VI SA/Wa 840/12
WyrokWSA w Warszawie2012-09-27
Skład orzekający: Halina Emilia Święcicka, Pamela Kuraś – Dębecka, Urszula Wilk
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy prawo ochronne na znak towarowy słowno-graficzny "MARKO" powinno zostać unieważnione w części dotyczącej towarów z klasy 29, z uwagi na podobieństwo do wcześniejszego wspólnotowego znaku towarowego słownego "MAR-KO" i ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd?Ratio decidendi
Sąd podzielił stanowisko Urzędu Patentowego RP, że prawo ochronne na znak towarowy "MARKO" powinno zostać unieważnione w części dotyczącej towarów z klasy 29. Stwierdzono istnienie podobieństwa między porównywanymi towarami (produkty mięsne) oraz podobieństwa między znakami słowno-graficznym "MARKO" i słownym "MAR-KO", co uzasadnia ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła skargi na decyzję Urzędu Patentowego RP, która unieważniła prawo ochronne na znak towarowy "MARKO" w części dotyczącej towarów z klasy 29. Decyzja ta została wydana w wyniku sprzeciwu złożonego przez podmiot posiadający wcześniejszy wspólnotowy znak towarowy słowny "MAR-KO". Skarżący zarzucił organowi błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie przepisów dotyczących podobieństwa znaków i towarów oraz ryzyka wprowadzenia w błąd, a także pominięcie istnienia "rodziny" jego znaków towarowych.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Halina Emilia Święcicka Sędziowie Sędzia WSA Pamela Kuraś – Dębecka (spr.) Sędzia WSA Urszula Wilk Protokolant st. sekr. sąd. Karolina Pilecka po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 27 września 2012 r. sprawy ze skargi M. M. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] lipca 2011 r. nr [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy "MARKO" nr [...] oddala skargę
Urząd Patentowy Rzeczpospolitej Polskiej (dalej Urząd Patentowy RP) decyzją z [...] lipca 2011 r. unieważnił prawo ochronne na znak towarowy "MARKO" R[...] w części, tj. w zakresie towarów ujętych w klasie 29: "mięsa; drobiu; konserw mięsnych; konserw mięsno-warzywnych; przetworów mięsno-warzywnych; gotowych dań: mięsnych i mięsno-warzywnych", a w pozostałym zakresie oddalił sprzeciw.
Powyższe rozstrzygnięcie zapadło w następującym stanie faktycznym i prawnym.
Decyzją z [...] stycznia 2009 r. Urząd Patentowy RP udzielił M. M. (dalej jako uprawniony lub skarżący) prawo ochronne na znak towarowy słowno-graficzny "MARKO" R[...], przeznaczony do oznaczania towarów ujętych w klasyfikacji nicejskiej: 29 (dalej jako sporny znak). Jak wynika z akt administracyjnych sporny znak składa się ze słowa MARKO, pisanego razem, za pomocą dużych liter, w kolorze czerwonym. Słowo to wpisane jest w elipsę, przypominającą wstążkę, w kolorze czerwonym.
Od powyższej decyzji M. GmbH & Co. KG z siedzibą w N. (dalej sprzeciwiający się lub uczestnik postępowania) wniósł – na podstawie art. 246 w zw. z art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r., nr 119, poz. 1117 ze zm.), dalej jako p.w.p. sprzeciw. W uzasadnieniu podał, że jest uprawniony z rejestracji wspólnotowego znaku towarowego słownego "MAR-KO" C[...], chronionego w Polsce z pierwszeństwem od 1 maja 2004 r. i przeznaczonego do oznaczania towarów zawartych w klasie 29 (dalej przeciwstawiony znak). Jak wynika z akt sprawy znak ten składa się ze słowa MAR-KO, z myślnikiem pomiędzy sylabami MAR i KO. Zapisany jest on za pomocą dużych liter, w kolorze czarnym. W ocenie wnoszącego sprzeciw prawo ochronne na sporny znak nie powinno zostać udzielone, z uwagi na treść przepisu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., bowiem w dacie zgłoszenia spornego znaku do ochrony – październik 2007 r., z ochrony korzystał już jego znak, tj. przeciwstawiony znak. Nadto wskazano, że przeciwstawione znaki są przeznaczone do oznaczania tych samych towarów w klasie 29, tj.: "mięso; drób; konserwy mięsne; konserwy warzywne; konserwy mięsno-warzywne; konserwy rybne; przetwory warzywne; przetwory mięsno-warzywne; warzywa suszone; gotowe dania: mięsne, warzywne i mięsno-warzywne". Zdaniem sprzeciwiającego się wspólna obecność na rynku obu znaków będzie wprowadzała odbiorców w błąd, co do pochodzenia towarów nimi oznaczanych. Wskazał, że owo ryzyko mylnie identyfikowanego pochodzenia towarów może być wywołane podobieństwem lub identycznością towarów, bowiem porównywane towary mają to samo przeznaczenie – produkty żywnościowe. I tak, w zakresie "wyrobów mięsnych" istnieje identyczność towarów - są to produkty wytwarzane z analogicznego surowca i są przeznaczane dla ludzkiej konsumpcji. W przypadku zaś towarów pozostałych, tj. "konserw warzywnych, konserw rybnych, przetworów warzywnych, warzyw suszonych czy gotowych dań warzywnych", zachodzi wysokie podobieństwo do produktów objętych ochroną przez sporny znak. Sprzeciwiający się przyznał, że wprawdzie, co do tej drugiej grupy towarów, wytwarzane są one z innego surowca niż mięso zwierzęce, lecz spełniają analogiczną funkcje – służą do żywienia ludzi. Porównując przeciwstawione oznaczenie MARKO i MAR-KO zwrócono uwagę na wysokie ich podobieństwo zarówno w płaszczyźnie wizualnej, jaki i fonetycznej. Składają się one bowiem z pięciu liter i tej samej ilości sylab, ułożonych w analogicznej kolejności. W ocenie sprzeciwiającego się niewielka zmiana w jego oznaczeniu, tj. w przeciwstawionym znaku, w postaci myślnika, dzielącego sylaby MAR i KO nie przyciąga uwagi, podobnie jak grafika zastosowana przy spornym znaku. Owa grafika nie zmienia w istotny sposób odróżniającego charakteru spornego znaku i pozwala uznać, że dominującą jego częścią jest element słowny. Nadto wskazano, że oba oznaczenia są wyrazami nieposiadającymi znaczeniowych odpowiedników w języku polskim, wobec czego przeciętny odbiorca uzna je za oznaczenia obcojęzyczne, bądź abstrakcyjne.
