I CR 169/81
WyrokIzba Cywilna1981-10-07
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy publikacja prasowa, która opisuje konflikt między pracownikami naukowymi, ale nie przedstawia jego pełnego tła i zawiera subiektywnie odbierane jako obraźliwe sformułowania, narusza dobra osobiste opisanych osób?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że dziennikarz ma prawo zająć się w publikacji tylko częścią zjawiska społecznego, która go interesuje, nie mając obowiązku przedstawiania całokształtu faktów. Ocena, czy sformułowania są obraźliwe i bezprawne, powinna być dokonywana według obiektywnego miernika przyjętego w społeczeństwie, a nie subiektywnej miary zainteresowanych. Publicysta może przedstawiać fakty w sposób atrakcyjny dla czytelnika, byleby nie naruszył obiektywnie dobrego imienia osób, których działalnością się zajmuje.Stan faktyczny
Powodowie dochodzili ochrony czci przed Tiborem P. i Danielem P. (autorem artykułu prasowego) oraz tygodnikiem "P". Sąd Wojewódzki zasądził od Tibora P. kwotę na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża za naruszenie czci powodów i zakazał dalszego naruszania ich czci. Powództwo przeciwko Danielowi P. i tygodnikowi zostało oddalone. Powodowie kwestionowali artykuł Daniela P. zarzucając mu brak przedstawienia tła sporu oraz obraźliwe sformułowania. Sąd Najwyższy rozpoznał rewizję powodów.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził od pozwanego Tibora P. na rzecz powodów kwotę 1000 zł tytułem kosztów procesu za I instancję; w pozostałej części rewizję oddalił i zasądził od powodów na rzecz pozwanych Daniela P. i tygodnika "P" po 750 zł tytułem kosztów procesu za II instancję.Pełny tekst orzeczenia
SentencjaSąd Najwyższy - Izba Cywilna i Administracyjna, po rozpoznaniu w dniu 26 czerwca 1981 r. sprawy z powództwa Aleksandry H., Stanisławy R. i Andrzeja R. przeciwko Danielowi P. tygodnikowi "P" i Tiborowi P. o ochronę czci na skutek rewizji powodów od wyroku Sądu Wojewódzkiego w W. z dnia 4 marca 1981 r. (...), zaskarżony wyrok w ten tylko sposób mienia, że zasądza od pozwanego Tibora P. na rzecz powodów kwotę 1000 (tysiąc) zł tytułem kosztów procesu za I instancję; w pozostałej części rewizję oddala i zasądza od powodów na rzecz pozwanych: Daniela P. i tygodnika "P" (Wydawnictwo Współczesne RSW "Prasa-Książka-Ruch") po 750 (siedemset pięćdziesiąt) zł tytułem kosztów procesu za II instancję.Uzasadnienie faktyczneUwzględniając częściowo powództwo Aleksandry H., Stanisławy R. i Andrzeja R. przeciwko pozwanym: Danielowi P., tygodnikowi "P" i Tiborowi P. o ochronę czci powodów Sąd Wojewódzki w W. wyrokiem z dnia 4 marca 1981 r. zasądził od Tibora P. na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża kwotę 1000 zł za naruszenie czci Andrzeja R. i Stanisławy R. w piśmie z dnia 4 września 1976 r. skierowanym do Prokuratury Generalnej i zakazał Tiborowi P. dalszego naruszania czci powodów, a powództwo w stosunku do pozostałych oddalił. Sąd wojewódzki dokonał następujących ustaleń faktycznych:Powodowie: Aleksandra H. i Andrzej R. oraz pozwany Tibor P. rozpoczęli w połowie lat pięćdziesiątych, jako młodzi ludzie z wyższym wykształceniem, pracę na Politechnice K. Początkowo stosunki między nimi układały się dobrze, wkrótce jednak doszło do nieporozumień, które stopniowo przybierały coraz drastyczniejsze formy. W szczególności powodowie zakwestionowali nadanie Tiborowi P. stopnia doktora habilitowanego, w wyniku czego nadanie to nie zostało ostatecznie zatwierdzone. Konflikt ten doprowadził także do tego, że w roku 1964 pozwany Tibor P. oskarżył powódkę Aleksandrę H. o