I PR 40/72
WyrokIzba Cywilna1972-03-15
Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Krzyżanowski (sprawozdawca). Sędziowie: K. Zieliński, T. Kasiński.SentencjaSąd Najwyższy, po rozpoznaniu sprawy z powództwa Wacławy K. przeciwko Powiatowej Spółdzielni Pracy Usług Wielobranżowych w C. o uchylenie uchwały Walnego Zgromadzenia, na skutek rewizji pozwanej Spółdzielni od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z dnia 15 listopada 1971 r.,uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Lublinie do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneUwzględniając częściowo powództwo Wacławy K., Sąd Wojewódzki: 1) uchylił uchwałę Walnego Zgromadzenia pozwanej Powiatowej Spółdzielni Pracy Usług Wielobranżowych w C. z 4.I.1971 r. w przedmiocie wykluczenia ze Spółdzielni powódki Wacławy K.; 2) nakazał pozwanej nawiązanie z powódką stosunku pracy na warunkach nie gorszych niż przed wykluczeniem jej ze Spółdzielni; 3) zasądził od pozwanej Spółdzielni na rzecz powódki 13.900 zł z odsetkami i kosztami i 4) oddalił powództwo w pozostałej części.Sąd Wojewódzki w uzasadnieniu orzeczenia przytoczył, że powódka Wacława K., od 1963 r. będąc członkiem pozwanej Spółdzielni, zatrudniona była w charakterze starszej księgowej.Powódka, oprócz innych pełnionych funkcji, była ostatnio też członkiem rady zakładowej i społecznym inspektorem pracy.W dniu 14.XI.1970 r. około godz. 13 w lokalu Spółdzielni, w obecności pracowników Spółdzielni Z.F., W.M., M.K. i J.S., między powódką a główną księgową Bogumiłą Ch. doszło do awantury, w wyniku której powódka uderzyła ją ręką w twarz.Prawomocnym wyrokiem Sądu Powiatowego w Chełmie z dnia 29.IV.1971 r. powódka została skazana z mocy art. 233 k.k. na 10 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem wykonania kary na okres lat trzech i na grzywnę w kwocie 2.000 zł oraz zobowiązana do zapłacenia na rzecz TPD 1.000 zł - za to, że dnia 14.XI.1970 r. dopuściła się czynnej napaści na pełniącą obowiązki służbowe główną księgową, uderzając ją ręką w twarz.Wyrokiem tym Sąd w sprawie niniejszej z mocy art. 11 k.p.c. związany jest co do faktu popełnienia przez powódkę tegoż przestępstwa.Scysja ta posłużyła zarządowi pozwanej Spółdzielni jako pretekst do wystąpienia do Rady Spółdzielni o wykluczenie powódki ze Spółdzielni.Już bowiem od 1969 r. powódka, która pełniła funkcję społecznego inspektora pracy i zgłaszała krytyczne uwagi pod adresem zarządu w książce zleceń, nie była mile widziana przez swe władze służbowe i z tego tytułu miano do niej pretensje.Również mniej więcej od tegoż czasu naraziła się głównej księgowej, ponieważ nie chciała podpisywać za główną księgową dokumentów księgowych, do których miała uzasadnione zastrzeżenia co do ich legalności i zgodności ze stanem faktycznym. Po lustracji przeprowadzonej jesienią 1970 r. w wyniku sygnalizacji powódki, która to lustracja potwierdziła nieprawidłowości w postępowaniu głównej księgowej i zarządu, złe nastawienie głównej księgowej do powódki zaostrzyło się.Strona pozwana, przy pomocy świadków Ch., D., N. i F., stara się gołosłownie twierdzić, że powódka myliła się i źle pracowała, lecz faktu tego nie udowodniła konkretnymi przykładami.W istocie bowiem główna księgowa w dalszym ciągu żądała od powódki podporządkowania się i podpisywania wszystkich przedstawionych jej dokumentów bez zastrzeżeń, bez względu na to, czy były legalne, czy też nie. W szczególności krytycznego dnia powódka nie chciała księgować konta magazyniera Jerzego S., u którego stwierdzono duże manko; manka tego główna księgowa nie chciała w tym czasie ujawniać. Wówczas to doszło między powódką a główną księgową do