II SA/Kr 74/19
WyrokWSA w Krakowie2019-04-09
Skład orzekający: Joanna Tuszyńska, Anna Szkodzińska, Agnieszka Nawara-Dubiel
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy organ administracji publicznej prawidłowo ocenił przesłanki do czasowego odebrania zwierząt gospodarskich w trybie art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, uwzględniając stan zwierząt w dniu interwencji oraz wymagania dotyczące niecierpiącego zwłoki zagrożenia życia lub zdrowia zwierzęcia?Ratio decidendi
Sąd uchylił zaskarżoną decyzję i poprzedzającą ją decyzję organu I instancji, uznając, że organy administracji błędnie oceniły zebrany materiał dowodowy. Organy dały wiarę zeznaniom świadków, którzy nie widzieli zwierząt od dłuższego czasu, a odmówiły wiary zeznaniom osób uczestniczących w interwencji, które mogły najpełniej zaświadczyć o stanie zwierząt w dniu zdarzenia. Ponadto, organy błędnie interpretowały przepis art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, wymagając obecności lekarza weterynarii lub przedstawiciela wójta przy odbiorze zwierząt, co nie jest wymagane przez ustawę. Nie przeprowadzono również istotnych dowodów, takich jak przesłuchanie lekarza weterynarii, który miał bezpośredni kontakt ze zwierzętami po ich odebraniu.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła skargi Towarzystwa Ochrony Zwierząt na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego, która utrzymała w mocy decyzję Wójta Gminy o odmowie czasowego odbioru większości zwierząt gospodarskich od ich właściciela, S. F., jednocześnie orzekając o czasowym odebraniu jednego cielaka. Skarżące Towarzystwo zarzuciło organom rażące naruszenie przepisów ustawy o ochronie zwierząt, w szczególności art. 7 ust. 3, poprzez utrzymanie w mocy decyzji o odmowie odbioru zwierząt, mimo że miały one być w stanie zagrażającym ich życiu i zdrowiu. Właściciel zwierząt podniósł, że odebrane zwierzęta pozbawiły go środków utrzymania, a gmina poniosła znaczne koszty związane z ich utrzymaniem w gospodarstwie zastępczym.Rozstrzygnięcie
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uchylił zaskarżoną decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego oraz poprzedzającą ją decyzję Wójta Gminy C. i zasądził od Samorządowego Kolegium Odwoławczego na rzecz strony skarżącej zwrot kosztów postępowania.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w składzie następującym: Przewodniczący: Sędzia NSA Joanna Tuszyńska Sędziowie: NSA Anna Szkodzińska WSA Agnieszka Nawara-Dubiel (spr.) Protokolant: specjalista Anna Chwalibóg po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 9 kwietnia 2019 r. przy udziale Prokuratora Prokuratury Rejonowej delegowanego do Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu - Grzegorza Przybyło sprawy ze skargi [...] Towarzystwa Ochrony [...] na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w [...] z dnia 19 października 2018 r. nr [...] w przedmiocie odmowy czasowego odbioru zwierząt gospodarskich I. uchyla zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję organu I instancji; II. zasądza od Samorządowego Kolegium Odwoławczego w [...] na rzecz strony skarżącej [...] Towarzystwa Ochrony [...] kwotę 480 (czterysta osiemdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.
Decyzją z dnia 25 września 2018 r., znak [...] Wójt Gminy C.
1. Odmówił czasowego odbioru S. F. zwierząt gospodarskich w ilości:
1) krowy: 5 sztuk
2) byki: 4 sztuki
3) jałówki: 7 sztuk.
2. Orzekł o czasowym odebraniu S. F. zwierząt gospodarskich w ilości: cielak - 1 sztuka.
3. Kosztami transportu zwierzęcia o którym mowa w pkt 2 oraz kosztami jego utrzymywania i koniecznego leczenia do chwili zgonu obciążył S. F., właściciela zwierzęcia, zgodnie z art. 7 ust. 4 ustawy o ochronie zwierząt,
4. Obowiązkiem zwrotu zwierząt określonych w pkt 1 obciążył [...] Inspektorat Towarzystwo [....].
5. Decyzji nadał rygor natychmiastowej wykonalności.
W uzasadnieniu tej decyzji wskazano, że Towarzystwo [....], Oddział w Z. - organizacja pożytku publicznego, zajmująca się statutowo ochroną zwierząt, zawiadomiła Wójta Gminy C. o odebraniu zwierząt, w asyście policji, w dniu 27 kwietnia 2018 roku w ilości 17 sztuk, w tym: 5 krów, 4 byki, 1 cielę i 7 jałówek, stanowiących własność p. S. F. i przetrzymywanych przez właściciela na terenie Gminy C. pod adresem [...]. Zawiadomienie datowane było na 4 maja 2018 r. (wpłynęło do Urzędu Gminy w C. w dniu 7 maja 2018 r.). W przedmiotowym zawiadomieniu OTOZ Animals zwróciło się do Wójta [...] o wydanie decyzji o czasowym odbiorze wszystkich ww. sztuk bydła. Poinformowano również Wójta [...] o zastosowaniu trybu z art. 7 ust. 3 uooz oraz o tym, że jedna z jałówek padła już po dokonaniu odbioru w dniu 27.04.2018 r.
Do wniosku dołączono protokoły odbioru zwierząt w ilości 17 sztuk (w tym padłego cielaka), dokumentację zdjęciową z interwencji połączonej z odebraniem zwierząt, opis odebranego stada zwierząt sporządzony przez lek. weterynarii J. B. w dniu 28.04.2018 r. z podaniem zastosowanych środków leczniczych (dostarczony do akt sprawy w niepotwierdzonej za zgodność z oryginałem kserokopii), protokół badania bydła datowany na 28.04.2018 r., drugi protokół badania i leczenia bydła z 03.05.2018 r. wystawiony przez tego samego weterynarza (również jako niepotwierdzona za zgodność z oryginałem kserokopia), płytkę CD z fragmentem nagrań odbioru zwierząt, która miała dowodzić słuszności wniosku oraz podano nazwiska kilku świadków, wnosząc o ich przesłuchanie. Zgodnie z przesłanym orzeczeniem lekarsko - weterynaryjnym wystawionym przez J. B. – datowanym na 28 kwietnia 2018 r. - u wszystkich 17 sztuk bydła rozpoznano grzybicę, zapalenie jelit i robaczycę.
Organ I instancji opisał postępowanie dowodowe, oceniając wiarygodność przeprowadzonych dowodów (w tym również zeznań świadków) i stwierdził, że nie widzi w zebranym materiale dowodowym żadnych przesłanek uzasadniających odebranie wszystkich zwierząt właścicielowi w trybie nagłym oraz przesłanek do wydania decyzji o czasowym odebraniu wszystkich zwierząt. Jedynie odebranie cielaka miało podstawy, jednak ostateczne odebranie gospodarzowi cielaka zakończyło się śmiercią zwierzęcia w czasie jego transportu do gospodarstwa zastępczego, a więc było działaniem nieskutecznym.
Zwrócono uwagę, że odebranie zwierząt właścicielowi i przewiezienie ich do innego gospodarstwa naraziło gminę na liczone w dziesiątkach tysięcy złotych koszty, pozbawiło właściciela środków utrzymania a zwierzęta wystawiło na stres wynikający z transportu i zmiany ich miejsca pobytu. Dokonane oględziny miejsca przetrzymywania zwierząt przez S. F. nie potwierdziły złych warunków bytowych.
Materialną podstawą wydania decyzji jest art. 7 ustawy o ochronie zwierząt, który reguluje dwa tryby postępowania prowadzące do wydania decyzji o czasowym odebraniu zwierząt. Zgodnie z art.7 ust. 1 ww. ustawy, zwierzę traktowane w sposób określony w art. 6 ust. 2 może być czasowo odebrane właścicielowi na podstawie decyzji wójta (...). Samo odebranie zwierząt następuje więc po wydaniu decyzji administracyjnej orzekającej o czasowym odebraniu zwierząt. Zgodnie zaś z art. 7 ust.3 "w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawienie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając om tym niezwłocznie wójta... celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia". Przepis ten przewiduje zatem wydanie szczególnego rodzaju decyzji administracyjnej następczej, a jej wydanie uzależnione jest nie tylko od ustalenia, że miało miejsce znęcania się nad zwierzęciem w rozumieniu art. 6 uooz, ale również, że wystąpił przypadek niecierpiący zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu.
Na podstawie zebranej w sprawie dokumentacji dowodowej, w tym zeznań świadków, oględzin w terenie, materiałów zdjęciowych i dostarczonych filmów tut. organ stwierdził, iż w przypadku 1 zwierzęcia, tj. cielaka, które według zeznań świadków było w stanie konającym, wydając słabe oznaki życia, interwencja OTOZ [...] w dniu 27 kwietnia 2018 roku była zasadna i zwierzę należało przewieść do gospodarstwa zastępczego. Natomiast w przypadku pozostałych zwierząt, nie było zagrożone życie i zdrowie zwierząt i nie zachodził przypadek nagłego odbioru zwierząt zwłaszcza, że nastąpiło to bez udziału w czynnościach w gospodarstwie S. F. przedstawiciela Wójta Gminy [...] i lekarza weterynarii.
