II GSK 1929/15

WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2017-03-09

Skład orzekający: Joanna Kabat-Rembelska, Andrzej Skoczylas, Urszula Wilk

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa o przeprowadzenie zajęć dydaktycznych w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów studiów II stopnia, niezależnie od jej nazwy, powinna być traktowana jako umowa o dzieło, czy jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, w kontekście podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Umowa o przeprowadzenie zajęć dydaktycznych, której przedmiotem jest ciąg czynności faktycznych zmierzających do przekazania wiedzy studentom, a nie osiągnięcie konkretnego, obiektywnie pewnego rezultatu (jak np. napisanie pracy magisterskiej przez studenta), nie może być uznana za umowę o dzieło. Taka umowa stanowi umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, co skutkuje obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego E. B. z tytułu wykonywania umów cywilnoprawnych zawartych z P. w W. Organy NFZ uznały, że umowy te, mimo nazwania ich umowami o dzieło, w rzeczywistości stanowiły umowy o świadczenie usług dydaktycznych, do których stosuje się przepisy o zleceniu, co skutkowało obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi E. B. i P. w W. na decyzję Prezesa NFZ. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznał skargę kasacyjną P. w W., która kwestionowała charakter prawny umów.
Rozstrzygnięcie
Oddalił skargę kasacyjną i zasądził od P. w W. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zwrot kosztów postępowania kasacyjnego.

Pełny tekst orzeczenia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Joanna Kabat-Rembelska Sędzia NSA Andrzej Skoczylas (spr.) Sędzia del. WSA Urszula Wilk Protokolant Patrycja Kozłowska po rozpoznaniu w dniu 9 marca 2017 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej P. w W. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 18 grudnia 2014 r. sygn. akt VI SA/Wa 1469/13 w sprawie ze skarg P. w W. i E. B. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] lutego 2014 r. nr [...] w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego 1. oddala skargę kasacyjną, 2. zasądza od P. w W. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 180 (sto osiemdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 18 grudnia 2014 r., sygn. akt VI SA/Wa 1469/14, oddalił skargi P. w W. oraz E. B. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z 21 lutego 2014 r. w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Z uzasadnienia wyroku wynika, że Sąd pierwszej instancji za podstawę rozstrzygnięcia przyjął następujące ustalenia: Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w W. zwrócił się do Dyrektora P. Oddziału Wojewódzkiego NFZ o rozpatrzenie sprawy dotyczącej objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym E. B. z tytułu wykonywania umów cywilnoprawnych zawartych z P. Decyzją z dnia [...] listopada 2013 r. Dyrektor P. Oddziału Wojewódzkiego NFZ stwierdził, że E. B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania wyżej wskazanych umów cywilnoprawnych w okresach: od [...] października 2010 r. do [...] marca 2011 r., od [...] listopada 2010 r. do [...] marca 2011 r. oraz od [...] lutego 2011 r. do [...] września 2011 r. Decyzją z dnia [...] lutego 2014 r. Prezes NFZ utrzymał w mocy decyzję pierwszoinstancyjną. W uzasadnieniu organ odwoławczy przywołał treść art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e), art. 85 ust. 4 oraz art. 82 ust. 1 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 ze zm.; powoływanej dalej jako: ustawa o świadczeniach) i stwierdził, że z przedłożonych kopii umów wynika, że ubezpieczona zobowiązała się opracować i wygłosić dzieło polegające na przeprowadzeniu zajęć w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów drugiego stopnia. Dzieło to miało być utworem w rozumieniu przepisów prawa autorskiego i zostać wykonane osobiście z dołożeniem należytej staranności. Wykonanie dzieła miało nastąpić częściami, tym samym również wynagrodzenie miało się należeć częściami za każdą godzinę, w której ubezpieczona wykonywała umowę (wygłaszała dzieło). Oceniając charakter zawartych przez strony umów organ, uwzględnił przepisy art. 627-646 i art. 734-750 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2014 r., poz. 121 ze zm.; powoływanej dalej jako: k.c.) oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego i Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Prezes NFZ stwierdził, że sporne umowy nie