K 15/97
PostanowienieSąd administracyjny1997-09-29
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy przepis art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej, który pozwala na rozwiązanie stosunku pracy z kobietą-urzędnikiem służby cywilnej bez jej zgody, wcześniej niż z mężczyzną-urzędnikiem, jest zgodny z konstytucyjnymi zasadami równości i równouprawnienia kobiet i mężczyzn?Ratio decidendi
Przepis art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej, w zakresie w jakim stwarza podstawę do rozwiązania stosunku pracy z kobietą-urzędnikiem służby cywilnej bez jej zgody, wcześniej niż z mężczyzną-urzędnikiem, jest niezgodny z art. 67 ust. 2 i art. 78 ust. 1 i 2 przepisów konstytucyjnych. Zróżnicowanie sytuacji prawnej kobiet i mężczyzn w tym aspekcie stanowi dyskryminację ze względu na płeć, ponieważ nie ma relewantnego uzasadnienia w biologicznych czy społecznych różnicach między płciami, a także nie służy wyrównaniu faktycznych nierówności.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła zgodności z konstytucją przepisu art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej, który umożliwiał rozwiązanie stosunku pracy z kobietą-urzędnikiem służby cywilnej bez jej zgody, wcześniej niż z mężczyzną. Skarżący podnosił zarzut dyskryminacji ze względu na płeć.Rozstrzygnięcie
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 5 lipca 1996 r. o służbie cywilnej jest niezgodny z art. 67 ust. 2 i art. 78 ust. 1 i 2 przepisów konstytucyjnych.Pełny tekst orzeczenia
Przepis art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 5 lipca 1996 r. o służbie cywilnej /Dz.U. nr 89 poz. 402/ w zakresie, w jakim stwarza podstawę do rozwiązania stosunku pracy urzędnika służby cywilnej - kobiety, bez jej zgody, wcześniej niż rozwiązania stosunku pracy z urzędnikiem służby cywilnej - mężczyzną jest niezgodny z art. 67 ust. 2 i art. 78 ust. 1 i 2 przepisów konstytucyjnych pozostawionych w mocy na podstawie art. 77 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej oraz o samorządzie terytorialnym /Dz.U. nr 84 poz. 426 ze zm./ przez to, że ustanowiony w tym przepisie zróżnicowanie sytuacji prawnej kobiet i mężczyzn przybiera charakter dyskryminacji ze względu na płeć.
1. Centralne znaczenie w niniejszej sprawie przypada ustaleniu konsekwencji zasady równości i to w jej aspekcie szczególnym, bo w odniesieniu do równości kobiety i mężczyzny. Zasada równości została w sposób ogólny sformułowana w art. 67 ust. 2 przepisów konstytucyjnych i znalazła już szerokie rozwinięcie w orzecznictwie zarówno Trybunału Konstytucyjnego, jak i pozostałych segmentów władzy sądowniczej. Istota tej zasady polega na tym, że "wszystkie podmioty prawa charakteryzujące się daną cechą istotną /relewantną/ w równym stopniu, mają być traktowane równo. A więc według jednakowej miary, bez zróżnicowań zarówno dyskryminujących, jak i faworyzujących" /orzeczenie TK z dnia 9 marca 1988 r., U 7/87 - OTK 1988 str. 14/. Tym samym nie ma podstaw, by z konstytucji wydobywać nakaz równego traktowania przez prawo podmiotów czy sytuacji odmiennych, a w pewnych wypadkach takie równe traktowanie podmiotów czy sytuacji odmiennych może wręcz naruszać zasadę równości, bo oznaczać może dyskryminację lub faworyzowanie jednych podmiotów względem drugich.
Art. 67 ust. 2 przepisów konstytucyjnych wskazując, iż obywatele RP "mają równe prawa" nadaje zasadzie równości nie tylko znaczenie formalno-proceduralne /równość wobec prawa, rozumiana jako nakaz równego stosowania prawa wobec wszystkich jego adresatów/, ale też znaczenie materialne /tzw. równość w prawie/, tzn. nakaz takiego kształtowania przepisów prawa, które uwzględnia wszystkie konsekwencje zasady równości /m.in. orzeczenie z dnia 24 października 1989 r., K 6/89 - OTK 1989 str. 107-108/. Podstawowym problemem przy ocenie regulacji prawnych dotyczących zasady równości jest określenie cechy, którą ustawodawca przyjął za podstawę /kryterium/ dla wprowadzenia określonych zróżnicowań. Jeżeli zróżnicowanie sytuacji prawnej dotyczy podmiotów jednolicie charakteryzujących się określoną cechą istotną, to będzie to oznaczało odejście od abstrakcyjnie pojmowanej równości, nie zawsze musi jednak nabierać dyskryminacyjnego czy faworyzującego charakteru w podanym wyżej rozumieniu. W tym punkcie zasada równości zazębia się w sposób nierozerwalny z zasadą sprawiedliwości społecznej /art. 1 przepisów konstytucyjnych, powtórzony zresztą w dosłownym brzmieniu przez art. 2 Konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r./. "Równość wobec prawa, to także zasadność wybrania takiego, a nie innego kryterium różnicowania podmiotów prawa. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał również związek zasady równości z zasadą sprawiedliwości, dopuszczając zróżnicowanie w prawie, o ile jest ono usprawiedliwione" /orzeczenie z dnia 28 listopada 1995 r., K 17/95 - OTK 1995 cz. II str. 183/.