Zwierzęta w gospodarstwie S. F. nie były skrajnie wyczerpane i nie zachodziły przesłanki wymienione w art. 6 ust. 2 pkt 10. Organ I instancji stwierdził to po wnikliwym, następczym zbadaniu dokonanego już odebrania właścicielowi wszystkich 17 zwierząt gospodarskich.
Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności ze względu na wyjątkowo ważny interes strony S. F., który podniósł, że odebrane mu zwierzęta pozbawiły go środków utrzymania. Nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności uzasadniają również bardzo poważne konsekwencje materialne polegające na płaceniu dziesiątków tysięcy złotych przez budżet gminy za przetrzymywanie zwierząt w gospodarstwie zastępczym oraz prawny obowiązek zwrotu wyłożonych tymczasowo przez gminę środków pieniężnych do kasy jednostki samorządu terytorialnego, po zakończeniu sprawy.
Po rozpoznaniu odwołania wniesionego od tej decyzji przez [...] Towarzystwa [...]" Samorządowe Kolegium Odwoławcze decyzją z dnia 19 października 2018 r. znak [...] uchyliło pkt 4 decyzji I instancji i w tym zakresie umorzyło postępowanie, a w pozostałym zakresie utrzymało w mocy decyzję organu I instancji.
W uzasadnieniu decyzji Kolegium wskazało, że odwołanie nie zasługuje na uwzględnienie. Przesłanki wydania decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia w sytuacji, o jakiej mowa w z art. 7 ust. 3 ustawy ochronie zwierząt są szersze niż określone w art.7 ust. 1 ustawy. Dla zastosowania art. 7 ust. 3 ustawy nie wystarczy bowiem spełnienie przesłanek z art. 6 ust. 2 ustawy, ale konieczne jest spełnienie dodatkowej przesłanki, polegającej na wystąpieniu przypadku niecierpiącego zwłoki, co sprowadza się do przyjęcia oceny, że dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu.
Przypomniano, że w trakcie postępowania wyjaśniającego, organ I przeprowadził szereg dowodów, w tym przede wszystkim z zeznań świadków, a to
< lekarza weterynarii J. B., który sporządził orzeczenie lekarsko-weterynaryjne w dniu 28 kwietnia 2018r.;
< lekarza weterynarii J. S. - S.,
< lekarza weterynarii A. G., jak również
< Powiatowego Lekarza Weterynarii w N. K. G..
Przesłuchano także świadków:
< M. W. - przedstawiciela OTOZ "[...]",
< A. G. - przedstawiciela OTOZ "[...]
< mł. asp. M. K.,
< asp. szt. G. M.,
< post. D. S.,
< J. S. oraz
< R. K. -pracownika Urzędu Gminy w C. ,
< P. P. - sąsiada i
< stronę postępowania -S. F..
Organ wydający zaskarżoną decyzję dokonał oceny tych dowodów, zaś swoje stanowisko odpowiednio uzasadnił.
Do akt sprawy dołączono również obszerny materiał zdjęciowy, płytkę CD dostarczoną przez OTOZ [...] oraz nagranie wideo dostarczone przez S. F.. Organ przeprowadził również w dniach 17.05.2018r. i 3.08.2018r. oględziny zwierząt w terenie, gdzie zostały przewiezione po ich odebraniu właścicielowi.
W oparciu o zgromadzony w aktach sprawy materiał dowodowy, Kolegium podzieliło stanowisko organu I instancji, że w niniejszej sprawie (z jednym wyjątkiem) nie doszło do spełnienia przesłanki, przewidzianej w art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt.
Przede wszystkim, organ odwoławczy uwzględnił ustalenia zawarte w protokole z badania bydła przeprowadzonego w dniu następnym, po dniu odbioru zwierząt, tj. 28.04.2018r. w Łopusznej przez lekarza weterynarii J. B.. Z jego treści wynika, iż u badanych zwierząt stwierdzono: wychudzenie, grzybicę skóry i zarobaczenie, przy czym w dwóch przypadkach jest mowa o bardzo wychudzonych zwierzętach, u jednego z cieląt stwierdzono biegunkę, zaś u jednej krowy zapalenie wymion. W/w lekarz uznał, iż schorzenia te spowodowane zostały niedożywieniem i bardzo złymi warunkami utrzymania, zaś w protokole z dnia 3.05.2018r. w/w lekarz weterynarii podał przypadek padnięcia jałówki.
Kolegium stwierdziło, iż owszem lekarz weterynarz J. B. miał bezpośredni kontakt ze zwierzętami i w istocie stwierdził, że były chore, jednakże jak to wyżej wskazano, właściciel bydła zareagował na ta chorobę i podał lekarstwo (które wcześniej zakupił w lecznicy lek. wet. J. S.-S.), natomiast w/w lekarz weterynarii (w protokole z badania w dniu 28.04.2018r.) nie stwierdził - jak słusznie ustalił organ I instancji - iż dalsze pozostawienie bydła u dotychczasowego właściciela zagraża ich życiu i zdrowiu, a jest to niezbędna przesłanka do zastosowania trybu z art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt.
Kolegium podzieliło stanowisko organu I instancji, w którym Wójt Gminy C. tylko częściowo dał wiarę zeznaniom świadków M. W. (k. 28) i A. G. (k. 74.1) - przedstawicielom OTOZ "[...]", oraz świadków mł. asp. M. K. (k. 79), asp. szt. G. M. (k.72.10), post. D. S. (k. 74.3). W istocie opisy zwierząt w/w osób sprowadzają się do słów: wychudzone, niedokarmione, chore, czy bardzo emocjonalnych słów w rodzaju tragedia. Jednakże podkreślić należy, że wyżej wymienione osoby brały udział w interwencji bez sprowadzenia na miejsce lekarza weterynarii, który jako jedyny mógł fachowo ocenić stan zwierząt w tym dniu.
Ponadto zeznania w/w osób nie do końca korespondują z przedłożoną do akt sprawy dokumentacją zdjęciowa, czy też z nagraniem wideo, z wyjątkiem przypadku chorego cielaka, ale jak wynika z rozstrzygnięcia zaskarżonej decyzji orzeczono o jego odbiorze właścicielowi. Film dostarczony przez OTOZ "[...]" przedstawia właśnie interwencję dotyczącą zdychającego cielaka, który jest przenoszony w celu transportu.
Natomiast na zdjęciach dołączonych do akt sprawy, w tym również dołączonych przez OTOT "[...]" widoczne są krowy i cielęta stojące i leżące przed pomieszczeniem gospodarskim. Niektóre wyglądają na chude, są w miarę czyste i zadbane i nie widać aby stały w swoich odchodach. Z kolei na ścianach budynku widać poidła, zwierzęta stoją obok siebie. Poza przywołanymi już wyżej dowodami, w aktach sprawy znajduje się między innymi film wykonany w dniu odbioru zwierząt przez ich właściciela S. F., z którego wynika, iż odbierane zwierzęta nie wyglądają na szczególnie wychudzone ani osłabione wręcz przeciwnie - wyrywają się, stawiają opór, co może świadczyć o ich dobrej kondycji i sile. Nadto dokonując oględzin miejsca przetrzymywania zwierząt, organ I instancji nie potwierdził przetrzymywania ich w złych warunkach bytowych i również -co już wyżej wskazano- przedłożone do akt sprawy materiały zdjęciowe nie potwierdzają tych okoliczności.
Kolegium w ślad za organem I instancji również dało wiarę zeznaniom świadków, a to: A. P., B. T., P. M., C. M., W. B. (k. 37.1 i nast), w zakresie przydatnym dla dokonania ustaleń w niniejszej sprawie, tj. twierdzeniom, iż nie znają przypadku, aby S. F. głodził zwierzęta lub znęcał się nad nimi. Natomiast posiadają informacje bezpośrednio od S. F., iż zwierzęta chorują i podaje im środki na odrobaczanie. Nadto stwierdzili, iż warunki bytowania zwierząt nie odbiegają od warunków w jakich przebywają zwierzęta u innych gospodarzy. Również świadek G. M. - funkcjonariusz Policji w C. zeznał, że jeżeli chodzi o czystość pomieszczeń to było w porządku w porównaniu do innych gospodarstw, w stajni były pojniki. Zeznania tych świadków są spójne i tworzą logiczną całość. Jak wyjaśnił organ I instancji, są to osoby nieskonfliktowane z żadną ze stron i nie mające interesu by zeznawać niezgodnie z prawdą.
Kolegium również poddało w wątpliwość zeznania świadka P. P., które wydają się z uwagi na konflikt sąsiedzki pozbawione obiektywizmu, a nadto jak zeznał "W gospodarstwie Pana F. byłem rzadko, od kilku lat w ogóle. Ostatni raz w oborach pana F. byłem kilka lat temu, nie chodziłem, nie zaglądałem ... ". Podobne wątpliwości pojawiają się jeżeli chodzi o zeznania świadka J. S., który stwierdził, iż nigdy nie był w gospodarstwie S. F., wiadomości np. w sprawie "zaciągnięcia chorego cielaka do stodoły" ma od Państwa P.
Kolegium podzieliło stanowisko organu I instancji odnośnie dania wiary zeznaniom strony S. F.. W szczególności, w zakresie stanu zdrowia zwierząt i ich warunków bytowych, które to zeznania korespondują z zeznaniami świadków którym organ dał wiarę oraz są prawdopodobne w świetle zasad doświadczenia życiowego, jak również zostały potwierdzone podczas oględzin gospodarstwa w dniu [...] sierpnia 2018r.
