I CR 414/71

WyrokIzba Cywilna1971-12-17

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaPo rozpoznaniu w dniu 17 grudnia 1971 r. sprawy z powództwa Antoniego P. przeciwko: Skarbowi Państwa - Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, Wojewódzkiemu Komitetowi (…) i Polskiemu Towarzystwu (…), Zarządowi Okręgowemu w B. o wydanie utworu na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego w B. z dnia 16 kwietnia 1971 r., sygn. akt II C 48/71 zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo uchyla i sprawę przekazuje w tym zakresie do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w B., pozostawiając mu rozstrzygnięcie o kosztach postępowania rewizyjnego. Uzasadnienie faktycznePowód A. P. wytoczył powództwo przeciwko Prezydium WRN w B. - Wojewódzki Komitet (…) oraz przeciwko Polskiemu Towarzystwu (…) - Zarząd Okręgu w B. o zobowiązanie pozwanych do wydania drukiem w terminie do dnia 31 grudnia 1971 r. jego pracy pt. "Piękno ziemi suwalskiej". Na podstawie umowy z dnia 1 lutego 1966 r., zawartej między Prezydium WRN a powodem, a nazwanej umową zlecenia, powód zobowiązał się do opracowania i dostarczenia do dnia 30 września 1967 r. rękopisu dzieła pod wyżej wymienionym tytułem. Powód opracował i dostarczył pozwanym po 1 egzemplarzu zamówionej pracy, pozwanemu Prezydium w dniu 28 sierpnia 1966 r., zaś pozwanemu Towarzystwu w dniu 5 września 1966 r. (k. 5 i 6). Pozwane Towarzystwo w pismach z dnia 21 października 1960 r.(???) i 17 października 1967 r., stanowiących odpowiedź na pisma powoda, prosił powoda o przesłanie rachunku za wykonaną pracę oraz czynił starania o wydanie przewodnika pt. "Piękno Ziemi Suwalskiej". Za wykonanie przewodnika powód otrzymał od pozwanego Polskiego Towarzystwa (…) - Zarządu Okręgu w B., zgodnie z umową, kwotę 18 000 zł. Mając powyższe ustalenia faktyczne na uwadze, Sąd Wojewódzki uznał przede wszystkim, że wbrew nazwie wymieniona umowa nie jest umową zlecenia, gdyż chodziło w niej o rezultat w postaci gotowego utworu, a nie o wykonanie określonej czynności. Umowa ta nie jest także, zdaniem Sądu Wojewódzkiego, umową wydawniczą, bo nie czyni zadość wszystkim wymaganiom załącznika nr 1 do rozporządzenia Rady Ministrów z 11 czerwca 1955 r. w sprawie określenia wysokości wynagrodzeń oraz zasad zawierania umów w formie książkowej dzieł literackich, naukowych i zawodowych (Dz. U. Nr 32, poz. 190); w szczególności w myśl tego aktu wydawca powinien w umowie wydawniczej określić termin ukończenia druku dzieła. Takiego postanowienia w umowie zawartej przez strony nie ma, jest w niej bowiem tylko zamieszczony termin wykonania pracy przez powoda. Umowa ta jest przeto umową o dzieło. Jeżeli zaś tak, to została ona przez stronę pozwaną wykonana, bo powodowi za wykonaną pracę wypłacono honorarium. Niezależnie od powyższego Sąd Wojewódzki podkreślił, że gdyby nawet przyjąć, że do wymienionej umowy będą miały zastosowanie przepisy dotyczące umowy wydawniczej, to również, w myśl art. 36 § 2 Ustawy o Prawie autorskim, twórca może odstąpić od umowy, jeżeli wydawca nie podejmie prac nad wydaniem utworu mimo wyznaczenia mu stosowanego terminu dodatkowego z zagrożeniem odstąpienia od umowy, zaś art. 20 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 11 czerwca 1955 r. powiada, że termin ten nie może być krótszy od 1 roku. Bezspornym w sprawie jest, że tego wymogu powód nie spełnił, ponieważ pismem z dnia 16 listopada 1970 r. wyznaczył dodatkowy termin do dnia 31 grudnia 1970 r. pod groźbą odstąpienia od umowy, jednak pismo to nie spełnia warunków, o których mowa w art. 20. Wymieniony wyżej wyrok zaskarżył powód. Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje: Rewizja trafnie zarzuca, że ocena charakteru umowy została przez Sąd I instancji dokonana z całkowitym oderwaniem się od zasad wykładni oświadczeń woli, sformułowanych przede wszystkim w art. 65 kc. W szczególności z wielu dowodów zebranych w sprawie - a składających się na korespondencję między stronami - niedwuznacznie wynika, że wolą stron nie było tylko napisanie przewodnika, który by spoczywał w aktach Towarzystwa dla ewentualnego, sporadycznego wykorzystywania go przez osoby czynne w biurze tej instytucji, lecz wydanie tego dzieła drukiem. Jest to zresztą samo przez się zrozumiałe, skoro napisanie przewodnika z zamiarem odłożenia go do akt mijałoby się z celem, jaki normalnie przyświeca tego rodzaju opracowaniom. Nie do przyjęcia jest stanowisko Sądu I instancji, że na przeszkodzie uznaniu omawianej umowy za umowę wydawniczą stoi fakt, że nie została ona poprawnie zredagowana, a w szczególności, że pomięto w niej termin wykonania, tj. oddania dzieła do druku. Jeżeli bowiem doszło do takiego niedopatrzenia, to mogło ono być i - jak się wydaje - zostało uzupełnione w późniejszej korespondencji. Jeżeli nawet w tej korespondencji wyraźnie termin nie został określony, to rzeczą sądu było oznaczenie go w drodze wykładni umowy. Ostatecznie zaś wchodziłby w rachubę - jak to trafnie podkreślono w rewizji - termin ustawowy. Rozważania Sądu Wojewódzkiego na temat możliwości odstąpienia przez powoda od umowy oraz stwierdzenia faktu, że on z tej możliwości nie skorzystał, nie są w pełni jasne. Bo przecież właśnie dlatego powód dochodzi wykonania umowy, że od niej nie odstąpił. Przy ponownym rozpoznaniu Sąd Wojewódzki będzie miał jeszcze na uwadze, co następuje: Po pierwsze, wymaga wyjaśnienia, dlaczego powód dochodzi wydania jego dzieła przez dwu pozwanych, skoro umowę zawarł tylko z jednym z nich, a następnie oceny (oczywiście, po zażądaniu od powoda wyjaśnień), czy stanowisko powoda jest w tej kwestii prawidłowe. Po drugie, należy zbadać, gdyby umowa była zawarta także przez Towarzystwo - czy zarząd Okręgu tej instytucji mógł w świetle statutu zaciągnąć skutecznie takie zobowiązanie. Ponieważ najczęściej zarządy okręgowe tego rodzaju organizacji nie mają tak daleko idących uprawnień (bo z reguły mogą tylko we własnym zakresie załatwiać sprawy bieżące, związane z utrzymanie biura itp.), jako reprezentanta Towarzystwa należy wzywać na posiedzenia - tak jak to uczynił Sąd Najwyższy - Zarząd Główny. Po trzecie, wymaga wyjaśnienia przez pozwanych, z jakiej przyczyny nie wydali przewodnika, chociaż z całej korespondencji między stronami wynika, że zamówili go w celu wydania. Należy tę okoliczność wyjaśnić tak w interesie społecznym, bo nieusprawiedliwione wydatkowanie blisko 20 000 zł bez doprowadzenia sprawy do końca, tzn. bez wydania zamówionego dzieła, przedstawiałoby się jako marnotrawstwo, oraz ze względu na twierdzenia rewizji, że strona pozwana nie wydaje zamówionego dzieła, bo zagubiła rękopis. Jeżeli by się to okazało prawdą, Sąd I instancji będzie miał na uwadze oświadczenie pełnomocnika powoda, złożone w Sądzie Najwyższym, że powód dysponuje drugim egzemplarzem. Z zasad powyższych Sąd Najwyższy orzekł z mocy art. 388 kpc, jak w sentencji.

Powołane przepisy

art. 36 § 2art. 20art. 65 kc.art. 388 kpc§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 17.07.2026.