VI SA/Wa 545/11

WyrokWSA w Warszawie2011-08-17

Skład orzekający: Grażyna Śliwińska, Zbigniew Rudnicki, Danuta Szydłowska

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy znak towarowy FAHNENEID jest identyczny lub podobny do zarejestrowanych znaków towarowych FAHRENHEIT w stopniu uzasadniającym ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym?
Ratio decidendi
Sąd uznał, że Urząd Patentowy RP prawidłowo ocenił podobieństwo znaków towarowych FAHNENEID i FAHRENHEIT, zarówno w płaszczyźnie wizualnej, jak i fonetycznej. Podobieństwo to, w połączeniu z identycznością lub podobieństwem towarów, uzasadnia ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, co stanowi podstawę do unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła skargi M. A. na decyzję Urzędu Patentowego RP unieważniającą prawo ochronne na znak towarowy FAHNENEID. Urząd Patentowy uznał, że znak FAHNENEID jest podobny do wcześniejszych znaków FAHRENHEIT, co przy podobieństwie towarów (produkty perfumeryjne) stwarza ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Skarżący zarzucił organowi naruszenie przepisów postępowania i prawa materialnego, w tym błędną wykładnię i zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 Prawa własności przemysłowej, twierdząc, że znaki nie są podobne wizualnie, fonetycznie ani znaczeniowo.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Grażyna Śliwińska Sędziowie Sędzia WSA Zbigniew Rudnicki (spr.) Sędzia WSA Danuta Szydłowska Protokolant ref. staż. Katarzyna Smaga po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 17 sierpnia 2011 r. sprawy ze skargi M. A. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] listopada 2010 r. nr [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy FAHNENEID oddala skargę Decyzją Urzędu Patentowego RP z dnia [...] listopada 2010 r., wydaną po rozpoznaniu na rozprawie w dniu [...] października 2010 r. sprawy o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy FAHNENEID o numerze [...], udzielonego na rzecz M. A. prowadzącego działalność gospodarczą pod nazwą Firma F. w K. (dalej: uprawniony, skarżący), na skutek sprzeciwu P. z siedzibą w P., Francja (dalej: wnosząca sprzeciw, uczestnik) na podstawie art. 246 i 247 ust. 2 oraz art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1117, z późn. zm.; dalej: p.w.p.) oraz art. 98 k.p.c. w związku z art. 256 ust. 2 p.w.p., unieważniono prawo ochronne na ww. znak towarowy. W uzasadnieniu wskazano, że w dniu [...] lutego 2008 r. do Urzędu Patentowego wpłynął sprzeciw francuskiej firmy P. wobec decyzji Urzędu z dnia [...] lutego 2007 r. o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy FAHNENEID. Uprawnionym do powyższego prawa ochronnego na znak towarowy jest M. A., a znak przeznaczony został do oznaczania wyrobów perfumeryjnych, w tym: perfum, wody toaletowej, wody lawendowej, wody kolońskiej, dezodorantów do użytku osobistego (kl. 3 Klasyfikacji Nicejskiej). Jako podstawę prawną sprzeciwu wskazano art. 132 ust. 2 pkt 2 i pkt 3, art. 132 ust. 1 pkt 2 oraz art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p. Sprzeciwiająca podniosła, że jest uprawniona do znaków towarowych: - FAHRENHEIT o numerze [...] (znak słowny) przeznaczony do oznaczania towarów zawartych w klasie 3 Klasyfikacji Nicejskiej, tj.: mydeł, produktów perfumeryjnych, olejków eterycznych, kosmetyków, płynów do mycia włosów i środków do mycia zębów; - FAHRENHEIT o numerze [...] (znak słowny) przeznaczony do oznaczania towarów zawartych w klasie 3 Klasyfikacji Nicejskiej, tj.: mydeł, produktów perfumeryjnych, olejków eterycznych, kosmetyków, płynów do pielęgnacji włosów i środków do czyszczenia zębów; - FAHRENHEIT jako powszechnie znany znak towarowy (znak słowno-graficzno-przestrzenny) używany w Polsce do produktów perfumeryjnych. Podnosząc zarzut naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. sprzeciwiająca stwierdziła, że sporny znak towarowy jest podobny w takim stopniu do zarejestrowanych na jej rzecz znaków słownych FAHRENHEIT, że zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Wskazując na podobieństwo brzmieniowe oraz podobieństwo zapisu wnosząca sprzeciw podkreśliła, iż sporne znaki składają się z tej samej ilości sylab, mają ten sam początek, zawierają te same samogłoski i niemal te same spółgłoski. Natomiast na płaszczyźnie fonetycznej oznaczenia są bardzo zbliżone z uwagi na zastosowanie podobnych głosek. Podniosła również, że znaczenie niemieckiego wyrazu "fahneneid" nie ma wpływu na ocenę podobieństwa znaków towarowych z uwagi na nieznajomość języka niemieckiego w Polsce oraz wskazała na identyczność towarów dla których przeznaczone zostały przeciwstawione znaki towarowe. Odnośnie naruszenie renomy znaków towarowych FAHRENHEIT sprzeciwiająca uznała, iż istnienie znaku spornego w obrocie naraża jej znaki towarowe na utratę lub osłabienie tej renomy. Nastąpić to może wskutek zmniejszenia zdolności odróżniającej znaku renomowanego, a co za tym idzie jego rozwodnienia. Renoma