scysji będącej przedmiotem sprawy karnej, gdyż - jak to oświadcza sama powódka - "została wyprowadzona z równowagi, wówczas nerwy odmówiły jej posłuszeństwa i w tym momencie nie zapanowała nad sobą". Stan taki trwał od dłuższego czasu, co u powódki powodowało rozgoryczenie; wreszcie postanowiła ona w ostateczności w sposób zdecydowany nie tolerować już dłużej tych nieprawidłowych manipulacji i sprzeciwiła się księgowej. Niepotrzebnie tylko wskutek zdenerwowania uderzyła główną księgową w twarz. Co do zgłoszonych zarzutów miała rację, potwierdzają to wyniki dochodzenia przeprowadzonego przez WZSP.Zajście to wykorzystał prezes zarządu, nieprzychylnie ustosunkowany do powódki, i z jego inicjatywy zarząd wystąpił do Rady Spółdzielni o wykluczenie powódki ze Spółdzielni.W dniu 17.XI.1970 r. Rada Spółdzielni podjęła uchwałę o wykluczeniu powódki ze Spółdzielni za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych i członkowskich na skutek słownej i czynnej obrazy głównej księgowej w dniu 14.XI.1970 r. (art. 23 pkt 3 statutu spółdzielni).Wykluczenie to nastąpiło przed zapadnięciem uchwały o odwołaniu powódki z funkcji członka rady zakładowej i społecznego inspektora pracy. Powódka w przepisowym terminie odwołała się do uchwały Rady Spółdzielni do Walnego Zgromadzenia, które - po formalnym jego zwołaniu i przeprowadzeniu obrad zgodnie ze statutem i art. 37 ustawy o spółdzielniach i ich związkach - w dniu 4.I.1971 r. podjęło w obecności skarżącej uchwałę zatwierdzającą wykluczenie powódki ze Spółdzielni.Biorąc to wszystko pod uwagę, trzeba stwierdzić, że opisany incydent, którego nie należy pochwalać, nie dawał podstaw do wykluczenia powódki ze Spółdzielni z jednoczesnym zwolnieniem jej z pracy, jeśli się jednocześnie uwzględni długotrwałą, nienaganną, rzetelną pracę powódki w tejże Spółdzielni, pełnione przez nią funkcje społeczne oraz ujawnienie i nietolerowanie przez nią nieprawidłowości w urzędowaniu Spółdzielni, potwierdzonych przez WZSP, a tym samym działanie w obronie mienia tejże Spółdzielni, narażonego na uszczerbek. Powódka działała tu w interesie społecznym i wobec tego trudno pogodzić się z tym, aby za swe przewinienie (jeśli przy tym nie była do tej pory nigdy karana, lecz przeciwnie - nagradzana za dobrą pracę) miała ponieść od razu największą karę dyscyplinarną przewidzianą w statucie. Długotrwałe tolerowanie nieprawidłowości przez główną księgową i zarząd mogło wytrącić powódkę z równowagi i doprowadzić do znieważenia przełożonej, za co poniosła już karę w sprawie karnej. Za swe postępowanie mogła być ukarana dyscyplinarnie, ale nie od razu karą największą, jak to uczyniono w danym wypadku, tym bardziej że nie można jej przypisać nieumiejętności współżycia w kolektywie.Należy ponadto podnieść, że Rada Spółdzielni podjęła uchwałę bez uprzedniego uzyskania zgody instancji związkowej, powódka zaś była w tym czasie członkiem rady zakładowej i inspektorem pracy.Zauważywszy to uchybienie, pośpiesznie tego samego dnia wystąpiono do rady zakładowej o wyrażenie takiej zgody, rada zaś zebrała się zaraz tego samego dnia i podjęła uchwałę wyrażającą zgodę na wykluczenie powódki ze Spółdzielni i zwolnienie jej z pracy z jednoczesnym odwołaniem jej z piastowanych funkcji. Zarząd Okręgu związku zawodowego zatwierdził uchwałę rady zakładowej dopiero w grudniu 1970 r.Z tych to powodów należy dojść do wniosku, że w świetle art. 21 ustawy z dnia 17 lutego 1961 r. o spółdzielniach i ich związkach nie było podstaw do wykluczenia powódki ze Spółdzielni, gdyż nie można podzielić stanowiska Rady i Walnego Zgromadzenia, iż incydent ten w danym wypadku stanowił ciężkie naruszenie obowiązków