VI SA/Wa 544/11
WyrokWSA w Warszawie2011-08-17
Skład orzekający: Grażyna Śliwińska, Zbigniew Rudnicki, Danuta Szydłowska
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy Urząd Patentowy RP prawidłowo unieważnił prawo ochronne na znak towarowy HILGER z powodu podobieństwa do wcześniejszego znaku HIGHER, uwzględniając podobieństwo towarów, znaków oraz ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd?Ratio decidendi
Sąd uznał, że Urząd Patentowy RP prawidłowo unieważnił prawo ochronne na znak towarowy HILGER. Stwierdzono, że spełnione zostały wszystkie przesłanki z art. 132 ust. 2 pkt 2 Prawa własności przemysłowej: towary są podobne (wyroby perfumeryjne z klasy 3), znaki towarowe są podobne wizualnie i fonetycznie, a także istnieje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, polegające na skojarzeniu znaków.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła sprzeciwu francuskiej firmy P. wobec decyzji Urzędu Patentowego RP o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy HILGER M. A. dla wyrobów perfumeryjnych. Firma P. podniosła, że znak HILGER jest podobny do jej wcześniejszych znaków HIGHER i HIGHER ENERGY DIOR, co może wprowadzać w błąd konsumentów. Urząd Patentowy RP unieważnił prawo ochronne na znak HILGER, uznając za zasadny zarzut naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 Prawa własności przemysłowej. Skarżący M. A. zaskarżył tę decyzję do WSA w Warszawie, zarzucając naruszenie przepisów postępowania i prawa materialnego, w tym błędną wykładnię i zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Grażyna Śliwińska Sędziowie Sędzia WSA Zbigniew Rudnicki (spr.) Sędzia WSA Danuta Szydłowska Protokolant ref. staż. Katarzyna Smaga po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 17 sierpnia 2011 r. sprawy ze skargi M. A. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] listopada 2010 r. nr [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy HILGER oddala skargę
Decyzją Urzędu Patentowego RP (dalej: organ, UP RP) z dnia [...] listopada 2010 r., po rozpoznaniu na rozprawie w dniu [...] października 2010 r. sprawy o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy HILGER o numerze [...] udzielonego na rzecz M. A. prowadzącego działalność gospodarczą pod nazwą Firma F. w K. (dalej: uprawniony, skarżący), na skutek sprzeciwu P. z siedzibą w P., Francja (dalej: wnosząca sprzeciw, uczestnik) na podstawie art. 246 i 247 ust. 2 oraz art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 roku Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1117, ze zm.; dalej: p.w.p.) oraz art. 98 k.p.c. w związku art. 256 ust. 2 p.w.p., unieważniono prawo ochronne na ww. znak towarowy.
W uzasadnieniu wskazano, że w dniu [...] lutego 2008 r. do organu wpłynął sprzeciw francuskiej firmy P. wobec decyzji UP RP z dnia [...] lutego 2007 r. o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy HILGER o numerze [...]. Uprawnionym do wskazanego prawa ochronnego jest M. A., a znak przeznaczony został do oznaczania wyrobów perfumeryjnych, w tym: perfum, wody toaletowej, wody lawendowej, wody kolońskiej oraz dezodorantów do użytku osobistego (kl. 3 Klasyfikacji Nicejskiej).
Jako podstawę prawną sprzeciwu wskazano art. 132 ust. 2 pkt 2 i pkt 3 oraz art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p.
Wnosząca sprzeciw podniosła, że jest uprawniona do następujących znaków towarowych:
1) HIGHER o numerze [...] (znak słowny) przeznaczony do oznaczania towarów zawartych w klasie 3 Klasyfikacji Nicejskiej, tj. preparatów wybielających i innych substancji stosowanych podczas prania, preparatów czyszczących, polerujących, usuwających tłuszcz i ściernych, mydeł, produktów perfumeryjnych, olejków eterycznych, kosmetyków, płynów do mycia włosów i środków dezynfekujących;
2) HIGHER ENERGY DIOR o numerze [...] (znak słowny) przeznaczony do oznaczania towarów zawartych w klasie 3 Klasyfikacji Nicejskiej, tj. perfum, wód toaletowych, żelów do kąpieli, dezodorantów, płynów po goleniu i balsamów po goleniu.
W ocenie wnoszącej sprzeciw sporny znak towarowy jest podobny w takim stopniu do zarejestrowanych na jej rzecz znaków towarowych, że zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd (art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.). Dokonując analizy podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych wskazała na ich podobieństwo brzmieniowe oraz podobieństwo zapisu. Znaki te składają się z tej samej ilości sylab, mają ten sam początek oraz te same końcowe litery. Zdaniem wnoszącej sprzeciw sporny znak towarowy powstał jako imitacja znaku towarowego HIGHER. Jednocześnie wskazała na identyczność towarów, dla których przeznaczone są przeciwstawione znaki towarowe.
