Rw 1187/65

PostanowienieIzba Wojskowa1966-07-01

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy żołnierz, wykonując rozkaz przełożonego, który jest rozkazem oczywiście przestępnym, ponosi odpowiedzialność karną za przestępstwo popełnione w wyniku wykonania tego rozkazu?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że rozkaz oczywiście przestępny, czyli taki, którego wykonanie nieuchronnie prowadzi do popełnienia przestępstwa, nie wiąże żołnierza i nie zwalnia go od odpowiedzialności karnej. W takim przypadku żołnierz ma obowiązek odmówić wykonania rozkazu, a jego wykonanie traktowane jest jako podżeganie do przestępstwa. Ponadto, samo prowadzenie pojazdu w stanie wskazującym na użycie alkoholu nie wyczerpuje znamion przestępstwa z art. 144 § 1 k.k.W.P., jeśli nie stwarza konkretnej możliwości powstania niebezpiecznych skutków.
Stan faktyczny
Oskarżony Julian Ł., kierowca wojskowy, został oskarżony o prowadzenie samochodu służbowego w stanie nietrzeźwości, co doprowadziło do wypadku, w którym zginął jego przełożony Marian M., a inni pasażerowie odnieśli obrażenia. Oskarżony wypił dwa piwa w trakcie jazdy, a następnie, pod presją i groźbami przełożonego, kontynuował jazdę mimo spożycia alkoholu i stanu nietrzeźwości. Przełożony Marian M. chwycił za kierownicę, co doprowadziło do wypadku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego i przekazał sprawę temu Sądowi do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia płk J. Badecki. Sędziowie: płk A. Kruszka (sprawozdawca), ppłk C. Lipski.Prokurator: ppłk W. Ciechanowicz.SentencjaSąd Najwyższy na posiedzeniu niejawnym, na skutek skargi rewizyjnej prokuratora od wyroku Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Warszawie z dnia 19 listopada 1965 r., rozpoznał sprawę Juliana Ł., skazanego za przestępstwo z art. 144 § 1 k.k.W.P. na karę 6 miesięcy więzienia za to, że "15 czerwca 1965 r., prowadząc samochód specjalny Star-25 nr rej. UB-1740 należący do jednostki wojskowej, na trasie wypił dwa piwa jasne, naruszając w ten sposób przepis art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku na drogach publicznych, co mogło pociągnąć za sobą niebezpieczne w skutkach następstwa, tym bardziej że oskarżony przewoził kilka osób".Prokurator zaskarżył wyrok z powodu naruszenia prawa materialnego oraz wymierzenia niewspółmiernie niskiej kary i wnosił o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.Sąd Najwyższy postanowił uchylić wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z dnia 19 listopada 1965 r. w sprawie Juliana Ł. i sprawę przekazać temu Sądowi do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd:Sąd ustalił w wyroku, że "od stycznia 1964 r. oskarżony Ł. pełnił służbę na stanowisku kierowcy samochodowego w jednostce wojskowej. W czerwcu 1965 r. oskarżonemu przydzielono do obsługi nowy samochód Star-25 ze specjalnym nadwoziem, przystosowanym do potrzeb łączności. W dniu 15 czerwca 1965 r. oskarżony Ł. otrzymał od przełożonych rozkaz wyjazdu na dłuższy czas na zadanie specjalne. Na dysponenta samochodu a zarazem dowódcę grupy wyznaczony został Marian M., w skład zaś ekipy wyjeżdżającej samochodem wchodzili ponadto Tadeusz N., Bronisław P., Stanisław G. i pracownik cywilny Jacek P. Zgodnie z założeniami dowództwa jednostki Marian M. otrzymał w pierwszym dniu polecenie przebycia trasy do N3, a potem do N4. W czasie krótkiego postoju w N1 oskarżony w towarzystwie Mariana M. i Stanisława G. wypił kufel piwa jasnego i to samo uczynił w