członkowskich i pracowniczych. Jednorazowe niewłaściwe zachowanie się powódki, noszące wprawdzie cechy obrazy, przy jednoczesnym nienagannym jej zachowaniu się i działaniu na korzyść Spółdzielni, było objawem odosobnionego, chwilowego rozdrażnienia i niepanowania nad sobą, co nie zasługuje na pochwałę, ale jednocześnie nie daje podstawy do wykluczenia.W związku z tym należało z mocy art. 38 cyt. ustawy o spółdzielniach i ich związkach uchylić zaskarżoną przez powódkę uchwałę Walnego Zgromadzenia Spółdzielni w części dotyczącej jej osoby; tym samym przywrócony zostaje stosunek członkostwa. Do wniosków takich doszedł Sąd po ocenie merytorycznej zgodności uchwały z przepisami prawa i statutu oraz biorąc pod uwagę jedynie przyczyny wykluczenia podane w uchwale Rady i Walnego Zgromadzenia.Zgodnie z treścią art. 123 § 1 cyt. ustawy o spółdzielniach członek i Spółdzielnia mają obowiązek pozostawania ze sobą w stosunku pracy, wobec czego powódka trafnie żąda - zgodnie zresztą z § 3 tegoż art. 123 - aby nawiązano z nią stosunek pracy.Wobec przywrócenia powódce praw członkowskich zachodzą uzasadnione powody do nawiązania z nią stosunku pracy.Wobec zwolnienia powódki z pracy z chwilą wykluczenia jej ze Spółdzielni oraz wobec wykazania, że do 15.IV.1971 r. nie mogła znaleźć innej pracy, należy jej się za czas pozostawania bez pracy odszkodowanie zgodnie z art. 361 § 2 k.c.Za ten okres, z mocy art. 124 cyt. ustawy, przysługuje powódce odszkodowanie w wysokości ostatnich zarobków.Tak więc za okres od 18.XI.1970 r. do 15.IV.1971 r. należy się powódce po zaokrągleniu odszkodowanie w kwocie 13.900 zł (11.500 zł + 2.400 zł = 13.900 zł).Sąd nie uwzględnił powództwa w części dotyczącej żądania odszkodowania w wysokości po 180 zł miesięcznie w tymże okresie z tytułu utraty wynagrodzenia za pełnienie funkcji inspektora pracy, gdyż z dniem 17.XI.1970 r. powódka pozbawiona została tej funkcji i faktycznie jej od tego dnia nie pełniła.Uzasadnienie prawneRozpoznając rewizję pozwanej Spółdzielni, w której zawarty jest wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji z uwzględnieniem kosztów postępowania rewizyjnego, Sąd Najwyższy zważył, co następuje:Słuszny jest zarzut rewizji, że Sąd Wojewódzki nie wyjaśnił i nie rozważył należycie wszystkich okoliczności faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, co należało podnieść także z urzędu (art. 381 § 1 k.p.c.).Sąd Wojewódzki trafnie uznał się za związany z mocy art. 11 k.p.c. treścią wyroku sądu karnego co do popełnienia przez powódkę przestępstwa z art. 233 k.k. Przypisane powódce tym wyrokiem przestępstwo czynnej napaści na pełniącą obowiązki służbowe jej bezpośrednią przełożoną stanowi z reguły ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków członkowskich (§ 23 lit. b statutu), powodujące, że dalsze pozostawanie w Spółdzielni osoby winnej tego przestępstwa (ściganego z oskarżenia publicznego) nie da się pogodzić z zasadami współżycia społecznego (art. 21 § 1 ustawy o spółdzielniach i ich związkach z dnia 17.II.1961 r.), co uzasadnia wykluczenie tej osoby z grona członków Spółdzielni. Jedynie w szczególnych wypadkach, gdy przestępstwo to było bezpośrednią reakcją na rażąco prowokacyjne zachowanie się osoby poszkodowanej, łagodniejsza ocena postępowania członka może być wyjątkowo usprawiedliwiona. Tego rodzaju szczególnych okoliczności Sąd Wojewódzki nie ustalił, przeciwnie - jak trafnie podnosi skarżąca - nie wyjaśnił należycie, a więc w sposób, który dawałby podstawę do właściwej oceny stopnia winy powódki, okoliczności, które towarzyszyły i spowodowały tzw. "incydent" z 14.XI.1970 r. W każdym razie należy stwierdzić, że