Uzasadniając zarzut naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. wnosząca sprzeciw wskazała na renomę znaku towarowego HIGHER podkreślając, iż istnienie znaku spornego w obrocie naraża jej znak towarowy na utratę lub osłabienie tej renomy poprzez zmniejszenie zdolności odróżniającej znaku renomowanego, a co za tym idzie jego rozwodnienia. Renoma znaku HIGHER może ponadto ucierpieć z uwagi na fakt, że sporny znak towarowy przeznaczony został do oznaczania tanich produktów o gorszej jakości.
Uzasadniając zaś zarzut naruszenia art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p. sprzeciwiająca stwierdziła, że uprawniony był świadomy stosowania w obrocie znaku towarowego HIGHER i celowo upodobnił do niego swój znak towarowy by czerpać nienależne korzyści z powszechnej znajomości i renomy jej znaku. Jako dowód wskazała informacje znajdujące się na ulotce uprawnionego sugerujące, że perfumy HILGER są alternatywne dla perfum HIGHER oraz podkreśliła, iż uprawniony upodabnia swoje opakowania do jej opakowań perfum.
W odpowiedzi na sprzeciw uprawniony wniósł o jego oddalenie. Przyznając, że przeciwstawione znaki towarowe przeznaczone są do oznaczania towarów podobnych nie zgodził się z oceną podobieństwa samych znaków towarowych. Jego zdaniem całościowa ocena fonetyczna, wizualna i znaczeniowa podobieństwa towarów nie pozwala uznać, że porównywane znaki są podobne w stopniu wprowadzającym odbiorców w błąd co do pochodzenia towaru. W jego ocenie różnice w wymowie przeciwstawionych znaków są ewidentne, zaś pod względem wizualnym różnice między tymi znakami są jeszcze mocniej zarysowane. Także pod względem znaczeniowym znaki te nie są do siebie podobne. Uprawniony wskazał również na różnice cenowe towarów oznaczanych przeciwstawionymi znakami towarowymi oraz fakt, że na towarze znajduje się również nazwa firmy, co wyklucza możliwość pomyłki.
Kwestionując zaś renomę znaków sprzeciwiającej uprawniony podkreślił, że powszechna znajomość firmy [...] czy też jej renoma nie może automatycznie dowodzić renomy jej znaków towarowych. Zdaniem uprawnionego, wątpliwości dotyczące istnienia renomy znaku towarowego HIGHER powiększa fakt, że funkcjonuje on w obrocie dopiero kilka lat.
Za bezzasadny uznał także zarzut zgłoszenia swojego znaku w złej wierze, z uwagi na brak podobieństwa między wskazanymi znakami towarowymi. Ponadto odnosząc się do ulotki dotyczącej oznaczeń uprawnionego, uprawniony stwierdził, że opis wskazuje na zapachy alternatywne, a nie imitujące i zawiera nazwę uprawnionego.
W piśmie z dnia [...] maja 2010 r. wnosząca sprzeciw podtrzymała swoje stanowisko odnośnie podobieństwa spornych znaków renomy znaku towarowego HIGHER dołączając na tę okoliczność materiał dowodowy. Uzasadniając zarzut zgłoszenia znaku w złej wierze sprzeciwiająca stwierdziła, że celem uprawnionego było czerpanie korzyści z renomy i silnie odróżniającego charakteru znaku słownego.
Na rozprawie w dniu [...] października 2010 r. uprawniony ponownie zakwestionował renomę znaków przeciwstawionych w sprawie. W jego ocenie sprzeciwiająca nie wykazała także spełnienia kolejnych przesłanek zawartych w art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p.
Decyzją z dnia [...] listopada 2010 r. Urząd Patentowy unieważnił prawo ochronne na znak towarowy HILGER uznając za zasadny zarzut naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Dokonując oceny podobieństwa towarów, którymi oznaczonych spornymi znakami organ uznał, za spełnioną przesłankę podobieństwa towarów wskazując, iż w obydwu przypadkach są to wyroby perfumeryjne.
Następnie organ dokonał oceny podobieństwa spornych znaków wskazując, iż zgodnie z ustaloną praktyką oraz orzecznictwem oznaczenia powinny być oceniane jako całość, gdyż sama powtarzalność wyodrębnionych elementów lub zbieżność członów oznaczeń nie musi determinować stworzenia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Dlatego mając na uwadze całościową ocenę znaku towarowego należy zwrócić uwagę na proporcje w sile odróżniającej poszczególnych elementów, a także ich oryginalność i sposób ich postrzegania, miejsce w znaku i kontekst w jakim poszczególne elementy zostały użyte. Dokonanie oceny porównawczej powinno się odbywać na różnych płaszczyznach postrzegania, mając na uwadze jednocześnie ogólne wrażenie jakie znaki wywierają na odbiorcy.