czasie postoju w m. N2. W czasie postoju w N2 pozostali członkowie ekipy, łącznie z Marianem M. zaczęli raczyć się zakupionymi napojami alkoholowymi, wśród których znalazł się spirytus i wino, i wprawiali się w stan nietrzeźwości. Po odjeździe z N2 Marian M. zdecydował się na zmianę wyznaczonej poprzednio trasy, polecając oskarżonemu Ł. jechać do N3. Po przyjeździe do N3 Marian M. zarządził postój, który wykorzystano również na raczenie się alkoholem. Oskarżony Ł. spędził kilka godzin w towarzystwie przypadkowo spotkanych koleżanek, a następnie powrócił do samochodu. Przy samochodzie oskarżony spotkał Mariana M., który podał mu w butelce spirytus proponując, aby oskarżony wypił. Oskarżony Julian Ł. oświadczył wówczas Marianowi M., że nie może tego wypić, ponieważ czeka go przecież dalsza jazda. Wówczas Marian M. oświadczył oskarżonemu Julianowi Ł., że dalej w dniu tym nie pojadą i będą nocować. Po tym oświadczeniu Mariana M. oskarżony wziął od niego butelkę ze spirytusem, lecz spirytusu nie pił. Po jakimś czasie, gdy Marian M. oddalił się od samochodu, oskarżony udał się do pobliskiej restauracji, gdzie zastał Mariana M. w towarzystwie pozostałych członków ekipy, pijących wódkę. Oskarżony Julian Ł. odmówił zaproszeniu Mariana M. do zajęcia miejsca przy stoliku i sam przy bufecie wypił 50 gramów wódki i piwo, a następnie powrócił do samochodu. Około godziny 22 zjawił się Marian M., oświadczając oskarżonemu, że udaje się w dalszą drogę. Oskarżony Julian Ł. kategorycznie odmówił wykonania polecenia oświadczając, że ze względu na swój stan nietrzeźwości nie jest zdolny do prowadzenia samochodu. Marian M. zażądał wówczas od oskarżonego kategorycznie wykonania jego decyzji, grożąc konsekwencjami w razie niesubordynacji. Oskarżony Julian Ł., wykonując rozkaz Mariana M., siadł za kierownicą i odjechał w kierunku nakazanym przez dysponenta.Prowadząc w stanie nietrzeźwości samochód, oskarżony zbliżał się do niebezpiecznego zakrętu szosy w N. W chwili gdy oskarżony rozpoczął pokonywanie zakrętu, niespodziewanie Marian M. chwycił lewą ręką za kierownicę, uniemożliwiając w ten sposób oskarżonemu manewr samochodem. W takich okolicznościach samochód wpadł na przydrożne drzewo. W wyniku katastrofy Marian M. poniósł śmierć na miejscu, pozostali zaś pasażerowie łącznie z oskarżonym doznali ciężkich bądź lżejszych uszkodzeń ciała, a samochód uległ zupełnemu rozbiciu.We krwi pobranej po wypadku od oskarżonego stwierdzono 1,61‰ alkoholu."Sąd, analizując okoliczności sprawy, doszedł do wniosku, że "czyn zarzucony oskarżonemu Julianowi Ł. należy podzielić na dwa etapy.Pierwszy etap to jazda oskarżonego do N3, drugi zaś to wyjazd z N3 i jego konsekwencje.Przewód sądowy potwierdził w całej rozciągłości fakt, że oskarżony Julian Ł. w czasie prowadzenia samochodu służbowego na trasie do N3, naruszając przepisy, dwukrotnie spożył piwo. Fakt ten, jakkolwiek miał miejsce jawnie i za zezwoleniem dysponenta Mariana M., w niczym nie usprawiedliwia oskarżonego Juliana Ł. Oskarżony niewątpliwie zdawał sobie dokładnie sprawę z tego, że w ten sposób narusza ustanowiony przepisami zakaz.Na tej podstawie Sąd konstatuje w wyroku, że "opisanym wyżej zachowaniem się oskarżony Julian Ł. naruszył przepisy art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 27 listopada 1961 r. o bezpieczeństwie i porządku ruchu na drogach publicznych, co mogło pociągnąć za sobą poważne następstwa w postaci uszkodzenia samochodu bądź nieszczęśliwy wypadek z ludźmi, których oskarżony przewoził