Rw 476/66
PostanowienieIzba Cywilna1966-06-25
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy żołnierz wykonujący polecenie przełożonego, które doprowadziło do wypadku, ponosi odpowiedzialność karną, jeśli nie zachował należytej staranności i ostrożności, a wypadek nie był koniecznym następstwem wykonania rozkazu?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że żołnierz wykonujący polecenie przełożonego nie jest zwolniony z odpowiedzialności karnej, jeśli nie zachował należytej staranności i ostrożności, a wypadek nie był koniecznym następstwem wykonania rozkazu. Bezkarność wykonawcy rozkazu opiera się na zasadzie działania w stanie wyższej konieczności, a wykonawca nadal obowiązany jest przestrzegać ogólnych zasad należytej staranności i ostrożności, o ile ich zachowanie nie uniemożliwia wykonania rozkazu. W przypadku, gdy oskarżony mógł przewidzieć niebezpieczeństwo wypadku i podjąć środki ostrożności, a mimo to tego nie zrobił, ponosi winę nieumyślną.Stan faktyczny
Edward P., żołnierz, został skazany za nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała u dziecka. Podczas naprawy anteny telewizyjnej, wykonując polecenie przełożonych, nie zabezpieczył terenu i nie upewnił się co do bezpieczeństwa włazu na dach. W wyniku jego działań spadła klapa włazu, raniąc bawiącego się poniżej chłopca. Sąd I instancji uznał oskarżonego winnym, a Sąd Najwyższy rozpoznał skargę rewizyjną obrońcy.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok przez złagodzenie kary do 5 miesięcy aresztu z zawieszeniem jej wykonania na okres 1 roku i z tą zmianą utrzymał wyrok w mocy. Zasądził również od oskarżonego zwrot kosztów procesu za II instancję.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk J. Badecki. Sędziowie: płk A. Kruszka (sprawozdawca), ppłk C. Lipski.Prokurator: ppłk W. Ciechanowicz.SentencjaSąd Najwyższy rozpoznał na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej obrońcy sprawę Edwarda P., skazanego wyrokiem Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 28 maja 1966 r. za przestępstwo z art. 236 § 1 lit a) k.k. w związku z § 2 tegoż artykułu na karę 9 miesięcy więzienia, z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 1 roku, za to, że "działając na polecenie przełożonych w dniu 3.IX.1965 r. około godz. 17 nieumyślnie spowodował ciężkie uszkodzenie ciała u nieletniego Dariusza W. w ten sposób, że przed wejściem na dach domu nr 3 przy ul. Ż. w N. nie zabezpieczył placu przy tym budynku przez ustawienie odpowiednich znaków ostrzegawczych i nie usunął stamtąd osób postronnych oraz że przed przystąpieniem do otwierania włazu wiodącego ze strychu na dach nie upewnił się, czy klapa włazu jest odpowiednio zabezpieczona przed spadnięciem na ziemię, przez co naruszył obowiązujące przepisy bhp zawarte pod poz. 329 Dz. U. Nr 50 z 1935 r., pod poz. 30 Dz. U. Nr 4 z 1946 r. oraz pod poz. 23 Dz. U. Nr 7 z 1954 r."Tymże wyrokiem Sąd zasądził od oskarżonego Edwarda P. na rzecz powoda cywilnego Henryka W. - tytułem częściowego zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną - kwotę 1 złotego z 8% odsetkami od 13 stycznia 1966 r. oraz tytułem kosztów procesu kwotę 1 383 zł.Obrońca oskarżonego zaskarżył wyrok z powodu skazania oskarżonego wbrew okolicznościom sprawy i wnosił o uchylenie wyroku i umorzenie postępowania karnego. Sąd Najwyższy postanowił:1) w związku ze skargą rewizyjną obrońcy zmienić wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z dnia 28 maja 1966 r. w sprawie Edwarda P. przez złagodzenie kary do 5 miesięcy aresztu z zawieszeniem jej wykonania na okres 1 roku i z tą zmianą zaskarżony wyrok utrzymać w mocy; 2) zasądzić od Edwarda P. na rzecz powoda cywilnego Dariusz W. do rąk jego ojca i opiekuna Henryka W. kwotę 840 (osiemset czterdzieści) złotych tytułem zwrotu kosztów procesu przed sądem II instancji.