I CR 138/87

WyrokIzba Cywilna1987-03-07

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy rozpowszechnienie w Dzienniku Telewizyjnym reportażu zawierającego zarzuty lokatorów wobec właściciela budynku, bez sprawdzenia ich prawdziwości i wysłuchania drugiej strony, stanowi naruszenie dóbr osobistych właściciela?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że rozpowszechnienie w Dzienniku Telewizyjnym reportażu zawierającego zarzuty lokatorów wobec właściciela budynku, bez sprawdzenia ich prawdziwości i wysłuchania drugiej strony, stanowi naruszenie dóbr osobistych właściciela. Zasięg przekazu telewizyjnego i masowość jego odbioru wymagają szczególnej ostrożności i wystrzegania się bezprawnego naruszenia czyjejś czci. Dziennikarz ma obowiązek szczególnej staranności i rzetelności, w tym sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości lub podania ich źródła, zwłaszcza gdy informacja pochodzi od osoby zainteresowanej w sprawie.
Stan faktyczny
Powód, właściciel budynku, domagał się ochrony czci po tym, jak w Dzienniku Telewizyjnym wyemitowano reportaż zawierający zarzuty lokatorów dotyczące jego złego traktowania i zaniedbań. Reportaż opierał się na rozmowach z lokatorami, bez sprawdzenia ich prawdziwości przez dziennikarza. Sąd Wojewódzki uznał reportaż za naruszający dobra osobiste powoda i nakazał pozwanemu ogłoszenie komunikatu przepraszającego. Pozwany wniósł rewizję, kwestionując bezprawność działania.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję strony pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Warszawie.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia SN M. Sychowicz. Sędziowie SN: W. Patulski, J. Sokołowski (sprawozdawca).SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Stanisława P. przeciwko Komitetowi do Spraw Rada i Telewizji (...) w W. o ochronę czci na skutek rewizji strony pozwanej od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Warszawie z dnia 18 marca 1987 r.oddalił rewizję.Uzasadnienie faktycznePowód wnosił o nakazanie pozwanemu nagrania z udziałem powoda pełnych informacji dotyczących sytuacji lokatorów budynku przy ul. R. (...), stanowiącego własność powoda, ogłoszenia tych informacji w Dzienniku Telewizyjnym oraz przeproszenia za ogłoszenie fałszywych, jak twierdził, danych w wiadomościach podanych w tym Dzienniku w dniu 24 lipca 1985 r.Uzasadnienie prawneSąd Wojewódzki ustalił, co następuje:W dniu 24 lipca 1985 r. redaktor naczelny Naczelnej Redakcji Dzienników Telewizyjnych polecił redaktorowi Romanowi J. zrobienie reportażu ilustrującego tezy wynikające z odbywającej się w tym czasie narady Rady Ministrów na temat załatwiania skarg i zażaleń ludności przez powołane do tego urzędy. Redaktor Roman J. skontaktował się z rzecznikiem prasowym Prezydenta miasta W., który wskazał mu jako odpowiedni temat reportażu przykład dotyczący skarg lokatorów budynku przy ul. R. (...). Redaktor Roman J. wraz z ekipą telewizyjną udał się na miejsce i nie zastawszy właściciela budynku, przeprowadził rozmowy z mieszkańcami. Rozmowy te zostały nagrane i sfilmowane, a następnie w formie reportażu ogłoszone tego samego dnia w głównym wydaniu Dziennika Telewizyjnego.W treści reportażu rozmówcy reportera zarzucili właścicielowi budynku, że krzywdzi lokatorów, nie ogrzewa zupełnie budynku, złośliwie zatkał komin cegłą, aby lokatorzy zaczadzieli, że zamykał wodę, nie dbał, aby wszędzie było światło, że ma zły charakter i chciał, aby wszyscy pouciekali. Autor reportażu nie znał sporu dotyczącego tego budynku i nie interesował się podłożem tego sporu, nie było jego intencją obrazić właściciela budynku, lub mu zaszkodzić, działał w zaufaniu do przedstawiciela Urzędu Miasta, że wskazany mu temat reportażu stanowi dobry przykład tezy, którą miał za zadanie zilustrować. Ani autor reportażu, ani nikt inny z Redakcji Dziennika Telewizyjnego nie sprawdzał wiadomości