powierzonym samochodem służbowym, i to na dłuższej, wyczerpującej trasie. Tego rodzaju czyn oskarżonego wyczerpuje - zdaniem Sądu - znamiona przestępstwa z art. 144 § 1 k.k.W.P."Natomiast jeśli chodzi o drugą część działania zarzucanego oskarżonemu, to Sąd ocenę jego sprowadza do odpowiedzi na pytanie, czy oskarżony, czyniąc zadość rozkazowi Mariana M., popełnił przestępstwo.Sąd w wyroku daje na to pytanie następującą odpowiedź: "Nie ulega wątpliwości, że Marian M., wydając rozkaz kontynuowania jazdy oskarżonemu, co do którego wiedział, że znajduje się w stanie nietrzeźwości, działał bezprawnie, albowiem przepisy drogowe zabraniają kategorycznie zasiadania za kierownicą kierowcy nietrzeźwemu. Oskarżony Julian Ł. zaprotestował przeciwko takiemu rozkazowi i nawet początkowo odmówił wykonania go. Marian M., jako przełożony oskarżonego, użył presji i gróźb, celem zmuszenia oskarżonego Ł. do wykonania tego bezprawnego rozkazu. Oskarżony Julian Ł. wykonał w końcu rozkaz i poprowadził samochód w stanie nietrzeźwości. Zdaniem Sądu, na podstawie przepisów art. 21 § 1 i art. 22 § 1 k.k. W.P., oskarżony Julian Ł. odpowiedzialności za wykonanie tego rozkazu ponosić nie może."Sąd, kontynuując swe rozumowanie, wywodzi dalej, iż "skoro przyjmuje się za bezsporne, że oskarżony Julian Ł. został zmuszony rozkazem do prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości, to nie można wymagać od niego prawidłowego prowadzenia samochodu. Stopień nietrzeźwości oskarżonego jest najlepszym sprawdzianem, czy był on zdolny do prawidłowego prowadzenia samochodu.Z tych więc względów, uznając częściowo Juliana Ł. za winnego zarzuconego mu aktem oskarżenia czynu, wyczerpującego znamiona przestępstwa z art. 144 § 1 k.k.W.P., Sąd musiał odrzucić tę część zarzutu, która dotyczyła jazdy z N3 w kierunku N4 i samego tragicznego w skutkach wypadku."Prokurator w swej rewizji - nie kwestionując w zasadzie dokonanych przez Sąd ustaleń (z wyjątkiem ustalenia, iż oskarżony wypił 2 kufle piwa, skoro wypił - jak twierdzi prokurator - 3 kufle) - nie zgadza się z prawną oceną zarzuconego oskarżonemu czynu zawartą w wyroku. W szczególności prokurator dopatruje się błędu w uznaniu przez Sąd rozkazu wydanego przez Mariana M. oskarżonemu za bezprawny, skoro był to rozkaz przestępczy. Rozkaz ten - według rewizji prokuratora - polecał oskarżonemu popełnienie przestępstwa jeśli nie z art. 144 § 1 k.k.W.P., to co najmniej z art. 28 ustawy z dnia 10 grudnia 1959 r. o zwalczaniu alkoholizmu. Zdaniem prokuratora, oskarżony w tym wypadku miał nie tylko prawo, lecz i obowiązek odmowy wykonania tego rozkazu, ponieważ rozkaz oczywiście przestępczy go nie wiązał.Prokurator wyraża w rewizji pogląd, że gdyby nawet przyjąć - jak to uczynił Sąd w wyroku - "że Julian Ł. zmuszony został rozkazem bezprawnym do prowadzenia samochodu, to obowiązany był on do prowadzenia go z zachowaniem szczególnych środków ostrożności, a w szczególności do rozwijania szybkości adekwatnej - minimalnej - do powstałej sytuacji. Skoro więc skazany rozwijał nadmierną szybkość, co w konsekwencji doprowadziło do katastrofy, musi ponieść za to pełną odpowiedzialność."Niezależnie od powyższego prokurator zauważa na marginesie rewizji, że "skoro Sąd przyjął, iż Julian Ł. prowadził samochód po uprzednim wypiciu dwu piw, to nie można jeszcze mówić o popełnieniu przez niego przestępstwa ściganego w drodze postępowania sądowego. Samo kierowanie pojazdem w stanie wskazującym na użycie alkoholu pociąga za sobą tylko odpowiedzialność