V KRN 267/69
WyrokIzba Karna1969-11-18
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy sąd pierwszej instancji dopuścił się obrazy prawa procesowego, w szczególności art. 292 § 1 k.p.k., poprzez nieuwzględnienie wniosku o powołanie biegłych na okoliczność wartości naukowej i autorstwa pracy habilitacyjnej, co mogło mieć istotny wpływ na treść wyroku?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że Sąd Powiatowy nie dopuścił się obrazy art. 292 § 1 k.p.k. poprzez nieuwzględnienie wniosku o powołanie biegłych do oceny wartości naukowej pracy habilitacyjnej. Stwierdzono, że ocena ta wykraczała poza ramy procesu o zniesławienie, a oskarżona nie kwestionowała wartości naukowej pracy, lecz zarzucała przywłaszczenie autorstwa. Wnioski o powołanie biegłych dotyczące ustalenia autorstwa pracy habilitacyjnej i wkładu asystentek w prace zespołu również nie były zasadne, gdyż kluczowe dowody stanowiły zeznania świadków, a nie opinie specjalistów od smarów.Stan faktyczny
Oskarżona została skazana za zniesławienie oskarżyciela prywatnego, zarzucając mu przywłaszczenie wyników pracy zespołu naukowego i stworzenie w zakładzie atmosfery obozu koncentracyjnego. Rewizja nadzwyczajna zarzuciła obrazę prawa procesowego, w tym nieuwzględnienie wniosku o powołanie biegłych do oceny wartości naukowej i autorstwa pracy habilitacyjnej oskarżyciela prywatnego. Sąd Najwyższy rozważał, czy ocena autorstwa i wkładu pracy asystentek była zasadna oraz czy oskarżona działała w interesie publicznym, czy też kierowała się osobistą animozją.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy pozostawił rewizję nadzwyczajną założoną przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na korzyść oskarżonej bez uwzględnienia, obciążając kosztami z nią związanymi Skarb Państwa.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia Z. Kubiec (sprawozdawca). Sędziowie: K. Wagner, A. Pyszkowski.Prokurator Prokuratury Generalnej: T. Dąbrowski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Aleksandry H., oskarżonej z art. 255 § 1 k.k., po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej założonej przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na korzyść oskarżonej od wyroku Sądu Powiatowego dla m. Krakowa z dnia 14 grudnia 1965 r., na podstawie art. 394-396, 400 i 432 k.p.k.rewizję nadzwyczajną pozostawił bez uwzględnienia, obciążając kosztami z nią związanymi Skarb Państwa.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem Sądu Powiatowego dla m. Krakowa z dnia 14 grudnia 1965 r. Aleksandra H. została uznana za winną tego, że w piśmie skierowanym do Rady Wydziału Mechanicznego Politechniki w N. pomówiła oskarżyciela prywatnego o takie postępowanie, które może go poniżyć w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania jako pracownika nauki Politechniki, a w szczególności że "brak skrupułów przy kolosalnej ambicji i żądzy kariery za wszelką cenę" doprowadził do tego, iż oskarżyciel prywatny "przywłaszczył" sobie rzekomo wyniki pracy tzw. Zespołu Smarowego i zgłosił w Wydawnictwie Politechniki w N. jako własną pracę habilitacyjną, że oskarżyciel prywatny dopuścił się w ten sposób "kradzieży", że terroryzuje pracowników Zakładu Chemii Politechniki w N., gdzie wytworzyła się w ten sposób atmosfera obozu koncentracyjnego, nieuctwa, kradzieży i hochsztaplerstwa, tj. czynu przewidzianego w art. 255 § 1 k.k., i za to skazał ją na karę 11 miesięcy aresztu i 5.000 zł grzywny z zamianą w razie nieściągalności na 100 dni