Uprawniony uznał sprzeciw za bezzasadny i wniósł o jego oddalenie. Ponadto wskazując na braki formalne sprzeciwu stwierdził, że uzasadniały one odmowę wszczęcia postępowania spornego. Zdaniem uprawnionego sprzeciw nie odpowiadał wymogom art. 2551 ust. 1, ust. 3 i ust. 4 p.w.p., tj. nie zawierał ani podpisu sprzeciwiającego się, ani pełnomocnictwa, ani dokumentu wskazującego umocowanie organu osoby prawnej udzielającego pełnomocnictwo. Odnosząc się zaś do przeciwstawionych znaków, wskazał na częściowe podobieństwo pomiędzy towarami chronionymi przez przeciwstawione znaki towarowe. Jego zdaniem podobieństwo to nie zachodzi w odniesieniu do "konserw warzywnych, konserw rybnych, przetworów warzywnych, warzyw suszonych i gotowych dań warzywnych", ponieważ sama przynależność tych wyrobów do kategorii produktów spożywczych nie powoduje, iż należy je uznać za podobne do wyrobów wędliniarskich. Zdaniem uprawnionego towary oznaczane jego znakiem, nie stanowią tzw. produktów impulsowych, czyli nabywanych przez konsumentów pod wpływem impulsu, co ma miejsce w przypadku np. słodyczy, alkoholu czy kosmetyków. Towary oznaczane przeciwstawionymi znakami służą zaspokajaniu potrzeb żywnościowych i są nabywane po uprzednim rozeznaniu, co do ich świeżości, jakości, zwłaszcza w przypadku produktów mięsnych, w tym wyrobów wędliniarskich. W zakresie porównania samych oznaczeń podał, że istnieją między nimi istotne różnice, przejawiające się w kolorystyce, grafice, jaki i w sposobie zapisu. Znaki zbudowane są wprawdzie z tych samych liter, jednakże znak przeciwstawiony zawiera myślnik, co w jego ocenie powoduje wrażenie, że oznaczenie to składa się z dwóch, oddzielnych członów i nie jest pojedynczym słowem MARKO. Różnice oznaczeń determinuje także ich odmienne brzmienie. Myślnik w przeciwstawionym znaku odgrywa rolę fonetycznej pauzy, która nie występuje w jego znaku. Uprawniony przedstawił również interpretację znaczeń poszczególnych członów przeciwstawionego oznaczenia, odnosząc się głównie do ich tłumaczeń na język angielski i niemiecki. Nadto podał, że sporny znak pochodzi od jego imienia oraz wskazał, że jest on podobny do innego jego słowno-graficznego znaku towarowego WALICHNOWY MARKO, chronionego od 1995 r. R[...] i przeznaczonego do ochrony towarów, takich jaki: mięso; drób; w tym paczkowane; konserwy mięsne; kompoty; przetwory warzywne; w tym z ogórków; przetwory ogórkowe, z czerwonych buraków, z papryki, z marchewki, z groszku, z fasolki, z kapusty; wyroby z mięsa i drobiu; w tym pasztety; flaki; wyroby mięsno-warzywne; w tym bigos, kapusta z kiełbasą, klopsiki w sosie warzywnym; suszone warzywa; w tym cebula, selery, pietruszki, pory, marchewki, buraczki, pasternak, papryka". Jak wynika z akt sprawy znak WALICHNOWY MARKO składa się ze słowa MARKO, pisanego razem, za pomocą dużych liter, w kolorze czerwonym. Słowo to wpisane jest w elipsę, przypominającą wstążkę, w kolorze czerwonym. Na wstążce, w jej górnej części wpisane jest słowo WALICHNOWY, pisane dużymi literami w kolorze białym. Uprawniony wskazał, że pomijając słowo "WALICHNOWY" sporny znak ma identyczną postać, jak ów znak chroniony od 1995 r. Na dowód używania tego znaku chronionego od 1995 r. przedstawił faktury z lat 1997-2005.
W uzupełnieniu swojego stanowiska wnoszący sprzeciw dodał, że towary, do oznaczania których przeznaczono sporny znak i znak przeciwstawiony należą do kategorii artykułów spożywczych. W odniesieniu do towarów nabywanych często, uwaga odbiorcy będzie niższa niż w przypadku towarów, przy zakupie których korzysta się z fachowej lub specjalistycznej wiedzy. Odnosząc się zaś do faktu, że uprawniony posiada prawo ochronne na znak wcześniejszy tj. chroniony od 1995 r., wnoszący sprzeciw uznał, że nie ma to znaczenia dla niniejszej sprawy. W świetle art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. przedmiotem badania jest bowiem tylko podobieństwo znaku wcześniejszego do znaku późniejszego oraz czy podobieństwo to powoduje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Zatem w sprawie tej organ nie bada czy uprawniony ze spornego znaku posiada inne, wcześniej chronione znaki towarowe. Wobec powyższego sprzeciwiający się uznał, że bez znaczenia dla rozstrzygnięcia pozostają przedstawione przez uprawnionego dowody na obecność na rynku jego innego, chronionego od 1995 r. znaku towarowego WALICHNOWY MARKO.
W uzasadnieniu skarżonej decyzji Urząd Patentowy RP podał, że zgodnie z brzmieniem art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. - obowiązującego w dacie zgłoszenia spornego znaku, nie udziela się prawa ochronnego na znak identyczny lub podobny do znaku towarowego, na który udzielono prawa ochronnego lub zgłoszonego w celu uzyskania prawa ochronnego (o ile na znak taki zostanie udzielone prawo ochronne) z wcześniejszym pierwszeństwem na rzecz innej osoby dla towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym. Dla wypełnienia jego dyspozycji konieczne jest spełnienie łącznie następujących przesłanek: identyczność lub podobieństwo towarów, do oznaczania których znaki są przeznaczone; identyczność lub podobieństwo znaków towarowych. Jednakże z przepisu tego wynika także, że nie każde podobieństwo pomiędzy znakami powoduje niedopuszczalność rejestracji znaku towarowego, lecz takie, które stwarza ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, obejmujące w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym.
Przy ocenie podobieństwa towarów lub usług należy uwzględnić wszystkie istotne czynniki, które określają relacje między towarami. Czynniki te obejmują między innymi charakter, przeznaczenie, sposób używania, konkurencyjność oraz komplementarność towarów. O identyczności i/lub podobieństwie towarów decyduje również to, czy nabywcy mogą sądzić, że towary są wytwarzane przez to samo przedsiębiorstwo.
Organ analizując zakresy ochrony kolizyjnych znaków, tj. wykazy towarów, do oznaczania których zostały przeznaczone stwierdził, że o istnieniu podobieństwa między towarami mówić można jedynie w odniesieniu do produktów mięsnych. Znak towarowy MAR-KO otrzymał bowiem ochronę jedynie dla wyrobów masarskich poza mięsem kaczki lub gęsi, czyli dla produktów mięsnych częściowo przetworzonych, podczas gdy sporny znak towarowy przeznaczony jest m.in. do oznaczania mięsa, drobiu, konserw mięsnych, konserw mięsno - warzywnych, przetworów mięsno - warzywnych, gotowych dań: mięsnych i mięsno - warzywnych. O podobieństwie ww. produktów świadczy ich przeznaczenie, warunki zbytu oraz krąg odbiorców finalnych. Wszystkie one należą do grupy artykułów spożywczych mięsnych, nabywanych bezpośrednio, łatwo dostępnych dla przeciętnego odbiorcy oraz służących zaspokajaniu tych samych podstawowych potrzeb żywieniowych. Kierowane są one do tego samego, szerokiego kręgu konsumentów, tj. osób regularnie kupujących produkty spożywcze. Urząd Patentowy RP przyjął, że surowce używane do produkcji tych towarów są także zbieżne, tak jak warunki wytwarzania, przechowywania i zbytu. Za nie bez znaczenia uznał również sposób oferowania tego rodzaju produktów przez dystrybutorów (hurtownie, sklepy detaliczne) i umiejscowienia ich w wyznaczonych punktach sprzedaży. Charakter tych artykułów żywnościowych decyduje o tym, iż zazwyczaj są one eksponowane przez sprzedawców w chłodziarkach i na regałach sklepowych o regulowanej temperaturze.
Kierując się wskazanymi wyżej kryteriami organ ocenił, iż nie występuje podobieństwo pomiędzy towarami, do oznaczania których przeznaczono znak wnoszącego sprzeciw, a pozostałymi towarami wymienionymi w wykazie znaku spornego, obejmującymi: konserwy warzywne; konserwy rybne; przetwory warzywne; warzywa suszone; gotowe dania warzywne. Podał przy tym, że fakt, iż produkty te również należą do grupy produktów spożywczych nie determinuje automatycznego uznania ich podobieństwa do artykułów masarskich. Mimo że punktem zbytu wszystkich tych towarów są sklepy spożywcze, to jednak ze względu na przynależność do innej grupy asortymentowej, sposób ich oferowania, umiejscowienie na półkach sklepowych i warunki przechowania uznać należało, że są to produkty rodzajowo odmienne. Urząd Patentowy RP podał, że różnica między porównywanymi w tym zakresie towarami wynika również z faktu używania w trakcie ich produkcji innego składu surowcowego.
