II SA/Ke 164/25
WyrokWSA w Kielcach2025-05-22
Skład orzekający: Jacek Kuza, Krzysztof Armański, Agnieszka Banach
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy organ administracji publicznej prawidłowo ocenił materiał dowodowy w postępowaniu wznowionym dotyczącym przyznania statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych, uwzględniając wcześniejsze orzeczenia sądu administracyjnego?Ratio decidendi
Organ administracji publicznej naruszył przepisy postępowania, w szczególności art. 7, 77 § 1, 80 i 107 § 3 k.p.a. oraz art. 145 § 1 pkt 5 k.p.a. i art. 153 p.p.s.a., poprzez nierzetelną i niepełną ocenę materiału dowodowego, nieustosunkowanie się do wszystkich dowodów oraz niewykonanie zaleceń sądu zawartych w poprzednim orzeczeniu. W konsekwencji, zaskarżona decyzja została wydana z naruszeniem prawa procesowego w stopniu, który mógł mieć istotny wpływ na wynik sprawy.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła wniosku A. D. o potwierdzenie statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych. Po przyznaniu statusu decyzją z 2021 r., organ wznowił postępowanie z uwagi na nowe dowody i okoliczności. Po ponownym rozpoznaniu sprawy, organ uchylił pierwotną decyzję i odmówił przyznania statusu, uznając, że skarżący nie spełnia przesłanek ustawy, a jego zwolnienie z pracy było związane ze skazaniem za nielegalne posiadanie broni, a nie działalnością opozycyjną. Skarżący wniósł skargę do WSA, zarzucając organowi wybiórcze traktowanie dowodów i pominięcie istotnych okoliczności.Rozstrzygnięcie
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach uchylił zaskarżoną decyzję Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z dnia 5 lutego 2025 r. oraz poprzedzającą ją decyzję tego samego organu z dnia 9 sierpnia 2024 r.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Jacek Kuza, Sędziowie Sędzia WSA Krzysztof Armański, Sędzia WSA Agnieszka Banach (spr.), Protokolant Starszy inspektor sądowy Joanna Nowak, po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 22 maja 2025 r. sprawy ze skargi A. D. na decyzję Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w Warszawie z dnia 5 lutego 2025 r. nr DSE3-K0918-D17701-61/25 w przedmiocie statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych we wznowionym postępowaniu uchyla zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję tego samego organu z dnia 9 sierpnia 2024 r. nr DSE2-K1063-D17701-54D/24.
Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w Warszawie decyzją z 5 lutego 2025 r., nr DSE3-K0918-D17701-61/25, na podstawie art. 138 § 1 pkt 1 w związku z art. 127 § 3 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jedn. Dz. U. z 2024 r. poz. 572 dalej "k.p.a.") oraz art. 5 w związku z art. 2 i art. 3 ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych (tekst jedn. Dz. U. z 2024 poz. 906, dalej "ustawa") w sprawie, której stroną jest A.D., utrzymał w mocy decyzję własną z 9 sierpnia 2024 r. nr DSE2-K1063-D17701-54D/24.
W uzasadnieniu decyzji organ wskazał, że A.D. złożył wniosek o potwierdzenie statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych. Decyzją z 21 maja 2021 r. Szef Urzędu przyznał wnioskowany status. Ponieważ po uprawomocnieniu się tej decyzji w sprawie pojawiły się nowe dowody i okoliczności, postanowieniem z 23 maja 2022 r. Szef Urzędu wznowił postępowanie administracyjne w sprawie, a następnie decyzją z 28 listopada 2022 r., utrzymaną w mocy decyzją z 27 stycznia 2023 r., uchylił decyzję własną z 21 maja 2021 r. i odmówił stronie potwierdzenia statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach wyrokiem z 21 czerwca 2023 r., II SA/Ke 175/23 uchylił decyzję z 27 stycznia 2023 r. i z 28 listopada 2022 r.
Ponownie rozpoznając sprawę, organ podniósł, że w postępowaniu wznowieniowym ustalono, że postępowanie, w którym zapadła decyzja było dotknięte wadliwością wskazaną w art. 145 § 1 pkt 5 k.p.a. W postępowaniu zakończonym wydaniem decyzji świadkowie L.N., E.I. i J.S., w rozmowach z pracownikiem urzędu stwierdzili, że nie mają wątpliwości, że zwolnienie A.D. z pracy w okresie stanu wojennego było represją za jego zaangażowanie. Świadek L.N. podała też, że zapamiętała wnioskodawcę jako człowieka zaangażowanego w pomoc "S." i propagowanie jej ideałów do końca lat 80-tych XX w. Według niej, polityczny charakter zwolnienia wnioskodawcy z pracy w okresie stanu wojennego nigdy nie ulegał wątpliwości - w szkole, gdzie pracowali, było o tym wiadomo od początku.
Organ wskazał, że świadkowie, pouczeni o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, w ramach wznowionego postępowania złożyli zeznania odmienne od wcześniejszych oświadczeń. Świadkowie E.I., J.S. oraz L.N. zeznali, że w istocie nie mają wiedzy o okolicznościach skazania wnioskodawcy, a następnie rozwiązania z nim umowy o pracę, nie byli bezpośrednimi świadkami tych wydarzeń, a informacje o nich posiadają od samego wnioskodawcy bądź ze słyszenia.
W oświadczeniu pisemnym z 28 lutego 2021 r. świadek L.N. potwierdziła, że wnioskodawca był redaktorem gazety zakładowej FSC "[...]", która była tubą propagandową, transmisją PZPR do załogi FSC i mieszkańców miasta. Wnioskodawca miał nie zgadzać się z tą sytuacją i jako jeden z nielicznych dziennikarzy podjął współpracę z "S." po jej powstaniu, pisał o inicjatywach "S.", robotniczych protestach, walce z reżimem komunistycznym, co miało być źle widziane przez przełożonych redakcji. Przy wsparciu Komisji Fabrycznej "S." miał wywalczyć autonomiczną stronę w gazecie zakładowej "[...]". Z tego powodu miał być szykanowany przez czynniki partyjne oraz dyrekcję fabryki. Po wprowadzeniu stanu wojennego miano wytoczyć mu sfingowany proces o posiadanie kolekcjonerskiego egzemplarza broni, a po wyroku skazującym miał zostać zwolniony z pracy w trybie natychmiastowym. Po powrocie do pracy w szkolnictwie miał wstąpić do NSZZ "S." pracowników oświaty i wydawać czasopismo związkowe "B.".
W pisemnym oświadczeniu z 23 lutego 2021 r. świadek J. S. stwierdził, że A.D. był zatrudniony w Fabryce w S. na stanowisku starszego redaktora w gazecie zakładowej "[...]". W tej gazecie w 1981 r. miał pisać teksty dotyczące działalności ZZ "S", a pod koniec 1981 r. miał wynegocjować z dyrekcją zakładu, że ostatnia strona gazety zakładowej będzie przeznaczona dla potrzeb ZZ "S.". Redagowanie jej powierzono A. D., a teksty, które publikował miały być przychylne "S.". Nie podobało się to redakcji gazety, w składzie której mieli być tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Za swoją postawę A.D. miał być wielokrotnie upominany, a po wprowadzeniu stanu wojennego zostać dyscyplinarnie zwolniony, co miało być spowodowane jego zaangażowaniem w działalność związkową.
Organ podał, że uzyskał informację od Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, że w zasobach archiwalnych IPN nie odnaleziono dokumentów potwierdzających prowadzenia przez stronę działalności opozycyjnej lub podlegania represjom określonym w art. 3 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej.
W toku prowadzonego postępowania wnioskodawca przedłożył oświadczenie świadka J. S., z którego wynikało, że A.D. pracował w redakcji gazety zakładowej FSC "[...]", dołączył do współpracy w krzewieniu idei [...]. Miał zostać oddelegowany przez Komisję Fabryczną ZZ "S." do uczestniczenia w dwóch turach I Ogólnopolskiego Zjazdu "S." w G., skąd przysyłał informacje o przebiegu obrad. Były one publikowane w piśmie związkowym "W. D.". Miał także wspierać Niezależny Biuletyn Informacyjny. Poparty przez Komisję Fabryczną "S.", miał wywalczyć w podległym władzom partyjnym tygodniku "[...]" autonomiczną stronę "Wiadomości Związkowe ZZ "S.", gdzie miał publikować informacje oraz artykuły związane z działalnością związku. Spotykało się to z atakami ze strony upartyjnionego kierownictwa redakcji oraz Komitetu Zakładowego PZPR. Po wprowadzeniu stanu wojennego A.D. wytoczono, zdaniem świadka, prowokacyjny proces o posiadanie broni. Był to niesprawny egzemplarz broni o walorach muzealnych. Po wyroku skazującym A.D. miał zostać zwolniony z pracy z redakcji w trybie natychmiastowym.
W trakcie rozmów telefonicznych pracownika organu z E. I. L. N..i J. S., świadkowie ci potwierdzili, że wnioskodawca był zaangażowanym członkiem "S." i redaktorem kolumny związkowej w gazecie zakładowej "[...]" oraz, że jego zwolnienie było represją za zaangażowanie.