jej znaku może ponadto ucierpieć z uwagi na fakt, że sporny znak przeznaczony jest do oznaczania tanich produktów o gorszej jakości. Uzasadniając zarzut naruszenia art. 131 ust. 2 pkt 1 p.w.p. sprzeciwiająca stwierdziła, że uprawniony był świadomy stosowania w obrocie znaku towarowego FAHRENHEIT i celowo upodobnił do niego swój znak towarowy, by czerpać nienależne korzyści z jego powszechnej znajomości i renomy. Jako dowód wskazała informacje znajdujące się na stronie internetowej uprawnionego sugerujące, że perfumy FAHNENEID są alternatywne dla perfum FAHRENHEIT. Ponadto podniosła, że uprawniony upodabnia także swoje opakowania perfum do opakowań sprzeciwiającej. W odpowiedzi na sprzeciw uprawniony wniósł o jego oddalenie. W uzasadnieniu przyznał, że przeciwstawione znaki towarowe przeznaczone są do oznaczania towarów podobnych, zakwestionował jednakże podobieństwa samych znaków towarowych wskazując, iż różnice w ich wymowie są ewidentne a różnice w zapisie nie pozwalają uznać spornych znaków za podobne na płaszczyźnie wizualnej. Uprawniony podkreślił, że istotne dla niniejszej sprawy jest różne znaczenie przeciwstawionych znaków towarowych i nie zgodził się z twierdzeniem dotyczącym nieznajomości języka niemieckiego w Polsce. Zakwestionował także powszechną znajomość znaku towarowego FAHRENHEIT oraz jego renomę podnosząc, że powszechna znajomość firmy [...] czy też jej renoma nie może automatycznie dowodzić powszechnej znajomości i renomy jej znaków towarowych. Za bezzasadne uznał również zarzuty zgłoszenia znaku towarowego w złej wierze wskazując na brak podobieństwa między spornymi znakami. Ponadto odnosząc się do ulotki dotyczącej jego oznaczeń stwierdził, że opis wskazuje na zapachy alternatywne, a nie imitujące i zawiera nazwę uprawnionego. W piśmie z dnia [...] maja 2010 r. wnosząca sprzeciw podtrzymała swoje stanowisko odnośnie podobieństwa spornych znaków oraz renomy swojego znaku towarowego dołączając do akt sprawy dowody na powyższą okoliczność. Uzasadniając zarzut zgłoszenia znaku w złej wierze stwierdziła zaś, że celem uprawnionego było czerpanie korzyści z renomy i silnie odróżniającego charakteru jej znaku. Na rozprawie w dniu [...] października 2010 r. sprzeciwiająca sprecyzowała, że znaki FAHRENHEIT o nr [...] oraz FAHRENHEIT o nr [...] zostały przeciwstawione na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 i pkt 3 p.w.p. Natomiast na podstawie art. 132 ust. 1 pkt 2 oraz art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. sprzeciwiająca przeciwstawiła niezarejestrowane powszechnie znane znaki słowno-graficzno-przestrzenne FAHRENHEIT. Jednym z tych znaków jest opakowanie perfum, a drugim - flakon perfum. Uprawniony natomiast ponownie zakwestionował renomę znaków przeciwstawionych w sprawie, wskazując jednocześnie, iż sprzeciwiająca nie wykazała spełnienia kolejnych przesłanek zawartych w art. 132 ust. 2 pkt 3 p.w.p. Decyzją z dnia [...] listopada 2010 r. Urząd Patentowy RP unieważnił prawo ochronne na znak towarowy FAHNENEID nr [...]. W uzasadnieniu organ za zasadny uznał zarzut naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Uznając za bezsporne podobieństwo towarów do oznaczania których zostały przeznaczone sporne znaki organ dokonał oceny przesłanki identyczności lub podobieństwa znaków towarowych wskazując, iż zgodnie z ustaloną praktyką oraz orzecznictwem oznaczenia powinny być oceniane jako całość, gdyż sama powtarzalność wyodrębnionych elementów lub zbieżność członów oznaczeń nie musi determinować stworzenia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Dlatego mając na uwadze całościową ocenę znaku towarowego należy zwrócić uwagę na proporcje w sile odróżniającej poszczególnych elementów, a także ich oryginalność i sposób ich postrzegania, miejsce w znaku i kontekst w jakim poszczególne elementy zostały użyte. Dokonanie oceny porównawczej powinno się odbywać na różnych płaszczyznach postrzegania, mając na uwadze jednocześnie ogólne wrażenie jakie znaki wywierają na odbiorcy. Oceniając sporne znaki towarowe organ wskazał, iż są one znakami słownymi, a zatem wizualna ocena podobieństwa dotyczy samych wyrazów, które nie znajdują się we wzajemnym oddziaływaniu z elementami graficznymi. W rezultacie wyrazy te nie będą ulegać w odbiorze zniekształceniom, które mogłyby pojawić się w związku z zastosowaniem niestandardowej czcionki lub nachodzącymi na wyrazy elementami graficznymi. Wymóg uwzględnienia ogólnego wrażenia jakie wywołują porównywane znaki towarowe oznacza, że skrupulatne sprawdzenie sekwencji liter następujących po sobie odgrywa rolę drugorzędną. Przechodząc do oceny znaków w trzech płaszczyznach, tj. wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej organ wskazał, iż w spornych znakach występuje nagromadzenie tych samych liter lub liter o zbliżonym brzmieniu z zachowaniem identycznego początku i zbliżonego fonetycznie zakończenia. Znaki te zostały stworzone w oparciu o wyrazy, które dla przeciętnego polskiego odbiorcy pozostają