przekazanych przez rozmówców reportera; ze względu na krótki okres od realizacji reportażu do jego emisji było to niemożliwe.Właścicielem budynku przy ul. R. (...) jest od 1983 r. powód. Budynek ten od wielu lat pozostawał zrujnowany i zaniedbany i Urząd Dzielnicowy (...) proponował sprzedanie go lokatorom. Lokatorzy jednak, będący rencistami lub emerytami, nie mieli na to odpowiednich środków. Budynek był ogrzewany przy pomocy lokalnego centralnego ogrzewania obsługiwanego przez SPEC. Lokatorzy byli z tego tytułu obciążeni stawką 8 zł za 1 m2 powierzchni, pozostałe zaś koszty ogrzewania były dotowane przez Państwo. Po nabyciu budynku przez powoda początkowo ten system ogrzewania był kontynuowany, jednakże jeszcze w czasie pierwszego sezonu grzewczego SPEC rozwiązał umowę.Powód za pieniądze zebrane od lokatorów nabył koks i wynajął spośród lokatorów palaczy. Po spaleniu nabytej ilości koksu, lokatorzy odmówili przekazywania powodowi dalszych kwot na opał, zaś osoby zatrudnione jako palacze doprowadzili do uszkodzenia instalacji centralnego ogrzewania. Każdy z lokatorów ogrzewa od tej pory swoje mieszkanie grzejnikami elektrycznymi i z tego powodu zaprzestali oni płacenia powodowi jakichkolwiek kwot za zajmowanie mieszkań. Czynsze obciążające lokatorów są niskie i w żadnym wypadku nie wystarczają na pokrycie kosztów ogrzewania. Powód nie zamykał lokatorom wody, światło oświetlające wejście i klatkę schodową po nabyciu budynku przez powoda kilka razy nie paliło się na skutek wykręcenia korków przez nieustaloną osobę.Na skutek skarg składanych przez lokatorów w Urzędzie Dzielnicowym, a także kierowanych do prasy i telewizji powoływano liczne komisje i przeprowadzano wywiady. W stosunku do powoda wszczęto postępowanie karne z art. 167 § 1 k.k., w którym dochodzenie umorzono wobec braku cech przestępstwa. Urząd miasta W. wydał decyzję o odebraniu powodowi terenu i budynku przy ul. R. (...), lecz decyzja ta została uchylona przez Naczelny Sąd Administracyjny. Lokatorzy w dalszym ciągu ogrzewają mieszkania elektrycznością, część ich nadal nie opłaca powodowi czynszów.Na tej podstawie faktycznej Sąd Wojewódzki doszedł do następujących wniosków:Treść reportażu emitowanego w dniu 25 lipca 1985 r. godziła w dobre imię powoda i stanowiła naruszenie jego czci. Powód został przedstawiony jako człowiek krzywdzący i szykanujący lokatorów, pozbawiony skupu łów i nie wywiązujący się z podstawowych obowiązków właściciela budynku. Emitowanie takich treści wobec wielu milionów telewidzów oglądających główne wydanie Dziennika Telewizyjnego uzasadnia żądanie powoda dokonania czynności niezbędnych do usunięcia skutków naruszenia jego czci, stosownie do art. 24 § 1 k.c. Okoliczność, że reportaż miał służyć prawidłowemu zilustrowaniu tezy dotyczącej załatwiania skarg i zażaleń przez urzędy oraz, że intencją autora reportażu nie było obrażenie powoda jako właściciela budynku, nie wyłącza tej odpowiedzialności. Zamiar udostępnienia treści reportażu telewidzom, a więc szerokiemu gronu osób, nakazywał elementarną ostrożność w rozpowszechnianiu nie sprawdzonych wiadomości bądź przez uzupełnienie reportażu stanowiskiem drugiej strony sporu, bądź przynajmniej sprawdzenia prawdziwości wiadomości przekazywanych przez rozmówców.Pominięcie takich działań w daleko idącym zaufaniu do przedstawicieli Urzędu Miasta nie stanowi dostatecznego usprawiedliwienia pozwanego, a przeciwnie, uzasadnia ocenę jego działania jako bezprawnego.Zawarte w reportażu w końcowej części stwierdzenie reportera, że sprawa została załatwiona, w rzeczywistości nie odpowiada prawdzie. W sytuacji bowiem lokatorów nie zaszły żadne zmiany, opieka zaś Rady Narodowej, o której mowa w reportażu, w istocie sprowadziła się do podjęcia działań zmierzających do pozbawienia powoda własności budynku, które to działania w efekcie nie doprowadziły do niczego.Przysługującej powodowi ochrony nie