VI SA/Wa 1039/19
WyrokWSA w Warszawie2019-08-14
Skład orzekający: Tomasz Sałek, Pamela Kuraś-Dębecka, Joanna Wegner
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy umowa o prowadzenie zajęć dydaktycznych w szkole wyższej, której przedmiotem jest opracowanie programów nauczania, treści dydaktycznych, prezentacji oraz prowadzenie zajęć, może być uznana za umowę o dzieło w rozumieniu art. 627 k.c., czy też powinna być kwalifikowana jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, a w konsekwencji czy osoba wykonująca takie czynności podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?Ratio decidendi
Sąd uznał, że umowa o prowadzenie zajęć dydaktycznych w szkole wyższej, obejmująca opracowanie programów nauczania, treści dydaktycznych, prezentacji oraz samo prowadzenie zajęć, nie spełnia kryteriów umowy o dzieło. Brak jest w niej samoistnego, obiektywnie osiągalnego rezultatu, który mógłby być oceniany pod kątem wad. Tego typu umowa stanowi świadczenie usług o charakterze edukacyjnym, do którego stosuje się przepisy o zleceniu, co skutkuje obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego osoby wykonującej te czynności.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła decyzji Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, która utrzymała w mocy decyzję Dyrektora Oddziału Wojewódzkiego NFZ stwierdzającą, że K. K. podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej (nazwanej umową o dzieło) ze Szkołą w okresie od października 2011 r. do września 2012 r. Skarżący zarzucił organom naruszenie przepisów prawa materialnego i procesowego, twierdząc, że umowa miała charakter umowy o dzieło, a nie umowy o świadczenie usług. Wniósł o uchylenie decyzji.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Tomasz Sałek Sędziowie Sędzia WSA Pamela Kuraś-Dębecka Sędzia WSA Joanna Wegner (spr.) Protokolant spec. Iwona Sumikowska po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 14 sierpnia 2019 r. sprawy ze skargi K. K. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] lutego 2019 r. nr [...] w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego oddala skargę
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia decyzją z [...] lutego 2019 r. nr [...], działając na podstawie art. 102 ust. 5 pkt 24 w związku z art. 109 ust. 5 i ust. 6 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2018 r., poz. 1510) – zwanej dalej ustawą o świadczeniach oraz art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2017 r. poz. 1257. z późn. zm.) – zwanej dalej k.p.a., w związku z art. 16 ustawy z dnia 7 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 935), po rozpatrzeniu odwołania wniesionego przez W. w B. utrzymał w mocy decyzję Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z [...] lipca 2015 r., stwierdzającą, że K. K. podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej na rzecz wspomnianej Szkoły w okresie od 7 października 2011 r. do 30 września 2012 r.
Decyzję wydano w następujących okolicznościach sprawy:
Zakład Ubezpieczeń Społecznych w B. w dniu 7 listopada 2014 r. zwrócił się do Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z wnioskiem o ustalenie obowiązku podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu zainteresowanego z tytułu wykonywania umowy o świadczenie usług zawartych z płatnikiem składek w okresie od 7 października 2011 r. do 30 września 2012 r.
Organ ten decyzją z [...] lipca 2015 r. ustalił, że skarżący – wbrew treści zawartej umowy nazwanej umową o dzieło – w rzeczywistości wykonywał pracę na podstawie umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z art. 750 k. c. zastosowanie mają przepisy o zleceniu. Wobec tego podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tego tytułu.
W wyniku wniesionego przez płatnika składek odwołania, Prezes NFZ utrzymał decyzję organu pierwszej instancji w mocy. Wskazał, że wprawdzie płatnik zawarł ze skarżącym umowę, którą nazwano "umową o dzieło", lecz w rzeczywistości jej treść odpowiada umowie o świadczenie usług. Jej przedmiot obejmował bowiem przygotowanie i zaprezentowanie zajęć dydaktycznych z przedmiotu "historia myśli psychologicznej", opracowanie programu zajęć, opracowanie i udostępnienie nowych materiałów dydaktycznych i szkoleniowych w zakresie objętych przedmiotem zajęć, zrealizowanie ćwiczeń i dodatkowych konsultacji merytorycznych, opracowanie tematów, zadań i tekstów do sprawdzianów, zaliczeń i egzaminów oraz ich przeprowadzenie według wskazówek Szkoły.
