VI SA/Wa 3272/14

WyrokWSA w Warszawie2015-06-01

Skład orzekający: Marzena Milewska-Karczewska, Izabela Głowacka -Klimas, Andrzej Wieczorek

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa o dzieło dydaktyczne, polegająca na przygotowaniu i przeprowadzeniu cyklu wykładów lub ćwiczeń, może być uznana za umowę o dzieło w rozumieniu Kodeksu cywilnego, czy też powinna być kwalifikowana jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o umowie zlecenia, w kontekście podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu?
Ratio decidendi
Sąd uznał, że umowa o dzieło dydaktyczne, polegająca na przygotowaniu i przeprowadzeniu cyklu wykładów lub ćwiczeń, nie jest umową o dzieło w rozumieniu Kodeksu cywilnego, ponieważ nie prowadzi do osiągnięcia konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Jest to raczej umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o umowie zlecenia. W związku z tym, osoba wykonująca taką umowę podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła ustalenia podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu Pani A.B. z tytułu wykonania umowy cywilnoprawnej zawartej z P. w W. (skarżącą uczelnią) w okresie od października do grudnia 2010 r. Organy administracji uznały, że umowa, nazwana przez strony "Umowa o dzieło autorskie", w rzeczywistości była umową o świadczenie usług dydaktycznych, do której stosuje się przepisy o umowie zlecenia, co skutkowało obowiązkiem odprowadzania składek na ubezpieczenie zdrowotne. Skarżąca uczelnia wniosła skargę do sądu administracyjnego, kwestionując tę kwalifikację prawną umowy.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Marzena Milewska-Karczewska (spr.) Sędziowie Sędzia WSA Izabela Głowacka -Klimas Sędzia WSA Andrzej Wieczorek Protokolant st. sekr. sąd. Agnieszka Gajewiak po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 1 czerwca 2015 r. sprawy ze skargi P. w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] sierpnia 2014 r. nr [...] w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargę Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej Prezes NFZ) zaskarżoną decyzją z [...] sierpnia 2014r. nr [...] utrzymał w mocy decyzję Dyrektora Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej Dyrektor OW NFZ) z [...] listopada 2013r., nr [...], którą ustalono, że Pani A.B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonania umowy cywilnoprawnej z dnia [...] października 2010 nr [...], zawartej z P. w W. (dalej też skarżąca lub P. lub Uczelnia) w okresie od [...] października 2010r. do [...] grudnia 2010r. Jako podstawę zaskarżonej decyzji podano art. 102 ust. 5 pkt 24 w zw. z art. 109 ust. 5 oraz art. 66 ust.1 pkt 1 lit. e) ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2008 r. nr 164, poz. 1027 z późn. zm.-dalej: ustawa o świadczeniach) w zw. z art. 138 par. 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960r. –Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. z 2013r., poz. 267 z późn. zm.- dalej k.p.a. ). Do powyższego rozstrzygnięcia doszło w następującym stanie faktycznym i prawnym. Pismem z dnia [...] września 2013r., znak: [...], Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Warszawie wystąpił do Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia o wydanie decyzji stwierdzającej objęcie Pani A.B. ubezpieczeniem zdrowotnym z tytułu zawartej z płatnikiem – P., wskazanej powyżej umowy z dnia [...] października 2010r. nazwanej "Umowa o dzieło autorskie z przeniesieniem praw autorskich nr [...]". Zdaniem ZUS, przedmiotem wskazanej umowy było 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu: Technologia informacyjna z przeniesieniem praw autorskich na skarżącą. Według ZUS, wykonanie wskazanych umów odbyło się w miejscu prowadzenia działalności przez skarżącą uczelnię. Dyrektor OW NFZ po wszczęciu z urzędu i przeprowadzeniu postępowania administracyjnego decyzją z dnia [...] listopada 2013r. nr [...] uznał, że Pani A.B. objęta jest obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym z tytułu wykonywania zawartej ze skarżącą P. umowy, co do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o umowie zlecenie w okresie [...] października 2010r. do [...] grudnia 2010r.. W uzasadnieniu decyzji Dyrektor OW NFZ wskazał na stan faktyczny sprawy i obowiązujące w przedmiotowej sprawie przepisy prawne oraz podniósł, że w jego ocenie, mając na względzie zadania niepublicznej uczelni wyższej, celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom i ich wyedukowanie (2 grupy studentów). O powyższym, zdaniem organu świadczy sporządzony i zaakceptowany przez skarżącą sylabus z dnia [...] października 2010r. wskazujący, cele zawartej umowy. Wykonywanie przez Ubezpieczoną umowy było zatem ciągiem określonych czynności starannego działania zmierzających do osiągnięcia skutku w postaci nauczania uczestników zagadnień związanych z informatyką. Umowa miała zatem na celu prowadzenie zajęć dydaktycznych, co w tym konkretnym stanie faktycznym wskazuje, że była to umowa o świadczenie usług dydaktycznych, co do której znajdą zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego o umowie zlecenie. Organ podkreślił również, że Ubezpieczona nie mogła liczyć na daleko idącą swobodę w wykonywaniu pracy, co jest właściwe dla umowy o dzieło, bowiem zawarta przez nią umowa miała z góry oznaczoną ilość godzin do przepracowania (zajęcia trwały po 10 godz. dla każdej z grup) a wynagrodzenie było związane z ilością przepracowanych godzin. Zajęcia odbywały się również w terminach wynikających z planu zajęć, albowiem przełożenie zajęć na inny termin wymagało zgody Rektora (§ 4 pkt 7 umowy). Organ podniósł także, że zawarta pomiędzy stronami umowa nie przewidywała określonego rezultatu w postaci zindywidualizowanego dzieła w rozumieniu k.c. Umówiona praca sprowadzała się bowiem do prowadzenia zajęć dydaktycznych, co jest właściwe dla umów o świadczenie usług. Nadto organ podkreślił że Ubezpieczona w rzeczywistości nie podlegała jakiejkolwiek odpowiedzialności za wady dzieła, która to odpowiedzialność jest konstytutywnym elementem umowy o dzieło. Organ podniósł, że stwierdzenie wykonania przez Ubezpieczoną zobowiązania, co należało do kompetencji Rektora (§ 7 ust.1 umowy) nie stanowiło kontrolowania wad dzieła, lecz jedynie było weryfikacją zgodności wykonanej pracy. Organ powołał także orzeczenie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 19 kwietnia 2012 r., wydane w sprawie sygn. akt III AUa 244/12, z którego wynika, że nazwa umowy z wyeksponowaniem terminologii służącej podkreśleniu wybitnie charakteru umowy, jako umowy o dzieło, nie są elementami decydującymi samodzielnie o rodzaju zobowiązania. Ten sam Sąd stwierdził, również że w przypadku przeprowadzenia cyklu wykładów nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejkolwiek postaci, albowiem jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który ma przekazać wiedzę studentom, natomiast wkład intelektualny wymagany jest przy każdej pracy umysłowej i jest wykładnikiem tylko obowiązku starannego działania. Nadto Sąd Apelacyjny stwierdził, że przygotowania do przeprowadzenia wykładu nie mogą być utożsamiane z dziełem, bowiem umowa dotyczy przeprowadzenia zajęć. Dyrektor OW NFZ przywołał także stanowisko Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, wedle którego umowy o dzieło autorskie nie są tożsame z umowami o dzieło w ujęciu przepisów prawa cywilnego. Podsumowując organ stwierdził, że w przypadku spornej umowy żadne konkretne dzieło w myśl przepisów regulujących umowę o dzieło nie zostało oznaczone. Umowa zawarta z Ubezpieczoną nie miała charakteru umowy o dzieło, albowiem dziełem w myśl przepisów k.c. nie może być w niniejszym stanie faktycznym świadczenie usług dydaktycznych. Przedmiotem działania ubezpieczonej był bowiem cały proces, na który składało się przeprowadzenie zajęć, a przygotowane materiały (chociażby w formie sylabusów, konspektów, prezentacji elektronicznych) stanowiły jedynie pomoc naukowo-dydaktyczną mająca na celu prawidłowe zrealizowanie