Znak sporny HILGER oraz znak sprzeciwiającego HIGHER są znakami słownymi. Oznacza to, że wizualna ocena podobieństwa dotyczy samych wyrazów, które nie znajdują się we wzajemnym oddziaływaniu z elementami graficznymi. Dlatego też wyrazy te nie będą ulegać w odbiorze zniekształceniom, które mogłyby pojawić się w związku z zastosowaniem niestandardowej czcionki lub nachodzącymi na wyrazy elementami graficznymi. Wymóg uwzględnienia ogólnego wrażenia jakie wywołują porównywane znaki towarowe oznacza, że skrupulatne sprawdzenie sekwencji liter następujących po sobie odgrywa rolę drugorzędną. Istotne jest natomiast to, że w znakach tych występuje nagromadzenie tych samych liter z zachowaniem identycznego początku i zakończenia. Znaki mają tę samą długość, a różnica między nimi polega jedynie na wykorzystaniu innej litery w środkowej części wyrazów (odpowiednio "H" i "L") i przestawienia wspólnej litery "G". Oznacza to, że porównywane znaki towarowe są podobne na płaszczyźnie wizualnej. Jednocześnie sporne znaki stworzone zostały w oparciu o wyrazy fantazyjne. Jeżeli zaś wyrazy te nie odwołują się do żadnego desygnatu i nie można im przypisać żadnego znaczenia to możliwość ewentualnego ich zniekształcenia na płaszczyźnie wizualnej lub fonetycznej jest większa. Dotyczy to w szczególności sytuacji, gdy wyrazy fantazyjne mają obce brzmienie, są tej samej długości i wykorzystują niemal te same litery, jak to jest w niniejszej sprawie. Powtarzalność liter i sylab oraz podobieństwo strukturalne wyrazów wynikające z nagromadzenia podobnych spółgłosek i samogłosek, umieszczenia ich w określonym miejscu może stwarzać wrażenie upodobnienia się jednego znaku do drugiego, co w konsekwencji może prowadzić do pomyłek.
Organ podkreślił również, że ocena podobieństwa znaków towarowych, wykorzystujących w zdecydowanej większości te same litery, przy odmiennym ich szyku jest wprawdzie szczególnie kłopotliwa, jednak należy mieć na uwadze, że praktyka orzecznicza wskazuje na istnienie podobieństwa między tego typu znakami, np. Sąd Pierwszej Instancji w wyroku z dnia 21 października 2008 r. (T-95/07) uznał zarzucane podobieństwo między znakami towarowymi PRAZOL i PREZAL pomimo braku identyczności sylab, a w oparciu o powtarzalność liter w wyrazach tej samej długości. Podobne stanowisko zawarte zostało w wyroku Sądu Pierwszej Instancji z 17 listopada 2005 r. (T-154/03), w którym uznano "wysoki stopień podobieństwa" znaków towarowych ALREX i ARTEX.
Odnośnie zaś płaszczyzny fonetycznej organ wskazał, iż podobieństwo należy wiązać ze sposobem odczytywania znaku przeciwstawionego przez tę grupę odbiorców, która nie posługuje się językiem angielskim. Sposób odczytywania znaku przeciwstawionego będzie wówczas odpowiadał zapisowi wyrazu HIGHER. Dlatego też, w jego ocenie, podobieństwo to ma charakter dominujący względem widocznych i słyszalnych różnic. Prowadzi to w konsekwencji do ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Ryzyko to istnieje także z uwagi na fakt, że przeciętny odbiorca, nawet jeśli jest osobą uważną i ostrożną, nie ma zazwyczaj możliwości porównania dwóch produktów w tym samym czasie i miejscu. Przeciętnym odbiorcą takich towarów jest natomiast każdy potencjalny klient, który dokonuje zakupu okazjonalnie, kierując się w pierwszej kolejności zapachem produktu perfumeryjnego. Dlatego też analiza przeciwstawionych w niniejszej sprawie oznaczeń według ich cech wspólnych dowodzi, że cechy te mogą prowadzić do pomylenia znaków, gdyż oznaczenia postrzegane jako całość wywołują wrażenie wspomnianego podobieństwa.
Dla oceny podobieństwa oraz ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd bez znaczenia pozostaje natomiast fakt, że strony postępowania stosują znaki towarowe do oznaczania towarów należących do różnych "półek cenowych". Należy zauważyć, że cena towarów nie jest objęta zakresem ochrony znaków towarowych i może ulec zmianie w zależności od strategii biznesowej danego podmiotu gospodarczego. Dla oceny takiej bez znaczenia pozostaje również fakt stosowania odmiennych opakowań oraz informacji o pochodzeniu towaru. Elementy te nie determinują oceny podobieństwa samych znaków towarowych.
Organ uznał również, iż unieważnienie prawa ochronnego na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. powoduje, że bez znaczenia pozostaje zasadność pozostałych zarzutów sformułowanych przez sprzeciwiającą.