Organ wskazał, że skarżący wykonywał obowiązki mieszczące się w ramach typowych akademickich prac edukacyjnych, a więc nie można przypisać im charakteru umowy o dzieło, bowiem ta, w świetle art. 627 i nast. k. c., powinna mieć byt samoistny, niezależny od działania wykonawcy oraz cechować się możliwością uzyskania samodzielnej wartości w obrocie. Podkreślił, że nawet jeżeliby uznać, że wykonawca umowy tworzył autorskie dzieło poprzez samodzielne przygotowanie materiałów dydaktycznych/sylabusów/konspektów zajęć, to trudno wskazać w spornych umowach indywidualnie oznaczony, samoistny i niezależny wynik w postaci dzieła (rezultatu). Zdaniem Prezesa NFZ, umowa zawarta ze skarżącym nie miała charakteru umowy o dzieło, albowiem polegała na świadczeniu usług dydaktycznych, a przygotowane materiały służyć miały edukacji, przeprowadzeniu nauczania na określonym poziomie. Wykonanie umowy nie polegało w szczególności na wytworzeniu rezultatu poddającego się ocenie co do cech, parametrów, w tym ewentualnych wad. Organ dostrzegł ponadto, że dydaktyka stanowi zwykle przedmiot umowy o świadczenie usług. Organ nie podzielił także stanowiska odwołującego się, iżby przedmiotem kwestionowanych umów były utwory w rozumieniu prawa autorskiego, bowiem przedmiotowi każdej z tych umów brakuje cechy oryginalności.
Powyższa decyzja stała się w całości przedmiotem skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. K. K. zarzucił naruszenie przepisów prawa materialnego, to jest art. 627 k. c. poprzez niezastosowanie, art. 73 Konstytucji RP poprzez pominięcie przy ocenie treści zawartej ze Szkołą umowy jako umowy o świadczenie usług, co podważa jakość i wyjątkowość przygotowanego przez skarżącego dzieła. Sformułowano także zarzut naruszenia prawa procesowego, to jest art. 11 i art. 107 § 1 i 3 k. p. a. przez brak wszechstronnego zgromadzenia i zbadania materiału dowodowego, wydanie orzeczenia o treści nieprzekonywującej pod względem prawnym i faktycznym, art. 8 k. p. a. w związku z art. 7 k. p. a. polegające na tym że organ ograniczył się wyłącznie do analizy dokumentów bez przesłuchania zainteresowanego i zbadania materiałów przygotowanych pod kątem autorskiej koncepcji przedstawianej słuchaczom na wykładzie, a nadto pominął to, że wykład prezentował oryginalne, autorskie ujęcie problematyki, tj. własną, unikalną koncepcję autora, nie uwzględnił niematerialnego charakteru i niepowtarzalnego waloru dzieła, naruszył zasadę praworządności i zaufania. Zarzucił także naruszenie art. 138 § 1 pkt 1 k. p. a. poprzez utrzymanie w mocy decyzji naruszającej art. 75 i art. 7 k. p. a. przez nieprzeprowadzenie dowodu z przesłuchania zainteresowanego na okoliczność treści łączącego strony stosunku prawnego, wytworzonego na potrzeby wykładu dzieła niematerialnego, dokonanie jednostronnej i wybiórczej oceny materiału dowodowego. Skarżący wniósł o uchylenie decyzji oraz decyzji organu pierwszej instancji.
W odpowiedzi na skargę Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie, podtrzymując argumentację zawartą w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Sąd stwierdza, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie, bowiem zaskarżona decyzja ani decyzja organu pierwszej instancji, nie naruszają przepisów prawa w sposób uzasadniający ich uchylenie.
Kwestią sporną w niniejszej sprawie jest charakter prawny umowy zawartej przez skarżącego z W. w B.. Istota sprawy sprowadza się więc do zweryfikowania stanowisk stron i udzielenia odpowiedzi na pytania, czy była to umowy o dzieło, czy też inna umowa o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia i czy w zaistniałym stanie faktycznym skarżący podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Podstawę prawną rozstrzygnięć wydanych w obu instancjach stanowił przepis art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach. Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 tej ustawy obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które zostały wymienione w tym przepisie. Należą do nich m.in. osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osoby z nimi współpracujące (lit. e). Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych stwierdza wprost w art. 6 ust. 1 pkt 4 rozdziału 2, regulującego "Zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym", że obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają (...) osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są m. in. osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia (...). Brzmienie tego przepisu jednoznacznie wskazuje, że chodzi tu o tę samą kategorię osób, podlegających ubezpieczeniu społecznemu, a tym samym kwalifikujących się do objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym. W myśl art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający.