ćwiczeń, które bezsprzecznie są po to, ażeby praktycznie wyedukować studentów. Od w/w decyzji odwołała się skarżąca wnosząc o jej uchylenie oraz orzeczenie, iż umowa zawarta pomiędzy P. a A.B. – umowa o dzieło dydaktyczne – nie stanowi podstawy objęcia w/w dydaktyka obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym, ewentualnie o uchylenie decyzji organu I instancji i przekazanie sprawy temu organowi do ponownego rozpatrzenia. Decyzji zarzucono naruszenie przepisów prawa materialnego tj. art. 65 § 1 i 2 k.c. poprzez jego błędne zastosowanie polegające na ocenie umowy zawartej pomiędzy Uczelnią a dydaktykiem w oparciu o własne subiektywne oceny bez uwzględnienia zgodnego zamiaru stron oraz okoliczności towarzyszących zawarciu umowy, a ponadto naruszenie art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust.1 ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez uznanie, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich wykładów (przez osoby posiadające tytuły zawodowe i stopnie naukowe) w ramach zajęć organizowanych przez Uczelnie Wyższą nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w tym przepisie. Skarżąca zarzuciła również błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu, że zawarta przez A.B. z Uczelnią umowa o dzieło dydaktyczne jest umową zlecenie, co doprowadziło do wydania decyzji ustalającej, iż P. jest płatnikiem składki na ubezpieczenie zdrowotne w sytuacji, gdy umowa o dzieło zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach. Organ II instancji po rozpoznaniu ponownie sprawy na skutek złożonego odwołania, decyzją z dnia [...] sierpnia 2014r. nr [...] utrzymał w mocy decyzję organu I instancji. W uzasadnieniu decyzji Prezes NFZ, podzielając stanowisko Dyrektora OW NFZ - uznał, że badając obowiązki ubezpieczonego z tytułu zawartej z płatnikiem umowy, mając na względzie przepisy art. 627-646 k.c. oraz art. 734-750 k.c., należy do nich zastosować przepisy o umowie zlecenia. Prezes NFZ wskazał, że według poglądów judykatury umowa o dzieło należy do umów rezultatu a wiec jej przedmiotem jest indywidualnie oznaczony wytwór (rezultat). Jeśli zawarta umowa dotyczy osiągniecia "rezultatu usługi" – co jest podstawową cechą odróżniająca ją od umowy o pracę oraz umowy zlecenia (świadczenia usług) – konieczne jest aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu – w postaci materialnej bądź niematerialnej. W przypadku natomiast spornej umowy żadne konkretne dzieło nie zostało oznaczone. Umowa, zawarta bowiem z Ubezpieczoną nie miała charakteru umowy o dzieło, albowiem dziełem w myśl przepisów k.c. nie może być świadczenie usług dydaktycznych, gdyż przedmiotem działania Ubezpieczonej był cały proces, na który składało się "przeprowadzenie 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu Technologia informacyjna", a ewentualne przygotowane materiały (np. w formie sylabusów, konspektów, prezentacji elektronicznych) stanowiły jedynie pomoc naukową, dydaktyczną mającą na celu prawidłowe zrealizowanie ćwiczeń. Organ wskazał również, że opracowane materiały, jakkolwiek urzeczywistnione stanowiły jedynie środek przekazu pozwalający "lepiej", "efektywniej" urzeczywistnić cel zawartej umowy poprzez przeprowadzenie w/w zajęć. Podniósł również, że podobnie trudno uznać za samoistny rezultat umowy (dzieło) fakt przeprowadzenia ankiet ewaluacyjnych w ramach, których uczestnicy wykładów oceniają jego formę, poziom naukowy, sposób prowadzenia, etc. Jest to bowiem jedynie środek, który ma zapewnić przeprowadzenie nauczania na określonym poziomie na co wskazuje również przepis art. 132 ust.3 ustawy z dnia 27 lipca 2005r. Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. z 2012r. Nr 164 poz. 1365 z późn. zm.). Organ podniósł, że zgodnie z treścią art. 731 § 1 k.c., przez umowę zlecenie przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie, przy czym do umowy o świadczenie usług stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Przedmiotem tych umów jest dokonanie określonej czynności faktycznej bądź zespołu czynności faktycznych, które nie muszą prowadzić do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu. Umowa o świadczenie usług jak i zlecenie jest przykładem umowy starannego działania, podczas gdy umowa o dzieło jest umową rezultatu. Stąd też odpowiedzialność osoby wykonującej umowę o dzieło jest na zasadzie ryzyka, a umowy o świadczenie usług lub umowy zlecenia na zasadzie winy. Wykonywanie przez Ubezpieczoną umowy było ciągiem określonych czynności starannego działania zmierzającego do osiągnięcia skutku w postaci nauczenia/wytłumaczenia zagadnień związanych z wykładaną materią. Innymi słowy, zdaniem organu, zawarta umowa byłą umową o świadczenie usług dydaktycznych polegających na "przeprowadzeniu 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu Technologia informacyjna". Zdaniem organu zawarta bowiem umowa pomiędzy P. a A.B., nie nosi znamion umowy o dzieło, gdyż nie zobowiązywała zleceniobiorcy do wykonania ściśle określonego wytworu-dzieła. Nadto zdaniem organu, nauczanie w szkole ma zawsze charakter pracy wychowawczej –pedagogicznej, której nie można wykonywać w ramach umowy o dzieło, gdyż nie prowadzi do dającego się sprecyzować dzieła. Nie można, bowiem określić rezultatu w postaci nauczania jako konkretnego, ściśle określonego dzieła. Prezes NFZ podkreślił, iż umowy o dzieło autorskie nie są tożsame z umowami o dzieło w ujęciu przepisów prawa cywilnego. Przedmiotem umów o dzieło autorskie jest dzieło oznaczone, jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego, które zawiera inne uregulowania, np. w przedmiocie odpowiedzialności, zawarte w art. 55 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który zawiera regulacje dotyczące usterek utworu, a nie wad, jak przy umowie o dzieło. Niezgadzając się z powyższym orzeczeniem skarżąca wywiodła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, wnosząc o uchylenie skarżonej decyzji oraz o zasadzenie od organu na rzecz skarżącej zwrotu kosztów postępowania w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. W skardze zarzucono: 1. Naruszenie prawa materialnego tj. art. 65 tj. § 1 i 2 k.c. poprzez jego błędne zastosowanie polegające na ocenie umowy zawartej pomiędzy Uczelnią a dydaktykiem w oparciu o własną subiektywną ocenę bez uwzględnienia zgodnego zamiaru stron, w tym przede wszystkim nie uwzględnienie stanowiska skarżącej, która jako zamawiający dysponowała najlepszą wiedzą na temat oczekiwanego rezultatu umowy; 2. Naruszenie prawa materialnego, tj. art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust.1 ustawy prawo autorskie, poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich wykładów w ramach zajęć organizowanych przez Uczelnie nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w przywołanych przepisach; 3. Naruszenie przepisów postępowania tj. art. 7, 77 § 1 oraz art. 107 § 3 k.p.a. poprzez brak wszechstronnego zebrania materiału dowodowego oraz jego wybiórczą ocenę w szczególności niezbadanie zgodnego zamiaru stron, co doprowadziło do uznania, iż zawarta przez dydaktyka i skarżąca umowa o dzieło dydaktyczne jest umową zlecenia, czego konsekwencją było uznanie, iż dydaktyk z tytułu wykonanych umów podlegał ubezpieczeniu zdrowotnemu w sytuacji, gdy umowa o dzieło zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanych w art. 66 ustawy o świadczeniach; 4. Naruszenie art. 8 k.p.a. poprzez wydanie orzeczenia zmieniającego ugruntowany od lat sposób kwalifikacji umów o dzieło dydaktyczne z pominięciem dorobku orzeczniczego i doktrynalnego, a przede wszystkim z zupełnym zignorowaniem zamiaru stron. W uzasadnieniu, strona skarżąca, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko wyrażone m. in. w odwołaniu od decyzji organu I instancji nie zgodziła się z organem, że umowa ta miała charakter umowy zlecenie. W ocenie skarżącej stwierdzenie dokonane przez organ jest nieuprawnione, bowiem przy założeniu, że jest to umowa zlecenie musiałaby mieć ona charakter cykliczny, ściśle określony temporalnie. Tymczasem