zniesławienie.Wyrokiem Sądu Powiatowego dla m. K. z dnia 14 grudnia 1965 r. Aleksandra H. została skazana za to, że "w piśmie swym z dnia 29 września 1964 r. skierowanym do Rady Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej w K. pomówiła oskarżyciela prywatnego Tibora P. o takie postępowanie, które mogło poniżyć go w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania jako pracownika nauki Politechniki K.", a w szczególności, że "brak skrupułów przy kolosalnej ambicji i żądzy kariery za wszelką cenę doprowadził do tego, że oskarżyciel prywatny przywłaszczył sobie" rzekomo wyniki pracy tzw. Zespołu Smarowego i zgłosił w Wydawnictwach Politechniki K. jako własną pracę habilitacyjną, że oskarżyciel prywatny dopuścił się w ten sposób "kradzieży", że terroryzuje pracowników Zakładu Chemii Politechniki K., gdzie wytworzyła się w ten sposób atmosfera obozu koncentracyjnego "nieróbstwa, kradzieży i hochsztaplerstwa".Rewizja I Prezesa SN od powyższego wyroku została pozostawiona bez uwzględnienia, natomiast na skutek rewizji nadzwyczajnej Prokuratora Generalnego PRL, wniesionej na innej podstawie, powyższy wyrok został wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 12 lipca 1975 r. zmieniony, a oskarżona została uniewinniona. Wyrok swój Sąd Najwyższy uzasadnił tym, że po wydaniu wyroku przez sąd powiatowy wyłoniły się nowe okoliczności, które pozwoliły na dokonanie odmiennych ustaleń faktycznych od tych, jakich dokonał sąd I instancji.Dotyczy to w szczególności następujących faktów:a) uchylone zostało w wyniku rewizji wniesionej w trybie nadzoru na korzyść obwinionej prawomocne orzeczenie Wyższej Komisji Dyscyplinarnej, którym wymierzono Aleksandrze H. karę upomnienia za uchybienie godności pracownika naukowo-dydaktycznego szkół wyższych przez użycie niewłaściwych sformułowań w piśmie z dnia 29 września 1964 r. skierowanym do Rady Wydziału Mechanicznego Politechniki K., i Aleksandra H. została uniewinniona;b) nie została zatwierdzona przez Ministra Oświaty i Szkolnictwa Wyższego uchwała Rady Wydziału Chemii Politechniki Śląskiej w G. z dnia 15 lutego 1968 r. o nadaniu dr. Tiborowi P. stopnia naukowego z zakresu technologii organicznej;c) unieważniona została opinia, wydana oskarżycielowi prywatnemu Tiborowi P. w dniu 9 kwietnia 1974 r. przez Rektora Politechniki K., jak wynika z pisma z dnia 5 lutego 1975 r., unieważnienie opinii nastąpiło na tej podstawie, że uchwała o nadaniu Tiborowi P. stopnia naukowego doktora habilitowanego nie została zatwierdzona przez Ministra Oświaty i Szkolnictwa Wyższego oraz w związku z decyzjami odnośnych władz instancyjnych PZPR w kwestii członkostwa Tibora P.;d) sprawa praw autorskich do wyników pracy Zespołu Smarowego Politechniki K. oceniona została w opinii opracowanej przez prof. prof. J. G. i J. S. Autorzy opinii wyrazili pogląd, że treść zgłoszonej przez dr. Tibora P. pracy pokrywa się z treścią 6 artykułów zespołu oraz że prawa autorskie do przedstawionych w tych pracach wyników mają wspólnie Tibor P., M. N. i R. K.Mając powyższe fakty na uwadze, Sąd Najwyższy uznał, że wprawdzie użyte przez oskarżoną zwroty pod adresem oskarżyciela prywatnego były dramatyczne, to jednak nie były podyktowane zamiarem zniesławienia oskarżyciela prywatnego, lecz miały - w przekonaniu oskarżonej - w sposób bardziej dosadny zilustrować atmosferę panującą w Zakładzie Chemii, do powstania której przyczynił się oskarżyciel prywatny. Wobec niepodjęcia bardziej energicznych kroków dla złagodzenia napięć przez kierownika katedry oskarżona, działając w zdenerwowaniu, nadała pewnym wydarzeniom mającym bezpośrednio miejsce w