I CR 295/80
WyrokIzba Cywilna1980-11-10
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy art. 433 k.c. ma zastosowanie do odpowiedzialności za szkodę spowodowaną awarią urządzeń technicznych znajdujących się w lokalu, a jeśli nie, to czy pozwany ponosi odpowiedzialność na zasadach ogólnych za szkodę wynikłą z zalania lokalu powódki?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że art. 433 k.c. nie ma zastosowania do odpowiedzialności za szkodę spowodowaną awarią urządzeń technicznych znajdujących się w lokalu, ponieważ przepis ten dotyczy odpowiedzialności za szkody wyrządzone wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem przedmiotu z pomieszczenia. Odpowiedzialność za szkody wynikające z awarii urządzeń technicznych powinna być rozpatrywana na zasadach ogólnych, z uwzględnieniem winy sprawcy.Stan faktyczny
W nocy z 2 na 3 stycznia 1978 r. pękł grzejnik z gorącą wodą w biurze pozwanego Przedsiębiorstwa Naczelnej Organizacji Technicznej "Wydawnictwo Czasopism Technicznych". Okno do pomieszczenia z grzejnikiem było uchylone, a temperatura na zewnątrz wynosiła minus 10°C. Woda zalała niżej położony lokal pralni chemicznej należącej do powódki Barbary A., powodując straty w postaci kosztów remontu, utraconego zarobku, uszkodzenia ruchomości i kosztów czyszczenia garderoby klientów. Powódka dochodziła odszkodowania w wysokości 115.327 zł.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu w Warszawie do ponownego rozpoznania, pozostawiając mu orzeczenie o kosztach procesu za instancję rewizyjną.Pełny tekst orzeczenia
Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia SN T. Bukowski, Sędziowie SN: J. Ignatowicz (sprawozdawca), A. Wielgus.SentencjaSąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Barbary A. przeciwko Przedsiębiorstwu Naczelnej Organizacji Technicznej "Wydawnictwo Czasopism Technicznych" o 115.327 zł na skutek rewizji stron od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Warszawie z dnia 30 kwietnia 1980 r.zaskarżony wyrok uchylił i sprawę przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Warszawie do ponownego rozpoznania, pozostawiając mu orzeczenie o kosztach procesu za instancję rewizyjną.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 30.IV.1980 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie zasądził na rzecz powódki Barbary A. od Przedsiębiorstwa Naczelnej Organizacji Technicznej "Wydawnictwo Czasopism Technicznych" w W. kwotę 107.569 złotych z 8 od dnia 13.III.1979 r., w pozostałej zaś części powództwo oddalił. Sąd Wojewódzki dokonał następujących ustaleń faktycznych i wyszedł z następujących założeń:W nocy z dnia 2 na 3.I.1978 r. pękł w biurze pozwanego Przedsiębiorstwa grzejnik z gorąca wodą, wskutek czego został zalany niżej położony lokal pralni chemicznej należącej do powódki. Przyczyną pęknięcia było to, że okno do pomieszczenia, w którym ów grzejnik się znajdował, było na wpół otwarte, a wymienionej nocy mróz sięgał minus 10C.Na skutek zalania jej lokalu wodą powódka poniosła następujące straty:1) 59.242 zł - koszt remontu lokalu; ustalając tę kwotę, Sąd Wojewódzki odjął od sumy pełnego kosztu remontu kwotę 300 zł z tytułu kosztów naprawy niezależnej od zalania oraz 2.635 zł z tytułu kosztów usuwania zagrzybienia, któremu powódka mogła zapobiec przez niezwłoczne osuszenie lokalu piecykiem elektrycznym,2) 25.100 zł - utracony przez powódkę zarobek od stycznia do września 1978 r., licząc po 7800 zł miesięcznie. Od tak ustalonej kwoty zarobku Sąd Wojewódzki odjął jednak połowę, gdyż powódka mogła, nie prowadząc pralni, zarobić co najmniej połowę tego, co osiągała z jej prowadzenia,3) 7.800 zł - koszt czyszczenia upranej garderoby klientów,4) 5.400 zł - koszt naprawy uszkodzonych ruchomości (meble itp.).Sąd Wojewódzki nie znał natomiast za zasadne dwu pozycji dochodzonych przez powódkę: a) 4.000 zł - koszt biegłego pozasądowego oraz b) 25.020 zł - zwrot wydatków na opłacenie składek ZUS i czynszu, gdyż te koszty powódka musiałaby ponosić także wtedy, gdyby prowadziła przedsiębiorstwo.Odsetki Sąd Wojewódzki zasądził od daty wniesienia powództwa, a koszty procesu między stronami zniósł. Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżyły obydwie strony.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Dalej idąca jest rewizja strony pozwanej, gdyż kwestionuje samą zasadę odpowiedzialności za szkody, jakich powódka doznała. Jako podstawę tej odpowiedzialności Sąd Wojewódzki powołał art. 433 k.c., w myśl którego za szkodę wyrządzoną wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem jakiegokolwiek przedmiotu z pomieszczenia jest odpowiedzialny ten, kto pomieszczenie zajmuje. To powołanie więc zakłada, że strona pozwana odpowiada za szkodę, o jaka chodzi w sprawie niniejszej, na zasadzie ryzyka. Rewizja strony pozwanej trafnie zarzuca, że oparcie jej odpowiedzialności na takiej zasadzie byłoby w świetle art. 433 k.c. wadliwe, gdyż - jak to wyjaśnił Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 12.II.1969 r. III CZP 3/68 (OSNCP 1969, poz. 130) - przepis ten nie ma zastosowania do odpowiedzialności za szkodę spowodowana przelaniem się wody z lokalu na wyższej kondygnacji do lokalu niżej położonego. Wykładnia ta została wprawdzie w piśmiennictwie zakwestionowana, ale Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym sprawę niniejszą nie podziela wysuniętych przeciwko niej zarzutów.Poglądowi wyrażonemu w powołanym orzeczeniu zarzuca się, że chociaż znajduje on oparcie w brzmieniu przepisu art. 433 k.c., to jednak przechodzi do porządku nad przemianami, jakie od czasów, gdy wykształciła się rzymska actio de effusis et eiectis, wystąpiły w sferze techniki. Przemiany te polegają w szczególności na tym, że w warunkach dzisiejszej techniki życia codziennego praktyczne znaczenie mają nie tyle szkody wyrządzone wypadnięciem rzeczy z okien lokalu, ile właśnie szkody powodowane awariami urządzeń znajdujących się w tych lokalach. Te przemiany nie powinny - według zwolenników poglądu odmiennego od tego, jaki wypowiedział Sąd Najwyższy w powołanym orzeczeniu - uzasadniać rozszerzająca wykładnię art. 433 k.c.Zarzutów powyższych nie można podzielić.Twierdzenie o przemianach, jakie w ostatnich dziesiątkach lat nastąpiły, gdy chodzi o urządzenia pomieszczeń znajdujących się przede wszystkim w wielolokalowych domach, jest niewątpliwie prawdziwe. Należy jednak mieć na uwadze, że okoliczność ta była znana ustawodawcy w chwili wejścia w życie kodeksu cywilnego. Jeżeli jednak mimo to nadał on art. 433 k.c. tradycyjne brzmienie, to już ten fakt wskazuje na jego wolę, aby actio de effusis et eiectis miała tradycyjną treść, tzn. aby ten, kto pomieszczenie zajmuje, odpowiadał na zasadzie ryzyka tylko za szkody spowodowane wypadaniem z pomieszczenia przedmiotów lub wylewaniem cieczy. Takie ograniczenie odpowiedzialności przewidzianej w art. 433 k.c. nie jest dziełem przypadku. Przyjmując je bowiem, ustawodawca miał niewątpliwie na uwadze, że odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, związaną z niebezpieczeństwami, jakie niesie funkcjonowanie nowoczesnych urządzeń technicznych, powinna - w myśl przyjętego założenia ogólnego - obciążać osoby, które bądź te urządzenia eksploatują w ramach swoich przedsiębiorstw (art. 435 k.c.), bądź korzystają z nich w sposób szczególny i na to korzystanie mają niewątpliwy wpływ (art. 436 k.c.). Zwiększona odpowiedzialność więc jest uzasadniona specjalnymi korzyściami płynącymi z eksploatacji urządzeń technicznych, a także tym, że osoby eksploatujące je mają na nie wpływ i mogą tym samym zapobiegać ujemnym skutkom ich funkcjonowania.W wypadku urządzeń technicznych, z których korzystają osoby zajmujące nowoczesne lokale, sytuacja jest zupełnie inna. Są one bowiem eksploatowane, nadzorowane i utrzymywane w należytym stanie nie przez osoby zajmujące te lokale, lecz przez wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. O ile więc można by bronić stanowiska, że odpowiedzialnością z tytułu ryzyka za szkody wyrządzone