Odnośnie drugiej przesłanką, która musi zostać spełniona, by w danym stanie faktycznym miał zastosowanie przepis art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. – tj. identyczności lub podobieństwa oznaczeń organ wskazał, że ocena jej winna opierać się na ogólnym wrażeniu wywieranym przez oznaczenia, z uwzględnieniem elementów o charakterze odróżniającym i dominującym. Zwrócił uwagę także na konieczność dokonywania syntetycznej i całościowej oceny podobieństwa znaków towarowych. Wyjaśnił, że oznaczenia powinny być oceniane jako całość, gdyż sama powtarzalność wyodrębnionych elementów lub zbieżność członów oznaczeń nie musi determinować stworzenia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd.
Zdaniem Urzędu Patentowego RP - w rozpatrywanej sprawie, nie budził wątpliwości fakt podobieństwa samych przeciwstawionych oznaczeń. Przypomniał, że w przypadku towarów powszechnego użytku, przeznaczonych dla szerokiego kręgu odbiorców, przy ocenie podobieństwa znaków towarowych stosuje się surowsze kryteria oceny podobieństwa, zarówno samych znaków towarowych, jak i ich przeznaczenia. Organ przypomniał, że będące przedmiotem porównania sporne oznaczenie MARKO ma charakter słowno- graficzny. Człon słowny MARKO przedstawiony jest za pomocą wielkich liter i pogrubionej, nieco pochyłej czcionki, której typ jest jednak dość popularny i często wykorzystywany na szyldach i reklamach sklepowych. Wobec tego nie uznał, by zapis literowy nadawał całości spornego oznaczania oryginalnego i wyróżniającego charakteru. Poszczególne litery łączą się w jeden nieprzerwany ciąg, zaś cały ten element słowny otoczony jest spłaszczoną od góry elipsą, tworzącą w środku zamknięte białe tło. Kształt elipsy oraz charakterystyczny efekt zagięcia w górnej jej części przywodzi na myśl wstęgę, okalającą główny element oznaczenia, czyli słowo MARKO. Choć poszczególne składniki oznaczenia przedstawione są za pomocą tego samego, jednolitego koloru, to nie ma to wpływu na wrażenie, iż właśnie wyraz MARKO jest członem dominującym. Urząd Patentowy RP wyjaśnił przy tym, że stosowanie w znakach towarowych okręgów, elips, czy też kwadratowych lub prostokątnych obramowań ma zwykle na celu wyeksponowanie głównych elementów, które wpisane w ich środek i pełnią główną funkcję odróżniającą. W ocenie organu zastosowanie w spornym znaku towarowym grafiki i koloru, a także sposobu zapisu elementu słownego było za mało wyszukane, zaś umieszczenie słowa MARKO w środku elipsy, trudno było przyjąć za zabieg graficzny, który nadawałby spornemu oznaczeniu oryginalny charakter. Organ podkreślił przy tym, że znaki towarowe o ubogiej kompozycji graficznej funkcjonują w pamięci konsumentów głównie w postaci słownej, a drobne elementy kolorystyczne czy formy graficzne nie utrwalają się w świadomości odbiorców.
Oceniając sporne oznaczenie na płaszczyźnie fonetycznej, Urząd Patentowy RP uznał, że MARKO - jako element słowny znaku, jest wyrazem krótkim, dwusylabowym [mar-ko], i jako że nie zawiera liter, ani dodatkowych symboli nieznanych polskiemu alfabetowi, może być dla przeciętnego polskiego konsumenta oznaczeniem łatwo odczytywanym i wymawianym, co zwiększa jego zdolność zapadania w pamięć. Przeciwstawiony znak jest zaś oznaczeniem słownym MAR-KO, zbudowanym z identycznych liter (ułożonych w tej samej kolejności), podzielonym na dwie części za pomocą myślnika. W ocenie organu takie rozbicie wyrazu, ma niewielkie znaczenie i to tylko w odbiorze graficznym znaku, gdyż pokrywając się z podziałem sylabicznym, zachowuje tę samą dynamikę brzmienia, jaka występuje w słowie MARKO pisanym łącznie.
Urząd ocenił, że w aspekcie konceptualnym sporne oznaczenie, tj. jego część słowna, ma charakter fantazyjny, choć może w pewnym stopniu wywoływać skojarzenia z męskim imieniem Marek. Bez znaczenia jednak pozostaje w tej sprawie fakt, na który powołał się uprawniony, iż oznaczenie MARKO pochodzi od jego imienia. Dla przeciętnego odbiorcy, który z reguły nie analizuje pochodzenia znaku towarowego, obojętna jest geneza powstania oznaczenia towaru. Do podobnych wniosków w ocenie organu prowadzi również analiza znaku MAR-KO. Trudno bowiem zakładać, że przeciętny konsument będzie przypisywał poszczególnym członom tego znaku konkretne znaczenie, poszukując odpowiadających im pojęć w językach obcych.
Dokonując całościowej oceny podobieństwa porównywanych oznaczeń organ podał, że oparł się na powszechnie przyjętej zasadzie, iż o podobieństwie oznaczeń decyduje kryterium ogólnego wrażenia, jakie wywierają one na przeciętnego odbiorcę. Przy porównaniu znaków należy uwzględnić ogólne, całościowe wrażenie, jakie porównywane oznaczenia wywierają u odbiorcy, a zatem dla odbiorcy decydujące znaczenie mają elementy dominujące, jakie występują w znakach. Zatem jeżeli elementem dominującym w obu znakach są ich cechy wspólne, to zachodzi między nimi podobieństwo, stwarzające ryzyko konfuzji w znaczeniu art. 132 ust. 2 pkt 2 i 3 p.w.p. Elementem dominującym w spornym oznaczeniu jest słowo MARKO, czyli człon, z którego zbudowany jest (w nieznacznie zmienionej formie) znak towarowy wnoszącego sprzeciw. Wyszczególnione przez uprawnionego różnice w postaci zastosowania w znaku spornym koloru czerwonego, grafiki i określonego kształtu liter nie odgrywają, w ocenie organu, roli mogącej zneutralizować istniejące między oznaczeniami podobieństwo.
W zakresie ryzyka wprowadzenia w błąd Urząd Patentowy RP wskazał, że występuje ono wtedy, gdy odbiorcy mogą sądzić, że towary pochodzą z tego samego przedsiębiorstwa lub z przedsiębiorstw powiązanych ze sobą gospodarczo. Ryzyko wprowadzenia w błąd należy oceniać całościowo, zgodnie ze sposobem, w jaki właściwy krąg odbiorców postrzega dane towary, biorąc pod uwagę wszystkie istotne czynniki, występujące w sprawie, w szczególności zaś podobieństwo znaków i podobieństwo towarów. Organ uznał więc, że nie można wykluczyć ryzyka wprowadzenia w błąd w przypadku zetknięcia się przeciętnego odbiorcy z towarami oznaczanymi przeciwstawionymi znakami. Jego zdaniem cechy wspólne badanych oznaczeń mogą prowadzić do pomylenia znaków, gdyż oznaczenia postrzegane jako całość, mogą wywoływać wrażenie wspomnianego podobieństwa. Wyraźnie dostrzegalna bliskość przeciwstawionych znaków, będzie zatem narażać na ryzyko wprowadzenia w błąd także osoby uważne, które w świetle orzecznictwa wyznaczają standardy przeciętnego konsumenta. Organ uznał, że stopień podobieństwa między spornymi oznaczeniami jest wysoki na wszystkich porównywanych powyżej płaszczyznach i nie występuje przy tym żadna okoliczność, która umożliwiałaby współistnienie znaków na jednym rynku w sposób bezkolizyjny.