zawarta umowa, określała jedynie ostateczny termin do wykonania dzieła, natomiast terminy i sposób jej realizacji zależał w dużej mierze od ustaleń pomiędzy dydaktykiem a studentami i na wniosek dydaktyka mogły być zmienione. Nietrafny jest także pogląd, iż dzieło było wykonywane w miejscu wskazanym przez Uczelnię. Oczywiście to uczelnia udostępniała dydaktykowi pomieszczenia, jednakże to dydaktyk w sylabusie wskazywał jakie parametry pomieszczenie winno spełniać – np. być wyposażone w urządzenia audiowizualne i uczelnia musiała się do tych wskazań zastosować pod rygorem wynikającym z art. 640 k.c. Zdaniem skarżącej Prezes NFZ błędnie również przyjął, iż przedmiotem umowy o dzieło dydaktyczne jest "uczenie studentów", a co za tym idzie brak możliwości zagwarantowania przez dydaktyka, że przekazana przez niego wiedza zostanie przez studentów przyswojona, gdy tymczasem istotą stosunku łączącego wykładowcę z uczelnią jest przygotowanie i przeprowadzenie przez niego cyklu zajęć, natomiast obowiązek przyswojenia materiału wymaganego do egzaminu leży po stronie studenta i nie stanowi essentialia negotii umowy o dzieło dydaktyczne. Istotą wykładu, zdaniem skarżącej, jest prezentacja wiedzy wykładowcy. Nadto zdaniem skarżącej dodatkowo faktem potwierdzającym, iż przygotowywany przez wykładowcę cykl zajęć jest w swej istocie dziełem (choć niematerialnym), jest fakt przeprowadzenia ankiet ewaluacyjnych w ramach których uczestnicy oceniają jego formę, jego poziom naukowy, sposób prowadzenia, etc. Skarżący podniósł również, iż w brew opinii organów orzekających nie możliwym jest przeprowadzenie dwóch takich samych wykładów lub ćwiczeń, gdyż za każdym razem kierowane są one do innej grupy osób o różnym poziomie intelektualnym i wykładowca na bieżąco musi dostosowywać przekazywane treści do poziomu intelektualnego odbiorcy. Nadto każda dziedzina wiedzy podlega stałemu rozwojowi, czy to w zakresie merytorycznym czy to w zakresie narzędzi i metod badawczych, a zatem nie jest możliwe przeprowadzenie takich samych zajęć nawet w ramach cyklicznie prowadzonych wykładów. Podsumowując skarżąca wskazała że organ wydając skarżona decyzję nie tylko naruszył wskazane wyżej przepisy ale również konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawa i wynikającą z niej zasadę stabilności prawa, a także wyrażoną w art. 8 k.p.a. zasadę kształtowania postępowania w sposób budzący zaufanie obywatela do organów administracji, Trudno bowiem mówić o zachowaniu stabilności prawa w sytuacji gdy strony zawierają umowę, której essentialia negotii kształtują w oparciu o cywilistyczną zasadę swobody umów, w pełnym przekonaniu, że działają one zgodnie z obowiązującymi standardami prawnymi, co potwierdza zarówno historyczne jak i najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego oraz sądów administracyjnych, wybitni przedstawiciele doktryny prawa, organy administracji rządowej oraz organy skarbowe, a organ I i II instancji neguje treść umowy i wbrew wyraźnej woli stron próbuje interpretować ją w sposób zapewniający wpływ do budżetu przy całkowitym pominięciu obowiązujących przepisów, zasad współżycia społecznego i społeczno-gospodarczego przeznaczenia umowy. W odpowiedzi na skargę Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie, podtrzymując swoje dotychczasowe stanowisko wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. z 2002 r. Nr 153, poz. 1269 ze zm.), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym - w świetle paragrafu drugiego powołanego wyżej artykułu - kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. Innymi słowy, w grę wchodzi tutaj kontrola aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dokonywana pod względem ich zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi, nie zaś według kryteriów słuszności. Ponadto, co wymaga podkreślenia, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (vide: art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - Dz. U z 2012 r. poz. 270 ze zm. - dalej także: "p.p.s.a."). W ocenie