W skardze na powyższą decyzję skarżący wniósł o jej uchylenie, zarzucjając zaskarżonej decyzji naruszenie przepisów:
I. postępowania w sposób mogący mieć istotny wpływ na wynik sprawy, tj.:
1) art. 7 i 77 § 1 K.p.a. polegające na dokonaniu oceny podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych w sprzeczności z ogólnie przyjętymi zasadami;
2) art. 7 i 77 § 1 K.p.a. polegające na nie wzięciu pod uwagę wszystkich okoliczności świadczących o braku istnienia podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych w stopniu mogącym wprowadzić w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów;
3) art. 107 § 3 K.p.a. przez brak wnikliwego uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji, co w konsekwencji w sposób istotny wpłynęło na nieprawidłowe zastosowanie przepisów prawa materialnego;
II. prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. w zw. z art. 4 ust. 1 lit. b Dyrektywy 2008/95/WE poprzez:
1) błędne przyjęcie, że przy ocenie podobieństwa znaków towarowych i ryzyka wprowadzenia odbiorcy w błąd co do pochodzenia towarów można skupić się w głównej mierze na ocenie struktury literowej znaków, gdy tymczasem prawidłowa wykładnia wskazanych przepisów polega na przyjęciu, że konieczne jest dokonanie całościowego porównania znaków na wszystkich płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, w konsekwencji ogólnego wrażenia, jakie wywołują przeciwstawione znaki;
2) błędne przyjęcie, że samo ustalenie możliwości skojarzenia obu znaków jest już wystarczającą przeszkodą rejestracji, gdy tymczasem prawidłowa wykładnia wskazanych przepisów nie pozwala uznać, iż samo stwierdzenie możliwości skojarzenia obu znaków jest równoznaczne z przyjęciem ryzyka wprowadzenia ostrożnego, rozważanego i dobrze poinformowanego konsumenta w błąd co do pochodzenia towarów;
3) błędne przyjęcie, że słowny znak towarowy HILGER jest podobny do słownego znaku towarowego HIGHER w takim stopniu, że zachodzi ryzyko wprowadzenia ostrożnego, rozważnego i dobrze poinformowanego konsumenta w błąd, co do pochodzenia towarów.
W uzasadnieniu skarżący wskazał, iż w niniejszej sprawie jedynie przesłanka co do podobieństwa towarów jest spełniona, gdyż są to towary tego samego rodzaju, gdy chodzi o produkty z kl. 03, mianowicie produkty perfumeryjne. Co do pozostałych dwóch przesłanek, tj. identyczności lub podobieństwa znaków towarowych oraz możliwości wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, w ocenie skarżącego, nie można uznać je za spełnione.
Skarżący podkreślił, że całościową ocenę prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd w zakresie, w jakim dotyczy ona wizualnego, fonetycznego lub koncepcyjnego podobieństwa kolidujących znaków należy oprzeć na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. Sposób postrzegania znaków towarowych przez przeciętnych konsumentów danych towarów lub usług odgrywa decydującą rolę, gdyż konsument postrzega zwykle znak towarowy jako całość i nie dokonuje analizy jego poszczególnych detali.
Dokonując oceny spornych znaków na płaszczyźnie wizualnej skarżący wskazał, że sama okoliczność, iż znaki posiadają wspólny człon nie może przesądzać o istnieniu niebezpieczeństwa wprowadzenia odbiorców w błąd. Ponadto, jego zdaniem, organ błędnie uznał, że różnica w spornym znaku polega jedynie na wykorzystaniu innej litery w jego środkowej części, mianowicie litery "L", oraz przestawieniu litery Ponadto, jego zdaniem, "G", co nie niweluje braku podobieństwa z przeciwstawionym znakiem towarowym HIGHER na płaszczyźnie wizualnej. Zdaniem skarżącego litera "L" nadaje znakowi HILGER inny wygląd i wywiera na odbiorcy inne wrażenie niż znak HIGHER. Fakt, iż początek znaków (dwie litery "HI") i ich końcówka (litery "ER") są te same, nie przesądza o podobieństwie, które może prowadzić do pomylenia znaków.
W rezultacie już w samej warstwie wizualnej sporne znaki wywołują odmienne wrażenie. Konsumentowi nie sugeruje się zatem, że towary sprzedawane pod wcześniejszym znakiem towarowym HIGHER i towary sprzedawane pod znakiem towarowym HILGER pochodzą od tego samego przedsiębiorstwa lub od przedsiębiorstw powiązanych gospodarczo, a różnice zawarte w ciągu liter przez zastosowanie środkowej litery "L" w spornym znaku towarowym nie pozwalają stwierdzić istnienia podobieństwa wizualnego między przeciwstawionymi znakami.