miały charakteru umowy o dzieło, ponieważ dziełem nie może być świadczenie usług dydaktycznych. Przedmiotem działania ubezpieczonej było przeprowadzenie zajęć w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów drugiego stopnia, a ewentualne materiały (sylabusy, konspekty, prezentacje) stanowiły jedynie pomoc naukową do zrealizowania wykładu. W ocenie organu, zadania niepublicznej uczelni wyższej wskazują, iż celem zawartych umów było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, a wykład stanowił jedynie "środek do edukacji". Prezes NFZ wyjaśnił, że umowa o świadczenie usług i umowa zlecenia jest umową starannego działania, podczas gdy umowa o dzieło jest umową rezultatu. W ocenianych umowach żadne konkretne dzieło nie zostało oznaczone, a ponadto nauczania w szkole nie można wykonywać w ramach umowy o dzieło, bowiem nie można określić rezultatu w postaci nauczenia jako określonego dzieła. Wobec powyższego Prezes NFZ uznał, że we wskazanych okresach E. B. podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu zatrudnienia na podstawie umów o charakterze umów o świadczenie usług, do których mają zastosowanie przepisy o zleceniu. Skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie złożyli E. B. oraz W., wnosząc o uchylenie zaskarżonej decyzji oraz o zasądzenie kosztów postępowania. Wyrokiem z dnia 18 grudnia 2014 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargi. Sąd I instancji wskazał, że istotą sporu jest ocena, czy zawarte w sprawie umowy są umowami o dzieło, jak zostały nazwane, czy też – mając na uwadze ich rzeczywistą treść – stanowią umowy, co do których stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o umowie zlecenia. WSA stwierdził, że rozstrzygając sprawę objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym E. B., organy NFZ były zobowiązane do ustalenia charakteru prawnego umów łączących ją z W. Należało zatem zbadać, czy właściwym zamiarem stron i celem umów nie było uniknięcie dopełnienia obowiązków ubezpieczonego i płatnika składek, czyli uniknięcie obowiązków publicznoprawnych, wynikających z ustawy o świadczeniach oraz z ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2009 r. Nr 205, poz.1585, ze zm.; powoływanej dalej jako: u.s.u.s.). Sąd podniósł, że z kopii znajdujących się w aktach sprawy umów wynika, iż E. B. zobowiązała się do przeprowadzenia zajęć w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowania studentów drugiego stopnia w okresach wskazanych w zaskarżonej decyzji, przy czym czasokres ten nie jest sporny. Do jej obowiązków należało przeprowadzenie zajęć w formie wykładów/ warsztatów bądź seminariów dyplomowych, przyjęcie egzaminów oraz dokonywanie wpisów w dokumentach potwierdzających przebieg studiów. Zdaniem WSA, nie zachodzą podstawy do potraktowania tych umów jako umów o dzieło. Organy NFZ prawidłowo określiły zatem charakter tych umów jako umowy świadczenia usług dydaktycznych. Sąd I instancji wskazał na treść art. 627 k.c. i podniósł, że umowa o dzieło jest tzw. umową o "rezultat", przy czym rezultat ten musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem tej umowy nie jest czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągniecia uzgodnionego celu umowy jest odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności przy realizacji umowy. WSA przywołał również treść art. 750 k.c., zgodnie z którym do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W świetle art. 734 k.c. i nast. istota umowy zlecenia wyraża się w tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Umowę zlecenia zalicza się przy tym do zobowiązań tzw. starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Odpowiedzialność kontraktowa przyjmującego zlecenie powstanie tylko wówczas, gdy przy wykonywaniu zlecenia podmiot nie zachował wymaganej staranności, niezależnie od tego, czy oczekiwany przez dającego zlecenie rezultat nastąpił, czy nie. Przedmiotem umowy o dzieło jest zatem osiągnięcie z góry oznaczonego wyniku, podczas gdy przedmiotem umowy o świadczenie usług jest jedynie staranne dążenie do osiągnięcia rezultatu, ale jego osiągnięcie nie należy do treści zobowiązania. WSA zgodził się ze stanowiskiem organu, który badając obowiązki E. B. z tytułu zawartych z płatnikiem umów, mając na względzie przepisy art. 627 k.c. i nast. oraz art. 734-750 k.c. stwierdził, że wypełnianie zadań w ramach przedmiotowych umów nie może zostać zakwalifikowane jako umowa o dzieło, gdyż polegały one na dokonywaniu czynności z należytą starannością. Zdaniem Sądu, o organ odwoławczy prawidłowo ocenił, że sporne