W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego ustabilizowało się już stanowisko /zob. zwłaszcza orzeczenie z dnia 3 września 1996 r. K 10/96 - OTK ZU 1996 str. 281/, że odstępstwa od równego traktowania przez prawo sytuacji podobnych są dopuszczalne, ale pod warunkiem spełnienia pewnych przesłanek, a mianowicie relewantności /bezpośredniego związku z celem i zasadniczą treścią przepisów, w których zawarta jest kontrolowana norma/, proporcjonalności /waga interesu, któremu służyć ma różnicowanie sytuacji adresatów normy, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów naruszonych przez nierówne potraktowanie podmiotów podobnych/ oraz związku z innymi normami, zasadami lub wartościami konstytucyjnymi uzasadniającymi odmienne traktowanie podmiotów podobnych /jedną z takich zasad jest zasada sprawiedliwości społecznej/. Przy spełnieniu tych przesłanek zróżnicowania prawnego nie można traktować jako - konstytucyjnie zakazanej - dyskryminacji.
2. Równość kobiet i mężczyzn jest szczególnym aspektem ogólnej zasady równości. Zakaz dyskryminacji ze względu na płeć został wyraźnie zapisany w art. 67 ust. 2 przepisów konstytucyjnych, ponadto jednak sytuacji prawnej kobiety został poświęcony odrębny przepis /art. 78/, wskazujący ogólnie, iż "kobieta (...) ma równe z mężczyzną prawa we wszystkich dziedzinach życia (...)", ustanawiający szczegółowe gwarancje równouprawnienia kobiety /a wśród nich "równe z mężczyzną prawo do pracy i wynagrodzenia (...)" oraz ustanawiający kierunkowe zobowiązanie państwa do "umacniania w społeczeństwie pozycji kobiet, zwłaszcza (...) pracujących zawodowo/". Podmiotem gwarancji wynikających z art. 78 jest więc kobieta, a cały ten przepis daje wyraz przeświadczeniu ustawodawcy konstytucyjnego, że istnieje szczególna potrzeba ustanowienia dodatkowych gwarancji równouprawnienia kobiet w naszym porządku społecznym.
Trybunał Konstytucyjny kilkakrotnie zajmował się wykładnią zasady równości na tle unormowań różnicujących sytuację prawną kobiet i mężczyzn, zawsze jednak przedmiotem jego rozważań był zarzut dyskryminacji kobiety. W orzeczeniu z dnia 3 marca 1987 r., P 2/87, Trybunał zakwestionował konstytucyjność podustawowej regulacji ustanawiającej jednakowe dla obu płci limity przyjęć na studia medyczne /wobec większego napływu kandydatów płci żeńskiej zmuszało to do poddawania ich surowszej selekcji niż kandydatów płci męskiej/. Trybunał uznał, że regulacja ta ustanawia dyskryminację opartą na kryterium płci, a tym samym narusza zarówno art. 67 ust. 2, jak i art. 78 ówczesnej Konstytucji. Podkreślono przy tym, iż "zasada równości ma (...) charakter fundamentalny (...). Wszelkie jej ograniczenia, nie wynikające z dążenia do pogłębienia osiągnięcia faktycznej równości społecznej, są niedopuszczalne". Trybunał wskazał, że "ustawodawca dążył w prawie pozytywnym w sposób konsekwentny do zapewnienia równości płci, a mając to na względzie przyznał nawet kobietom dodatkowe w porównaniu z mężczyznami uprawnienia (...). Takie uprawnienia uwzględniają uwarunkowania biologiczne i rodzinne (...). Stanowią przeto formę rozszerzenia i umocnienia statusu kobiety - wyrażają więc tendencję mającą na względzie zagwarantowanie w praktyce poprzez równouprawnienie - zasady równości".
Podobne stanowisko zajął Trybunał w orzeczeniu z dnia 24 października 1989 r., K 6/89, w którym uznano, że ustanowienie jednolitych zasad uzyskania emerytury górniczej stanowi naruszenie zasady równości, bowiem stanowi "równe potraktowanie osób faktycznie nierównych". Trybunał uznał, że "biologiczne i społeczne różnice między kobietami i mężczyznami" mają "istotne znaczenie z punktu widzenia procesu "zużywania się w pracy, a tym samym stanowią kryterium, które nakazuje różnicowanie - na korzyść kobiet - ukształtowania uprawnień emerytalnych. Podkreślono przy tym, że "przyznanie kobietom dodatkowych w porównaniu z mężczyznami uprawnień w niektórych sferach życia ma na celu zagwarantowanie rzeczywistego równouprawnienia".