W świetle art. 69 ust. 1 ustawy o świadczeniach, obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego powstaje i wygasa w terminach określonych w przepisach o ubezpieczeniach społecznych. Stosownie natomiast do art. 13 pkt 2 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2019 r., poz. 300 ze zm.), obowiązkowo ubezpieczeniom tym (społecznym) podlegają osoby wykonujące pracę nakładczą oraz zleceniobiorcy - od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy.
Uznanie, iż sporna umowa nie stanowiła umowy o dzieło, uregulowanej w art. 627 i nast. k.c., lecz umowę świadczenia usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.) oznacza, że W. w B., jako płatnik składek, była zobowiązana do obliczania i pobierania składek z dochodu ubezpieczonego oraz ich odprowadzania – na podstawie art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach.
Zgodnie z art. 627 k.c., przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Elementami przedmiotowo istotnymi umowy o dzieło jest określenie dzieła, do którego wykonania zobowiązany jest przyjmujący zamówienie, a także, z uwzględnieniem regulacji art. 628 w związku z art. 627 k.c., wynagrodzenia, do którego zapłaty zobowiązany jest zamawiający. Umowa o dzieło jest umową o "rezultat usługi". Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu. Przy umowie o dzieło chodzi o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski /w:/ System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391).
Z kolei, jak stanowi przepis art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W tej sytuacji ustalenie, że jakaś konkretna umowa i stosunek zobowiązaniowy jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami", pociąga za sobą obowiązek wykonania nakazu z art. 750 k.c., a więc obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu. Przy czym należy wskazać, iż subsumcja zawartej umowy pod przepis art. 750 k.c. nie czyni takiej umowy umową zlecenia, w rozumieniu art. 734 k.c. (por. L. Ogiegło /w:/ System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, ..., s. 573 i nast.).
Istota umowy zlecenia, w świetle art. 734 k.c. i nast., wyraża się w tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Umowę zlecenia zalicza się przy tym do zobowiązań tzw. starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Chociaż sama definicja zakłada dążenie do osiągnięcia określonego rezultatu - dokonania czynności prawnej, jednakże w razie jego nieosiągnięcia, ale jednoczesnego dołożenia wszelkich starań w tym kierunku, przy zachowaniu należytej staranności, zleceniobiorca nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania (tak m.in. K. Kołakowski /w:/ G. Bieniek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, t. II, 2006, s. 387; podobnie: M. Nesterowicz /w:/ J. Winiarz (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, t. II, 1989, s. 685). Innymi słowy, odpowiedzialność kontraktowa przyjmującego zlecenie powstanie wówczas, gdy przy wykonaniu zlecenia nie zachował wymaganej staranności, niezależnie od tego, czy oczekiwany przez dającego zlecenie rezultat nastąpił, czy nie.
Obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy umowy zlecenia przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r., sygn. akt II UK 402/12 (www.sn.pl): "Umowę o dzieło zdefiniowano w art. 627 k.c. jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wady (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Pomijając wątpliwości odnośnie do uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny (w:) E. Gniewek, Komentarz, 2006, s. 1039; A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332; J. Szczerski (w:) Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r., II UK 60/12 - niepublikowane)".
Przedmiotem spornej w niniejszej sprawie umowy było: opracowanie szczegółowych programów nauczania, treści dydaktycznych, prezentacji oraz prowadzenie zajęć dydaktycznych w szkole wyższej w okresie, który można utożsamić z czasem trwania normalnego roku akademickiego. Sąd zauważa, że w orzecznictwie wyjątkowo przyjmuje się, że tylko twórczy charakter dzieła, jako rezultat umowy, może nadać świadczeniu wynikającemu z umowy formę związaną z zamówieniem dzieła, które nie ma ucieleśnionej postaci. W wyroku z 4 czerwca 2014 r. (sygn. akt II UK 420/13 opubl. Lex 1480060) Sąd Najwyższy wyjaśnił, że możliwe jest zawarcie umowy o dzieło, nieobjętej obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego, której przedmiotem jest wygłoszenie wykładu, pod warunkiem jednak, że wykładowi można przypisać cechy utworu. Ten warunek spełnia tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego.
