III PR 26/63

WyrokIzba Cywilna1963-06-27

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca, który rozwiązał stosunek pracy z dyrektorem z powodu zarzutów o ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, zachował miesięczny termin do rozwiązania umowy, jeśli o zarzutach wiedział wcześniej?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone wyroki i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, stwierdzając, że sądy niższych instancji nie poczyniły wystarczających ustaleń faktycznych co do świadomości powoda (dyrektora) o wykonywaniu pracy przez podległych mu robotników w prywatnym przedsiębiorstwie w czasie godzin pracy w przedsiębiorstwie państwowym. Brak tych ustaleń uniemożliwił ocenę, czy powód dopuścił się ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych oraz czy pracodawca zachował miesięczny termin do rozwiązania umowy o pracę.
Stan faktyczny
Dyrektor techniczny został zwolniony z pracy z zarzutem ciężkiego naruszenia obowiązków, w tym zlecenia pracownikom wykonywania robót prywatnych w czasie godzin urzędowych przy użyciu sprzętu przedsiębiorstwa. Powód domagał się przywrócenia do pracy i zapłaty wynagrodzenia. Sądy niższych instancji uznały zwolnienie za nieuzasadnione, wskazując na brak dowodów ciężkiego naruszenia obowiązków oraz na niezachowanie przez pracodawcę miesięcznego terminu do rozwiązania umowy. Minister Sprawiedliwości wniósł rewizję nadzwyczajną.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok oraz wyrok Sądu Powiatowego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Powiatowemu.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Szczerski. Sędziowie: J. Tyszka, J. Knap (sprawozdawca).SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Romana Z. przeciwko Miejskiemu Przedsiębiorstwu Remontowo-Budowlanemu w Ł. o przywrócenie do pracy i zapłatę, na skutek rewizji nadzwyczajnej Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. Łodzi w Łodzi z dnia 8 listopada 1962 r., zaskarżony wyrok oraz wyrok Sądu Powiatowego dla m. Łodzi z dnia 26 maja 1961 r. sygn. akt I C 1396/61 uchylił i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Powiatowemu dla m. Łodzi.Uzasadnienie faktycznePowód Roman Z. zajmował w Miejskim Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym w Ł. stanowisko dyrektora do spraw technicznych. Prezydium Rady Narodowej w Ł. pismem z dnia 19 lutego 1958 r. zwolniło powoda z pracy ze skutkiem natychmiastowym, zarzuciwszy mu ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, a w szczególności to, że za jego zgodą "wydane zostały przedsiębiorstwu prywatnemu materiały budowlane stanowiące własność państwową. Ponadto zlecał on brygadzie dekarzy M. P.R.B. Nr 2 wykonywanie robót prywatnych w czasie godzin urzędowych przy użyciu sprzętu podległego (mu) przedsiębiorstwu.".Zdaniem powoda przedstawione mu zarzuty są niesłuszne, wobec czego domagał się przywrócenia go do pracy i zasądzenia na jego rzecz od wymienionego na wstępie przedsiębiorstwa 10.600 zł wynagrodzenia za czas niewykonywania pracy od dnia 19.II.1958 r. do 31.VIII.1958 r.Wyrokiem z dnia 26 maja 1961 r., po powtórnym rozpoznaniu sprawy, Sąd Powiatowy dla m. Łodzi uwzględnił powództwo.Według ustaleń tego Sądu powód przekazał prywatnej firmie B., gdzie był dorywczo zatrudniony, dwie beczki smoły w formie pożyczki z zapasów Przedsiębiorstwa, które reprezentował. Uczynił