VI SA/Wa 1341/15
WyrokWSA w Warszawie2015-11-13
Skład orzekający: Magdalena Maliszewska, Ewa Frąckiewicz, Grażyna Śliwińska
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy Urząd Patentowy prawidłowo unieważnił prawo ochronne na znak towarowy z powodu jego podobieństwa do wcześniejszego znaku, co mogło wprowadzić odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów?Ratio decidendi
Sąd uznał, że Urząd Patentowy prawidłowo unieważnił prawo ochronne na znak towarowy. Analiza wykazała, że sporny znak towarowy jest podobny do wcześniejszego znaku, a towary, dla których zostały przeznaczone, są identyczne lub podobne. Wspólny element słowny "blade" w obu znakach, umieszczony w tym samym miejscu, sprawia, że znaki te mogą być postrzegane jako należące do tej samej rodziny, co stwarza ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów. Sąd podzielił ocenę Urzędu Patentowego, że podobieństwo znaków i towarów, w połączeniu z ryzykiem skojarzenia ze znakiem wcześniejszym, stanowi podstawę do unieważnienia prawa ochronnego na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 Prawa własności przemysłowej.Stan faktyczny
Skarżąca spółka wniosła skargę na decyzję Urzędu Patentowego RP, która unieważniła prawo ochronne na znak towarowy słowno-graficzny przyznany tej spółce. Decyzja ta została wydana na skutek sprzeciwu wniesionego przez inny podmiot, który twierdził, że sporny znak jest identyczny lub podobny do jego wcześniejszych znaków towarowych, a towary są identyczne lub podobne, co mogło wprowadzić odbiorców w błąd. Skarżąca kwestionowała ocenę podobieństwa znaków i towarów przez Urząd Patentowy, zarzucając naruszenie przepisów prawa materialnego i procesowego.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę w całości.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Magdalena Maliszewska Sędziowie Sędzia WSA Ewa Frąckiewicz Sędzia WSA Grażyna Śliwińska (spr.) Protokolant st. sekr. sąd. Jan Czarnacki po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 13 listopada 2015 r. sprawy ze skargi V. Sp. z o.o. Sp. k. z siedzibą w G. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] sierpnia 2014 r. nr [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy [...] oddala skargę w całości
V. Sp. z o. o. spółka komandytowa z siedzibą w G. (dalej też jako skarżąca lub uprawniona) wniosła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na decyzję Urzędu Patentowego RP z dnia [...] sierpnia 2014 roku nr [...]. Zaskarżoną decyzją organ unieważnił prawo ochronne udzielone na rzecz skarżącej na znak towarowy [...] o nr [...] na skutek sprzeciwu uznanego przez uprawnionego za bezzasadny, wniesionego przez T. S.p.A. z siedzibą w G., Włochy (dalej jako uczestnik lub wnioskodawca).
Podstawę prawną zaskarżonej decyzji stanowił art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 roku – Prawo własności przemysłowej (tekst jednolity Dz. U. z 2013 roku, poz. 1410 ze zm., dalej też jako p.w.p.) oraz art. 98 ustawy z dnia 17 listopada 1964 roku – Kodeks postępowania cywilnego (tekst jednolity Dz. U. z 2014 roku, nr 101 ze zm., dalej też jako k.p.c.) w związku z art. 256 ust. 2 p.w.p.
Do wydania zaskarżonej decyzji doszło w następującym stanie faktycznym:
Decyzją Urzędu Patentowego RP z dnia [...] września 2012 roku udzielono skarżącej prawa ochronnego na znak towarowy słowno – graficzny [...], do oznaczenia towarów zawartych w klasie 25 i 28.
W dniu [...] sierpnia 2013 roku do Urzędu Patentowego RP wpłynął sprzeciw uczestnika wobec powyższej decyzji. Jako podstawę prawną swojego żądania wnoszący sprzeciw wskazał art. 246 oraz art. 132 ust. 2 pkt. 2 i 3 p.w.p.
Wnoszący sprzeciw podniósł, że jest uprawniony do znaku towarowego [...] używanego od 1986 roku, chronionego w Polsce następującymi rejestracjami: [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 9, 18, 25, 28; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 9, 18, 25, 28; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 16, 35, 41, 42; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 9, 16, 18; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 9, 12, 14; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 9, 18, 25, 28; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasie 14; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 9, 18, 25, 28.
Ponadto podniósł, że jest uprawniony do następujących wspólnotowych znaków towarowych takich jak: [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasach: 18, 25, 28; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasie 28; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasie 28; [...] przeznaczonego do oznaczenia towarów w klasie 28.
W ocenie wnoszącego sprzeciw przeciwstawione znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczenia towarów podobnych lub identycznych do towarów, do oznaczenia których został przeznaczony sporny znak towarowy, gdyż rejestracje znaków przeciwstawionych takich jak: [...] obejmują również odzież i obuwie oraz wskazane artykuły sportowe, gry i zabawki. We wniosku podkreślono nadto, że porównywane znaki towarowe [...] są do siebie podobne w warstwie wizualnej ze względu na obecność w tych znakach członu [...] pochodzącego z języka angielskiego, oznaczającego "ostrze", a w warstwie fonetycznej ze względu na identyczną ilość sylab oraz duże ich podobieństwo.
Zdaniem uczestnika, identyczność i podobieństwo towarów oraz bardzo duże podobieństwo porównywanych znaków przesądzają w niniejszej sprawie o istnieniu ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia ze znakiem wcześniejszym.
Odnośnie do podobieństwa spornego znaku towarowego do znaków towarowych [...], z których każdy stanowi połączenie dwóch członów, gdzie drugi człon [...] jest identyczny dla wszystkich porównywanych znaków towarowych stwierdził, że jest ono mylące, bowiem obecność w wielu znakach należących do wnoszącego sprzeciw oraz w znaku spornym końcówki [...], identycznej dla wszystkich znaków, powoduje powstanie realnego niebezpieczeństwa, że potencjalni nabywcy uznają, że sporny znak [...] to kolejny znak z serii znaków należących do wnoszącego sprzeciw.
Zatem, jak podniósł wnoszący sprzeciw, sporny znak towarowy może zostać uznany przez przeciętnego odbiorcę za kolejny z serii znaków należących do wnoszącego sprzeciw. Ponadto wnoszący sprzeciw podniósł, że przeciwstawiony wspólnotowy znak towarowy [...] jest znakiem renomowanym, obecnym na rynku europejskim i chronionym od ponad 20 lat, jest uznaną marką wśród rolek, której właściciel inwestuje nie tylko w reklamę, ale przede wszystkim w doskonalenie rozwiązań technicznych stosowanych w rolkach. W konsekwencji wniósł o unieważnienie spornego prawa ochronnego.