Kolegium nie znalazło podstaw do zakwestionowania stanowiska pozostałych lekarzy weterynarii, którzy co prawda dokonywali opinii na podstawie okazanego im materiału zdjęciowego i filmowego, jednakże w ocenie Kolegium ich stanowisko jest przydatne dla ustalenia stanu faktycznego w niniejszej sprawie. Stwierdzili m.in., iż wychudzenie, ubytki sierści oraz biegunka są objawami choroby - robaczycy, którą zresztą w niniejszej sprawie właściciel bydła leczył. Nadto stwierdzili, iż zwierzęta chore na robaczycę nie przyswajają prawidłowo pokarmu, pomimo że mogą być karmione prawidłowo, wyjaśnili, że robaczyca jest chorobą nawracającą. Istotnym np. w ocenie Kolegium jest stanowisko lekarza weterynarii A. G., odnośnie bydła mlecznego, który wyjaśnił, iż u takiego bydła nie można tylko na podstawie masy ciała stwierdzić, czy zwierzęta mają się dobrze w gospodarstwie, czy są zadbane, czy nie. Co prawda lekarz wet. J. S. -S. stwierdził również, że jego zdaniem być może od marca do kwietnia zwierzęta nie otrzymywały wystarczającej ilości paszy, co mogło spowodować ich wychudnięcie, jednakże zdaniem Kolegium, ta opinia w dalszym ciągu nie przesądza o istnieniu przesłanki, sytuacji niecierpiącej zwłoki, w której dalsze pozostawienie bydła u dotychczasowego właściciela zagrażało ich życiu i zdrowiu
W kwestii zaś konającego zwierzęcia, organ I instancji podzielił stanowisko OTOZ [...] i uznał, że właściciel pomimo złego stanu zdrowia cielaka nie zapewnił mu należytej opieki weterynaryjnej i orzekł o jego odebraniu.
Mając powyższe na uwadze, wbrew twierdzeniom odwołującej się, w niniejszej sprawie nie ziściły się przesłanki określone w art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, do wydania przez organ decyzji o odebraniu zwierząt (z wyj. pkt 2 decyzji). Ponadto wbrew ocenie odwołującej się organ w sposób wyczerpujący zebrał i rozpatrzył zgromadzony materiał dowodowy. Zebrany w sposób należyty materiał dowodowy pozwalał organowi na uznanie, że nie zaistniał przypadek określony we wskazanym wyżej przepisie na wydanie decyzji o odebraniu zwierząt, tj. przypadek niecierpiący zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu. W uzasadnieniu decyzji organ odwoławczy stosownie do wymogu przepisu art. 107 § 3 k.p.a wskazał, fakty, które uznał za udowodnione, dowody, na których się oparł, oraz przyczyny, z powodu których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej. Ponadto w uzasadnieniu organ zawarł wyjaśnienie podstawy prawnej decyzji, z przytoczeniem przepisów prawa.
Odnośnie uchylenia pkt 4 zaskarżonej decyzji, tj. części dotyczącej obowiązku zwrotu zwierząt określonych w pkt l decyzji i umorzenia decyzji organu I instancji w tym zakresie, Samorządowe Kolegium Odwoławcze wyjaśnia, iż w obowiązującym stanie prawnym rozstrzygnięcie w zakresie zobowiązania strony do zwrotu zwierzęcia nie jest elementem decyzji wydawanej w trybie art. 7 ust. l i 3 ustawy o ochronie zwierząt. Zwrot zwierzęcia winien następować z mocy prawa z chwilą, gdy decyzja o odmowie jego odebrania (czyli decyzja wskazująca na brak podstaw prawnych by odbierać zwierzę) staje się ostateczna. Powyższe wynika m.in. z art. 7 ust. 6 ustawy o ochronie zwierząt zgodnie, z którym odebrane zwierzę podlega zwrotowi, jeżeli sąd nie orzeknie w trybie art. 35 ust. 3 przepadku zwierzęcia, a także jeżeli postępowanie karne w tej sprawie zostanie umorzone.
Odnośnie zawartego w odwołaniu wniosku o uchylenie rygoru natychmiastowej wykonalności, Kolegium uznało, iż nie zachodzą przesłanki do jego uchylenia. W szczególności w zaskarżonej decyzji organ ją wydający wyjaśnił, że decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności ze względu na wyjątkowo ważny interes strony S. F., który podniósł, że odebrane mu zwierzęta pozbawiły go środków utrzymania. Nadto nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności uzasadniają poważne konsekwencje materialne polegające na płaceniu dziesiątków tysięcy złotych przez budżet gminy za przetrzymywanie zwierząt w gospodarstwie zastępczym oraz prawny obowiązek zwrotu wyłożonych tymczasowo przez gminę środków pieniężnych do kasy jednostki samorządu terytorialnego, po zakończeniu sprawy. W ocenie Kolegium, organ I instancji powołał się na okoliczności wskazane w art. 108 § 1 zd. 1 K.p.a., zgodnie z którym: decyzji, od której służy odwołanie, może być nadany rygor natychmiastowej wykonalności, gdy jest to niezbędne ze względu na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony.
Opisaną wyżej decyzję - w części dotyczącej punktu II w zakresie utrzymania w mocy decyzji organu I instancji w pozostałym zakresie tj. w części dotyczącej odmowy czasowego odebrania S. F. zwierząt gospodarskich oraz w zakresie nieuchylenia rygoru natychmiastowej wykonalności - zaskarżyło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie Towarzystwo [....]. Zarzucono jej rażące naruszenie przepisów Ustawy o ochronie zwierząt, a w szczególności jej art. 35 ust. 1a w związku z art. 6 ust 2 pkt 10 i pkt 17 pkt 19 w zw z art. 7 ust 3 - poprzez utrzymanie w mocy decyzji o odmowie natychmiastowego odbioru w rozumieniu w/w przepisów ustawy pomimo tego, że nastąpił przypadek niecierpiący zwłoki i dalsze pozostawanie wszystkich zwierząt u dotychczasowego właściciela zagrażał ich życiu i zdrowiu.
Z materiału dowodowego wynika, że :
< wszystkie zwierzęta były zagłodzone, skrajnie wychudzone, chore na grzybicę i zarobaczenie,
< jedna z krów cierpiała na zapalenie wymiona,
< zwierzęta nie miały stałego dostępu do wody ani do pożywienia, piły błoto,
< stały w warunkach rażącego niechlujstwa, w brudnej ciasnej oborze nie spełniających minimalnych wymogów dla trzymania zwierząt gospodarskich, na krótkich łańcuchach uniemożliwiających zachowanie naturalnej pozycji,
< nie mogły wyjść z obory ponieważ przed wyjściem zalegały belki i znajdował się uskok
< zwierzęta miały pomylone paszporty bądź wcale ich nie miały.
< podczas wizji lokalnej po długim czasie od odebrania zwierząt na posesji panował bałagan, smród, nadal leżały w oborze rozwalone deski, pod którymi również leżał nadal gnój.
< S. F. jest osobą w podeszłym wieku nie radzi sobie z gospodarstwem w którym jest sam
< zwierzęta nie miały jedzenia i wody
< opinia dr J. B. wskazywała, że wszystkie zwierzęta były wychudzone, miały grzybice skóry i zarobaczenie, w dwóch wypadkach była mowa o bardzo wychudzonych zwierzętach, u cielęcia sierdzono biegunkę, u krów zapalenie wymion, zwierzęta były niedożywione i pozostawały w bardzo złych warunkach utrzymania
< S. F. dopuszczał do niekontrolowanego rozrodu poprzez trzymanie krów razem z bykami.
Zarzucono również rażące naruszenie prawa, które miało bezpośredni istotny wpływ na wynik sprawy tj. art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 k.p.a. wobec dokonania dowolnej, a nie swobodnej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego.
W ocenie strony skarżącej Samorządowe Kolegium Odwoławcze naruszyło art. 138 § 2 k.p.a., po pierwsze ze względu na niewłaściwe zrozumienie przywołanych wyżej przepisów prawa materialnego, a po wtóre zapominając, że rozpoznanie sprawy przez organ II Instancji nie polega na kontroli decyzji organu I Instancji. Samorządowe Kolegium Odwoławcze jest organem obowiązanym do merytorycznego rozpoznania sprawy po raz drugi w ramach administracyjnego toku instancji.
Dalej zarzucono naruszenie art 108 § 1 zd. 1 k.p.a. poprzez utrzymanie rygoru natychmiastowej wykonalności wbrew brzmieniu tegoż przepisu, w szczególności w sytuacji nieistnienia wyjątkowo ważnego interesu strony jak również orzekaniu o tymże rygorze bez odpowiedniego wniosku Kolegium naruszyło również art. 77 § 1 w zw z art 80 k.p.a, na podstawie którego organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy i ocenia na podstawie całokształtu materiału dowodowego, czy dana okoliczność została udowodniona.