Na marginesie dodano, iż w niniejszej sprawie nie miała znaczenia okoliczność, że uprawnionemu do spornego oznaczenia przysługuje prawo ochronne do słowno-graficznego znaku towarowego MARKO WALICHNOWY (m.in. dla mięsa i drobiu oraz wyrobów mięsno-warzywnych). Urząd Patentowy RP podniósł, że objęcie ochroną wspólnotowego, przeciwstawionego znaku towarowego w Polsce z dniem 1 maja 2004r. nie było kwestionowane przez uprawnionego. Przedmiotem niniejszego postępowania było natomiast zweryfikowanie prawidłowości udzielenia ochrony na sporny znak towarowy, w świetle pozostającej w mocy rejestracji wspólnotowego, przeciwstawionego znaku towarowego, chronionego z wcześniejszym pierwszeństwem. Na ocenę występującego między tymi znakami towarowymi podobieństwa - określonego w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., nie miała zatem wpływu okoliczność pozostawania w ochronie znaku towarowego zgłoszonego przed datą 1 maja 2004 r.
Uprawniony - skarżący złożył na powyższą decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę, w której wnosząc o uchylenie zaskarżonej decyzji, zarzucił naruszenie art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p. oraz art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 k.p.a. W uzasadnieniu podał, że stan faktyczny sprawy został przez organ wadliwie ustalony i nierozpatrzono całego materiału dowodowego. Niewłaściwie oceniono ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, zarówno w aspekcie cech podobieństwa przeciwstawionych znaków, jak i w aspekcie nieuwzględnienia we właściwy sposób istnienia należącej do skarżącego rodziny znaków towarowych, istotnie podobnych do spornego znaku. Zdaniem skarżącego organ odnosząc się do przyporządkowanych przeciwstawionemu znakowi towarów w klasie 29, wadliwie nazwana je jako "wyroby masarskie poza mięsem kaczki lub gęsi", w sytuacji, gdy przeciwstawiony znak faktycznie jest chroniony dla "wędlin bez mięsa kaczki lub gęsi". Zauważył, że zgłoszenie przeciwstawionego znaku zawiera towary ograniczone do wędlin (bez mięsa kaczek lub gęsi). Na potwierdzenie powyższego załączono do skargi poprawne określenie ww. towarów w każdym z trzech urzędowych, najbardziej popularnych języków. W ocenie skarżącego w ślad za takim określeniem towarów przyporządkowanych przeciwstawionemu znakowi, organ wadliwie uznał podobieństwo do towarów przyporządkowanych do spornego znaku, podobieństwo to uzasadniając tym, że: mięso, drób, konserwy mięsne, konserwy mięsno-warzywne, przetwory mięsno-warzywne, gotowe dania : mięsne i mięsno-warzywne, mają to samo przeznaczenie, warunki zbytu i krąg odbiorców finalnych, a nadto że ten krąg odbiorców tworzą osoby regularnie kupujące produkty spożywcze. Zdaniem wnoszącego skargę powyższa analiza dokonana przez organ była powierzchowna. Uznał, że o ile odbiorcami towarów (jak twierdzi organ) jest ten sam krąg odbiorców tj. osób regularnie kupujących produkty mięsne tzn. kupujących towary sygnowane konkretnym znakiem, to nie jest prawdopodobne by u tych kupujących mogło zaistnieć ryzyko pomyłki, co do pochodzenia nabytych towarów. Przeciętnym odbiorcą jest osoba właściwie poinformowana, dostatecznie uważna i rozsądna, świadomie dokonująca wyboru pomiędzy oferowanymi towarami. Takie rozumienie pojęcia "przeciętny odbiorca" wynika zarówno z orzecznictwa polskiego, jak i wspólnotowego. Skarżący stwierdził, że zasadnym wydaje się pogląd, że nabywca produktów mięsnych przed zakupem dokonuje rzetelnego rozeznania kto jest ich producentem, gdyż z producentem kojarzy jakość, świeżość i wartości smakowe danego produktu. Skarżący zarzucił Urzędowi Patentowemu RP, że ten nie rozpatrzył i nie wyjaśnił, dlaczego w ocenie podobieństwa towarów nie uwzględnił jego stanowiska odnośnie braku zasadności zakwalifikowania produktów mięsnych do tzw. towarów impulsowych, mimo że oprócz argumentacji skarżący powołał się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 1 czerwca 2005 r., sygn. akt VI S.A./Wa 2258/04, w uzasadnieniu którego Sąd odnoszącego się do sygnowania słodyczy stwierdził, że odbiorca m.in. artykułów spożywczych najczęściej nie analizuje bliżej znaku. Skarżący podkreślił, że słowo "najczęściej" nie oznacza, że wszystkie rodzaje artykułów spożywczych mają charakter produktów impulsowych, gdyż takiego charakteru nie mają produkty mięsne. W ocenie skarżącego dokonana przez organ ocena podobieństwa towarów, wskazuje na brak wnikliwej analizy podobieństwa towarów, na niewyjaśnienie stanu faktycznego i na nierozpatrzenie całego materiału dowodowego.
Skarżący zarzuca organowi, że nie wyjaśnił przyczyn, dla których nie uznał jako zasadne stanowiska skarżącego w aspekcie cech obydwu porównywanych znaków. W ramach oceny wizualnej znaków zbagatelizował wpływ postaci słowno-graficznej spornego znaku skarżącego na ocenę jego podobieństwa do przeciwstawionego znaku. Skarżący odnośnie wizualnej oceny znaków – dokonanej przez organ, zarzucił:
❖ nie odniesienie się w systemie oceny do postaci znaku sprzeciwiającego się - uczestnika postępowania;
❖ ocenianie tylko spornego znaku, przy braku wyczerpującego rozpatrzenia podobieństwa znaków;
❖ nie wyjaśnienie odmowy racji argumentom skarżącego, uzasadniającym brak podobieństwa między spornymi znakami;
❖ nie wyjaśnienie dlaczego dystynktywne jest tylko słowo MARKO, a dlaczego nie mają charakteru odróżniającego pozostałe elementy tworzące charakterystyczną słowno-graficzną postać, dlaczego znak ten nie będzie postrzegany przez konsumentów w całości, w całokształcie;
❖ nieuprawnioną, dyskredytującą ocenę słowno-graficznej postaci spornego znaku, wręcz skoncentrowaną na wykazaniu braku cech odróżniających;
❖ zmarginalizowanie grafiki spornego znaku, która łącznie ze słowem MARKO determinuje jego aspekt wizualny.
W zakresie oceny znaków na płaszczyźnie fonetycznej, skarżący zarzucił organowi, że ten:
❖ dokonał wadliwego rozpatrzenia materiału dowodowego, przez co błędnie ocenił różnice fonetyczne między spornymi znakami, w konsekwencji uznając, że różnic fonetycznych nie ma;
❖ wadliwie nie spostrzegł różnic fonetycznych, powstających przy odbiorze słuchowym jednego słowa wobec odbioru słuchowego trójliterowej zbitki liter oddzielonej myślnikiem od zbitki dwóch liter;
❖ zbagatelizował fakt, że myślnik ma charakter przerywnika fonetycznego;
❖ stwierdził identyczną fonetykę słowa: "MARKO" - stanowiącego podczas wymowy fonetyczną całość, charakterystyczną dla wymowy jednego słowa, wymawianych jako dwa odrębne człony słowne: "MAR" i "KO", oddzielone fonetycznym myślnikiem;
❖ bez uzasadnienia w odniesieniu do przeciwstawionego znaku, wadliwie skonstatował: "wydaje się, że rozbicie wyrazu ma niewielkie znaczenie i to tylko w odbiorze graficznym znaku, gdyż pokrywając się z podziałem sylabicznym, zachowuje tę samą dynamikę brzmienia, jaka występuje w słowie MARKO pisanym łącznie."
