V KZ 54/77
PostanowienieIzba Karna1977-07-20
Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia M. Szczepański (sprawozdawca). Sędziowie: C. Gajewski, M. Regent-Lechowicz.Prokurator Prokuratury Generalnej: J. Eksner.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Zygmunta O. o odszkodowanie za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie, po rozpoznaniu zażalenia Prokuratora Wojewódzkiego w Skierniewicach na postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Łodzi z dnia 2 czerwca 1977 r. i po wysłuchaniu wniosku prokuratora,postanowił zaskarżone postanowienie utrzymać w mocy.Uzasadnienie faktyczneZygmunt O. oskarżony o to, że w okresie od maja 1973 r. do czerwca 1974 r. w K. w celu wymuszenia okupu w kwotach od 15.000 zł do 150.000 od rodziny M. groził Halinie M. zabójstwem i spaleniem domu, lecz zamierzonego skutku nie osiągnął, gdyż ujawniony został przez organy ścigania, tj. o występek określony w art. 11 § 1 k.k. w związku z art. 211 k.k., został prawomocnie uniewiniony przez Sąd Rejonowy w Brzezinach.W toku postępowania przygotowawczego Zygmunt O. był tymczasowo aresztowany w czasie od dnia 30 lipca do dnia 15 sierpnia 1975 r.Sąd Wojewódzki w Łodzi rozpoznał wniosek Zygmunta O. o zasądzenie odszkodowania za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie w wyżej wymienionej sprawie i postanowieniem z dnia 2 czerwca 1977 r. zasądził na jego rzecz kwotę 15.000 zł, uznając, że tymczasowe aresztowanie było oczywiście niesłuszne i że wysokość odszkodowania powinna wynosić 15.000 zł (6.000 zł z tytułu utraty awansu i 9.000 zł tytułem zadośćuczynienia).Na powyższe postanowienie zażalenie złożył prokurator i zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych, wyrażający się w przyjęciu, że prokurator stosujący tymczasowe aresztowanie miał możność i obowiązek dostrzeżenia wadliwych założeń, na jakich oparta została ekspertyza porównawcza pisma, i nie korzystając z tej możliwości zastosował tymczasowe aresztowanie oczywiście niesłusznie, podczas gdy w rzeczywistości zarówno założenia, sposób przeprowadzenia, jak i wyniki pierwszej ekspertyzy porównawczej pisma nie mogły nasuwać żadnych wątpliwości co do tego, że wnioskodawca jest sprawcą zarzucanego mu czynu, a zatem zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania było zasadne, w konkluzji wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Łodzi w innym składzie.Na posiedzeniu przed Sądem Najwyższym prokurator zmodyfikował zażalenie, wnosząc o zmianę zaskarżonego postanowienia przez nieuwzględnienie wniosku o odszkodowanie.Podstawowym zagadnieniem w sprawie jest to, czy w chwili wydania postanowienia o tymczasowym aresztowaniu Zygmunta O. prokurator dysponował dowodami, które uprawdopodobniały w odpowiednim stopniu fakt popełnienia występku określonego w art. 11 § 1 k.k. w związku z art. 211 k.k. przez Zygmunta O.Pozornie tak by mogło się wydawać, gdyż w dniu 3 lipca 1975 r. w aktach sprawy znajdowała się opinia Antoniego C. - eksperta Wydziału Kryminalistyki KW MO w Ł., z której wynikało, że pisma z żądaniem okupu sporządzone zostały przez Zygmunta O.Bezsporne jednak jest, że oprócz tego dowodu prokurator nie dysponował w omawianym zakresie żadnym innym dowodem przeciwko Zygmuntowi O. - człowiekowi liczącemu lat 27, cieszącemu się nienaganną opinią i przeczącemu kategorycznie, aby był autorem pism domagających się okupu.Bezsporne także jest i to, iż w aktach brak jakiejkolwiek próby sprawdzenia dowodu z opinii biegłego Antoniego C. przed wydaniem postanowienia o tymczasowym aresztowaniu. Przesłuchanie go w charakterze świadka - nie wiadomo dlaczego - nastąpiło w dniu 13 września 1975 r., przy czym w