Na podstawie tych zarzutów w skardze wniesiono o uchylenie zaskarżonej decyzji SKO w N. i utrzymanej nią w mocy decyzji Wójta C. w zaskarżonej części i w tym zakresie orzeczenie co do istoty sprawy, ewentualnie przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w tym zakresie. Wniesiono również o uchylenie w całości rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji z uwagi na wydanie jej z naruszeniem przepisów proceduralnych - art. 108 k.p.a. - z uwagi na brak wniosku strony, a także na to, ze rygor został wydany z uwagi na fakt, że "odebranie zwierząt nie pozbawiło środków utrzymania S. F. a na poważne konsekwencje materialne polegające na płaceniu dziesiątków tysięcy złotych naraziło budżet gminy. Opłaty za przetrzymywanie zwierząt w gospodarstwie zastępczym oraz prawny obowiązek zwrotu wyłożonych tymczasowo przez gminę środków pieniężnych do kasy jednostki samorządu terytorialnego po zakończeniu sprawy" - co w żaden sposób nie spełnia przesłanek z zamkniętego katalogu tegoż przepisu.
Pomimo stawianych decyzji Wójta zarzutom:
< że nieprawidłowo ustalił, iż zwierzęta w gospodarstwie S. F. nie były skrajnie wyczerpane i nie zachodziły przesłanki wymienione w art 6 ust 2 pkt 10,
< że kwestionował wiarygodność dokumentu wystawionego w dniu 28.04.2018r. przez lek. weterynarii J. B. z uwagi na to "że nie sposób w ciągu kilku godzin wykonać szczegółowych badań stada liczącego 17 sztuk tym bardziej, że 28 kwietnia to była sobota",
< że Wójt Gminy C. twierdził w niniejszym postępowaniu nie zostało potwierdzone, że zachodzi przypadek niecierpiący zwłoki i dalsze pozostawienie bydła u dotychczasowego właściciela zagraża ich życiu i zdrowiu, a przesłanki określone w przedmiotowej sprawie nie mają znamion świadomego zadawania bólu lub cierpienia zwierzętom - SKO w N. nie prowadziło w tym zakresie postępowania.
W odpowiedzi na skargę Samorządowe Kolegium Odwoławcze w N. wniosło o jej oddalenie i w całości podtrzymało stanowisko wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji.
Wojewódzki Sąd Administracyjny zważył co następuje:
Zgodnie z przepisem art. 6 ust. 1a ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. 2017.1840 t.j.) zabrania się znęcania nad zwierzętami. W myśl ustępu 2 tego przepisu przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności: utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji (pkt 10), wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu (pkt 17), utrzymywanie zwierzęcia bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku (pkt 19).
Jak z kolei stanowi przepis art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt, jeżeli zwierzę traktowane w wyżej wskazany sposób może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia i przekazane m.in. schronisku dla zwierząt. Zgodnie z art. 7 ust. 1a ustawy decyzja taka podejmowana jest z urzędu po uzyskaniu informacji od Policji, straży gminnej, lekarza weterynarii lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Decyzja o czasowym odebraniu zwierzęcia podlega natychmiastowemu wykonaniu, a prawo wniesienia odwołania przysługuje w terminie 3 dni od daty doręczenia decyzji.
Według zaś art. 7 ust. 3 ustawy, w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia. W przypadkach, o których mowa w art. 7 ust. 1 i 3 kosztami transportu, utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia obciąża się jego dotychczasowego właściciela lub opiekuna. Odebrane zwierzę podlega zwrotowi, jeżeli sąd nie orzeknie w trybie art. 35 ust. 3 przepadku zwierzęcia, a także jeżeli postępowanie karne w tej sprawie zostanie umorzone Z powyższego wynika, że ustawa o ochronie zwierząt w art. 7 stanowi o dwóch rodzajach postępowań administracyjnych w przedmiocie odebrania zwierząt.
W pierwszym, o jakim mowa w art. 7 ust. 1 ustawy, organ najpierw wydaje decyzję, gdy zachodzi przesłanka o jakiej mowa w art. 6 ust. 2 ustawy i dopiero ona stanowi podstawę prawną do odbioru zwierzęcia.
W drugim natomiast, o jakim mowa w art. 7 ust. 3 ustawy, decyzja niejako zatwierdza uprzednio dokonany odbiór zwierzęcia. W tym przypadku decyzja sankcjonuje zatem działania podjęte przez właściwe służby. Procedura uruchamiana jest, gdy istnieje konieczność natychmiastowego działania w związku z sytuacją, w której "dalsze pozostawienie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu". Organ administracji w tym przypadku działa następczo. Jego zadaniem jest dokonanie oceny, czy rzeczywiście istniały przesłanki do natychmiastowego odbioru zwierzęcia. Przedmiotem badania i oceny organu nie jest jednak zwierzę samo w sobie ale sposób jego traktowania, a co za tym idzie prawne możliwości jego zabrania na podstawie ustawy o ochronie zwierząt. Stan zwierzęcia jest jedynie jednym z elementów tego stanu.
Przesłanki wydania decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia w sytuacji, o jakiej mowa w z art. 7 ust. 3 ustawy ochronie zwierząt są szersze niż określone w art. 7 ust. 1 ustawy. Dla zastosowania art. 7 ust. 3 ustawy nie wystarczy bowiem spełnienie przesłanek z art. 6 ust. 2 ustawy, ale konieczne jest spełnienie dodatkowej przesłanki, polegającej na wystąpieniu przypadku niecierpiącego zwłoki, co sprowadza się do przyjęcia oceny, że dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu.
Postępowanie dotyczące odebrania zwierzęcia jest postępowaniem, do którego mają zastosowanie przepisy kodeksu postępowania administracyjnego, z modyfikacjami wynikającymi z art. 7 ust. 2 i 2a ustawy o ochronie zwierząt, a więc dotyczące natychmiastowej wykonalności decyzji i terminów dotyczących wniesienia odwołania i rozpoznania odwołania.
Zasady postępowania administracyjnego wymagają, by organ w sposób wyczerpujący i pełny ustalił stan faktyczny sprawy, a następnie dokonał jego oceny prawnej. Dlatego też stwierdzić należy, że zaskarżona decyzja wydana została z naruszeniem przepisów postępowania, i to w sposób, który wymagał wyeliminowania jej z obrotu prawnego.
W decyzjach organów obu instancji pojawia się również sfomułowanie, które wskazuje na naruszenie przepisów prawa materialnego, tj. art. 7 ust. 3 ustawy, poprzez jego błędną wykładnię. Otóż organ I Instancji ustala, że "nie zachodził przypadek nagłego odbioru zwierząt zwłaszcza, że nastąpiło to bez udziału w czynnościach w gospodarstwie S. F. przedstawiciela Wójta Gminy C. i lekarza weterynarii." Podobnie organ II Instancji przy okazji określenia swojego stanowiska, że nie daje wiary świadkom biorącym udział w interwencyjnym odbiorze zwierząt wskazuje jednocześnie, że : "podkreślić należy, że wyżej wymienione osoby brały udział w interwencji bez sprowadzenia na miejsce lekarza weterynarii, który jako jedyny mógł fachowo ocenić stan zwierząt w tym dniu."
Powtórnie przytoczyć zatem należy, że zgodnie z art. 7 ust. 3 ustawy:
"W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia."
Jednoznacznie i kategorycznie wskazać zatem należy, że przytoczony przepis w żadnym wypadku nie wymaga obecności lekarza weterynarii ani przedstawiciela wójta (burmistrza, prezydenta) przy odbiorze zwierząt, dokonywanym w trybie art. 7 ust. 3 ustawy. Nie może zatem organ stawiać żadnego zarzutu odbierającym zwierzęta w tym zakresie. Również brak obecności tych osób nie może w najmniejszym stopniu wpływać na zawartą w decyzji ocenę organu dotyczącą spełnienia się przestanek z art. 7 ust. 3 ustawy.
Ponownie rozpoznając sprawę organ będzie obowiązany w ten właśnie sposób rozumieć i stosować przepis art. 7 ust. 3 ustawy.
Na marginesie wskazać tylko należy, że przedstawiciele OTOZ [...] jak i Policja starli się zainteresować trzech lekarzy weterynarii, w tym Powiatowego Lekarza Weterynarii w N. stanem zdrowia zwierząt jak i okolicznościami sprawy w dniu dokonania czynności odbioru, jednakże bezskutecznie.
Powiatowy Lekarz Weterynarii w N. K. G. przesłuchany w charakterze świadka wskazał, że: " (...) w piątek 27 kwietnia 2018 roku. Kolejny telefon jaki dostałem był od osoby, której nazwiska nie pamiętam, z organizacji ochrony zwierząt ze skargą odnośnie lekarzy weterynarii prywatnej praktyki, którzy odmówili przyjazdu i zbadania zwierząt gospodarskich, być może bydła, czy nadają się do transportu. W odpowiedzi poinformowałem, że nie jestem kompetentny do rozpatrywania takich spraw, kompetentna jest tutaj [...] izba lekarsko-weterynaryjna w T. - rzecznik odpowiedzialności zawodowej.(...) Wówczas poinformowałem, że kwestia odebrania zwierząt nie jest decyzją powiatowego lekarza weterynarii w żadnym wypadku. Powiatowy lekarz weterynarii może wnioskować o odebraniu zwierząt do Wójta gminy. Ciężko jest się odnieść do trybu niecierpiącego zwłoki, jeżeli się nie jest na miejscu. Jeżeli ktoś jest inspektorem i ma prawo do odbioru zwierząt i jest na miejscu, decyzja leży po jego stronie, nie po mojej. Moim zdaniem, przedstawiciel z OTOZ [...] w dniu 27 kwietnia dzwonił w sprawie skargi na lekarzy prywatnych praktyki, a nie w sprawie pomocy w odebraniu zwierząt. Nikt mnie wcześniej nie poinformował z wyprzedzeniem o akcji odbierania zwierząt. Z ustawy wynika, że przedstawiciel organizacji ochrony zwierząt ma takie same uprawnienia jak powiatowy lekarz weterynarii. (...)