aresztu zastępczego oraz nakazał ogłoszenie w prasie skróconej sentencji wyroku skazującego.Na skutek wycofania przez oskarżoną rozpatrywanej przez Sąd Wojewódzki w Warszawie rewizji, wyrok Sądu I instancji się uprawomocnił.Od tego wyroku Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego założył rewizję nadzwyczajną na korzyść Aleksandry H., zarzucając obrazę przepisów prawa procesowego, a w szczególności art. 292 § 1 k.p.k. wobec nieuwzględnienia zgłoszonego na rozprawie wniosku obrońcy o powołanie i przesłuchanie biegłych na okoliczność wartości naukowej i autorstwa pracy habilitacyjnej oskarżyciela prywatnego Tibora P., mimo że okoliczność ta mogła mieć istotny wpływ na treść wyroku, oraz wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Powiatowemu dla Warszawy-Pragi do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Według rewizji nadzwyczajnej zasadniczą kwestią w tej sprawie jest problem wartości naukowej i autorstwa pracy habilitacyjnej oskarżyciela prywatnego. Ponieważ ocena wartości naukowej tej pracy wymagała opinii wysoko kwalifikowanych dwóch naukowców z zakresu chemii i fizyki, przeto Sąd Powiatowy w Krakowie, nie uwzględniając wniosku obrońcy o powołanie i przesłuchanie biegłych na te okoliczności, dopuścił się obrazy art. 292 § 1 k.p.k.Ponadto w rewizji nadzwyczajnej podnosi się, że uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na treść wyroku również dlatego, że "w świetle opinii biegłych wyniknie nie tylko kwestia obiektywnej wartości pracy Tibora P., ale również kwestia zamiaru działania oskarżonej, zasadności subiektywnych jej przekonań itd." W związku z tym podkreśla się w rewizji nadzwyczajnej potrzebę rozważenia i oceny nie tylko treści wypowiedzi oskarżonej, ale również faktu, że zwracała się ona pismem do Rady Wydziału Politechniki, a więc instancji uczelni powołanej do kierowania pracami naukowymi i dydaktycznymi.1. Ocena wartości naukowej i poziomu pracy habilitacyjnej Tibora P. wykracza poza ramy toczącego się z oskarżenia prywatnego procesu, ponieważ akt oskarżenia nie zarzucał oskarżonej zniesławiających wypowiedzi co do poziomu tej pracy, sama oskarżona zaś dwukrotnie zastrzegała się na rozprawie w Sądzie Powiatowym, iż nie kwestionowała wartości naukowej pracy habilitacyjnej dra Tibora P. i że chodziło jej tylko o fakt przywłaszczenia sobie przez niego pracy zespołu. Co więcej, ani oskarżona, ani jej obrońca nie zgłaszali nawet takiego wniosku o powołanie biegłych dla oceny poziomu pracy habilitacyjnej Tibora P.Tak więc niepowołanie przez Sąd Powiatowy biegłych na tę okoliczność - z braku wniosku oskarżonej - nie mogło stanowić obrazy art. 292 § 1 k.p.k., a do powołania ich z urzędu w trybie art. 260 k.p.k. nie było podstaw, skoro wspomniana okoliczność nie mogła mieć wpływu na treść wyroku.2. Oskarżona i jej obrońca zgłaszali natomiast wnioski o powołanie biegłych dla ustalenia faktu przywłaszczenia sobie przez oskarżyciela prywatnego pracy zespołu, a w szczególności asystentek K. i N.Oskarżona zajmowała stanowisko, które podziela rewizja nadzwyczajna, że w rozpoznawanej sprawie zachodziła konieczność powołania biegłych-specjalistów od smarów w celu ustalenia, w jakim stopniu praca zgłoszona do druku przez oskarżyciela prywatnego jako jego własna praca habilitacyjna zawiera tożsame wyniki, rysunki, wykresy i wnioski z opublikowanymi później we wspólnych artykułach oskarżyciela prywatnego oraz asystentek K. i N.Zauważyć należy, że nie chodzi tu o typowy zarzut