I PR 465/73

WyrokIzba Cywilna1974-04-10

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia M. Wilewski. Sędziowie: J. Knap (sprawozdawca), A. Szczurzewski.SentencjaSąd Najwyższy, po rozpoznaniu sprawy z powództwa Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w G. przeciwko Sybilli Mirosławie Z., Ilonie Z., Bogdanowi Z. i Stanisławowi Z. o 179.247,45 zł na skutek rewizji powódki od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 30 listopada 1972 r.,uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo i orzekającej o kosztach oraz o opłatach i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Łodzi do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneW sklepie wielobranżowym Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w G. wyliczono za okres od 17 września 1969 r. do 5 listopada 1970 r. niedobór w kwocie 179.247,45 zł. Na tej podstawie Spółdzielnia ta, po ostatecznym sprecyzowaniu swoich roszczeń, domagała się solidarnego zasądzenia od Sybilli Mirosławy Z. oraz małoletnich Ilony i Bogdana Z. i od Stanisława Z. kwoty 100.000 zł, ponadto solidarnie od trzech pierwszych osób kwoty 20.000 zł i wreszcie tylko od Sybilli Mirosławy Z. kwoty 59.247 zł.Powódka wyjaśniła, że kierownik sklepu, mąż Sybilli Z., Zdzisław Z. zmarł w dniu 22 października 1970 r., a spadkobiercami po nim są oprócz wdowy ich małoletnie dzieci Ilona i Bogdan Z. Stanisław Z. jest poręczycielem weksla opiewającego na kwotę 100.000 zł. Pozwana Sybilla Z. jest ponadto osobiście odpowiedzialna jako zatrudniona w sklepie sprzedawczyni, która podpisała umowę o wspólnej odpowiedzialności.Pozwani wnosili o oddalenie powództwa.Wyrokiem z dnia 30 listopada 1972 r. Sąd Wojewódzki zasądził od Sybilli Mirosławy Z., Ilony Z., Bogdana Z., i Stanisława Z. solidarnie na rzecz powodowej Spółdzielni kwotę 22.406 zł z odsetkami i oddalił powództwo w pozostałej części.Według ustaleń Sądu Wojewódzkiego, nieżyjący Zdzisław Z. i jego żona Sybilla byli zatrudnieni w sklepie nr 2 od 1 września 1966 r. do 22 października 1970 r. Poprzednie inwentaryzacje i wyliczenia sklepu nie wykazywały nigdy większych różnic, a niedobory rzędu 5.000 zł lub 4.000 zł były spłacane przez małżonków Z. Zasadniczy niedobór w kwocie 183.014,81 zł wyliczono na dzień 5 listopada 1970 r. za okres od 17 września 1969 r. do 5 listopada 1970 r. W dniu 9 stycznia 1971 r. sporządzono remanent zdawczo-odbiorczy, mocą którego pozwana Sybilla Z. zdała sklep nr 2. Wyliczenia tego remanentu wykazały dalszy niedobór na kwotę 4.776,27 zł. Łącznie więc niedobór według wyliczenia strony powodowej wynosił 187.791,08 zł; po uwzględnieniu wartości towarów nietypowych i przestarzałych w sumie 8.543,63 zł pozostał niedobór dochodzony pozwem na kwotę 179.247,45 zł.Kierownik sklepu Zdzisław Z. od 7 października 1970 r. korzystał ze zwolnienia lekarskiego, a 22 października 1970 r. zmarł. Zgodnie więc z § 10 ust. 2 rozporządzenia Ministra Handlu Wewnętrznego z dnia 28 listopada 1966 r. w sprawie wykonania ustawy o współodpowiedzialności majątkowej pracowników za niedobory w przedsiębiorstwach obrotu towarowego (Dz. U. Nr 52, poz. 320) - ze względu na ustanie stosunku pracy ze Zdzisławem Z. w dniu 23 października 1970 r. - powodowa spółdzielnia miała obowiązek sporządzenia inwentaryzacji