Lek. wet. A. G. przesłuchany w sprawie jako świadek oświadczył, że "Panie z Towarzystwa [...] dzwoniły do mnie w dniu odbioru zwierząt, 27 kwietnia 2018r., w piątek po południu na komórkę, z żądaniem uśpienia cielaka. Podczas rozmowy poczułem się zniesmaczony, ponieważ Pani wskazała, że moje zachowanie jest niemoralne i niehumanitarne, że jako lekarz weterynarii nie powinienem odmówić pomocy konającemu zwierzęciu."
Natomiast lek. wet. J. S.-S. również przesłuchany w sprawie jako świadek oświadczył, że " W dniu odbioru bydła Panu F. - 27 kwietnia 2018 r. o godzinie 15.30 zadzwoniła do mnie Pani M. z Towarzystwa [...], z prośbą, żebym przyjechał do gospodarstwa w R. ponieważ odbierają zwierzęta Panu F. . Również zadzwonił przedstawiciel policji o imieniu G. , w tej samej sprawie, z posterunku policji w C. Było to po kilka minutach od telefonu Pani M.. Nie zgodziłem się na przyjazd, ponieważ godziny otwarcia mojego zakładu są od 8.00-15.00. Nie posiadam umowy na gotowość ani z towarzystwem [...] ani z policją. Poza tym osobiście uważam, że organizacja opieki nad zwierzętami nie jest organem upoważnionym do podejmowania tak radykalnych działań, w okolicznościach wielce wątpliwych takich jak piątek po południu, przed weekendem, bez udziału przedstawiciela gminy i państwowej inspekcji weterynaryjnej."
W tym miejscu podkreślić należy, że art. 7 ust. 3 nie wskazuje jako przesłanki negatywnej odbioru zwierząt w tym trybie "niewygodnego" terminu ("piątek po południu, przed weekendem") jak również – jak to już wyżej jednoznacznie wskazano – nie nakazuje udziału w tych czynnościach "przedstawicielowi gminy i państwowej inspekcji weterynaryjnej". Niemniej jednoznacznie należy stwierdzić, że nawet pomimo braku takiego obowiązku ustawowego, odbierający zwierzęta starali się, choć bez powodzenia, o pomoc i opinię najbardziej kompetentnych osób, tj. lekarzy weterynarii.
Z przywołanego wyżej materiału dowodowego (tj. zeznań lekarzy weterynarii przesłuchiwanych w charakterze świadków) wynika bezspornie, że żaden z trzech lekarzy weterynarii nie przybył na miejsce tj. do gospodarstwa S. F., zatem żaden z nich nie widział ani samych zwierząt, ani warunków w jakich przebywały. Co więcej, żaden z tych lekarzy w ogóle nigdy nie widział stada S. F..
Powiatowy Lekarz Weterynarii w N. w swoich zeznaniach, stwierdził, że: "na podstawie okazanych mi zdjęć nie jestem w stanie ocenić czy dalsze pozostawianie zwierząt w gospodarstwie Pana F. zagrażało ich życiu lub zdrowiu."
Lek wet. A. G. przesłuchiwany po raz pierwszy zeznał: "Nigdy nie byłem u Pana F. osobiście. Nie mam wiadomości o stadzie Pana F. ani chorobach zwierząt. (...) Na podstawie zdjęć nie jestem w stanie stwierdzić, że zwierzęta są skrajnie wyczerpane, w dniu odbioru zwierząt ani też czy gospodarz właściwie się nimi opiekował. Nie można tylko na podstawie masy ciała stwierdzić u bydła mlecznego czy zwierzęta miały się dobrze w gospodarstwie, czy były zaniedbane czy nie. Bydło mleczne, co do zasady ma być chude, a nie zapasione. W mojej ocenie sposób odbioru zwierząt był nieprawidłowy."
Będąc natomiast przesłuchiwany powtórnie lek. wet. A. G. oświadczył: " że nie pamięta ażeby wypowiadał się na temat oceny odbioru zwierząt o czym mowa w ostatnim zdaniu jego zeznań, ponieważ nie był nigdy przy odbiorze bydła. Nie czuje się kompetentny do oceny sposobu odbioru zwierząt. (...) Nie mnie to oceniać na podstawie filmiku stan zdrowia zwierząt. Na podstawie okazanych zdjęć i filmów nie jestem w stanie ocenić stanu zdrowia stada jak również warunków bytowania bydła, czy były dobre czy złe oraz sposobu jego odbioru." Po okazaniu mu zdjęcia nr 5 z przedstawionych w dniu 29.06.2018 r. do akt sprawy zdjęć, ocenił, że to konkretne zwierzę na tym zdjęciu jest skrajnie wychudzone.
Lek. wet. J. S.-S. zeznał: "Znam Pana F. . Był u mnie raz w tym roku po leki w lecznicy - na odrobaczanie (yalbazyn). Jest to odnotowane w książce leczenia zwierząt.(...) Nie pamiętam wcześniejszych wizyt Pana F. u mnie. Ja osobiście nie byłem nigdy u Pana F. w gospodarstwie. Tak jak mówiłem, wiosną tego roku był u Pana F. mój pracownik, w związku z zaleganiem poporodowym u jednej z tych krów."
Nadto lekarz ten zeznał, że "moim zdaniem po prawidłowym podaniu leków i właściwym żywieniu i pielęgnacji zwierzęta mogły, a nawet tak się stało, po upływie 3 tygodni pobytu na pastwisku w Ł. odzyskały właściwy stan odżywienia i utrzymania. Gdyby zwierząt nie odebrano i Pan F. wypuścił je końcem kwietnia 2018 roku na swoje pastwiska, to sytuacja wyglądała by jak w Ł. . Moim zdaniem, być może w okresie od marca do kwietnia zwierzęta nie otrzymywały wystarczającej ilości paszy, co mogło spowodować ich wychudnięcie. Być może wygląd zwierząt mocno zarobaczonych był wynikiem ich choroby. Odnosząc się do zapisów w protokole lekarza weterynarii B. nie mogę potwierdzić, że zwierzęta były chore na grzybicę, ponieważ po pierwsze ich nie widziałem, a po drugie nie widziałem wyników badań które potwierdzałyby lub nie istnienie grzybicy. W mojej ocenie zasadne było by przeprowadzenie badań laboratoryjnych w kierunku grzybicy, aby stwierdzić ze 100 procentową pewnością czy ona występuje."
Sfomułowanie to jednoznacznie potwierdza, że zwierzęta według stanu nadzień ich odebrania, zdaniem przesłuchanego lekarza weterynarii nie miały należytej opieki lekarsko weterynaryjnej, ani należytej ilości pożywienia, a otrzymały je dopiero w gospodarstwie w Ł. , co zasadniczo poprawiło ich dobrostan. Organ jednak nie odpowiedział na istotne, a oczywiste pytanie: dlaczego wobec tego zwierzęta nie zostały wypuszczone na pastwisko i poddane leczeniu przez S. F. – ich właściciela. Organ jedynie przyjął, że gdyby ich właściciel postąpił podobnie jak właściciel gospodarstwa w Ł. , to stan zwierząt poprawiłby się. Rzecz jednak w tym, że S. F. nie postąpił jak "w gospodarstwie w Ł. ".
Pozostałe treści zawarte w zeznaniach ww. lekarzy weterynarii nie mają charakteru zeznań świadków (czyli co do zasady osób które coś widziały na własne oczy), a jedynie zawierają informacje fachowe z zakresu wiedzy weterynaryjnej zbilżające się raczej do opinii biegłego niż do zeznań w charakterze świadka. Dotyczy to zwłaszcza przebiegu robaczycy, wyglądu zwierząt chorych i zasad leczenia tej choroby. Rację ma organ, że wypowiedzi ww. lekarzy weterynarii mogą być przydatne dla ustalenia stanu faktycznego, jednak wnioski jakie z wypowiedzi tych wyciągnął są nieuzasadnione.
Lek. wet. J. S.-S. wskazał, że: "Zwierzęta chore na robaczyce, odrobaczą się w ten sposób, że podaje im się lek yalbazyn raz i po 2 tygodniach można powtórzyć, ponieważ preparat podany po 2 tygodniach zabija formy młodociane przed osiągnięciem dojrzałości płciowej. Robaczyca jest chorobą nawracającą. U zwierząt które są odrobaczane sporadycznie dopiero druga dawka powoduje widoczną poprawę kondycji fizycznej. Moim zdaniem po prawidłowym podaniu leków i właściwym żywieniu i pielęgnacji zwierzęta mogły, a nawet tak się stało, po upływie 3 tygodni pobytu na pastwisku w Ł. odzyskały właściwy stan odżywienia i utrzymania."
