3 CR 941/61

WyrokIzba Cywilna1962-10-05

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy przedsiębiorstwo górnicze ponosi odpowiedzialność za szkody powstałe w wyniku robót górniczych, które nie są szkodami górniczymi w ścisłym tego słowa znaczeniu, a wynikają z obniżenia terenu i uszkodzenia infrastruktury?
Ratio decidendi
Przedsiębiorstwo górnicze ponosi odpowiedzialność za szkody, które są normalnym następstwem wywołanego pracami górniczymi obniżenia się terenu i uszkodzenia infrastruktury, nawet jeśli nie są to szkody górnicze w ścisłym rozumieniu prawa górniczego. Odpowiedzialność ta wynika z przepisów o czynach niedozwolonych (art. 152 k.z.) oraz z przepisów prawa górniczego rozszerzających odpowiedzialność.
Stan faktyczny
Powód dochodził od Kopalni Węgla Kamiennego odszkodowania za szkody w domu i warsztacie mechanicznym, spowodowane obniżeniem terenu w wyniku robót górniczych, co doprowadziło do zalania i uszkodzenia instalacji. Pozwana Kopalnia podnosiła zarzuty dotyczące zrzeczenia się roszczeń, przedawnienia oraz odpowiedzialności innych podmiotów za usunięcie szkód. Sąd Wojewódzki zasądził część dochodzonej kwoty.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję pozwanej, utrzymując w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego zasądzający odszkodowanie na rzecz powoda.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia S. Białek (sprawozdawca). Sędziowie: F. Szczepański, K. Lipiński.SentencjaSąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 18 maja 1962 r. sprawy z powództwa Eugeniusza Sz. przeciwko Kopalni Węgla Kamiennego w S. o zapłatę, na skutek rewizji pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 14 września 1960 r.,rewizję oddalił.Uzasadnienie faktycznePowód domagał się zasądzenia od pozwanej Kopalni kwoty 268.120 zł, ograniczonej w toku sprawy do 235.863 zł. Twierdził, że na skutek prowadzonych przez Kopalnię robót górniczych obniżył się znacznie teren, na którym stoi jego dom. W następstwie tego doszło w roku 1951 do uszkodzenia nur wodociągowych i kanalizacyjnych i zalania wodą dolnych partii budynku, w szczególności suteren, w których powód prowadził warsztat mechaniczny i wytwórnię lodów. Stan taki przeciągał się latami i aczkolwiek powód uruchomił pompy, a urządzenie warsztatu, które dało się usunąć, przeniósł w inne miejsce, powstały szkody w urządzeniach i materiałach. Szkody te powód ocenił na kwotę podaną w pozwie.Pozwana wniosła o oddalenie powództwa i zarzuciła, że powód jako właściciel nieruchomości zapisany w księdze wieczystej zrzekł się wszelkich pretensji do odszkodowania za ewentualne szkody górnicze, jakie mogłyby powstać na jego gruncie i w budynkach. Pozwana Kopalnia nie odpowiada poza tym za szkody wywołane robotami górniczymi prowadzonymi przed rokiem 1938 i przez okupanta.Według obliczeń Działu Mierniczego pozwanej procentowy podział odbudowy przedstawiał się w ten sposób, że na odbudowę przedwojenną i okupacyjną przypada 44%, a na odbudowę powojenną 56%. Na tej też podstawie pozwana uznała w listopadzie 1951 r., że wartość strat w urządzeniu warsztatowym powoda wskutek zalania wodą w kwietniu 1961 r. wyniosła kwotę 5.185 zł i wedle wyliczenia procentowego wypłaciła powodowi odszkodowanie w wysokości 2.898 zł, co stanowi 56%. Powód sam ponosi winę za powstanie szkody, gdyż zdając sobie sprawę, że odwodnienie terenu, na którym stał budynek warsztatu, nastręcza duże trudności, nie przeniósł warsztatu w inne miejsce, lecz prowadził go dalej w dotychczasowym pomieszczeniu przez szereg lat. Pozwana zaś nie mogła uwzględnić żądania powoda wybudowania budynku warsztatu w innym miejscu ani też odwodnienia terenu, gdyż obowiązek ten do niej nie należał. Zarządzenie Prezydium Rady Ministrów oraz Ministrów: Finansów, Gospodarki Komunalnej, Hutnictwa i Górnictwa z dnia 30.V.1952 r. (Mon. Pol. A-48, poz. 657) nie przewiduje zresztą wykonania inwestycji zastępczych w obiektach nie należących do wykonawców narodowych planów gospodarczych, w związku z czym pierwotne orzeczenie