zawarte w wyroku ustalenia Sądu - nawet gdyby były niewadliwe - nie uzasadniały ekskulpacji powódki, w tym znaczeniu, aby jej wykluczenie mogło być uznane za nieadekwatne względem przypisanego jej czynu.Nie można w szczególności podzielić stanowiska Sądu, że "powódka, będąc rozgoryczona i wyprowadzona z równowagi, mogła postanowić w ostateczności w sposób zdecydowany nie tolerować już dłużej nieprawidłowości i sprzeciwić się księgowej". Zachowania się bowiem powódki nie można kwalifikować jako "zdecydowanego sposobu" sprzeciwu i nietolerowania nieprawidłowości. Również nie można podzielić dalszego poglądu Sądu, że w zachowaniu powódki przejawiało się usprawiedliwiające ją działanie w "interesie społecznym" i "w obronie mienia Spółdzielni, narażonego na uszczerbek". Gdyby nawet dać wiarę zeznaniom powódki, że główna księgowa od dłuższego czasu i w dniu krytycznym domagała się od niej podpisu na dokumencie nieprawidłowym (w szczególności ukrywającym manko), to właściwą reakcją powódki powinna była być odmowa podpisu ze zwróceniem uwagi księgowej na niewłaściwość żądania, dalej ewent. doniesienie władzom Spółdzielni, a w ostateczności organom nadzorczym nad Spółdzielnią o nagannym postępowaniu księgowej. W żadnym jednak wypadku przytoczone okoliczności nawet w drobnym stopniu nie usprawiedliwiają czynnej napaści na przełożoną w obecności innych członków Spółdzielni. Podkreślając parokrotnie w motywach wyroku rzekomą intencję powódki działania w interesie zagrożonego mienia Spółdzielni, przejawiającą się w jej doniesieniu o nieprawidłowościach do WZSP, Sąd Wojewódzki pominął i nie rozważył tego, że doniesienie powódki do WZSP miało miejsce dopiero 20.XI.1970 r., a więc nie tylko już po incydencie z 14.XI, ale również w trzy dni po jej wykluczeniu ze Spółdzielni (17.XI). Natomiast o jakichkolwiek skargach powódki przed tą datą brak w sprawie dowodów, a nawet twierdzeń.Sąd Wojewódzki nie tylko nie wyjaśnił okoliczności bezpośrednio towarzyszących "incydentowi", ale nie zajął się również sprawdzeniem, o podpis na jakim dokumencie "ukrywającym manko" chodziło. Pominął przy tym, że - jak wynika z zeznania świadka F. - chodziło nie o podpis na dokumencie, lecz o poprawienie źle wykonanej przez powódkę pracy, oraz że z ustalenia wyroku Sądu Powiatowego w sprawie karnej może wynikać, iż powódka zareagowała czynną napaścią "na zwróconą jej uwagę przez B.Ch., by zachowywała się taktownie". Zauważyć przy tym wypada, że w swej rewizji od wyroku karnego powódka wywodziła, iż nie żądanie podpisania nieprawidłowego dokumentu stało się przyczyną incydentu, lecz "sposób wymówek", jakie jej robiła B.Ch., co byłoby zgodne z zeznaniami świadka F.Pozwana Spółdzielnia trafnie również podnosi, że Sąd Wojewódzki nie tylko nie wyjaśnił istotnej okoliczności, a mianowicie rzeczywistej przyczyny "incydentu" i zachowania się stron zainteresowanych, lecz swe ustalenia ekskulpujące powódkę, a dotyczące poprzedzającego incydent rzekomego szykanowania powódki przez zarząd i stałych żądań podpisywania "nielegalnych" dokumentów, oparł wyłącznie na zeznaniach samej powódki przesłuchanej w charakterze strony, pominął zaś, "wobec wyjaśnienia istotnych okoliczności", dowód z przesłuchania drugiej strony. Istotnie bowiem żaden z licznie cytowanych w wyroku świadków nie potwierdził tych okoliczności.Przyjmując za podstawę ustaleń tylko jednostronne twierdzenia powódki, Sąd Wojewódzki powinien był - czego zaniedbał - szczególnie wnikliwie rozważyć, czy zeznania jej mogą być uznane za wiarygodne, przy uwzględnieniu, że niektóre z jej twierdzeń były oczywiście sprzeczne z dokumentami złożonymi w sprawie. Dotyczy to twierdzeń, że