to bez zachowania koniecznych formalności. Smoła została jednak zwrócona. Trzech robotników pozwanego przepracowało w prywatnym zakładzie B. dwa dni, nie przystępując w te dni do pracy w pozwanym Przedsiębiorstwie. Powód ponaglał jednego z robotników, by szybciej zakończył pracę u B. Śledztwo prowadzone przeciwko powodowi zostało postanowieniem z dnia 8.V.1959 r. umorzone wobec braku dostatecznych dowodów winy.Zdaniem Sądu Powiatowego fakty wypożyczania smoły oraz przepracowania przez robotników pozwanego dwóch dni w przedsiębiorstwie prywatnym nie są ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 2 dekretu z 18.I.1956 r. (Dz. U. Nr 2, poz. 11). Sąd Powiatowy wskazał na brak danych co do okoliczności, że to powód polecił podległym sobie robotnikom nie pracować przez dwa dni w M. P.R.B. Nr 2 oraz że robotnicy ci otrzymali wynagrodzenie za pracę nie wykonywaną u pozwanego.Sąd Wojewódzki rewizję pozwanego oddalił.W uzasadnieniu Sąd ten podzielił poglądy Sądu I instancji, a nadto zaznaczył, że strona pozwana wiedziała o powyższych faktach już 8.I.1958 r., rozwiązanie zatem na tej podstawie umowy o pracę w dniu 19.II.1958 r. nie mogło rodzić skutków prawnych, gdyż nastąpiło po upływie miesięcznego terminu przewidzianego w art. 2 ust. 2 dekretu z dnia 18.I.1956 r.Wyrok Sądu Wojewódzkiego z dnia 8 listopada 1962 r. został zaskarżony rewizją nadzwyczajną przez Ministra Sprawiedliwości, który wniósł o uchylenie zaskarżonego orzeczenia, jak również wyroku Sądu Powiatowego dla m. Łodzi z dnia 26.V.1961 r. I C 1396/61 i o przekazanie sprawy temu ostatniemu Sądowi do ponownego rozpoznania.Skarżący zarzucił naruszenie art. 2 ust. 1 pkt 2 i ust. 2 dekretu z dnia 18.I.1956 r. (Dz. U. Nr 2, poz. 11).Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Jedną z podstaw decyzji Prezydium Rady Narodowej w Ł. co do zwolnienia powoda z pracy ze skutkiem natychmiastowym w dniu 19 lutego 1958 r. był opisany w oświadczeniu o rozwiązaniu stosunku pracy zarzut pod adresem powoda, że "zlecał brygadzie dekarzy M. P.R.B. Nr 2 wykonywanie robót prywatnych w czasie godzin urzędowych przy użyciu sprzętu podległego mu przedsiębiorstwa".Według bliższych wyjaśnień pozwanego Przedsiębiorstwa chodzić tu miało o działanie na rzecz zakładu stanowiącego własność mistrza murarskiego B. Nie było pomiędzy stronami sporu co do tego, że powód był w pewnej mierze związany z firmą B., albowiem zgodnie z umową z dnia 26 maja 1957 r. miał dla niej wykonywać prace, wchodzące w zakres jej działalności, w godzinach pozasłużbowych.Nie wymaga uzasadnienia oczywista okoliczność, że podwójna rola powoda w okresie od 26 maja 1957 r. do 19 lutego 1958 r. jako zastępcy dyrektora do spraw technicznych w państwowym przedsiębiorstwie i zarazem faktycznego kierownika prywatnego zakładu remontowo-budowlanego nakładała na niego obowiązek zaniechania czegokolwiek, co mogłoby wywołać przypuszczenie (chociażby w istocie nieuzasadnione), że zajmujący eksponowane stanowisko w M. P.R.B. Nr 2 w Ł. wykorzystuje je jako dogodną platformę do realizacji interesów prywatnego zleceniodawcy.Stąd też przytoczony na wstępie zarzut zlecenia pracownikom pozwanego - nawet w formie milczącej aprobaty - wykonawstwa robót na rzecz prywatnej firmy w czasie, gdy robotnicy obowiązani byli świadczyć pracę zatrudniającemu ich przedsiębiorstwu uspołecznionemu, z reguły musiałby być poczytany