umowy nie noszą znamion umowy o dzieło, gdyż nie zobowiązywały zleceniobiorcy do wykonania ściśle określonego wytworu – dzieła, zobowiązując natomiast do wykonywania ciągu określonych czynności składających się na proces nauczania. Sąd podkreślił, że organy NFZ trafnie ustaliły pozorny charakter umowy, zmierzającej do obejścia prawa, w szczególności przepisów o ubezpieczeniu zdrowotnym. Prezes NFZ dokonał prawidłowej wykładni przepisów k.c. dotyczących umów o dzieło oraz umów zlecenia oraz odwołał się do prawidłowej subsumcji postanowień zawartej umowy. Charakter przyjętych przez E. B. obowiązków wskazuje, że zawarto umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy dotyczące umowy zlecenia. Przedmiotem umów był proces, na który składał się wykład, do którego zostały przygotowane materiały, stanowiące jedynie pomoc naukową i dydaktyczną. Zadaniem było więc staranne, osobiste działanie wykonawcy, który miał przekazać wiedzę studentom w postaci wykładów, a nie rezultat w jakiejkolwiek postaci. Treścią umów nie było zatem osiągnięcie materialnego rezultatu, czy też pomyślnego wyniku podejmowanych czynności, bo przy tego rodzaju usługach nie jest to możliwe. Przyjmujący zamówienie zobowiązywał się jedynie do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności niezbędnych do przeprowadzenia wykładów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Takiemu zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialia negotii) umowy o dzieło, a oczekiwania stron towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umów nazywanych przez nich umowami o dzieło, mogły się zrealizować wyłącznie jako elementy innej umowy - umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, regulowane art. 750 k.c. Sąd podzielił ocenę organu, że wolą stron było świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła. Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 101 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 23 ze zm.; powoływanej dalej jako: k.p.a.) WSA wskazał, że zgodnie z art. 144 § 1 k.p.a. na wydane postanowienia stronie służy zażalenie, gdy kodeks tak stanowi. Ustawą z dnia 3 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego oraz ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 6, poz. 18), która weszła w życie 11 kwietnia 2011 r., zmieniono treść art. 101 § 3 k.p.a., który obecnie stanowi, że na postanowienie w sprawie zawieszenia postępowania albo odmowy podjęcia zawieszonego postępowania służy stronie zażalenie. Skoro w przepisie tym posłużono się zwrotem "w sprawie odmowy podjęcia postępowania", przez który ustawodawca rozumie jedynie postanowienia negatywne, to nie ma podstaw, aby w stosunku do postanowień "w sprawie zawieszenia postępowania" dokonywać wykładni rozszerzającej. Skoro zatem przepisy nie przewidują samoistnego środka zaskarżenia postanowień o odmowie zawieszenia postępowania, środek ten nie przysługuje. Reasumując Sąd I instancji stwierdził, że organ prawidłowo zastosował art. 66. ust. 1 ustawy o świadczeniach uznając, iż E. B. podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego jako osoba spełniająca warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników. Skargę kasacyjną od powyższego wyroku złożyła P., zaskarżając go w całości oraz wnosząc, o jego uchylenie w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji. Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono naruszenie: 1. prawa materialnego poprzez jego błędne zastosowanie polegające na nieuwzględnieniu przy wydawaniu orzeczenia dyspozycji art. 70 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w zw. z art. 4 ust. 1 i 5 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz. U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.; powoływanej dalej jako: u.o.s.w.) poprzez pominięcie konstytucyjnej zasady autonomii szkół wyższych i utrzymanie decyzji pomimo, iż ingeruje ona w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, iż uczelnie wyższe sprawują wyłączne władztwo w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków; 2. prawa materialnego, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz. U. z 2016 r. poz. 718 ze zm.; powoływanej dalej jako: p.p.s.a.) w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust. 1 - 21 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, pomimo zgodnego zamiaru stron, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich wykładów w ramach zajęć organizowanych przez Uczelnię Wyższą nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w przywołanych przepisach co w konsekwencji