Sądu, analizowana pod tym kątem skarga nie zasługuje na uwzględnienie, albowiem zaskarżona decyzja Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] sierpnia 2014, jak również utrzymana nią w mocy decyzja Dyrektora Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] listopada 2013 r., nr [...] - nie naruszają przepisów prawa. Wydając sporne decyzje administracyjne, organy obu instancji nie dopuściły się jakiejkolwiek obrazy przepisów prawa materialnego, w tym przede wszystkim wskazanych przez stronę skarżącą przepisów art. 65 § 1 i 2, art. 627 k.c oraz przepisów prawa procesowego w tym w szczególności art. 7, 8, 77 § 1 oraz art. 107 § 3 k.p.a., które mogłyby mieć wpływ na wynik sprawy. Zdaniem Sądu, zarówno Prezes NFZ, jak i Dyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Funduszu nie dopuścili się ponadto obrazy normy prawnej wyrażonej w przepisie art. 750 kodeksu cywilnego, prawidłowo przyjmując, że przepis ten winien mieć zastosowanie do spornych umów zawartych pomiędzy skarżącą a uczestnikiem A.B. Przechodząc do oceny zarzutów strony skarżącej, w ocenie Sądu, organy obu instancji, wbrew zarzutom skargi, poczyniły wyczerpujące ustalenia faktyczne i przeprowadziły wnikliwą analizę stanu prawnego, dochodząc do prawidłowych konkluzji, iż sporna umowa zawarta pomiędzy skarżącą a uczestniczką postępowania nie była umową o dzieło, lecz inną umową o świadczenie usług, do której - zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego - stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Sąd w składzie orzekającym w niniejszej sprawie doszedł do przekonania, że nie budzi wątpliwości i nie stanowiło to przedmiotu jakiegokolwiek sporu, iż zawarta umowa miała charakter cywilnoprawny i dlatego do jej oceny prawidłowo strony odwoływały się do unormowań zawartych w Kodeksie cywilnym. Należy zauważyć, że zgodnie z art. 627 k.c., przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Z kolei, jak stanowi art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Umowę zlecenia ustawodawca zdefiniował w art. 734 § 1 k.c., stanowiąc, iż przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Zgodnie z art. 738 § 1 k.c. przyjmujący zlecenie może powierzyć wykonanie zlecenia osobie trzeciej tylko wtedy, gdy to wynika z umowy lub ze zwyczaju albo gdy jest do tego zmuszony przez okoliczności. W wypadku takim obowiązany jest zawiadomić niezwłocznie dającego zlecenie o osobie i o miejscu zamieszkania swego zastępcy i w razie zawiadomienia odpowiedzialny jest tylko za brak należytej staranności w wyborze zastępcy. Należy zauważyć, iż obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy umowy zlecenia, przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r., sygn. akt II UK 402/12. W wyroku tym Sąd najwyższy wskazał, że: "Umowę o dzieło zdefiniowano w art. 627 k.c. jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wad (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Pomijając wątpliwości odnośnie do uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny /w:/ E. Gniewek, Komentarz, 2006, s. 1039; A. Brzozowski /w:/ System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332; J. Szczerski /w:/ Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski /w:/ K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r., II UK 60/12 - niepublikowane)". Warto zauważyć, że podobne stanowisko zajął także Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 28 lutego 2013r., sygn. akt III AUa 1785/12 (LEX nr 1314708), w którym stwierdził, że: "Obowiązków polegających na przygotowaniu i przeprowadzeniu zajęć - choćby w oparciu o samodzielnie wybrane i przystosowane materiały dydaktyczne, a nienarzucony z góry program - nie można uznać za dzieło, ponieważ nie przynoszą one konkretnego, samoistnego, oznaczonego rezultatu. Określony rezultat umowy o dzieło, powinien mieć indywidualny charakter i niezależny od działania wykonawcy byt, wiążący się z możliwością uzyskania samodzielnej wartości w obrocie. Dzieło musi przy tym istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu". Z kolei Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku wydanym w dniu 30 sierpnia 2012 r., sygn. akt III AUa 394/12 (LEX nr 1217818), wyraźnie stwierdził, że "(...) w przypadku przeprowadzenia cyklu wykładów/zajęć dydaktycznych, nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejkolwiek postaci. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać uczniom". W podobnym tonie wypowiedział się również Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 19 lipca 2012r., sygn. akt III AUa 612/12 (LEX nr 1217838), wyjaśniając, że: "Na podstawie umowy o dzieło, w rozumieniu art. 627 k.c., przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania określonego dzieła. Efektem końcowym jest więc pewien rezultat w postaci materialnej lub niematerialnej. Dziełem jest stworzenie czegoś lub przetworzenie do postaci, w jakiej dotychczas nie istniało. W przypadku przeprowadzenia cyklu wykładów nie występuje żaden rezultat w jakiejkolwiek postaci. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać studentom. Poziom wiedzy studentów po takich wykładach nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem, nadto liczba wykonywanych godzin wykładów nadaje im charakter powtarzalnych czynności, nawet jeżeli wykład podzielono na części. Oczywiste jest, że na każdym wykładzie dobór słów, przykładów może być inny, ale nie zmienia to typowej usługi w wymagany efekt. Wkład w postaci wysiłku umysłowego wymagany jest przy każdej pracy umysłowej i jest wykładnikiem tylko obowiązku starannego działania". A także Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 27 września 2012r. sygn. akt III AUa 273/12 (www.orzeczenia.wroclaw.sa.gov.pl), w którym stwierdził, że: "Jakkolwiek na gruncie obowiązujących przepisów prawa wygłoszenie i prowadzenie wykładów bywa kwalifikowane jako dzieło o charakterze niematerialnym, to z taką sytuacją nie mamy do czynienia w sprawie. Zauważyć bowiem należy, że niewątpliwie wykłady posiadają walory twórcze, ale tylko wtedy będą mogły stanowić dzieło, gdy ich "twórca" będzie przekazywał nową wiedzę w zakresie pewnego przedmiotu/tematu, tzn. będzie wykładał coś, co wcześniej nie było przedmiotem jakichkolwiek rozważań i badań. Natomiast samo przygotowanie wykładu, nawet, gdy przekazywana w nim wiedza wykracza poza zwykły poziom i granice programowe oraz jest w sposób indywidualny dostosowywana do potrzeb słuchaczy, nie może stanowić podstawy do przyjęcia, że w takim wypadku mamy do czynienia z dziełem". Mając na uwadze powyższe stanowisko judykatury, które to stanowiska Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznający niniejszą sprawę w pełni podziela, Sąd rozstrzygając niniejszą sprawę, nie podzielił argumentacji przedstawionej przez skarżącą w uzasadnieniu skargi. W zakresie cytowanego przez skarżącą wyroku Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 2001 r., wydanego w sprawie sygn. akt I PKN 429/00, należy wyraźnie zauważyć, że dotyczył on zupełnie innego stanu problemu, a mianowicie ustalenia, czy zatrudnienie nauczyciela w niepublicznej szkole artystycznej może być wykonywane na podstawie umowy cywilnoprawnej. W ocenie Sądu, również pozostałe - powołane przez stronę skarżącą - wyroki należy uznać za zmierzające w innym kierunku, niż przeważająca linia orzecznicza sądów powszechnych dotycząca analizowanej kwestii prawnej. Sąd uznał również, że w niniejszej sprawie Prezes NFZ prawidłowo wskazał, które z elementów spornych umowy cywilno-prawnej łączącej skarżącą z Uczestniczką zadecydowały o uznaniu ich za umowy o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Otóż, organ odwoławczy słusznie zauważył, iż żadne konkretne dzieło nie zostało w owych umowach oznaczone, albowiem chodziło o zajęcia dydaktyczne (nie mogło dziełem być tylko samo przeprowadzenie ćwiczeń nawet gdy zostały przeprowadzone w bardzo ograniczonym zakresie i czasie). W ocenie Sądu, przedmiotem umowy był zatem pewien proces, na który składały się ćwiczenia (zajęcia dydaktyczne), przyjęcie