Zdaniem skarżącego, nie zachodzi również podobieństwo przeciwstawionych znaków pod względem fonetycznym. Wskazana już środkowa litera "L" w spornym znaku jest doskonale słyszalna. Natomiast znak przeciwstawiony nie mając tej litery, będzie inaczej słyszalny czy to wypowiadany w języku angielskim "hajer", czy wypowiadany w języku polskim "higher". Dlatego też za niezasadne należy uznać twierdzenie organu wskazujące na podobne brzmienie spornych znaków. Litera "L" zastosowana w spornym znaku jest dźwięczna, przy jej wymawianiu wydawany jest dobrze słyszalny melodyjny dźwięk. Natomiast spółgłoska "H" jest spółgłoską szczelinową, krtaniową, bezdźwięczną. Powstająca podczas wymawiania przeciwstawionych znaków różnica jest zatem dostrzegalna i dobrze słyszalna dla odbiorcy.
Odnośnie zaś porównania znaków na płaszczyźnie koncepcyjnej, zdaniem skarżącego, Urząd Patentowy RP nie dokonał oceny znaków pod tym względem, uznając jedynie obydwa znaki za fantazyjne. Tymczasem sprzeciwiająca się w uzasadnieniu sprzeciwu użyła stwierdzenia, że jego zdaniem sporny znak powstał, jako imitacja znaku HIGHER. Tym samym zasugerowała naśladownictwo, również na płaszczyźnie koncepcyjnej. W ocenie skarżącego wyraz "higher" nie posiada silnie oddziałującej zdolności odróżniającej, gdyż został wykorzystany w sumie w 15 znakach w różnych klasach towarowych oraz w 39 znakach wspólnotowych. Natomiast wyraz "hilger" został wykorzystany w jednym znaku międzynarodowym HILGER u. KERN nr [...], przez firmę H. GmbH z Niemiec (w kl. 07 i 09). Należy zatem zauważyć, iż przeciwstawiony znak nie jest oryginalną koncepcyjną konstrukcją słowną, a jedynie wyrazem, który posiada konkretne znaczenie w języku angielskim, oznacza: "wyższe", "wyższy", "wyżej". Natomiast wyraz "hilger" można odnieść do niemieckiego imienia używanego w Polsce: kobieta - Hildegarda; mężczyzna - Hildeger, czy do dość często spotykanego nazwiska Hilger. Zdaniem skarżącego, z koncepcyjnego punktu widzenia właściwy krąg odbiorców będzie mógł, zatem wyraźnie odróżnić pozostające w konflikcie oznaczenia, nawet gdyby uznać słowo "hilger" za wyrażenie czysto fantazyjne, ponieważ słowo "higher" ma konkretne znaczenie.
Odnośnie natomiast kręgu odbiorców skarżący wskazał, iż rodzaj oznaczonych towarów nie należy do grupy produktów impulsywnych, gdyż perfumy, czy wody toaletowe lub dezodoranty osobiste nie są towarami nabywanymi codziennie, a każdorazowy zakup poprzedzony jest choćby chwilową analizą. Dlatego też nie ma potrzeby brać pod uwagę konsumentów posiadających wiedzę specjalistyczną lub zawodową lecz przeciętnych konsumentów, z tym, że w przypadku zakupu perfum, wód toaletowych, czy dezodorantów przeważającą część odbiorców stanowią kobiety, a zatem konsumenci bardzo uważni i zorientowani, którzy przywiązują uwagę do zapachu, ale również do ceny, do producenta perfum, czy wód toaletowych. Zatem trudno sądzić, aby tak zorientowani i uważni odbiorcy nie zdołali odróżnić zarówno samych towarów, jak sygnowanych nimi oznaczeń.
Przechodząc do przesłanki niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd skarżący podkreślił, iż nie może być ono utożsamione z niebezpieczeństwem skojarzenia (czy samym skojarzeniem) pomiędzy znakami. O ile bowiem niebezpieczeństwu wprowadzenia w błąd co do pochodzenia oznaczonych towarów zawsze towarzyszy istnienie niebezpieczeństwa skojarzenia pomiędzy znakami, to samo niebezpieczeństwo skojarzenia pomiędzy znakami nie musi skutkować niebezpieczeństwem wprowadzenia odbiorcy w błąd co do pochodzenia oznaczonych towarów. Dlatego też, zdaniem skarżącego, możliwość występowania skojarzeń pomiędzy znakami wskutek podobieństwa idei ich budowy sama w sobie nie stanowi wystarczającej podstawy dla stwierdzenia, że zachodzi ryzyko konfuzji. Jednocześnie skarżący zarzucił organowi wadliwe przyjęcie, że przy ocenie podobieństwa znaków towarowych i ryzyka wprowadzenia odbiorcy w błąd co do pochodzenia towarów można skupić się w głównej mierze na ocenie struktury literowej znaków, gdy tymczasem prawidłowa wykładnia wskazanych przepisów polega na przyjęciu, że konieczne jest dokonanie całościowego porównania znaków na trzech wskazanych wcześniej płaszczyznach, w konsekwencji ogólnego wrażenia, jakie wywołują przeciwstawione znaki.