Analizując treść spornej umowy, Sąd doszedł do wniosku, że organy prawidłowo zakwalifikowały ją do umów o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia, brak jest bowiem podstaw do przyjęcia, że chodziło tu o wykłady naukowe wypełniające kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego. Z treści umowy ani, aby zajęcia prowadzone na podstawie tych umów miały charakter dzieła naukowego, których efektem jest funkcjonujący w obrocie po zakończeniu tych zajęć, niezależny od nauczyciela akademickiego, samodzielny i w tym przypadku niematerialny, rezultat odpowiadający dziełu w rozumieniu art. 627 k.c.
W doktrynie i w orzecznictwie przyjmuje się, że o określeniu rezultatu właściwego umowie o dzieło decyduje wymaganie, by dzieło miało charakter samoistny względem twórcy tzn., by pozostawało niezależne od dalszego działania twórcy oraz by stało się wartością autonomiczną w obrocie, przy czym rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Tymczasem czynność wygłoszenia wykładu, czy też przeprowadzenia zajęć, co do zasady, nie odrywa się od osoby prowadzącej wykład/zajęcia i trwa tak długo, jak sam wykład/zajęcia nie pozostawiając ucieleśnionego, jak również nieucieleśnionego ale postrzegalnego, pozwalającego na zindywidualizowanie, rezultatu. Rezultat taki może powstać, jak wynika to z cyt. wyżej orzecznictwa Sądu Najwyższego, w wyniku wygłoszenia wykładu naukowego, wypełniającego kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego, w ocenie Sądu natomiast brak jest podstaw do przyjęcia aby taki rezultat wynikał z przeprowadzonych wykładów/zajęć, których podstawowym celem był cel edukacyjny, polegający na przekazaniu określonej wiedzy słuchaczom.
Zgromadzony w sprawie materiał wskazuje jednoznacznie, że zawarciu analizowanej umowy przyświecał cel edukacyjny, co z kolei determinuje charakter prawny umowy, jako umowy o świadczenie usług. Sąd stoi na stanowisku, że umowy zawarte z wykładowcami których przedmiotem jest przeprowadzenie wykładów, określonych zajęć w celach edukacyjnych, czyli przekazanie i nauczenie uczestników tych zajęć określonej wiedzy, z samej swej istoty, a więc celu dla jakich są zawierane, nie mogą stanowić umów o dzieło, o których mowa w art. 627 k.c. W tego typu umowach nie można bowiem z góry określić zindywidualizowanego dzieła w rozumieniu tego przepisu. Rezultat umowy nie jest zależny jedynie od starań i nakładu pracy wykładowcy, prowadzącego dane zajęcia. Jest on w dużej mierze uzależniony od słuchaczy, uczestników zajęć ich chęci oraz możliwości przyswojenia wiedzy. Trudno też zatem, przy tego rodzaju rezultacie, mówić o odpowiedzialności wykładowcy za wady dzieła, zasób zdobytej wiedzy nie poddaje się bowiem weryfikacji pod względem istnienia wad fizycznych.
Nie sposób też poddać weryfikacji pod względem istnienia wad fizycznych, niematerialnego rezultatu zawartej umowy. Wykonawca nie podlegał jakiejkolwiek odpowiedzialności za wady dzieła, co jest jedną z cech odróżniających umowę rezultatu od umowy starannego działania. Odpowiadał natomiast za przeprowadzenie zajęć zgodnie z postanowieniami umowy, a więc za prawidłowe świadczenie usług edukacyjnych.
Przygotowane, w związku z wykonaniem umowy, szczegółowe programy nauczania, treści dydaktyczne i prezentacje, nawet gdyby samodzielnie mogły stanowić przedmiot umów o dzieło, nie mogą rozstrzygać o charakterze prawnym umowy, jest on bowiem określony poprzez jej cele, sprowadzające się do przekazania określonej wiedzy uczestnikom wykładów i zajęć.
