I K 77/53

WyrokIzba Karna1953-05-16

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy lekarz specjalista, który podczas skomplikowanej operacji nieumyślnie uszkodził jelito grube pacjentki, skutkiem czego nastąpił jej zgon, ponosi odpowiedzialność karną z art. 230 § 1 k.k. za nieumyślne spowodowanie śmierci, jeśli nie przewidywał możliwości takiego skutku, ale mógł i powinien był go przewidzieć?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że lekarz specjalista, który podczas skomplikowanej operacji nie zauważył uszkodzenia jelita grubego pacjentki, mimo że mógł i powinien był je przewidzieć ze względu na trudne warunki operacyjne i historię chorobową pacjentki, działał z winy nieumyślnej w postaci niedbalstwa. W takich okolicznościach, nawet jeśli sprawca nie przewidywał skutku przestępnego, ale mógł i powinien był go przewidzieć, jego zachowanie wypełnia dyspozycję art. 230 § 1 k.k. Sąd podkreślił, że od lekarzy specjalistów wymaga się szczególnej przezorności i staranności, a ich kwalifikacje zawodowe podnoszą standard oceny ich winy.
Stan faktyczny
Oskarżony Adam W., ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego, podczas operacji usunięcia torbieli u pacjentki Ryszardy Z. przeciął i podwiązał jelito grube, co doprowadziło do jego obumarcia i w konsekwencji do zgonu pacjentki. Oskarżony nie zauważył uszkodzenia, tłumacząc to zrostami po poprzednich operacjach. Sąd Wojewódzki skazał go za nieumyślne spowodowanie śmierci na karę 2 lat więzienia. Oskarżony wniósł rewizję, twierdząc, że działał z należytą starannością, a wynik operacji był nieszczęśliwym wypadkiem.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Wojewódzkiego, uznając, że oskarżony ponosi odpowiedzialność karną za nieumyślne spowodowanie śmierci pacjentki z winy nieumyślnej w postaci niedbalstwa.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie Adama W., osk. z art. 230 § 1 k.k., po rozpoznaniu założonej przez oskarżonego rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 27 stycznia 1953 r., na podstawie art. 375 k.p.k. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.Uzasadnienie faktyczneSąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy wyrokiem z dnia 27 stycznia 1953 r. uznał osk. Adama W. za winnego tego, że jako ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w lecznicy X., dokonując u Ryszardy Z. zabiegu usunięcia torbieli z prawego jajnika, przeciął i podwiązał w kilku miejscach jelito grube, w wyniku czego nastąpił zgon pacjentki, i za ten czyn z mocy art. 230 § 1 k.k. skazał go na karę 2 (dwóch) lat więzienia.Rewizja oskarżonego, oparta na przepisie art. 371 pkt 1-3 k.p.k. zarzuca obrazę przepisów prawa materialnego (art. 14 i 230 § 1 k.k.), nierozważenie całokształtu okoliczności sprawy oraz błędną ocenę okoliczności faktycznych, przyjętych za podstawę wyroku.W szczególności rewizja podnosi, że wbrew stanowisku Sądu I instancji, postępowanie oskarżonego nie było nacechowane karygodną lekkomyślnością, gdyż: 1) posiadał on wiedzę, technikę i doświadczenie uprawniające go do podjęcia się operacji, 2) stworzył wystarczające warunki, gwarantujące prawidłowość i bezpieczeństwo przeprowadzonej operacji, 3) przeprowadził operację z największą, na jaką go było stać, starannością.Według rewizji, oskarżony w czasie operacji nie zauważył dosyć znacznych, a usprawiedliwionych trudnościami obiektywnymi uszkodzeń esicy i kreski. Z uwagi jednak na to, że operacja miała charakter zabiegu wybitnie skomplikowanego, czego nie dało się przewidzieć, a operujący w ramach swych możliwości nie wykazał ani niedbalstwa, ani lekkomyślności, tragiczny wynik operacji przypisać należy nieszczęśliwemu wypadkowi.W konkluzji rewizja zawiera wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i uniewinnienie oskarżonego Adama W.