Po dokonaniu oceny powyższych dowodów została wydana decyzja z 21 maja 2021 r., a po jej uprawomocnieniu do Urzędu wpłynęła opinia Stowarzyszenia "W. i S." oraz P. P. Przewodniczącego Świętokrzyskiej Wojewódzkiej Rady do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej i Osób Represjonowanych na temat działalności opozycyjnej A. D., z której wynikało, że strona nie prowadziła działalności opozycyjnej, a jego zwolnienie z pracy było wyłącznie związane z faktem skazania za nielegalne posiadanie broni.
W toku wznowionego postępowania, E.I. zeznał, że o działalności opozycyjnej wnioskodawcy nie ma wiedzy, ma natomiast wiedzę o jego działalności prowadzonej w okresie legalnych działań związkowych. Udało się wtedy uzyskać dla NSZZ "S." stronę w tygodniku "[...]", która była gazetą zakładową. Mogli tam publikować wiadomości, na których im zależało, zaś A.D. miał składać w całość uzyskane informacje. Miał być on również korespondentem prasowym na pierwszym krajowym zjeździe ZZ "S.". Świadek zeznał, że o sprawie procesu o posiadanie broni i zwolnienia z pracy wnioskodawcy nie miał wtedy wiedzy, gdyż został w tym czasie internowany.
Świadek J.S. zeznał, że wraz z M. P. zajmowali się publikacją informacji związkowych i "wywalczyli" rubrykę w gazecie zakładowej w FSC w S. "[...]". Świadek nawiązał kontakt ze stroną, który miał prowadzić wspomnianą rubrykę. Na prośbę świadka, wnioskodawca pojechał na pierwszy krajowy zjazd "S." w G.. Świadek stwierdził, że wnioskodawca pisał do ich związkowych wydawnictw, co trwało do wprowadzenia stanu wojennego. Dodał, że o aresztowaniu wnioskodawcy w związku z nielegalnym posiadaniem broni dowiedział się od niego rok temu.
Świadek L.N. zeznała, że nie ma wiedzy na temat działalności opozycyjnej A.D.. Stwierdziła, że czytała gazetę "[...]", w której znajdowały się artykuły dotyczące spraw związkowych i wie, że wnioskodawca redagował oraz wydawał gazetkę "B.". Zaznaczyła, że nie ma wiedzy na temat procesu sądowego, jaki toczył się przeciwko niemu.
W pisemnym oświadczeniu P. S. wskazał, że wnioskodawca należał do osób, które przyczyniły się do powstania i zarejestrowania w S. Stowarzyszenia, a na uznanie zasługuje wydawanie przez niego miesięcznika społeczno-kulturalno-literackiego "R.".
W pisemnym oświadczeniu Z. K. wskazała, że A.D. wspierał ją w działaniach na rzecz edukacji.
W pisemnym oświadczeniu A. Ł. wskazał, że wnioskodawca był człowiekiem S., czemu dawał wyraz w swoich tekstach, w redagowanej stronie fabrycznej S.. Dodał, że w stanie wojennym A.D. został zatrzymany i skazany za posiadanie broni, a chodziło o pamiątkowy egzemplarz muzealny karabinu [...]. Wskazał również, że prawdopodobnie wnioskodawca padł ofiarą operacji SB, która w ten sposób chciała go wyeliminować.
Przesłuchany 18 sierpnia 2022 r. w charakterze świadka P. P. zeznał, że świadkowie w sprawie A.D. nie mają wiedzy o jego działalności i represjach z pierwszej ręki, a wyłącznie od samego wnioskodawcy. Zdaniem świadka, wnioskodawca kłamie na temat represji, jakich miał doznać, proces o nielegalne posiadanie broni nie był sfingowany, a A.D. słusznie został skazany "za posiadanie sprawnej broni". Świadczyć o tym ma fakt, że na polecenie Pierwszego Sekretarza Miejskiego Komitetu PZPR, spokrewnionego z A. D., milicja miała uszkodzić broń posiadaną przez wnioskodawcę. Do samego uszkodzenia broni przez milicję jednak ostatecznie nie doszło. W opinii świadka wnioskodawca rozpoczął swoją działalność opozycyjną w lipcu 1981 r., kiedy redagował artykuły "S." w "[...]" oraz napisał kilka artykułów w "W.Z.". Jego działalność miała trwać do listopada 1981 r. Świadek stwierdził, że konflikt w redakcji "[...]" i represje, jakie się z tym wiązały, zaczęły się jeszcze przed wejściem A.D. w działalność "S.", zaś wnioskodawca wstąpił do "S." w nadziei na uniknięcie represji.
Świadek J.S. zeznał, że wnioskodawca pisał artykuły w gazecie FSC "[...]" i redagował ostatnią stronę, która była poświęcona "S.". Stwierdził, ze później słyszał, że osoba, która redagowała tę stronę została zwolniona z pracy. Dodał, że jego zdaniem wnioskodawca został zwolniony z pracy ze względu na to, że nie pasował do środowiska redakcji, które było PZPR-owskie. Wskazał, że "wykorzystano haka" w postaci wyroku. Świadek podał, że wiedzę o represjach wobec A.D. posiada od niego samego, a o jego działalności z redagowanej przez niego gazety.
Świadek A.W. zeznał, że A.D. był represjonowany od zawsze, a najbardziej za karabin, który miał posiadać. Miał zostać skazany i zwolniony z pracy. Świadek ma wiedzę o sprawie od wnioskodawcy, który tłumaczył swoją sytuację, gdy świadek był prezesem spółdzielni mieszkaniowej, a wnioskodawca nie miał czym opłacić rachunków.
W trakcie postępowania wnioskodawca nadesłał pismo, do którego dołączył m.in. "listę poparcia", podpisaną przez 16 osób. W liście tej poświadczono, że wnioskodawca w latach 80-tych XX w. działał w strukturach "S." jako redaktor pism związkowych. W okresie stanu wojennego był za to różnorodnie represjonowany, z procesem sądowym i zwolnieniem z pracy włącznie. Dodano, że proces o posiadanie muzealnego eksponatu broni był tylko pretekstem do skazania i odizolowania go od załogi za wspieranie "odważnym piórem" ruchu NSZZ Solidarność.
Świadek A. D.1, po pouczeniu o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań zeznał, że A.D. redagował kolumnę "W. Z. ZZ S. na ostatniej stronie "[...]", tygodnika samorządu pracowniczego FSC S.. W artykułach tych miały być zamieszczane krytyczne postulaty wobec władzy, kierownictwa zakładu czy partii. Po wprowadzeniu stanu wojennego zaczęto szukać "haków" na różne osoby, także na A.D.. Wnioskodawca zbierał różne starocie, potem świadek usłyszał, że A.D. był właścicielem starego karabinu i z tego powodu wytoczono mu proces karny. Świadek stwierdził, że nie znał wtedy wyniku tego procesu, jednak jeszcze w 1982 r. słyszał, że wnioskodawca został skazany, a następnie zwolniony z pracy. Miał potem problemy ze znalezieniem pracy, ostatecznie został nauczycielem w wiejskiej szkole podstawowej. Świadek stwierdził, że jego zdaniem było to efektem prześladowań wnioskodawcy, w zemście za jego działania przed wprowadzeniem stanu wojennego.
Świadek A. Ł. zeznał, że poznał wnioskodawcę w połowie lat 70-tych XX w., obydwaj byli kolekcjonerami staroci. Pewnego dnia wnioskodawca miał pokazać świadkowi posiadany zardzewiały karabin. Wiosną 1982 r. A. Ł. miał zostać wezwany do złożenia zeznań w charakterze świadka w procesie A.D. Świadek zeznał wtedy, że widział ten karabin i był on niesprawny, przechowywany w celach kolekcjonerskich. Dodał, że całe to wydarzenie odebrał jako wyraz represji wobec A.D. Wnioskodawca był dziennikarzem gazety zakładowej "[...]", często pisał o "S." i nie krył swoich poglądów opozycyjnych. Świadek stwierdził, że nie potrafi dokładnie powiedzieć skąd ma wiedzę o działalności wnioskodawcy - możliwe, że w tamtym czasie czytał gazetę "[...]". Świadek stwierdził, że nie ma wiedzy o działalności wnioskodawcy, po jego skazaniu.
Organ zaznaczył, że prowadząc ponowne postępowanie w szczególności miał na uwadze zalecenia zawarte w orzeczeniu zapadłym w przedmiotowej sprawie i dopuścił dowód z przesłuchania kolejnych osób. Wezwany ponownie E.I. nie stawił się na przesłuchaniu.