fantazyjne. Dlatego też możliwość ewentualnego ich zniekształcenia na płaszczyźnie wizualnej lub fonetycznej jest większa. Wskutek takiego zniekształcenia dystans istniejący między znakami towarowymi może uleć zmniejszeniu lub całkowitemu zatarciu. Dotyczy to w szczególności sytuacji, gdy wyrazy fantazyjne mają obce brzmienie, są stosunkowo długie i wykorzystują niemal te same litery. Jednocześnie w pewnych okolicznościach następuje utrata dźwięczności głosek i wówczas jest możliwość usłyszenia np. "T" zamiast "D", "K" zamiast "G", "P" zamiast "B", "F" zamiast "W" itp. Organ wskazał, iż w niniejszej sprawie sytuacja taka może dotyczyć ostatnich głosek użytych w porównywanych znakach towarowych, przez co znaki te na płaszczyźnie fonetycznej będą uważane za podobne bardziej niż wynikałoby to z ich literalnego zapisu. W ocenie Urzędu Patentowego, porównywane znaki towarowe są zatem podobne do siebie zarówno na płaszczyźnie wizualnej jak i fonetycznej. Jednocześnie organ zakwestionował zarzut uprawnionego wskazujący na analogiczny stan faktyczny sprawy dotyczącej braku podobieństwa znaków towarowych WELT i WEST podnosząc, iż są to znaki krótkie, które można odczytać w sposób natychmiastowy i bez zastanowienia co do ich poprawności fonetycznej, zaś niewielkie różnice istniejące w znakach trzy lub czteroliterowych mogą już dostatecznie je odróżniać. W znakach dłuższych natomiast istotna jest nie tylko powtarzalność liter, ale i podobieństwo strukturalne wyrazów wynikające z nagromadzenia podobnych spółgłosek i samogłosek, umieszczenia ich w określonym miejscu, które może stwarzać wrażenie upodobnienia się jednego znaku do drugiego, co w konsekwencji może prowadzić, tak jak to ma miejsce w niniejszej sprawie, do pomyłek. Organ podkreślił również, iż ocena podobieństwa znaków towarowych, wykorzystujących w zdecydowanej większości te same litery, przy odmiennym ich szyku jest szczególnie kłopotliwa, jednak należy mieć na uwadze, że praktyka orzecznicza wskazuje na istnienie podobieństwa między tego typu znakami, np. Sąd Pierwszej Instancji w wyroku z dnia 21 października 2008 r. (T-95/07) uznał zarzucane podobieństwo między znakami towarowymi PRAZOL i PREZAL pomimo braku identyczności sylab, a w oparciu o powtarzalność liter w wyrazach tej samej długości. Podobne stanowisko zawarte zostało w wyroku Sądu Pierwszej Instancji z 17 listopada 2005 r. (T-154/03), w którym uznano "wysoki stopień podobieństwa" znaków towarowych ALREX i ARTEX. Dlatego też, w ocenie organu, należy uznać, iż podnoszone podobieństwo ma charakter dominujący względem widocznych i słyszalnych różnic. Prowadzi to w konsekwencji do ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Ryzyko to istnieje także z uwagi na fakt, że przeciętny odbiorca, nawet jeśli jest osobą uważną i ostrożną, nie ma zazwyczaj możliwości porównania dwóch produktów w tym samym czasie i miejscu. Przeciętnym odbiorcą takich towarów jest natomiast każdy potencjalny klient, który dokonuje zakupu okazjonalnie, kierując się w pierwszej kolejności zapachem produktu perfumeryjnego. Dla oceny podobieństwa oraz ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd bez znaczenia pozostaje fakt, że strony postępowania stosują znaki towarowe do oznaczania towarów należących do różnych "półek cenowych". Cena towarów nie jest bowiem objęta zakresem ochrony znaków towarowych i może ulec zmianie w zależności od strategii biznesowej danego podmiotu gospodarczego. Dla oceny takiej bez znaczenia pozostaje również fakt stosowania odmiennych opakowań oraz informacji o pochodzeniu towaru. Elementy te nie determinują oceny podobieństwa samych znaków towarowych. Bez znaczenia dla niniejszej sprawy pozostaje również fakt, że znak sporny posiada swe znaczenie w języku niemieckim. Uprawniony nie wykazał, że przeciętny polski konsument posługuje się językiem niemieckim w stopniu pozwalającym na zrozumienie wyrazu zaczerpniętego z tego języka. Organ uznał, iż unieważnienie prawa ochronnego na podstawie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. powoduje, że bez znaczenia pozostaje zasadność pozostałych zarzutów sformułowanych przez sprzeciwiającą. W skardze na powyższą decyzję pełnomocnik uprawnionego wniósł o uchylenie zaskarżonej decyzji i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Zaskarżonej decyzji zarzucił naruszenie: I. przepisów postępowania w sposób mogący mieć istotny wpływ na wynik sprawy, tj.: 1) art. 7 i 77 § 1 K.p.a. polegające na dokonaniu oceny podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych w sprzeczności z ogólnie przyjętymi zasadami; 2) art. 7 i 77 § 1 K.p.a. polegające na nie wzięciu pod uwagę wszystkich okoliczności świadczących o braku istnienia podobieństwa przeciwstawionych znaków towarowych w stopniu mogącym wprowadzić w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów; 3) art. 107 § 3 K.p.a. przez brak wnikliwego uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji, co w konsekwencji w sposób istotny wpłynęło na nieprawidłowe