W orzeczeniu z dnia 24 września 1991 /Kw 5/91/ Trybunał uznał częściową niekonstytucyjność przepisu ustawy o szkolnictwie wyższym, który przewidywał, że stosunek pracy z nauczycielem akademickim wygasa z końcem roku akademickiego, w którym nauczyciel ten osiągnął wiek emerytalny. Ponieważ określenie tego wieku ustawa pozostawiła ogólnym przepisom emerytalnym, konsekwencją było, że nauczyciele akademiccy płci żeńskiej musieli przejść na emeryturę po ukończeniu 60 lat życia, podczas gdy nauczyciele akademiccy płci męskiej - dopiero do ukończeniu 65 lat życia. Odmienne zasady odnosiły się jedynie do osób zatrudnionych na stanowisku profesora - tu wiek emerytalny ustalono jednolicie na 70 lat. Trybunał Konstytucyjny za podstawę swego wywodu przyjął rozdzielenie uprawnień i obowiązków adresatów regulacji emerytalnych. Gdy chodzi o uprawnienie do przejścia na emeryturę, to przepisy ustalające dla kobiet niższą o 5 lat granicę zarówno wieku, jak i stażu emerytalnego "są zgodne z zasadniczym kierunkiem polskiego ustawodawstwa ubezpieczeniowego (...)", a zróżnicowanie wieku emerytalnego na korzyść kobiet "dodatkowe, właściwe i słuszne uregulowanie na rzecz kobiet". Gdy chodzi o obowiązek przejścia na emeryturę, to nałożenie go na kobietę o 5 lat wcześniej niż na mężczyznę powoduje, że kobiety - nauczycieli akademickich "postawiono w nierównej sytuacji w stosunku do mężczyzn (...) /gdyż/ konstytucyjne gwarancje równouprawnienia kobiet i mężczyzn - to także równość zawodowa, w tym równość szans". W odniesieniu do kobiet - nauczycieli akademickich "niższy /przymusowy/ wiek emerytalny staje się czynnikiem dyskryminującym kobiety w stosunku do mężczyzn o takim samym statusie zawodowym. Skrócenie szans zawodowych kobiet w warunkach, gdy biologiczne i społeczne różnice nie mają istotnego znaczenia dla skutecznego kontynuowania pracy zawodowej (...) pozostaje w drastycznej kolizji z zasadą równości i równouprawnienia kobiet i mężczyzn".
3. Zarysowane wyżej orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego należy traktować jako dające wyraz dwóm ideom przewodnim:
Po pierwsze, ocena konstytucyjności regulacji socjalnych, różnicujących sytuację prawną kobiet i mężczyzn może i powinna być dokonywana w oparciu o zasadę równości, innymi słowy nie można kobiet i mężczyzn traktować jako grup na tyle odrębnych, by nie stosować do nich ogólnej zasady, iż podobne podmioty prawa muszą być przez prawo traktowane w sposób równy. Różnicowanie sytuacji prawnej jest więc dopuszczalne tylko, gdy przemawiają za tym inne istotne argumenty konstytucyjne. Takim argumentem konstytucyjnym jest zasada sprawiedliwości społecznej /art. 1 przepisów konstytucyjnych/, która - w odniesieniu do omawianych tu relacji - wyraża się nakazem /art. 78 przepisów konstytucyjnych/ stworzenia kobiecie równouprawnionej pozycji wobec mężczyzny. Ponieważ w rzeczywistości społecznej kobieta zajmuje z reguły pozycję słabszą /co jest m. in. wynikiem szczególnej roli kobiety w zakresie macierzyństwa i wychowania dzieci)/ istnieje konstytucyjne uzasadnienie dla wprowadzania regulacji nadających kobiecie pewne przywileje w porównaniu z mężczyzną, bo jest to instrument prowadzący do zapewnienia kobiecie rzeczywistego równouprawnienia. Innymi słowy, konstytucyjnie dopuszczalne jest tzw. uprzywilejowanie wyrównawcze, tzn. uprzywilejowanie prawne mające na celu zmniejszenie nierówności faktycznie występujących w życiu społecznym pomiędzy kobietami a mężczyznami. Regulacje ustanawiające tego typu uprzywilejowanie wyrównawcze nie mogą być traktowane jako - zakazane na tle zasady równości - regulacje dyskryminujące czy faworyzujące. Ustawodawca może takie regulacje ustanawiać w ramach przysługującej mu ogólnej swobody do "stanowienia prawa odpowiadającego założonym celom społeczno-gospodarczym" /orzeczenie z dnia 7 grudnia 1993 r., K 7/93 - OTK 1993 cz. II poz. /. W pewnych natomiast sytuacjach, gdy biologiczne i społeczne różnice miedzy kobietami a mężczyznami rysują się w sposób szczególnie widoczny /jak choćby w odniesieniu do wykonywania pracy górniczej/ ustanawianie takich uprzywilejowań wyrównawczych staje się konstytucyjnym obowiązkiem ustawodawcy. Podkreślić przy tym należy, że tego typu uprzywilejowanie istnieje od dawna w wielu polskich regulacjach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Stąd ewentualne ingerencje ustawodawcy w prawo obowiązujące wymagałoby oceny także z punktu widzenia zasady ochrony praw nabytych. Koncepcja uprzywilejowania wyrównawczego jest tu odnoszona do praw socjalnych. Trybunał Konstytucyjny nie wypowiada się natomiast, czy i w jakim zakresie mogłaby ona znaleźć zastosowanie do praw o innym charakterze, np. do praw politycznych.
