 r. o ponowne rozpatrzenie sprawy utrzymał w mocy decyzję UP z "(...)" listopada 2016 r. o odmowie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy słowno-graficzny "(...)"zgłoszony 24 września 2015 r. przez Zgłaszającego za numerem "(...)", w części dotyczącej towarów: słodycze, czekolada, wyroby cukiernicze, kakao, czekolada do picia (kl. 30). 24 września 2015 r. Zgłaszający zgłosił pod numerem "(...)"znak towarowy "(...)" przeznaczony do oznaczania towarów: "słodycze, czekolada, wyroby cukiernicze, kakao, czekolada do picia" w zakresie klasy 30. UP stwierdził, że zgłoszony znak jest podobny, w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt. 2 P.w.p. do: - znaków towarowych "(...)"o numerach "(...)"oraz "(...)" zarejestrowanych z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz: "(...)"Sp. z o.o. z siedzibą w "(...)"w zakresie klasy 30, - znaku towarowego "(...)" o numerze "(...)"zarejestrowanego w trybie Porozumienia Madryckiego na rzecz: "(...)", "(...)", Niemcy, w zakresie klasy 30. Zgłaszający w odpowiedzi na pismo UP z 6 maja 2016 r. wzywające do zajęcia stanowiska w przedmiotowej sprawie, w piśmie z 16 sierpnia 2016 r. nie zgodził się ze stanowiskiem UP, podkreślając różnice w oznaczeniach. Zgłaszający stwierdził, że porównywane znaki nie są znakami podobnymi w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. i nie zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów. Zdaniem Zgłaszającego, oznaczenie "(...)"w odniesieniu do produktów z klasy 30 ma bardzo niską zdolność odróżniającą i nie może być kojarzone przez konsumenta z jednym producentem. Nadto znajomość języka angielskiego – "(...)"oznacza po polsku przyjaciele – obniża zdolność odróżniającą samego oznaczenia "(...)". Zatem, zdaniem Zgłaszającego, pomimo istnienia podobieństw w warstwie wizualnej, fonetycznej oraz znaczeniowej, znak "(...)" nie mógł być uznany za podobny do znaków "(...)", "(...)"oraz ""(...)"w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. gdyż występujące pomiędzy porównywanymi znakami różnice były wystarczające do wyeliminowania ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów. UP decyzją z "(...)" listopada 2016 r., na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. odmówił udzielenia prawa ochronnego na zgłoszony znak towarowy "(...)"", uznając, że w sprawie występuje podobieństwo towarów, na które zwrócił uwagę Zgłaszający zaznaczając, że porównywane znaki są przeznaczone do oznaczania towarów identycznych lub podobnych. UP uznał, że towary z klasy 30 znaku przedmiotowego: "słodycze, czekolada, wyroby cukiernicze, kakao, czekolada do picia" były identyczne w stosunku do towarów znaku "(...)": "kakao i namiastki tych towarów; wyroby cukiernicze, ciasta tarty, ciasteczka; czekolada, desery, cukierki, batony, polewy cukiernicze". UP stwierdził również podobieństwo oznaczeń. Znak przedmiotowy oraz dwa spośród znaków przeciwstawionych są znakami słowno-graficznymi, jeden znak przeciwstawiony jest oznaczeniem słownym. Grafika znaków słowno-graficznych, w tym przedmiotowego, sprawiła, że kolizyjne słowo "(...)"było mocno wyeksponowane, będąc słowem wiodącym w znaku. UP za bezpodstawne uznał stanowisko Zgłaszającego, że odbiorcy polskojęzyczni będą kojarzyli przedmiotowe słowo ze słodyczami. Nie jest to słowo je opisujące, a to, że występuje jako element dodatkowy w wielu znakach, nie sprawiało, że straciło swą zdolność odróżniającą dla przedmiotowych towarów. Grafika znaków nie niweluje natomiast podobieństw warstwy słownej. UP zauważył, że element słowny jest bardzo ważną częścią znaku, na którą odbiorcy zwracają olbrzymią uwagę, co odgrywa niebagatelną