VI SA/Wa 176/19

WyrokWSA w Warszawie2019-07-03

Skład orzekający: Grzegorz Nowecki, Ewa Frąckiewicz, Joanna Wegner

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowy dotyczące opracowania programów nauczania, treści dydaktycznych, prezentacji multimedialnych oraz prowadzenia zajęć dydaktycznych w szkole wyższej, które zostały nazwane umowami o dzieło, w rzeczywistości stanowią umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, a w konsekwencji czy osoba wykonująca te umowy podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Sąd uznał, że umowy dotyczące opracowania programów nauczania, treści dydaktycznych, prezentacji multimedialnych oraz prowadzenia zajęć dydaktycznych w szkole wyższej, nawet jeśli zawierają elementy twórcze, nie spełniają kryteriów umowy o dzieło. Ich głównym celem jest przekazanie wiedzy i świadczenie usług edukacyjnych, co kwalifikuje je jako umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. W związku z tym, osoba wykonująca te umowy podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła skargi na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, która utrzymała w mocy decyzję organu pierwszej instancji stwierdzającą, że J. C. podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umów cywilnoprawnych zawartych ze skarżącą. Organy uznały, że umowy nazwane umowami o dzieło, dotyczące opracowania programów nauczania i prowadzenia zajęć, w rzeczywistości były umowami o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. Skarżąca zarzuciła naruszenie przepisów prawa materialnego i procesowego, twierdząc, że umowy te miały charakter umowy o dzieło.
Rozstrzygnięcie
Oddalił skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Grzegorz Nowecki Sędziowie Sędzia WSA Ewa Frąckiewicz Sędzia WSA Joanna Wegner (spr.) Protokolant st. ref. Łukasz Kawalec po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 3 lipca 2019 r. sprawy ze skargi "(...)" w "(...)" na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia "(...)" listopada 2018 r. nr "(...)"w przedmiocie podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargę Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: Prezes NFZ) decyzją z [...] listopada 2018 r. nr [...], działając na podstawie art. 102 ust. 5 pkt 24 w związku z art. 109 ust. 5 i ust. 6 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2018 r., poz. 1510) – zwanej dalej ustawą o świadczeniach oraz art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2017 r. poz. 1257. z późn. zm.) – zwanej dalej k.p.a., w związku z art. 16 ustawy z dnia 7 kwietnia 2017 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania administracyjnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 935), po rozpatrzeniu odwołania wniesionego przez W. w W. utrzymał w mocy decyzję dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia – zwanego dalej [...]OW NFZ z [...] marca 2015 r., stwierdzającą, że J. C. – zwany dalej zainteresowanym podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umów cywilnoprawnych na rzecz skarżącej w okresach wskazanych w decyzji. Decyzję wydano w następujących okolicznościach sprawy: Zakład Ubezpieczeń Społecznych w W. w dniu 11 marca 2014 r. zwrócił się do [...]OW NFZ z wnioskiem o ustalenie obowiązku podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu zainteresowanego z tytułu wykonywania umów o świadczenie usług zawartych z płatnikiem składek, w okresach: od 1 października 2008 r. do 31 marca 2009 r. i od 1 marca 2010 r. do 30 września 2010 r. Dyrektor [...]OW NFZ decyzją z [...] marca 2015 r. ustalił, że zainteresowany – wbrew treści zawartych umów nazwanych umowami o dzieło – w rzeczywistości wykonywał pracę na podstawie umów o świadczenie usług, do których zgodnie z art. 750 k. c. zastosowanie mają przepisy o zleceniu. Wobec tego podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tego tytułu. W wyniku wniesionego przez płatnika składek odwołania, Prezes NFZ utrzymał decyzję organu pierwszej instancji w mocy. Wskazał, że wprawdzie