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy wyraził następujący pogląd prawny:Oskarżony Adam W. został pociągnięty do odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa z art. 230 § 1 k.k., a więc za nieumyślne spowodowanie śmierci człowieka.Obowiązujący Kodeks karny zna dwie postaci winy nieumyślnej (art. 14 § 2): 1) lekkomyślność i 2) niedbalstwo; postać druga nosi zazwyczaj miano nieostrożności (Wł. Wolter, Prawo karne, 1947; s. 272; por. B. Utiewski, Wina w sowietskom ugołownom prawie, 1950; s. 273 i in.).Lekkomyślność (świadoma nieumyślność) zachodzi wtedy, gdy sprawca przewiduje możliwość skutku przestępnego, lecz bezpodstawnie przypuszcza, że go uniknie; niedbalstwo czyli nieostrożność (nieświadoma nieumyślność) wówczas, gdy sprawca skutku tego nie przewiduje, choć może lub powinien go przewidzieć. Pierwsza postać nieumyślności graniczy ściśle z zamiarem ewentualnym, druga zaś z tzw. przypadkiem, który występuje wtedy, gdy sprawca nie ma obowiązku (i możliwości) przewidywania skutku przestępnego. Jest przy tym rzeczą oczywistą, iż lekkomyślność stanowi wyższy, a nieostrożność niższy stopień winy nieumyślnej.Sąd Wojewódzki, jak wynika z uzasadnienia wyroku, przypisał oskarżonemu winę nieumyślną bez bliższego jej sprecyzowania (uzasadnienie wspomina zarówno o "nieostrożności", jak i o "lekkomyślności"). W tych warunkach zadanie Sądu Najwyższego polegać będzie przede wszystkim na bardziej dokładnym rozważeniu czynu oskarżonego z punktu widzenia obu postaci winy nieumyślnej (z uwzględnieniem wysuniętej przez rewizję koncepcji "przypadku").Rozważania te będą przeprowadzone na tle konkretnych okoliczności danego zdarzenia oraz właściwości podmiotowych sprawcy.A) Faktem jest, ustalonym przez świadka doc. M., że przy powtórnej operacji pacjentki w dniu 11 listopada 1952 r. "stwierdzono całkowicie obumarłą pętlę jelita grubego, przeciętą i podwiązaną w górnym biegunie struną oraz podwiązaną w dolnym biegunie również struną". "Jelito grube - uzupełnia tenże świadek na rozprawie - było w trzech miejscach podwiązane i część podwiązana na odcinku 6 do 8 cm obumarła. Jelito było także pomiędzy pierwszym a drugim podwiązaniem przecięte". "Przyczyną śmierci pacjentki - opiniuje biegły prof. B. - były uszkodzenia zadane w czasie operacji przez dr W., a mianowicie przecięcie i podwiązanie esicy oraz przecięcie i podwiązanie kreski, przez co powstała niedrożność mechaniczna".Zachodzi pytanie, czy oskarżony przewidywał opisany wyżej skutek?Zdaniem Sądu Najwyższego odpowiedź na to pytanie, w świetle okoliczności sprawy, wypaść musi przecząco.Sam oskarżony wyjaśnia, że zadanych pacjentce uszkodzeń nie zauważył, gdyż "esica była zrośnięta". "Błąd operującego - stwierdza ze swej strony świadek M. - polegał na tym, że w czasie przecinania i oddzielania sieci nie zauważył wewnątrz tej sieci obecności jelita grubego, które podwiązał w trzech miejscach, przeciął w jednym miejscu, oraz przeciął naczynia krwionośne, unaczyniające ten odcinek jelita grubego". "Jelito grube - dodaje tenże świadek na rozprawie - było otoczone mufką sieci i nie było rozpoznane". "Esica - uzupełnia biegły B. - pochwycona była jako gruba warstwa sieci". Wynika stąd, że oskarżony nie przewidział uszkodzenia grubego jelita (esicy) i kreski (naczynia krwionośnego), gdyż wydawało mu się, iż ma do czynienia z mufką sieci.Czy jednak - i tu dochodzimy do sedna sprawy - oskarżony powinien był (i mógł) przewidzieć nastąpienie skutku przestępnego?Odpowiedź na to pytanie, w świetle konkretnych warunków zdarzenia oraz indywidualnych właściwości sprawcy, musi tym razem wypaść twierdząco.Oskarżony przyznaje, iż wiedział, że pacjentka przechodziła już przedtem dwie operacje jamy brzusznej i że zatem mogą być na tym tle zrosty; przewidywał także, iż operacja może być żmudna ze względu na czas jej trwania. "Trudność - zdaniem biegłego prof. B. - polegała na rozdzieleniu sieci, za którą mogły się kryć jelita. Operujący powinien liczyć się z tym i ominąć jelita." Dodatkowa trudność operacji wynikała także stąd, że poprzedni operator dr Wel., jak ustala biegły prof. S., dokonał swoistych manipulacji właśnie z esicą. "Uszkodzenie jelita grubego w opisanych warunkach mogło się zdarzyć - zdaniem świadka doc. M. - każdemu doświadczonemu chirurgowi, jednak wydaje się, że należało to uszkodzenie rozpoznać w czasie zabiegu, co najmniej zaś powziąć podejrzenie o możliwości podobnych uszkodzeń. W takim przypadku należało założyć doraźnie odbyt sztuczny na esicy lub - przy braku rozpoznania, a istnieniu tych podejrzeń - należało poddać pacjentkę dokładnej obserwacji pooperacyjnej, w której wyniku powtórny zabieg wykonany byłby wcześniej"."Często zdarzają się uszkodzenia podczas operacji - powiada z kolei świadek dr J. - ale operujący powinien je zauważyć"."Istnieją możliwości uszkodzeń w czasie operacji - wtóruje mu świadek dr T. - ale należy zapobiec tym uszkodzeniom (...). Ginekolog powinien umieć zapobiec uszkodzeniom jelit. Gdy ginekolog ma do przeprowadzenia ciężką operację, to powinien wezwać chirurga"."Trudno przypuszczać - konkluduje biegły prof. B. - ażeby operujący nie sprawdzał pola operacyjnego, ale również trudno zrozumieć, że kontrolując pole, nie zauważył tych uszkodzeń"."Dr W. - stwierdza wreszcie biegły prof. S. - powinien (był) porozumieć się z dr Wel. przed operacją. Nawet bardzo doświadczony ginekolog może nie zauważyć uszkodzeń, choć powinien je zauważyć. To były duże uszkodzenia (...). Dr W. sam mógł naprawić te uszkodzenia, gdyby był je zauważył".Z analizy opisanych wyżej warunków obiektywnych wynika w sposób niezbity, że oskarżony powinien był przewidzieć możliwość zrządzenia przez siebie uszkodzeń ciała pacjentki i starać się zapobiec ich skutkom. Oskarżony bowiem wiedział, że zabieg przeprowadzany na pacjentce, która przebyła już dwie operacje jamy brzusznej, będzie ciężki i że wobec konieczności ominięcia jelita, może być połączony z uszkodzeniem esicy, a mimo to nie porozumiał się przed operacją z dr Wel., nie skontrolował należycie pola operacyjnego, nie powziął podejrzeń co do możliwości uszkodzeń i nie przedsięwziął żadnego działania, zmierzającego do zapobieżenia ewentualnej niedrożności jelita (np. przez założenie sztucznego odbytu). Oskarżony wykazał w ten sposób, w całokształcie swych działań i zaniechań, daleko posunięte świadome lekceważenie obowiązujących go środków ostrożności.Wielkie znaczenie w sprawie niniejszej ma też okoliczność, że oskarżony jest lekarzem specjalistą II stopnia, czyli osobą posiadającą należytą wiedzę fachową, a więc realną i faktyczną możność przewidywania następstw swego działania. Od takich bowiem osób wymaga się zachowania szczególnej przezorności przy wykonywaniu swego zawodu. W ustroju Polski Ludowej, w którym troska o człowieka, a tym samym o jego zdrowie i życie