zastosowanie przepisów prawa materialnego, II. przepisów prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. w zw. z art. 4 ust. 1 lit. b Dyrektywy 2008/95/WE poprzez: 1) błędne przyjęcie, że przy ocenie podobieństwa znaków towarowych i ryzyka wprowadzenia odbiorcy w błąd co do pochodzenia towarów można skupić się w głównej mierze na ocenie struktury literowej znaków, gdy tymczasem prawidłowa wykładnia wskazanych przepisów polega na przyjęciu, że konieczne jest dokonanie całościowego porównania znaków na wszystkich płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, w konsekwencji ogólnego wrażenia, jakie wywołują przeciwstawione znaki; 2) błędne przyjęcie, że samo ustalenie możliwości skojarzenia obu znaków jest już wystarczającą przeszkodą rejestracji, gdy tymczasem prawidłowa wykładnia wskazanych przepisów nie pozwala uznać, iż samo stwierdzenie możliwości skojarzenia obu znaków jest równoznaczne z przyjęciem ryzyka wprowadzenia ostrożnego, rozważanego i dobrze poinformowanego konsumenta w błąd co do pochodzenia towarów; 3) błędne przyjęcie, że słowny znak towarowy FAHNENEID jest podobny do przeciwstawionego słownego znaku towarowego FAHRENHEIT w takim stopniu, że zachodzi ryzyko wprowadzenia ostrożnego, rozważnego i dobrze poinformowanego konsumenta w błąd, co do pochodzenia towarów. W uzasadnieniu skarżący podkreślił, iż w niniejszej sprawie jedynie przesłanka dotycząca podobieństwa towarów jest spełniona, gdyż są to towary tego samego rodzaju, gdy chodzi o produkty z kl. 03. Co do pozostałych dwóch przesłanek, tj. identyczności lub podobieństwa znaków towarowy oraz możliwości wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, obejmującej w szczególności ryzyko skojarzenia kwestionowanego znaku ze znakiem wcześniejszym, w ocenie skarżącego, sytuacja taka nie ma miejsca. Skarżący podkreślił, iż całościową ocenę prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd w zakresie, w jakim dotyczy ona wizualnego, fonetycznego lub koncepcyjnego podobieństwa kolidujących znaków, należy oprzeć na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. Wskazując na orzecznictwo stwierdził, iż dwa znaki towarowe są podobne, jeżeli z punktu widzenia właściwego kręgu odbiorców są one przynajmniej częściowo identyczne pod względem co najmniej jednego z właściwych aspektów, którymi są aspekty wizualny, fonetyczny i koncepcyjny. Natomiast możliwość wystąpienia skojarzenia, w myśl art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., jest szczególną formą ryzyka konfuzji i niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd, co do pochodzenia towarów nie może być utożsamione z niebezpieczeństwem skojarzenia (czy samym skojarzeniem) pomiędzy znakami. O ile bowiem niebezpieczeństwu wprowadzenia w błąd co do pochodzenia oznaczonych towarów zawsze towarzyszy istnienie niebezpieczeństwa skojarzenia pomiędzy znakami, to samo niebezpieczeństwo skojarzenia pomiędzy znakami nie musi skutkować niebezpieczeństwem wprowadzenia odbiorcy w błąd co do pochodzenia oznaczonych towarów. Przechodząc do oceny podobieństwa przeciwstawionych znaków na płaszczyźnie wizualnej skarżący potwierdził, iż trzy pierwsze litery "F", "A", "H" są te same, jednakże zauważył, iż znakach uczestnika występuje litera "R", która jego zdaniem, na tle całego zapisu tych znaków wyróżnia się krojem czcionki zdecydowanie mniej łagodnym niż pozostałe litery. Litery tej nie ma w spornym znaku, a następujący po elemencie początkowym "FAH" ciąg liter "NEN" sprawia wrażenie łagodności, miękkości. Końcowy element przeciwstawionych znaków "HEIT" zawiera dwie litery "H" i "T", których nie ma w końcowym elemencie spornego znaku. Zdaniem skarżącego, końcowy element "HEIT" znacznie różni się wizualnie od końcowego elementu w spornym znaku "EID", w którym dobrze widoczna jest ostatnia, w połowie zaokrąglona litera "D". W ocenie skarżącego, litera "R" i końcówka "HEIT" nadaje znakom FAHRENHEIT inny wygląd i wywiera na odbiorcy inne wrażenie wizualne niż znak, w którym środkowa część znaku łagodzi jego ogólny wygląd, a ostania litera "D" zamyka ten znak mocniejszym akcentem wizualnym. Skarżący uważa, że sam fakt, iż początek znaków (trzy litery "FAH") są te same, nie przesądza o podobieństwie mogącym prowadzić do pomylenia znaków. W rezultacie oznaczenia różnią się aż czterema literami, środkowymi literami "R" oraz "H" w przeciwstawionych znakach oraz końcowymi literami, literą "T" w przeciwstawionych znakach i literą "D" w spornym znaku. Wskazane różnice nie pozwalają zatem stwierdzić istnienia podobieństwa wizualnego między przeciwstawionymi znakami. W ocenie skarżącego, nie zachodzi również podobieństwo przeciwstawionych znaków pod względem fonetycznym. Środkowa litera "R" w przeciwstawionych znakach jest doskonale słyszalna. Jest to głoska drżąca dziąsłowa i jest uznana za jeden z trudniejszych dźwięków mowy, co wyróżniają spośród innych liter. W znaku FAHRENHEIT niezależnie od tego, czy będzie on wypowiadany w języku niemieckim "Farenheit", czy w języku polskim "Fahrenheit", litera "R" zawsze będzie zaakcentowana i dobrze słyszalna. Natomiast znak sporny nie mając tej litery, będzie inaczej słyszalny zarówno wypowiadany w języku niemieckim "fanenaid", jak i w języku polskim "fahneneid". Błędne, zdaniem skarżącego, jest również twierdzenie organu, że w pewnych okolicznościach następuje utrata dźwięczności głosek i zamiast "D" można usłyszeć "T". Głoski te różnią dźwiękiem. Głoska "D" jest spółgłoską zwartą dziąsłową dźwięczną, zaś głoska "T" jest spółgłoską zwartą dziąsłową bezdźwięczną. Powstająca podczas wymawiania przeciwstawionych znaków różnica jest zatem dostrzegalna i dobrze słyszalna dla odbiorcy. Porównując natomiast znaki na płaszczyźnie koncepcyjnej, zdaniem skarżącego, organ błędnie dokonał oceny znaków pod tym względem, uznając, że oba znaki zostały stworzone w oparciu o wyrazy, które dla przeciętnego polskiego odbiorcy pozostają fantazyjne. Wyraz "Fahrenheit" nie posiada silnie oddziałującej zdolności odróżniającej, co znajduje wyraz w bazach danych znaków zarejestrowanych w trybie Porozumienia madryckiego, gdyż został wykorzystany w 11 znakach w różnych klasach towarowych (w tym pięciu znakach w kl. 03 wykorzystanych przez firmę P.), w 17 znakach wspólnotowych (w tym pięciu znakach w kl. 3 wykorzystanych przez firmę P.). Krajowe rejestracje są dwie (w tym jedna w kl. 03 na rzecz firmy P.), trzeci znak w innych klasach oczekuje na decyzję UP (ten sam zgłaszający uzyskał już rejestrację wspólnotową na dwa znaki FAHRENHEIT). Przeciwstawiony znak nie jest zatem oryginalną koncepcyjną konstrukcją słowną, a jedynie wyrazem, który posiada aż kilka konkretnych znaczeń m.in. to nazwisko fizyka i inżyniera pochodzenia niemieckiego Daniela Gabriela Fahrenheita, wynalazcy termometru rtęciowego, twórcy skali temperatur używanej w niektórych krajach anglosaskich, skala Fahrenheita, jedna ze skal do pomiaru temperatury, (skala termometryczna, Fahrenheit 451 - książka Raya Bradbury'ego, z 1953 r., antyutopia, Fahrenheit 451 - film Francois Truffaut, ekranizacja powieści Raya Bradbury'ego stworzona w 1966 r., Fahrenheit 9.11 - kontrowersyjny film dokumentalny Michaela Moore'a, Fahrenheit - pismo internetowe o tematyce fantastycznej, "Fahrenheit" – najstarszy polski e-zin literacko-publicystyczny o tematyce fantastycznej ukazujący się od 1997, Fahrenheit - gra komputerowa czy Fahrenheit - książka autorstwa polskiego pisarza, Dawida Kaina. Natomiast wyraz "fahneneid" też ma konkretne znaczenie w języku niemieckim, jest to przysięga wojskowa (przysięga na wierność składana przez żołnierzy bezpośrednio lub symbolicznie dotykając flagi). Należy zatem uznać, iż właściwy krąg odbiorców będzie mógł wyraźnie odróżnić pozostające w konflikcie oznaczenia, nawet gdyby uznać, że słowo "fahneneid" jest dla polskiego konsumenta mniej znane, a nawet zakładając, że jest to dla odbiorcy wyrażenie fantazyjne, ponieważ słowo "fahrenheit" ma konkretne dwa powszechnie znane znaczenia, w postaci nazwiska fizyka Fahrenheita i skali Fahrenheita. Jednocześnie nawet minimalna znajomość języka angielskiego i niemieckiego umożliwia przeciętnemu Polakowi zrozumienie i odróżnienie tych pojęć. Ponadto zgodnie z orzecznictwem różnice koncepcyjne mogą niwelować w dużej mierze podobieństwo wizualne i fonetyczne między znakami, gdy przynajmniej jeden z omawianych znaków towarowych ma jasno ustalone znaczenie dla właściwego kręgu odbiorców, tak że odbiorcy mogą go zrozumieć od razu. Odnośnie kręgu odbiorców skarżący przyznał, iż nie ma potrzeby brać pod uwagę konsumentów posiadających wiedzę specjalistyczną lub zawodową, lecz przeciętnych konsumentów, z tym, że w przypadku zakupu perfum, wód toaletowych, czy dezodorantów przeważającą część odbiorców stanowią kobiety, a zatem konsumenci bardzo uważni i zorientowani, którzy przywiązują uwagę do zapachu, ale również do ceny i producenta. Zatem trudno sądzić, aby tak zorientowani i uważni odbiorcy nie zdołali odróżnić zarówno samych towarów, jak sygnowanych nimi oznaczeń. Jednocześnie skarżący podkreślił, iż sama zbieżność znaków towarowych w zakresie idei ich budowy może co najwyżej wywoływać skojarzenia pomiędzy znakami. A możliwość występowania skojarzeń pomiędzy znakami wskutek podobieństwa idei ich budowy sama w sobie nie stanowi wystarczającej podstawy dla stwierdzenia, że zachodzi ryzyko konfuzji, o której mowa w tym przepisie. Ryzyko skojarzenia nie powinno być traktowane jako alternatywa dla ryzyka wprowadzenia w błąd, ale jako jej możliwy element. W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy stwierdził, że skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Za bezzasadne uznał zarzuty odnośnie braku całościowego porównania spornych znaków, wskazując, iż w zaskarżonej decyzji zostało zawarte jakimi zasadami kierował się przy ocenie podobieństwa znaków towarowych podkreślając m.in. konieczność oceny znaków w całości, konieczność oceny tych znaków na poszczególnych płaszczyznach odbioru oraz