płatnik w latach 2008 – 2010 zawarł z zainteresowanym umowy, które nazwano "umowami o dzieło", lecz w rzeczywistości ich treść odpowiada umowie o świadczenie usług. Ich przedmiot obejmował bowiem opracowanie w poszczególnych semestrach akademickich programów nauczania, treści dydaktycznych, prezentacji multimedialnych oaz prowadzenie zajęć – Pracowni dyplomowej na kierunku Informatyka. Organ wskazał, że przy tego rodzaju wykonywanych czynnościach, zmierzających najpierw do opracowania, a następnie do wykonania programu nauczania z zakresu danej dziedziny, trudno uznać, że zawarte umowy wyczerpywały znamiona umowy o dzieło. Ta ostatnia, w świetle art. 627 i nast. k. c. powinna mieć byt samoistny, niezależny od działania wykonawcy oraz cechować się możliwością uzyskania samodzielnej wartości w obrocie. Podkreślił, że nawet jeżeliby uznać, że wykonawca umowy tworzył autorskie dzieło poprzez samodzielne przygotowanie materiałów dydaktycznych/sylabusów/konspektów zajęć, to trudno wskazać w spornych umowach indywidualnie oznaczony, samoistny i niezależny wynik w postaci dzieła (rezultatu). Zdaniem Prezesa NFZ, umowy zawarte z zainteresowanym nie miały charakteru umowy o dzieło, albowiem polegały na świadczeniu usług dydaktycznych, a przygotowane materiały służyć miały edukacji, przeprowadzeniu nauczania na określonym poziomie. Wykonanie umowy nie polegało w szczególności na wytworzeniu rezultatu poddającego się ocenie co do cech, parametrów, w tym ewentualnych wad. Organ dostrzegł ponadto, że dydaktyka stanowi zwykle przedmiot umowy o świadczenie usług. Organ nie podzielił także stanowiska odwołującego się, iżby przedmiotem kwestionowanych umów były utwory w rozumieniu prawa autorskiego, bowiem przedmiotowi każdej z tych umów brakuje cechy oryginalności. Powyższa decyzja stała się w całości przedmiotem skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. W. w W. zarzuciła naruszenie przepisów prawa materialnego, to jest przepisów Kodeksu cywilnego regulującego umowę o dzieło oraz umowę o świadczenie usług i zlecenie (art. 627, art. 628 § 1, art. 629, art. 633 k.c., art. 634 k. c., art. 636 § 1, art. 642 § 1, art. 750 w związku z art. 734 § 1 k.c.), a ponadto przepisów odnoszących się do zobowiązań umownych, to jest art. 65 § 1 i 2 k. c. oraz art. 3531 k. c., art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach oraz przepisów postępowania, to jest art. 7, art. 8 art. 10 § 1, art. 77 § 1 i art. 80, art. 81 i art. 107 § 3 k. p. a. Ponadto strona postawiła zarzut naruszenia art. 2 i art. 32 Konstytucji RP. W ocenie strony skarżącej zawarte z zainteresowaną umowy nosiły charakter umowy o dzieło, bowiem dotyczyły materialnego rezultatu objętego prawem autorskim i poddającego się ocenie pod względem ewentualnych wad. Strona podkreśliła brak winy Szkoły w zawieraniu spornych umów i potrzebę ochrony przed negatywnymi skutkami wydanej decyzji, obejmującej wiele lat wstecz. Podkreśliła, że wcześniej organy nie kwestionowały zgodności z prawem zawieranych umów o dzieło. Wniosła o uchylenie zaskarżonej decyzji. W odpowiedzi na skargę Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie, podtrzymując argumentację zawartą w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Sąd stwierdza, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie, bowiem zaskarżona decyzja ani decyzja organu pierwszej instancji, nie naruszają przepisów prawa w sposób uzasadniający ich uchylenie. Kwestią sporną w niniejszej sprawie jest charakter prawny umów zawartych przez skarżącą z zainteresowanym. Istota sprawy sprowadza się więc do zweryfikowania stanowisk stron i udzielenia odpowiedzi na pytania, czy były to umowy o dzieło, czy też inne umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia i czy w zaistniałym stanie faktycznym zainteresowany podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartych umów. Podstawę prawną rozstrzygnięć wydanych w obu instancjach, stanowił przepis art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach. Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 tej ustawy obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które zostały wymienione w tym przepisie. Należą do nich m.in. osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osoby z nimi współpracujące (lit. e). Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych stwierdza wprost w art. 6 ust. 1 pkt 4 rozdziału 2, regulującego "Zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym", że obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają (...) osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są m.in. osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia (...). Brzmienie tego przepisu jednoznacznie wskazuje, że chodzi tu o tę samą kategorię osób, podlegających ubezpieczeniu społecznemu, a tym samym kwalifikujących się do objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym. W myśl art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający. Wyjaśnienia też wymaga, że zgodnie z art. 82 ust. 1 ustawy o świadczeniach, w przypadku gdy ubezpieczony uzyskuje przychody z więcej niż jednego tytułu do objęcia obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego, o którym mowa w art. 66 ust. 1, składka na ubezpieczenie zdrowotne opłacana jest z każdego z tych tytułów odrębnie. W świetle art. 69 ust. 1 ustawy o świadczeniach, obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego powstaje i wygasa w terminach określonych w przepisach o ubezpieczeniach społecznych. Stosownie natomiast do art. 13 pkt 2 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2019 r., poz. 300 ze zm.), obowiązkowo ubezpieczeniom tym (społecznym) podlegają osoby wykonujące pracę nakładczą oraz zleceniobiorcy - od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy. Uznanie, iż sporne umowy nie stanowiły umowy o dzieło, uregulowanej w art. 627 i nast. k.c., lecz umowę świadczenia usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu (art. 750 K.c.) oznacza, że skarżąca była obowiązana, jako płatnik składek, do obliczania i pobierania składek z dochodu ubezpieczonego oraz ich odprowadzania – na podstawie art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach. Przechodząc do analizy charakteru prawnego spornych umów należy wskazać, że zarówno w judykaturze, jak i w literaturze przyjmuje się, że kwestia prawidłowej kwalifikacji umowy może być w praktyce znacznie utrudniona, albowiem, o ile w odniesieniu do prostych sytuacji faktycznych i prawnych nazwanie faktycznej umowy o dzieło w inny sposób nie powoduje wielkich trudności w ustaleniu rzeczywistej konstrukcji umowy, o tyle w wypadku umów bardziej złożonych zasadne jest rozważenie, czy wola stron w tym zakresie (nazwanie umowy w określony sposób, odesłanie do określonych przepisów) nie powinna być podstawą rozstrzygnięcia wątpliwości (tak m.in. G. Kozieł /w:/ A. Kidyba (red.), Z. Gawlik, A. Janiak, K. Kopaczyńska-Pieczniak, G. Kozieł, E. Niezbecka, T. Sokołowski, Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część szczególna, LEX 2010, komentarz do art. 627 k.c., teza 36). Zgodnie z art. 627 k.c., przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Elementami przedmiotowo istotnymi umowy o dzieło jest określenie dzieła, do którego wykonania zobowiązany jest przyjmujący zamówienie, a także, z uwzględnieniem regulacji art. 628 w zw. z art. 627 k.c., wynagrodzenia, do którego zapłaty zobowiązany jest zamawiający. Umowa o dzieło jest umową o "rezultat usługi". Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu. Przy umowie o dzieło chodzi o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski /w:/ System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391). Z kolei, jak stanowi przepis art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W tej sytuacji ustalenie, że jakaś konkretna umowa i stosunek zobowiązaniowy jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami", pociąga za sobą obowiązek wykonania nakazu z art. 750 k.c., a więc obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu. Przy czym należy wskazać, iż subsumcja zawartej umowy pod przepis art. 750 k.c. nie czyni takiej umowy umową zlecenia, w rozumieniu art. 734 k.c. (por. L. Ogiegło /w:/ System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań – część szczegółowa, Tom 7, ..., s. 573 i nast.). Istota umowy zlecenia, w świetle art. 734 k.c. i nast., wyraża się w tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Umowę zlecenia zalicza się przy tym do zobowiązań tzw. starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Chociaż sama definicja zakłada dążenie do osiągnięcia określonego rezultatu - dokonania czynności prawnej, jednakże w razie jego nieosiągnięcia, ale jednoczesnego dołożenia wszelkich starań w tym kierunku, przy zachowaniu należytej staranności, zleceniobiorca nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania (tak m.in. K. Kołakowski /w:/ G. Bieniek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, t. II, 2006, s. 387; podobnie: M. Nesterowicz /w:/ J. Winiarz (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, t. II, 1989, s. 685). Innymi słowy, odpowiedzialność kontraktowa przyjmującego zlecenie powstanie wówczas, gdy przy wykonaniu zlecenia nie zachował wymaganej staranności, niezależnie od tego, czy oczekiwany przez dającego zlecenie rezultat nastąpił, czy nie. Obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy umowy zlecenia przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r., sygn. akt II UK 402/12 (opubl. www.sn/sites/orzecznictwo): "Umowę o dzieło zdefiniowano w art. 627 k.c. jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wady (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Pomijając wątpliwości odnośnie do uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny (w:) E. Gniewek, Komentarz, 2006, s. 1039; A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332; J. Szczerski (w:) Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r., II UK 60/12 - niepublikowane)". Przedmiotem spornych w niniejszej sprawie umów zawartych pomiędzy skarżącą, a zainteresowanym było: opracowanie szczegółowych programów nauczania, treści dydaktycznych, prezentacji multimedialnych oraz prowadzenie zajęć dydaktycznych w szkole wyższej. Sąd zauważa, że w orzecznictwie wyjątkowo przyjmuje się, że tylko twórczy charakter dzieła, jako rezultat umowy, może nadać świadczeniu wynikającemu z umowy formę związaną z zamówieniem dzieła, które nie ma ucieleśnionej postaci. W wyroku z 4 czerwca 2014 r. (sygn. akt II UK 420/13 opubl. Lex 1480060) Sąd Najwyższy wyjaśnił, że możliwe jest zawarcie umowy o dzieło, nieobjętej obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego, której przedmiotem jest wygłoszenie wykładu, pod warunkiem jednak, że wykładowi można przypisać cechy utworu. Ten warunek spełnia tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego. Analizując treść spornych umów oraz wyjaśnienia skarżącej podnoszone zarówno w postępowaniu administracyjnym, jak i w skardze, Sąd doszedł do wniosku, że organy prawidłowo zakwalifikowały powyższe umowy do umów o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia, brak jest bowiem podstaw do przyjęcia, że przedmiotem spornych umów były wykłady naukowe wypełniające kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego. Ani bowiem z treści spornych umów nie wynika, aby zajęcia prowadzone na podstawie tych umów miały charakter dzieła naukowego, których efektem jest funkcjonujący w obrocie po zakończeniu tych zajęć, niezależny od uczestnika postępowania, samodzielny i w tym przypadku niematerialny, rezultat odpowiadający dziełu w rozumieniu art. 627 k.c., ani z argumentacji skarżącej podnoszonej w toku postępowania administracyjnego, jak również w skardze, ani z materiału dowodowego zgromadzonego w postępowaniu administracyjnym. Sąd jednak nie zgadza się ze stanowiskiem, iż samo przeprowadzenie zajęć w sposób określony w umowie, stanowi dzieło w rozumieniu art. 627 k.c., nawet jeżeli zajęcia zostały przeprowadzone w taki sposób jak opisała to skarżąca