W odpowiedzi na sprzeciw skarżąca wskazała, że jest on bezpodstawny. Jej zdaniem, porównywane znaki towarowe różnią się od siebie pod względem brzmienia i formy graficznej. Ponadto podkreśliła, że organ przed rejestracją znaku towarowego bada, czy zgłaszany znak może być tożsamy, lub podobny ze zgłoszonymi już znakami, które korzystają z pierwszeństwa. Tymczasem udzielając ochrony na sporny znak towarowy organ nie dopatrzył się takiego podobieństwa. Skarżąca podniosła także, że porównywane znaki towarowe mają zbieżne jedynie 7 ostatnich liter, natomiast pierwszy człon nazwy znacznie się różni, co powoduje, że bez trudu przez odbiorcę zostanie dostrzeżona różnica pomiędzy brzmieniem obu nazw i dotyczy to zarówno odbioru fonetycznego jak i wizualnego, bowiem grafika obu nazw także jest różna. Zdaniem skarżącej, wyspecjalizowana grupa odbiorców, wśród której znak [...] jest znany, nie dokona zakupu towarów oznaczanych znakiem [...], bowiem podmioty te dokonują zakupu produktów kierując się o wiele większym, niż przeciętny odbiorca, stopniem uwagi.
Na rozprawie przed organem w dniu [...] maja 2014 roku wnoszący sprzeciw przedłożył do akt sprawy dowody na okoliczność renomy znaku towarowego [...]. Rozprawa ta, na wniosek skarżącej, została odroczona.
Na kolejnej rozprawie w dniu [...] sierpnia 2014 roku uczestnik podtrzymał swoje stanowisko w sprawie. Podniósł, iż wszystkie towary objęte zakresem ochrony spornego znaku towarowego są objęte wcześniejszymi rejestracjami wnioskodawcy i dotyczy to wszystkich towarów zaliczanych zarówno do klasy 25 jak i klasy 28. Ponadto podniósł, iż porównywane znaki towarowe są podobne w warstwie wizualnej, gdyż mają one formę graficzną, zostały zapisane kursywą, dużymi drukowanymi literami, a także mają identyczne wszystkie samogłoski, identyczną liczbę liter oraz sylab. Natomiast w imieniu skarżącej nikt nie stawił się na rozprawie w dniu [...] sierpnia 2014 roku.
Urząd Patentowy RP decyzją z dnia [...] sierpnia 2014 roku nr [...] unieważnił prawo ochronne udzielone na rzecz skarżącej na znak towarowy [...] o nr [...].
Organ podkreślił, że towary ujęte w klasie 25 do oznaczenia których został przeznaczony sporny znak towarowy, takie jak: "odzież, obuwie, nakrycia głowy" są identyczne z towarami zawartymi w klasie 25, do oznaczenia których zostały przeznaczone przeciwstawione znaki towarowe. W wykazach towarów przeciwstawionych znaków towarowych: [...] w klasie 25 występują identyczne towary. Wszystkie wyżej wymienione znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczenia takich towarów jak: "odzież i obuwie". Z kolei w wykazie znaku towarowego [...] zostały wskazane takie towary jak "czapki i kapelusze", które mieszczą się w ogólnym pojęciu, "nakrycia głowy" zawartym w wykazie spornego znaku towarowego. Zatem organ, biorąc pod uwagę, iż niektóre towary w klasie 25 w porównywanych znakach towarowych występują w identycznej postaci, a niektóre mieszczą się w ogólnie sformułowanej grupie towarowej to, uznał je za identyczne. Także w klasie 28 porównywane znaki towarowe, w ocenie organu, przeznaczone są do oznaczenia identycznych towarów. Wszystkie te towary zarówno zawarte w klasie 25 jak i w klasie 28 są tego samego rodzaju, mają takie samo przeznaczenie, zatem ich krąg odbiorców będzie taki sam. Wobec powyższego UP RP uznał, że istnieje identyczność towarów do oznaczenia których zostały przeznaczone wyżej wymienione porównywane znaki towarowe.
Odnośnie pozostałych przeciwstawionych znaków towarowych, takich jak: [...], organ nie dopatrzył się podobieństwa pomiędzy towarami i usługami, do oznaczenia których zostały przeznaczone porównywane znaki towarowe.
W ramach oceny podobieństwa znaków organ wskazał, że sporny znak towarowy jest znakiem słowno - graficznym składającym się z jednego elementu słownego [...] zapisanego lekko pochyloną czcionką w kolorze czarnym. W środku znajdującej się w nim litery "o" umieszczony jest element graficzny w kolorze pomarańczowo - żółtym odwzorowujący błyskawicę. Element słowny [...] otoczony jest czerwonymi liniami o spiczastych zakończeniach.
Przeciwstawione znaki towarowe takie jak: [...] są znakami słowno - graficznymi. Oba wyżej wymienione przeciwstawione słowno - graficzne znaki towarowe chronione są w identycznej postaci, tj. składają się z napisu [...] wykonanego pochyloną czcionką, w kolorze czarnym obok niego po prawej stronie umieszczony jest element graficzny w postaci stylizowanej rolki lub wrotki oraz owalu w kolorze czarnym, w którym umieszone są litery [...].
Zdaniem organu zachodzi w tym przypadku podobieństwo pomiędzy spornym znakiem towarowym [...] a przeciwstawionymi znakami towarowymi: [...].
Organ zauważył, że co prawda sporny znak towarowy jest znakiem słowno – graficznym, jednakże podkreślił, iż dominującym i wyróżniającym elementem tego znaku jest słowo [...]. Słowo to zostało bowiem wyeksponowane w grafice tego znaku, pozostałe zaś elementy tego znaku, tj. lekko pochylona czcionka, element graficzny w postaci błyskawicy czy ramka, w której umieszczone jest słowo [...], pełnią jedynie funkcję ozdobną i odbiorcy nie będą przywiązywali do nich uwagi, a na pewno nie będą ich traktować jako elementów identyfikujących źródło pochodzenia tak oznaczanych towarów.
Organ wskazał, iż znak sporny i przeciwstawiony znak towarowy [...]mają identycznych 7 liter tj.: "[...]", natomiast znak sporny i znaki przeciwstawione [...] mają 5 identycznych liter, tj.: [...] umieszczonych w tym samym porządku. Ponadto pomimo różnych początków wyrazów w porównywanych znakach towarowych, tj. [...] w znaku spornym oraz [...] w znakach przeciwstawionych, znaki te wykazują pewne podobieństwo na wszystkich trzech płaszczyznach postrzegania ze względu na tak samo wyglądający, brzmiący i znaczący element [...], który pochodzi z języka angielskiego i oznacza "ostrze".