Skarżący wskazał, że jego zdaniem przykładem konieczności uwzględniania przy ocenie znaków faktu użycia myślnika między dwoma członami znaku, jest orzecznictwo europejskie, przykładowo Wyrok Sądu Unii Europejskiej z 24 maja 2011 r. w sprawie T-161/10.
Odnosząc się do oceny znaków w aspekcie konceptualnym skarżący uznał, że organ nie przedstawił analizy zmierzającej do jednoznacznego uznania cech podobieństwa. Stwierdził on najpierw, że słowo MARKO jest słowem o charakterze fantazyjnym, a następnie, że może wywoływać skojarzenia z męskim imieniem MAREK, oraz że bez znaczenia w sprawie jest fakt, że słowo MARKO pochodzi od imienia uprawnionego – skarżącego. Zarzucił, że Urząd Patentowy RP nie podjął próby wyjaśnienia stanu faktycznego sygnalizowanego przez niego w materiale dowodowym, że słowo "MARKO" pochodzi od jego imienia i że prowadzi on działalność gospodarczą od 1997 r. Organ nie wyjaśnił przyczyn uznania podobieństwa konceptualnego MAR - KO, słownego znaku uczestnika postępowania, nie wyróżniającego się jakimkolwiek znaczeniem i mającego postać zbitki liter tworzących dwa człony MAR - KO, do znaku kolorowego "MARKO", kojarzącego się z imieniem męskim MAREK, które to kojarzenie spostrzegł sam organ.
Skarżący zarzucił, że w sprawie nie wyjaśniono przyczyn, które były podstawą nie rozpatrzenia złożonego przez niego materiału dowodowego, wykazującego na brak ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, a w szczególności skojarzenia jego słowno-graficznego znaku "MARKO" ze słownym znakiem "MAR - KO" m.in. w zw. z "rodziną" używanych znaków towarowych skarżącego, istotnie podobnych do spornego znaku. Odwołując się do orzecznictwa i doktryny przypomniał zasadę, iż niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd musi być przedmiotem nie tylko całościowej oceny znaków, ale także uwzględniać wszystkie istotne czynniki stanu faktycznego, w tym uwzględniać tzw. "rodzinę" lub "serię" znaków zawierających element istotnego podobieństwa do znaku skarżącego. Uzasadnienie skarżonej decyzji nie wyjaśnia dlaczego i na jakiej podstawie prawnej pominięto fakt istnienia rodziny znaków towarowych skarżącego, używanych w Polsce od kilkunastu lat, na produktach mięsnych, zawierających jako elementy składowe znaki prawie identyczne ze spornym znakiem. Skarżący podkreślił, że kilkunastoletnia obecność na rynku polskim jego produktów mięsnych, sygnowanych znakiem towarowym łudząco podobnym do spornego znaku skarżącego, a także znakami zawierającymi jako elementy składowe znaki łudząco do niego podobne, nie może stwarzać niebezpieczeństwa ryzyka, o którym mówi art. 132 ust 2 pkt 2 p.w.p. Chodzi przecież o przeciętnego odbiorcę, czyli osobę właściwie poinformowaną, uważną i ostrożną, świadomie dokonującą wyboru pomiędzy sygnowanymi przez znaki produktami mięsnymi, a nadto odbiorcę od kilkunastu lat przyzwyczajonego do nabywania produktów sygnowanych kolorowym, graficznym znakiem, prawie identycznym ze znakiem skarżącego.
Skarżący zarzucił nadto, że w uzasadnieniu skarżonej decyzji brak jest wyjaśnień oraz przyczyn ,z powodu których organ nie uwzględnił i nie uzasadnił okoliczności, iż skarżący posiada prawo ochronne do krajowego znaku "MARKO WALICHNOWY". Zawarte w uzasadnieniu stanowisko ogranicza się do niezrozumiałego stwierdzenia, że dla sprawy ta "okoliczność nie ma znaczenia, gdyż skarżący nie kwestionował przeciwstawionego znaku "MAR – KO" po 1 maja 2004 r.".
W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy RP wniósł o oddalenie skargi, jako bezzasadnej. W jego ocenie podobieństwo oznaczeń w przedmiotowej sprawie nie ulega wątpliwości. Niezasadny jest zatem zarzut naruszenia art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Organ podał, że dokonując oceny podobieństwa towarów, do oznaczenia których przeznaczone są przeciwstawione znaki oparł się na tłumaczeniu przysięgłym (dostarczonym przez wnoszącego sprzeciw) towarów, do oznaczania których przeznaczono przeciwstawiony znak towarowy, a którego prawidłowości skarżący nie kwestionował. W związku z tym organ nie miał żadnych podstaw do przyjęcia innego znaczenia towarów niż to, które zostało ujęte w zaskarżonej decyzji. Jak zostało wyraźnie wskazane w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji (str. 5) w przedmiotowej sprawie podobieństwo między towarami zachodzić może tylko w odniesieniu do produktów mięsnych. Wobec tego - w ocenie organu, skarżący zdaje się nie zauważać, że wyroby masarskie (inaczej: wędliny), mieszczą się w kategorii produktów mięsnych i to właśnie ten fakt stanowił podstawę przyjęcia przez organ istnienia podobieństwa między porównywanymi towarami, podczas gdy zawartość (skład surowcowy) tych wędlin i wyłączenie z nich mięsa kaczki lub gęsi, stanowiły w tym przypadku kwestię drugorzędną, która nie przesądzała o istnieniu, bądź wykluczeniu podobieństwa towarów. Mając to na uwadze organ stwierdził, że odmienne zapatrywanie skarżącego na to, jak winien brzmieć w języku polskim wykaz towarów jest argumentem pobocznym, niemający znaczenia dla oceny podobieństwa porównywanych towarów.
Organ zarzucił skarżącemu, że ten w sposób nieuprawniony zniekształcił wnioski poczynione w skarżonej decyzji sugerując, iż za krąg odbiorców porównywanych towarów przyjęto osoby kupujące towary sygnowane konkretnym znakiem. Powyższe stwierdzenie nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji i dlatego należy uznać je za daleko idącą nadinterpretację, świadczącą o tym, iż skarżący dąży w ten sposób do przedstawienia własnej, korzystnej dla siebie oceny ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Urząd stwierdził, że wbrew twierdzeniom skarżącego, towary, do oznaczania których przeznaczony został sporny znak, poziom uwagi poświęcany ocenie nabywanych towarów będzie przeciętny, co nie przeszkadza temu, by był to konsument uważny i zorientowany. Są to bowiem towary kierowane do ogółu konsumentów, nabywane masowo i często, których zakup nie wymaga specjalnej wiedzy, nie są to też towary luksusowe, których nabyciu poświęca się szczególną, wzmocnioną uwagę.
Za niesłuszny zarzut organ uznał także ten, skierowany przeciwko dokonanej przez niego ocenie wizualnej. Jak wynika z akt sprawy spornemu oznaczeniu przeciwstawiono znak towarowy o charakterze słownym, trudno zatem mówić o możliwości dokonywania przez organ jakiejkolwiek pogłębionej oceny wizualnej wyrazu, co nie znaczy, że kwestia ta została zupełnie pominięta, zwłaszcza w świetle stwierdzenia, że myślnik występujący w tym oznaczeniu ma niewielkie znaczenie graficzne.
Niesłuszny jest również zarzut niewyjaśnienia stanu faktycznego w związku z twierdzeniem skarżącego, iż od jego imienia pochodzi słowo MARKO. Wbrew temu, co podnosi skarżący, organ odniósł się do tej kwestii.