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd: Sąd ustalił w wyroku, że oskarżony Edward P. pełnił zasadniczą służbę wojskową w Jednostce Wojskowej w N.Przed powołaniem do służby wojskowej oskarżony ukończył Państwową Szkołę Techniczno-Telewizyjną i uzyskał kwalifikacje uprawniające do wykonywania naprawy telewizorów. W tym też zakresie był on wykorzystywany niejednokrotnie w Jednostce macierzystej.W dniu 3 września 1965 r. około godz. 16,00, zgodnie z poleceniem przełożonych, oskarżony udał się do Mieczysława Z., zamieszkałego w N., w celu naprawienia anteny telewizyjnej. Po przybyciu na miejsce oskarżony przez krótki czas przebywał na podwórku, a następnie z Mieczysławem Z. udał się na strych, gdzie zamierzał przeprowadzić nakazane mu czynności. W wyniku narady oskarżony doszedł do wniosku, że naprawy anteny dokona, wychodząc na dach przez przykryty klapą właz. W tym celu oskarżony wszedł na występ klatki schodowej, a następnie stanął na znajdującą się tam pryzmę z ułożonych cegieł i dachówek. Bezpośrednio potem oskarżony uniósł do góry klapę i usunął je z otworu na dach. Ponieważ klapa nie była przymocowana do ramy włazu, po znalezieniu się na stromym dachu zaczęła się usuwać ku dołowi, a następnie spadła na ziemię, gdzie ugodziła w głowę bawiącego się nieletniego Dariusza W.W wyniku uderzenia Dariusz W. doznał złamania kości pokrywy czaszki i uszkodzenia tkanki mózgowej, w związku z czym leczył się przez okres 23 dni w szpitalu, a następnie podlegał leczeniu ambulatoryjnemu.Sąd I instancji zajął stanowisko, że działanie oskarżonego jest końcowym ogniwem łańcucha, który sprowadził nieszczęśliwy wypadek spadnięcia klapy. Bezsporny jest fakt, że omawianą klapę należało zabezpieczyć w ten sposób, żeby dawała ona gwarancję bezpieczeństwa. Temu obowiązkowi uchybiły przede wszystkim właściwe organy administracji wojskowej. Nie bez znaczenia jest tu rola przełożonych oskarżonego, którzy nie zadbali o środki zapewniające bezpieczeństwo jego osobie oraz czynnościom, jakich miał dokonać. Krytycznego dnia oskarżony wykonywał polecenie służbowe, na rozkazodawcach więc spoczywał obowiązek poczynienia zabiegów dających gwarancję bezpieczeństwa w trakcie wykonywania niebezpiecznych zadań. W całym zbiegu powyższych uchybień rola oskarżonego sprowadza się do faktu niezachowania należytych środków ostrożności. Oskarżony, będąc wykwalifikowaną siłą w dokonywaniu tego rodzaju napraw, był zorientowany w zakresie obowiązujących przepisów bhp i dlatego powinien był działać zgodnie z ich przepisami. Obowiązek ten, ciążący na oskarżonym w omawianej sprawie, nakazywał zachowanie szczególnych środków ostrożności ze względu na to, że rejon przyległy do domu jest ruchliwy, a na podwórku bawiła się znaczna grupa dzieci. Powyższe okoliczności spowodowały w efekcie nieszczęśliwy wypadek w postaci uderzenia w głowę Dariusza W.Obrońca skazanego, nie kwestionując w rewizji ustaleń faktycznych oraz przyczynowej zależności pomiędzy działaniem oskarżonego a wywołanym skutkiem, podniósł, że w sprawie niewątpliwie miał miejsce casus wyłączający winę, natomiast Sąd rozstrzygnął kwestię odpowiedzialności bez