II OSK 488/08
WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2009-04-03
Skład orzekający: Alicja Plucińska-Filipowicz, Bożena Walentynowicz, Jerzy Stankowski
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy posiadacz nieruchomości, który zlecił osobie trzeciej usunięcie drzewa bez wymaganego zezwolenia, ponosi wyłączną odpowiedzialność administracyjną za usunięcie drzewa, nawet jeśli drzewo zostało usunięte przez tę osobę trzecią bez wiedzy i zgody posiadacza, a posiadacz nie mógł zapobiec tej sytuacji?Ratio decidendi
Odpowiedzialność administracyjna za usunięcie drzewa bez zezwolenia jest zobiektywizowana i nie zależy od winy. Posiadacz nieruchomości ponosi odpowiedzialność, jeśli co najmniej wiedział o usuwaniu drzewa z jego nieruchomości lub świadomie się na to godził i nie zapobiegł temu. Zlecenie osobie trzeciej wycięcia drzewa, nawet bez wymaganego zezwolenia, stanowi podstawę do obarczenia posiadacza odpowiedzialnością, chyba że wykaże on, iż usunięcia dokonała osoba trzecia bez jego wiedzy i możliwości zapobieżenia temu.Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła kary pieniężnej nałożonej na E. M. za usunięcie jesionu bez zezwolenia. Organ pierwszej instancji ustalił, że E. M. zleciła L. K. wycięcie drzewa, które zostało usunięte bez wymaganego zezwolenia. E. M. kwestionowała swoją wyłączną odpowiedzialność, twierdząc, że drzewo zostało usunięte przez L. K. samowolnie, a pozostałe współwłaścicielki nieruchomości również powinny ponosić odpowiedzialność. Zarówno organ odwoławczy, jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie, utrzymały w mocy decyzję o nałożeniu kary, uznając E. M. za wyłącznego posiadacza nieruchomości i osobę odpowiedzialną. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznał skargę kasacyjną E. M.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną.Pełny tekst orzeczenia
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący: Sędzia NSA Alicja Plucińska-Filipowicz Sędziowie Sędzia NSA Bożena Walentynowicz Sędzia NSA Jerzy Stankowski /spr./ Protokolant Agnieszka Majewska po rozpoznaniu w dniu 3 kwietnia 2009 r. na rozprawie w Izbie Ogólnoadministracyjnej sprawy ze skargi kasacyjnej E. M. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie z dnia 18 września 2007 r. sygn. akt II SA/Lu 225/07 w sprawie ze skargi E. M. na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białej Podlaskiej z dnia [...] listopada 2006 r. nr [...] w przedmiocie kary pieniężnej za naruszenie wymagań ochrony środowiska oddala skargę kasacyjną
Wyrokiem z dnia 18 września 2007 r. sygn. akt II SA/Lu 225/07 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie oddalił skargę E. M. na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białej Podlaskiej z dnia [...] grudnia 2006 r. znak: [...] utrzymującą w mocy decyzję Wójta Gminy Zalesie z dnia [...] stycznia 2005 r. nr [...] o wymierzeniu skarżącej administracyjnej kary pieniężnej w kwocie 123.165,60 zł za usunięcie bez wymaganego zezwolenia jesionu z działki nr [...] położonej w M. S..
W toku oględzin w dniu 10 grudnia 2004 r. organ pierwszej instancji dokonał pomiarów usuniętego drzewa na wysokości 130 cm. Ustalił jednocześnie, że zostało ono usunięte bez wymaganego zezwolenia przez E. M.. W oparciu o
§ 2 rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 13 października 2004 r. w sprawie stawek opłat dla poszczególnych rodzajów i gatunków drzew oraz przepisy obwieszczenia Ministra Środowiska z dnia 28 października 2004 r. w sprawie opłat za usunięcie drzew i krzewów oraz kar za zniszczenia zieleni na rok 2005, organ pomnożył obwód drzewa (152 cm) przez stawkę w złotych za 1 cm obwodu mierzonego na wysokości 130 cm (73 zł), a następnie przez współczynnik różnicujący stawki w zależności od obwodu pnia drzewa (wynoszący 3,70) oraz przez 3. W oparciu o te ustalenia określił w decyzji karę w wysokości 123.165,60 zł.