wyłącza także fakt, że powód nie został wymieniony w reportażu z nazwiska. Określenie go jako właściciela domu przy ul. R. (...) w sposób dostateczny i niewątpliwy pozwala na zidentyfikowanie jego osoby.Jako działanie niezbędne do usunięcia skutków naruszenia czci powoda Sąd Wojewódzki uznał ogłoszenie w ramach emisji Dziennika Telewizyjnego komunikatu informującego ogólnie o jednostronnej treści reportażu oraz przepraszającego powoda. Dalej idące żądania powoda jako wykraczające poza zakres czynności niezbędnych w rozumieniu art. 24 § 1 k.c. nie zostały uwzględnione.Sąd Najwyższy zważył, co następuje:Skarżący wskazując na podstawy rewizyjne wymienione w art. 368 pkt. 1, 4 k.p.c. stwierdza, że reportaż stanowił fotografię wypowiedzi lokatora domu przy ul. R. (...) i wyraża pogląd, iż skoro nie zostało ustalone, że wypowiedzi te były dokonane poza granicami dozwolonymi prawem, to również dziennikarzowi korzystającemu z tych wypowiedzi stanowiących informację dla prasy i rozpowszechniającemu je nie można przypisać bezprawnej działalności. Zarzuca także, że Sąd Wojewódzki wybrał tylko niektóre z wypowiedzi, a pominął sens udręki i krzywdy, jakiej doznali wypowiadający się z przyczyn od nich niezależnych, oraz względy współżycia społecznego, nakazujące uwzględnienie nie tylko interesu jednostki, ale również interesu grupy.Jak z powyższego wynika, skarżący kwestionuje przyjętą przez sąd I instancji bezprawność działania, które naruszyło dobro osobiste powoda. Nie wykazał jednak, że dziennikarz był uprawniony do rozpowszechnienia przedmiotowego reportażu, a ocena dokonana przez Sąd Wojewódzki w tym względzie jest bezbłędna.Zasięg przekazu telewizyjnego i masowość jego odbioru wymaga szczególnej ostrożności i wystrzegania się bezprawnego naruszenia czyjejś czci. Przedmiotowa audycja telewizyjna została najpierw nagrana i dopiero potem ogłoszona w formie reportażu.W świetle art. 6 ust. 1 i 12 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24) regułą powinno być, że przedstawiony publicznie materiał prasowy, zwłaszcza o charakterze krytycznym, opiera się na faktach prawdziwych. Ostatnio wymieniony przepis w ust. 1 nakłada na dziennikarza obowiązek szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości lub podania ich źródła. Granice krytyki określone prawem wytyczają m.in. przepisy prawa cywilnego o ochronie dóbr osobistych.Uwzględniając wspomniane wymaganie ostrożności przy operowaniu przekazem telewizyjnym trzeba dojść do wniosku, że gdy wskazanie źródła uzyskanych wiadomości polega na przedstawieniu informatora i odtworzeniu jego wypowiedzi, to tylko wtedy można uznać, że dziennikarz wypełnił obowiązek szczególnej staranności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, gdy informacja pochodzi od osoby nie zainteresowanej w sprawie. Jeżeli natomiast udzieliła jej osoba w sprawie zainteresowana, obowiązkiem dziennikarza jest przedstawienie stanowiska także strony przeciwnej lub sprawdzenie prawdziwości otrzymanej informacji. Osoby zainteresowane bowiem mają z reguły skłonność do subiektywnej oceny faktów bądź do niepełnego ich relacjonowania.Z podstawy faktycznej rozstrzygnięcia wynika, że dziennikarz obowiązku tego nie dopełnił, strona pozwana nie wykazała przeto zgodności z prawem jego działania, które - co niewadliwie ustalił Sąd Wojewódzki - naruszyło cześć powoda. Dla uwzględnienia powództwa wystarcza, że tylko niektóre wypowiedzi osób przedstawionych w reportażu naruszyły dobro osobiste powoda, a ze względu na charakter i okoliczności sprawy powoływanie się skarżącego na zasady współżycia społecznego nie może stanowić skutecznej podstawy rewizyjnej.Z powyższych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 387 k.p.c. orzekł, jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 167 § 1 KKart. 24 § 1 KCart. 368 pkt. 1art. 6 ust. 1art. 387 KPC§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.