P. S. zeznał, że jest działaczem Rady Krajowej Stowarzyszeń. Ten ruch skupiał twórców nieprofesjonalnych związanych z zakładami pracy, najczęściej skupionych w zakładowych domach kultury. Dodał, że przed 1981 r. udał się do Starachowic jako przedstawiciel Stowarzyszenia i tam usłyszał, że jest taki dziennikarz i poeta A.D., działający w gazecie zakładowej. Wtedy krążyła taka opinia, że jest to człowiek niepokorny i zaangażowany w S.. Później poznał wnioskodawcę osobiście, a on przystąpił do Stowarzyszenia. Dodał, że A.D. pracował w gazecie "[...]". Świadek wskazał, że nie ma wiedzy na temat tego, czy wnioskodawca prowadził kolportaż, ale wie, że był aktywnym działaczem S.. Podał, że była głośna sprawa, że A.D. musiał odejść z redakcji gazety, ale nie wie, czy coś innego go spotkało. Świadek ma również wiedzę, którą pozyskał z książki autorstwa A.D., że miał on sprawę w związku z posiadaniem jakiejś historycznej broni, ale nie zna szczegółów. Wskazał również, że szczegółowej wiedzy na temat innych form działalności wnioskodawcy nie ma, ale był on bardzo aktywny na polu dziennikarskim w pismach zakładowych.
Z. K. zeznała, że nie ma wiadomości odnośnie działalności opozycyjnej A.D. w S.. Dodała, że poznała wnioskodawcę w latach 80-tych XX w. Łączyły ich sprawy ideowe, wychowanie młodzieży wiejskiej, a żadnych związków politycznych nie mieli i świadek zupełnie nie zna działalności strony w sferach politycznych.
L.N. zeznała, że niewiele wie, na temat działalności wnioskodawcy, bo w tamtym czasie to była działalność zakonspirowana. Wskazała, że "[...]" to była komunistyczna gazetka, ale A.D. prowadził tam dział związany z S. od lat 70-tych XX w. Dodała, że o innej jego działalności nie ma wiedzy, sądzi, że współpracował z S., ale nie wie czy do niej należał. Wskazała również, że dowiedziała się z książki A.D., że spotkały go represje, że było zwolnienie z pracy z FSC jako dziennikarz, ale nie pamięta szczegółów tego zwolnienia. Odnośnie okoliczności w jakich zostało złożone jej pisemne oświadczenie i kto sporządzał jego treść stwierdziła, że A.D. sporządzał to oświadczenie, bo ona nie miałaby wiedzy, odnośnie dat itd., i że nie zapoznała się z tym tekstem. Dodała, że nie ma szczegółowej wiedzy na temat zwolnienia wnioskodawcy, a oświadczenie odbiega treścią od zeznań, gdyż nie zapoznała się z nim dokładnie przed podpisaniem.
J.S. zeznał, że był członkiem komisji fabrycznej FSC w S., wraz z M.P. zdecydowali powierzyć A.D. prowadzenie rubryki S. w "[...]". W tej rubryce mogli przekazywać materiały szkoleniowe czy informacyjne. Poza tym A.D. uczestniczył jeszcze w redakcji "W. D." oraz został oddelegowany na I Zjazd S. w G., by sporządził sprawozdania i relacje z tego wydarzenia. A.D. w ocenie świadka, aktywnie działał na polu informacji, a na czym polegała jego działalność dokładnie, wiedzieli tylko świadek i M. P.. Ta działalność strony zaczęła się w 1980 r. Świadek podał, że wnioskodawca w latach 80-tych XX w. zajmował się pracą dziennikarską, a o kolportażu nie ma wiedzy. Wskazał, że A.D. działał w latach 1980-1981, prowadził działalność do stanu wojennego, gdyż 13 grudnia 1981 r. gazeta przestała wychodzić, o aresztowaniu i zwolnieniu wnioskodawcy dowiedział się od niego samego. Dodał, że po sprawie sądowej w 1982 r. A.D. nie mógł się zaangażować bardziej, żadna działalność nie była wtedy możliwa. Zaznaczył, że oprócz tego, że wnioskodawca był aresztowany, to nic więcej nie może powiedzieć. Stwierdził, że osobiście sporządzał treść oświadczeń w tej sprawie.
Przesłuchany 17 maja 2024 r. A.Ł. zeznał, że połączyła go ze stroną pasja do historii i kolekcjonerstwa. Pewnego razu pokazał świadkowi pamiątkę rodzinną, prawdziwy karabin, a tak naprawdę to, co z niego zostało, czyli obrzyn. Zdaniem świadka eksponat ten nie był żadną bronią, wtedy był już zardzewiały, miał charakter bardziej sentymentalny, pewnego rodzaju artefaktu. Dodał, że kiedy nastał stan wojenny dowiedział się, że A.D. został aresztowany, świadek pomyślał, że wnioskodawca pewnie był zaangażowany w jakąś działalność opozycyjną. Później świadek dostał wezwanie do Sądu Garnizonowego w Kielcach w sprawie A.D., gdzie został przesłuchany. Powiedział wtedy, że wnioskodawca jest kolekcjonerem, a odnośnie broni, że jest to przedmiot kolekcjonerski, pamiątka rodzinna i nie było to używane w żaden sposób. Świadek później dowiedział się, że A.D. dostał wyrok, chyba 8 miesięcy w zawieszeniu i wie, że przez pewien czas przebywał w areszcie. Dodał, że skojarzył to jako element represji na wnioskodawcy, a postrzegał go jako działacza i dziennikarza opozycyjnego, który pisał przed stanem wojennym, zbierał materiały odnośnie S. i publikował w "[...]". Świadek wskazał, że przeszukanie, wywleczenie na mróz i areszt oraz całe postępowanie przed sądem, traktował jako represje za to, co robił, ktoś mu nie darował, że był redaktorem S.. Dodał, że ktoś mógł wiedzieć, że A.D. kolekcjonuje takie rzeczy i wykorzystać to jako pretekst. Musiał to być jakiś donos i operacyjne działanie wokół jego osoby. Wskazał, że takie jawne przyznawanie się do S., świadczy o tym, że A.D. odpowiadał prawnie i merytorycznie za tę działalność redaktorską. Świadek sądzi, że od końca lat 70-tych XX w. A.D. był dziennikarzem, a rubrykę S. prowadził w 1981 r., aż do wprowadzenia stanu wojennego. A.Ł. zeznał również, że nie ma wiedzy na temat innej działalności wnioskodawcy oraz nie wie, czy należał do jakichś struktur zorganizowanych. Dodał, że A.D. prawdopodobnie wyrzucono z pracy, ale nie pamięta, żeby w latach 80-tych XX w. miał wiedzę na ten temat.
H.M. zeznał, że w 1981 r. wnioskodawca dodawał mu otuchy, kiedy prowadził głodówkę, z powodu odmowy wydania paszportu na wyjazd do Paryża. Dodał, że A.D. był dziennikarzem gazety "[...]" i dostał jedną stronę na potrzeby S., był na pierwszym zjeździe S. w G. sporządził relację z tego wydarzenia. Stwierdził, że A.D. próbowano "utrącić", bo wspierał S. Dodał, że nie zna bliżej szczegółów represji dotyczących strony, ale uważa, że ktoś chce zrobić mu krzywdę, negując zasadność przyznania mu dodatku. Świadek wskazał, że nie pamięta, by wnioskodawca należał do struktur zorganizowanych.
Organ podkreślił, że informacje zawarte w opisie działalności strony oraz oświadczeniach i zeznaniach świadków, dowodzą jedynie tego, że wnioskodawca w latach 70-tych i na początku lat 80-tych XX w. pracował jako dziennikarz i przez krótki czas w 1981 r. redagował wiadomości związkowe ZZ S. w gazecie "[...]" w S. Praca w postaci redagowania niezależnych wiadomości związkowych nie jest wystarczającym czynnikiem, by uznać, że wnioskodawca spełnia przesłanki pozwalające na potwierdzenie statusu działacza opozycji antykomunistycznej czy osoby represjonowanej z powodów politycznych.
Dalej organ wskazał, że prowadząc postępowanie po wydaniu decyzji z 9 sierpnia 2024 r. uzyskał informację z Archiwum Państwowego w Kielcach, że w zespołach archiwalnych 21/984 Komitet Zakładowy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Fabryce w S. oraz 21/1017 Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej "Prasa - Książki - Ruch" Kielce Wydawnictwo Prasowe w Kielcach nie odnaleziono dokumentacji związanej z zatrudnieniem strony w Fabryce Samochodów Ciężarowych jak i w redakcji "[...]". Z kolei z Sądu Okręgowego w Kielcach uzyskano informację, ze brak jest akt IP 860/82 w sprawie przywrócenia do pracy w Fabryce [...] A.D.. Ponadto organowi przekazano akta pracownicze strony z Agencji Rozwoju Regionalnego w Starachowicach.
Dalej Szef Urzędu, cytując art. 2 lub art. 3 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej, uznał, że strona nie prowadziła działalności opozycyjnej oraz nie podlegała represjom. Zaznaczył, że wnioskodawca prowadzić miał działalność polegającą na redagowaniu sekcji poświęconej sprawom związkowym w oficjalnej gazecie wydawanej przez Fabrykę w okresie legalnie działających związków zawodowych. Zauważył, że A.D. nie wskazywał na swoją nielegalną działalność związkową powadzoną w ramach struktur zorganizowanych lub we współpracy z nimi. Zarówno we wniosku o powiedzenie statusu jak i w trakcie wznowionego postępowania wnioskodawca podnosił jedynie swoje zwolnienie z gazety "[...]". W załączonym obszernym opracowaniu wydanym pod redakcją A.D. "S. i Stan Wojenny w S. - jego społeczne i gospodarcze reperkusje w 40 rocznicę pamiętnego 13 grudnia" strona także nie wskazuje na podejmowanie przez siebie działalności opozycyjnej.