rolę, zwłaszcza przy przekazie werbalnym, a wszystko to razem sprawia, iż odbiorca nie będzie miał szansy odróżnienia źródła pochodzenia towarów. UP zaznaczył również, że w postępowaniu zgłoszeniowym nie bada się w jaki sposób znaki są używane na rynku (wyjątkiem jest badanie złożonych dowodów: renomy, powszechnej znajomość znaku oraz wtórnej zdolności odróżniającej znaku). UP w postępowaniu zgłoszeniowym ocenia podobieństwo tak znaków, jaki i towarów i usług w sposób abstrakcyjny, to znaczy w oderwaniu od ich obecności na rynku. Niedopuszczalna jest zatem rejestracja znaków myląco podobnych, przeznaczonych do oznaczania podobnych towarów. W przedmiotowej sprawie UP stwierdził podobieństwo tak oznaczeń jak i towarów. Pismem z 30 stycznia 2017 r. Zgłaszający wniósł o ponowne rozpatrzenie sprawy, zarzucając decyzji z "(...)" listopada 2016 r. naruszenie art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. poprzez uznanie, że rozpatrywany znak towarowy jest podobny do przeciwstawionych znaków towarowych w stopniu stwarzającym ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd oraz poprzez przyjęcie, iż zachodzi podobieństwo towarów. Strona wskazała na rejestrację wielu znaków z oznaczeniem ""(...)"" a także na okoliczności, że UP nie wziął pod uwagę konieczności zróżnicowania znaczenia płaszczyzn oceny podobieństwa znaków. Zgłaszający podkreślił, że UP winien zwrócić uwagę na fakt, że porównywane znaki są znakami przeznaczonymi do oznaczania towarów, dla których dominującą formą sprzedaży są sklepy samoobsługowa. Tym samym odbiorca, dokonując wyboru towaru kieruje się przede wszystkim warstwą wizualną, która z tego względu ma decydujące znaczenie dla oceny ryzyka wprowadzenia odbiorcy w błąd co do pochodzenia towaru. Odbiorca dokonując bowiem wyboru w sklepach samoobsługowych nie będzie kierował się warstwą fonetyczną czy znaczeniową. UP po rozpatrzeniu wniosku nie znalazł podstaw do uwzględnienia podniesionych zarzutów, stwierdzając w decyzji z 29 września 2017 r., że UP prawidłowo zastosował w sprawie art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. UP stwierdził, że relewantnym kręgiem odbiorców towarów wyszczególnionych w wykazie towarów przedmiotowego zgłoszenia, a także towarów ujętych w znakach wcześniejszych, będą zarówno odbiorcy końcowi, ogół społeczeństwa, jak też odbiorcy wyspecjalizowani w danej dziedzinie. Odbiorcami towarów wskazanych w klasie 30 wykazu towarów będą przede wszystkim przeciętni klienci oraz przedsiębiorcy, gdyż są to produkty o przeznaczeniu spożywczym. W sytuacji gdy relewantny krąg odbiorców utworzony jest z dwóch kategorii odbiorców, a mianowicie specjalistów oraz ogółu odbiorców, gdzie każda z grup wykazuje inny poziom uwagi, to odbiorcy o niższym stopniu uwagi muszą być przyjęci jako grupa według której dokonuje się oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia odbiorców w błąd. W kwestii oceny podobieństwa towarów, do oznaczania których służy przedmiotowy znak towarowy "(...)"oraz znaki przeciwstawione, UP przyjął, że zachodzi jednorodzajowość towarów, uzasadniająca zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. UP zaznaczył, że jednorodzajowość towarów lub usług nie może być rozumiana jako ich identyczność. Zgłoszony znak służy do oznaczania w klasie 30 takich towarów jak: słodycze, czekolada, wyroby cukiernicze, kakao, czekolada do picia. Są to produkty tego samego rodzaju co produkty w znakach kolizyjnych, wręcz identyczne w stosunku do towarów znaku "(...)", jak: kakao i namiastki tych towarów, wyroby cukiernicze, ciasta, tarty, ciasteczka, czekolada, desery, cukierki, batony, polewy cukiernicze. Są to