Po drugie, ocena omawianych tu uregulowań prawnych zakłada rozdzielne traktowanie uprawnień i obowiązków, jakie z nich wynikają. Wszelkie więc nałożenie na kobiety takich obowiązków czy ograniczeń, których adresatami nie są zarazem mężczyźni musi być zawsze oceniane z punktu widzenia zasady równości. Także w tym zakresie jednym z ważnych kryteriów oceny jest pytanie o rolę danego unormowania dla eliminacji faktycznie występujących nierówności między kobietami a mężczyznami w życiu społecznym. Nie jest to kryterium jedyne /bardzo istotna może być też analiza biologicznych i społecznych różnic między płciami i wynikającej stąd konieczności ochrony kobiet, np. przez zakaz ich zatrudniania w pewnych zawodach czy na pewnych stanowiskach/, ale zawsze wymagające starannego rozpatrzenia.
4. Podobne idee przewodnie można odnaleźć w płaszczyźnie prawa międzynarodowego. O równouprawnieniu kobiet jest mowa w Karcie Narodów Zjednoczonych /art. 55 pkt c/, a zakaz dyskryminacji kobiet wynika także z ogólnego ujęcia zasady równości, tak jak zostało ono wyrażone w art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych z dnia 19 grudnia 1966 r. /Dz.U. 1977 nr 38 poz. 169/ czy w art. 14 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 r. /Dz.U. 1993 nr 61 poz. 284/ , a także w - ratyfikowanej ostatnio przez Polskę - Europejskiej Karcie Socjalnej Rady Europy. Istotne znaczenie mają też postanowienia konwencji NZ z dnia 18 grudnia 1979 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet /Dz.U. 1982 nr 10 poz. 71/.
Postanowienia zawarte w art. 44 ust. 2 pkt 1 stwarzają z jednej strony niewątpliwy przywilej dla kobiet - urzędników służby cywilnej, bo stwarzają po ich stronie uprawnienie do wcześniejszego rozwiązania stosunku pracy i przejścia na emeryturę, niż może to uczynić mężczyzna. Ten aspekt badanego przepisu nie jest przedmiotem zaskarżenia i ograniczyć się można do stwierdzenia, że w tym zakresie jest to sytuacja zgodna z zasadniczym kierunkiem polskiego ustawodawstwa ubezpieczeniowego /Kw 5/91/ i że można ją rozpatrywać na tle idei uprzywilejowania wyrównawczego, znajdującej zakotwiczenie w art. 78 przepisów konstytucyjnych.
Zarazem postanowienia zawarte w art. 44 ust. 2 pkt 1 stawiają kobietę - urzędnika służby cywilnej w sytuacji prawnej gorszej niż mężczyznę, bo dopuszczają również wcześniejsze rozwiązanie stosunku pracy wbrew woli zainteresowanej. Z tego punktu widzenia jest to oczywiste zróżnicowanie sytuacji prawnej mężczyzn i kobiet, oparte na kryterium płci. Uznanie, że zróżnicowanie to jest pozbawione dyskryminacyjnego /a więc - zakazanego konstytucyjnie/ charakteru zależy od tego, czy można wskazać argumenty przemawiające za jego ustanowieniem. Argumentów takich nie może jednak dostarczać koncepcja zrównywania czy bilansowania nierówności, bo - jak już wskazano wyżej - nie ma po temu konstytucyjnego uzasadnienia.