Prezesa MRN w S., postanawiające wzniesienie pomieszczenia zastępczego, zostało następnie uchylone na skutek odwołania pozwanej przez Odwoławczą Komisję do Spraw Górniczych, która ostatecznie nakazała odwodnienie i skotwienie budynku, przemurowanie fundamentów, schodów, naprawienie garażu i szop. Orzeczenie to nie dotyczyło szkód w warsztacie, które nie są szkodami górniczymi w rozumieniu prawa górniczego. Pozwana nie mogła jednak wykonać ani inwestycji zastępczej, ani odwodnienia nieruchomości, skoro obowiązek ten - stosownie do art. 62 prawa górniczego - należał do Prezydium MRN w S. Pozwana zarzuciła też przedawnienie roszczenia powoda.Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda 136.739 zł 69 gr z prawnymi odsetkami, w pozostałej zaś części powództwo oddalił i zniósł wzajemnie koszty procesu. Okoliczność, że na skutek obniżenia się terenu nastąpiło zalanie wodą piwnic i suteren w domu powoda, jest niesporna. Rozmiar i wartość szkód, jakich w związku z tym powód doznał w urządzeniu warsztatu mechanicznego i w materiach, Sąd ustalił na podstawie opinii biegłych-inżynierów, E. i R., którzy poza tym stwierdzili związek między eksploatacją przez pozwaną pokładu nr 620 a obniżeniem się terenu, co z kolei wywołało szkody. Z zestawienia szkód sporządzonego przez biegłych Sąd wyłączył jednak szkody w wytwórni lodów, która nie należała do powoda, lecz do jego syna i z tego tytułu odliczył z ustalonego przez biegłych odszkodowania kwotę 30.755 zł 90 gr. Sąd nie uznał również za uzasadnione powództwa o odszkodowanie za przedmioty, które w czasie szacowania szkód przez biegłych nie istniały, a zatem biegli ich nie widzieli. Suma tych pozycji daje kwotę 66.289 zł. Sąd oddalił wreszcie powództwo o zwrot wartości zainstalowanych przez powoda pomp, tj. kwoty 11.079 zł 11 gr, albowiem powód posiada pompy i użytkuje je. Z kwoty 235.863 zł 69 gr, do której powód powództwo - stosownie do skorygowanego szacunku biegłych - ograniczył, Sąd Wojewódzki odliczył w ten sposób łącznie 108.124 zł 01 gr, a resztę zasądził na rzecz powoda. Zasądzona kwota obejmuje zatem: zwrot kosztów instalacji pomp - poza wartościami, które powód posiada i użytkuje (11.079 zł 11 gr), szkody w urządzeniu mechanicznym warsztatu (strugarka, tokarka, spawarka, szlifierka i inne), koszty demontażu i przeniesienie zdemontowanego urządzenia w inne miejsce, wartość zniszczonego urządzenia (tokarka, spawarka, plac, stoły) oraz różne nakłady.Zarzuty strony pozwanej Sąd uznał za nieuzasadnione. I tak, jeżeli chodzi o przedawnienie, to według oceny Sądu Wojewódzkiego przerwało je uznanie roszczenia w dniu 30.IV.1957 r. w postępowaniu przed Okręgową Komisją do Spraw Szkód Górniczych przez pełnomocnika strony pozwanej, a przedtem jeszcze wniesienie pozwu przez powoda w roku 1956.Wbrew zarzutom rewizji powód nie zrzekł się dochodzonego roszczenia, gdyż oświadczenie jego, złożone jeszcze przed wojną, na które pozwana się powołuje, dotyczy szkód, jakie wówczas już istniały. Na odpowiedzialność pozwanej za szkody nie wpływa też, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, okoliczność, że do usunięcia szkód górniczych zobowiązane było właściwe prezydium rady narodowej, albowiem obowiązek ten ciążył przede wszystkim na pozwanej i ona też zawsze ponosiła koszty. Pozwana odpowiada zatem również za szkody, które narastały w ciągu lat na skutek stałego zalewania wodą nieruchomości i mieszczącego się w niej warsztatu z powodu braku odpowiedniego urządzenia odwadniającego. Sąd nie dopatrzył się tego, by - jak twierdziła strona pozwana - powód przyczynił się do powstania szkody przez nie wyrażenie zgody na remont, albowiem planowane roboty nie wywierały żadnego wpływu na zawilgocenie.Wyrok zaskarżyła tylko strona pozwana (rewizja powoda została mu zwrócona). Skarżąca wnosi o zmianę wyroku w części uwzględniającej powództwo i o oddalenie powództwa w całości, zarzucając naruszenie prawa materialnego (art. 54 i art. 62 prawa górniczego z roku 1953 oraz artykułów 283 § 1 k.z. i art. 11 p.o.p.c.) oraz sprzeczność ustaleń z materiałem zebranym w sprawie.