We wszystkich tych znakach element ten został umieszczony w tym samym miejscu i sprawia, że kolizyjne znaki towarowe wyglądają na należące do tej samej rodziny, tj. rodziny znaków [...], które różnią się jedynie początkowymi elementami [...].
Wobec powyższego, w ocenie organu, istnieje ryzyko skojarzenia znaku spornego ze znakami należącymi do wnoszącego sprzeciw i stanowiącymi serię znaków towarowych w których występuje określenie [...] Zatem przeciętny odbiorca może uznać, iż znaki [...] należące do wnoszącego sprzeciw stanowią serię znaków towarowych, które można określić jako [...]. Przeciętny odbiorca widząc oznaczenie [...], które posiada identyczny element słowny [...] umieszczony w tym samym miejscu, i który przeznaczony jest do oznaczania towarów identycznych jak towarowy, do oznaczenia których przeznaczone są znaki towarowe wnoszącego sprzeciw, może uznać, iż jest to kolejny z serii znaków towarowych należący do wnoszącego sprzeciw.
Organ wskazał, że w orzecznictwie sądów europejskich utrwalony jest pogląd, iż znaki towarowe mogą zostać uznane za należące do jednej serii lub rodziny znaków, w sytuacji gdy w znakach tych występuje w całości ten sam element odróżniający w połączeniu z innym elementem graficznym lub słownym, który pozwala na ich odróżnienie, lub jeśli znaki te charakteryzuje powtórzenie w nich tego samego przedrostka lub przyrostka, który występuje w znaku z wcześniejszym pierwszeństwem. Organ uznał, że stanowisko to należy uwzględnić w ramach przedmiotowego postępowania spornego, gdyż sporny znak towarowy jest nie tylko podobny do znaków przeciwstawionych, ale także wykazuje cechy pozwalające na przyporządkowanie go do serii znaków należących do wnoszącego sprzeciw. Organ zaznaczył, że porównywane znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczania towarów i usług w klasie 25 i 28 związanych ściśle w rynkiem odzieżowym, a także dotyczącym sprzętu sportowego i akcesoriów sportowych. Relewantnym kręgiem odbiorców towarów oznaczanych znakami spornym i przeciwstawionymi są zarówno profesjonaliści (sportowcy) jak i przeciętni konsumenci jako odbiorcy końcowi tj. osoby uprawiające sport rekreacyjnie. Ci też odbiorcy mogą sądzić, że identyczne towary oznaczone porównywanymi znakami pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub przedsiębiorstw powiązanych ekonomicznie. Dotyczy to w szczególności grupy nieprofesjonalnych nabywców, na przykład osób, które zamierzają dokonać zakupu sprzętu sportowego lub odzieży sportowej, nie mających zazwyczaj szczegółowej wiedzy co do oferty poszczególnych producentów w zakresie szeroko rozumianych akcesoriów sportowych oraz sprzętu sportowego. Organ stanął na stanowisku, że prawdopodobieństwo wprowadzenia odbiorców w błąd wynika głównie z faktu, iż przeciętny odbiorca może uznać, biorąc pod uwagę powyższe tj. podobieństwo pomiędzy towarami i znakami wynikające z faktu, że posiadają one wspólny element "[...]" umieszczony w tym samym miejscu, że należą one do tej samej rodziny znaków towarowych. W konsekwencji nabywca może mylnie uznać, że towary opatrzone spornym znakiem towarowym pochodzą z tego samego źródła co towary oznaczane znakami przeciwstawionymi. Niebezpieczeństwo wprowadzenia odbiorców w błąd w tym przypadku nie będzie wynikać z faktycznego pomylenia znaków lecz głównie z możliwości uznania przez przeciętnego odbiorcę, że znak sporny należy do serii znaków torowych należących do wnoszącego sprzeciw.
Organ uznał w konsekwencji za zasadny zarzut sformułowany na podstawie przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. i uwzględnił żądanie unieważnienia prawa ochronnego na sporny znak towarowy. Zdaniem organu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., stanowi przy tym samodzielną przesłankę wystarczającą unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy. W związku z powyższym organ uznał za zbędne badanie zasadności pozostałego zarzutu udzielenia prawa ochronnego na sporny znak towarowy z naruszeniem art. 132 ust. 2 pkt. 3 ustawy p.w.p.
Na decyzję Urzędu Patentowego RP z dnia [...] sierpnia 2014 roku nr Sp. [...], V. Sp. z o. o. spółka komandytowa z siedzibą w G. wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w której zarzuciła naruszenie zarówno przepisów prawa materialnego, tj. art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy p.w.p., poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, jak i przepisów postępowania: tj. art. 7, art. 8, art. 77 § 1, art. 80 oraz art. 107 § 3 k.p.a.
Skarżąca podkreśliła, że zgodnie z ugruntowanymi i powszechnie stosowanymi poglądami tak doktryny, jak i orzecznictwa, porównywanie znaków towarowych winno odbywać się łącznie na trzech równoległych płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Tymczasem Urząd Patentowy RP przy wydawaniu decyzji w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy "[...]", bezpodstawnie pominął dokonanie porównania oznaczeń na płaszczyźnie fonetycznej, a nadto zrezygnował z analizy porównawczej pod kątem znaczeniowym. W konsekwencji doprowadziło to do wydania decyzji, na podstawie wybiórczej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, który nie został właściwie zbadany.
W zakresie porównania na płaszczyźnie fonetycznej, skarżąca zwróciła uwagę, iż przeciwstawiane sobie znaki graficzne, w zakresie elementów słownych, dzielą się na jednakową ilość sylab, w kształcie: "[...]". Dwie spośród trzech występujących we wszystkich słowach sylab, pozostają różne. Elementem wspólnym jest wyłączenie jednosylabowy człon "[...]". Dalej wywiodła, że również w zakresie intonacji, biorąc pod uwagę powszechną znajomość w kraju słowa "[...]", jego wymowy oraz, co istotne, znaczenia, pomiędzy porównywanymi wyrazami występuje kolejna odmienność. Słowo "[...]" oznacza przede wszystkim siłę, moc, energię. Jest to wyraz o wysokim ładunku znaczeniowym, przez co jego wymowa zwykle również jest mocno akcentowana, podkreślając jego znaczenie. Dodatkowo, w przedmiotowym znaku towarowym "[...]", w zakresie samogłoski "o" umiejscowiony został symbol żółtej błyskawicy, która również symbolizuje moc, a tym samym pośrednio wpływa na intonowanie słowa "[...]", determinując je jako element odróżniający.