Argumentu takiego nie może też stanowić powołanie się na - skądinąd oczywiste - biologiczne i społeczne różnice między kobietami a mężczyznami. Uzasadnianie dokonywanych przez prawo klasyfikacji występowaniem odrębnych cech istotnych między podmiotami - adresatami tych regulacji jest bowiem możliwe tylko wtedy, gdy cechy te mają charakter relewantny, tzn. pozostają w bezpośrednim i koniecznym związku z dokonywanymi zróżnicowaniami. Tego typu relewantność występuje w odniesieniu do szeregu takich zawodów i zatrudnień, gdzie biologiczne różnice między płciami bezpośrednio rzutują na możliwość wykonywania danej pracy przez kobiety i tempo ich "zużywania się" w takiej pracy. Występuje to np. w odniesieniu do prac górniczych, z czego wyprowadzono konsekwencje w orzeczeniu K 6/89, ale trzeba przypomnieć, że orzeczenie to dotyczyło zupełnie innej sytuacji. Chodziło w nim bowiem o przepis ustanawiający po stronie pracownika uprawnienie, a nie o przepis nakładający na pracownika obowiązek. Znacznie bliższe badanej tu sytuacji było natomiast unormowanie zakwestionowane w orzeczeniu Kw 5/91, bo przepis ten dotyczył obowiązków, powodując wcześniejsze ustanie zatrudnienia w odniesieniu do nauczyciela akademickiego - kobiety. W tej sprawie Trybunał zwrócił uwagę na brak relewantności cechy biologicznych i społecznych różnic między płciami, bo w pracy naukowej "nie mają /one/ istotnego znaczenia dla skutecznego kontynuowania pracy zawodowej i uzyskiwania kolejnych awansów". Raz jeszcze podkreślić należy, że chodziło o sytuację, w której kobieta nie chce skorzystać z przysługującego jej uprawnienia do zakończenia stosunku pracy wraz z osiągnięciem 60 lat życia.
Trybunał Konstytucyjny jest zdania, że także dla pracy urzędnika służby cywilnej nie da się przypisać tak istotnego znaczenia różnicom biologicznym i społecznym między płciami, by mogło to stanowić dostateczne uzasadnienie dla nałożenia na kobietę odmiennych, większych obowiązków. Dość przypomnieć, że wiele innych pragmatyk służbowych /prawo o ustroju sądów, ustawa o prokuraturze, zmieniona ustawa o szkolnictwie wyższym/ przyjmuje jednolitość wieku, w którym pojawia się możliwość lub obowiązek przejścia na emeryturę nawet bez zgody zainteresowanego.
Trybunał Konstytucyjny zwraca też uwagę, że rozpatrywana tu sprawa dotyczy bardzo szczególnej grupy zawodowej, jaką jest służba cywilna, której urzędnicy korzystają ze wzmożonych gwarancji trwałości zatrudnienia. Ocena sformułowana w postanowieniu Tw 7/94 w odniesieniu do kobiet - pracowników urzędów państwowych, iż - na skutek owej trwałości zatrudnienia - tracą oni z osiągnięciem wieku emerytalnego więcej w porównaniu do innych pracowniczek, odnosi się w pełni także do kobiet - urzędników służby cywilnej. Nie bez racji stwierdzono w - krytycznej - glosie do wyroku SN z dnia 14 maja 1996 r., iż "zróżnicowanie wieku emerytalnego przyczynia się do kształtowania przekonania o kłopotliwości związanej z zatrudnieniem kobiet i o większych kosztach takiego zatrudnienia. To zaś przekonanie jest źródłem dyskryminowania kobiet w pracy" /I.Boruta, OSP 1997 nr 6 str. 335/. Wcześniejsze przejście na emeryturę może też mieć wymierne i niekorzystne skutki materialne. Z jednej strony, traci się możliwość uzyskania pewnych świadczeń /Rzecznik wskazuje tu przykład nagrody jubileuszowej, o której mowa w art. 57 ust. 1 pkt 5 ustawy o służbie cywilnej/, z drugiej strony /na co zwrócono uwagę w postanowieniu Tw 7/94/, niekorzystna relacja wysokości emerytur do wysokości uposażeń urzędniczych powoduje, że przejście na emeryturę musi wiązać się z pogorszeniem sytuacji materialnej. Są to pewne "koszty", które kobieta może zaakceptować wykorzystując możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę, jeżeli jednak zostaną one jej narzucone wbrew jej woli, to może to być potraktowane jako sytuacja dyskryminacyjna.
Nie można też wskazać żadnego argumentu pozwalającego uznać omawianą regulację za uzasadnioną względami interesu publicznego, proporcjonalnymi do wprowadzonych ograniczeń w sytuacji prawnej kobiet - urzędników służby cywilnej. Co więcej, nie jest konieczne wskazanie istnienia takich względów przy podejmowaniu decyzji o rozwiązaniu stosunku pracy. Za bardzo istotne uznać tu należy stanowisko Sądu Najwyższego, iż "nabycie prawa do emerytury (...) stanowi wystarczającą przesłankę rozwiązania stosunku pracy z urzędnikiem państwowym mianowanym w drodze wypowiedzenia.
Zakazując dyskryminacji kobiet /art. 1/ konwencja przyjmuje też ideę "uprzywilejowania wyrównawczego", stwierdzając w art. 4, iż nie może być uznawane za dyskryminację podjęcie przez państwo okresowo specjalnych środków zmierzających do przyspieszenia faktycznej równości kobiet i mężczyzn.