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Trafnie wywodzi się w rewizji, że szkoda, która jest przedmiotem tego procesu, nie jest szkodą górniczą. W sprawie bowiem nie chodzi o szkody w nieruchomości czy jej częściach składowych w znaczeniu art. 4 prawa rzeczowego (art. 54 prawa górniczego z 6.V.1953 r. - Dz. U. Nr 39, poz. 113 z późniejszymi zmianami). Niemniej jednak Kopalnia odpowiada także za szkody wyłuszczone przez powoda, albowiem przepis art. 54 i nast. prawa górniczego nie zwęża odpowiedzialności za szkody spowodowane ruchem Kopalni jako przedsiębiorstwa, ale w zakresie szkód górniczych (sensu stricto) rozszerza ją analogicznie do przepisów z art. 31 prawa rzeczowego.Podobnie zatem, jak to ma miejsce w wypadku odpowiedzialności właściciela nieruchomości z art. 31 prawa rzeczowego, również i Kopalnia odpowiada za inne szkody z mocy przepisów o czynach niedozwolonych, a jako przedsiębiorstwo zmechanizowane i posługujące się materiałami wybuchowymi - również z mocy przepisów art. 152 k.z.Do takich jednak szkód, nie będących zarazem szkodami górniczymi w rozumieniu art. 54 prawa górniczego (według dawniejszej numeracji), nie odnosiły się nie tylko przepisy o wyłączeniu drogi sądowej, jak to trafnie wywodzi się w rewizji, lecz także i inne dotyczące usuwania szkód górniczych, w tym w szczególności również powoływany przez pozwaną art. 62 prawa górniczego (według numeracji sprzed noweli z 16.XI.1960 r. - Dz. U. Nr 52, poz. 302).Ten ostatni przepis (art. 62) mógł prowadzić w sytuacjach takich, jak w sprawie niniejszej, do komplikacji na pewno przez ustawodawcę nie zamierzonych, mianowicie do zatarcia granic normalnego związku przyczynowego między szkodą a ruchem kopalni, który ją wywołał, co oczywiście rzutuje na rozmiar odpowiedzialności kopalni (przepis ten został też zmieniony ustawą z 16.XI.1960 r. - Dz. U. Nr 52, poz. 302).Na tym właśnie zatarciu granic normalnego związku przyczynowego pozwana opiera swą obronę. Twierdzi więc, że za szkodę nie odpowiada, gdyż usunięcie przyczyny zawilgocenia należało z mocy art. 62 prawa górniczego nie do niej, lecz do Prezydium MRN w S. Pozwana przeoczyła jednak, że obowiązek właściwego prezydium musiało poprzedzić orzeczenie komisji do spraw szkód górniczych, ustalające między innymi (art. 68 prawa górniczego w dawnej numeracji) sposób i zakres naprawienia szkody. Pierwsze takie orzeczenie z 13.VII.1954 r., stwierdzające również potrzebę wzniesienia zastępczego pomieszczenia dla warsztatu, pozwana Kopalnia co do tego właśnie szczegółu zaskarżyła i uzyskała uchylenie tego punktu, orzeczenie zaś, nakładające obowiązek urządzenia odwodnienia nieruchomości powoda przez wybudowanie przepompowni (orzeczenie Odwoławczej Komisji do spraw Szkód Górniczych w Urzędzie Rady Ministrów), zapadło dopiero 7.VIII.1956 r. Wykonanie tego orzeczenia uległo, jak to wynika z urzędowej korespondencji dołączonej do akt Nr 284/55/szk., dalszej poważnej zwłoce, wywołanej potrzebą sporządzenia odpowiedniej dokumentacji i zaplanowanie robót. W całym tym okresie szkoda powodowana trwającym naporem wód gruntowych na pomieszczenie warsztatu powoda stale narastała. Nie może to oczywiście iść na rachunek ani powoda, ani prezydium miejscowej rady narodowej. Za szkodę odpowiada pozwana, gdyż nie ulega wątpliwości, że szkoda jest normalnym następstwem wywołanego pracami górniczymi obniżenia się terenu i zniszczenia kanalizacji na tym odcinku, co wobec istniejącego poziomu kanalizacji miejskiej nie dało się już naprawić inaczej, jak tylko przez urządzenia przepompowni.To, co wyżej przytoczono, wywiera wpływ nie tylko na ocenę odpowiedzialności pozwanej Kopalni (a nie prezydium rady narodowej) za całą szkodę, jakiej powód doznał w urządzeniu warsztatu mechanicznego i materiałach, ale i na ocenę zarzutu przedawnienia.Pozwana słusznie w tym względzie zarzuca, że przerwa przedawnienia możliwa jest tylko w czasie biegu przedawnienia. Należy jednak wyjaśnić, że zgodnie z wykładnią przyjętą