konieczność uwzględnienia ogólnego wrażenia jakie znaki wywołują u odbiorcy. Dalsza ocena porównawcza znaków towarowych była konsekwencją przyjętych powyżej zasad, co znalazło swe odzwierciedlenie w pozostałej części uzasadnienia. Jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji to właśnie ogólne wrażenie dotyczące wskazanych znaków towarowych determinowało przedmiotowe rozstrzygniecie sprawy, choć wspomniane w decyzji podobieństwo strukturalne odgrywało rolę w ocenie ogólnego wrażenia. Porównywane znaki towarowe były oceniane zatem zarówno na płaszczyźnie wizualnej jak i fonetycznej. Natomiast ocena podobieństwa znaków na płaszczyźnie znaczeniowej pozostaje bez znaczenia w przypadku występujących w niniejszej sprawie znaków fantazyjnych. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem dla unieważnienia spornego znaku towarowego wystarczające jest podobieństwo istniejące na jednej z płaszczyzn (przy zaistnieniu pozostałych przesłanek wskazanych w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p.). Za niezasadny uznał również organ zarzut skarżącego odnośnie możliwości zniekształcenia spornych znaków towarowych z uwagi na ich fantazyjny charakter przy jednoczesnym braku możliwości zniekształcenia wyrazów z powodu braku wzajemnego oddziaływania tych elementów z elementami graficznymi. W ocenie Urzędu nie ma w tych twierdzeniach sprzeczności, gdyż dokonując oceny podobieństwa porównywanych znaków towarowych organ zobowiązany jest do uwzględnienia wszystkich czynników, które mają wpływ na taką ocenę. To, że elementy słowne nie ulegną zniekształceniom z uwagi na brak oddziaływania elementów graficznych nie ma wpływu na możliwość ich zniekształcenia (zwłaszcza fonetycznego) z uwagi na fantazyjny charakter tych elementów. Zdaniem organu nie można również z zaskarżonej decyzji wywieść wniosku, iż organ uznał samo ustalenie możliwości skojarzenia obu znaków za wystarczającą przeszkodę rejestracji, tym bardziej, że uzasadnienie zaskarżonej decyzji wskazuje na ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd sprecyzowane także w odniesieniu do zdefiniowanego odbiorcy. W załączniku do protokołu na rozprawę z dnia 17 sierpnia 2011 r. pełnomocnik skarżącego podtrzymał wszystkie argumenty i zarzuty podniesione w skardze wskazując, iż biorąc pod uwagę ogólne wrażenie sporny znak nie jest ani myląco podobny do słownego znaku towarowego FAHRENHEIT, ani nie powoduje skojarzenia z tym znakiem. Dlatego też organ błędnie ustalił, iż między tymi znakami istnieje konfuzja. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz.U. Nr 153, poz. 1269 ze zm.), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym w świetle paragrafu drugiego powołanego wyżej artykułu kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. Innymi słowy, wchodzi tutaj w grę kontrola aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dokonywana pod względem ich zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi, nie zaś według kryteriów odnoszących się do słuszności rozstrzygnięcia. Ponadto, co wymaga podkreślenia, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną (art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r.- Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm., zwanej dalej p.p.s.a.). Dokonując oceny przedmiotowej sprawy, zdaniem Sądu, skarga nie zasługuje na uwzględnienie, albowiem zaskarżona decyzja nie narusza zarówno przepisów prawa materialnego, w tym przede wszystkim art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., jak również przepisów postępowania administracyjnego, w tym w szczególności art. 7 k.p.a., art. 77 § 1 k.p.a. oraz art. 107 § 1 i 3 k.p.a., w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy. W myśl art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. nie udziela się prawa ochronnego na znak towarowy identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym. Z powyższego przepisu wynika jednoznacznie, iż dla niedopuszczalności udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy (jak również unieważnienia udzielonego prawa ochronnego) muszą zaistnieć łącznie trzy przesłanki: identyczność lub podobieństwo towarów, do oznaczania których znaki te są przeznaczone, identyczność lub podobieństwo znaków towarowych oraz ryzyko wprowadzenia odbiorów w błąd, co do pochodzenia towarów, polegające w szczególności na skojarzeniu znaku ze znakiem wcześniejszym. Nie każde zatem podobieństwo znaków powoduje automatycznie niedopuszczalność rejestracji, bądź unieważnienie udzielonego prawa ochronnego, lecz tylko takie, które mogłoby wprowadzić odbiorów w błąd polegający w szczególności na skojarzeniu między znakami. W przypadku natomiast braku którejkolwiek z ww. przesłanek przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., nie ma zastosowania. Dokonując oceny zaskarżonej decyzji, zdaniem Sądu, organ prawidłowo ustalił stan faktyczny sprawy, należycie ocenił zgromadzony materiał dowodowy, dokonał jego pełnej analizy i zasadnie unieważnił prawo ochronne