Urząd Patentowy RP odnośnie oceny płaszczyzny konceptualnej spornego oznaczenia podał, że wbrew twierdzeniom skarżącego, uznanie oznaczenia za fantazyjne nie stało na przeszkodzie jednoczesnemu stwierdzeniu, iż słowo to może wywoływać skojarzenia z imieniem Marek. Ogólna ocena w tym zakresie, w tym podstawy pominięcia podnoszonej przez skarżącego relacji jego imienia do znaku towarowego, jak również konsekwencje tej oceny, tj. wpływ na postrzeganie znaku, zostały przedstawione w uzasadnieniu decyzji w sposób logiczny i wyczerpujący.
Odnośnie istnienia "rodziny" znaków towarowych skarżącego oraz cytowanego w skardze w związku z tym orzecznictwa wspólnotowego organ uznał, że nie miały i nie mogły mieć one wpływu na ocenę prawidłowości udzielenia ochrony na sporny znak towarowy. Jakkolwiek przywołane orzecznictwo w istocie odnosi się do "rodziny", czy też "serii" znaków towarowych, jednak dotyczy ono całkowicie odmiennego stanu faktycznego, tj. sytuacji, w której podmiot uprawniony do takiej "połączonej" grupy znaków, kwestionuje zgłoszony później podobny znak towarowy. Organ wyjaśnił, że w przypadku istnienia "rodziny" lub "serii" znaków towarowych prawdopodobieństwo wprowadzenia w błąd wynika z faktu, że konsument może błędnie ocenić pochodzenie czy źródło towarów oznaczanych kwestionowanym znakiem towarowym i niesłusznie założyć, że znak ten stanowi część tej rodziny czy serii znaków. Innym słowem, powyższe odnosi się do sytuacji odmiennej, niż będąca przedmiotem rozstrzygnięcia, tj. takiej, w której kwestionowany znak zarejestrowano mimo istnienia całej grupy wcześniejszych znaków podobnych innego podmiotu. W niniejszej sprawie podważane jest tymczasem udzielenie ochrony nie na znak należący do wnoszącego sprzeciw – uczestnika postępowania, lecz na kolejny znak wykazujący podobieństwo do wcześniejszych znaków przysługujących skarżącemu.
Mając na uwadze powyższe organ uznał za niezasadny zarzut naruszenia przepisów postępowania, tj. art. art. 7, 77 § 1, 80 oraz 107 § 3 k.p.a. Wbrew twierdzeniu skarżącego dokładnie zbadano przedmiotową sprawę oraz rozważono wszystkie argumenty skarżącego. Dokonana interpretacja przepisów, stanowiących podstawę rozstrzygnięcia w rozpatrywanej sprawie jest zgodna zarówno z ich brzmieniem oraz orzecznictwem sądowym. Także uzasadnienie podjętego rozstrzygnięcia skonstruowane zostało w taki sposób, iż objaśnia tok myślenia Urzędu Patentowego RP, zawiera oba podstawowe jego elementy, a mianowicie uzasadnienie prawne, które wskazuje przepisy mające zastosowaniowe w sprawie oraz uzasadnienie faktyczne zawierające wskazanie faktów, na których organ się oparł.
Na rozprawie przed Sądem skarżący złożył replikę, w której podał, że w odpowiedzi na sprzeciw jednoznacznie wskazał, że przeciwstawiony znak jest przeznaczony do sygnowania wędlin z wyłączeniem mięsa kaczek i gęsi, przez co wykazał inne – różne od tłumaczenia złożonego przez uczestnika postępowania, rozumienie towarów przyporządkowanych do przeciwstawionego znaku. Nadto w ocenie skarżącego organ nie zrozumiał jego stanowiska odnośnie kręgu odbiorców towarów, w konsekwencji czego w sposób niespójny wyraził się w odpowiedzi na skargę. Z jednej strony podał, że poziom uwagi jest przeciętny, po czym stwierdził, że taki przeciętny poziom nie przeszkadza w uznaniu konsumenta za uważnego i zorientowanego. Za nieuprawnioną w tym zakresie skarżący uznał tezę organu odnoszącą się do masowości i luksusowości towarów. Skarżący nie zgodził się z organem, że w niniejszej sprawie nie ma znaczenia istnienie rodziny/serii jego znaków towarowych, chronionych w Polsce od 1995 r. i 1999 r. i używanych na produktach mięsnych. Fakt ten stanowi istotny czynnik stanu faktycznego sprawy, który winien zostać uwzględniony przy całościowej ocenie niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd. Wskazał, że przez lata rozpropagował u polskich nabywców kojarzenie jego znaków ze sobą, jako producentem wyrobów mięsnych smacznych i jakościowo dobrych. Jednocześnie skarżący poinformował Sąd o tym, że uczestnik postępowania w toku niniejszego postępowania, zgłosił do ochrony wspólnotowy znak towarowy słowny MARKO, bez myślnika, przeznaczony do ochrony towarów w większości takich samych, jak przyporządkowane do spornego znaku.
Uczestnik postępowania nie zajął stanowiska w sprawie.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Przedmiotem rozpoznania przez Sąd była skarga na decyzję Urzędu Patentowego RP, która unieważniono prawo ochronne na znak towarowy "MARKO" w części, tj. w zakresie towarów ujętych w klasie 29: "mięsa; drobiu; konserw mięsnych; konserw mięsno-warzywnych; przetworów mięsno-warzywnych; gotowych dań: mięsnych i mięsno-warzywnych", a w pozostałym zakresie oddalił sprzeciw. Skarżący zarzucił zaskarżonej decyzji naruszenie przepisów prawa procesowego i materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, to jest art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p. poprzez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, co przejawiło się w błędnym: przyjęciu, że sporny znak towarowy słowno-graficzny "MARKO" jest podobny do wspólnotowego znaku towarowego słownego "MAR-KO"; stwierdzeniu podobieństwa towarów, dla których przeciwstawione znaki są przeznaczone (jednorodzajowość); uznaniu możliwości wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem wcześniejszym; pominięciu istnienia rodziny/serii znaków skarżącego. W konsekwencji przedmiotem oceny Sądu były głównie zarzuty naruszenia prawa materialnego - w szczególności art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p. oraz prawa procesowego - art. 7, 77, 80 i 107 k.p.a.
Na wstępie Sąd podziela przede wszystkim ocenę Urzędu Patentowego RP, że istotą instytucji znaku towarowego jest zdolność odróżniania towarów jednego przedsiębiorstwa, od towarów tego samego rodzaju innych przedsiębiorstw, w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego. W wyniku uzyskania prawa ochronnego na znak towarowy uprawniony otrzymuje wyłączne prawo do używania tego znaku w obrocie gospodarczym na terenie kraju, w odniesieniu do określonych towarów. Nie jest dopuszczalne udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy służący do oznaczania towarów tego samego rodzaju, jeżeli jest on podobny do znaku towarowego wcześniej zarejestrowanego na rzecz innego podmiotu, jeżeli w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego mógłby on wprowadzać odbiorców w błąd, co do pochodzenia oznaczanych nim towarów. Istnienie względnej przeszkody dla udzielenia oraz przesłanka do unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy, o której stanowi art. 132 ust. 2.pkt 2 p.w.p. stwierdza się zatem łącznie w oparciu o analizę trzech następujących elementów:
1. podobieństwa samych oznaczeń;
2. jednorodzajowości towarów do oznaczania, których służą te oznaczenia;
3. istnienia ryzyka wprowadzenia odbiorcy w błąd, co do pochodzenia towarów, ocenianego w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego.
Naruszenie prawa ochronnego następuje poprzez używanie takiego samego lub podobnego znaku do oznaczania towarów tego samego rodzaju, jeśli w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego znak ten mógłby wprowadzać w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów. Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców, co do pochodzenia towarów jest wypadkową podobieństwa towarów i podobieństwa oznaczeń. Podobieństwo zachodzi wówczas, gdy w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego wprowadza w błąd kupującego. Możliwość wprowadzenia w błąd należy rozumieć jako istnienie ryzyka pomyłki. O niebezpieczeństwie wprowadzenia w błąd, a więc o istnieniu ryzyka konfuzji można mówić wtedy, gdy podobieństwo znaków i towarów sprzyja mylnemu wyobrażeniu odbiorców o źródle ich pochodzenia.