egzaminu oraz dokonanie stosownych wpisów w dokumentach potwierdzających przebieg studiów. Były to ćwiczenia przygotowywane dla studentów, czyli mieszczące się w ramach programu studiów, przeprowadzone cyklicznie (§ 1 i 2 umów) i - jak wynika z celów wskazanych w sylabusie – służące przygotowaniu studentów do korzystania w życiu osobistym i zawodowym z powszechnie stosowanych urządzeń informatycznych do wykonywania pracy zawodowej (zatem nie obejmujące tak specjalistycznego zakresu, aby można było je potraktować jako umowy o dzieło- co potwierdza szczegółowy program zajęć zawarty w sylabusie). W tej sytuacji, zdaniem Sądu, organy obu instancji prawidłowo ustaliły, że zadaniem ubezpieczonej było jej staranne, osobiste działanie, w ramach którego uczestniczka postępowania, jako prowadząca ćwiczenia z Technologii informacyjnej, miała przekazać wiedzę studentom podczas prowadzonych ćwiczeń, a nie rezultat w jakiejkolwiek postaci. A zatem treścią tej umowy nie było osiągnięcie materialnego rezultatu, czy też pomyślnego wyniku podejmowanych czynności, bo przy tego rodzaju usługach nie jest to możliwe. Przyjmujący zamówienie zobowiązywał się jedynie do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności niezbędnych do przeprowadzenia wykładów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Takiemu zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialiae negotii) umowy o dzieło, a oczekiwania stron towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umów nazywanych przez nich umowami o dzieło, mogły się zrealizować wyłącznie jako elementy innej umowy - umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, o której mowa w przepisie art. 750 k.c. Sąd pragnie podkreślić iż nie kwestionuje treści art. 65 § 2 k.c., bowiem istotnie w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy, o których mowa w tym przepisie, nie mogą służyć obchodzeniu prawa. Usprawiedliwieniem dla stosowanej przez stronę skarżącą Uczelnię praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło z dydaktykami nie może być wynikająca z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 572 ze zm.) zasada autonomii uczelni, wszak rzeczona autonomiczność we wszystkich obszarach działania uczelni nie może naruszać przepisów powszechnie obowiązujących, w tym przypadku regulacji dotyczących obowiązku odprowadzania składki na ubezpieczenie zdrowotne. Zainteresowana zawarła z Uczelnią umowę, z której nie wynika, by zobowiązała się w niej do wykonania ściśle określonego utworu – dzieła. Natomiast badanie intencji umawiających się stron winno mieć miejsce jedynie wówczas, gdy treść umowy budzi wątpliwości interpretacyjne. Tymczasem w rozpoznawanej sprawie zarówno jej przedmiot, treść, jak i cel, takich wątpliwości nie powodują, gdyż zainteresowana przyjęła na siebie obowiązek wykonania ciągu określonych czynności składających się na proces nauczania (proces dydaktyczny). Za bezzasadne należy zatem uznać również zarzuty naruszenia art. 7, art. 77 § 1 k.p.a., bowiem orzekające w sprawie organy NFZ w pełni zasadnie przyjęły, że kwestionowana umowa nie jest umową o dzieło, lecz umową o świadczenie usług, do której mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził także, że organy oparły swoje rozstrzygnięcia na prawidłowo zgromadzonym w niniejszej sprawie materiale dowodowym, dokonując przy tym jego wszechstronnej i pełnej oceny. Ponadto należy uznać, że stanowisko wyrażone w spornych decyzjach, organy uzasadniły w sposób szczegółowo określony przez normę prawną wyrażoną w przepisie art. 107 § 3 k.p.a. W następstwie prawidłowo ustalonego stanu faktycznego, a także analizy argumentacji podniesionej przez stronę skarżącą, zarówno Prezes NFZ, jak i Dyrektor Oddziału Wojewódzkiego NFZ, wydając obie decyzje administracyjne, prawidłowo zastosowali stosowne przepisy prawa materialnego. Biorąc powyższe pod uwagę, Sąd orzekł, jak w sentencji wyroku, działając na podstawie przepisu art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 26.07.2026. · Źródło