niesprawnymi działaniem tych urządzeń powinny być obciążone te przedsiębiorstwa, o tyle w żadnym razie nie byłoby to uzasadnione co do osób zajmujących pomieszczenia, w których te urządzenia się znajdują. Osoby te bowiem nie maja żadnego wpływu na działanie urządzeń, o których mowa, a ponadto ich sytuacja finansowa - przynajmniej gdy chodzi o lokale mieszkalne - nie uzasadniałoby z reguły tak ostrej odpowiedzialności, jaką przewiduje art. 433 k.c. Te założenia uzasadniają wykładnię, w myśl której przepis art. 433 k.c. nie ma zastosowania do odpowiedzialności osoby zajmującej pomieszczenie za szkody, jakie wynikają z awarii urządzeń technicznych znajdujących się w tym pomieszczeniu.Jak to jednak wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku, błąd Sądu Wojewódzkiego polegał w omawianym zakresie tylko na wadliwym powołaniu art. 433 k.c., w rzeczywistości bowiem Sąd ten rozważył, czy strona pozwana odpowiada za szkody, jakich doznała powódka, na zasadach ogólnych, tzn. ze względu na działanie zawinione (art. 416, 430, 429 k.c.). W tym właśnie celu Sąd I instancji powołał biegłego, który miał wyjaśnić, czy zaniedbanie strony pozwanej, polegające na pozostawieniu otwartego okna mimo silnych mrozów, mogło stać się przyczyna pęknięcia rur w pomieszczeniu znajdującym się ponad lokalem powódki. Jednakże mimo prawidłowości tego kierunku badania sprawa nie została - jak to trafnie zarzuca rewizja strony pozwanej - w omawianym zakresie należycie wyjaśniona.Uznając mianowicie, że strona pozwana ponosi winę tego, że rury w jej lokalu popękały, Sąd Wojewódzki oparł się wyłącznie na ocenie świadka, i to pomimo tego, że ocena biegłego była inna. Biegły bowiem uznał, że grzejnik nie mógł pęknąć na skutek otwarcia okna, zwłaszcza że było ono otwarte tylko do połowy. Jest to uchybienie procesowe, które nie pozwala na uznanie, że ustalenie, iż przyczyną pęknięcia grzejnika było uchylenie okna, jest prawidłowe. Inna kwestia, że w świetle opinii biegłego nie można by także dokonać ustalenia przeciwstawnego, gdyż opinia ta nasuwa pewne wątpliwości. Po pierwsze nie zostało dostatecznie wyjaśnione, jaka temperatura panowała w nocy, gdy pękł grzejnik, o którym mowa, co do tego bowiem istnieją w aktach sprawy rozbieżne dane. Po drugie biegły nie brał pod uwagę, że okno w lokalu strony pozwanej było - jak się zdaje - otwarte bez przerwy przez kilkanaście dni, co zapewne mogło ułatwić działanie mrozu na grzejnik. Po trzecie ostateczna konkluzja biegłego nie jest stanowcza, gdyż biegły zakłada, że przepływ wody w grzejniku był na poziomie normalnym, przyjmując zapewne, że gdyby doszło do zakłóceń w tym przepływie, to grzejnik mógł pęknąć w warunkach, jakie wytworzyły się w pomieszczeniu na skutek otwarcia okna. Najpewniej taka możliwość nie była wykluczona, tym samym użytkownik lokalu powinien się z nim także liczyć. Kwestia ta wymaga bliższego wyjaśnienia.Wreszcie, jeżeli Sąd I instancji przywiązywał znaczenie do zeznania świadka (do czego były podstawy, bo był to, tak jak biegły, specjalista), to powinien był świadka skonfrontować z biegłym. O tym, czy taka potrzeba będzie zachodziła przy ponownym rozpoznaniu sprawy, Sąd Wojewódzki zdecyduje po uzupełnieniu postępowania dowodowego.Zasadny jest także zarzut rewizji strony pozwanej, że zasądzając na rzecz powódki odszkodowanie z tytułu utraconego zarobku, Sąd Wojewódzki nie wyjaśnił, czy remont jej lokalu musiał trwać tak długo. Skutki bowiem opieszałego remontu nie mogły obciążać strony pozwanej. Nie zastanawiał się także Sąd Wojewódzki nad tym, że przeprowadzony remont doprowadził zapewne lokal powódki do stanu lepszego aniżeli przed jego zalaniem. Inaczej mówiąc, pewna cześć wydatków poszła na zwykły, bieżący remont. Oczywiście do wyjaśnienia tej kwestii konieczne jest przede wszystkim ustalenie, kiedy powódka ostatni raz przeprowadziła bieżący remont lokalu (malowanie itp.). Sąd Wojewódzki wyjaśni też, w jakim stopniu szkoda powódki została pokryta przez PZU. Uzasadniona jest także przeważająca