tj. indywidualną, autorską metodę nauczania i z zastosowaniem indywidualnego autorskiego programu. W umowie o dzieło, nie chodzi bowiem o dokonanie określonych czynności zgodnie z umową, lecz o określony w umowie rezultat tych czynności. Należy w tym miejscu podkreślić, że w doktrynie i w orzecznictwie przyjmuje się, że o określeniu rezultatu właściwego umowie o dzieło decyduje wymaganie, by dzieło miało charakter samoistny względem twórcy tzn., by pozostawało niezależne od dalszego działania twórcy oraz by stało się wartością autonomiczną w obrocie, przy czym rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Tymczasem czynność wygłoszenia wykładu, czy też przeprowadzenia zajęć, co do zasady, nie odrywa się od osoby prowadzącej wykład/zajęcia i trwa tak długo, jak sam wykład/zajęcia nie pozostawiając ucieleśnionego, jak również nieucieleśnionego ale postrzegalnego, pozwalającego na zindywidualizowanie, rezultatu. Rezultat taki może powstać, jak wynika to z cyt. wyżej orzecznictwa Sądu Najwyższego, w wyniku wygłoszenia wykładu naukowego, wypełniającego kryteria twórczego indywidualnego dzieła naukowego, w ocenie Sądu natomiast brak jest podstaw do przyjęcia aby taki rezultat wynikał z przeprowadzonych wykładów/zajęć, których podstawowym celem był cel edukacyjny, polegający na przekazaniu określonej wiedzy słuchaczom. Zgromadzony w sprawie materiał wskazuje jednoznacznie, że zawarciu spornych umów przyświecał cel edukacyjny, co z kolei determinuje charakter prawny umowy, jako umowy o świadczenie usług. Sąd stoi na stanowisku, że umowy zawarte z wykładowcami których przedmiotem jest przeprowadzenie wykładów, określonych zajęć w celach edukacyjnych, czyli przekazanie i nauczenie uczestników tych zajęć określonej wiedzy, z samej swej istoty, a więc celu dla jakich są zawierane, nie mogą stanowić umów o dzieło, o których mowa w art. 627 k.c. W tego typu umowach nie można bowiem z góry określić zindywidualizowanego dzieła w rozumieniu tego przepisu. Rezultat umowy nie jest zależny jedynie od starań i nakładu pracy wykładowcy, prowadzącego dane zajęcia. Jest on w dużej mierze uzależniony od słuchaczy, uczestników zajęć ich chęci oraz możliwości przyswojenia wiedzy. Trudno też zatem, przy tego rodzaju rezultacie, mówić o odpowiedzialności wykładowcy za wady dzieła, zasób zdobytej wiedzy nie poddaje się bowiem weryfikacji pod względem istnienia wad fizycznych. Nie sposób też poddać weryfikacji pod względem istnienia wad fizycznych, niematerialnego rezultatu zawartych umów. Zainteresowany nie podlegał jakiejkolwiek odpowiedzialności za wady dzieła, co jest jedną z cech odróżniających umowę rezultatu od umowy starannego działania. Odpowiadał natomiast za przeprowadzenie zajęć zgodnie z postanowieniami umowy, a więc za prawidłowe świadczenie usług edukacyjnych. Sąd zgadza się z organem, że przygotowane, w związku z wykonaniem spornych umów, szczegółowe programy nauczania, treści dydaktyczne i prezentacje multimedialne, nawet gdyby samodzielnie mogły stanowić przedmiot umów o dzieło, nie mogą rozstrzygać o charakterze prawnym spornych umów, jest on bowiem określony poprzez cele tych umów sprowadzające się do przekazania określonej wiedzy uczestnikom wykładów i zajęć. Sąd stoi na stanowisku, że tego rodzaju, jak w niniejszej sprawie, umowy dotyczące, najogólniej rzecz ujmując, prowadzenia zajęć dydaktycznych, stanowią umowy starannego działania, gdyż tylko w takim charakterze mogą być oceniane czynności wykonywane w ramach tych umów przez osobę prowadzącą zajęcia, niezależnie od charakteru tych zajęć oraz indywidualnego i wyjątkowego sposobu ich prowadzenia, a także nakładu pracy związanego niejednokrotnie z przygotowaniem odpowiednich materiałów szkoleniowych. Szczególnego sposobu prowadzenia wykładów oraz nakładu pracy związanego z przygotowaniem materiałów szkoleniowych, nie można, zdaniem Sądu, rozpatrywać w kategorii dzieła w rozumieniu art. 627 k.c., stanowią one bowiem o szczególnym rodzaju staranności osoby prowadzącej wykład/zajęcia