plagiatu, polegającego na tym, iż jeden autor bez wskazania źródła podaje w swojej pracy treść, wyjątki, rysunki itp. zaczerpnięte z pracy innego autora wcześniej wydanej. W sprawie niniejszej sytuacja jest inna. Oskarżyciel prywatny kieruje pracami tzw. "Zespołu Smarowego", pod jego kierunkiem pracują w tym zespole przydzielone mu do pomocy asystentki N. i K., później w 1963 r., korzystając z prac Zespołu, składa w Wydawnictwie Politechniki pracę habilitacyjną, a w latach 1964. i 1965 ukazuje się na łamach różnych czasopism 6 artykułów, z których każdy podpisany jest przez oskarżyciela prywatnego oraz jedną z dwóch asystentek (K. i N.).W takiej więc sytuacji, przy ocenie autorstwa pracy habilitacyjnej oskarżyciela prywatnego, nie chodzi o ustalenie, w jakim stopniu jest ona tożsama z napisanymi później 6 artykułami, lecz o to, jaki był wkład obu asystentek w prace Zespołu Smarowego. A do takiego ustalenia nie są powołani biegli-specjaliści od smarów, bo nie do nich należy ustalenie faktu, jaki był wkład pracy asystentek w Zespole Smarowym. Podstawowym dowodem są tu zeznania asystentek K. i N., zeznania zaś te są jednoznaczne i zgodne z zeznaniami Tibora P. Obie one zeznały, że Tibor P. prowadził już wcześniej badania, a kiedy zostały przydzielone mu do pomocy, miał on plan badań gotowy, że wykonywały czynności pomocnicze, które mogłyby wykonać także laborantki, że wszystko robiły pod kierunkiem Tibora P., że praca ich polegała na dokonywaniu pomiarów, na częściowym sporządzaniu wykresów i tabel, natomiast wnioski do swojej pracy habilitacyjnej opracowywał Tibor P, przy czym część tych wniosków przekazał im, by opracowały praktyczne zastosowanie ich w niektórych gałęziach przemysłu i te opracowania znalazły się we wspomnianych artykułach. Dlatego też uważają się one za współautorki tych artykułów, natomiast nie poczuwają się do współautorstwa pracy habilitacyjnej Tibora P. Zeznały też - wbrew twierdzeniom oskarżonej i świadka R. - że nigdy do nikogo nie skarżyły się z tego powodu, a ich zeznania potwierdzili w tej części wszyscy przesłuchani świadkowie.Zeznania Tibora P. oraz asystentek N. i K. co do wkładu ich pracy w Zespole Smarowym znalazły pełne potwierdzenie w zeznaniach świadka H. i świadka W.W tych warunkach powoływanie biegłych dla stwierdzenia tożsamości rysunków w pracy habilitacyjnej i w publikowanych później wspólnie z asystentkami artykułach będą zbędne, zwłaszcza że oskarżyciel prywatny tożsamość tę przyznał na rozprawie. Ponadto - o czym była wyżej mowa - nie chodzi w niniejszej sprawie o tożsamość pewnych części pracy habilitacyjnej z artykułami, lecz o wkład pracy asystentek w pracę Zespołu, wykorzystaną następnie w pracy habilitacyjnej.Sama oskarżona, choć zarzuca oskarżycielowi prywatnemu kradzież wyników pracy Zespołu, przyznaje, że oskarżyciel kierował pracą Zespołu i mógł korzystać z jego wyników, lecz powinien był zaznaczyć, jak to zaleciła Komisja Wydawnicza, że praca jego opiera się na wynikach Zespołu, a w innym miejscu, że Tibor P. dał pomysł, kierował i napisał tę pracę. Z tego względu uważa ona, że praca ta jest wspólną pracą Zespołu, bo każdy coś wniósł do niej. Problem sprowadza się więc do tego, co wniosły asystentki, a to przecież najlepiej wyjaśniły one same, oskarżyciel prywatny i kierownik katedry.