Zakładzie Chemii dość specyficzny charakter, chcąc w ten sposób spowodować skuteczną interwencję władz przełożonych. Wystąpienie oskarżonej było więc podyktowane obroną uzasadnionego interesu społecznego, a dowód prawdy, że działanie oskarżyciela zasługiwało na napiętnowanie, został przeprowadzony.Pozwany Daniel P. po zapoznaniu się z aktami wymienionej sprawy oraz po kolejnych rozmowach z A. R., St. R. i T. P. - ale jeszcze przed wniesieniem rewizji nadzwyczajnej przez Prokuratora Generalnego - opublikował na łamach "P." w dniu 6 grudnia 1969 r. artykuł pt. "Zabrakło tylko krwi", w którym przedstawił, posługując się zmienionymi nazwiskami, przebieg nieporozumień, jakie miały miejsce między stronami, oraz atmosferę, jaka panowała wśród pracowników naukowych.Powodowie stoją na stanowisku, że powyższa wypowiedź pozwanego Daniela P., głównie dlatego że nie przedstawia on przyczyn sporu, a także z uwagi na uszczypliwe wzmianki dotyczące przede wszystkim powódki Aleksandry H., godzi w ich dobre imię.Gdy chodzi o naruszenie czci powodów przez pozwanego Tibora P., to istotnie w piśmie swym z 4 września 1975 r., dotyczącym dochodzenia skierowanego przeciwko niemu o zniesławienie Rady Państwa w osobie J. G., użył on sformułowania "psychopata R. i jego matka S." oraz twierdził, że powodowie ci celowo przesłali za granicę list pisany przez Stanisławę R., który posłużył do szkalowania kraju.Mając powyższe ustalenia faktyczne na uwadze sąd wojewódzki uznał, że pozwany Tibor P. naruszył w sposób niedopuszczalny cześć powodów, co uzasadnia ich roszczenie o ochronę ich dobra osobistego względem niego. Brak jest natomiast - zdaniem sądu wojewódzkiego - podstaw do oceny, że także działanie pozwanego Daniela P. naruszyło bezprawnie cześć powodów. Artykuł miał bowiem na celu zwrócenie uwagi na stosunki i atmosferę panujące w niektórych środowiskach naukowych oraz wywołanie odzewu w postaci zmiany systemu dobierania kadr młodych pracowników naukowych w celu wyeliminowania możliwości tworzenia się szczególnego rodzaju układów między młodym naukowcem a jego profesorem, a także zwrócenia uwagi na konieczność rozdzielania pracowników, których współpraca źle się układa. Niezależnie bowiem od faktu, że zarzut powódki Aleksandry H., iż pozwany Tibor P. złożył, jako własną pracę habilitacyjną, pracę, która była wynikiem badań zespołu, był prawdziwy, znacznie już wcześniej stosunki między stronami nie układały się prawidłowo, przy czym kierownik katedry niewątpliwie nie reagował w sposób właściwy na skargi stron. Natomiast pozwany nie zajął się w swym artykule zagadnieniem, która strona i w jakim zakresie miała w sporze rację, gdyż to nie było objęte zmysłem dziennikarskim.Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżyli powodowie w części oddalającej ich powództwo w stosunku do pozwanych: Daniela P. i tygodnika "P" oraz w części oddalającej ich żądanie zasądzenia kosztów procesu od Tibora P.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Zarzuty rewizji powodów idą w dwu zasadniczych kierunkach. Po pierwsze powodowie kwestionują zakres artykułu z tej przyczyny, że pozwani nie przedstawili w nim tła sporu, jaki wynikł między nimi a Tiborem P., co doprowadziło do drastycznych konfliktów. Twierdzą, że gdyby pozwany to tło uwzględnił, to wówczas dla każdego byłoby widoczne, że w owym konflikcie racja była po ich stronie. Po drugie zarzucają, że niektóre sformułowania artykułu są nadmiernie złośliwe i uwłaczają ich czci oraz że przedstawiają tylko ich w złym świetle, a wybielają pozwanego Tibora P. Zarzuty te nie mogą jednak odnieść skutku.Gdy chodzi o pierwszy zarzut, to