Przechodząc do oceny podobieństwa na płaszczyźnie znaczeniowej, skarżąca przyznała, że wszystkie znaki zawierają w sobie człon "[...]", który w języku angielskim oznacza "ostrze", "nóż". Jednocześnie podkreśliła, że nie można pominąć okoliczności, iż znaczenie słowa musi być czytelne dla właściwego kręgu odbiorców na określonym terytorium, a słowo "[...]" w Polsce, nie ma większego znaczenia dla przeciętnego konsumenta. Wynika to z faktu, iż co do zasady, odbiorcy towarów na terytorium danego państwa, posługują się biegle w jego języku urzędowym. W konsekwencji zatem, mieszkańcy Polski posługują się przede wszystkim językiem polskim. Nie można też zakładać, że wobec uznania pewnych języków za międzynarodowe (np. język angielski), stają się one powszechnie używane przez większość ludzi na danym terytorium. W ocenie skarżącej, w wyniku połączenia dwóch słów: "[...]", powstaje słowo nieposiadające jednoznacznego tłumaczenia, niemniej jednak nie można stwierdzić, iż jest to słowo stuprocentowo fantazyjne dla konsumentów w Polsce. Jednocześnie, dokonując analogicznej wykładni znaczenia znaków "[...]", "[...]", zdaniem skarżącej, należy odnieść się przede wszystkim do początkowej ich części. I tak "[...]" w tłumaczeniu na język polski oznacza rolkę, "micro" to przymiotnik określający bardzo małe rzeczowniki, "[...]" zaś tłumaczone jest przede wszystkim jako umysł, duch, nastrój, jak również zapał. Po dokonaniu połączenia tych słów z wyrazem "[...]", otrzymujemy zrosty, które również nie znajdują odpowiednika w języku polskim, jednak dokonanie ich przekładu jest możliwe. Słowno-graficzny znak "[...]" wzbogacony jest dodatkowo m.in. symbolem rolki, który ułatwia zrozumienie pierwszego członu słowa. W konsekwencji, znaki te nie są do siebie podobne pod względem koncepcyjnym, gdyż ich znaczenie nie znajduje wspólnego, łączącego je czynnika. Jednocześnie, z uwagi na to, że porównywane znaki zwierają wyrażenia w języku angielskim, którym docelowa grupa konsumentów w Polsce nie posługuje się biegle, właściwy krąg odbiorów może nie odróżniać znaczenia słów.
Porównując znaki towarowe w przedmiotowej sprawie pod kątem wizualnym, skarżąca wskazała, że w istocie zawierają one wspólny element "blade" znajdujący się w tym samym miejscu, lecz na tym kończy się ich ewentualne podobieństwo. Zaznaczyła, iż wyraz "[...]" składa się z 10 liter, podobnie jak "[...]" natomiast wyrazy "[...]" z 11 liter. W związku z powyższym skarżąca przywołała stanowisko zajęte przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 9 maja 2008 r. sygn. akt: VI SA/Wa 371/08, w którym stwierdzono, że według utrwalonych poglądów doktryny w znakach krótkich (do 5 liter włącznie) wystarczy różnica jednej litery by wyłączyć podobieństwo. W znakach słownych średniej długości (do 8 liter włącznie) różne powinny być co najmniej dwie litery. Zdaniem skarżącej, stosując powyższe do przedmiotowego stanu faktycznego można uznać, że w przypadku znaków słownych o długości 10-11 liter, różnica 3 lub 4 znaków, wyłącza ich podobieństwo.
Skarżąca wskazała, że przy dalszym porównywaniu znaków słowno-graficznych, konieczne jest dokonanie analizy elementów graficznych, wchodzących w skład oznaczeń. W tym zakresie, jej zdaniem, organ w swoich badaniach poprzestał na lakonicznym stwierdzeniu, iż elementy te pełnią wyłącznie funkcję ozdobną, bez uprzedniego przeanalizowania ich znaczenia dla konkretnych znaków.
Tymczasem wskazać należy na różnice w użytej do oznaczenia elementów słownych czcionce. W przeciwstawianych sobie znakach, zastosowano kursywą czcionkę w kolorze czarnym. Na tym jednak wszelkie podobieństwo w tym zakresie się kończy. Rodzaj czcionki, jej kształt, jest bowiem w obu znakach całkowicie różny i niepodobny. W oznaczeniu zawierającym znak słowny "[...]" wszystkie litery mają tę samą wielkość, są wydłużone na płaszczyźnie wertykalnej zachowując formę prostokątną, jak również są stosunkowo blisko siebie umiejscowione, tworząc równy ciąg znaków. Natomiast znak towarowy opatrzony słowem "[...]", charakteryzuje się zastosowaniem większej początkowej litery "r", która dominuje nad kolejnymi znakami. Kształt liter podkreśla łagodny zaokrąglony kształt linii sprawiając, iż oba porównywane elementy znacząco się od siebie różnią. Przy ocenie podobieństwa znaków na tej płaszczyźnie, organ pominął fakt stylizowania i dominowania litery "R" w wyrazie w znaku słowno-graficznym "[...]", inność czcionki w obu oznaczeniach oraz zróżnicowanie liter.
Zdaniem skarżącej, organ przy wydaniu decyzji oraz ocenie prawdopodobieństwa przeciwstawianych oznaczeń, pominął całkowicie kwestię siły oddziaływania znaku towarowego na odbiorcę towarów nim oznaczonych. Tym samym nie zbadał oddziaływania całego znaku na jego funkcję ogólnoinformacyjna, skupiając się wyłącznie na jednym jego elemencie, członie "blade". Skarżąca zwróciła uwagę, że w obrocie na terytorium Unii Europejskiej funkcjonują różnego rodzaju znaki towarowe stanowiące oznaczenie dla podobnych i identycznych towarów, do oznaczenia których wykorzystywane są znaki towarowe wnoszącego sprzeciw, które to znaki zawierają w sobie człon "blade". Zdaniem skarżącej, wnoszący sprzeciw nie może rościć sobie prawa do monopolu na używanie członu "blade", zarówno jako samodzielnego oznaczenia, jak również w połączeniu z innymi wyrazami. Człon ten nie identyfikuje bowiem jego firmy, a przede wszystkim nie jest kojarzony przez konsumentów w sposób natychmiastowy i jednoznaczny z tym producentem.