Świadek W. zeznał, że między nim a prof. H. i Tiborem P. toczyła się dyskusja, czy za tego rodzaju pomoc techniczną, jaką wniosły asystentki K. i N., należy im się podziękowanie w pracy Tibora P. Świadek był zdania, że należy to uczynić, natomiast prof. H. był odmiennego zdania. Wynika stąd, że była o tym mowa w płaszczyźnie nie plagiatu, lecz dobrych zwyczajów, czy nawet kurtuazji.Dodać należy, że już po wydaniu zaskarżonego wyroku skazującego biegli powołani przez Wyższą Komisję Dyscyplinarną doc. P. i prof. T. negatywnie ocenili poziom naukowy pracy habilitacyjnej Tibora P., co dla rozpoznawanej sprawy karnej - o czym była już mowa - nie ma istotnego znaczenia.Natomiast w istotnej dla rozpoznawanej sprawy kwestii autorstwa pracy habilitacyjnej oskarżyciela prywatnego docent P. wypowiedział się, że praca ta w swej większej części opiera się na artykułach stanowiących dorobek 3 osób: Tibora P., N. i K., i wyciąga stąd wniosek, że "opiniowana praca nie nosi charakteru samodzielnej pracy naukowo-badawczej". Biegły ten wychodzi więc z błędnego założenia, że w pracy habilitacyjnej zaczerpnięto treść, rysunki itd. z 6 artykułów, gdy tymczasem w rzeczywistości było odwrotnie, wspomniane bowiem artykuły opierały się w dużej mierze na pracy habilitacyjnej; w gruncie rzeczy zresztą nie chodzi o to, lecz o wkład asystentek w pracę Zespołu, na której oparto zarówno pracę habilitacyjną, jak i 6 artykułów.Błędu tego nie popełnia biegły prof. T., który na podstawie tożsamości rysunków mówi o zbieżności treści pracy habilitacyjnej z treścią 6 prac stanowiących dorobek 3 osób. Jednakże biegły ten przekroczył swe kompetencje, wyciągając stąd wniosek oparty na domniemaniu, że wobec tego praca habilitacyjna też stanowi dorobek 3 osób.Zasadnicze znaczenie w sprawie ma wypowiedź biegłego T., którą całkowicie podziela biegły P. że "tekst rozprawy nie pozwala na określenie wkładu dra Tibora P. do wyników uzyskanych przez Zespół". A przecież tylko to ma decydujące znaczenie w kwestii autorstwa pracy habilitacyjnej i tylko tym słusznie zajmowała się powołana przez rektora Politechniki w N. czteroosobowa komisja, o której wspomina się w rewizji nadzwyczajnej. Komisja ta, nie interesując się zbieżnością (notabene nie kwestionowaną przez nikogo, a w szczególności przez oskarżyciela prywatnego) artykułów z pracą habilitacyjną, przesłuchała te osoby, które pracowały w Zespole Smarowym i miały nadzór nad jego działaniem, i doszła do wniosku, że wkład pracy asystentek K. i N. nie daje podstawy do uznania ich ewentualnego współautorstwa.Opinie biegłych powołanych przez WKD mogą obecnie stanowić dodatkowy argument, że Sąd Powiatowy słusznie odmówił wezwania biegłych specjalistów w zakresie smarów dla ustalenia, jaki był wkład pracy Tibora P., K. i N. w Zespole Smarowym.Za prawidłowe więc należało uznać ustalenia Sądu Powiatowego - oparte na zeznaniach świadków, którzy brali udział w pracy Zespołu lub mieli nad nią nadzór - że rodzaj i charakter kierowanej przez Tibora P. pracy asystentek w Zespole nie uzasadniał zarzutu przywłaszczenia przez Tibora P. w jego pracy habilitacyjnej pracy swoich asystentek. Ustalenia te, oparte na konkretnych dowodach, nie mogą być podważane domniemaniami biegłych powołanych przez WKD.Zauważyć w końcu należy, iż złożony na rozprawie rewizyjnej przed Sądem Najwyższym dowód o przyznaniu oskarżycielowi prywatnemu stopnia docenta na podstawie wspomnianej pracy habilitacyjnej również wskazuje na to, że nie zachodził tu wypadek naruszenia praw autorskich i że słusznie Sąd Powiatowy przyjął, iż zarzut kradzieży pracy naukowej jest nieprawdziwy.3. Wbrew wywodom rewizji kwestia zamiaru oskarżonej nie może być ustalana przez biegłych. Także