Wnoszący skargę postawił zarzut naruszenia prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. polegające na jego zastosowaniu w sytuacji, gdy pomiędzy znakami towarowymi nie zachodzi podobieństwo powodujące ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, czyli nie istnieje kwalifikowane podobieństwo, którego konsekwencją jest ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, poprzez skojarzenie znaku ze znakiem wcześniejszym.
W odpowiedzi na skargę UP RP wniósł o jej oddalenie uznając za bezzasadne zarzuty postawione przez skarżącego. Przede wszystkim organ podkreślił, iż w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji wskazał jakimi zasadami kierował się przy ocenie podobieństwa znaków towarowych tj. konieczność oceny znaków w całości, konieczność oceny tych znaków na poszczególnych płaszczyznach odbioru oraz konieczność uwzględnienia ogólnego wrażenia jakie znaki wywołują u odbiorcy. Dalsza ocena porównawcza znaków towarowych była zaś konsekwencją przyjętych powyżej zasad, co znalazło swe odzwierciedlenie w pozostałej części uzasadnienia. Jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji właśnie ogólne wrażenie dotyczące wskazanych znaków towarowych determinowało przedmiotowe rozstrzygniecie sprawy, choć wspomniane w decyzji podobieństwo strukturalne odgrywało rolę w ocenie ogólnego wrażenia. Porównywane znaki towarowe były oceniane zarówno na płaszczyźnie wizualnej, jak i fonetycznej. Natomiast ocena podobieństwa znaków na płaszczyźnie znaczeniowej pozostaje bez znaczenia w przypadku znaków fantazyjnych, a takie znaki były przedmiotem oceny w niniejszej sprawie. Jednocześnie organ wskazał, iż fakt, że elementy słowne nie ulegną zniekształceniom z uwagi na brak oddziaływania elementów graficznych nie ma wpływu na możliwość ich zniekształcenia (zwłaszcza fonetycznego) z uwagi na fantazyjny charakter tych elementów.
Za niezasadne uznał również zarzuty skarżącego wskazujące na uznanie przez UP RP za wystarczającą przeszkodę rejestracji samo ustalenie możliwości skojarzenia spornych znaków, tym bardziej, że z uzasadnienia zaskarżonej decyzji takie ustalenia nie wynikały. Wręcz przeciwnie, organ wskazał na ryzko wprowadzenia odbiorców w błąd.
W załączniku do protokołu rozprawy pełnomocnik skarżącego podtrzymał wszystkie argumenty i zarzuty podniesione w skardze wskazując, iż ogólne wrażenie jakie wywołuje sporny znak nie pozwala przyjąć, że jest on myląco podobny do znaku HIGHER, ani nie powoduje skojarzenia z tym znakiem. Dlatego też organ błędnie ustalił, że między znakami istnieje konfuzja, co w rezultacie doprowadziło do unieważnienia prawa ochronnego na sporny znak towarowy.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz.U. Nr 153, poz. 1269 ze zm.), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym w świetle paragrafu drugiego powołanego wyżej artykułu kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. Innymi słowy, wchodzi tutaj w grę kontrola aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dokonywana pod względem ich zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi, nie zaś według kryteriów odnoszących się do słuszności rozstrzygnięcia.
Ponadto, co wymaga podkreślenia, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r.- Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm., zwanej dalej p.p.s.a.).
Dokonując oceny przedmiotowej sprawy, zdaniem Sądu, skarga nie zasługuje na uwzględnienie, albowiem zaskarżona decyzja nie narusza zarówno przepisów prawa materialnego, w tym przede wszystkim art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., jak również przepisów postępowania administracyjnego, w tym w szczególności art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a. oraz art. 107 § 1 i 3 k.p.a., w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy.
W myśl art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym.
Z powyższego przepisu wynika jednoznacznie, iż dla niedopuszczalności udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy (jak również unieważnienia udzielonego prawa ochronnego) muszą zaistnieć łącznie trzy przesłanki: identyczność lub podobieństwo towarów, do oznaczania których znaki te są przeznaczone, identyczność lub podobieństwo znaków towarowych oraz ryzyko wprowadzenia odbiorów w błąd, co do pochodzenia towarów, polegające w szczególności na skojarzeniu znaku ze znakiem wcześniejszym.
Nie każde zatem podobieństwo znaków powoduje automatycznie niedopuszczalność rejestracji, bądź unieważnienie udzielonego prawa ochronnego, lecz tylko takie, które mogłoby wprowadzić odbiorów w błąd polegający w szczególności na skojarzeniu między znakami. W przypadku natomiast braku którejkolwiek z ww. przesłanek przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., nie ma zastosowania.