Hipoteza normy zawartej w art. 132 ust. 2 pkt. 2 p.w.p. wskazuje na konieczność przeprowadzenia trójstopniowego badania następujących przesłanek:
1. identyczność lub podobieństwo przeciwstawionych znaków – w niniejszym przypadku krajowego, słowno-graficznego znaku MARKO, zgłoszonego do ochrony w 2007 r. oraz wspólnotowego, słownego znaku MAR-KO, chronionego od 2004 r.;
2. identyczność lub podobieństwo towarów – przeciwstawione znaki przeznaczone są do ochrony towarów z tej samej klasy 29 – przy czym szczegółowe porównanie nastąpi w dalszej części uzasadnienia;
3. prawdopodobieństwo powstania wśród części odbiorców błędu, polegającego na skojarzeniu między znakami.
Zarówno orzecznictwo, jak i doktryna, zgodnie wskazują na konieczność porównania wykazów towarów i usług analizowanych oznaczeń przed rozpoczęciem porównywania oznaczeń. Zasada ta, z pewnymi wyjątkami (np. znaki renomowane, przy czym w niniejszej sprawie to nie ma miejsca), ma uniwersalny charakter. W "Komentarzu do ustawy Prawo znaków towarowych" (Warszawa 1997, str. 84) R. Skubisz podkreśla, że "problem jednorodzajowości (podobieństwa) towarów stanowi kwestią rozstrzyganą przed badaniem podobieństwa oznaczeń. Dopiero stwierdzenie jednorodzajowości towarów uzasadnia rozpoczęcie badania podobieństwa oznaczeń. Używanie bowiem nawet identycznych oznaczeń dla towarów niepodobnych nie wywołuje ryzyka wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów". Według wskazań metodycznych R. Skubisza (R. Skubisz, Metodyka ustalania niebezpieczeństwa wprowadzania w błąd, co do pochodzenia towarów (art. 132 ust. 2 pkt 2 PrWłPrzem). Tezy, w: Wybrane zagadnienia z zakresu prawa własności przemysłowej, prawa farmaceutycznego i transportu, 2-21 października 2010 r., Pułtusk), ocena powstania niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, ze względu na kolizję znaku towarowego z późniejszym pierwszeństwem (w rozpatrywanej sprawie znak towarowy słowno-graficzny MARKO zgłoszony w 2007 r.) i znaku z wcześniejszym pierwszeństwem (znak towarowy słowny MAR-KO z pierwszeństwem od 2004 r.), wymaga przeprowadzenia, we wskazanej kolejności, następujących czynności:
1. ustalenia istnienia/nieistnienia, w wyniku odpowiedniego badania, identyczności lub podobieństwa towarów objętych przeciwstawionymi znakami;
2. ustalenia istnienia/nieistnienia, w wyniku odpowiedniego badania, identyczności lub podobieństwa samych przeciwstawionych znaków;
3. ustalenia istnienia/nieistnienia, w wyniku odpowiedniego badania, rozpoznawalności znaku z wcześniejszym pierwszeństwem;
4. ustalenia istnienia/nieistnienia pozostałych istotnych czynników, poprzez wszechstronną ocenę wszystkich okoliczności, w toku oceny niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd;
5. ustalenia faktu istnienia/nieistnienia, na podstawie powyższych czynników, niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd, co do pochodzenia.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w uzasadnieniu wyrok z 17 marca 2008 r., sygn. akt VI SA/Wa 1332/07, powołując się na judykaty Sądu Pierwszej Instancji, stwierdził, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem przy ocenie podobieństwa towarów i usług należy mieć na uwadze wszystkie istotne czynniki, które charakteryzują wzajemny stosunek tych towarów i usług. Czynniki te obejmują między innymi charakter towarów, ich przeznaczenie, sposób użytkowania, jak również to czy konkurują ze sobą, czy też wzajemnie się uzupełniają.
Odnosząc się do analizy towarów, do oznaczania których są przeznaczone przedmiotowe znaki, Sąd podzielił ocenę Urzędu Patentowego RP. Jak już wskazano na wstępie rozważań oba przeciwstawione znaki służą do oznaczania towarów ujętych w tej samej klasie 29, przy czym sporny znak służy do oznaczania towarów takich jak: "mięso; drób; konserwy mięsne; konserwy warzywne; konserwy mięsno-warzywne; konserwy rybne; przetwory warzywne; przetwory mięsno-warzywne; warzywa suszone; gotowe dania: mięsne, warzywne i mięsno-warzywne", a przeciwstawiony znak obejmuje towary takie jak: "wyroby masarskie poza mięsem kaczki lub gęsi." Wobec tego zestawienia należy uznać, że organ analizując zakresy ochrony kolizyjnych znaków, tj. wykazy towarów, właściwie stwierdził, istnienie podobieństwa między towarami tylko w odniesieniu do produktów mięsnych. Znak towarowy MAR-KO otrzymał bowiem ochronę jedynie dla wyrobów masarskich poza mięsem kaczki lub gęsi, czyli dla produktów mięsnych częściowo przetworzonych, podczas gdy sporny znak towarowy przeznaczony jest m.in. do oznaczania mięsa, drobiu, konserw mięsnych, konserw mięsno-warzywnych, przetworów mięsno-warzywnych, gotowych dań: mięsnych i mięsno-warzywnych. O podobieństwie ww. produktów świadczy ich przeznaczenie, warunki zbytu oraz krąg odbiorców finalnych. Wszystkie one należą do grupy artykułów spożywczych mięsnych, nabywanych bezpośrednio, łatwo dostępnych dla przeciętnego odbiorcy oraz służących zaspokajaniu tych samych podstawowych potrzeb żywieniowych. Kierowane są one do tego samego, szerokiego kręgu konsumentów, tj. osób regularnie kupujących produkty spożywcze. Urząd Patentowy RP przyjął, że surowce używane do produkcji tych towarów są także zbieżne, tak jak warunki wytwarzania, przechowywania i zbytu. Za nie bez znaczenia uznał również sposób oferowania tego rodzaju produktów przez dystrybutorów (hurtownie, sklepy detaliczne) i umiejscowienia ich w wyznaczonych punktach sprzedaży. Charakter tych artykułów żywnościowych decyduje o tym, iż zazwyczaj są one eksponowane przez sprzedawców w chłodziarkach i na regałach sklepowych o regulowanej temperaturze.
Urząd Patentowy trafnie podkreślił, iż towary z obu przeciwstawionych znaków są nabywane w tych samych punktach sprzedaży, tj. sklepach, supermarketach, na tych samych półkach, a nabywcą jest przeciętny odbiorca. Wyroby masarskie stanowią popularny produkt spożywczy, nabywany przez szeroki krąg konsumentów. W konsekwencji Sąd podzielił ocenę Urzędu Patentowego RP, że porównywane towary mają identyczne przeznaczenie, krąg odbiorców, sposób ich sprzedaży. Znajdują się często obok siebie w ofercie sprzedaży podmiotów sprzedających, korespondują ze sobą i się uzupełniają. W związku z powyższym Urząd Patentowy RP trafnie stwierdził, że spełniona jest przesłanka podobieństwa towarów.