jego toku ograniczono się do nader ogólnikowego przesłuchania.Bezsporne jest także i to, że po złożeniu opinii przez biegłego Adama S. - kierownika Zakładu Kryminalistyki Uniwersytetu w P. (wspólnie z biegłym Antonim C.) wyłączono, aby autorem listów domagających się okupu mógł być Zygmunt O. Zdyskwalifikowanie opinii Antoniego C. wiązało się z tym, że - jak to trafnie stwierdził Sąd Rejonowy w uzasadnieniu wyroku - o wadliwości opinii Zakładu Kryminalistyki KWMO w Ł. zadecydował przede wszystkim fakt, iż przyjęto błędnie całość pisma na kartach pocztowych za własnoręczne Zygmunta O. i w badaniach oparto się przede wszystkim na piśmie zawartym na kartach jako piśmie obszernym i obrazującym szerokie możliwości graficzne wykonawcy. Do poczynienia takich ustaleń doszło między innymi na skutek tego, że najpierw dostarczono do badań pismo zawarte w anonimach i wiele wzorów pism różnych osób, następnie dostarczono kartki pocztowe jako wzory pisma Zygmunta O., a dopiero później nieliczne i niewystarczające wzory rzeczywistego pisma tej osoby.Sugerując się ogólnym podobieństwem pisma na pocztówkach i materiale dowodowym, podpisem na tych pocztówkach odpowiadającym imieniu oskarżonego, faktem, że dotyczą one różnych okoliczności i sporządzone były w różnym czasie, założono błędnie, że jest ono pismem autentycznym oskarżonego.Porównując cechy tego pisma z pismem na anonimach stwierdzono ich zgodność (co wynika także z ekspertyzy przeprowadzonej przez Zakład Kryminalistyki Uniwersytetu w P.), konkludując, że jest to pismo nakreślone przez oskarżonego.Zauważyć także należy, że przy wydawaniu drugiej opinii dysponowano znacznie bardziej obszernymi i bardziej wartościowymi - z punktu widzenia identyfikacji (między innymi badano pismo pracy egzaminacyjnej oskarżonego) - wzorami pisma Zygmunta O., na podstawie których można było w sposób kategoryczny wyeliminować go jako wykonawcę zarówno zapisów na pocztówkach, jak i na listach anonimowych.Z powyższego wynika więc, że przy ocenie dowodów zebranych do chwili wydania postanowienia o tymczasowym aresztowaniu istniał jedyny dowód, przemawiający za prawdopodobieństwem, iż sprawcą występku określonego w art. 211 k.k. jest Zygmunt O., że dowód ten - jak każdy inny - wymagał oceny, której nie został poddany, co w konsekwencji prowadzi do wniosku, iż tymczasowe aresztowanie Zygmunta O. było oczywiście bezzasadne z punktu widzenia faktycznego, tj. uprawdopodobnienia popełnienia przez niego zarzucanego mu występku.Ponadto - co wynika z opinii biegłego Adama S. - dodać należy, że nawet wizualna analiza załączonych do opinii Antoniego C. zestawień rodziła wątpliwości co do cech wspólnych w budowie znaków (por. np. "elementy powtarzalne", "cechy wspólne w wiązaniach").Dodać także trzeba, że zgodnie z dotychczasowym stanem wiedzy dowód z ekspertyzy pismoznawczej może być uznany za wiarygodny wtedy, gdy ekspert dysponuje dostatecznie obszernym materiałem porównawczym i nie czyni błędnych założeń, jak to zdarzyło się w sprawie niniejszej.Ponadto organ prowadzący postępowanie przygotowawcze - podobnie jak sąd orzekający - ma obowiązek poddania każdego dowodu rzeczowej ocenie, a gdy chodzi o opinię biegłego - w ocenie tej uwzględniać, czy biegły dysponował materiałem niezbędnym do jej wydania w sposób zgodny z wymaganiami współczesnej wiedzy.Mając na względzie wyżej przytoczone argumenty, Sąd Najwyższy zażalenie prokuratora uznał za niezasadne, a postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Łodzi za zgodne z prawidłową wykładnią art. 487 § 1 i 4 k.p.k. (...).
Powołane przepisy
art. 11 § 1 KKart. 211 KKart. 487 § 1§ 1
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.