Organ zwrócił uwagę, że dowodów na działalność opozycyjną wnioskodawcy nie przyniosła także kwerenda przeprowadzona w zasobach archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej oraz innych instytucjach, jak również nie wynika to z pozostałych zgromadzonych dokumentów. A.D. wskazał we wniosku, że został zwolniony z pracy w redakcji "[...]" w trybie natychmiastowym w czasie stanu wojennego oraz przez cały okres prowadzonego postępowania podnosił, że został zwolniony z pracy w wyniku sfingowanego procesu o nielegalne posiadanie broni. Jednak jak wykazało postępowanie wznowieniowe, brak jest na potwierdzenie tej okoliczności dowodów.
Organ dalej podniósł, że w niniejszej sprawie stwierdzone zostało, że Fabryka 1 lipca 1982 r. rozwiązała z A. D. umowę o pracę bez wypowiedzenia na podstawie art. 52 §1 pkt 2 Kodeksu pracy z powodu skazania wnioskodawcy prawomocnym wyrokiem Sądu Garnizonowego w Kielcach z 15 kwietnia 1982 r. na karę 7 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres 3 lat oraz karę grzywny za to, że A.D. od lata 1979 r. do 22 lutego 1982 r. w S. bez wymaganego zezwolenia posiadał broń palną w postaci karabinu - produkcji polskiej z 1926 r. Zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala natomiast stwierdzić, że rozwiązanie umowy o pracę spowodowane było uczestnictwem strony w wystąpieniu wolnościowym na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowania politycznych praw człowieka w Polsce.
A.D. wykonywał zawód dziennikarza w redakcji "[...]". Zawód dziennikarza będący jednocześnie zawodem zaufania publicznego musi spełniać kryteria instytucji zdolnej organizacyjnie i osobowo do działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa. Specyfika pracy dziennikarza, cele jakie ma realizować, charakter działań, jakie może podejmować sprawia, że dziennikarz, aby móc skutecznie wykonywać swoje obowiązki służbowe, musi pozostawać poza jakimikolwiek podejrzeniami o prowadzenie działalności sprzecznej z prawem.
W ocenie organu, już samo postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 286 i 48 § 2 kodeksu karnego mogło nasuwać uzasadnione wątpliwości redakcji, co do zachowania przez niego przymiotu osoby o nieposzlakowanej opinii. Utratę przymiotu nieposzlakowanej opinii nie powoduje tylko karalność danej osoby. Taki skutek może bowiem wywoływać także znalezienie się w kręgu podejrzeń bądź insynuacji. Zatem nieposzlakowana opinia to także ogólna ocena danej osoby w sferze etycznej. Skazanie A.D. z oskarżenia publicznego w oparciu o przepisy kodeksu karnego świadczy o niespełnieniu wymogu nieskazitelnej postawy moralnej, która determinuje możliwość wykonywania zawodu dziennikarza. Prawomocne skazanie za popełnienie przestępstwa ściganego z urzędu, sprawiło, że A.D. mógł utracić autorytet oraz wiarygodność w odbiorze społecznym, które to elementy są niezbędne do właściwego i skutecznego wykonywania obowiązków łączących się z pracą w zawodzie dziennikarza. Stanowisko to koresponduje także z treścią pisma zastępcy redaktora naczelnego W. Ż. działu kadr [...] z 1 lipca 1982 r. Z dokumentu tego wynika, że redakcja "[...]" wnioskuje o rozwiązanie umowy o pracę z A.D. ze skutkiem natychmiastowym z powodu skazania prawomocnym wyrokiem Sądu Garnizonowego w Kielcach, a tym samym zdaniem redakcji A.D. "utracił zdolność wykonywania zawodu dziennikarskiego. Ponadto, A.D. nie został zweryfikowany przez Sekretariat KZ PZPR do pracy w tym zawodzie w redakcji "[...]". Pogląd ten został także podzielony przez Okręgowy Sąd Pracy w Kielcach w wyroku z 10 września 1982 r. w sprawie A.D.. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że "zawód dziennikarza jest zawodem w służbie społecznej. Publiczny charakter i funkcja służebna tego zawodu stawiają wysokie wymogi moralne i etyczne dla osób zawód ten wykonujących. Jednym z wymogów i obowiązków dziennikarskich jest zwalczanie przejawów zła, naruszania zasad współżycia społecznego i obowiązującego prawa. Tymczasem wnioskodawca w okresie stanu wojennego wbrew zarządzeniu władzy państwowej o obowiązku zdania posiadanej nawet legalnie broni palnej do jednostek organów MO, posiadanej broni palnej nie ujawnia, a jej przypadkowe ujawnienie powoduje, że dopuścił się przestępstwa pospolitego, za co prawomocnie został skazany wyrokiem Sądu Garnizonowego w Kielcach".
Dodatkowo organ zaznaczył, że przepisy kodeksu pracy pozwalają na rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w trzech sytuacjach. Zgodnie z art. 52 Kodeksu pracy są nimi: ciężkie naruszenie podstawowych pracowniczych obowiązków, popełnienie przez pracownika przestępstwa, które uniemożliwia dalsze jego zatrudnianie, a także zawiniona utrata uprawnień koniecznych do pracy. Katalog ten jest wyczerpujący i poza wyżej wymienionymi sytuacjami nie jest dopuszczalne zwolnienie pracownika w tym trybie. Zwolnienie dyscyplinarne jest oświadczeniem woli pracodawcy. Rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia jest zatem jednostronnym oświadczeniem woli stanowiącym nadzwyczajny sposób ustania stosunku pracy. Jego złożenie skutkuje zakończeniem stosunku pracy z chwilą dojścia do drugiej strony w taki sposób, żeby mogła się zapoznać z jego treścią.
Organ podał, że podstawą rozwiązania umowy o pracę z A.D. był art. 52 § 1 pkt 2 kodeksu pracy tj. popełnienie przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem. Ponadto zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami rozwiązanie umowy o pracę przez zakład pracy bez wypowiedzenia z winy pracownika na podstawie art. 52 §1 pkt 2 kodeksu pracy mogło nastąpić niezależnie od tego, czy popełnił on przestępstwo na szkodę zakładu pracy czy też osoby trzeciej oraz czy szkoda pozostaje w związku z pracą, jeżeli przestępstwo - popełnione w czasie trwania umowy o pracę - uniemożliwia dalsze zatrudnienie pracownika na zajmowanym stanowisku.
W ocenie organu, brak jest podstaw do uznania za wiarygodne twierdzeń strony o postawieniu jej zarzutów kryminalnych w sfingowanym procesie - zdaniem wnioskodawcy egzemplarz broni miał być kolekcjonerski. Jednak w uzasadnieniu wyroku z 10 września 1982 r. wskazano: "naiwne jest twierdzenie wnioskodawcy, że był to eksponat muzealny broni palnej, o którego posiadaniu wiedziały inne bliżej nieokreślone osoby. Gdyby tak było, to nie zapadłby wyrok skazujący wnioskodawcę, który jako kolekcjoner nie mógł nie zdawać sobie sprawy, że nie jest to eksponat muzealny, o czym świadczy m.in. fakt, że ten egzemplarz broni przechowywany był nie w domu a w piwnicy. Rzeczywisty eksponat broni palnej o wartości muzealnej, oprócz karabinu, został mu zwrócony". Stanowisko sądu było również poprzedzone zasięgnięciem opinii Wydziału Badań Broni Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej MO w Warszawie mającej na celu ustalenie, czy zarekwirowany stronie egzemplarz broni posiadał zdolność do oddania strzału i rażenia celów. Dowodzi to, że proces sądowy przeprowadzony został rzetelnie z wyjaśnieniem kluczowych okoliczności z punktu widzenia wiadomości specjalnych przy uwzględnieniu zebranego w toku procesu i udostępnionego materiału dowodowego.
Zdaniem organu, poza sporem pozostają ustalenia dotyczące okoliczności posiadania broni przez stronę. A.D. sam również potwierdza powyższą okoliczność. Z akt sprawy wynika, że kolekcjonował on tego typu przedmioty, które, jak podaje we wspomnieniach, pokazywał innym członkom redakcji. Trudno jednak zgodzić się ze stanowiskiem wnioskodawcy, że proces został sfingowany, gdyż strona faktycznie broń posiadała, a metody pozbawiania możliwości zdolności do oddania strzału okazały się nieskuteczne, co wykazało postępowanie karne.