Skarżąca stwierdziła nadto, że bezsprzecznym jest, iż to do osoby wnoszącej sprzeciw należy przedstawienie faktów, na których opiera się zarzut podobieństwa, oraz przedłożenie potwierdzających dowodów. Sama okoliczność zgłaszania zarzutu występowania podobieństwa wprowadzenia w błąd, nie zwalnia organu z obowiązku dogłębnego zbadania tego zarzutu, co w sprawie nie miało miejsca.
Kolejnym aspektem poruszonym w skardze była analiza właściwego kręgu odbiorców. W przedmiotowym stanie faktycznym należy mieć na względzie, iż towary, oznaczone porównywanymi znakami nie są co do zasady towarami tanimi, codziennego użytku, nabywanymi bez głębszego zastanowienia. Są to przedmioty nierzadko kupowane na lata, kosztowne, a decyzja o ich wyborze zawsze poprzedzona jest analizą cech danego towaru. Ponadto, przyjmuje się, iż konsument - profesjonalista posiada elementarną wiedzę w zakresie rozróżniania znaków towarowych charakteryzujących poszczególnych producentów towarów określonego rodzaju, w skład której wchodzi m.in. znajomość występujących na rynku marek oraz oznaczeń towarowych. W przypadku towarów, które leżą w kręgu zainteresowania niniejszej sprawy, amatorzy przy dokonaniu wyboru towaru z dużym prawdopodobieństwem zwrócą się o poradę specjalistów i poświęcą czas na rozeznanie, co praktycznie uniemożliwia wystąpienie jakiegokolwiek błędu po stronie konsumentów.
Skarżąca podniosła, że wobec przeprowadzonej analizy porównawczej znaków towarowych, nawiązując do wzorca przeciętnego odbiorcy, nie istnieje żadna podstawa do stwierdzenia, iż mógłby on domniemywać pochodzenie towarów oznaczonych porównywanymi znakami z tego samego przedsiębiorstwa, zatem niebezpieczeństwo wprowadzenia go w błąd w sprawie nie zachodzi.
Zdaniem skarżącej przeciwstawiane sobie znaki w ogólnej ocenie porównawczej, opartej na zbadaniu płaszczyzny wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej znaków, nie są do siebie podobne. Jednocześnie niepodobne znaki nie mogą wywołać u potencjalnego odbiorcy skojarzeń, w konsekwencji czego nie ma podstaw do zarzucenia Skarżącej jakiegokolwiek naśladownictwa, czy czerpania korzyści z cudzej renomy.
W ocenie skarżącej naruszona została w przedmiotowym postępowaniu zasada wyrażona w artykule 8 k.p.a. Nie może bowiem budzić zaufania do władzy publicznej sposób prowadzenia przedmiotowego postępowania, gdzie negatywne dla strony skutki uchybień proceduralnych organu stanowią dla niego uzasadnienie dla unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy "[...]" o numerze [...]. Urząd Patentowy RP wydał przedmiotową decyzję po dokonaniu bardzo wybiórczej i dowolnej oceny materiału dowodowego, bez odniesienia się do ugruntowanych i szerokich poglądów orzecznictwa i doktryny. Niedopuszczalne w istocie bowiem było wydanie decyzji unieważniającej prawo ochronne, bez gruntownego porównania przeciwstawianych sobie znaków na wszystkich trzech płaszczyznach porównawczych, tj. wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Ponadto nie bez znaczenia dla rozstrzygnięcia pozostał fakt błędnego oznaczenia właściwego kręgu odbiorców towarów, który to wybór nie został w treści uzasadnienia należycie uzasadniony. Jedocześnie w sprawie w istocie nie zachodzą przesłanki do uznania znaków towarowych "[...]" za serię znaków, jak również do uznania oznaczenia "[...]" za kolejne, pochodzące z tej samej rodziny. Istotne bowiem jest to, że całość decyzji została oparta na wąskim materiale dowodowym, a wnoszący sprzeciw w istocie nie udowodnił w żadnej mierze, iż jego znaki mają charakter odróżniający, cieszą się renomą, czy że istnieje ryzyko popełnienia błędu przez potencjalnych klientów pomylenia przeciwstawianych sobie znaków, bądź skojarzenia znaku "[...]" ze znakami wcześniejszymi.
Organ w odpowiedzi na skargę wniósł o jej oddalenie.
Również uczestnik w swym piśmie z dnia [...] września 2015 roku, wnosząc o oddalenie skargi, podtrzymał swe stanowisko zaprezentowane w toku postępowania przed organem.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje.
Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. Prawo o ustroju sądów administracyjnych (tekst jednolity Dz. U. Nr 2014, poz. 1647 ze zm.), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym w świetle paragrafu drugiego powołanego wyżej artykułu kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. Chodzi więc o kontrolę aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dokonywaną pod względem ich zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi, nie zaś według kryteriów słuszności.
Ponadto, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną - art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (tekst jednolity Dz. U. z 2012 roku, poz. 270 ze zm.), dalej p.p.s.a.
Analizując zaskarżoną decyzję z dnia [...] sierpnia 2014 nr [...] z punktu widzenia powołanych wyżej kryteriów, w ocenie Sądu, skarga nie zasługuje na uwzględnienie, gdyż nie można dopatrzyć się naruszenia prawa, przynajmniej w stopniu uzasadniającym uchylenie zaskarżonej decyzji.
W pierwszej kolejności oceny wymagały podniesione zarzuty procesowe, ponieważ zarzuty dotyczące niewłaściwego zastosowania prawa materialnego mogą być przedmiotem oceny wówczas, gdy stan faktyczny stanowiący podstawę zaskarżonego orzeczenia został ustalony w sposób prawidłowy, a więc bez naruszenia przepisów postępowania.