na sporny znak towarowy. Należy zauważyć, iż zarówno orzecznictwo, jak i doktryna wskazują na konieczność porównania wykazów towarów i usług analizowanych oznaczeń przed rozpoczęciem porównywania znaków i dopiero stwierdzenie jednorodzajowości towarów uzasadnia rozpoczęcie badania podobieństwa oznaczeń. Używanie bowiem nawet identycznych znaków dla towarów niepodobnych nie wywołuje ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 września 2010 r., sygn. akt VI SA/Wa 1123/10). W rozpatrywanej sprawie organ prawidłowo ustalił, że przeciwstawione znaki są przeznaczone do oznaczania podobnych towarów. Świadczy o tym okoliczność , iż oba znaki dotyczą towarów z klasy 03, mających podobne przeznaczenie, należących do kategorii szeroko rozumianych wyrobów perfumeryjnych i kosmetycznych. Dlatego też nie istniała potrzeba dokonywania dalszej, pogłębionej analizy w tym zakresie, tym bardziej, że ustalenie to nie było kwestionowane przez uprawnionego. Przesądzenie o jednorodzajowości towarów implikowało następnie konieczność dokonania porównania spornych znaków. Jak wskazał organ w zaskarżonej decyzji oraz skarżący w skardze ocena podobieństwa oznaczeń dokonywana jest w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Jednocześnie należy mieć na uwadze, że decydujące znaczenie ma kryterium ogólnego wrażenia, jakie znaki te wywierają na przeciętnym odbiorcy. Konsument z reguły postrzega i zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys danego znaku towarowego i nie bada jego różnych elementów. Zakodowany w pamięci przeciętnego konsumenta całościowy obraz znaku jest niedoskonały i stanowi odbicie tych elementów znaku, które zostały przez niego zapamiętane. Łatwiej zapamiętywane przez konsumentów – często nieświadomie – są elementy dominujące i odróżniające znaku (por. J. Dudzik, M. Mazurek /w:/ Własność przemysłowa, orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, Sądu Pierwszej Instancji i Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z komentarzami, pod red. R. Skubisza, Warszawa 2008, s. 538). Jednocześnie w orzecznictwie i w doktrynie podkreśla się, iż całościowa ocena podobieństwa spornych znaków na trzech płaszczyznach musi być oparta na całościowym oddziaływaniu tych znaków przy uwzględnieniu, w szczególności ich odróżniających i dominujących elementów. Podobieństwo znaków ocenia się – co do zasady - według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic, albowiem różnice nie wykluczają podobieństwa znaków. Mając na uwadze powyższe, w ocenie Sądu, Urząd Patentowy RP prawidłowo dokonał oceny podobieństwa oznaczeń w spornych znakach towarowych. Analiza poczyniona przez organ dotyczyła wszystkich trzech płaszczyzn postrzegania: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej i doprowadziła do prawidłowego wniosku o istnieniu podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń. Należy zauważyć, iż ocena znaków w płaszczyźnie wizualnej zakłada zbadanie jak przeciwstawione znaki wyglądają z punktu widzenia przeciętnego konsumenta. W przypadku znaków słownych istotna jest liczba liter w znakach, liczba słów i struktura znaków. W płaszczyźnie fonetycznej ocena podobieństwa znaków wymaga zbadania jak znaki te "brzmią" z punktu widzenia przeciętnego konsumenta i już sam fonetyczny aspekt znaków może rozstrzygać o ich podobieństwie w stopniu powodującym niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd. Badanie w tej płaszczyźnie obejmuje przede wszystkim porównanie liczby zawartych w znaku wyrazów, sylab, ich kolejności, ich następstwa oraz samych liter, jak również powinno uwzględniać zasady wymowy w języku relewantnego przeciętnego konsumenta. Podobieństwo znaczeniowe występuje zaś gdy znaki zawierają w sobie jedno lub wiele znaczeń "uchwytnych" dla przeciętnego konsumenta. Jednocześnie należy zauważyć, iż przeciętny konsument nie analizuje znaków wystarczająco drobiazgowo, aby ustalić i przeanalizowac możliwe ich znaczenia (por. J. Dudzik, M. Mazurek, Własność przemysłowa, Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich, Sądu Pierwsze Instancji i Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego z komentarzami pod redakcją R. Skubisza, Wolters Kluwer, Warszawa 2008, s. 538-542). Zdaniem Sądu za bezzasadne należy zatem uznać zarzuty skarżącego wskazujące, iż organ badając podobieństwo znaków oparł się głównie na ocenie ich struktury literowej nie biorąc pod uwagę ich całościowego porównania. Wbrew tym zarzutom należy uznać, iż organ prawidłowo dokonał całościowej oceny spornych znaków biorąc pod uwagę ich podobieństwo w trzech ww. płaszczyznach. Odnośnie płaszczyzny wizualnej fakt, że sporne znaki te są znakami słownymi nie wyklucza, jak wskazał organ, możliwości ich zniekształcenia, tym bardziej, że zostały one stworzone w oparciu o wyrazy, które dla przeciętnego polskiego odbiorcy pozostają fantazyjne. Dlatego też należało wziąć pod uwagę, iż wizualne podobieństwo spornych znaków wynikało z użycia tych samych liter do budowy porównywanych