skutkowało utrzymaniem w mocy zaskarżonych decyzji, podczas gdy prawidłowo sąd I instancji powinien uchylić zaskarżoną decyzję; 3. przepisów postępowania, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art. 7, 77 § 1 oraz 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 8 k.p.a. w zw. z art. 151 p.p.s.a. poprzez brak uchylenia zaskarżonej decyzji w sytuacji, gdy w postępowaniu administracyjnym doszło do naruszenia przepisów procedury mających wpływ na wydanie zaskarżonej decyzji w postaci braku wskazania na podstawie jakich dowodów organ I i II instancji ustalił charakter spornej umowy oraz nie wyjaśnił dlaczego nie dał wiary wyjaśnieniom stron, które zgodnie oświadczyły co do ich zamiaru towarzyszącemu zawieraniu umowy, a także co charakteru i celu umowy. Pomimo powyższych uchybień sąd oddalił skargę pomimo, iż stosownie do treści art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. decyzja ta winna podlegać uchyleniu. Powyższe naruszenie w konsekwencji skutkowało uznaniem umowy zawartej pomiędzy uczelnią a dydaktykiem za umowę stanowiącą podstawę do objęcia dydaktyka ubezpieczeniem zdrowotnym podczas, gdy umowa o dzieło dydaktyczne zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach. Szczegółową argumentację na poparcie zarzutów postawionych w petitum skargi kasacyjnej przedstawiono w jej uzasadnieniu. E. B., działając jako uczestnik postępowania, złożyła odpowiedź na skargę kasacyjną, przyłączając się do postawionych w niej zarzutów i wniosków i popierając w całości argumentację zawartą w skardze kasacyjnej P. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: Zasadniczy problem występujący w rozpoznawanej sprawie dotyczy charakteru prawnego umowy zawartej pomiędzy P. w W. a E. B. i wymaga rozważenia, czy w świetle przepisów obowiązującego prawa należało zakwalifikować ją, jako umowę o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, czy też, jako umowę o dzieło. Strona skarżąca, podważając stanowisko Sądu I instancji, który zaakceptował pogląd Prezesa NFZ, że wspomniana umowa jest umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, odwoływała się do zgodnego zamiaru stron i celu umowy, świadczących, że doszło do zawarcia umowy o dzieło. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego stanowisko skarżącej nie jest trafne. Na wstępie należy zauważyć, że zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. Stosownie do art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający. Podkreślenia wymaga, że przy rozstrzyganiu o podleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego o charakterze umowy, na podstawie której wykonywana jest praca, nie przesądza nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot. Zgodnie z art. 734 § 1 Kodeksu cywilnego przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 Kodeksu cywilnego przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło – "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, na który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, pozostające poza zakresem obowiązków świadczącego. Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku niezrealizowania celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391). Z kolei umowa zlecenia jest umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. W myśl art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W związku z tym ustalenie, że konkretna umowa jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami" rodzi obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu. Jednym z kryteriów, pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług, jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 26 stycznia 2006 r., sygn. akt III AUa 1700/05). W rozpoznawanej sprawie Sąd I instancji zaakceptował stanowiskowo organów, że umowa zawarta pomiędzy P. w W. i E. B., której przedmiotem było przeprowadzenie zajęć dydaktycznych w postaci seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów studiów II stopnia była umową o świadczenie usług, a więc umową starannego działania. Strona skarżąca kwestionując to stanowisko akcentowała, ze treścią umowy było przygotowanie konkretnego dzieła objętego ochroną prawnoautorską w postaci specjalistycznych zajęć. W związku z tym należało rozważyć, czy istotnie charakter zajęć dydaktycznych, których przeprowadzenia podjęła się E. B. pozwala na przyjęcie, że przedmiotem umowy było przygotowanie konkretnego dzieła. W tym miejscu trzeba zauważyć, że w sytuacji, gdy w rozpoznawanej sprawie przedmiotem umowy było przeprowadzenie zajęć w seminaryjnych oraz wypromowanie