karno-administracyjną."Instancja rewizyjna stwierdza, że zarzuty rewizji są uzasadnione.1. Na wstępie podzielić należy zdanie prokuratora, że skazanie oskarżonego za działanie ujęte w sentencji wyroku a ustalone w jego części opisowej - jest niesłuszne.Orzecznictwo sądów wojskowych od dawna już przyjęło zasadę, że samo prowadzenie pojazdu mechanicznego przez kierowcę znajdującego się w stanie wskazującym na użycie alkoholu, czy nawet w stanie nietrzeźwości - nie wyczerpuje znamion przestępstwa z art. 144 § 1 k.k.W.P., jeśli nie stanowi przesłanki nie abstrakcyjnej, lecz konkretnej możliwości powstania skutków, o których mowa w cytowanym przepisie (por. postanowienie b N.S.W. Rw 1000/56 z 22 października 1956 r. - Zbiór Orzeczeń z 1960 r., str. 192).Sąd wyrokujący trafnie ustalił, że oskarżony, pijąc piwo w czasie wykonywania obowiązków kierowcy, naruszył zakaz zawarty w art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 27 listopada 1961 r. (Dz. U. Nr 53, poz. 295), ustalenie to jednak ani też żadne inne okoliczności wynikające z dowodów przeprowadzonych na rozprawie nie wskazują na to, że samo to wykroczenie oskarżonego stwarzało sytuację, w której powstała konkretna możliwość następstwa z art. 144 § 1 k.k.W.P. Dlatego też zawarte w uzasadnieniu wyroku i w jego sentencji stwierdzenie, że naruszenie cytowanego art. 19 ust. 1 ustawy mogło pociągnąć za sobą poważne następstwa, jest stwierdzeniem abstrakcyjnej, teoretycznej, a niekonkretnej możliwości nastąpienia skutków. Taka teoretyczna możliwość skutków nie stanowi elementu składającego się na przestępstwo z art. 144 § 1 k.k.W.P. Samo prowadzenie pojazdu po użyciu przez oskarżonego alkoholu, nie powodującym stanu nietrzeźwości i nie stwarzającym konkretnej możliwości nastąpienia ujemnych skutków, nie wyczerpuje znamion przestępstwa, które Sąd przypisał oskarżonemu.Z tego względu skazanie z art. 144 § 1 k.k.W.P. podlega uchyleniu.2. Sąd wyrokujący, stwierdzając wiążącą w stosunku do oskarżonego moc rozkazu wydanego przez jego przełożonego Mariana M., uczynił to po ustosunkowaniu się do jednego tylko aspektu zagadnienia, mianowicie do kwestii legalności tego rozkazu.Sąd ocenił, iż Marian M. wydając rozkaz kontynuowania jazdy - mimo że wiedział o stanie nietrzeźwości oskarżonego - działał bezprawnie. To ustalenie nie wystarcza do rozstrzygnięcia kwestii mocy wiążącej bezprawnego rozkazu i odpowiedzialności sprawcy przestępstwa będącego wynikiem wykonania takiego rozkazu.Karność w Ludowym Wojsku Polskim oparta jest na zasadach świadomej dyscypliny. Żołnierz obowiązany jest wykonywać wszystkie rozkazy w sprawach służbowych wydane przez przełożonych, choćby to były nawet rozkazy bezprawne ze względu na osobę rozkazodawcy (brak kompetencji do wydania rozkazu) lub na treść rozkazu (nakazane rozkazem naruszające przepisy zachowanie się jego wykonawcy). Istnieje jednak granica, poza którą rozkaz bezprawny przestaje być rozkazem w ogóle. Granicę tę wyznacza obiektywna treść rozkazu i subiektywne jej rozumienie przez wykonawcę rozkazu.W orzecznictwie sądów wojskowych rozkaz wykraczający poza tę granicę zwykle określa się mianem "rozkazu przestępnego" lub "oczywiście przestępnego". Chodzi tu o rozkaz popełnienia przestępstwa, przy czym słowo "oczywiście" ma wskazywać, że taki przestępny charakter rozkazu jest niewątpliwy dla samego jego wykonawcy. Tak więc jeśli obiektywna treść rozkazu prowadzi nieuchronnie do przestępstwa, a wykonawca rozkazu nie ma wątpliwości, że wykonując