i w tym zakresie Sąd Najwyższy podziela stanowisko Sądu Powiatowego, że oskarżona nie działała w interesie publicznym.Wprawdzie oskarżona złożyła skargę na Tibora P. do Rady Wydziału Mechanicznego Politechniki w N., a więc do Właściwej instancji, jednakże szereg okoliczności świadczy o tym, że nie działała ona w interesie społecznym, lecz powodowała się osobistą animozją do oskarżyciela prywatnego.Przede wszystkim więc świadczą o tym własne słowa oskarżonej wypowiedziane na rozprawie: "Dlatego ja wystosowałam pismo do Politechniki, bo mnie dr Tibor P. chciał wygryźć z zakładu".Świadczy o tym również całe zachowanie się oskarżonej przed złożeniem skargi i po jej złożeniu. Już w styczniu 1958 r. oskarżona wraz z R., P. i W. podpisuje skierowaną do Rady Wydziału skargę na Tibora P., domagając się jego przeniesienia. Powstaje ostry antagonizm między R. i pozostającą pod jego wpływem oskarżoną (obecnie jego żoną) a oskarżycielem prywatnym. O tym antagonizmie zeznaje świadek M. (który podpisał wraz z oskarżoną i R. wspomnianą skargę na Tibora P.), że "raczej ze strony Tibora P. nie zaobserwowałam dążenia do zaostrzenia stosunków". Wynikałoby stąd, że stroną bardziej agresywną był R. Niemniej jednak obie strony nie przebierały w środkach. Na przykład oskarżyciel prywatny stara się utrudnić R. uzyskanie doktoratu, ten zaś chodzi do recenzentów, żeby zaszkodzić Tiborowi P., a na obronie jego pracy doktorskiej zachowuje się w taki sposób, że powoduje to postępowanie dyscyplinarne i ukaranie R. (świadkowie H., D. oraz Z.). Wyjaśnienia oskarżonej i zeznania świadka R. wyraźnie świadczą o osobistej ich animozji do oskarżyciela prywatnego. O poziomie zaś zatargów może świadczyć zeznanie świadka R., który na terenie uczelni rzucił - jak zeznał - puszkę od kawy w stronę Tibora P., gdy ten w czasie ostrej sprzeczki z oskarżoną pokazał jej kółko na czole. Oskarżona - jak sama przyznaje - samowolnie zapoznała się z pracą zatytułowaną jako habilitacyjna, wykorzystując bez zgody Tibora P., a nawet bez jego wiedzy dostęp do jego biurka, w którym praca ta była umieszczona.Oskarżona przed napisaniem pisma do Rady Wydziału zwróciła się do prof. H. ze skargą na Tibora P., że przywłaszczył sobie pracę Zespołu, na co profesor w obecności oskarżonej zadzwonił do działu Wydawnictw, że nie wolno bez jego zgody pracy tej przyjmować do druku. Z zeznań świadka N. wynika, że oskarżona po tym telefonie zarzuciła mu, że gdyby nie zadzwonił, to Tibora P. nie byłoby na uczelni. Dopiero po tej rozmowie oskarżona złożyła do Rady Wydziału wspomniane pismo, które - zdaniem świadka H. - jest wynikiem niechęci do Tibora P. Można stąd wnosić, że celem działania oskarżonej nie było zapobieżenie publikacji pracy tylko pod nazwiskiem Tibora P., ale usunięcie go z uczelni i dlatego - pomimo wstrzymania druku pracy habilitacyjnej - złożyła do Rady Wydziału skargę zawierającą bardzo ciężkie zarzuty i sformułowaną w sposób wysoce obraźliwy. Oskarżona nie poprzestała na tym i - jak sama przyznaje - w toku toczącego się procesu napisała w tej sprawie w październiku 1965 r. do Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego, ponieważ dowiedziała się, że Tibor P. na podstawie tej samej pracy otworzył przewód habilitacyjny w G.Wreszcie o tym, że oskarżona nie powodowała się interesem społecznym, lecz osobistą animozją do oskarżyciela prywatnego świadczą szczególnie napastliwe i nierzeczowe sformułowania, zwłaszcza dotyczące atmosfery obozu koncentracyjnego, panującej - z winy Tibora P. - w Zakładzie Chemii. "W ten sposób - pisze oskarżona - w Zakładzie Chemii wytworzyła się atmosfera obozu koncentracyjnego, nieuctwa, kradzieży i hochsztaplerstwa". Dla udowodnienia tego oskarżona zgłosiła w tym piśmie szereg świadków, którzy przesłuchani na rozprawie nie potwierdzili jednak tego. Z zeznań ich wynika, że w gruncie rzeczy nie o atmosferę w Zakładzie chodzi, lecz o ostry antagonizm miedzy R. i będącą pod jego wpływem oskarżoną a Tiborem P.Marginesowo należy zauważyć, że w rewizji nadzwyczajnej jest wzmianka o tym, iż Wyższa Komisja Dyscyplinarna 24 czerwca 1966 r. wydała orzeczenie uniewinniające Aleksandrę H. od zarzutu zniesławienia. W związku z tym należy przytoczyć treść tego orzeczenia, które brzmi następująco: "1) uznaje doc. Aleksandrę H. winną tego, że w piśmie swoim z dnia 29 września 1964 r. skierowanym do Rady Wydziału Mechanicznego Politechniki w N. uchybiła godności pracownika naukowo-dydaktycznego szkół wyższych przez to, że użyła sformułowań niewłaściwych i za czyn powyższy (...) wymierza karę upomnienia, 2) z zarzutu popełnienia czynów wymienionych w pkt 1 i 2 (...) uniewinnia". W uzasadnieniu orzeczenia Wyższa Komisja Dyscyplinarna stwierdza, że użycie sformułowań podanych w pkt 5 wniosku Rzecznika Dyscyplinarnego przez doc. H., jak np. "obóz koncentracyjny, demoralizacja młodzieży", stanowi postępowanie nie licujące z godnością pracownika nauki (akta WKD).Zdaniem Sądu Najwyższego to właśnie sformułowanie nie licujące z godnością polskiego naukowca, a stanowiące w swej treści pomówienie oskarżyciela prywatnego o spowodowanie wytworzenia się atmosfery obozu koncentracyjnego, jest najcięższym zniesławieniem spośród wszystkich, jakich dopuściła się oskarżona w piśmie z dnia 29 września 1964 r. do Rady Wydziału Mechanicznego Politechniki w N.Biorąc to wszystko pod uwagę, Sąd Najwyższy doszedł do przekonania, że brak jest podstaw do podzielenia poglądu zawartego w rewizji nadzwyczajnej, jakoby Sąd Powiatowy w Krakowie dopuścił się obrazy prawa procesowego, a mianowicie art. 292 § 1 k.p.k., i z tych powodów pozostawił rewizję nadzwyczajną bez uwzględnienia.
Powiązane orzeczenia
- I K 104/61 1962-06-07Czy Sąd Wojewódzki dopuścił się obrazy przepisów prawa procesowego poprzez niewłaściwe rozpatrzenie wniosku o wyłączenie sędziego, a jeśli tak, czy miało to wpływ na treść wyroku?
- V KK 212/14 2015-03-12Czy sąd odwoławczy, utrzymując w mocy wyrok uniewinniający od zarzutu zniesławienia, prawidłowo rozpoznał zarzut obrazy art. 196 § 3 k.p.k. dotyczący wątpliwości co do rzetelności opinii biegłego z zakresu pisma ręcznego…
- IV KK 277/19 2020-10-05Czy sąd odwoławczy, rozpoznając apelację obrońcy skazanego, naruszył przepisy postępowania karnego, w szczególności art. 433 § 2 k.p.k. i art. 457 § 3 k.p.k., poprzez nienależyte ustosunkowanie się do zarzutów apelacji d…
- I KK 7/24 2024-08-28Czy sąd odwoławczy prawidłowo rozpoznał zarzuty apelacji prokuratora dotyczące błędu w ustaleniach faktycznych i obrazy prawa procesowego, skutkujące uniewinnieniem oskarżonego od części zarzucanych mu czynów?
- II KK 208/22 2022-05-18Czy nierozpoznanie przez sąd odwoławczy zarzutu obrazy przepisów postępowania dotyczącego oddalenia wniosku dowodowego o przesłuchanie świadka, a także zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych, stanowi rażące naruszenie p…
Powołane przepisy
art. 255 § 1 KKart. 394art. 292 § 1 KPKart. 260 KPK§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 23.07.2026.