w ciągu 7 dni roboczych od ustania stosunku pracy, czyli do 31 października 1970 r., pod rygorem ograniczenia możliwości dochodzenia roszczeń w związku z postanowieniami § 15 cyt. rozporządzenia Ministra Handlu Wewnętrznego.W niniejszym wypadku powodowa Spółdzielnia rozpoczęła inwentaryzację z opóźnieniem, bo dopiero 5 listopada 1970 r., a więc nie zachowała cytowanych wyżej przepisów. Dlatego też Sąd Wojewódzki w sentencji wyroku zasądzającego część odszkodowania za niedobór zastosował odpowiedzialność solidarną, a nie odpowiedzialność przewidzianą w wymienionej wyżej ustawy - pro parte.Odpowiedzialność pozwanych Sybilli, Ilony i Bogdana Z. opiera się na przepisie art. 471 k.c., przy czym Ilona i Bogdan Z. odpowiadają jako spadkobiercy zmarłego Zdzisława Z.; odpowiedzialność Stanisława Z. opiera się na przepisie art. 876 i nast. k.c.Przeciwko Zdzisławowi Z. toczyło się postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Powiatową w Piotrkowie, które zostało umorzone w związku z jego śmiercią. Z dowodów tam zebranych oraz zeznań świadka E. R. wynika, że Zdzisław Z. nie zawsze wystawiał rachunki za sprzedany towar, a czasem rachunek taki wystawiał po upływie dłuższego czasu, co mogło powodować pomyłki. Nie sporządzał też terminarza zestawień utargów, które również wpłacał z opóźnieniem. Powodowało to chaos w dokumentacji sklepu i mogło mieć wpływ na powstanie niedoboru.Niemniej jednak - jak ustalił Sąd Wojewódzki - strona powodowa nie zapewniła Zdzisławowi Z. i jego żonie Sybilli właściwych warunków pracy. Sklep był duży, lecz z małym zapleczem. Towary były magazynowane tylko częściowo w sklepie. Budynki magazynowe sklepu były zdecentralizowane. Część towarów poza sklepem leżała w piwnicy, część w dwóch magazynach zamykanych na kłódkę, część na tzw. targowicy, czyli placu odległym o około 1 km od sklepu, oraz na placu spółdzielni, tam gdzie były biura. Plac ten był ogrodzony siatką. Były tam trzymane rynny, papa dachowa, drzwi, okna, gotowe elementy budowlane. W zamkniętej szopie były przechowywane garnki, naczynia kuchenne, talerze, rowery. Plac ten był strzeżony przez wartownika jedynie w nocy.Na tym samym placu był również magazyn węgla. Na plac każdy miał swobodny dostęp. Place i inne pomieszczenia magazynowe oraz sklepy były przeładowane, tak że nie można było swobodnie dojść do towaru oraz towaru poskładać. Obroty sklepu wynosiły od 63 tys. zł w styczniu 1970 r. do 229 tys. zł w sierpniu 1970 r., co wskazuje, że w pewnych okresach zgrupowanie towarów było zbyt wielkie, a powierzchnia magazynowa w stosunku do wzrostu obrotów niedostateczna.Sąd Wojewódzki ustalił, że zdarzyły się usiłowania kradzieży rzeczy magazynowanych na placach oraz że z powodu ciasnoty w magazynach nie można było ustalić ewentualnego faktu dokonania kradzieży.Powódka nie dopełniła obowiązku przeprowadzenia inwentaryzacji co najmniej dwa razy w roku. W niektórych miesiącach obroty były tak duże, że w stosunku do ich wzrostu powierzchnia magazynowa była niedostateczna.Według oceny Sądu Wojewódzkiego zmarły mąż pozwanej Sybilli Z. był z zawodu krawcem i nie miał odpowiednich kwalifikacji do zajmowania stanowiska kierownika sklepu. Pozwana zaś Sybilla Z. w ogóle nie miała kwalifikacji sklepowej. Nie umiała nawet sporządzić raportu