Lek wet. A. G. stwierdził natomiast, że "Choroba ta jest dość skomplikowana, bardziej atakuje zwierzęta młode, osłabione. Leczy się ją, poprzez podawanie różnych preparatów, zwierzętom mlecznym można podawać valbazyn (substancja czynna albendazol). Można preparat podawać dwa razy w roku na wiosnę i na jesień, w ilościach w przeliczeniu na masę ciała. Po trzech tygodniach od podania leku powinna nastąpić poprawa u zwierząt."
Z oświadczeń tych wynika, że robaczyca jest chorobą nawracającą, wymagającą systematycznego leczenia, podania dwóch dawek leku dwa razy do roku (wiosna i jesień), zaś skutek leczenia powinien pojawić się po 3 tygodniach.
Tymczasem Kolegium wskazując, że przywołane wyżej stanowisko lekarzy jest "przydatne dla ustalenia stanu faktycznego w niniejszej sprawie" ustaliło, że "wychudzenie, ubytki sierści oraz biegunka są objawami choroby - robaczycy, którą zresztą w niniejszej sprawie właściciel bydła leczył".
Żaden z organów jednak nie ustalił i nie wyjaśnił, czy jednokrotny (udokumentowany) zakup leków i ich podanie było działaniem wystarczającym. Nie wyjaśniono jaką ilość lekarstwa S. F. zakupił i czy w przeliczeniu na wagę ciała zwierząt była to terapia choćby potencjalnie skuteczna, zwłaszcza, że chodziło o kilkanaście sztuk bydła. W sprawie pojawia się także niewyjaśniony wątek kupowania przez S. F. lekarstw dla zwierząt poza granicami Polski, co również budzi wątpliwości: co do źródła pochodzenia tych leków, skuteczności ich działania, dopuszczenia ich do obrotu zgodnie z ustawą prawo farmaceutyczne itp., a co za tym idzie rodzi się pytanie nie tyle o skuteczność leczenia tego rodzaju preparatami, ile ich szkodliwości dla zwierząt a dalej również dla ludzi. W tym zakresie organ postępowania wyjaśniającego nie przeprowadził.
Innymi słowy ustalenie, że zwierzęta były leczone przez właściciela jest co najmniej przedwczesne.
Natomiast - wbrew twierdzeniom organu II Instancji zawartych w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji - nie został przesłuchany w postępowaniu przed organem I instancji lek. wet. J. B., czyli jedyny lekarz weterynarii, który miał bezpośredni kontakt ze zwierzętami w dniu następnym po dniu odbioru zwierząt tj. już w gospodarstwie w Łopusznej, do którego zostały przewiezione. Wydaje się nadto, że organ negatywnie ocenił fakt, że lekarz ten nie stwierdził w protokołach, że dalsze pozostawanie bydła u dotychczasowego właściciela zagraża ich życiu i zdrowiu. Rzecz jednak w tym, że żaden z organów nie zrobił zupełnie nic, aby okoliczności te, poprzez przesłuchanie lek. wet J. B. ustalić, pomimo iż pracownicy Urzędu Gminy C. w dniu 3 sierpnia 2018 r. udali się na wizję do gospodarstwa w Ł. , gdzie umieszczono odebrane zwierzęta, zatem była po temu okazja.
Świadkowie, których zeznania organy uznały za najbardziej wiarygodne i których zeznaniom dały wiarę w całości to: A. P., B. T., P. M., C. M., W. B..
Wszyscy ci świadkowie są dalszymi lub bliższymi sąsiadami S. F., wszyscy stwierdzili, że widzieli zwierzęta S. F. ostatnio jesienią 2017 r., gdy były jeszcze na pastwisku, i wówczas były w dobrej kondycji fizycznej. Pani A. P. w dniu odebrania zwierząt była w C. C. M. w [...], a P. M. w K.. W. B. zaś oświadczył, że o odebraniu zwierząt dowiedział się od innych mieszkańców wsi, a nadto nie zna gospodarstwa ani warunków w jakich hoduje zwierzęta S. F.. Tylko P. M. w połowie kwietnia 2018r. widział kilka sztuk – prawdopodobnie dwie krowy lub jałówki, gdy chodziły koło domu i pasły się na pastwisku, wówczas nie wyglądały źle. Z zeznań tych wynika także, że S. F. to osoba która dobrze dba o zwierzęta, jest we wsi szanowanym człowiekiem, jednak gospodarstwo prowadzi samotnie i nie ma kto mu pomóc, zatem być może "duża ilość zwierząt i jego lata wpływają na to, że może mu brakować sił, choć stara się jak może".
Zeznania te są zasadniczo nieprzydatne dla ustalenia stanu zwierząt z dnia ich odebrania, gdyż każdy ze świadków widział zwierzęta ostatnio około pół roku wcześniej, za wyjątkiem jednego z nich, który widział w kwietniu dwie sztuki.
Jednak to tym zeznaniom organy dały w pełni wiarę, podczas gdy odmówiono wiary zeznaniom osób, które bezpośrednio w odbierze zwierząt uczestniczyły i najpełniej mogły zaświadczyć o stanie zwierząt w dniu interwencji, a tylko ten moment jest istotny dla zastosowania tryby z art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, nie zaś stan zwierząt sprzed kilku miesięcy.
Młodszy aspirant M. K. zeznała, że: "Nie znam Pana F. nie miałam styczności z nim i z jego gospodarstwem wcześniej. Interwencję w dniu 27 kwietnia 2018 r podjęliśmy na skutek zgłoszenia telefonicznego (...) Po przybyciu na miejsce, sąsiedzi gospodarstwa Pana F. poinformowali, że gospodarz źle zajmuje się zwierzętami. Nazwisk nie pamiętam, tych sąsiadów było co najmniej trzech, dokumentację z przebiegu interwencji sporządzał mój dowódca. Jeden z sąsiadów poinformował, że widział jak Pan F. ciągnął traktorem jedno ze zwierząt, które było skrajnie wychudzone. Posesja była nie ogrodzona w sposób trwały, było tylko ogrodzenie - pastuch, nie było tam trawy, żadnej paszy, teren był wydeptany i pasło się tam kilka sztuk cieląt. Zwierzęta były wychudzone, miały ubytki sierści. Ponadto jeden z sąsiadów poinformował nas, że nie chcielibyśmy wiedzieć co zastaniemy w budynkach gospodarskich. (...) Sąsiedzi, którzy tam mieszkają podeszli na podwórko i powiedzieli, że jest problem i że ludzie ze wsi wypuszczali te zwierzęta, żeby mogły się paść. Jeden z sąsiadów powiedział, że rzucił krowom Pana F. wiaderko ziemniaków i zwierzęta biły się o nie. (...) Nie wiem dokładnie kiedy, ale kolega z patrolu zauważył przez szparę jednego z budynków (gdzie był traktor) cielę, które było w stodole, było ono skrajnie wychudzone, poruszało się minimalnie. Podejmowane były próby przez Panią OTOZ [...] oraz mojego dowódcę skontaktowania się z Powiatowym Lekarzem Weterynarii. (...) W trakcie interwencji zauważyłam, że w gospodarstwie nie widać żadnej paszy, jedzenia dla zwierząt. Potwierdzili to też sąsiedzi, którzy mówili, że nie widzieli aby Pan F. zabezpieczał, zwoził jakieś pożywienie dla krów. Pani z OTOZ [...] w pewnym momencie weszła do obory powiedziała, że w oborze znajdują się zwierzęta zagłodzone i to jej zdaniem podchodzi pod znęcanie ze szczególnym okrucieństwem. Pan S. F. przybył do gospodarstwa (...) Pan F. zapytał, czy to ciele, które znajduje się w budynku jeszcze żyje. (...) Pan S. F. nie utrudniał czynności obserwował załadunek i nagrywał cielęta, które były zabierane do gospodarstwa zastępczego, nie nagrywał natomiast momentu wynoszenia konającego cielaka ze stodoły. Zwierzę jeszcze żyło, ale prawie się nie ruszało. (...) To konające ciele było odizolowane od pozostałych cielą, ścianką wewnątrz przyczepy. Uważam, że wszystkie zwierzęta były wygłodzone i skrajnie wychudzone, nie tylko te cielęta na zewnątrz, ale te które też widziałam przez drzwi innego budynku. (...) Gospodarstwo wyglądało na ubogie. Od strony ulicy znajdowała się duża sterta obornika, starych odchodów bydła i na podwórku również znajdowały się stare odchody. (...) Wychowywałam się na wsi i moim zdaniem sposób załadunku i sposób zachowania się zwierząt był prawidłowy. Na podstawie swojego doświadczenia, które wynika z faktu prowadzenia gospodarstwa przez moich rodziców, wiem jak powinny wyglądać krowy, natomiast zwierzęta Pana F. wyglądały jakby miały tylko skórę i kość, szczególnie te w budynku i to ciele leżące oddzielnie w budynku z traktorem".
Zeznania M. K. są spokojne i rzeczowe. Nie ma w nich żadnych zbędnych emocjonalnych sformułowań, natomiast świadek ma bezwzględne prawo wyrażenia osobistej oceny, że zwierzęta były wygłodzone i skrajnie wychudzone. Ostatecznie jest to przecież sprawa o przymusowe odebranie zwierząt w trybie nagłym, z powodu zagrożenia ich życia i zdrowia, więc jakie inne sfomułowania zdaniem organu powinny zostać użyte, aby uwiarygodnić to, co świadek widziała ? Wiarygodności tym zeznaniom dodaje też fakt, że świadek wychowała się na wsi, zatem nie są to pierwsze zwierzęta gospodarskie, które w swoim życiu zobaczyła "na żywo", a nadto nie znała S. F. ani też mieszkańców wsi, bo służbę tam pełniła dopiero kilka miesięcy.