towary jednorodzajowe, skierowane do tego samego kręgu odbiorców. UP dodał, że Zgłaszający nie kwestionował podobieństwa czy wręcz identyczności porównywanych towarów. Zdaniem UP, prawidłowo także oceniono podobieństwo samych oznaczeń oraz ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, co do pochodzenia towarów. Porównanie przeciwstawionych znaków na płaszczyźnie fonetycznej, wizualnej i znaczeniowej, pozwalało na sformułowanie wniosku o wysokim stopniu podobieństwa pomiędzy nimi. Porównując warstwę fonetyczną znaku zgłoszonego "(...)"do wcześniejszych znaków zarejestrowanych UP zauważył, że porównywane oznaczenia składają się z identycznego członu głównego ""(...)"". Pomimo występowania dodatkowych zapisów, jak: ""(...)", nie mają one wpływu na zróżnicowanie fonetyczne oznaczeń, Porównywane znaki towarowe są bowiem identyczne pod względem wymowy. UP odstąpił od uznania za kolizyjny znak zarejestrowany w trybie międzynarodowym "(...)". Analizując znaki w warstwie wizualnej, UP wskazał, że mimo nieco odmiennej kolorystyki zapis słowa ""(...)"" składających się na kolizyjne znaki są pisane bardzo podobną czcionką. Element słowny jest bardziej nośny niż graficzny, gdyż słowo może być odbierane za pomocą zmysłu słuchu, zaś aby stwierdzić formę graficzną znaku trzeba go zobaczyć. Imitacja części słownej w znaku słowno - graficznym przy zmianie części grafiki, np. przez zastosowanie odmiennej czcionki lub kolorystyki, może wprowadzać odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów tub usług. Twierdzenie Zgłaszającego, iż ze względu na odmienną grafikę analizowanych znaków - odbiorca nie pomyli obu znaków wymagałoby rozważenia, czy użyta w znakach grafika, pozwoliłaby, w warunkach zwykłego obrotu, na odróżnienie towarów oferowanych przez przeciwstawione oznaczenia. W obu przypadkach, elementem dominującym było słowo: ""(...)"". Zatem mimo różnic w kolorystyce czcionki obu znaków i sposobu zapisu słów składających się na analizowane znaki, rozpatrując oznaczenia całościowo, UP stwierdził, iż podobieństwo przeciwstawionych oznaczeń nie ulegało wątpliwości także w warstwie wizualnej. Zdaniem UP wskazane oznaczenia są podobne do siebie pod względem wizualnym w stopniu wysokim. W analizowanej sprawie zachodzi zatem identyczność/podobieństwo oznaczeń w warstwie fonetycznej i w warstwie wizualnej. Tym samym całościowa ocena podobieństwa oznaczeń musi prowadzić do wniosku, iż są to znaki towarowe podobne w stopniu wysokim. Określony stopień podobieństwa oznaczeń ma zaś istotne znaczenie w odniesieniu do całościowej oceny ryzyka niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd. W sprawie zasadnie stwierdzono, że zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, co do pochodzenia towarów. UP stwierdził wystąpienie w sprawie kumulatywnie dwóch przesłanek przesądzających o niebezpieczeństwie wprowadzenia w błąd w postaci istnienia identyczności lub podobieństwa pomiędzy znakiem zgłaszanym a znakiem wcześniejszym oraz identyczności lub podobieństwa pomiędzy towarami i usługami, dla których dokonuje się zgłoszenia, a tymi, dla których zarejestrowany został znak towarowy z wcześniejszym pierwszeństwem. Pismem z 8 listopada 2017 r. Strona wniosła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na decyzję UP z "(...)" września 2017 r., zaskarżając ją w całości i wnosząc o jej uchylenie w całości oraz o zasądzenie na Jej rzecz kosztów postępowania według norm przepisanych. Skarżący zarzucił zaskarżonej decyzji naruszenie: 1) art. 132 ust. 2 pkt. 2 P.w.p., poprzez niewłaściwe zastosowanie przez przyjęcie błędnej oceny podobieństwa pomiędzy znakami towarowymi "(...)"oraz "(...)" i "(...)"i w konsekwencji przyjęcie błędnej oceny ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, 2) art. 7 i art. 77 § 1 K.p.a., poprzez brak wyczerpującego zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego oraz brak wszechstronnej oceny materiału dowodowego. W uzasadnieniu skargi Skarżący podkreślił, że nie zgadza się ze stanowiskiem UP, że porównywane oznaczenia są oznaczeniami podobnymi. UP przeprowadził ocenę podobieństwa znaków w sposób błędny, przyjmując, że tożsamość elementów ""(...)"" w porównywanych znakach jest wystarczająca do przyjęcia podobieństwa znaków przy jednoczesnym pominięciu znaczenia różnic występujących pomiędzy znakami, tj. odmiennej grafiki oraz dodatkowych elementów słownych w odniesieniu do znaków "(...)"". Skarżący podniósł, że przy dokonywaniu oceny podobieństwa obu znaków należy kierować się zasadą, że znaki winne być oceniane w całokształcie we wszystkich elementach, jak również zasadą, że w przypadku gdy znak wcześniejszy legitymuje się słabą zdolnością odróżniającą, to musi tolerować współistnienie znaków bliskich zawierających analogiczne lub podobne elementy. UP dokonał zaś oceny podobieństwa z pominięciem ww. zasad błędnie koncentrując się na okoliczności, że porównywane znaki zawierają wspólny element ""(...)"", pomijając okoliczność, że element ten jest elementem ponad 30 zarejestrowanych znaków (krajowych, europejskich i międzynarodowych uznanych w Polsce) dla identycznych lub podobnych towarów co porównywane znaki. Zdaniem Skarżącego, skoro polski odbiorca ma do wyboru kilkadziesiąt produktów identycznego lub podobnego rodzaju oznaczonych znakiem z elementem ""(...)"", to nie kieruje się przy wyborze produktów tym elementem, ale zwraca szczególną uwagę na pozostałe elementy oznaczeń - grafikę, pozostałe słowa. Gdyby bowiem kierował się wyłącznie elementem ""(...)"" nie byłby w stanie dokonać właściwego wyboru. Zdaniem Skarżącego, UP nie uzasadnił, z jakich względów spośród 30 zarejestrowanych znaków z elementem ""(...)"" za podobne do oznaczenia ""(...)"" "(...)"uznał jedynie znaki "(...)". Organ nie wyjaśnił również, z jakich względów w zaskarżonej decyzji zgodził się "na odstąpienie od uznania za kolizyjny znak zarejestrowany w trybie międzynarodowym "(...)"", tj. uznał, że znak "(...)"stanowiący podstawę wydania decyzji o odmowie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy ""(...)"" nie jest już traktowany przez urząd jako znak podobny do znaku ""(...)"". Dokonując analizy podobieństwa pomiędzy oznaczeniami ""(...)"" oraz "(...)" Skarżący wskazał, że oba znaki wykazują istotne różnice w warstwie wizualnej. Oznaczenie ""(...)"" jest oznaczeniem słowno-graficznym o kolorystyce (kolor brązowy) nawiązującej do towarów, do których oznaczenia przeznaczony jest znak (czekolada, słodycze, kakao), napis jest umiejscowiony na linii łuku w kolorze żółtym, zaś nad literą "i" znajduje się duża kropka w kolorze żółtym. Oznaczenie ""(...)"utrzymane jest w: kolorystyce biało-czerwonej i przedstawia kółko w kolorze intensywnie czerwonym z białym napisem pośrodku. Tak więc jedynym elementem wspólnym jest element ""(...)"", który cechuje niewielka zdolność odróżniająca. Zdaniem Skarżącego, UP pominął również, że różnice w warstwie wizualnej są najistotniejsze obecnie dla oceny podobieństwa lub braku podobieństwa towarów, jako że obecnie przeważającą formą zakupów są zakupy samoobsługowe, w związku z czym odbiorca podejmuje decyzję o wyborze danego towaru kierując się jego wyglądem. Z tego względu UP winien zróżnicować znaczenie poszczególnych warstw oceny podobieństwa oznaczeń i uznać znaczenie warstwy wizualnej za