sklepowego.W wyniku przedstawionych ustaleń i rozważań Sąd Wojewódzki uznał, że "pozwani przyczynili się jedynie w 1/8 części do powstania niedoboru, co daje kwotę 22.406 zł, gdyż ta kwota nie będzie w pewnym sensie daleko odbiegała od niedoborów w poprzednich okresach, kiedy przy wyliczeniach obecny był Zdzisław Z."W rewizji od wyroku z dnia 30 listopada 1972 r. powódka wniosła o jego zmianę w części oddalającej powództwo przez uwzględnienie zgłoszonych roszczeń w całości, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego orzeczenia w części oddalającej powództwo i przekazanie sprawy w tym zakresie Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Zgodnie z brzmieniem § 15 rozporządzenia Ministra Handlu Wewnętrznego z dnia 28 listopada 1966 r. w sprawie wykonania ustawy o współodpowiedzialności majątkowej pracowników za niedobory w przedsiębiorstwach obrotu towarowego (Dz. U. Nr 52, poz. 320) pracownik, z którym umowa o pracę wygasła, staje się wolny od odpowiedzialności wynikającej z umowy o wspólnej odpowiedzialności majątkowej, jeżeli nie przystąpiono do inwentaryzacji najpóźniej w ciągu 7 dni roboczych od dnia ustania stosunku pracy, jak to nakazuje § 10 ust. 2 tego rozporządzenia. Unormowanie to opiera się na założeniu, że osoba, z którą stosunek pracy wygasł, nie może być obciążona ewentualnością zmian w stanie powierzonego wspólnie pracownikom mienia, poza krótki, najwyżej tygodniowy termin. Motyw ten odpada, gdy w stanie tego mienia nie zachodzą żadne zmiany od chwili ustania stosunku pracy, bo sklep, wspólnie powierzony, jest od tego czasu nieczynny.Z opinii biegłego wynikałoby, że od śmierci byłego kierownika sklepu Zdzisława Z. w dniu 22 października 1970 r. nie było sprzedaży w sklepie. A zatem jego spadkobiercy nie byliby wolni od odpowiedzialności za zadłużenie zmarłego, wywodzące się z wiążącej go umowy o wspólnej odpowiedzialności majątkowej. To samo odnosiłoby się do osobistej odpowiedzialności pozwanej Sybilli Mirosławy Z., jako uczestniczki umowy o wspólnej odpowiedzialności majątkowej z dnia 1 września 1966 r. Jej umowna odpowiedzialność sprowadzałaby się do części określonej w umowie - choćby część ta nie została oznaczona w dokumencie umowy. Jeżeli wysokość, do której odpowiada wspólnie odpowiedzialny, nie da się stwierdzić, wchodzi w rachubę domniemanie części równych z art. 379 § 1 zd. 2 k.c.Na tle tych rozważań powołanie się przez Sąd Wojewódzki na § 15 cyt. rozporządzenia z dnia 28 listopada 1966 r. traciłoby na znaczeniu w sprawie.Jednym z podstawowych argumentów, jakimi posłużył się Sąd Wojewódzki na poparcie swego przekonania, że "pozwani przyczynili się jedynie w 1/8 części do powstania niedoboru", wydaje się być powątpiewanie tego Sądu w realną wysokość wyliczonego niedoboru. Jednakże stwierdzenie biegłego, że "w rejestrach sklepowych wszystkie faktury, stanowiące podstawę obciążeń, zostały uwzględnione i stanowiły podstawę do zwiększenia zapasów masy towarowej", nie pozwalało na snucie domniemań o ewentualności nieotrzymania towaru do sklepu z jakiejś partii, objętej fakturami, lub o możliwości podwójnego obciążenia. Skoro przy tym dokumentacja sklepu jest zupełna, wysokość niedoboru trzeba by uznać za wykazaną bez zastrzeżeń.Jeżeli nie było okresu, w którym pozwana Sybilla