W odwołaniu E. M. wniosła o uchylenie decyzji i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Podniosła, że drzewo wymagało natychmiastowego wycięcia, gdyż stwarzało zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. Sprawcą usunięcia drzewa był L. K. (sąsiad), który ściął je w obawie przed nagłym przewróceniem i bez wyraźnej zgody E. M.. Ze względu na to, że zaraz po usunięciu uprzątnął konary, niemożliwe było zbadanie zagrożenia, jakie drzewo stwarzało i jak mocno było ono zniszczone. Ewentualną odpowiedzialność za usunięcie drzewa powinna ponosić nie tylko E. M., ale również pozostałe współwłaścicielki tj. K. B. - jej bratanica (po zmarłym bracie R. S.) G. S. - żona R. S. i M. S., jej siostra - jako spadkobierczynie działki, z której usunięto jesion.
Przesłuchana w charakterze świadka przed organem odwoławczym B. K. (sąsiadka) zeznała, że widziała, jak L. K. i jego szwagier ścinają jesion, dlatego natychmiast zadzwoniła do E. M., mieszkającej w T. i powiadomiła ją o tym fakcie. E. M. była zaskoczona i wyjaśniła, że nie zlecała tego L. K., a na pewno nie w tym terminie. Sam L. K. przyznał, że ściął drzewo, ale na wyraźne polecenie E. M. i był przekonany, że posiada ona stosowne zezwolenie. Przyznał, że wycinki dokonał w terminie najdogodniejszym dla siebie, to jest razem ze szwagrem w dniu 13 listopada 2004 r. Otrzymał za to 500 zł. Wyjaśnił, że od kilku lat pod nieobecność E. M. w M. opiekował się gospodarstwem, wykonując na jej zlecenie drobne prace. K. B. i jej matka G. S. zeznały, że o usunięciu drzewa dowiedziały się dopiero z pisma procesowego w postępowaniu o dział spadku z dnia 20 września 2004 r., do którego dołączony był wykaz prac wykonanych przez L. K. obejmujący między innymi ścięcie jesionu. K. B. wystąpiła wówczas o zbadanie sprawy przez organ, ponieważ zarówno ona, jak i jej matka oraz M. S. nie wyrażały zgody na wycięcie drzewa. W toku postępowania odwoławczego E. M. zaprzeczała, jakoby zleciła ścięcie drzewa L. K.. Jej zdaniem działał on samowolnie. Wprawdzie w piśmie z dnia 7 grudnia 2004 r. przyznała tę okoliczność, ale nie wiedziała, że kara będzie aż tak wysoka. Wyjaśniła, że o usunięciu drzewa dowiedziała się od B. K., która była świadkiem, jak L. K. usuwał drzewo.
Utrzymując decyzję w mocy na podstawie art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. Nr 98, poz. 1071 ze zm. - dalej: K.p.a.) oraz art. 88 ust. 1 pkt 2 i art. 89 ust.1 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880 ze zm.), Kolegium stwierdziło, że odpowiedzialność za usunięcie może ponosić wyłącznie posiadacz nieruchomości, w tym w szczególności właściciel, ponieważ tylko on może wystąpić o wydanie zezwolenia na usunięcie drzewa; odpowiedzialności takiej nie ponosi natomiast osoba trzecia. Posiadacz nieruchomości może zwolnić się z tej odpowiedzialności wykazując, że usunięcia drzewa dokonała osoba trzecia inna niż posiadacz, i że nastąpiło to bez jego wiedzy oraz możliwości zapobieżenia tej sytuacji. Organ odwoławczy ustalił, że z postanowienia Sądu Rejonowego w Inowrocławiu z dnia [...] lutego 2005 r. sygn. akt [...] o dziale spadku wynika jednoznacznie, że od dnia 12 lutego 2007 r. jedyną właścicielką nieruchomości nr [...] położonej w M. S. jest E. M.. Wprawdzie postępowanie pierwszoinstancyjne toczyło się przed wydaniem postanowienia o dziale spadku, a więc stronami postępowania, jako potencjalne osoby, na które można było ewentualnie nałożyć karę administracyjną, były również G. S., K. B. i ubezwłasnowolniona M. S., to jednak zdaniem Kolegium osoby te nie miały żadnego wpływu na usunięcie jesionu, a brak udziału G. S. w postępowaniu nie czyni go