oznaczeń. Znaki te zostały bowiem zapisane w zbliżony sposób, z wykorzystaniem tych samych liter bądź liter o zbliżonym brzmieniu oraz z zachowaniem identycznego początku. Fakt, iż podobieństwo wizualne wynika z nagromadzenia podobnych spółgłosek i samogłosek oraz umieszczenia ich w określonym miejscu w znaku słownym może, zdaniem Sądu, stwarzać wrażenie upodobnienia się jednego znaku do drugiego, a w konsekwencji prowadzić do pomyłek. Jednocześnie wskazać należy, iż różnica między spornymi znakami polega jedynie na wykorzystaniu innej litery w drugiej i trzeciej sylabie, które jednak nie zmieniają w sposób znaczący ich wizualnego postrzegania, a ponadto, jak wcześniej wskazano podobieństwo znaków nie jest dokonywane na podstawie różnic w nich występujących, gdyż nie wykluczają one podobieństwa znaków. Nie zasługują zatem na uwzględnienie zarzuty skarżącego podkreślające różnice zawarte w ciągu liter składających się na sporne znaki. Sam fakt użycia dwóch innych liter nie stanowi bowiem o braku podobieństwa wizualnego spornych znaków. Również dokonując oceny na płaszczyźnie fonetycznej, w ocenie Sądu, organ prawidłowo uznał, iż sporne znaki będą podobne bardziej, niż wynikałoby to z ich literalnego zapisu, gdyż istnieje możliwość utraty dźwięczności głosek przy ich wymawianiu, co może spowodować pomyłkę. Należy zauważyć, iż sporne znaki są jednowyrazowe, mają podobne brzmienie, jak również intonację, składają się z trzech sylab, z których pierwsza jest taka sama a końcowa bardzo zbliżona. Fakt, iż znaki te są stosunkowo długie i wykorzystują niemal te same litery stwarza możliwość ich usłyszenia w bardzo zbliżony sposób, tym bardziej, ż przy ich wymowie, jak wskazał organ, istnieje realna możliwość usłyszenia litery "T" zamiast "D" znajdujących się na końcu. Często bowiem zdarza się, że końcowe litery wyrazu są wypowiadane niewyraźnie, a w przypadku użycia właśnie tych dwóch spółgłosek istnieje duże prawdopodobieństwo błędnego ich usłyszenia. Skarżący słusznie wskazuje, iż spółgłoska "D" jest dźwięczna, zaś spółgłoska "T" jest bezdźwięczna, jednakże należy zauważyć, iż często w mowie zdarza się zastępowanie głosek dźwięcznych bezdźwięcznymi, co w rezultacie może doprowadzić do pomyłki. Dlatego też należy uznać, iż w płaszczyźnie fonetycznej znaki te są do siebie bardzo podobne. Odnośnie natomiast płaszczyzny znaczeniowej, zdaniem Sądu organ prawidłowo przyjął, iż znaki te zostały stworzone w oparciu o wyrazy, które dla przeciętnego polskiego odbiorcy pozostają fantazyjne. Jednocześnie należy zauważyć, iż wystarczy wykazać podobieństwo oznaczeń na jednej z trzech wskazanych płaszczyzn, aby można było uznać dane oznaczenia za podobne. W niniejszej sprawie organ przede wszystkim wskazał na podobieństwo spornych znaków w warstwie wizualnej i fonetycznej, co pozwala uznać, iż został spełniony druga z przesłanek wskazanych w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Konsekwencją uznania podobieństwa towarów oznaczanych spornymi znakami oraz podobieństwa spornych znaków jest ryzyko niebezpieczeństwa wprowadzenia odbiorców w błąd. Należy zauważyć, iż niebezpieczeństwo to jest oceniane z punktu widzenia "modelowego" kupującego, a więc obiektywnego wzorca. W toku ustalania niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd nie jest również konieczne wykazanie, że doszło do rzeczywistych pomyłek nabywców towarów. Określenie "ryzyko wprowadzenia w błąd" należy rozumieć jako możliwość wywołania pomyłek co do pochodzenia towarów (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 8 listopada 2007 r., sygn. akt VI SA/Wa 966/07). W ocenie Sądu, wykazanie podobieństwa towarów i oznaczeń doprowadziło organ do prawidłowego wniosku, iż istnieje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów polegające w szczególności na skojarzeniu między znakami. Należy uznać, iż przeciętny odbiorca nawet będący osobą uważną i ostrożną nie ma zazwyczaj możliwości porównywania dwóch produktów w tym samym czasie i miejscu. Dlatego też musi bazować na obrazie zachowanym w pamięci. Z uwagi na fakt, iż towary są identyczne oraz z uwagi na wysoki stopień wizualnego i fonetycznego podobieństwa znaków towarowych, zdaniem Sądu, zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd relewantnych odbiorców co do pochodzenia towarów. Dlatego też za bezzasadne należy uznać zarzuty skarżącego w tym zakresie, tym bardziej, że organ nie skupił się jedynie, jak sugerował to skarżący, tylko na elemencie skojarzenia spornych znaków, lecz dokonał całościowej analizy sprawy wykazując, iż zostały spełnione wszystkie przesłanki zawarte w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Ponadto oceniając zaskarżoną decyzję Sąd nie stwierdził żadnych innych uchybień, których istnienie powinien uwzględnić z urzędu. Mając powyższe na uwadze Sąd, na podstawie art. 151 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, orzekł jak w sentencji wyroku.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 28.07.2026. · Źródło