Koncepcja uprzywilejowania wyrównawczego jest też znana orzecznictwu konstytucyjnemu wielu państw. Tylko tytułem przykładów należy wskazać orzeczenie belgijskiego Trybunału Arbitrażowego z dnia 27 stycznia 1994 r. /nr 9/94/ i orzeczenia portugalskiego Trybunału Konstytucyjnego nr 713/96 /Diario da Republica nr 157 z dnia 9 lipca 1996 r./. Orzeczenie belgijskie uznało niekonstytucyjność zróżnicowania wieku mężczyzn i kobiet przez przepisy dotyczące zagwarantowania minimalnych dochodów osobom starszym i podkreśliło m.in., że "zróżnicowania wyrównawcze" są dopuszczalne, ale tylko, jeżeli służą one naprawieniu faktycznie zachodzącej dyskryminacji. Trybunał portugalski uznał konstytucyjność regulacji różnicujących wiek mężczyzn i kobiet w sprawach wypadków przy pracy wskazując, iż "dyskryminacja pozytywna" na rzecz kobiet nie narusza konstytucji i powinna być traktowana jako forma "kompensacji wobec faktycznej dyskryminacji kobiet w płaszczyźnie socjalnej, ekonomicznej, seksualnej i obywatelskiej". Z kolei w orzecznictwie hiszpańskim za dopuszczalne uważa się takie /ale też tylko takie/ "zróżnicowania wyrównawcze", które mają służyć ułatwieniu zintegrowania kobiety w procesie pracy /zob. orzeczenia nr 19/1989, nr 16/1995 i nr 317/1994/.
Gdy chodzi o prawo Unii Europejskiej, to znaczenie podstawowe dla sformułowania zasady równości kobiet i mężczyzn ma art. 119 Traktatu Rzymskiego, rozwinięty w kilku dyrektywach wspólnotowych, z których najważniejszą jest ma dyrektywa nr 207/1976 z dnia 9 lutego 1976 w sprawie urzeczywistnienia zasady równego traktowania mężczyzn i kobiet w zakresie dostępu do zatrudnienia, kształcenia zawodowego i awansu zawodowego oraz w zakresie warunków pracy. Na tle tej dyrektywy odnotowania wymaga orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 26 lutego 1986 r., 152/84 /M.H.Marshall v. Southampton and West Hampshire Area Health Authority/, w którym uznano, że "art. 5 dyrektywy musi być interpretowany w ten sposób, że ogólna polityka zatrudnienia przewidująca zwolnienie kobiety tylko z powodu osiągnięcia lub przekroczenia wieku emerytalnego wymaganego do nabycia emerytury państwowej, jeżeli wymagany wiek jest zróżnicowany dla mężczyzn i dla kobiet, stanowi dyskryminację ze względu na płeć, niezgodną z tą dyrektywą. Podobne stanowisko zajął ETS w orzeczeniu /z tej samej daty/ w sprawie 262/84 /Vera Mia Beets - proper v. F. van Lanschot Bankiers n. V./ - zob. L.Florek: Orzecznictwo ETS w sprawach dotyczących równego traktowania kobiet i mężczyzn, Polityka Społeczna 1995, nr 11-12, str. 11.
Prawo Unii Europejskiej nie ma oczywiście mocy wiążącej w Polsce. Trybunał Konstytucyjny pragnie jednak zwrócić uwagę na postanowienia art. 68 i art. 69 Układu Europejskiego ustanawiającego stowarzyszenie między Rzecząpospolitą Polską z jednej strony, a Wspólnotami Europejskimi i ich Państwami Członkowskimi z drugiej strony /Dz.U. 1994 nr 11 poz. 38 ze zm./. Zobowiązują one Polskę do podjęcia "wszelkich starań w celu zapewnienia zgodności jej przyszłego ustawodawstwa z ustawodawstwem Wspólnoty" i odnoszą to zobowiązanie m.in. do przepisów regulujących "ochronę pracownika w miejscu pracy". Trybunał Konstytucyjny uważa, że pochodną zobowiązania do zapewnienia zgodności ustawodawstwa /ciążącego przede wszystkim na parlamencie i na rządzie/ jest zobowiązanie do nadawania obowiązującemu ustawodawstwu takiego rozumienia, które służyć będzie możliwie najpełniejszemu zapewnieniu tej zgodności.
5. Na tle powyższych ustaleń Trybunał Konstytucyjny dokonał oceny zgodności z konstytucją unormowania zawartego w art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej. Trybunał Konstytucyjny jest zdania, że ocena ta powinna być przeprowadzona w nawiązaniu do wskazanych wyżej idei przewodnich odnoszących się do regulacji socjalno - pracowniczych różnicujących sytuację prawną kobiet i mężczyzn.