część zarzutów rewizji powódki. Przede wszystkim nie było najpewniej podstaw do odjęcia od należnego powódce odszkodowania kwoty 2.635 złotych z tytułu kosztów odgrzybienia. Dla ostatecznego wyjaśnienia tej kwestii należało ustalić, czy powódka mogła w warunkach szczególnie ciężkiej zimy zainstalować w lokalu piecyki elektryczne oraz czy koszt takiego wysuszenia lokalu nie byłby również wysoki. Natomiast odjęcie od należnego odszkodowania kwoty 300 zł było prawidłowe, chyba że istotnie sąd omyłkowo - jak to sugeruje rewizja - dokonał tego dwa razy.Trafny jest także zarzut kwestionujący wzięcie za podstawę zmniejszenia należnego powódce odszkodowania z tytułu utraconych zarobków tylko połowy prawdopodobnego dochodu z tej racji, że drugą połowę powódka mogła w tym czasie zarobić. Przy tej ocenie należało mieć na uwadze, że po pierwsze powódka innej pracy na pół niejako etatu nie mogła znaleźć z dnia na dzień, a po drugie, że - być może - powódka była tak zaabsorbowana remontem, że nie mogła myśleć o dodatkowym zajęciu; trudności, jakie na rynku napotyka przeprowadzenie niemal każdej roboty remontowej, mogą na to wskazywać.Odpowiedź na pytanie, czy powódka może dochodzić kosztów pozasądowej opinii biegłego, z którego skorzystała dla określenia wysokości swoich roszczeń, nie może być jednoznaczna. Zależy to od oceny, czy to określenie nie było możliwe bez pomocy specjalistów. Przy tej ocenie należy mieć na uwadze, że roszczenia, z którymi osoba zainteresowana występuje na drogę sądową, nie muszą być określone w sposób ścisły, wystarcza ich przybliżone oznaczenie. Zasadny jest zarzut stwierdzający, że nie było podstaw do odmowy odszkodowania w postaci wydatków ponoszonych na bieżące wydatki (czynsz, składki ZUS). Wprawdzie rzeczywiście wydatki te powódka musiałaby ponosić także wtedy, gdyby przedsiębiorstwo prowadziła, ale byłyby one pokryte w ramach kosztów przedsiębiorstwa, a dochód powódki byłby dochodem netto.Zarzut dotyczący odsetek jest tylko częściowo trafny. Zgodnie bowiem z utrwalonym orzecznictwem odsetki należą się nie od daty zdarzenia wyrządzającego szkodę, lecz od daty opóźnienia, a opóźnienia to należy liczyć od daty zażądania przez uprawnionego uczynienia zadość jego roszczeniu; gdy danych co do tego brak, za taką datę przyjmuje się datę doręczenia (a nie wniesienia) pozwu, gdyż to doręczenie jest równoznaczne z doręczeniem wezwania do uiszczenia należności. Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy Sąd Wojewódzki oceni, czy zajdzie potrzeba - jak to sugeruje rewizja powódki - przeprowadzenia dowodu z przesłuchania stron. Ponownie też orzeknie - stosownie do ostatecznego swego rozstrzygnięcia - o kosztach procesu.Z powyższych zasad należało z mocy art. 388 k.p.c. orzec jak w sentencji.
Powiązane orzeczenia
- III CZP 41/12 2012-07-18Czy art. 433 k.c. stanowi podstawę odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną wylaniem wody w budynku z lokalu położonego wyżej do lokalu usytuowanego niżej?
- III CZP 63/12 2013-02-19Czy przepis art. 433 k.c. ma zastosowanie do odpowiedzialności za szkodę polegającą na zalaniu lokalu położonego niżej z lokalu znajdującego się na wyższej kondygnacji?
- III CZP 3/69 1969-12-02Czy przepis art. 433 k.c. ma zastosowanie do odpowiedzialności za szkodę spowodowaną przelaniem się wody z lokalu położonego na wyższej kondygnacji do lokalu położonego niżej?
- 4 CR 1071/58 1959-09-15Czy osoba zajmująca pomieszczenie, z którego nastąpiło wylanie wody, odpowiada za szkodę na zasadzie ryzyka, nawet jeśli nie była wyłącznym posiadaczem tego pomieszczenia i nie miała umowy regulującej jego użytkowanie?
- V CK 350/04 2004-11-04Czy szkoda powstała w lokalu ubezpieczonego w wyniku awarii zamknięcia przeciwzalewowego, spowodowanej naporem wody powodziowej, jest objęta ubezpieczeniem od następstw szkód wodociągowych, jeśli umowa ubezpieczenia obej…
Powołane przepisy
art. 433 KCart. 435 KCart. 436 KCart. 416art. 388 KPC
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 15.07.2026.