całkowicie trafne jest stanowisko sądu I instancji, że dziennikarz ma prawo, dostrzegając nieprawidłowe zjawisko w życiu społecznym, zająć się nim w części, jaka go interesuje, nie ma zaś obowiązku zajmowania się całokształtem faktów z tym zjawiskiem związanych, jeżeli różne występujące łącznie sfery zjawiska dają się od siebie oddzielić. Tak było w wypadku, którym się zainteresował pozwany Daniel P. Z konfliktem, do jakiego doszło między powodami a pozwanym Tiborem P., łączyły się dwa powiązane ze sobą, ale cechujące się też odrębnością zjawiska o dużym znaczeniu społecznym: jedno to problem zdobywania przez Tibora P. formalnych kwalifikacji naukowych i związanego z tym awansu; drugie to atmosfera, jaka panowała w zakładzie, w którym powodowie i pozwany Tibor P. w pewnym okresie razem pracowali. Pozwany Daniel P. był w pełni uprawniony zająć się tylko tym drugim problemem, zwłaszcza że ocena w zakresie problematyki pierwszego rodzaju należy przede wszystkim do specjalistów; pozwany mógł mieć także na uwadze, że dla szerokich kręgów czytelników takiego pisma, jakim jest "P", bardziej interesująca jest atmosfera, jaka panuje w ośrodkach naukowych lub innych placówkach społecznych, aniżeli meritum sporu między naukowcami. Jeżeli zaś chodzi o zarzut, że fikcyjne nazwiska nie ukryły rzeczywistych aktorów opisywanych zdarzeń, jest on tylko częściowo trafny. Posłużenie się fikcyjnymi nazwiskami na pewno ukryło strony konfliktu przed ciekawością szerokich kręgów czytelników "P", natomiast nie ukryło ich nazwisk przed kręgiem specjalistów, których nazwiska powódki Aleksandry H. i powoda Andrzeja R. były zapewne znane. Jednakże tym specjalistom znane jest także merytoryczne podłoże konfliktu, w szczególności te fakty, które - zdaniem powodów - powinny się znaleźć w artykule pozwanego Daniela P. Dla nich więc powtarzanie tych faktów było zbędne.Co się z kolei tyczy pewnych, zawartych w artykule, zbyt - zdaniem powodów - drastycznych i wskutek tego w ich odczuciu obraźliwych sformułowań, to powodowie nie biorą pod uwagę, że zgodnie z utrwalonym tak w orzecznictwie, jak i w doktrynie poglądem, właściwą dla oceny, czy sformułowania takie są obraźliwe i tym samym bezprawne w rozumieniu art. 24 § 1 kc, nie jest miara subiektywna samych zainteresowanych, lecz miernik obiektywny, wynikający z poglądów przyjętych w społeczeństwie. Gdy z tego punktu widzenia spojrzeć na sformułowania zakwestionowanego przez powodów artykułu, należy dojść do wniosku, że nic w nim nie ma takiego, co by poza taki miernik wykraczało. Przeciwnie, użyte przez pozwanego Daniela P. zwroty i określenia nie wykraczają poza dozwolone społeczną konwencją zwyczaje. Przy tej ocenie należy też mieć na uwadze, że publicysta nie może, chcąc aby jego publikacja była interesująca dla czytelników, ograniczać się do beznamiętnego referowania faktów. Może je ujmować w sposób dla czytelnika atrakcyjny, byleby oczywiście obiektywnie nie naruszył dobrego imienia osób, których działalnością się zajmuje.Sposób przedstawienia przez pozwanego Daniela P. konfliktu, jaki z taką siłą wybuchł w zakładzie, w którym pracowali dwoje powodów oraz pozwany Tibor P., miał taki właśnie charakter. W szczególności - wbrew zarzutom rewizji - artykuł nie sugeruje, że zakład ten był "domem wariatów", lecz stwierdza, że warunki, w jakich wymienione osoby pracowały, stwarzały stan daleko posuniętego napięcia nerwowego, co tłumaczyło niejedno zbyt drastyczne posunięcie powodów. Zbyt daleko idące wnioski usiłują także powodowie wyciągnąć z podkreślenia przez pozwanego Daniela P. faktu, że adwokaci określili powódkę H. jako