Dokonując oceny zaskarżonej decyzji, zdaniem Sądu, organ prawidłowo ustalił stan faktyczny sprawy, należycie ocenił zgromadzony materiał dowodowy, dokonał jego pełnej analizy i zasadnie unieważnił prawo ochronne na sporny znak towarowy.
Należy zauważyć, iż zarówno orzecznictwo, jak i doktryna wskazują na konieczność porównania wykazów towarów i usług analizowanych oznaczeń przed rozpoczęciem porównywania znaków i dopiero stwierdzenie jednorodzajowości towarów uzasadnia rozpoczęcie badania podobieństwa oznaczeń. Używanie bowiem nawet identycznych znaków dla towarów niepodobnych nie wywołuje ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 września 2010 r., sygn. akt VI SA/Wa 1123/10).
W rozpatrywanej sprawie organ prawidłowo ustalił, że przeciwstawione znaki są przeznaczone do oznaczania podobnych towarów. Świadczy o tym okoliczność , iż oba znaki dotyczą towarów z klasy 03, mających podobne przeznaczenie, należących do kategorii szeroko rozumianych wyrobów perfumeryjnych i kosmetycznych. Dlatego też nie istniała potrzeba dokonywania dalszej, pogłębionej analizy w tym zakresie, tym bardziej, że ustalenie to nie było kwestionowane przez uprawnionego.
Przesądzenie o jednorodzajowości towarów implikowało następnie konieczność dokonania porównania spornych znaków. Jak wskazał organ w zaskarżonej decyzji oraz skarżący w skardze ocena podobieństwa oznaczeń dokonywana jest w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Jednocześnie należy mieć na uwadze, że decydujące znaczenie ma kryterium ogólnego wrażenia, jakie znaki te wywierają na przeciętnym odbiorcy. Konsument z reguły postrzega i zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys danego znaku towarowego i nie bada jego różnych elementów. Zakodowany w pamięci przeciętnego konsumenta całościowy obraz znaku jest niedoskonały i stanowi odbicie tych elementów znaku, które zostały przez niego zapamiętane. Łatwiej zapamiętywane przez konsumentów – często nieświadomie – są elementy dominujące i odróżniające znaku (por. J. Dudzik, M. Mazurek /w:/ Własność przemysłowa, orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, Sądu Pierwszej Instancji i Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z komentarzami, pod red. R. Skubisza, Warszawa 2008, s. 538).
Jednocześnie w orzecznictwie i w doktrynie podkreśla się, iż całościowa ocena podobieństwa spornych znaków na trzech płaszczyznach musi być oparta na całościowym oddziaływaniu tych znaków przy uwzględnieniu, w szczególności ich odróżniających i dominujących elementów. Podobieństwo znaków ocenia się – co do zasady - według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic, albowiem różnice nie wykluczają podobieństwa znaków.
Mając na uwadze powyższe, w ocenie Sądu, Urząd Patentowy RP prawidłowo dokonał oceny podobieństwa oznaczeń w spornych znakach towarowych. Analiza poczyniona przez organ dotyczyła wszystkich trzech płaszczyzn postrzegania: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej i doprowadziła do prawidłowego wniosku o istnieniu podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń.
Należy zauważyć, iż ocena znaków w płaszczyźnie wizualnej zakłada zbadanie jak przeciwstawione znaki wyglądają z punktu widzenia przeciętnego konsumenta. W przypadku znaków słownych istotna jest liczba liter w znakach, liczba słów i struktura znaków. W płaszczyźnie fonetycznej ocena podobieństwa znaków wymaga zbadania jak znaki te "brzmią" z punktu widzenia przeciętnego konsumenta i już sam fonetyczny aspekt znaków może rozstrzygać o ich podobieństwie w stopniu powodującym niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd. Badanie w tej płaszczyźnie obejmuje przede wszystkim porównanie liczby zawartych w znaku wyrazów, sylab, ich kolejności, ich następstwa oraz samych liter, jak również powinno uwzględniać zasady wymowy w języku relewantnego przeciętnego konsumenta. Podobieństwo znaczeniowe występuje zaś gdy znaki zawierają w sobie jedno lub wiele znaczeń "uchwytnych" dla przeciętnego konsumenta. Jednocześnie należy zauważyć, iż przeciętny konsument nie analizuje znaków wystarczająco drobiazgowo, aby ustalić i przeanalizowac możliwe ich znaczenia (por. J. Dudzik, M. Mazurek, Własność przemysłowa, Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, Sądu Pierwsze Instancji i Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z komentarzami pod redakcją R. Skubisza, Wolters Kluwer, Warszawa 2008, s. 538-542).