najistotniejszą. W odpowiedzi na skargę UP wniósł o jej oddalenie, podtrzymując stanowisko zawarte w zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Sąd stwierdził, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie, bowiem zaskarżona decyzja oraz decyzja I instancji nie naruszają przepisów prawa w sposób uzasadniający ich uchylenie. W przedmiotowej sprawie UP odmówił udzielenia prawa ochronnego na zgłoszony znak towarowy uznając, że w sprawie występuje podobieństwo towarów oraz oznaczeń skutkujące niebezpieczeństwem wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów oznaczonych zgłoszonym znakiem towarowym oraz znakami towarowymi, z którymi UP porównał zgłoszony znak towarowy, o którym mowa w art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p. Powyższy przepis miał zastosowanie w niniejszej sprawie pomimo jego uchylenia z dniem 15 kwietnia 2016 r., na podstawie art. 1 pkt 11 ustawy z dnia 11 września 2015 r. o zmianie ustawy - Prawo własności przemysłowej (Dz. U. poz. 1615). Zgodnie bowiem z art. 2 ust. 1 tej ustawy, do postępowań o udzielenie prawa ochronnego na znaki towarowe oraz postępowań toczących się na skutek wniesienia sprzeciwu wobec decyzji o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy, wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, stosuje się przepisy dotychczasowe. Zgłoszenie przedmiotowego znaku towarowego do UP miało miejsce 24 września 2015 r., a więc przed dniem wejścia w życie powyższej ustawy. Zgodnie z art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p., nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym. Przytoczony przepis ma zatem zastosowanie w danym stanie faktycznym wówczas, gdy łącznie spełnione zostały trzy przesłanki: podobieństwo lub identyczność znaków towarowych, podobieństwo lub identyczność towarów lub usług, do oznaczania których przeznaczone są dane znaki oraz istnienie ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do źródła pochodzenia oznaczanych towarów lub usług, polegającego w szczególności na skojarzeniu znaku zgłoszonego ze znakiem wcześniejszym. Nie każde zatem podobieństwo pomiędzy znakami powoduje niedopuszczalność rejestracji znaku towarowego, lecz takie, które nawet potencjalnie mogłoby wprowadzać odbiorców w błąd, co do pochodzenia towarów i usług, w szczególności poprzez ryzyko skojarzenia między znakami. Oznacza to, że w świetle art. 132 ust. 2 pkt 2 P.w.p., niedopuszczalna jest rejestracja znaku towarowego, gdyby w jej wyniku powstało prawo, którego zakres pokrywałby się chociaż częściowo z zakresem prawa z rejestracji z wcześniejszym pierwszeństwem. W zaskarżonej decyzji UP porównał zgłoszony znak towarowy ze znakami "(...)"oraz "(...)". W orzecznictwie sądów administracyjnych podkreśla się, że przystępując do porównania znaków towarowych należy najpierw ocenić podobieństwo lub identyczność towarów lub usług, do oznaczania których służą porównywane znaki. Dopiero przesądzenie o jednorodzajowości towarów lub usług implikuje konieczność dokonania porównania oznaczeń. W celu dokonania oceny podobieństwa towarów lub usług należy uwzględnić wszystkie istotne czynniki charakteryzujące wzajemny stosunek, w którym mogą one pozostawać. Czynniki te obejmują w szczególności charakter towarów bądź usług, ich przeznaczenie, sposób używania towarów, sposób i miejsca ich sprzedaży lub świadczenia usług, jak również to, czy te towary bądź usługi konkurują ze sobą czy też się uzupełniają. Sąd zgadza się z oceną UP, która nie budzi też wątpliwości Skarżącego, że porównywane w niniejszej sprawie znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczania podobnych wręcz identycznych