za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych przez powoda, jeżeli okazałby się prawdziwy. Bez wpływu przy tym na taką ocenę musiałaby pozostać ewentualna okoliczność, że dekarze wykonujący pracę u B. nie otrzymali - w odniesieniu do żadnej z dniówek roboczych przepracowanych w prywatnym zakładzie - nienależnej im zapłaty z funduszów pozwanego, gdzie figurowali jako rzekomo obecni w pracy. Samo godzenie się przez zastępcę dyrektora ze zjawiskiem naruszania dyscypliny pracy przez podległych mu robotników, co mogło być traktowane ze zgorszeniem przez innych członków załogi i co mogło prowadzić do zachwiania stabilności składu osobowego przedsiębiorstwa, a w dalszym następstwie do zakłócenia rytmiczności wykonania zamierzonych planów w jednostce gospodarki uspołecznionej, stanowiłoby poważne w skutkach działanie na szkodę zatrudniającego zakładu pracy, zwłaszcza gdyby się okazało, że robotnicy, kierowani w zasadzie do pracy w przedsiębiorstwie prywatnym po tzw. "fajrancie", otrzymywali tam doraźnie wyższe stawki wynagrodzenia.W uzasadnieniu wyroku z dnia 26 maja 1961 r. Sąd Powiatowy dla m. Łodzi ustalił, że trzech robotników pozwanego Przedsiębiorstwa przepracowało w przedsiębiorstwie prywatnym dwa dni, nie przystępując w te dni do pracy w pozwanym Przedsiębiorstwie, oraz że nie zostało stwierdzone, żeby to właśnie powód polecił nie pracować przez dwa dni robotnikom w pozwanym Przedsiębiorstwie ani też żeby ci robotnicy otrzymali wynagrodzenie za pracę nie wykonywaną u pozwanego. Sąd Powiatowy stwierdził ponadto, że powód ponaglał jednego z robotników, by szybciej zakończył pracę w prywatnym przedsiębiorstwie.W świetle tych skąpych, niezupełnych i przede wszystkim nacechowanych niedomówieniami ustaleń nie sposób zorientować się w podstawowej materii, jakie w rzeczywistości było przekonanie Sądu orzekającego w sprawie w I instancji co do istotnej dla wyniku procesu kwestii, czy powód wiedział o wykonywaniu pracy przez ekipę dekarzy w firmie B. w czasie, gdy powinni oni byli pełnić swe zwykłe czynności w M. P.R.B. Nr 2 w Ł., a więc w ich stałym zakładzie pracy, czy też zdarzenie z przepracowaniem owych dwu dni pozostawało poza świadomością powoda. W pierwszym wypadku, również przy braku danych co do wydania wyraźnego zlecenia, niezareagowanie na postępowanie robotników trzeba by uznać w konkretnym układzie stosunków faktycznych za milczącą zgodę zastępcy dyrektora przedsiębiorstwa na naruszenie dyscypliny pracy z dalszymi konsekwencjami, jakie mogły stąd wyniknąć i o jakich była mowa. Nie jest co prawda wykluczone ujawnienie się jakichś nowych okoliczności, na tle których zachowanie się zastępcy dyrektora może znaleźć częściowe usprawiedliwienie np. w tym, że robota, którą wykańczali dekarze, była społecznie szczególnie pilna bądź że jej odłożenie mogło spowodować w mieniu społecznym poważną szkodę, której bez uszczerbku dla interesów M. P.R.B. Nr 2 w Ł. można było zapobiec; takie ewentualnie ustalone momenty faktyczne mogą wpływać na kwalifikację zachowania się powoda i powodować przyjęcie poglądu o konieczności uznania, że nie dopuścił się on ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Ale stanowisko Sądów w tej mierze wymagałoby poczynienia koniecznych po temu ustaleń, których uzasadnienie Sądu Powiatowego nie zawiera.Jest sprawą niezrozumiałą, w jakim celu Sąd Powiatowy zaakcentował stwierdzenie, że