Niekonsekwentne i rozbieżne są także twierdzenia wnioskodawcy dotyczące historii posiadanego egzemplarza broni. Jak wspomina A.D. w książce swojego autorstwa, karabin Mauser z 1926 r. znalazł na strychu u swojego dziadka. Broń miała być własnością jego wujka, który jako milicjant zginął na Białostocczyźnie. Jak wynika z treści książki, autor niejednokrotnie pokazywał karabin wielu osobom, aż "któregoś marcowego dnia 1982 r. przyszedł do naszego mieszkania patrol milicji z nakazem rewizji. Zażądali zwrotu nielegalnie posiadanej broni" (źródło: "Solidarność" i stan wojenny w Starachowicach. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D. Starachowice 2022 r., s. 27). Jednak na podstawie prezentowanych dalej dokumentów, okazuje się, że było to 22 lutego 1982r. (źródło: "S. i stan wojenny w S.. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D., S. 2022 r., s. 213). Dalej A.D. wspomina: "Moja sytuacja była bardzo poważna. Zostałem oskarżony o to, że z bronią automatyczną w ręku chciałem obalić ustrój i to w stanie wojennym (źródło: "S." i stan wojenny w S.. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D, S. 2022 r., s. 28). A.D. został przesłuchany w Prokuraturze Garnizonowej w Kielcach i zwolniony do domu.
Organ zaznaczył, że karabin Mauser wz. 98, jaki został zarekwirowany stronie, jest karabinem jednostrzałowym. Aby strzelić po raz drugi, trzeba go przeładować (tzw. czterotakt). Można by uznać słowa A.D. o "automacie" za pomyłkę, gdyby w dalszej części wspomnień wnioskodawcy nie znalazły się jeszcze inne informacje: "Przypomniałem sobie, że pierwszym sekretarzem Komitetu Miejskiego PZPR jest mój kuzyn Z. S. (...). Powiedział, że odbył rozmowę z komendantem (był jego politycznym zwierzchnikiem). Zalecił mu, aby uszkodzili karabin tak, aby był niesprawny. Przetrącono więc iglicę i to powinno wystarczyć, aby uznać broń za niesprawną" (źródło: "S." i stan wojenny w S.. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D., S. 2022 r., s. 28). Z powyższego wynika, że wnioskodawca miał świadomość, że posiadana przez niego broń była sprawna. Dalej wnioskodawca wspomina: "Ekspertyza wykazała, że zabieg dokonany na broni w S. nie do końca się sprawdził, bo automat (z 1926 r.) nie strzelał wprawdzie seriami (przetrącona iglica), ale pojedyncze strzały mógł oddawać. To jednak wystarczyło aby zmniejszyć winę na mniejszy paragraf" (źródło: "S." i stan wojenny w S.. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D., Starachowice 2022 r., s. 29) - ekspertyzę wykonał Zakład Kryminalistyki Komendy Głównej MO w Warszawie w marcu 1982 r.
A.D. podaje także rozbieżne informacje na temat wyroku skazującego. W swoich wspomnieniach twierdzi, że skazano go na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata i dotkliwą karę grzywny (źródło: S." i stan wojenny w S.. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D., S. 2022 r., s. 12), jednak kilka stron dalej wskazuje, że wyrok wynosił 9 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata, plus wysoką grzywnę (źródło: "S." i stan wojenny w Starachowicach. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D., S. 2022 r., s. 30). Obie te informacje są nieprawdziwe, wyrok, jaki zapadł w sprawie to 7 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 3.000 zł grzywny.
Odnośnie okoliczności zwolnienia strony z pracy w redakcji "[...]" organ stwierdził, że wszyscy świadkowie wiedzę o tym wydarzeniu posiadają albo od samego wnioskodawcy lub dowiedzieli się o tym z wydanej przez niego książki. Żaden ze świadków nie zna bliżej szczegółów represji, jakie miały spotkać wnioskodawcę oraz nie miał bezpośredniej wiedzy na temat okoliczności i przyczyn wręczenia mu wypowiedzenia umowy o pracę. Świadkowie nie uczestniczyli w rozmowach dotyczących kwestii związanych z rozwiązaniem umowy o pracę. Zeznania świadków stanowią pośrednią relację o faktach, tj. opisują zdarzenia znane świadkowi ze słyszenia, nie zaś z własnej obserwacji. Ponadto zeznania części świadków były zmieniane - pouczeni o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, złożyli wyjaśnia odmienne od ich pisemnych oświadczeń, które A.D. złożył w postępowaniu zakończonym wydaniem decyzji o potwierdzeniu statusu. Zeznania świadków złożone w ramach przesłuchania na etapie wznowionego postępowania różniły się od oświadczeń złożonych w postępowaniu zwyczajnym - świadkowie początkowo wskazywali na polityczny charakter zwolnienia wnioskodawcy, a dopiero w późniejszym okresie stwierdzili, że o represjach dowiedzieli się z książki A.D. lub wskazywali, że cała ich wiedza pochodzi od strony. Zmiana stanowiska świadków odnośnie wiedzy o przyczynach zwolnienia w ocenie organu wskazuje na fakt, że wyjaśnienia oraz zeznania świadków należy uznać za niewiarygodne.
Ponadto w toku prowadzonego postępowania wykazano, że zwolnienie nastąpiło w wyniku skazania za nielegalne posiadanie broni, które to zwolnienie nie miało związku z prowadzeniem działalności opozycyjnej. Organ zaznaczył, że pracodawca na podstawie obowiązujących uwarunkowań w kodeksie pracy miał możliwość zakończenia stosunku pracy ze stroną. Również kwestia trudności ze znalezieniem pracy była związania z ciążącym na stronie wyrokiem.
W ocenie organu, brak jest podstaw do uznania, że pracodawca dążył do zwolnienia strony z powodu zarzutów kryminalnych zamiast politycznych. Nie było bowiem żadnych uzasadnionych podstaw, aby pracodawca musiał uciekać się do zawiadamia organów ścigania o nielegalnym posiadaniu broni i rozwiązywaniu umowy ze stroną w wyniku jej skazania, gdy mogła po prostu rozwiązać stosunek pracy, jak miało to miejsce w innych przypadkach, gdy zakłady pracy powołując się na dekret o stanie wojennym zwalczały działaczy opozycyjnych. Świadczą o tym również dokumenty pracownicze udostępniane przez ARR w S. z których wprost wynika, że powodem zwolnienia było skazanie strony.
Cytując treść art. 3 pkt 3 lit. c ustawy, organ podniósł, że trudno w omawianym stanie faktycznym uznać, ze wobec strony podjęto bezprawne działania polegające na podjęciu na jej szkodę przestępstwa lub wykroczenia. Organy ścigania, wysuwając zarzuty posiadania przez stronę broni, prowadziły jedynie czynności z przeszukania oraz wzywały stronę do składnia zeznań.
Skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach na powyższą decyzję, domagając się jej uchylenia, wniósł A.D..
Odnośnie kwestii orzeczenia doraźnego sądu wojskowego z okresu stanu wojennego dotyczącego nielegalnego posiadania broni palnej, skarżący zaznaczył, że zarówno on jak i świadkowie, którzy tę broń oglądali, zeznali w Sądzie Garnizonowym w Kielcach, że był to niekompletny, zardzewiały egzemplarz kolekcjonerski, mający jedynie wartość sentymentalną
Autor skargi zarzucił, że organ całkowicie pominął dokumenty z procesu oraz zwolnienia z pracy w redakcji w trybie natychmiastowym. W dokumentacji procesu nie ma stwierdzenia, że przedmiotowa broń była sprawna. Wprawdzie prokuratura wojskowa zapowiedziała rzeczoznawczą ekspertyzę, ale zakończyła się ona oględzinami lub ukryciem faktu, że była niesprawna. Gdyby takowa ekspertyza potwierdziła niesprawność broni, akt oskarżenia byłby bezzasadny. Zatem cały doraźny proces karny prowadzony przez prokuraturę wojskową w okresie stanu wojennego został oparty na fałszywych przesłankach.
Wnoszący skargę podniósł również, że nie podjęto wątku politycznego w sprawie. Organ oparł się wyłącznie na doniesieniu P. P., które zostało złożone w zemście za krytyczną ocenę skarżącego broszur świadka na temat ruchu "S." w S.. Natomiast został pominięty wątek konfliktu skarżącego z władzami starachowickiego P i S. (którego przebieg został w skardze obszernie przedstawiony) oraz samej osoby P. P.
O wybiórczym traktowaniu materiału dowodowego, w ocenie skarżącego, świadczy też przemilczenie zeznań świadka H. M., który potwierdził fakt opozycyjnej działalności skarżącego w tworzeniu niezależnej prasy związkowej, a P. P. nazwał kłamcą.
Co do kwestii stwierdzenia organu, że nie ma dowodów na represjonowanie skarżącego w okresie stanu wojennego, w skardze podniesiono, że starachowicka milicja pod koniec stanu wojennego zniszczyła większość dokumentacji związanej z inwigilowaniem i represjonowaniem działaczy opozycji antykomunistycznej. Dlatego organ powinien zwrócić się o dokumentację do archiwów komendy milicji/policji wojewódzkiej w Kielcach, do archiwów sądów wojskowych w Kielcach-Bukowce i w Krakowie oraz Najwyższego Sądu Wojskowego - Izba Karna w Warszawie, gdzie odbywała się rozprawa apelacyjna.