towarów. Zgłoszony znak został przeznaczony do oznaczania towarów w klasie 30 takich jak: słodycze, czekolada, wyroby cukiernicze, kakao, czekolada do picia. Są to towary tego samego rodzaju co produkty w znakach kolizyjnych, jak słusznie wskazał UP, wręcz identyczne w stosunku do towarów z klasy 30, jak: kakao i namiastki tych towarów, wyroby cukiernicze, ciasta, tarty, ciasteczka, czekolada, desery, cukierki, batony, polewy cukiernicze, do których oznaczania przeznaczony jest znak "(...)". Są to zatem towary jednorodzajowe, skierowane do tego samego kręgu odbiorców. Sąd zgadza się również z dokonaną przez UP ocena podobieństwa samych, porównywanych oznaczeń. Oceny podobieństwa oznaczeń dokonuje się w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej mając na uwadze to, że decydujące znaczenie ma kryterium ogólnego wrażenia, jakie znaki te wywierają na przeciętnym odbiorcy. W orzecznictwie oraz w doktrynie podkreśla, że o ile przeciętny konsument normalnie postrzega znak towarowy jako całość i nie oddaje się badaniu jego różnych detali, to co do zasady najłatwiej zapamiętywane są dominujące i odróżniające go cechy. Jeżeli zatem elementem dominującym w porównywanych znakach są ich cechy wspólne, to zachodzi między nimi podobieństwo. Zarówno zgłoszony znak towarowy ""(...)"", jest słowno-graficznym znakiem, jak i znaki ""(...)"", z którymi został porównany zgłoszony znak towarowy, są znakami słowno-graficznymi. Sąd zgadza się ze stanowiskiem UP, że porównywane znaki towarowe na wszystkich trzech płaszczyznach porównawczych wykazują wysoki stopień podobieństwa. Nie ulega wątpliwości, że dominującym elementem w porównywanych znakach jest słowny element ""(...)"", w warstwie wizualnej wyraźnie widoczny we wszystkich znakach poprzez zastosowaną dużą, ale też podobną czcionkę. W przeciwstawionych znakach dodatkowe elementy słowne, "(...)", są zapisane znacznie mniejszą, nie rzucającą się w oczy czcionką. Ponadto, ze względu na wyeksponowanie słownego elementu ""(...)"", nie mają odróżniającego znaczenia różnice graficzne w porównywanych znakach, w tym różna kolorystyka czcionki. Dlatego też nie można zgodzić się ze Skarżącym, że na płaszczyźnie wizualnej, którą Skarżący uważa za najistotniejszą dla oceny podobieństwa lub braku podobieństwa towarów, jako że obecnie przeważającą formą zakupów są zakupy samoobsługowe, w związku z czym odbiorca podejmuje decyzję o wyborze danego towaru kierując się jego wyglądem, różnice pomiędzy porównywanymi znakami mają odróżniające znaczenie, decydujące o braku podobieństwa porównywanych znaków. Nawet uwzględniając, podkreślaną przez Skarżącego, słabą moc odróżniającą elementu ""(...)"" ze względu na częste jego występowanie w znakach towarowych, wyraźne wyeksponowanie tego elementu w porównywanych znakach sprawia, że cech wspólną tych znaków jest ich dominujący element, co przesądza o ich podobieństwie w stopniu wysokim w warstwie wizualnej. W warstwie znaczeniowej i fonetycznej identyczny, dominujący element ""(...)"", potwierdza duże podobieństwo porównywanych znaków, ocenianych całościowo. Dokonaną przez UP ocenę podobieństwa porównywanych znaków potwierdza orzecznictwo sądów administracyjnych. Jak wynika np. z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 17 października 2006 r. sygn. akt II GSK 172/06, podobieństwo znaków ocenia się według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic, gdyż różnice nie wykluczają podobieństwa znaków, jeżeli nie są dominujące, a sprawdzenie podobieństwa powinno prowadzić do obiektywnego bilansu podobieństw i różnic, w odniesieniu do przeciętnej uwagi rozsądnego kupującego. W konsekwencji UP, słusznie