rozkaz, popełni przestępstwo, to zachodzi wypadek "rozkazu oczywiście przestępnego".Orzecznictwo sądów wojskowych konsekwentnie stoi na stanowisku, że "rozkaz oczywiście przestępny" nie ma mocy wiążącej. Były Najwyższy Sąd Wojskowy w postanowieniu Sn 2/58 (Zbiór Orzeczeń z 1960 r., str. 34), wypowiadając się na ten temat, wyraził pogląd, że wydanie rozkazu przestępnego wykracza poza zakres działalności służbowej rozkazodawcy i w takim razie rozkaz ten traci cechy rozkazu, a rozkazodawca staje się podżegaczem do popełnienia przestępstwa.W razie wydania rozkazu przestępnego podwładny powinien ustosunkować się do tak wyrażonej woli rozkazodawcy nie jak do rozkazu służbowego, lecz - zgodnie z jego treścią - jak do podżegania do przestępstwa.Sąd Najwyższy, podzielając w pełni to stanowisko, stwierdza, że polecenie żołnierzowi popełnienia oczywistego przestępstwa, wydane w formie rozkazu w sprawach służbowych, w istocie swej nie jest takim rozkazem, lecz stanowi akt podżegania żołnierza do popełnienia przestępstwa. Nie można bowiem uznać za obowiązujący ten akt władzy wojskowej, którego samo już wydanie, a nie dopiero wykonanie jest oczywistym przestępstwem.Żołnierz, mając świadomość takiego charakteru "rozkazu", ma nie tylko prawo, lecz i obowiązek nie poddać się woli "rozkazodawcy" i jego "rozkazu" nie wykonać. Jeśli tego nie uczyni i popełni nakazane mu przestępstwo, odpowiada jak sprawca przestępstwa, bez możności powołania się na art. 21 § 1 i 22 § 1 k.k. W.P.Sąd wyrokujący w sprawie oskarżonego Juliana Ł. w tym aspekcie sprawy w ogóle nie rozważył odpowiedzialności oskarżonego. Sąd nie zbadał, czy rozkaz wydany przez Mariana M. był istotnie tylko rozkazem bezprawnym w omówionym wyżej znaczeniu, czy też był "rozkazem oczywiście przestępnym", a więc podżeganiem do oczywistego przestępstwa. Stąd też stwierdzenie Sądu, że oskarżony nie może ponosić odpowiedzialności za wykonanie rozkazu Mariana M., a to ze względu na treść art. 21 § 1 i 22 § 1 k.k. W.P. - jest co najmniej przedwczesne, a więc nieuzasadnione.Sąd ustalił w wyroku, że oskarżony w krytycznym czasie był w stanie nietrzeźwości, a Marian M., wydając rozkaz kontynuowania podróży, o tym wiedział.Oskarżony - jak można wnosić - zdawał sobie sprawę z tego, że jest nietrzeźwy (wobec Mariana M. oświadczył, iż jest niezdolny do jazdy na skutek użycia alkoholu) i że prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości jest przestępstwem.Zachodziła wobec tego konieczność rozważenia, czy w tych warunkach rozkaz wydany oskarżonemu przez Mariana M. nie był "rozkazem oczywiście przestępnym", innymi słowy, czy nie zachodziło po prostu podżeganie ze strony Mariana M. do popełnienia przez oskarżonego przestępstwa z art. 28 § 1 ustawy z dnia 10 grudnia 1959 r. o zwalczaniu alkoholizmu, w takim bowiem wypadku sprawa odpowiedzialności karnej oskarżonego nie mogłaby być rozwiązana na gruncie przepisów art. 21 i 22 k.k. W.P.Błąd Sądu, polegający na zaniechaniu rozważenia powyższego aspektu sprawy, powinien być naprawiony przy ponownym rozpoznaniu sprawy.3. Sąd stwierdza w wyroku, że oskarżony został zmuszony przez Mariana M. do prowadzenia samochodu, mimo że znajdował się w stanie nietrzeźwości. Sąd ustala, że środkami zmuszenia oskarżonego do działania była "presja", "groźby" i "rozkaz".Gdyby się okazało przy ponownym rozpoznaniu sprawy, że nie zachodził wypadek rozkazu bezprawnego, lecz "rozkazu oczywiście przestępnego", to należy zwrócić uwagę na to, że w takim razie od odpowiedzialności karnej