powód ponaglał jednego z robotników, by szybciej wykończył pracę w prywatnym przedsiębiorstwie. Okoliczność ta przecież przemawiałaby raczej na rzecz wniosku, że powód uważał robotę u B. za tak pilną, iż należy ją rychło zakończyć, choćby z uszczerbkiem godzin pracy w przedsiębiorstwie państwowym. Wobec zeznań świadka N., że powód wiedział o pracy zeznającego i innych dekarzy na prywatnej budowie, moment dotyczący świadomości powoda, iż ekipa wykonuje robotę w godzinach służbowych, wydaje się niewątpliwy. Całkiem niedwuznacznie brzmi zeznanie świadka N. złożone w śledztwie w omawianym przedmiocie. Świadek N. wyjaśnił tam: "Myśmy tam pracowali bez żadnych obaw ze strony dyrekcji, że pracujemy na prywatnym w czasie godzin pracy, bo dyrektor Z. (powód) był tam obecny ze swoim zięciem i ponaglał do szybszej pracy", i dalej: "Z. polecił nam skończyć jak najszybciej, w poniedziałek rano podczas godzin pracy". Świadek Czesław A. zeznał, iż na jego uwagę, że wiele zrobić po "fajrancie" u B. nie można, bo są już krótkie dni, powód "dał mi do zrozumienia, żeby wcześniej schodzić z pracy i więcej wykonywać roboty u niego prywatnie". Podobnie świadek Stanisław S. wyjaśniał: "(...) wtedy robiliśmy od samego rana, bo Z. uważał, że tam jest pilna praca i trzeba szybko to skończyć. Decyzję tę wydał głośno wobec nas wszystkich (...)".Zacytowane fragmenty zeznań nie zostały przez Sąd Powiatowy rozważone, a mogły one mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia i mogły ukształtować przekonanie tego Sądu w sensie odmiennym od wyrażonego w zdaniu: "Z ustaleń faktycznych nie wynika, że to powód polecił nie pracować przez 2 dni robotnikom w pozwanym przedsiębiorstwie".Tak więc wyrok Sądu Powiatowego dotknięty jest uchybieniami wymagań przepisów art. 242 § 1, art. 326 i art. 336 § 2 k.p.c., które mogą mieć wpływ na wynik sprawy.Ponadto Sąd Powiatowy nie wyjaśnił sprawy co do twierdzenia pracownika, że pracodawca nie zachował terminu z art. 2 ust. 2 dekretu z dnia 18 stycznia 1956 r. W wyroku z dnia 9 czerwca 1960 r. Sąd Wojewódzki zlecił Sądowi I instancji zbadać tę kwestię. Wyrok Sądu Powiatowego z dnia 26 maja 1961 r., tak jak i poprzedni, nie zawiera żadnych w tym względzie ustaleń. Dlatego również i z tej przyczyny zaskarżone rewizją pozwanego orzeczenie Sądu Powiatowego podlegało uchyleniu.Tymczasem Sąd Wojewódzki, zamiast uchylić wyrok Sądu I instancji wobec niemożności skontrolowania prawidłowości orzeczonego nim rozstrzygnięcia, wyraził dowolny pogląd, że rozwiązanie umowy o pracę nastąpiło po upływie miesięcznego terminu prekluzyjnego przewidzianego w art. 2 ust. 2 dekretu z dnia 18.I.1956 r., chociaż o zasadności bądź bezzasadności wyrażonego przez Sąd Wojewódzki stanowiska decydowała niezbadana okoliczność, czy po naradzie w Komitecie PZPR wyłoniła się konieczność przeprowadzenia stosownego dochodzenia, w celu sprawdzenia słuszności zarzutów podniesionych anonimowo pod adresem powoda.Z tych przyczyn należało przychylić się do wniosku rewizji nadzwyczajnej o uchylenie obu zaskarżonych orzeczeń i przekazać sprawę Sądowi Powiatowemu dla m. Łodzi do ponownego rozpoznania, a to na podstawie art. 384 k.p.c. w związku z art. 398 k.p.c.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 2 ust. 1art. 2 ust. 2art. 242 § 1art. 326art. 336 § 2 KPCart. 384 KPCart. 398 KPC§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.