Zdaniem Sądu za bezzasadne należy zatem uznać zarzuty skarżącego wskazujące, iż organ badając podobieństwo znaków oparł się głównie na ocenie ich struktury literowej nie biorąc pod uwagę ich całościowego porównania. Wbrew tym zarzutom należy uznać, iż organ prawidłowo dokonał całościowej oceny spornych znaków biorąc pod uwagę ich podobieństwo w trzech ww. płaszczyznach. Odnośnie płaszczyzny wizualnej fakt, że sporne znaki te są znakami słownymi nie wyklucza, jak wskazał organ, możliwości ich zniekształcenia, tym bardziej, że zostały one stworzone w oparciu o wyrazy, które dla przeciętnego polskiego odbiorcy pozostają fantazyjne. Dlatego też należało wziąć pod uwagę, iż wizualne podobieństwo znaków wynikało z użycia tych samych liter do budowy porównywanych oznaczeń. Znaki te zostały zapisane w zbliżony sposób, identyczny jest ich początek ("HI") oraz koniec ("ER"). Fakt, iż podobieństwo wizualne wynika z nagromadzenia podobnych spółgłosek i samogłosek oraz umieszczenia ich w określonym miejscu w znaku słownym może, zdaniem Sądu, stwarzać wrażenie upodobnienia się jednego znaku do drugiego, a w konsekwencji prowadzić do pomyłek. Jednocześnie wskazać należy, iż jedyne różnice występujące w warstwie wizualnej polegają na wykorzystaniu innej litery środkowej części wyrazów, tj. "H" i "L" oraz przestawieniu wspólnej litery "G", które jednak nie zmieniają w sposób znaczący ich wizualnego postrzegania, a ponadto, jak wcześniej wskazano podobieństwo znaków nie jest dokonywane na podstawie różnic w nich występujących, gdyż nie wykluczają one podobieństwa znaków. Za niezasadne należy zatem uznać zarzuty skarżącego podkreślające występujące w spornych znakach różnice w płaszczyźnie wizualnej.
Również dokonując oceny na płaszczyźnie fonetycznej, w ocenie Sądu, organ prawidłowo uznał, iż sporne znaki będą podobne, gdyż grupa odbiorców nieposługujących się językiem angielskim będzie odczytywała sporne znaki w podobny sposób, co może również powodować ich pomyłkę. Dlatego też wskazane podobieństwo spornych znaków ma charakter dominujący względem widocznych i słyszalnych różnic.
Odnośnie natomiast płaszczyzny znaczeniowej, zdaniem Sądu organ prawidłowo przyjął, iż znaki te zostały stworzone w oparciu o wyrazy, które dla przeciętnego polskiego odbiorcy pozostają fantazyjne. Jednocześnie należy zauważyć, iż wystarczy wykazać podobieństwo oznaczeń na jednej z trzech wskazanych płaszczyzn, aby można było uznać dane oznaczenia za podobne. W niniejszej sprawie organ przede wszystkim wskazał na podobieństwo spornych znaków w warstwie wizualnej i fonetycznej, co pozwala uznać, iż został spełniony druga z przesłanek wskazanych w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Konsekwencją uznania podobieństwa towarów oznaczanych spornymi znakami oraz podobieństwa spornych znaków jest ryzyko niebezpieczeństwa wprowadzenia odbiorców w błąd. Należy zauważyć, iż niebezpieczeństwo to jest oceniane z punktu widzenia "modelowego" kupującego, a więc obiektywnego wzorca. W toku ustalania niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd nie jest również konieczne wykazanie, że doszło do rzeczywistych pomyłek nabywców towarów. Określenie "ryzyko wprowadzenia w błąd" należy rozumieć jako możliwość wywołania pomyłek co do pochodzenia towarów (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 8 listopada 2007 r., sygn. akt VI SA/Wa 966/07).
W ocenie Sądu, wykazanie podobieństwa towarów i oznaczeń doprowadziło organ do prawidłowego wniosku, iż istnieje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów polegające w szczególności na skojarzeniu między znakami. Należy uznać, iż przeciętny odbiorca nawet będący osobą uważną i ostrożną nie ma zazwyczaj możliwości porównywania dwóch produktów w tym samym czasie i miejscu. Dlatego też musi bazować na obrazie zachowanym w pamięci. Z uwagi na fakt, iż towary są identyczne oraz z uwagi na wysoki stopień wizualnego i fonetycznego podobieństwa znaków towarowych, zdaniem Sądu, zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd relewantnych odbiorców co do pochodzenia towarów. Dlatego też za bezzasadne należy uznać zarzuty skarżącego w tym zakresie, tym bardziej, że organ nie skupił się jedynie, jak sugerował to skarżący, tylko na elemencie skojarzenia spornych znaków, lecz dokonał całościowej analizy sprawy wykazując, iż zostały spełnione wszystkie przesłanki zawarte w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.
Ponadto oceniając zaskarżoną decyzję Sąd nie stwierdził żadnych innych uchybień, których istnienie powinien uwzględnić z urzędu.
Mając powyższe na uwadze Sąd, na podstawie art. 151 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, orzekł jak w sentencji wyroku.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 26.07.2026. · Źródło