w judykaturze już od wielu lat - uznanie roszczenia po przedawnieniu uważa się za skuteczne prawnie zrzeczenie się zarzutu przedawnienia. Poza tym, co do roszczenia odszkodowawczego powoda, to należy mieć na uwadze, że powstawało ono w miarę narastania szkody, a proces narastania trwał nieprzerwanie przez cały czas, w którym istniała i działała przyczyna. Trudno więc w tych warunkach podzielić szkodę zależnie od okresów, w których ona powstała, oddziaływanie bowiem przyczyny szkody mogło być niejednakowo intensywne w całym okresie, a stopień tej intensywności zależał również od stanu odporności materiału, na który wilgoć działa. To wszystko, a nadto zmiany w stanie prawnym (do 1.III.1953 r. - Prawo górnicze z 29.XI.1930 r. - Dz. U. Nr 85, poz. 654; od 1.III.1953 r. - Prawo górnicze z 6.V.1953 r. - Dz. U. Nr 39, poz. 113 ze zmianami istotnymi z 21.X.1954 r. - Dz. U. Nr 54, poz. 224 i z 16.XI.1960 r. - Dz. U. Nr 52, poz. 302), które z braku judykatury i komentarzy (Prawo górnicze w opracowaniu Płodowskiego pojawiło się dopiero w 1960 r.) powodowały niepewność zarówno co do zakresu odpowiedzialności za szkody powstałe wskutek robót górniczych, jak i co do właściwości władz powołanych do orzekania o odszkodowaniu - uzasadniają nadto nieuwzględnienie zarzutu przedawnienia z mocy art. 3 p.o.p.c., albowiem w okolicznościach sprawy czynienie użytku z tego zarzutu naruszałoby zasady współżycia.Z tych względów nieistotne już jest zagadnienie, czy radca prawny strony pozwanej, który w dniu 30.IV.1957 r. w postępowaniu przed Okręgową Komisją do Spraw Szkód Górniczych uznał roszczenie powoda, miał wystarczające pełnomocnictwo do zastępstwa pozwanej Kopalni, aczkolwiek także i w tym zakresie ustalenia Sądu Wojewódzkiego oraz ich prawną ocenę należy uznać, wbrew wywodom rewizji, za niewadliwą. Trafnie w szczególności podkreślono w uzasadnieniu wyroku prawne znaczenie czynności podjętych przez powołany do tego organ pozwanej, a zmierzających do wykonania ugody zawartej przez ówczesnego radcę prawnego pozwanej (art. 43 p.o.p.c.).W świetle dotychczasowych rozważań za nieuzasadnione należy uznać główne zarzuty skarżącej co do przedawnienia i co do jej nieodpowiedzialności w granicach, w których usunięcie szkodliwych skutków obniżenia się terenu należało w myśl przepisów, jakie obowiązywały do czasu wejścia w życie ustawy z 16.XI.1960 r. (Dz. U. Nr 52, poz. 302) do prezydium miejskiej rady narodowej.Nie jest też uzasadniony i dalszy zarzut, że pozwana szkodę powstałą w majątku powoda wyrównała już w listopadzie 1951 r., płacąc mu 2.858 zł. Według treści dotyczącego tej zapłaty pisma pozwanej z 26.II.1951 r., kwota wypłacona wówczas powodowi była wynagrodzeniem innych szkód, a nie tych, za które powód obecnie żąda odszkodowania.W zarzucie tym mieści się jeszcze dalszy zarzut, mianowicie ten, że pozwana nie odpowiada za całą szkodę, albowiem do jej powstania przyczyniły się w znacznej mierze prace górnicze prowadzone jeszcze przed wojną i w czasie okupacji, a zatem przez inny podmiot. W tym względzie należy wskazać na przepis art. 53 (dawniej 63) prawa górniczego, według którego do naprawienia szkody górniczej obowiązane jest przedsiębiorstwo eksploatujące złoże w dniu ujawnienia się szkody. Przepis ten stwarza niewzruszalne w stosunku do poszkodowanego domniemania, że szkoda pozostaje w normalnym związku przyczynowym z tą właśnie ostatnią eksploatacją. Zasada ta obowiązuje (brak bowiem jakichkolwiek usprawiedliwionych względów do wyeliminowania jej) również co do roszczeń o wynagrodzenie szkód, które są następstwem szkód górniczych nie mieszczących się w ramach art. 54 (obecnie 41) prawa górniczego.Z tych względów, gdy poza tym szczegółowe pozycje składające się na sumę zasądzonego odszkodowania nie były przez skarżącą kwestionowane - Sąd Najwyższy rewizję oddalił z mocy art. 383 k.p.c.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 62art. 54art. 11art. 4art. 31art. 152art. 68art. 3art. 43art. 53art. 383 KPC§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.