należy do istotnych zadań Państwa (art. 60 Konstytucji PRL), lekarz, zwłaszcza podejmujący operację, a więc zabieg z natury rzeczy niebezpieczny dla życia, powinien w swym postępowaniu stale wykazywać niezbędne cechy oględności, uwagi, staranności i pieczołowitości w stosunku do chorego, powierzonego jego opiece. Dlatego też kryterium oceny winy nieumyślnej powinno być nader wysokie w stosunku do osoby lekarza, dopuszczającego się czynu przestępnego, i to tym wyższe, im wyższe są kwalifikacje zawodowe sprawcy.Reasumując powyższe, Sąd Najwyższy doszedł do przekonania, ze oskarżony dopuścił się przypisanego mu czynu z winy nieumyślnej, w postaci niedbalstwa czyli nieostrożności. W ten sposób stan faktyczny czynu oskarżonego wypełnia dyspozycję art. 230 § 1 k.k.B) Przechodząc z kolei do rewizji oskarżonego, wypada stwierdzić, że podstawowe jej założenie, jakoby czyn oskarżonego stanowił "nieszczęśliwy wypadek", nie podlegający ukaraniu, zostało odparte przedstawionym wyżej rozumowaniem. W świetle bowiem okoliczności zdarzenia i osobowości sprawcy niepodobna przyjąć, aby oskarżony, dopuszczając się przypisanego mu działania nie miał żadnego obowiązku (ani możności) przewidywania skutku swego czynu.Zarzut natomiast rewizji, iż Sąd Wojewódzki bezpodstawnie przypisał oskarżonemu słabe przygotowanie do operacji jest słuszny, gdyż oskarżony, jak o tym już była mowa wyżej, posiada w tym względzie odpowiednie kwalifikacje do wykonywania swego zawodu. Zaznaczyć tylko należy, iż posiadanie tytułu czy dyplomu naukowego nie jest równoznaczne z posiadaniem patentu na bezkarność.Pozostałe przesłanki i zarzuty rewizji uznać należy za niezasadne. W szczególności gdyby nawet przyjąć, jak chce rewizja (wbrew zresztą odmiennemu ustaleniu świadków K. i dr K.), że warunki oświetlenia w czasie operacji były dostateczne, to okoliczność ta nie mogłaby zaważyć na przedstawionej wyżej ocenie postępowania oskarżonego, skoro przecież dobre oświetlenie nie może usprawiedliwić nieostrożności operatora. Stwierdzenie zaś, że oskarżony operował "wolno" nie oznacza, że operował "ostrożnie".C) Rozważając wreszcie kwestię wymiaru kary, Sąd Najwyższy miał wprawdzie na uwadze okoliczność, iż przypisana oskarżonemu postać nieumyślności działania (nieostrożność) jest łagodniejszą formą winy niż lekkomyślność, która nietrafnie znalazła swój stylistyczny wyraz w uzasadnieniu wyroku Sądu Wojewódzkiego. Mimo to jednak, Sąd Najwyższy utrzymał wymiar kary zastosowany względem oskarżonego, mając na względzie zarówno poważną szkodliwość społeczną przypisanego oskarżonemu czynu, jak i zachowanie się oskarżonego po jego dokonaniu. Jak bowiem ustala dyrektor Lecznicy, świadek dr W., oskarżony nie sygnalizował mu po operacji "możliwości jakichś uszkodzeń". Następnie, z wyjaśnień oskarżonego wynika, że po dokonaniu zabiegu wyjechał on do Krakowa, skąd wrócił dopiero w dniu powtórnej operacji. Świadek doc. M. znowu stwierdza, że nawet w dniu drugiej operacji oskarżony upewniał go, iż uszkodzenie jelit jest niemożliwe. Opisane zachowanie się oskarżonego świadczy o jego wysoce nagannej niefrasobliwości w stosunku do swych obowiązków wobec osoby operowanej. Dlatego też kary, wymierzonej zresztą oskarżonemu w granicach poniżej jej średniego wymiaru ustawowego, nie można uznać za niewspółmierną w rozumieniu art. 384 pkt 2 k.p.k.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 230 § 1 KKart. 375 KPKart. 371 pkt 1art. 14art. 14 § 2art. 60art. 384 pkt 2 KPK§ 1§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 14.07.2026.