studentów II stopnia, nie budzi wątpliwości, że jej wykonanie przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do nauczenia/ wytłumaczenia studentom zagadnień związanych z wykładaną materią, jednak bez gwarancji stworzenia pracy magisterskiej przez uczestników seminarium czy też uzyskania określonej wiedzy. Wykonująca umowę nie miała żadnego wpływu na to, czy uczestnicy seminarium nabędą wykładaną wiedzę, a także na to, czy faktycznie stworzą i obronią pracę magisterską, a osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą seminarium nie było osiągnięcie rezultatu, w postaci zagwarantowania, że słuchacze nauczą się wykładanej materii, a także napiszą i obronią prace magisterskie, gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny. Przyjmująca zamówienie mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności – prawidłowego przeprowadzenia zajęć w ramach seminarium, udzielenia niezbędnych konsultacji w celu stworzenia przez słuchaczy seminarium pracy magisterskiej. E. B. nie przyjęła na siebie odpowiedzialności za rezultat seminarium, tj. napisanie przez studentów i obronę pracy magisterskiej. Poziom osiągniętej wiedzy przez studentów i pracy magisterskiej, a także stopień jej przygotowania przez uczestników seminarium nie mogą być, zdaniem NSA, oceniane i traktowane jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c. Ponadto stwierdzić należy, że przeprowadzenie zajęć będących przedmiotem zawartej umowy, niewątpliwie wymaga współpracy wykładowcy (nauczyciela) i studentów. Już choćby z tego powodu nie sposób przyjąć, że przeprowadzenie zajęć dydaktycznych w postaci seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów studiów II stopnia, prowadzi do powstania dzieła. Jak już wspomniano istotą umowy o dzieło jest osiągnięcie z góry określonego rezultatu, będącego efektem samodzielnych działań wykonującego dzieło. W przypadku zajęć akademickich w postaci seminarium dyplomowego, które oparte są na założeniu, że studenci biorą w tych zajęciach aktywny udział i, których przebiegu, a tym samym ostatecznego kształtu nie można przewidzieć w chwili zawierania umowy, nie sposób przyjąć, że ich przeprowadzenie ma doprowadzić do uzyskania konkretnego rezultatu (wykonania dzieła). Podkreślenia wymaga, że treścią umowy nie było przygotowanie specjalistycznych zajęć, lecz ich przeprowadzenie. Jest rzeczą oczywistą, że przeprowadzenie seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów studiów II stopnia poprzedzone jest przygotowaniem tych zajęć przez osobę prowadzącą, jednak ich przebieg będzie każdorazowo zależny od poziomu uczestników, zasobu ich wiedzy, zdolności, umiejętności podejmowania dyskusji, zainteresowania tematem itp. Oznacza to, że efekt zajęć dydaktycznych w postaci opanowania wiedzy, przygotowania do egzaminu (zaliczenia) zależny jest w znacznym stopniu od studenta, co niewątpliwie przemawia za uznaniem, że działania wykładowcy musi cechować należyta staranność. W piśmiennictwie podnosi się, że "(...)Tego typu forma nauczania sprowadza się do interakcji z odbiorcą a nie jedynie do uporządkowanego przekazania wiedzy w przyjętej (twórczej lub nie) formie." (por. T. Bakalarz Kwalifikacja prawna umów, których przedmiotem jest działalność dydaktyczna, Przegląd Sądowy, listopad-grudzień 2016, s. 174). Za oczywiste należy uznać, że w przypadku każdych zajęć dydaktycznych na wyższej uczelni dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia dyskusji itp. jest zindywidualizowany przez osobę wykładowcy, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania. Wobec powyższego, w sytuacji gdy w rozpoznawanej sprawie, przedmiotem umowy było przeprowadzenie zajęć dydaktycznych w postaci seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów studiów II stopnia, to uwzględniając wymiar czasowy tych zajęć określony w umowie, wskazujący na ich cykliczny charakter, nie budzi wątpliwości, że jej wykonanie przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do przekazania studentom, jako skutku tych czynności, niezbędnej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Wykonująca umowę nie miała jednak wpływu na nabycie przez słuchaczy wiedzy z zakresu danego przedmiotu i osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą cykl zajęć dydaktycznych nie było osiągnięcie rezultatu w postaci opanowania wiedzy, przygotowania do zaliczenia (egzaminu), gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny. Przyjmująca zamówienie E. B. mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności niezbędnych dla prawidłowego