Przy analizie zasadności zarzutów procesowych należy mieć na uwadze istotę i specyfikę postępowania spornego. Zgodnie bowiem z art. 246 ust. 1 p.w.p., każdy może wnieść umotywowany sprzeciw wobec prawomocnej decyzji Urzędu Patentowego o udzieleniu prawa ochronnego w ciągu 6 miesięcy od opublikowania w Wiadomościach Urzędu Patentowego informacji o udzieleniu prawa. Zgodnie z art. 247 ust. 2 p.w.p., jeżeli uprawniony w odpowiedzi na zawiadomienie, podniesie zarzut, że sprzeciw jest bezzasadny, sprawa zostaje przekazana do rozstrzygnięcia w postępowaniu spornym. W myśl art. 255 ust. 1 pkt 9 p.w.p. sprawy o unieważnienie prawa ochronnego na skutek złożonego sprzeciwu uznanego przez uprawnionego za bezzasadny, Urząd Patentowy rozpatruje w trybie postępowania spornego. Z kolei przepis art. 256 ust. 1 p.w.p. stanowi, że do postępowania spornego przed UP w sprawach nieuregulowanych w ustawie stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. W myśl art. 255 ust. 4 p.w.p. UP rozstrzyga sprawy w trybie postępowania spornego w granicach wniosku i jest związany podstawą prawną wskazaną przez wnioskodawcę. W orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego prezentowany jest pogląd, który Sąd podziela też w niniejszej sprawie, że zasada działania UP z urzędu w postępowaniu spornym w kwestiach ustalania stanu faktycznego sprawy i jej wszechstronnego wyjaśnienia, zawarta w przepisach art. 7, art. 75, art. 77, art. 80, art. 107 § 3 k.p.a., podlega odpowiedniej modyfikacji, stosownie do istoty i specyfiki tego postępowania (por. wyrok NSA z dnia 12 października 2010 r., sygn. akt II GSK 849/09, opubl. orzeczenia.nsa.gov.pl). W tezie wyroku z dnia 18 kwietnia 2007 r., sygn. akt II GSK 350/06 (Lex nr 322819) NSA zaakcentował, że w postępowaniu spornym UP nie może wyjść poza granice wniosku i wskazaną przez wnioskodawcę podstawę prawną, określające na tym etapie sprawę administracyjną.
Przy takim unormowaniu nie można przenosić do postępowania spornego przez art. 256 ust. 1 p.w.p., wynikających z art. 7, art. 77 § 1 k.p.a., obowiązków UP w zakresie zbierania dowodów oraz załatwiania spraw z uwzględnieniem interesu społecznego i słusznego interesu obywateli, ponieważ art. 255 ust. 4 p.w.p. jest przepisem zawierającym objętą nim pełną regulację wykluczającą możliwość uzupełniającego zastosowania tych przepisów k.p.a. Sama natura postępowania spornego, w którym Urząd Patentowy rozstrzyga spór pomiędzy stronami o przeciwstawnych interesach, bliższa pod wieloma względami kontradyktoryjnemu postępowaniu cywilnemu niż administracyjnemu, nakazuje daleko idącą ostrożność w przenoszeniu zasad określonych w Kodeksie postępowania administracyjnego do regulowania przebiegu postępowania spornego.
Oznacza to, że normy postępowania spornego w tej sprawie wyznacza treść sprzeciwu - zgłoszone przez wnioskodawcę zarzuty i wskazane podstawy prawne, a z uwagi na kontradyktoryjność tego postępowania, zasady te odnoszą się do obu stron postępowania administracyjnego: wnioskodawcy i uprawnionego, którego prawa zostały zakwestionowane. Na nich - w równym stopniu - spoczywa ciężar udowodnienia okoliczności, z których każda ze stron wywodzi korzystne dla siebie skutki prawne.
Organ zaś realizuje naczelną zasadę postępowania administracyjnego - zasadę prawdy obiektywnej, wyrażoną w art. 7 k.p.a., poprzez obowiązek wyczerpującego zbadania dowodzonych okoliczności w celu prawidłowego ustalenia stanu faktycznego sprawy, poprzez obowiązek dokonania wszechstronnej oceny podanych okoliczności konkretnej sprawy na podstawie analizy całego zgromadzonego materiału dowodowego i wyrażenie swojego stanowiska w uzasadnieniu podjętej decyzji. Także realizacji zasady zmierzającej na mocy art. 77 § 1 k.p.a. do wyczerpującego zebrania materiału dowodowego i następnie jego rozpatrzenia dokonuje poprzez ustalenie stanu faktycznego na podstawie wszystkich istotnych dowodów przedstawionych przez strony i wyjaśnienie podniesionych w sprawie zarzutów.
W konsekwencji powyższego, na mocy art. 80 k.p.a. na podstawie całokształtu materiału dowodowego organ ocenia, czy dana okoliczność została udowodniona. Organ może odmówić wiary określonym dowodom, jednakże dopiero po ich rozpatrzeniu, wyjaśniając przyczyny takiej ich oceny, co winno mieć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji (art. 107 § 3 k.p.a.). W sytuacji, gdy wyniki postępowania dowodowego zawierają sprzeczne ustalenia, organ ma obowiązek ustosunkowania się do tych sprzeczności przez wskazanie dowodów, które przyjął jako podstawę faktyczną rozstrzygnięcia i wyjaśnienie, którym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej i dlaczego. Uzasadnienie decyzji ma na celu wykazanie procesu myślowego, który doprowadził do ustalenia treści rozstrzygnięcia. Także spełnienie zasady określonej w art. 8 k.p.a. wymaga prowadzenia postępowania administracyjnego w taki sposób, aby w uzasadnieniu decyzji przekonać stronę, że jej stanowisko zostało poważnie wzięte pod uwagę, a jeżeli zapadło inne rozstrzygnięcie, to przyczyną tego są istotne powody.
Przenosząc te zasady postępowania na grunt sprawy niniejszej, w ocenie Sądu - wbrew zarzutom skargi, powołane wyżej przepisy postępowania nie zostały naruszone. Organ zastosował bowiem wskazane wyżej reguły procesowe zarówno w zakresie ustaleń faktycznych jak i oceny materiału dowodowego. Istotnym jest przy tym, że skarżąca, oprócz odpowiedzi na sprzeciw, w istocie nie brała aktywnego udziału w postępowaniu spornym. Za taki nie można bowiem uznać wniosku o odroczenie rozprawy. Konsekwencją powyższego było oparcie się organu na dowodach przedłożonych przez podmiot wnioskujący o unieważnienie spornego znaku towarowego. Ze skargi nie wynika przy tym, w jaki sposób, organ naruszył wynikający z treści art. 7 k.p.a. w zw. z art. 77 § 1 k.p.a. obowiązek wyczerpującego zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego, czy też ujętą w art. 80 k.p.a. zasadę oceny udowodnienia okoliczności w oparciu o całokształt materiału dowodowego. Skarżąca nie wskazuje bowiem, które dowody zebrane w toku postępowania zostały pominięte, czy też w jakim zakresie organ uchybił obowiązkowi rozpatrzenia całokształtu materiału dowodowego. Nie można bowiem dopatrzeć się uzasadnienia tych zarzutów w konstatacji skargi, że Urząd Patentowy RP wydał przedmiotową decyzję po dokonaniu bardzo wybiórczej i dowolnej oceny materiału dowodowego, bez odniesienia się do ugruntowanych i szerokich poglądów orzecznictwa i doktryny. W istocie zaprezentowany w skardze sposób sformułowania zarzutów dotyczących naruszenia przepisów art. 7, art. 8, art. 77 § 1, art. 80 k.p.a. wskazuje, że zarzuty te dotyczą tak naprawdę kwestii naruszenia przez organ prawa materialnego tj. art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Przepis ten stanowił materialnoprawną podstawą zaskarżonej decyzji. Stanowi on, że nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym.