Punktem wyjścia jest stwierdzenie, że przy ocenie tych regulacji nie ma konstytucyjnych podstaw do formułowania tak ścisłej zależności pomiędzy uprawnieniami a obowiązkami pracowników obu płci, by ich ogólny "bilans" miał przybierać taką samą wartość. Innymi słowy, nie ma konstytucyjnych podstaw do przyjmowania tezy, że jeśli sytuacja prawna pracownika - kobiety wykazuje w jakimś fragmencie uprzywilejowanie w stosunku do pozycji mężczyzny, to zasada równości pozwala /a może nawet - nakazuje/ zrównoważenie tego przywileju przez nałożenie na pracownika - kobietę obowiązków, które nie odnoszą się do pracownika - mężczyzny. Nie można więc uzasadniać istnienia czy wprowadzenia takich obowiązków argumentem, iż stanowią one konsekwencję uprzywilejowania kobiet. Uprawnienia pracowników - kobiet /ich przywileje w stosunku do mężczyzn/ też mogą oczywiście naruszyć zasadę równości i nie ma przeszkód, by oceniać je z tego punktu widzenia. Zawsze jednak punktem wyjścia dla oceny tych uprawnień musi być konstytucyjny nakaz zapewnienia kobiecie równouprawnienia /art. 78 przepisów konstytucyjnych/ i dopiero na tym tle możliwe jest rozważanie pytania, czy zróżnicowanie sytuacji prawnej mężczyzny wobec kobiety nie stanowi jego dyskryminacji w rozumieniu ogólnej normy art. 67 ust. 2. Jeżeli zróżnicowanie to pozostanie w ramach "uprzywilejowania wyrównawczego", a więc jeżeli na jego rzecz przemawiać będą dostateczne argumenty społeczne, a zwłaszcza wzgląd na zapewnienie kobiety faktycznej równości w zatrudnieniu, to zróżnicowanie to można będzie uznać za uzasadnione takimi wartościami konstytucyjnymi, jak ogólna zasada sprawiedliwości społecznej i szczególna zasada równouprawnienia. Inną metodę oceny należy natomiast odnosić do regulacji, które ustanawiają uprawnienia pracowników - mężczyzn /ich przywileje/ w stosunku do kobiet. W dzisiejszych warunkach w Polsce nie ma jeszcze podstaw do traktowania mężczyzn jako słabszej grupy społecznej. Wszelkie takie regulacje muszą więc podlegać od razu ocenie z punktu widzenia generalnych kryteriów ustanowionych w art. 67 ust. 2 przepisów konstytucyjnych, a nie ma podstaw do poszukiwania ich uzasadnienia w postanowieniach art. 78 tych przepisów.
Trybunał Konstytucyjny uważa więc, że w ocenie konstytucyjności regulacji zawartej w art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej należy rozdzielnie traktować uprawnienia i obowiązki, jakie wynikają z niej dla kobiet - urzędników służby cywilnej. Odmienne podejście kolidowałoby z konsekwencjami wynikającymi z art. 78 przepisów konstytucyjnych i prowadziłoby do - wątpliwego logicznie i społecznie - mnożenia nierówności prawnych, tak by nierówność istniejącą w jednej dziedzinie "wyrównać" przez stworzenie nierówności w dziedzinie innej. Dokonywane przez prawo zróżnicowanie obywateli, którego celem jest doprowadzenie do faktycznej równości kobiet i mężczyzn w sferze zatrudnienia, nie może być podstawą ani uzasadnieniem dla kreowania nierówności na innej płaszczyźnie.
Decyzję w tej sprawie przepis /art. 13 ust. 1 pkt 5 ustawy o pracownikach urzędów państwowych/ pozostawia pracodawcy, nie nakładając na niego żadnych dodatkowych ograniczeń czy powinności" /wyrok z dnia 14 maja 1996 r. jw., str. 717/. Nie ma przeszkód logicznych dla odniesienia tego rozumowania do interpretacji art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej, bo treść obu przepisów jest merytorycznie identyczna. Nie ma też podstaw, by kwestionować prawidłowość powyższej wykładni, bo oczywista i niezaprzeczalna jest przecież kompetencja SN do wypowiadania się w kwestiach dotyczących prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Należy tym samym uznać, że przepis art. 44 ust. 2 pkt 1 - o ile zaistnieją zapisane w nim przesłanki - daje podstawy do rozwiązania stosunku pracy w oparciu o uznanie pracodawcy i nie nakłada na pracodawcę obowiązku wskazania jakichkolwiek innych argumentów takie rozwiązanie stosunku pracy uzasadniających. Skoro taką wykładnię art. 44 ust. 2 pkt 1 należy uznawać za jedynie prawidłową, a skutki stosowania tak rozumianego przepisu mogą przybierać charakter dyskryminacyjny, to uznać należy, że wadliwy jest sam przepis, a nie praktyka jego stosowania. Tym samym konieczne jest uznanie, że przepis ten ma - sam w sobie - charakter dyskryminacji ze względu na płeć.