karty pracy były w Spółdzielni fałszowane i że na Walnym Zgromadzeniu za wykluczeniem głosowała jedynie jedna trzecia członków Spółdzielni. Pierwsze twierdzenie zostało obalone wynikami lustracji przeprowadzonej przez WZSP, która "nie potwierdziła" zarzutu fałszowania kart pracy, natomiast wyniki głosowania na Walnym Zgromadzeniu co do wykluczenia powódki były znamienne i w sposób rażący odbiegały od treści jej zeznania. Mianowicie na obecnych na zebraniu 102 członków Spółdzielni za wykluczeniem powódki ze Spółdzielni głosowało 98 osób, 4 osoby wstrzymały się, natomiast za pozostawieniem powódki nie padł żaden głos. Charakterystyczny jest przy tym przyjęty przez powódkę sposób obrony, zarówno na Walnym Zgromadzeniu i przed egzekutywą, jak i w postępowaniu przed sądem karnym, w związku z czym wyjaśnienia jej ocenione zostały przez sąd karny jako kłamliwe i wykrętne.Wskazane uchybienia powodują konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku (art. 388 § 1 k.p.c.) i przekazania sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Przy ponownym rozpoznaniu Sąd Wojewódzki sprawdzi, czy i o ile prawdziwe są twierdzenia pozwanej Spółdzielni o umorzeniu postępowania karnego przeciwko magazynierowi S. i oddaleniu w stosunku do niego powództwa Spółdzielni o spowodowanie niedoboru.W związku z ustaleniem Sądu, jakoby wykluczenie powódki nastąpiło przed jej odwołaniem z rady zakładowej i z funkcji inspektora pracy, należy zauważyć, że ustalenie to przedstawia się jako dowolne, nie znajduje bowiem oparcia ani w cytowanych w wyroku zeznaniach powódki, ani w dokumentach znajdujących się w aktach sprawy.Przeciwnie, z nie zaprzeczonych twierdzeń pozwanej i treści protokołu Walnego Zgromadzenia wynika, że uchwała o wykluczeniu powódki zapadła po uprzednim uzyskaniu zgody rady zakładowej na jej odwołanie z funkcji i na wykluczenie. Okoliczność, że decyzje rady zakładowej i Rady Spółdzielni zapadły jednego dnia, nie potwierdza powyższego ustalenia, zwłaszcza że badani w sprawie członkowie rady zakładowej (S.D. - sekretarz, W.M. - skarbnik, W.W. - przewodniczący) również niczego na ten temat nie zeznali. Zresztą okoliczność ta była w sprawie bez znaczenia. Szczególne bowiem przepisy chroniące pracowników przed rozwiązaniem stosunku pracy nie mają zastosowania (nawet poprzez art. 130 ustawy o spółdzielniach) do zagadnienia wykluczenia członka ze spółdzielni, a więc do regulacji stosunku wynikłego z członkostwa w spółdzielni.Zagadnienie nawiązania stosunku członkowskiego (przyjęcia w poczet członków) i rozwiązania stosunku członkowskiego w spółdzielni pracy jest unormowane całościowo w przepisach ustawy z dnia 17 lutego 1961 r. o spółdzielniach i ich związkach, która przy regulowaniu kwestii wykluczenia czy też wykreślenia z grona członków spółdzielni nie uzależnia kompetencji organów powołanych do podjęcia decyzji w tym zakresie od uprzedniego uzyskania czyjejkolwiek zgody, oprócz szczególnych wypadków przewidzianych w statucie, czego jednak Sąd Wojewódzki nie ustalił. Powszechna i rozbudowana ochrona spółdzielcy, przewidziana w ustawie, przed bezpodstawnym pozbawieniem go praw członka spółdzielni pracy pochłania szczególną ochronę niektórych pracowników przed utratą zatrudnienia, które jest tylko pochodnym uprawnieniem wynikającym z członkostwa w spółdzielni.Z tych przyczyn oraz na podstawie art. 388 § 1 i art. 108 § 2 k.p.c. Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.
Powołane przepisy
art. 233 KKart. 11 KPCart. 23 pkt 3art. 37art. 21art. 38art. 123 § 1art. 123art. 361 § 2 KCart. 124art. 381 § 1 KPCart. 21 § 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 19.07.2026.