Zdaniem skarżącego o wybiórczej interpretacji zebranego materiału świadczy również fakt, że z monografii jego autorstwa "S. i stan wojenny w S." wyłuskano tylko, że pomylił się o miesiąc czy dwa w wielkości orzeczonej kary więzienia oraz, że nie epatował ponoszonymi represjami. Choć było oczywiste, że przeżywał potężny stres związany z pobytem w areszcie i na sali sądowej, a ten stres przeżywała również cała jego rodzina.
Odnośnie podniesionej w decyzji kwestii, że jako dziennikarz działał legalnie, a nie w konspiracji, skarżący uznał, że trzeba było znacznie więcej odwagi i ryzyka, niż np. roznosiciele ulotek, aby jawnie przeciwstawić się całej partyjnej machinie. Dodał, że legalnie był też na dwóch turach I Zjazdu "S." w G.
Dalej skarżący opisał, jakie przesłanki warunkujące przyznanie statusu osoby represjonowanej zostały przez niego spełnione. Autor skargi także stwierdził, że zmiana zeznań przez niektórych świadków była spowodowana działaniami P.P., dotyczy to głównie zeznań L. N.
W odpowiedzi na skargę organ wniósł o jej oddalenie.
W piśmie z 22 maja 2025 r. skarżący podtrzymał argumentację wyrażoną w skardze. Wskazał, że zaskarżona decyzja zawiera wady prawne polegające na zignorowaniu jego wniosków dowodowych oraz opinii niemal wszystkich świadków, potwierdzających jego opozycyjną działalność i restrykcyjne działania odwetowe zmilitaryzowanych służb soldateski, w tym i wymiaru sprawiedliwości.
Na rozprawie sądowej skarżący poparł skargę.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach zważył, co następuje:
Skarga zasługuje na uwzględnienie.
Sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej pod względem jej zgodności z prawem, o czym stanowi art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (tekst jedn. Dz. U. z 2022 r. poz. 2492 ze zm.). Stosownie do treści art. 3 § 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (tekst jedn. Dz. U. z 2024 r., poz. 935), zwanej dalej "p.p.s.a.", sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej i stosują środki określone w ustawie. Wojewódzkie sądy administracyjne sprawują powyższą kontrolę działalności organów pod względem zgodności z prawem. Zatem w zakresie dokonywanej kontroli sąd zobowiązany jest zbadać, czy organy administracji w toku postępowania nie naruszyły przepisów prawa materialnego i przepisów postępowania w sposób, który miał lub mógł mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Sądowa kontrola legalności zaskarżonych orzeczeń administracyjnych, sprawowana jest przy tym w granicach sprawy, a sąd nie jest związany zarzutami, wnioskami skargi, czy też powołaną w niej podstawą prawną, z zastrzeżeniem art. 57a (art. 134 § 1 p.p.s.a.).
Stosownie zaś do art. 145 § 1 pkt 1 p.p.s.a., uwzględnienie skargi następuje w przypadku naruszenia prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy (lit. a), naruszenia prawa dającego podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego (lit. b) lub innego naruszenia przepisów postępowania, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na wynik sprawy (lit. c). W przypadku natomiast braku wskazanych uchybień skarga podlega oddaleniu na podstawie art. 151 p.p.s.a.
Skarga A.D. zasługuje na uwzględnienie, albowiem zaskarżona decyzja została wydana z naruszeniem prawa procesowego w stopniu, który mógł mieć istotny wpływ na wynik sprawy.
W niniejszej sprawie, jak już wyżej wskazano, orzekał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach wyrokiem z 21 czerwca 2023 r. w sprawie sygn. akt II SA/Ke 175/23. Należy zaznaczyć, że zgodnie z art. 153 p.p.s.a. ocena prawna i wskazania co do dalszego postępowania wyrażone w orzeczeniu sądu wiążą w sprawie organy, których działanie, bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania było przedmiotem zaskarżenia, a także sądy, chyba że przepisy prawa uległy zmianie. Z kolei zgodnie z art. 170 p.p.s.a., orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe, a w przypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby. Oznacza to, że orzeczenie sądu administracyjnego wywiera skutki wykraczające poza zakres postępowania sądowoadministracyjnego, a jego oddziaływaniem objęte jest także przyszłe postępowanie administracyjne w sprawie.
W kontrolowanej sprawie skarga została wniesiona na decyzję Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych utrzymującą w mocy decyzję własną z dnia 9 sierpnia 2024 r., którą organ ten – we wznowionym postępowaniu - uchylił wydaną przez siebie ostateczną decyzję z dnia 21 maja 2021 r., potwierdzającą status A.D. jako osoby represjonowanej z powodów politycznych i odmówił A. D. potwierdzenia statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych.
W uzasadnieniu zaskarżonej decyzji organ stwierdził, że po uprawomocnieniu się tej decyzji w sprawie pojawiły się nowe dowody i okoliczności, w związku z wpłynięciem do Urzędu opinii Stowarzyszenia "W. i S." oraz P. P., przewodniczącego Świętokrzyskiej Wojewódzkiej Rady do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej i Osób Represjonowanych na temat działalności opozycyjnej A.D.. Z opinii tej wynika, że A.D. nie prowadził działalności opozycyjnej, zaś jego zwolnienie z pracy było wyłącznie związane z faktem, że został skazany za nielegalne posiadanie broni.
Z tych przyczyn postanowieniem z 23 maja 2022 r. Szef Urzędu wznowił postępowanie administracyjne.
Należy przypomnieć, że stosownie do art. 145 § 1 pkt 5 k.p.a., w sprawie zakończonej decyzją ostateczną wznawia się postępowanie, jeżeli wyjdą na jaw istotne dla sprawy nowe okoliczności faktyczne lub nowe dowody istniejące w dniu wydania decyzji, nieznane organowi, który wydał decyzję.
Jak wyjaśnił Naczelny Sąd Administracyjny (wyrok z 8 kwietnia 2025 r., III OSK 2974/24), spełnienie przesłanki z art. 145 § 1 pkt 5 k.p.a., otwierającej ponowne rozpoznanie i rozstrzygnięcie sprawy zakończonej decyzją ostateczną, wymaga wystąpienia łącznie trzech warunków. Pierwszy przewiduje, że zgłoszone okoliczności faktyczne lub dowody są nowe, a zatem nie były znane organowi rozpoznającemu sprawę w postępowaniu zwykłym. Drugi warunek wymaga, by nowe okoliczności faktyczne, nowe dowody miały istotne znaczenie dla sprawy. Występuje tu związek z regulacją materialnoprawną. Trzeci warunek, to istnienie okoliczności faktycznej, istnienie dowodu w dniu wydania decyzji objętej żądaniem wznowienia postępowania. Spełnienie łącznie tych trzech warunków daje podstawy do stwierdzenia, że postępowanie zakończone ostateczną decyzją zostało dotknięte istotnym naruszeniem przepisów prawa procesowego co do ustalenia stanu faktycznego, uzasadniając ponowne rozpoznanie i rozstrzygnięcie sprawy.
Kontrola spełniania we wznowionym postępowaniu, czy zachodzą te wyżej podniesione trzy przesłanki odbywa się z uwzględnieniem zasad postępowania administracyjnego. Jak podniósł Sąd w wyroku II SA/Ke 175/23, organ administracji jest zatem zobowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy (art. 77 § 1 K.p.a.) oraz podjąć wszelkie kroki niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego zgodnego z rzeczywistością (art. 7 K.p.a.).
W niniejszym przypadku, w ocenie Sądu, organ rozpoznając sprawę po wznowieniu postępowania ponownie uchybił tym przepisom w sposób mogący mieć istotny wpływ na wynik sprawy.
Zgodnie z zaleceniami Sądu zawartymi w uzasadnieniu wyroku z 21 czerwca 2023 r., jeśli chodzi o świadków w osobach E.I., L. N. oraz J. S. – jeśli organ uznawał, jak to wynika z uzasadnienia decyzji, że złożone przez nich pod rygorem odpowiedzialności karnej zeznania odbiegają treścią w istotnym dla sprawy zakresie od pisemnych oświadczeń tych osób, należało wyjaśnić przyczyny takiej zmiany, a w szczególności zapytać o to, w jakich okolicznościach zostały złożone pisemne oświadczenia, kto sporządzał ich treść, a wreszcie właśnie dlaczego, składając zeznania, relacjonowali odmiennie. Sąd podkreślił bowiem, że pisemne oświadczenia organ uznał przecież za potwierdzające fakt represjonowania skarżącego z powodów politycznych, co znalazło wyraz w pozytywnej dla niego decyzji z dnia 21 maja 2021 r. Sąd przeanalizował treść zeznań ww. świadków i wskazał, że jak wynika z powyższej analizy, widoczna jest nie tylko rozbieżność w zakresie jednoznaczności oceny przyczyn zwolnienia skarżącego z pracy, ale też istotna różnica w szczegółowości opisywanych zdarzeń. Przyczyny tej różnicy także należało wyjaśnić. Trzeba przy tym odnotować, że w złożonych pisemnych oświadczeniach ww. osoby nawiązują nie tylko do osoby A.D., ale podają też fakty dotyczące indywidualnie każdej z nich (np. co do okoliczności internowania, wyjazdu za granicę), co może wskazywać na wiarygodność tych oświadczeń. Tym bardziej zatem należało uzyskać stanowisko co do przyczyn zaistniałej zmiany. Wreszcie organ winien był dokonać oceny całego materiału dowodowego w tym zakresie, a zatem wyjaśnić dlaczego oparł swe rozstrzygnięcie na złożonych zeznaniach, a nie pisemnych oświadczeniach, a także pozostałych dowodach – w sytuacji zaistniałych istotnych rozbieżności.