To stwierdzenie przesuwa całą sprawę na płaszczyznę konstytucyjną a w tej płaszczyźnie zarówno obecne, jak i przyszłe przepisy konstytucyjne rezerwują dla Trybunału Konstytucyjnego bezwzględną wyłączność dla orzekania o niekonstytucyjności ustaw.
6. Trybunał Konstytucyjny jest zdania, że do oceny art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej należy odnieść konkluzje wyrażone w orzeczeniu Kw 5/91 dotyczącym art. 95 ust. 2 pkt 1 ustawy o szkolnictwie wyższym. Prawda, że SN - zajmując stanowisko w sprawie konstytucyjności art. 13 ust. 1 pkt 5 ustawy o pracownikach urzędów państwowych - uznał, że to orzeczenie TK nie znajduje bezpośredniego przełożenia na badaną tam regulację. Z jednej bowiem strony ustawa o szkolnictwie wyższym przewidywała rozwiązanie stosunku pracy z mocy prawa, a ustawa o pracownikach urzędów państwowych pozostawiała sprawę zwolnienia pracownika do decyzji pracodawcy. Z drugiej zaś strony, skoro Sejm zmieniając ustawę o szkolnictwie wyższym nie wyeliminował podobnych przepisów z innych ustaw, to pośrednio dał wyraz przekonaniu, że te inne ustawy nie zawierają treści o dyskryminacyjnym charakterze /wyrok z dnia 14 maja 1996 r., jw. str. 716/.
Rozumowanie to nie wydaje się jednak możliwe do przyjęcia w niniejszej sprawie.
Art. 44 ust. 2 pkt 1 ustawy o służbie cywilnej nie przewiduje rozwiązania stosunku pracy z mocy prawa, a - tak samo, jak art. 13 ust. 1 pkt 5 ustawy o pracownikach urzędów państwowych - pozostawia to uznaniu pracodawcy. Z punktu widzenia sytuacji prawnej urzędnika - kobiety zmienia to jednak niewiele, bo nadal pozostaje możliwość - wcześniejszego od mężczyzny - przeniesienia jej na emeryturę bez jej zgody. Z punktu widzenia funkcjonowania służby cywilnej, skutki takiej uznaniowości mogą zaś być nawet bardziej szkodliwe niż automatyzm ustania stosunku pracy po ukończeniu określonego wieku. Stale istniejąca możliwość rozwiązania stosunku pracy z kobietą, której pozwolono pozostać w służbie mimo ukończenia 60 lat życia, może całkowicie uzależnić ją od przełożonych, eliminując ten stopień bezstronności i neutralności, jaki na urzędnika służby cywilnej nakładają wymogi art. 1 i art. 47 pkt 4 ustawy o służbie cywilnej.
Pozbawiony jest też relewantności argument, że Sejm - znając orzeczenie Kw 5/91 - uchyliłby lub nie przyjmowałby analogicznych rozwiązań w innych ustawach. Ustawodawczych decyzji Sejmu nie można traktować w kategoriach precedensów sądowych. Wszelki proces nowelizacji ustawy obowiązującej czy uchwalania ustawy nowej przebiega jako wypadkowa różnego rodzaju dążeń i interesów, nie zawsze też możliwe jest abstrakcyjne wydobycie wszystkich konsekwencji konstytucyjnych, jakie mogą wynikać z nowej regulacji. Rzeczywista treść przepisu ujawnia się dopiero w toku jego stosowania - dość powiedzieć, że dopiero orzecznictwo NSA i SN odkryło ostateczny sens i konsekwencje prawne art. 13 ust. 1 pkt 5 ustawy o pracownikach urzędów państwowych. Jeżeli w ustawie z dnia 5 lipca 1996 r. pojawił się przepis rodzący konsekwencje o charakterze dyskryminacyjnym, to obowiązkiem Trybunału Konstytucyjnego jest uznanie jego niekonstytucyjności.
Powtórzyć więc należy stanowisko wyrażone w orzeczeniu z dnia 24 września 1991 /Kw 5/91/: "Konstytucyjne gwarancje równości kobiet i mężczyzn - to także równość zawodowa, w tym równość szans". Omawiany przepis ustawy o służbie cywilnej stwarza możliwość pozbawienia kobiety - urzędnika służby cywilnej szansy kontynuowania działalności zawodowej na równi z mężczyznami. Tym samym przepis ten staje się czynnikiem dyskryminującym kobiety w stosunku do mężczyzn o takim samym statusie zawodowym, a więc narusza zarówno art. 67 ust. 2, jak i art. 78 ust. 1 i 2 przepisów konstytucyjnych.
Z tych względów Trybunał Konstytucyjny orzekł jak w sentencji.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 13.07.2026. · Źródło