Na tle stwierdzonego podobieństwa towarów organ dokonał oceny podobieństwa przedmiotowych znaków na płaszczyźnie wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej, opierając się na ogólnym wrażeniu, jakie oznaczenia te wywierają, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. W ocenie Sądu, organ trafnie ocenił podobieństwo znaków, według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic, które zresztą nie wykluczają podobieństwa tych znaków. I tak gdy różnice są dominujące - ryzyko pomyłki jest mało prawdopodobne, a zatem podobieństwo w rozumieniu ustawy Prawo własności przemysłowej nie zachodzi. Gdy dominują cechy wspólne, to choć różnice istnieją, kupujący może być wprowadzony w błąd. Zgodnie z niekwestionowanym w orzecznictwie i doktrynie poglądem, znaki towarowe porównuje się całościowo, jednakże ze szczególnym uwzględnieniem elementów o charakterze dominującym. Oceny podobieństwa oznaczeń dokonuje się z uwzględnieniem ich dystynktywnych i dominujących elementów, pomijając drobne lub nieistotne różnice między nimi. Organ przedstawił wygląd przeciwstawionych oznaczeń, wskazał, że dominującym ich elementem wspólnym jest słowo "MARKO" pisane łącznie – w przypadku spornego znaku, oraz pisane z myślnikiem - w przypadku wspólnotowego znaku. Wyjaśnił na czym polega zbieżność tego elementu. Nadto podał dlaczego graficzna część spornego znaku nie może być uznana za decydujący element odróżniający.
Sąd podzielił ocenę Urzędu Patentowego RP, że w rozpatrywanej sprawie podobieństwo oznaczeń nie ulega wątpliwości. Za prawidłowe należało też uznać stanowisko, iż w przypadku porównywania znaków kombinowanych, np. słowno-graficznych, co ma miejsce w rozpatrywanej sprawie, konieczna jest ocena podobieństwa wszystkich elementów porównywanych oznaczeń. Organ właściwie przy tym postąpił i ocenił podobieństwo elementów słownych przeciwstawionych znaków, które mają decydujące znaczenie.
Organ zasadnie stwierdził, że głównym elementem porównywanych znaków, tj. znaku MARKO i MAR-KO, jest napis, grafika spornego znaku stanowi tylko ozdobę napisu, a w rozpatrywanej sprawie to warstwa słowna, z której składają się obydwa znaki, jest ich cechą bardzo silną. Sąd podziela tę ocenę Urzędu. Podkreślenia też wymaga, że Urząd Patentowy RP wprost stwierdził, że występujące w omawianych znakach słowa, w odniesieniu do towarów, do oznaczania których są przeznaczone, mają charakter fantazyjny. Jest to istotne zarówno z punktu widzenia odbiorców (fantazyjny znak łatwiej zostaje w pamięci klientów), jak i obiektywnej możliwości zwiększenia konfuzji (znaki seryjne, nowa wersja dotychczasowego oznaczenia, "odświeżenie" nowej marki na rynku). Sąd podziela też ocenę Urzędu, że próba analizy znaczenia obu znaków przez skarżącego jest bezcelowa, gdyż złożenia wyrazowe w obu oznaczeniach mają charakter fantazyjny, i tak będą przez konsumentów odbierane. Nie ma więc przy tym znaczenia to, co podnosi skarżący, mianowicie fakt skojarzenia tego oznaczenia z imieniem Marek oraz to, że imię to jest jego imieniem. Dla przeciętnego odbiorcy warstwa znaczeniowa ma drugorzędne znaczenie; istotne jest pierwsze skojarzenie, jakie oba znaki wywołują, mianowicie ich zbieżność w sferze wizualnej i fonetycznej powoduje, iż oba oznaczenia można uznać za podobne. Sąd zauważa w tym miejscu, że nabywający towar z zasady nie ma możliwości porównania obydwu znaków w tym samym czasie. Chodzi przecież o ocenę pewnego wrażenia, jakie wywiera na kupującym znak. Dla nabywcy decydujące znaczenie mają zbieżne elementy obu oznaczeń.
Stwierdzając więc podobieństwo towarów w zakresie wyrobów masarskich oraz podobieństwo spornego znaku ze wspólnotowym znakiem zarejestrowanym ze wcześniejszym pierwszeństwem Urząd Patentowy RP zasadnie uznał – w ocenie Sądu, że zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia ze znakiem wcześniejszym.
Ostatnią badaną przesłankę stanowi prawdopodobieństwo powstania wśród części odbiorców błędu polegającego na skojarzeniu znaków. Istotne znaczenie ma w tym przypadku kwestia ogólnego wrażenia przeciwstawionych oznaczeń, jakie wywołują one na potencjalnym konsumencie oraz zwykłe warunki obrotu gospodarczego. Dla nabywcy towarów oznaczonych danym znakiem, decydujące znaczenie mają ich elementy zbieżne, a dla stwierdzenia podobieństwa oznaczeń nie jest konieczne rzeczywiste pomylenie znaków przez odbiorców. Wystarczy bowiem, że wystąpi jedynie takie prawdopodobieństwo.
Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd polega na możliwości błędnego, nie odpowiadającego rzeczywistości, przypisania przez przeciętnego odbiorcę uprawnionemu z rejestracji danego towaru ze względu na nałożony na niego znak. Niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd jest tym większe, im większą zdolność odróżniającą posiada znak z wcześniejszym pierwszeństwem oraz bardziej podobne są towary opatrzone porównywanymi znakami. Jednakże przy identyczności oznaczeń, jak również przy tak dużym podobieństwie towarów, istnieje bardzo duża możliwość pomylenia, bądź też skojarzenia obu znaków nawet dla profesjonalisty. W świadomości nabywcy powstaje związek określonego produktu ze znakiem na niego nałożonym. Możliwość wprowadzenia nabywców w błąd, co do pochodzenia oznaczonych podobnymi znakami produktów wzrasta ze stopniem podobieństwa tych ostatnich. W związku z czym nabywca może przyjąć, że właścicieli tak podobnych oznaczeń łączą związki organizacyjno-prawne. Pojawienie się w obrocie znaku podobnego może sugerować, że oznaczenie stanowi jedynie odmianę wcześniej zarejestrowanego znaku towarowego i pochodzi od tego samego podmiotu, co nie odpowiada w niniejszej sprawie prawdzie. Jest to tym bardziej niebezpieczne, gdyż oba znaki przeznaczone są dla tych samych towarów. W przypadku, gdy oznaczenia są aż tak do siebie podobne i przeznaczone są dla takich samych towarów, nie można wykluczyć pomyłek wśród nabywców tych towarów, którzy nie zawsze przed dokonaniem wyboru usługodawcy analizują strukturę znaku towarowego.
Na koniec - mając powyższe na uwadze, Sąd stwierdza, że organ prawidłowo przyjął, że na wynik niniejszej sprawy żadnego wpływu nie miał fakt, że skarżący od 1995 r. posiada prawo ochronne do słowno-graficznego znaku towarowego MARKO WALICHNOWY (m.in. dla mięsa i drobiu oraz wyrobów mięsno-warzywnych). Urząd Patentowy RP właściwie zauważył, że po pierwsze objęcie ochroną wspólnotowego, przeciwstawionego znaku towarowego w Polsce od 2004 r. nie było nigdy kwestionowane przez skarżącego, a po drugie przedmiotem niniejszego postępowania było zweryfikowanie prawidłowości udzielenia ochrony na sporny słowno-graficzny znak towarowy MARKO, w świetle pozostającej w mocy rejestracji wspólnotowego, przeciwstawionego znaku towarowego słownego MAR-KO, chronionego z wcześniejszym pierwszeństwem. Na ocenę występującego między tymi znakami towarowymi podobieństwa - określonego w art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p., nie miała zatem wpływu okoliczność pozostawania w ochronie znaków towarowych zgłoszonych przez skarżącego przed 2004 r.
Ponadto oceniając zaskarżoną decyzję Sąd nie stwierdził żadnych innych uchybień, których istnienie powinien uwzględnić z urzędu.
W tym stanie rzeczy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. 2012 r., poz. 270) orzekł jak w sentencji wyroku.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 26.07.2026. · Źródło