Asp. szt. G. M., funkcjonariusz policji w C. zeznał, że: "Przed interwencją nie miałem wcześniej styczności ani z Panem F. ani z jego gospodarstwem. (...) pytaliśmy sąsiadów o miejsce zamieszkania Pana F. i w trakcie tych rozmów pytałem czy P. S. posiada gospodarstwo i jak ono wygląda. Uzyskałem informację, że Pan F. jest lubianym mieszkańcem wsi i nikt nie chciał zgłaszać żadnych informacji oficjalnie przeciwko niemu. Niemniej, zanim dojechaliśmy otrzymaliśmy informację, że P. S. jest w podeszłym wieku i nie radzi sobie z gospodarstwem które prowadzi, z ilością sztuk bydła, jakie posiada. Ludzie mówili, że podczas nieobecności Pana F. sami dokarmiali należące do niego bydło oraz wypuszczali go na pastwisko. (...) Gdy dotarliśmy na miejsce, weszliśmy na posesję, nie była ogrodzona, widzieliśmy cielęta które były wyliniałe, nie posiadały miejscami sierści, widoczne były żebra i kręgosłup. (...) P. M. zobaczyła cielęta, powiedziała że są skrajnie wychudzone i wygłodzone i są chore. (...) Kolega, który był ze mną zauważył że w stodole coś się rusza. Udaliśmy się do stodoły i zobaczyliśmy cielę, które było przykryte folią. Widać było, że jest konające, wyliniałe, widać było żebra i kości. Był to drastyczny widok. (...) W międzyczasie przyszli na miejsce sąsiedzi, chcieli zobaczyć co się dzieje. Udzielili nam informacji, że jest więcej zwierząt i są w jeszcze gorszym stanie. (...) Cielę, znajdujące się w stodole nie reagowało. Widać było, że oddycha, ale bardziej było to sapanie niż oddychanie. Pierwotnie myśleliśmy, że cielę nie żyje. (...) Pani M. W. powiedziała, że ona, działając na podstawie odpowiedniego artykułu z ustawy o ochronie zwierząt musi wejść i sprawdzić stan tych zwierząt i poprosiła o nasza asystę. Weszliśmy więc do zabudowań gospodarczych, gdzie w dwóch pomieszczeniach znajdowało się kilkanaście sztuk bydła. Nie mogliśmy policzyć ile ich było, ponieważ było tam ciasno. (...) Zwierzęta w stajni były skrajnie wychudzone i wygłodzone. Sam posiadam gospodarstwo i wiem jak ma wyglądać zdrowe zwierzę. U zwierząt były widoczne żebra i był widoczny odstający kręgosłup. W pomieszczeniach było ciasno. Nie wiadomo było dokładnie ile było tam zwierząt, niektóre krowy i cielęta leżały. Okazało się później że jest tam około 16 krów, na pewno ponad 10. Ciężko mi ocenić czy znajdowały się w pozycji naturalnej. Jeżeli chodzi o czystość pomieszczeń było w porządku, w porównaniu z innymi gospodarstwami do których jeździmy i gdzie obserwujemy, że bydło stoi po kolana we własnych odchodach. Stodoła jest drewniana, lata świetności ma za sobą. Widoczne były duże szpary między płazami, więc w zimie przy dużych mrozach te krowy nie miały najlepszych warunków. W stajni były pojniki, nie wiem czy była odkręcona woda. Nie sprawdzałem tego. Pierwsze zdanie Pana S. F., po przyjeździe brzmiało: "Czy to cielę już zdechło"? I powiedział, że nie miał sumienia skrócić mu męki ponieważ kocha zwierzęta. (...) W mojej ocenie wszystkie zwierzęta były w złej kondycji, nie było zwierząt w lepszym stanie. Być może, wszystkie były chore na tą samą chorobę, miały te same objawy - wyleniała sierść, miejscami jej brak."
Podobnie jak w przypadku zeznań M. K., także i tych zeznań nie cechuje zbędna emocjonalność, i podobnie jak w poprzednim przypadku zawierają one po prostu obserwacje, poczynione w trackie interwencji, przez funkcjonariusza policji, a jednocześnie przez osobę, która posiada gospodarstwo i zwierzęta, więc ma rozeznanie w tym zakresie. Fakt, że odczucia obserwującego co do stanu zwierząt i warunków ich bytowania nie są zgodne z oczekiwaniami organów, nie czyni tych zeznań niewiarygodnymi. Określenie, że wychudzone cielę, konające po folią jest "drastycznym widokiem" jest usprawiedliwione, a nawet można je określić jako oględne. Jedyny fragment zeznań świadka, który znalazł uznanie organu dotyczył tego, że "jeżeli chodzi o czystość pomieszczeń było w porządku, w porównaniu z innymi gospodarstwami do których jeździmy i gdzie obserwujemy, że bydło stoi po kolana we własnych odchodach". Nie wyjaśnia przy tym organ dlaczego akurat to sfomułowanie znajduje jego uznanie, a pozostałe nie. Podkreślenia przy tym wymaga, że skoro w innych gospodarstwach bywa jeszcze gorzej, nie uprawnia samo w sobie do oceny, że sytuacja była dobra.
Także zeznania trzeciego z funkcjonariuszy Policji w C. D. S. są spokojne, logiczne i wyważone a także spójne z zeznaniami pozostałych kolegów.
Świadek zeznał: "Nie miałem wcześniej styczności z gospodarstwem Pana F. , przed interwencją. (...) przybyła Pani M. W. z OTOZ i poprosiła nas o asystę w związku z czynnościami na terenie gospodarstwa. Na posesji Pana F. , która nie jest ogrodzona , na początku zobaczyliśmy kilka cieląt, wedle oceny Pani M. nie były one w dobrym stanie i stwierdziła ona że musimy wejść na teren, żeby zobaczyć jak wygląda reszta zwierząt. Ja nie oceniałem stanu zwierząt ponieważ do mnie to nie należy. Dla mnie zwierzęta były wychudzone, zarówno cielaki jak i zwierzęta znajdujące się w pomieszczeniach. Cielaki na zewnątrz nie były przywiązane, poruszały się swobodnie. W pomieszczeniach gdzie przebywały zwierzęta było ciasno. Nie liczyłem ile było zwierząt. Stan wychudzenia był widoczny. Nie pamiętam czy była ściółka w pomieszczeniach oraz czy były poidła czy pasza. W stodole, gdzie drzwi były otwarte widać było, że coś się rusza. Podeszliśmy tam i zobaczyliśmy, że coś leży pod plandeką. Widać było słabe ruchy. Okazało się że pod plandeką było cielę. Moim zdaniem było w stanie krytycznym. Zwierzę leżało, nie było w stanie się ruszyć, ledwo ruszała się głowa, oczy były w zasadzie wywrócone na druga stronę. Oddech ledwo słyszalny, bardziej pocharkiwanie. Nie zauważyłem na posesji zwierząt, które byłyby w lepszym stanie od innych. Nie mam doświadczenia w ocenie zwierząt z innych gospodarstw. Nie brałem udziału w tego typu interwencjach."
Konkludując: nie jest do przyjęcia zakwestionowanie przez organy zeznań świadków w zasadzie tylko z tego powodu, że były "emocjonalne", co ma się objawiać zdaniem Kolegium w używaniu pojęć: wychudzone, niedokarmione, chore, tragedia. W zeznaniach funkcjonariuszy Policji próżno się doszukiwać szczególnych emocji, jest to po prostu relacja z interwencji, którą osobiście wdzieli. Drugi powód, dla którego odmówiono wiarygodności świadkom to fakt, że nie sprowadzili na miejsce lekarza weterynarii, jednakże okoliczności te zostały już opisane powyżej, a ponownie wskazać należy, że obowiązku takiego funkcjonariusze policji nie mieli.
Organy nie dały także wiary zeznaniom inspektorom OTOZ [...] tj. A. G. i M. W..