Sąd zwrócił bowiem uwagę także na to, że organ w swych rozważaniach nie wziął pod uwagę i nie ocenił zeznań osób, które relacjonowały w sposób korzystny dla skarżącego, wskazując na J. S.. Sąd podniósł, że w podobnym tonie w swych zeznaniach wypowiadali się A. W., A. D. czy A.Ł.. Organ nie wziął pod uwagę także pisemnych oświadczeń tego ostatniego (k. 133), jak i wspomnianego wcześniej J.S. (k. 135), a także znajdującego się w aktach oświadczenia podpisanego przez 16 osób (k. 163). Nie przeanalizował wreszcie dokumentów dołączonych do wniosku skarżącego z k. 19-29 akt postępowania, mogących potwierdzać negatywny stosunek kierownictwa redakcji czy władz zakładu wobec skarżącego w związku z jego działalnością dziennikarską. Nie wypowiedział się również co do tego, czy, a jeśli tak to dlaczego, uznał za wiarygodne zeznania P. P., który, jak podnosi skarżący, w badanym okresie był uczniem I klasy szkoły "uzawodowionej" (ur. w 1964 r.), jak sam stwierdził wiedzę na temat osoby A.D. posiada "z historii", przy czym jego twierdzenia mają dla skarżącego jednoznacznie negatywny wydźwięk.
Niezwykle istotna w sprawie - z punktu widzenia przedstawionych wyżej wymagań pod adresem organu rozstrzygającego sprawę we wznowionym postępowaniu z powołaniem się na nowe okoliczności faktyczne lub nowe dowody istniejące w dniu wydania decyzji, nieznane organowi - była uwaga Sądu orzekającego w sprawie II SA/Ke 175/23, że fakt rozwiązania ze skarżącym umowy o pracę w związku ze skazaniem go za posiadanie broni wynikał już z dokumentów dołączonych do wniosku (k. 13-18), co nie stało na przeszkodzie w przyznaniu skarżącemu statusu osoby represjonowanej. Było to, jak należy wnosić, wyrazem słusznego w ocenie Sądu założenia, że fakt skazania za posiadanie broni nie wyklucza sam w sobie przyjęcia, iż rozwiązanie ze skarżącym umowy o pracę mogło stanowić wyraz represji z powodów politycznych w rozumieniu art. 3 ustawy – pod warunkiem spełnienia wszystkich przesłanek tego przepisu, co jednak wymaga dokonania pełnych i wyczerpujących ustaleń.
Wobec rozbieżności w obszernym materiale dowodowym, dokonywanie ustaleń wymagało - zdaniem Sądu - tym większej wnikliwości, szczegółowości i ostrożności, dlatego w świetle art. 77 § 1 k.p.a. organ powinien uwzględnić wszystkie dowody przeprowadzone w postępowaniu, następnie dokonać oceny ich mocy i wiarygodności. Wskazanie faktów, które organ uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, oraz przyczyn, z powodu których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, organ powinien zawrzeć w uzasadnieniu decyzji (art. 107 § 3 K.p.a.). Tylko bowiem w ten sposób ocena dowodów może być sprawdzona w toku instancji i w postępowaniu przed sądem administracyjnym.
W kontrolowanej sprawie doszło kolejny raz do naruszenia powyższych przepisów, a dodatkowo naruszenia art. 153 p.p.s.a.
Obecnie w obszernym uzasadnieniu decyzji organ głównie opisuje dotychczasowy przebieg postepowania administracyjnego, przywołując treść zeznań wszystkich przesłuchanych osób w sprawie. W części uzasadnienia dotyczącego oceny prawnomaterialnej zebranego materiału dowodowego organ przytacza przepisy art. 2 i 3 ustawy i stwierdza, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwala stwierdzić, że w niniejszej sprawie rozwiązanie umowy o pracę z A.D. spowodowane było uczestnictwem strony w wystąpieniu wolnościowym na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowania politycznych praw człowieka w Polsce. Na uzasadnienie tego twierdzenia (całkowicie sprzecznego z przyjętym uprzednio za podstawę wydania decyzji z 21 maja 2021 r.) podaje następujące powody wydanego rozstrzygnięcia:
- skazanie A.D. z oskarżenia publicznego w oparciu o przepisy Kodeksu karnego świadczy o niespełnieniu wymogu nieskazitelnej postawy moralnej, która determinuje możliwość wykonywania zawodu dziennikarza;
- podstawą rozwiązania umowy o pracę z A.D. był art. 52 §1 pkt 2 Kodeksu pracy tj. popełnienie przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem;
- brak podstaw do uznania za wiarygodne twierdzeń strony o postawieniu jej zarzutów kryminalnych w sfingowanym procesie, bo uzasadnienie wyroku Okręgowego Sądu Pracy w Kielcach z 10 września 1982 r. dowodzi, że proces sądowy (karny) przeprowadzony został rzetelnie z wyjaśnieniem kluczowych okoliczności z punktu widzenia wiadomości specjalnych przy uwzględnieniu zebranego w toku procesu i udostępnionego materiału dowodowego, gdyż sąd pracy stwierdził, że naiwne jest twierdzenie wnioskodawcy, że był to eksponat muzealny broni palnej, o którego posiadaniu wiedziały inne bliżej nieokreślone osoby. Gdyby tak było, to nie zapadłby wyrok skazujący wnioskodawcę, który jako kolekcjoner nie mógł nie zdawać sobie sprawy, że nie jest to eksponat muzealny, o czy świadczy m.in. fakt, że ten egzemplarz broni przechowywany był nie w domu a w piwnicy. Rzeczywisty eksponat broni palnej o wartości muzealnej, oprócz karabinu, został mu zwrócony;
- poza sporem pozostają ustalenia organu pierwszej instancji dotyczące okoliczności posiadania broni przez stronę, z kolei niekonsekwentne i rozbieżne są twierdzenia wnioskodawcy dotyczące historii posiadanego egzemplarza broni;
- A.D. podaje także rozbieżne informacje na temat wyroku skazującego we wspomnienia skarżącego, które opisuje w publikacji "S." i stan wojenny w S.. Jego społeczne i gospodarcze reperkusje, pod red. A. D. (S. 2022 r., s. 12);
- odnośnie okoliczności zwolnienia strony z pracy w redakcji "[...]". wszyscy świadkowie wiedzę o tym wydarzeniu posiadają albo od samego wnioskodawcy lub dowiedzieli się o tym z wydanej przez niego książki. Żaden ze świadków nie zna bliżej szczegółów represji, jakie miały spotkać wnioskodawcę oraz nie miał bezpośredniej wiedzy na temat okoliczności i przyczyn wręczenia A. D. wypowiedzenia umowy o pracę. Świadkowie nie uczestniczyli w rozmowach dotyczących kwestii związanych z rozwiązaniem umowy o pracę. Zeznania świadków stanowią pośrednią relację o faktach, tj. opisują zdarzenia znane świadkowi ze słyszenia, nie zaś z własnej obserwacji;
- zmiana stanowiska w zakresie treści wyjaśnień i zeznań świadków odnośnie wiedzy o przyczynach zwolnienia A.D. wskazuje na fakt, że wyjaśnienia oraz zeznania świadków należy uznać za niewiarygodne;
- w ocenie organu brak jest podstaw do uznania, że pracodawca dążył do zwolnienia strony z powodu zarzutów kryminalnych zamiast politycznych. W ocenie organu nie było żadnych uzasadnionych podstaw, aby pracodawca tj: Fabryka musiała uciekać się do zawiadamia organów ścigania o nielegalnym posiadaniu broni i rozwiązywaniu umowy ze stroną w wyniku jej skazania, gdy mogła po prostu rozwiązać stosunek pracy, jak miało to miejsce w innych przypadkach, gdy zakłady pracy, powołując się na dekret o stanie wojennym, zwalczały działaczy opozycyjnych;
- zgodnie z art. 3 pkt 3 lit. b ustawy osobą represjonowaną z powodów politycznych jest osoba, która była inwigilowana przez organy bezpieczeństwa i pojęto wobec niej bezprawne działania polegające na popełnieniu na jej szkodę przestępstwa lub wykroczenia w związku z jej udziałem w wystąpieniu wolnościowym. Trudno w omawianym stanie faktycznym uznać, że wobec strony podjęto bezprawne działania polegające na popełnieniu na jej szkodę przestępstwa lub wykroczenia. Organy ścigania, wysuwając pod adresem strony zarzuty posiadania broni bez zezwolenia, prowadziły w sprawie czynności z przeszukań, wzywały stronę do składania zeznań. Nie stanowi to jednak represji w rozumieniu omawianego wyżej przepisu;
- organ stwierdził, że strona nie prowadziła działalności opozycyjnej w rozumieniu art. 2 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej ani nie podlegała represjom w rozumieniu art. 3 ustawy oraz że dokonano wnikliwej i wszechstronnej oceny dowodów w całokształcie materiału dowodowego zebranego w sprawie.