Z. prowadziła samodzielnie sklep, prawidłowo ustalona nieumiejętność tej pozwanej sporządzania dokumentacji sklepowej nie powinna by mieć istotnego wpływu na powstanie niedoboru. Wówczas bowiem niedobór odnosiłby się do okresu sprawowania kierownictwa sklepu przez nieżyjącego Zdzisława Z. Temu zaś trudno odmówić dostatecznych kwalifikacji do kierowania sklepem tego rodzaju. Zresztą wyniki poprzednich rozliczeń podważają założenie, jakoby zmarły nie był w stanie podołać obowiązkom sklepowego z powodu niedostatecznych kwalifikacji zawodowych. W świetle rozliczeń poprzedzających ostatni okres inwentaryzacyjny zakład pracy nie musiał się liczyć z ewentualnością wystąpienia w sklepie poważnego niedoboru. Toteż niedokonywanie inwentaryzacji sklepu co najmniej dwa razy w roku nie stanowi po stronie poszkodowanego zaniechania, które trzeba by mu przypisać jako przyczynienie się do powstania szkody w znacznej mierze.Większe znaczenie miałaby w sprawie ewentualna okoliczność niedostatków w możliwości należytego zabezpieczenia mienia sklepowego. W tym przedmiocie jednak Sąd Wojewódzki nie dokonał dostatecznie szczegółowych ustaleń.Trzeba wskazać, że przesłuchana w charakterze świadka w śledztwie Prokuratury Powiatowej w Piotrkowie Trybunalskim pozwana Sybilla Z. zeznała: "do zabezpieczenia pomieszczeń przed kradzieżą nie mieliśmy z mężem żadnych zastrzeżeń i przez okres pracy nie stwierdziliśmy wypadków kradzieży, z wyjątkiem jednej rolki siatki - jednak to zostało wyjaśnione". Relacja ta jest zgodna z treścią zeznań przesłuchanego w charakterze strony przewodniczącego zarządu powodowej Spółdzielni Zenona F., który wyjaśnił, że nikt nie zgłaszał mu meldunku o kradzieży w sklepie.Sąd Wojewódzki nie ustosunkował się do tych dowodów. Nie wyjaśnił też bliżej, jakie towary nie były pod zamknięciem i w warunkach umożliwiających dostęp do nich osób trzecich. Jak się wydaje, na placu Spółdzielni, gdzie mieszczą się jej biura, składowane były rzeczy duże objętościowo, których brak zatem byłby łatwy do zauważenia, jak np.: kuchnie, piece ogrzewcze, drzwi budowlane, papa, siatka ogrodzeniowa itp. Tego, co oznacza określenie "plac na tzw. targowicy" i co tam było magazynowane oraz z jakim zabezpieczeniem, Sąd Wojewódzki nie wyjaśnił. Sąd Wojewódzki nie podjął także próby wyświetlenia, czy dałoby się ustalić wystąpienie niedoborów w towarach składowanych bez dostatecznego zabezpieczenia o znacznej wartości.Przytoczone rozważania prowadzą do wniosku, że z naruszeniem art. 233 § 1 k.p.c. Sąd Wojewódzki przy określaniu zakresu odpowiedzialności pozwanych nie wziął wszechstronnie pod uwagę zebranego przez siebie materiału. Ponadto z uchybieniem wymaganiom przepisów art. 3 § 2 i art. 316 § 1 k.p.c. nie dokonał dostatecznie wnikliwych i szczegółowych ustaleń.Z tych przyczyn wniosek skarżącej powódki o uchylenie zaskarżonego wyroku w części oddalającej powództwo i o przekazanie sprawy w tym zakresie Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania okazał się uzasadniony.Dlatego też Sąd Najwyższy na podstawie art. 388 § 1 k.p.c. orzekł jak w sentencji wyroku.

Powołane przepisy

art. 471 KCart. 876art. 379 § 1art. 233 § 1 KPCart. 3 § 2art. 316 § 1 KPCart. 388 § 1 KPC§ 10 ust. 2§ 15§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.