uwzględnienia tych elementów subiektywnych, których udowodnienie warunkuje przypisanie winy.Prokurator, popierając wniosek rewizji o umorzenie postępowania, motywował swe stanowisko tym, że oskarżony działał w wykonaniu polecenia przełożonego i w interesie Mieczysława Z., wobec czego osoby te powinny były zapewnić bezpieczeństwo pracy oskarżonego, a skoro tego nie uczyniły, to one ponoszą odpowiedzialność za wypadek.Instancja rewizyjna, nawiązując do stanowiska prokuratora, wyraża pogląd, że fakt działania oskarżonego na polecenie przełożonego oraz w interesie Mieczysława Z. nie zwalnia go od odpowiedzialności i nie przerzuca całej odpowiedzialności na osoby, z polecenia których i w interesie których on działał.Zgodnie z art. 21 § 1 k.k.W.P. nie podlega karze żołnierz, który dopuszcza się czynu będącego wykonaniem rozkazu w sprawach służbowych. Bezkarność, o której mowa w tym przepisie, dotyczy tylko tego działania czy zaniechania, bez którego wykonanie rozkazu byłoby niemożliwe, a także tylko tych skutków, które były koniecznym następstwem wykonania rozkazu. Na trafność takiej interpretacji zakresu działania przepisu art. 21 § 1 k.k.W.P. wskazuje § 2 tegoż artykułu, który stanowi, że z bezkarności nie korzysta sprawca, który popełnił przestępstwo na skutek przekroczenia rozkazu. Za taką interpretacją przemawia też to, że mając do wyboru sposób wykonania rozkazu nie naruszający prawa i sposób przez prawo zakazany (przestępczy), wykonawca rozkazu nie może korzystać z bezkarności, jeśli wybrał sposób wykonania rozkazu wyczerpujący znamiona przestępstwa. Bezkarność bowiem wykonawcy rozkazu opiera się na zasadzie działania w stanie wyższej konieczności.Wykonawcę rozkazu obowiązują w toku działania będącego wykonaniem rozkazu ogólne zasady należytej staranności i ostrożności. Sam fakt działania w wykonaniu rozkazu nie zwalnia wykonawcy od przestrzegania tych wszystkich reguł postępowania, których zachowanie nie uniemożliwia wykonania rozkazu lub nie przeszkadza jego wykonaniu w sposób grożący ujemnymi następstwami (np. grożący szkodliwym opóźnieniem wykonania rozkazu). Tak więc np. kierowca, który prowadzi wojskowy pojazd mechaniczny w wykonaniu rozkazu służbowego dotarcia do określonej miejscowości, nie będzie korzystał z bezkarności w ramach art. 21 § 1 k.k.W.P., jeżeli wykonując ten rozkaz, wykroczy poza obowiązujące przepisy o ruchu drogowym i na skutek tego spowoduje wypadek.Podobnie rzecz się przedstawia z oskarżonym w sprawie niniejszej.Sąd wyrokujący słusznie zajął się na rozprawie nie tylko ustaleniem, że oskarżony otrzymał polecenie naprawienia anteny telewizora i że wypadek nastąpił w związku z wykonywaniem tego polecenia, ale badał także, w jaki sposób oskarżony zadanie swe wykonywał, od tego bowiem zależała kwestia odpowiedzialności oskarżonego.Ciężkie uszkodzenie ciała Dariusza W. było przede wszystkim następstwem zaniechania ze strony oskarżonego (a także Mieczysława Z.) zabezpieczenia terenu zagrożonego oraz zaniechania przez oskarżonego dostatecznej ostrożności przy otwieraniu pokrywy włazu na dach. Te zaniechania oskarżonego nie warunkowały oczywiście wykonania przez niego postawionego mu zadania. Oskarżony mógł z powodzeniem wykonać polecenie naprawienia anteny, zachowując należytą ostrożność. Przy dołożeniu koniecznej staranności oskarżony mógł wykonać polecenie bez wypadku, który nastąpił.Obrońca podaje w wątpliwość, czy oskarżony mógł i powinien był przewidzieć okoliczności, które doprowadziły do wypadku, i samą