Zdaniem Sądu obecnie kontrolującego wynik sprawy, wynika z przedstawionej motywacji organu, że Szef Urzędu wyraźnie uchyla się od wnikliwej analizy zebranych w sprawie dowodów. Odnosi się do nich wyłącznie w postaci ogólnie sformułowanych twierdzeń. Nie ocenia dowodów z osobna, ani we wzajemnym ich powiązaniu, opiera się tylko na niektórych dowodach, nie wskazując przy tym dlaczego pozostałym odmawia wiarygodności. Z całą pewnością nie jest przecież wystarczające przytoczenie treści zeznań świadków, a następnie ich lakoniczna ocena, zwłaszcza, że wytyczne sądu administracyjnego orzekającego już w tej sprawie były jednoznaczne i wiążące dla Szefa Urzędu.
O ułomności przeprowadzonej w tej sprawie oceny dowodów mogą świadczyć chociażby błędne wnioskowania organu, że żaden ze świadków nie zna bliżej szczegółów represji, jakie miały spotkać wnioskodawcę oraz nie miał bezpośredniej wiedzy na temat okoliczności i przyczyn wręczenia A. D. wypowiedzenia umowy o pracę. Wyłącznie tytułem przykładu, bo oceną zeznań każdego świadka miał zająć się organ, należy przywołać treść zeznań A. Ł., który konsekwentnie w toku postępowania wskazywał na kluczowe przecież dla sprawy okoliczności zwolnienia z pracy skarżącego, że cyt.:" (...) kiedy nastał stan wojenny, gruchnęła wiadomość w Starachowicach, że p. A.D. został aresztowany, świadek pomyślał, że Wnioskodawca pewnie był zaangażowany w jakąś działalność opozycyjną. Później świadek dostał wezwanie do Sądu Garnizonowego w Kielcach w sprawie p. A.D., gdzie został przesłuchany. Powiedział wtedy, że Wnioskodawca jest kolekcjonerem, a odnośnie broni, że jest to przedmiot kolekcjonerski, pamiątka rodzinna i nie było to używane w żaden sposób. Świadek później dowiedział się, że p. A.D. dostał wyrok, chyba 8 miesięcy w zawieszeniu i wie, że przez pewien czas przebywał w areszcie. Dodał, że skojarzył to jako element represji na Wnioskodawcy, a postrzegał go jako działacza i dziennikarza opozycyjnego, który pisał przed stanem wojennym, zbierał materiały odnośnie S. i publikował w "[...]". Świadek wskazał, że przeszukanie, wywleczenie na mróz i areszt oraz całe postępowanie przed sądem, traktował jako represje, za to co robił, ktoś mu nie darował, że był redaktorem S.. Dodał, że ktoś mógł wiedzieć, że p. A.D. kolekcjonuje takie rzeczy i wykorzystać to jako pretekst. Musiał to być jakiś donos i operacyjne działanie wokół jego osoby."
Organ nie odniósł się do tych zeznań w kontekście pozostałych dowodów. Podobnie jeśli idzie o zeznania A. D1, który wskazał, że cyt.:" Po wprowadzeniu stanu wojennego zaczęto szukać "haków" na różne osoby, także na p. A.D.. Wnioskodawca zbierał różne starocie, potem świadek usłyszał, że p. A.D. był właścicielem starego karabinu i z tego powodu wytoczono mu proces karny. Świadek stwierdził, że nie znał wtedy wyniku tego procesu, jednak jeszcze w 1982 r. słyszał, że Wnioskodawca został skazany, a następnie zwolniony z pracy. Miał potem problemy ze znalezieniem pracy, ostatecznie został nauczycielem w wiejskiej szkole podstawowej. Świadek stwierdził, że jego zdaniem było to efektem prześladowań Wnioskodawcy, w zemście za jego działania przed wprowadzeniem stanu wojennego."
Gdyby Szef Urzędu wywiązał się z zaleceń Sądu zawartych w wyroku wydanym w sprawie II SA/Ke 175/23 wówczas dokonałby wszechstronnej oceny dowodów, która nie może być determinowana z góry przyjętym kierunkiem oceny tych zeznań, ale ma być rzetelna i obiektywna. Dopiero szczegółowa analiza przywołanych w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji zeznań świadków może przekonywać, że rozwiązanie z A.D. umowy o pracy nie było wynikiem stosowanej wobec niego represji za działalność opozycyjną, i aby świadkowie wiedzę o skazaniu wyrokiem karnym za posiadanie broni uzyskali wyłącznie od samego skarżącego czy z jego książki. Bez wykonania zaleceń Sądu taki wniosek jest aktualnie przedwczesny. Ogólne stwierdzenia organu dotyczące oceny dowodów z zeznań świadków nie mogą w tej sprawie stanowić o wypełnieniu dyspozycji art. 7, art. 77 § 1, art. 80 i art. 107 § 3 k.p.a., a co najważniejsze o wypełnieniu wymogów wynikających z art. 145 § 1 pkt 5 k.p.a. i art. 153 p.p.s.a.
Istotne jest w tej sprawie, że z uzasadnienia zaskarżonej decyzji - wydawanej przecież w postępowaniu nadzwyczajnym, gdy w obrocie prawnym funkcjonuje już i obowiązuje decyzja ostateczna, wydana przez ten sam organ w oparciu o dokonane przez ten organ czynności dowodowe, a potem prawnomaterialną ocenę ustalonych faktów – nie wynika, jakie nowe okoliczności lub nowe dowody nieznane organowi stały się podstawą uchylenia ostatecznej decyzji korzystającej z domniemania zgodności z prawem. Okoliczności takie jak aktywność dziennikarska skarżącego o charakterze opozycyjnym, skazanie wyrokiem skazującym za posiadanie broni, a następnie rozwiązanie umowy o pracę były bowiem znane organowi uprzednio. Wznowienie postępowania jest nadzwyczajnym trybem weryfikacji decyzji ostatecznych, przełamującym zasadę trwałości tych decyzji, co powoduje, że wyłącznie ściśle określone w przepisach k.p.a. przyczyny mogą prowadzić do uchylenia decyzji w tym trybie. a nową okoliczność w rozumieniu art. 145 § 1 pkt 5 k.p.a. nie może być uznana inna od dokonanej przez organ w pierwotnym postępowaniu ocena znanych wówczas temu organowi okoliczności i dowodów, gdyż w takiej sytuacji nie ma miejsca ujawnienie nowych okoliczności lub dowodów, a tylko odmienna ocena tego samego stanu faktycznego. Nie można bowiem przyjąć, że dana okoliczność była nieznana organowi, który wydał decyzję, jeśli wynikała ona z materiałów będących w dyspozycji tego organu (zob. wyrok NSA z 29 stycznia 2025r., II OSK 260/24).
Sąd w uzasadnieniu wyroku wydanego w sprawie II SA/Ke 175/23, co umknęło uwadze organu, podnosił, że fakt rozwiązania ze skarżącym umowy o pracę w związku ze skazaniem go za posiadanie broni wynikał już z dokumentów dołączonych do wniosku (k. 13-18), co nie stało na przeszkodzie w przyznaniu skarżącemu statusu osoby represjonowanej. Było to, jak należy wnosić, wyrazem słusznego w ocenie Sądu założenia, że fakt skazania za posiadanie broni nie wyklucza sam w sobie przyjęcia, iż rozwiązanie ze skarżącym umowy o pracę mogło stanowić wyraz represji z powodów politycznych w rozumieniu art. 3 ustawy – pod warunkiem spełnienia wszystkich przesłanek tego przepisu, co jednak wymaga dokonania pełnych i wyczerpujących ustaleń. Obecnie w sprawie – mimo wytycznych Sądu – takowych również zabrakło,
Konsekwencją powyższego jest wadliwe i niepełne uzasadnienie wydanej decyzji. Wszystkie powyższe uchybienia spowodowały konieczność uchylenia zaskarżonej decyzji oraz decyzji ją poprzedzającej – na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c p.p.s.a. i art. 135 p.p.s.a.
Rozpoznając sprawę ponownie, organ uwzględni powyższą argumentację, przeprowadzi postępowanie we wskazanym kierunku, oceni w świetle całości materiału dowodowego spełnienie przez skarżącego przesłanek art. 2 lub 3 ustawy i wyda stosowne rozstrzygnięcie, które w sposób należyty uzasadni.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 13.09.2026. · Źródło