przygotowania oraz przeprowadzenia seminarium dyplomowego oraz wypromowania studentów studiów II stopnia. Jednak prowadząca zajęcia dydaktyczne nie przyjęła na siebie odpowiedzialności za ich rezultat, tj. zdobycie przez studentów wiedzy i umiejętność jej wykorzystania np. poprzez uzyskanie zaliczenia z danego przedmiotu (pomyślne zdanie egzaminu). Poziom opanowania wiedzy przekazanej podczas zajęć i umiejętności nabyte przez słuchaczy nie mogą być oceniane i traktowane jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c. Dodać należy, że zajęcia prowadzone przez zobowiązaną na mocy zawartej umowy miały charakter cykliczny, o czym świadczy liczba godzin wykonywanych zajęć, które nadawały im charakter czynności powtarzalnych. Wymiar czasowy przeprowadzonych zajęć wymagał zatem co najmniej kilkakrotnych spotkań. Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że Sąd I instancji trafnie uznał, że stosunek zobowiązaniowy łączący P. w W. i E. B. należy traktować jako umowę o świadczenie usług, do której zastosowanie mają przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.). Umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów studiów II stopnia, niezależnie od tego jak nazwały ją strony umawiające się, należało bowiem oceniać z uwzględnieniem jej charakteru i istoty. Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny uznał za niezasadny zarzut przedstawiony w punkcie 2 petitum skargi kasacyjnej. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego nietrafny jest także zarzut naruszenia art. 70 ust. 5 Konstytucji RP w związku z art. 4 ust. 1 i 5 p.o.s.w. Skarżąca niezasadnie zarzuca, że decyzja Prezesa NFZ ingeruje w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, że uczelnie wyższe sprawują wyłączne władztwo w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków. W związku z tak sformułowanym zarzutem należy podnieść, że zgodnie z art. 4 ust. 1 p.o.s.w. "uczelnia jest autonomiczna we wszystkich obszarach swojego działania na zasadach określonych w ustawie". W piśmiennictwie zauważa się, że oznacza to przede wszystkim swobodę tworzenia przez uczelnie programów studiów, kształcenia na określonych kierunkach, a także zakaz wkraczania na teren uczelni służb państwowych bez uzyskania zgody jej organów na interwencję. Nierozerwalnie z przejawem autonomii identyfikuje się również zasadę wyboru władz uczelni przez członków jej społeczności (por. A. Balicki [w:] Prawo o szkolnictwie wyższym. Komentarz, red. M. Pyter, Warszawa 2012, s. 37-38). Autonomia szkół wyższych wyraża się także w prawie stanowienia przez nie własnych, wewnętrznych aktów normatywnych. W kwestii autonomii szkół wyższych wypowiadał się także Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z 8 listopada 2000 r., sygn. akt SK 18/99 (OTK 2000, nr 7, poz. 258) TK przyjął, że należy rozumieć ją jako konstytucyjnie chronioną sferę prowadzenia badań naukowych i działalności dydaktycznej w ramach zakreślonych obowiązującym porządkiem prawnym. Przytoczone wypowiedzi cechuje w zasadzie podobne rozumienie pojęcia autonomia szkoły wyższej. Podkreślenia wymaga, że ani z art. 70 ust. 5 Konstytucji RP, ani z art. 4 ust. 1 i 5 p.o.s.w. nie wynika, by, powołując się na autonomię szkoły wyższej można było unikać przestrzegania powszechnie obowiązujących przepisów, lub dokonywać ich interpretacji w sposób sprzeczny z intencjami ustawodawcy. Oznacza to, że skarżąca powołując się na autonomię szkół wyższych nie może czynić zarzutu Sądowi I instancji, który uznał za zgodną z prawem decyzję Prezesa NFZ w sprawie ustalenia obowiązku podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Podkreślić trzeba, że wydanie tego rodzaju decyzji nie ingeruje w "proces zatrudniania nauczycieli akademickich", który jak wynika z dotychczasowych rozważań nie mieści się w pojęciu autonomii szkół wyższych. Naczelny Sąd Administracyjny uznał za nieskuteczny podniesiony w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia przepisów postępowania (pkt 3 petitum skargi kasacyjnej). Zarzut ten nie został bowiem w ogóle uzasadniony, a ponadto skarżąca nie wykazała na czym polegał istotny wpływ zarzucanych uchybień na wynik sprawy, a tym samym nie spełniał warunków określonych w art. 174 pkt 2 i art. 176 p.p.s.a. Wobec tak istotnych wad omawianego zarzutu, Naczelny Sąd Administracyjny nie miał możliwości jego merytorycznej oceny. Z podanych przyczyn Naczelny Sąd Administracyjny, działając na podstawie art. 184 p.p.s.a., oddalił skargę kasacyjną. O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 16.07.2026. · Źródło