A. G., zeznała, że: " Interwencja była zgłoszona przez osobę telefonicznie, anonimowo, do mojej koordynatorski w dniu [...] kwietnia 2018 roku. W obecności policji przyjechałyśmy pod dany adres, zobaczyłyśmy dramat zwierząt. Były głodzone, stojące w stajni, przywiązane łańcuchem do ściany. Konające cielę znajdowało się w odrębnym pomieszczeniu, gdzie znajdował się ciągnik. Cielę było w stanie agonalnym, wydawało bardzo słabe reakcje życiowe. Zwierzę było bezwładne, jeszcze słabo oddychało. W momencie czynności związanych z załadunkiem, białka zwierzęcia wywróciły się. (...) zostało przewiezione do gospodarstwa zastępczego, gdzie czekał weterynarz. Lekarz weterynarz powiedział, że interwencja lekarska powinna nastąpić dwa, trzy dni wcześniej, gdyż wówczas była szansa na uratowanie zwierzęcia. Był to lekarz weterynarii - Pan B. . Pan F. w trakcie interwencji powiedział, że jeszcze dzisiaj rano zwierzę stało i jadło sianokiszonkę oraz dostało mleko. Informacja o tym, że cielę było wyciągane za głowę i nogi z grzęzawiska była do nas zgłoszona anonimowo. Ocenę stanu stada dokonywałyśmy poprzez sprawdzenie wszystkich osobników i wszystkie znajdowały się w bardzo złym stanie. (...) Wszystkie zwierzęta były w bardzo złym stanie, były bardzo wychudzone. Wszystkie zwierzęta były przywiązane za pomocą zbyt krótkich łańcuchów. W mojej ocenie zwierzęta znajdują się w naturalnej, niewymuszonej pozycji kiedy przebywają w boksach i nie są przywiązane łańcuchem oraz mają pościółkę, na której się mogą swobodnie położyć. Jestem 3 lata Inspektorem w [...], zajmuję się zwierzętami na co dzień. (...) Więc wchodząc do takiej stajni, jak stajnia Pana F. widać takie rzeczy, że zwierzęta są wychudzone. W gospodarstwie Pana F. nie było czysto. Pan S. F. wyrzucał gnój podczas naszej interwencji. (...) W jednej stajni znajdowało się [...] sztuk krów. Leżały one obok siebie. Było tam ciasno. Nie miały żadnego jedzenia. Byki i jałówki były razem w jednej stajni, ciężko było ocenić ile dokładnie jest osobników. (...) W gospodarstwie zastępczym jednak z jałówek przywiezionych z gospodarstwa Pana F. umarła, bo nie mogła urodzić martwego cielaka. Podczas załadunku nie było widać że jest w ciąży, bo była taka wychudzona. Aktualnie zwierzęta wyglądają bardzo dobrze, mają dostęp do pastwiska, są odkarmione i zadbane."
M. W. zeznała natomiast, że: "[...].04 br. zostałam poinformowana, przez anonimowego mężczyznę, nie przedstawił się, zaznaczam, że mamy prawo przyjmować takie zgłoszenia aczkolwiek je weryfikujemy. Mężczyzna ten zwrócił się do nas z prośbą zweryfikowania sytuacji mającej miejsce w R. nie podał nam dokładnego adresu, wspomniał tylko nazwisko S. F.. Poinformował nas, że na terenie posesji znajduje się konające zwierzę, że nie jest to pierwszy przypadek. Z uwagi na fakt że jesteśmy często wzywani z tytułu porachunków sąsiedzkich weryfikujemy zgłoszenia poprzez kontakt z funkcjonariuszami policji patrolującymi określoną dzielnice. Tym razem tak się stało zadzwoniłam do posterunku w C. (...) na miejscu spotkaliśmy się z funkcjonariuszami, którzy zdążyli przyjrzeć się sytuacji. W pierwszej kolejności zwróciliśmy uwagę na jałówki było ich 5 znajdowały się na terenie gospodarstwa teren był otoczony elektrycznym pastuchem. (...) Obeszliśmy gospodarstwo z drugiej strony wewnątrz niewielkich obór bardzo małych jeśli o powierzchnie znajdowało się pozostałe sztuki bydła. Uderzył nas widok bardzo wychudzonych krów, które nie miały dostępu do pokarmu. Jedno ze zwierząt przywiązane było łańcuchem za głowę nie dłuższym niż 40 cm, co powodowało iż zwierzę zmuszone było do leżenia w bardzo nie naturalnej pozycji i miało przekrzywianą głowę (dokumentacja zdjęciowa). Okrążyliśmy gospodarstwo i znaleźliśmy się naprzeciwko nie zamkniętych na kłódkę ani na klucz kolejnego pomieszczenia gospodarczego, z których jeden policjantów zaświecił latarką, zauważył tam poruszające się zwierzę. (...) Oczom naszym okazało się ciele w stanie agonalnym przykryte folią, którą owija się bale siana. Zwierzę było przykryte całe razem z głową, z trudem złapało oddech. W tym momencie z mojej strony zapada decyzja o podjęciu kroków mającej na celu ratowanie zwierząt, czyli podjęcie interwencji na podstawie art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt. (...) W oczekiwaniu na kolejne auto rozmawiamy z osobami przyglądającymi się naszej interwencji. I dowiadujemy się, iż konające zwierzę dwa dni wcześniej zostało wyciągnięte przez pana F. z grzęzawiska, w którym utknęło i pozostawione było na posesji. Dwa dni wcześniej, czyli jest to 25.04. - 26.04 zwierzę zostało wciągnięte do pomieszczenia, w którym go znaleźliśmy przykryte folią. Nie udzielono mu żadnej pomocy. Stan zwierzęcia po przewiezieniu do gospodarstwa w Ł. doprowadziło do jego śmierci 2 godziny później. Nie było szans go uratować. (...) Wyprowadzanie zwierząt jest niezwykle trudne z uwagi na fakt, iż wyjście z obór jest nieprzystosowane. Wyrwy w betonowym podłożu, dziury i uskok. (...) W odpowiedzi na pytanie nie posiadaliśmy wiedzy ze zwierzęta są leczone na robaczyce, aczkolwiek stan zwierząt jaki zastaliśmy wskazywał na brak jakiejkolwiek pomocy weterynaryjnej, nawet jeżeli były chore na robaczyce. Pragnę podkreślić iż absurdem i używam tego sformułowania z pewną stanowczością, jest stwierdzenie Pana S. F. iż leczy krowy od 3 lat. Na tę okoliczność proszę o zasięgnięcie opinii lekarza weterynarii celem wyjaśnienia w jaki sposób odrobaczą się zwierzęta aby zabieg był skuteczny."
Sąd nie dopatrzył się w przytoczonych wyżej - choć tylko fragmentarycznie- zeznaniach świadków treści czy formy, która odbierałby im wiarygodność.
Sąd nie kwestionuje natomiast, że organy wstrzemięźliwie oceniły zeznania świadka P. P., a to ze względu na prawdopodobny, choć niepewny, konflikt ze S. F..
Jeśli zaś chodzi o wyjaśnienia złożone przez S. F., to wskazać należy, że zgodnie z art. 86 Kpa, jeżeli po wyczerpaniu środków dowodowych lub z powodu ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy, organ administracji publicznej dla ich wyjaśnienia może przesłuchać stronę. Tym samym oświadczenia S. F. nie mogą być rozstrzygające w sprawie.
Konkludując – organ dał wiarę tym świadkom, którzy zwierząt nie widzieli od ponad pół roku, natomiast nie dał wiary świadkom którzy uczestniczyli w interwencji, którzy nie mieli żadnych osobistych czy służbowych powodów do przekłamywania stanu, który zastali. Interwencja wszak miała miejsce na skutek anonimowego zawiadomienia.
Nie przeprowadzono istotnego dowodu z przesłuchania jedynego lekarza weterynarii, J. B., który miał kontakt osobisty ze zwierzętami, nie przesłuchano właściciela gospodarstwa w Ł. , do którego trafiły zwierzęta lub ewentualnie także jego pracowników, gdyż zadbanie o 17 zwierząt wymaga znacznego nakładu sił i pracy. Ocena dowodów przekroczyła zatem granice oceny swobodnej i stała się dowolna, a sprzyjało temu również błędne zastosowanie przepisu art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt. Jeżeli organ poweźmie wątpliwości co do prawidłowości diagnozy i zastosowanego leczenia przez lek. wet J. B., będzie zobowiązany przeprowadzić na tę okoliczność dowód z opinii biegłego, gdyż w zakresie wiedzy weterynaryjnej nie należy posługiwać się "zasadami doświadczenia życiowego".
Zdaniem Sądu naruszenie zasad postępowania dowodowego przez organ I Instancji, znajduje przynajmniej częściowe uzasadnienie i wytłumaczenie w końcowym fragmencie uzasadnienia decyzji organu I Instancji, który stwierdza, że "odebranie zwierząt właścicielowi i przewiezienie ich do innego gospodarstwa naraziło gminę na liczone w dziesiątkach tysięcy złotych koszty".
Ponownie prowadząc postępowanie organ będzie obowiązany przeprowadzić uzupełniające postępowanie dowodowe, w celu ustalenia czy zachodziły przesłanki o których mowa w art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt, w tym także w zakresie wskazanym wyżej przez Sąd.
Wobec naruszenia przepisów postepowania, a to art. 7, art. 77 § 1, art. 80, art. 86 Kpa oraz przepisów prawa materialnego, a to art. 7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt orzeczono jak w pkt. I wyroku. O uchyleniu zaskarżonej decyzji orzeczono na zasadzie art. 145 pkt. 1 lit. a i c p.p.s.a. O uchyleniu decyzji organu I Instancji orzeczono na zasadzie art. 135 p.p.s.a. O kosztach orzeczono na zasadzie art. 200 p.p.s.a., zgodnie z którym w razie uwzględnienia skargi przez sąd pierwszej instancji przysługuje skarżącemu od organu, który wydał zaskarżony akt zwrot kosztów postępowania niezbędnych do celowego dochodzenia praw. Na zasądzone koszty składa się kwota 480 zł tytułem wynagrodzenia adwokata reprezentującego skarżących, ustalona jako stawka minimalna na podstawie art. 205 § 2 p.p.s.a. w związku z § 14 ust. 1 pkt. 1 lit. c, rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie. (Dz. U. poz. 1800 z późn. zm.)
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 20.07.2026. · Źródło