też doszedł do wniosku, że w niniejszej sprawie zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów oznaczanych porównywanymi znakami towarowymi. Przyjmuje się, iż ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd może mieć dwojaki charakter - bezpośredni albo niebezpośredni. Po pierwsze, odbiorca może w ogóle nie dostrzec różnicy pomiędzy nowo napotkanym w obrocie oznaczeniem a wcześniejszym, znanym znakiem towarowym i nabyć towar oznaczany tym znakiem pod wpływem błędnego przekonania, iż pochodzi on od uprawnionego do znaku wcześniej zarejestrowanego. Po drugie zaś, odbiorca może być świadomy różnic pomiędzy znakami lub rodzajem towarów oznaczanych tymi znakami, jednak ze względu na ogół okoliczności może błędnie uznać, iż towary oznaczane nowo napotkanym znakiem pochodzą od podmiotu powiązanego z uprawnionym do znaku wcześniejszego i zostały wprowadzone do obrotu za jego zgodą. Oceny ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd należy dokonywać w sposób kompleksowy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności istotnych w danej sprawie, takich jak : stopień podobieństwa pomiędzy przeciwstawionymi znakami oraz towarami, do oznaczania których są one przeznaczone, skojarzenia jakie mogą wystąpić pomiędzy tymi oznaczeniami, czy stopień rozpoznawalności na rynku wcześniejszych znaków. UP słusznie stwierdził, że relewantnym kręgiem odbiorców towarów wyszczególnionych w wykazie towarów przedmiotowego zgłoszenia, a także towarów ujętych w znakach wcześniejszych, będą zarówno odbiorcy końcowi, ogół społeczeństwa, jak też odbiorcy wyspecjalizowani w danej dziedzinie i że decydująca o ryzyku wprowadzenia w błąd będzie uwaga odbiorców końcowych, jako grupy o niższym stopniu uwagi. Prawidłowy jest także wniosek UP, że w związku z wystąpieniem w sprawie kumulatywnie dwóch przesłanek przesądzających o niebezpieczeństwie wprowadzenia w błąd w postaci istnienia identyczności lub podobieństwa pomiędzy znakiem zgłaszanym a znakami wcześniejszymi oraz identyczności lub podobieństwa pomiędzy towarami i usługami, dla których dokonuje się zgłoszenia, a tymi, dla których zarejestrowany został znak towarowy z wcześniejszym pierwszeństwem, istnieje niebezpieczeństwo, że odbiorca mógłby zostać wprowadzony w błąd co do źródła pochodzenia towarów oznaczonych zgłoszonym znakiem towarowym. Dlatego też Sąd stwierdza, że niezasadny jest zarzut skargi, dotyczący naruszenia przez UP art. 132 ust. 2 pkt. 2 P.w.p., ponieważ organ dokonał prawidłowej oceny podobieństwa pomiędzy znakami towarowymi "(...)"oraz "(...)" i "(...)", jak i w konsekwencji prawidłowej oceny ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, oznaczonych tymi znakami. Niezasadne są również zarzuty dotyczące naruszenia przez UP art. 7 i art. 77 § 1 K.p.a. Analiza podobieństwa towarów oraz znaków towarowych, a także ocena ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, została dokonana przez UP prawidłowo bez naruszenia przepisów procesowych w stopniu istotnym, które mogłoby być podstawą do uwzględnienia skargi. W ocenie Sądu, UP wyjaśnił w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji wszystkie przesłanki, którymi się kierował przy rozstrzygnięciu sprawy, przedstawił prawidłowo ustalony stan faktyczny oraz przywołał i wyjaśnił podstawy prawne rozstrzygnięcia. Uzasadnienie zaskarżonej decyzji spełnia zatem wymogi określone przez art. 107 § 3 K.p.a. Z powyższych względów, uznając skargę za niezasadną, Sąd na mocy art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2017 r. poz. 1369 z późn. zm.), orzekł jak w sentencji.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 15.07.2026. · Źródło