możliwość wypadku.Wątpliwość obrońcy nie jest uzasadniona.Sąd w wyroku wskazał przesłanki, na których oparł swe przekonanie o objęciu przez oskarżonego winą nieumyślną wszystkich elementów czynu wyczerpującego znamiona przestępstwa z art. 236 § 1 lit. a) i § 2 k.k.Jest w pełni przekonywająca argumentacja Sądu w tej materii, że oskarżony zorientowany był w sytuacji w rejonie budynku, a jego kwalifikacje zawodowe i poziom intelektualny dawały mu pełną możność przedsięwzięcia niezbędnych środków ostrożności, mających na celu bezpieczne wykonanie pracy. Poziom umysłowy oskarżonego wyłącza przyjęcie tezy, że przewidywanie ujemnych następstw wykonywania pracy bez przedsięwzięcia odpowiednich środków ostrożności leżało poza możliwością ze strony oskarżonego. Oskarżony mógł przewidzieć niebezpieczeństwo wypadku, skoro zaś przystępował do wykonywania pracy, i to nie po raz pierwszy, to ciążyła na nim powinność takiego przewidywania i obowiązek podjęcia koniecznych środków ostrożności. Zaniechanie oskarżonego wynikło nie z braku możliwości przewidywania skutków, lecz z niedbalstwa, do którego być może przyczyniła się beztroska Mieczysława Z., który - jako osobiście zainteresowany w wykonaniu przez oskarżonego pracy na dachu - również nie uczynił nic dla zapewnienia bezpieczeństwa.Chociaż wina oskarżonego ma postać najmniej go obciążającą (niedbalstwo), to jednak ustalona być musi. Sąd trafnie pod względem prawnym ocenił czyn oskarżonego i uznał słusznie, że czyn ten wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 236 § 1 lit. a) i § 2 k.k.W granicach sankcji karnej przewidzianej tym przepisem Sąd wymierzył jednak oskarżonemu karę nie odpowiadającą - swym rodzajem i wysokością - stopniowi jego zawinienia. W świetle okoliczności, w jakich dokonano czynu, wskazujących wyraźnie na dużą przypadkowość przestępstwa i na niekorzystny zbieg szeregu czynników wpływających na spowodowanie wypadku - oskarżonemu należało wymierzyć karę łagodniejszą.Wobec zachodzących podstaw do zasądzenia powództwa cywilnego, należało pozytywnie ustosunkować się do zgłoszonego przez pełnomocnika powoda cywilnego wniosku o przyznanie mu zwrotu kosztów procesu za II instancję.
Powiązane orzeczenia
- Rw 1187/65 1966-07-01Czy żołnierz, wykonując rozkaz przełożonego, który jest rozkazem oczywiście przestępnym, ponosi odpowiedzialność karną za przestępstwo popełnione w wyniku wykonania tego rozkazu?
- Rw 1146/68 1968-10-17Czy żołnierz, który spowodował wypadek samochodowy prowadząc pojazd specjalny, do którego prowadzenia nie posiadał wymaganych kwalifikacji, ponosi odpowiedzialność karną, jeśli przełożeni wiedzieli o braku jego przeszkol…
- WZP 2/00 2000-09-21Czy żołnierz, który popełnia jeden czyn wyczerpujący jednocześnie znamiona przestępstwa i wykroczenia, ponosi odpowiedzialność zarówno za przestępstwo, jak i za wykroczenie, a jeśli tak, to jak należy kwalifikować taki c…
- Rw 123/70 1970-02-28Czy żołnierz pełniący obowiązki dyżurnego kompanii, który nie sprzeciwił się pobraniu broni przez innego żołnierza do czyszczenia i nie zameldował o tym fakcie, popełnił przestępstwo nadużycia władzy lub niedopełnienia o…
- Rw 520/66 1966-07-15Czy dowódca czołgu, który zabrał do pojazdu osobę niebędącą członkiem załogi i rozpoczął ćwiczenia mimo niesprawności radiostacji i telefonu wewnętrznego, ponosi odpowiedzialność karną za śmierć tej osoby i trwałe kalect…
Powołane przepisy
art. 236 § 1art. 21 § 1 KK§ 1§ 2
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.