Prawidłowe odczytanie treści art. 132 § 2 pkt 2 p.w.p. pozwala na wyodrębnienie trzech przesłanek, których spełnienie w świetle powołanego przepisu stanowi przeszkodę do udzielenia prawa ochronnego tj.
- identyczność lub podobieństwo towarów i usług, dla których znak jest przeznaczony,
- identyczność lub podobieństwo znaku do znaku towarowego, na który udzielono prawa z wcześniejszym pierwszeństwem,
- ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym.
Zatem o tym, czy w konkretnym przypadku mogłoby dojść do kolizji praw z rejestracji rozstrzyga się na podstawie kryterium niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów. Przy czym, co należy wyraźnie podkreślić, ryzyko skojarzenia ze znakiem wcześniejszym jest kategorią błędu, a nie samodzielną przeszkodą w rejestracji oderwaną od funkcji oznaczenia pochodzenia (p. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 20 września 2007 r., sygn. akt II GSK 113/07). Prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd odbiorców zakłada jednoczesne istnienie identyczności lub podobieństwa pomiędzy znakiem zgłaszanym, a znakiem wcześniejszym oraz identyczność lub podobieństwo pomiędzy towarami i usługami, dla których dokonuje się zgłoszenia, a tymi, dla których zarejestrowany został wcześniejszy znak towarowy. Przesłanki te powinny być spełnione kumulatywnie (tak m.in. /w:/wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 12 października 2004 r. w sprawie C-106/03 P, Vedial vs. OHIM, Rec. s. 1-9573, pkt 57).
W orzecznictwie sądów administracyjnych podkreśla się przy tym, że przystępując do porównania znaków towarowych należy najpierw ocenić podobieństwo lub identyczność towarów do oznaczania których służą oba znaki. Dopiero przesądzenie o jednorodzajowości towarów implikuje konieczność dokonania porównania oznaczeń. Z kolei ustalenie ryzyka błędu co do źródła pochodzenia towarów i/lub usług będzie polegało na określeniu wypadkowej identyczności (podobieństwa) towarów i/lub usług oznaczanych przeciwstawionymi znakami towarowymi oraz identyczności (podobieństwa) samych oznaczeń (wyrok WSA w Warszawie z 16 stycznia 2009 r., sygn. akt 1671/08, LEX nr 510739).
Dokonana przez Urząd Patentowy RP, na gruncie niniejszej sprawy, analiza zebranego materiału dowodowego pozwoliła Sądowi przyjąć, że organ nie uchybił powyższej zasadzie.
W pierwszej kolejności Sąd podziela ustalenia organu odnośnie relacji podobieństwa lub identyczności towarów z enumeratywnie wymienionych klas obu przeciwstawionych sobie znaków. Zdaniem Sądu, organ dokonał między innymi wyczerpującego porównania towarów z klas 25 i 28.
W związku z tym, zasadnie organ przeszedł do oceny podobieństwa oznaczeń, zgodnie z ustaloną praktyką, czyli z uwzględnieniem wszystkich koniecznych elementów tejże analizy w trzech płaszczyznach – znaczeniowej, wizualnej i fonetycznej, którą przeprowadza się z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy - osoby uważnej, dobrze zorientowanej, która postrzega jednak znak jako całość. W ocenie Sądu, Urząd Patentowy w sposób prawidłowy przeprowadził przy tym analizę podobieństwa przeciwstawionych znaków.
Sąd nie znajduje podstaw do zakwestionowania ww. oceny organu i wywiedzionego na ich podstawie wniosku o podobieństwie obu znaków. Nie przekonują w tym zakresie argumenty ze skargi zarówno o dominującym charakterze członu "[...]" w spornym znaku, jak i elementów słownych "[...]" w znakach mu przeciwstawionych wobec wspólnego w stosunku do nich elementu "blade". W istocie początkowe wyrazy w porównywanych znakach towarowych, w żaden sposób nie niwelują występującego na wszystkich trzech płaszczyznach podobieństwa ich postrzegania ze względu na tak samo wyglądający, brzmiący i znaczący element [...]. Zdaniem Sądu, na silnie dystynktywny charakter tej części znaku, nie wpływa fakt, czy dany odbiorca kojarzy, czy też nie, że słowo to pochodzi z języka angielskiego i oznacza "[...]". Wbrew twierdzeniu skargi, przy ocenie podobieństwa znaków, nie można też wprowadzić jednolitego algorytmu odnośnie liczby takich samych lub innych liter, po przekroczeniu której to granicy, możliwe jest zakwalifikowanie podobieństwa lub odmienności porównywanych znaków.
Sąd podziela przy tym pogląd Naczelnego Sądu Administracyjnego zawarty w uzasadnieniu wyroku z dnia 3 kwietnia 2012 r. (sygn. akt II GSK 303/11) wskazujący, że z tego, iż "oznaczenie składa się jednocześnie z elementów graficznych i słownych, nie wynika automatycznie, że element słowny jest tym, który winien być zawsze uważany za dominujący. Dodać jeszcze należy, że element graficzny może zajmować równorzędne miejsce z elementem słownym. Z tego powodu nie do zaaprobowania jest teza, iż można, bez dostatecznego wykazania przyczyn "marginalizować płaszczyznę" graficzną znaku przy dokonywaniu oceny porównawczej znaku słownego ze znakiem słowno-graficznym."
W tej sprawie organ nie dopuścił się jednak takiego nagannego automatyzmu. Wyjaśnił motywy swojego stanowiska, w którym skoncentrował się na warstwie słownej znaku, a jego argumentacji nie można odmówić racji. Co więcej, w orzecznictwie obecny jest także pogląd zawarty m.in. w wyroku z dnia 14 października 2003 r. w sprawie T-292/01 Philips-Van Heuzen Copr. v. OHIM (BASS), w którym Sąd stwierdził, że "w przypadku kombinowanych znaków towarowych (znaków słowno-graficznych) ich odróżniającymi dominującymi elementami są zazwyczaj elementy słowne. Tym samym przy ocenie kolizji pomiędzy takimi znakami towarowymi decydujące znaczenie odgrywa podobieństwo elementów słownych (Wyrok zamieszczony jest w Zb. Orz. z 2003 r. II-4335).