podyktowane wymogami nauki, w tym przypadku, na uczelni wyższej. Powyższe prowadzi do wniosku, że w sprawie nie doszło do naruszenia wskazanych w skardze przepisów prawa cywilnego odnoszących się do umowy o dzieło, zlecenia ani umowy o świadczeniu usług czy przepisów o oświadczeniach woli i zobowiązaniach i przepisów ustawy o świadczeniach. Prawidłowa kwalifikacja prawna spornych umów, dokonana przez organy obu instancji oznacza, że nie doszło również w niniejszej sprawie do naruszenia art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach. Skoro bowiem sporne w niniejszej sprawie umowy stanowiły umowy o świadczenie usług, organy obu instancji, słusznie uznały, że zainteresowana podlegała, w świetle tego przepisu, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie przedmiotowych umów. Sąd nie dopatrzył się także żadnych innych naruszeń w obrębie prawa materialnego. Sąd nie stwierdził w niniejszej sprawie także uchybień procesowych. Organy w uzasadnieniach decyzji obu instancji, dokładnie wyjaśniły podstawy faktyczne i prawne swoich rozstrzygnięć. Wyjaśnienia te pozwalają uznać, że wnioskowane w postępowaniu administracyjnym przez skarżącą dodatkowe dowody, w tym z przesłuchania świadka, czy też zainteresowanej, nie miałyby istotnego wpływu na rozstrzygnięcie. Organy dysponowały, w ocenie Sądu wystarczającym materiałem dowodowym pozwalającym na prawidłową ocenę prawną spornych umów, a skarżąca zarówno w postępowaniu administracyjnym nie wykazała, że wnioskowane przez nią dowody, mogłyby wpłynąć na odmienną ocenę spornych umów. Należy podkreślić, że Skarżąca brała czynny udział w postępowaniu administracyjnym w obu instancjach, przedstawiając swoją argumentację i zajmując stanowisko w sprawie. Ponadto, Prezes NFZ, oparł swoje rozstrzygnięcie na materiale dowodowym zgromadzonym już w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, a więc znanym skarżącej. Ponadto podkreślić należy, że w sprawie niniejszej organy działały w ramach swoich ustawowych zadań i kompetencji. Dlatego też powołane przez Skarżącą pisma oraz interpretacje Urzędów Skarbowych, Izb Skarbowych, Ministerstwa Kultury i Ministra Finansów oraz ustalenia kontroli przez inne instytucje, nie miały i nie mogły mieć wiążącego charakteru dla organów NFZ. W związku z tym też, nie można w niniejszej sprawie mówić o zmianie stanowiska przez organy NFZ co do oceny charakteru prawnego umów cywilnoprawnych tego typu, jak umowy będące przedmiotem niniejszej sprawy, powołując się na stanowisko wyrażone przez inne organy, które jednak nie mają kompetencji o rozstrzyganiu kwestii podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Skarżąca natomiast, opierając się na stanowisku tych organów i przyjmując, że zainteresowana wykonując pracę na podstawie spornych umów nie podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tego tytułu, działała na własne ryzyko, dlatego też niezasadny jest zarzut skarżącej, że organy nie uwzględniły dolegliwych, finansowych skutków dla skarżącej uznając podleganie zainteresowanej obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie spornych umów. Procesowe zarzuty skargi nie mogły zatem odnieść oczekiwanego skutku, a Sąd nie dopatrzył się innych uchybień przepisów postępowania, które mogłyby doprowadzić do wyeliminowania zaskarżonej decyzji z obrotu prawnego. Podniesiona przez skarżącą okoliczność odstąpienie przez ZUS od kwestionowania umów zawartych przez inny podmiot, nie może oznaczać, że w niniejszej sprawie organy rozstrzygające dokonały błędnej kwalifikacji prawnej spornych umów cywilnoprawnych oraz naruszyły zasadę równości wobec prawa. Obowiązkiem organu jest działanie zgodnie z prawem, a zaniechanie prowadzenia postępowania wobec innych podmiotów nie może uzasadniać zarzutu naruszenia zasady równości lub zaufania jednostki do organu. W tym stanie rzeczy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2018 r., poz. 1302) orzekł jak w sentencji.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 28.07.2026. · Źródło