Hakusównę, trudno przyjąć, aby z tego sformułowania, nawet w kontekście artykułu ("Smaczek kryje się w tym"), wynikały obraźliwe sugestie pod adresem powódki.Trudno się również zgodzić z twierdzeniem powodów, że intencję artykułu należy odczytać w ten sposób, że u jego podłoża leżała stronniczość na korzyść pozwanego Tibora P. W rzeczywistości artykuł zawiera ujemną, ale - jak już zaznaczono - dozwoloną dezaprobatę postępowania wszystkich uczestników konfliktu (a zwłaszcza ujemną ocenę liczebności publikacji Tibora P.), a fakt skazania powódki Aleksandry H. na karę jedenastu miesięcy pozbawienia wolności wręcz kwestionuje. W tym świetle sugestia - że autor artykułu posłużył się, gdy chodzi o oznaczenie pozwanego Tibora P., biblijnym imieniem Tobiasza, jako nazwiskiem kryjącym rzeczywistą osobę konfliktu, nie może być traktowane na serio.Do powyższego dodać należy, że żądanie powodów, aby na podstawie art. 24 kc sąd nakazał opublikowanie całego pozwu, nie mogło być uwzględnione nawet wtedy, gdyby sąd dopatrzył się bezprawnego naruszenia w artykule pozwanego Daniela P. czci powodów, i to z dwu przyczyn. Po pierwsze zgodnie z ustaloną praktyką usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego określonej osoby w formie stosownego ogłoszenia dokonuje się przez podanie w ogłoszeniu w sposób zwięzły istoty naruszenia tego dobra.Po drugie z tej przyczyny, że opublikowanie pozwu mogłoby - ze względu na zawarte w nim, zbyt drastyczne sformułowania - być odczytane przez inne osoby jako publiczne naruszenie ich czci.Z przyczyn powyższych rewizja powodów w części dotyczącej pozwanego Daniela P., a tym samym i tygodnika "P", nie może odnieść skutku. Zasadnie natomiast powodowie żądają zasądzenia na ich rzecz kosztów procesu od pozwanego Tibora P. Skoro bowiem powództwo w stosunku do niego zostało uwzględnione, to musi on - w myśl art. 98 § 1 kpc - zwrócić powodom poniesione koszty. Koszty te to tylko połowa (druga połowa odnosi się do części powództwa dotyczącej pozostałych pozwanych) wpisu.O kosztach procesu za II instancję orzeczono także na podstawie powołanego art. 98 § 1 kpc. Koszty te stanowią wynagrodzenie adwokata.Z zasad powyższych Sąd Najwyższy orzekł z mocy art. 387 i 390 § 1 kpc jak w sentencji.
Powiązane orzeczenia
- IV CSK 501/17 2018-12-18Czy publikacja prasowa zawierająca informacje o toczącym się sporze prawnym, w tym o zamiarze wytoczenia powództwa i jego przedmiocie, może naruszać dobra osobiste powoda, jeśli nie zawiera wyczerpującego omówienia wszys…
- I CSK 269/06 2006-11-30Czy publikacja prasowa zawierająca określenia sugerujące nieuczciwość i manipulację osoby pełniącej funkcję publiczną, jeśli nie została poprzedzona szczególną starannością dziennikarską w weryfikacji faktów, narusza dob…
- II CK 82/05 2005-09-15Czy publikacja w prasie wywiadu zawierającego wypowiedź jednej osoby krytykującą drugą, w kontekście ich publicznego sporu, stanowi naruszenie dóbr osobistych tej drugiej osoby, uzasadniające odpowiedzialność wydawcy?
- II CKN 1293/00 2002-11-07Czy publikacja prasowa, która narusza dobra osobiste, może być uznana za zgodną z prawem, jeśli autor dochował należytej staranności przy zbieraniu materiałów i publikacja jest rzetelna?
- II CSKP 1360/22 2024-02-23Czy naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej przez publikację prasową jest bezprawne, jeśli publikacja służy ochronie uzasadnionego interesu społecznego, a dziennikarz dochował należytej staranności i rzetelności przy zb…
Powołane przepisy
art. 24 § 1 kcart. 24 kcart. 98 § 1 kpcart. 98 § 1 kpc.art. 387§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.