W tym też kontekście istotnym jest skromny charakter grafiki spornego znaku, by uznać ją za wystarczająco odróżniającą, a zatem należy jej przypisać znaczenie poboczne. Bezpośrednie zetknięcie się z graficznym przestawieniem oznaczenia uprawnionego, w którym jedynym wyróżniającym się elementem jest znaczek błyskawicy wpisany w literę "o", potwierdza ocenę organu w tym zakresie.
Reasumując, Sąd podziela stanowisko organu, że z uwagi na umieszczenie w przeciwstawionych sobie znakach wspólnego elementu [...] w tym samym miejscu, kolizyjne znaki towarowe wyglądają na należące do tej samej rodziny, tj. rodziny znaków [...], które różnią się jedynie początkowymi elementami [...]. Ta sama rodzina znaków implikuje natomiast przekonanie o identyczności ich pochodzenia. Tymczasem to właśnie odróżnienie źródła pochodzenia towarów jest kluczowe dla możliwości rejestracji znaku towarowego. Przykładowo w sprawie Canon v. Cannon (orzeczenie ETS z dnia 29 września 1998 r., C-39/97) ETS zajął stanowisko, że ryzyko wprowadzenia w błąd nie występuje wtedy, gdy nie można stwierdzić, iż nabywcy przekonani są, że towary pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub z przedsiębiorstw powiązanych ekonomicznie. Zatem w dotychczasowym orzecznictwie ETS za błąd polegający na skojarzeniu między znakami w rozumieniu dyrektywy uznawano jedynie szeroko rozumiany błąd co do pochodzenia towarów [zob. też J. Piotrowska, Ochrona renomowanych znaków towarowych w systemie prawnym Unii Europejskiej, Studia Prawnicze, 2000, z. 4, s. 30 i n.]. Zatem zgodnie z utrwalonym orzecznictwem europejskim prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd istnieje wtedy, gdy odbiorcy mogliby uznać, że dane towary lub usługi pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub ewentualnie z przedsiębiorstw powiązanych gospodarczo (zob. wyroki: OHIM/Shaker, C-334/05 P, EU:C:2007:333, pkt 33; Nestlé/OHIM, C-193/06 P, EU:C:2007:539, pkt 32). Podkreślenia wymaga, że przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy p.w.p. mówi o błędzie polegającym w szczególności na "skojarzeniu między znakami". Dotyczyć to może jedynie przypadków, w których skojarzenie prowadzi do błędu co do pochodzenia.
Analizując zaś niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców, organ rozważył zachowanie odbiorcy przeciętnego. Wskazał, iż porównywane znaki towarowe zostały przeznaczone do oznaczania towarów i usług w klasie 25 i 28 związanych z rynkiem odzieżowym, a także dotyczącym sprzętu sportowego i akcesoriów sportowych. Urząd w należytym stopniu uwzględnił także specyfikę rynku, czyli odbiorców tego typu towarów uznając, że są nimi zarówno profesjonalni sportowcy, jak i osoby uprawiające sport amatorsko i rekreacyjnie.
Co zaś się tyczy akcentowanej w skardze podwyższonej uwagi odbiorców przy zakupie towarów, które oznaczane są porównywanymi znakami wskazać należy, że zasadą jest – tak jak stwierdził to organ – że ocenę podobieństwa oznaczeń przeprowadza się z punktu widzenia przeciętnego odbiorcy - z definicji - osoby uważnej i dobrze zorientowanej, która postrzega jednak znak jako całość. Dla nabywcy decydujące znaczenie przy tym mają zbieżne elementy obu oznaczeń. Jest to usprawiedliwione z psychologicznego punktu widzenia, gdyż nabywca zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Kieruje się więc przy wyborze jedynie pewnymi przewodnimi elementami oznaczenia, z pominięciem odrębnych rozbieżności..." (M. Kępiński, Niebezpieczeństwo wprowadzania w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów w prawie znaków towarowych, ZNUJ PWOWI nr 28, str. 48, R. Skubisz, Prawo znaków towarowych. Komentarz, Warszawa 1997, s. 90-91). Zwłaszcza dla tej wskazanej wyżej drugiej grupy odbiorców, tj. osób fizycznych, uprawiających sport rekreacyjnie, różnica występująca między znakami porównywanymi w przedmiotowej sprawie jest trudna do wychwycenia, a nawet w przypadku zwiększonego stopnia uwagi odbiorców. Porównywane znaki wykazują tak duże podobieństwo, że stwarzają ono ryzyko wprowadzenia w błąd odbiorcę co do pochodzenia towarów nimi oznaczonych, szczególności w kontekście funkcjonującej gamy produktów sygnowanych przez wnioskodawcę różnymi znakami zawierającymi element słowny [...].
Odnosząc się do poruszonej w skardze kwestii renomy znaków towarowych przysługujących wnioskodawcy, zaznaczyć należy, że w przedmiotowej sprawie we wniesionym sprzeciwie wskazano jako podstawę prawną żądania art. 132 ust. 2 pkt 2 oraz art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. Jednakże z uwagi na zaistnienie przesłanki unieważnienia znaku wynikającej z art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. badanie tej drugiej podstawy sprzeciwu organ uznał za zbędne. Ww. stanowisko organu – w ocenie Sądu – nie budzi zastrzeżeń. Brak jest zatem potrzeby rozważania zagadnienia renomy znaków przeciwstawianych znakowi spornemu, skoro nie była ona przedmiotem rozważań organu i w tym konkretnym stanie prawnym i faktycznym jest irrelewantna dla oceny zaskarżonej decyzji.
Reasumując uznać należy, że funkcjonowanie na rynku spornych znaków towarowych stwarzałby ryzyko wprowadzenia odbiorcy w błąd co do pochodzenia oznaczonych nimi towarów. Za zasadną zatem należy uznać decyzję Urzędu Patentowego RP unieważniającą prawo ochronne na sporny znak towarowy, w oparciu o przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Skarga w istocie ogranicza się do polemiki z prawidłowo wyciągniętymi przez Urząd Patentowy wnioskami, wynikającymi z przeprowadzonej analizy dotyczącej kwestii podobieństwa znaków. Urząd Patentowy w oparciu o dowody przedstawione przez strony należycie wyjaśnił stan faktyczny sprawy i dokonał jego oceny, jednakże odmiennej od oczekiwanej przez skarżącego.
Wobec niezasadności zarzutów skargi oraz niestwierdzenia przez Sąd z urzędu tego rodzaju uchybień, które mogłyby mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia, które sąd ma obowiązek badać z urzędu - skargę należało oddalić.
Z tych względów Wojewódzki Sąd Administracyjny na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi orzekł jak w sentencji.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 28.07.2026. · Źródło