oskarżony mógłby być zwolniony tylko wówczas, gdyby stwierdzono, że działał nie pod wpływem "groźby" czy "presji", lecz przymusu fizycznego, któremu nie mógł się oprzeć (art. 17 § 1 k.k. W.P.), a na taką ewentualność zebrane w sprawie dowody raczej nie wskazują.4. Instancja rewizyjna nie podziela poglądu Sądu wyrokującego, jakoby ustalenie, że oskarżony, będąc w stanie nietrzeźwości, prowadził samochód w wykonaniu rozkazu Mariana M. - rozwiązywało wszystkie inne zagadnienia rzutujące na kwestię odpowiedzialności karnej, w szczególności zaś przekreślało potrzebę badania sposobu prowadzenia pojazdu przez oskarżonego.Sąd twierdzi w wyroku, że skoro oskarżony zmuszony został do prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, to nie można wymagać od niego prawidłowego prowadzenia samochodu.Jest to stwierdzenie niesłuszne. Prowadziłoby ono do sankcjonowania u sprawcy wszystkich naruszeń przepisów niezależnie od tego, czy wynikałyby one z konieczności wykonywania rozkazu.Żołnierz, który na skutek nadużycia alkoholu, wprawi się w stan nietrzeźwości czyniący go niezdolnym do pełnienia zadań służby, jeżeli mimo to przystąpi do ich wypełnienia w wykonaniu wydanego mu rozkazu - nie może liczyć na bezkarność, gdy wykonując te obowiązki ze swej winy sprowadzi skutki przestępstwa nie będące koniecznym następstwem wydanego rozkazu.Oskarżony, znajdując się w stanie nietrzeźwości, nie utracił przez to zdolności rozumienia znaczenia swych czynów i kierowania postępowaniem, aczkolwiek w określonym stopniu zmniejszyła się jego zdolność psychomotoryczna, ważna przy prowadzeniu pojazdu.Rozkaz Mariana M. kontynuowania jazdy (jeśli przyjąć, że chodziło istotnie o rozkaz) mógłby usprawiedliwić jedynie samo prowadzenie samochodu przez nietrzeźwego oskarżonego, nie może jednak tłumaczyć tych ewentualnych nieprawidłowości prowadzenia pojazdu, które nie byłyby trudnymi do uniknięcia następstwami nietrzeźwości oskarżonego, świadomego swego stanu.Kierujący pojazdem oskarżony, będąc w stanie nietrzeźwości - przy założeniu, że wykonywał rozkaz Mariana M. kontynuowania jazdy - obowiązany był do takiego prowadzenia samochodu, które by umożliwiało mu w konkretnych warunkach wykonanie rozkazu. W szczególności więc powinien był zachować wzmożoną ostrożność właśnie ze względu na swe opóźnione nadużyciem alkoholu reakcje na zjawiska zewnętrzne. W grę wchodziło tu przede wszystkim nierozwijanie większej szybkości pojazdu, stwierdzające (ograniczoną wprawdzie) możliwość reagowania w porę na konkretne sytuacje drogowe.Sąd w konsekwencji zakwestionowanego wyżej stanowiska nie zajął się w wyroku ustaleniem sposobu prowadzenia pojazdu przez oskarżonego przed wypadkiem, w szczególności nie ustalił szybkości, z jaką oskarżony jechał, i jej ewentualnego związku z wypadkiem. Z ustaleń wyroku wynikałoby, że wypadek był następstwem wyłącznie zachowania się Mariana M., w szczególności chwycenia przez niego w krytycznym momencie za kierownicę. Tymczasem opinia biegłego, w której ocenia on szybkość pojazdu, wskazywać może na to, że ten właśnie element przyczynił się do wypadku.Przy ponownym rozpoznaniu sprawy, jeśli zajdzie tego potrzeba, Sąd powinien rozważyć również i ten aspekt zagadnienia odpowiedzialności oskarżonego, który w uchylonym wyroku potraktowany został wadliwie.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 144 § 1 KKart. 19 ust. 1art. 21 § 1art. 22 § 1 KKart. 28art. 28 § 1art. 21art. 17 § 1 KK§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 13.07.2026.