Sąd stoi na stanowisku, że tego rodzaju, jak w niniejszej sprawie, umowa dotycząca, najogólniej rzecz ujmując, prowadzenia zajęć dydaktycznych, stanowi umowę starannego działania, gdyż tylko w takim charakterze mogą być oceniane czynności wykonywane przez osobę prowadzącą zajęcia, niezależnie od charakteru tych zajęć oraz indywidualnego i wyjątkowego sposobu ich prowadzenia, a także nakładu pracy związanego niejednokrotnie z przygotowaniem odpowiednich materiałów szkoleniowych. Szczególnego sposobu prowadzenia wykładów oraz nakładu pracy związanego z przygotowaniem materiałów szkoleniowych, nie można, zdaniem Sądu, rozpatrywać w kategorii dzieła w rozumieniu art. 627 k.c., stanowią one bowiem o szczególnym rodzaju staranności osoby prowadzącej wykład/zajęcia podyktowane wymogami nauki, w tym przypadku, na uczelni wyższej.
Powyższe prowadzi do wniosku, że w sprawie nie doszło do naruszenia wskazanych w skardze przepisów prawa cywilnego odnoszących się do umowy o dzieło, zlecenia ani też przepisów regulujących umowę o świadczeniu usług czy przepisów o oświadczeniach woli i zobowiązaniach i przepisów ustawy o świadczeniach. Prawidłowa kwalifikacja prawna umowy, dokonana przez organy obu instancji oznacza, że nie doszło również w niniejszej sprawie do naruszenia art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach. Skoro bowiem sporna umowa stanowiła umowę o świadczenie usług, organy obu instancji, słusznie uznały, że skarżący podlegał, w świetle tego przepisu, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego . Sąd nie dopatrzył się także żadnych innych naruszeń w obrębie prawa materialnego. Sąd nie stwierdził w niniejszej sprawie także uchybień procesowych. Organy w uzasadnieniach decyzji obu instancji, dokładnie wyjaśniły podstawy faktyczne i prawne swoich rozstrzygnięć. Wyjaśnienia te pozwalają uznać, że wnioskowane w postępowaniu administracyjnym przez stronę dodatkowe dowody, w tym z przesłuchania skarżącego, nie miałyby istotnego wpływu na rozstrzygnięcie. Wyjaśnienia strony w tej konkretnej sprawie nie mogłyby zmienić oceny organu co do prawnego charakteru zawartej umowy. Organy dysponowały w ocenie Sądu wystarczającym materiałem dowodowym pozwalającym na prawidłową ocenę prawną spornej umowy, a skarżący zarówno w postępowaniu administracyjnym nie wykazał, że wnioskowane przez niego dowody, mogłyby wpłynąć na odmienną ocenę umowy. Decyzja Prezesa NFZ została wyczerpująco i przekonująco umotywowana, wywód prawny jest klarowny, a ustalenia nie poddają się podważeniu.
Reasumując, nie można organowi przypisać naruszenia art. 75 § 1 , art. 11 i art. 107 § 3 k. p. a. Zaskarżona decyzja nie narusza także zasady praworządności ani zaufania, o których mowa w art. 7 i 8 § 2 k. p. a. Istotnie, umowa była jednorazowa, opiewała jednak na okres całego roku akademickiego. Trudno zatem, w świetle zasad doświadczenia życiowego, przyjąć że jej wykonywanie nie miało charakteru stałego wykonywania pewnych usług, nie zaś dzieła, o którym mowa w art. 627 k. c. Z natury rzeczy każdy wykład akademicki ma indywidualny, to cecha charakterystyczna tego poziomu kształcenia. Cechuje go jednocześnie jednak pewna rutyna i powtarzalność, zwłaszcza że dotyczy przedmiotu kursowego na określonym kierunku studiów wyższych. Z tych przyczyn nie znajduje uzasadnienia zarzut naruszenia art. 73 Konstytucji. W wyniku wydania zaskarżonej decyzji nie doszło przecież do uchybienia wolności twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników czy też wolności nauczania i korzystania z dóbr kultury. Kwestia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego nie powoduje przecież żadnej ingerencji w te wartości.
W tym stanie rzeczy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2018 r., poz. 1302) orzekł jak w sentencji.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 25.07.2026. · Źródło