wadliwym. Organ ustalił ponadto, że osoby te nie miały kontaktu z L. K. i rzadko przebywały w M.. Jedyną osobą sprawującą faktyczny i bezpośredni nadzór nad nieruchomością była E. M.. Pozostałe spadkobierczynie o wycięciu drzewa dowiedziały się dopiero w toku postępowania o dział spadku i natychmiast zwróciły się do organu o podjęcie stosownych działań. Zdaniem organu świadczy to o tym, że odpowiedzialną za ścięcie drzewa jest wyłącznie E. M., która w piśmie z dnia 7 grudnia 2004 r. potwierdziła, iż poleciła ścięcie drzewa L. K.. Organ wyjaśnił też, że dla przyjęcia odpowiedzialności administracyjnej nie bada się pobudek, jakimi kierował się posiadacz nieruchomości wycinając drzewo, dlatego nie ma znaczenia, że drzewo stwarzało zagrożenie dla ludzi i mienia. Zdaniem Samorządowego Kolegium Odwoławczego organ pierwszej instancji prawidłowo zastosował przepisy obowiązujące w dacie wymierzenia kary, to jest w dniu [...] stycznia 2005 r. Wprawdzie zgodnie z obwieszczeniem Ministra Środowiska z dnia 18 października 2005 r. w sprawie stawek opłat za usunięcie drzew i krzewów oraz kar za zniszczenie zieleni na rok 2006 (M.P. Nr 62, poz. 861) w dacie wydawania decyzji przez Kolegium wzrosła stawka obwodu pnia jesionu wyniosłego, to nie można było orzec na niekorzyść strony.
W skardze E. M. wniosła o uchylenie decyzji obu instancji podnosząc, że drzewo wyciął L. K. bez jej zezwolenia, popełniając czyn niedozwolony. Wprawdzie rozmawiała z nim o tym, że jesion należałoby w najbliższym czasie usunąć ze względu na zagrożenie, jakie stwarza, ale nigdy nie informowała go, że na usunięcie posiada zezwolenie. Jej zdaniem L. K. wiedział, że nie posiada ona takiego zezwolenia oraz, że skarżąca jest skłócona z pozostałymi współwłaścicielkami działki, które do zakończenia działu spadku nie wyrażały na ścięcie zgody. E. M., wbrew zeznaniom L. K., nie informowała go telefonicznie o rzekomo posiadanym zezwoleniu. Co więcej, nie kontaktowała się z nim od sierpnia do 13 listopada 2004 r. Zdaniem skarżącej organ powinien był tę okoliczność wyjaśnić przy pomocy bilingów telefonicznych. Wyjaśniła, że istotnie w piśmie z dnia 20 września 2004 r. zawierającym rozliczenie nakładów poniesionych na nieruchomość wskazała kwotę 500 zł należną L. K., ale zrobiła to na wyrost; faktycznie nie chciała wycinać drzewa do czasu zakończenia sprawy spadkowej. Odnosząc się do pisma skierowanego do Wójta Gminy Zalesie, w którym rzekomo przyznała się do wycięcia drzewa wyjaśniła, że w istocie chciała uchronić L. K., będącego mężem jej ciotecznej siostry od poniesienia kosztów. Jej zdaniem, wycięcie drzewa nastąpiło bez jej wiedzy i zgody. Skarżąca podniosła, że skoro w dniu wymierzenia kary nie było jeszcze działu spadku, to odpowiedzialność za wycięcie powinny ponosić także pozostałe współwłaścicielki: G. S. i M. S.. Ponadto zasugerowała, że ze względu na jej konflikt z K. B., to ona mogła polecić L. K. wycięcie drzewa. Skarżąca zarzuciła, że z winy organu nie mogła zapobiec wycięciu drzewa. Otóż organ powziął informację o zamiarze wycięcia drzewa w dniu 12 października 2004 r. od K. B. i powinien był w ciągu miesiąca sprawę rozpoznać, gdyby bowiem przeprowadził w tym czasie, a więc przed faktycznym wycięciem drzewa w dniu 13 listopada 2004 r. postępowanie wyjaśniające, skarżąca dowiedziawszy się o zamiarze wycięcia drzewa przez L. K. mogłaby temu zapobiec. Skarżąca zarzuciła również, że organ nie przesłuchał w charakterze świadka P. L., szwagra L. K., który wspólnie z nim ściął jesion, jak i pracownicy Urzędu Gminy Z. J., która przyjęła powiadomienie o ścięciu drzewa, na okoliczność, dlaczego organ nie załatwił sprawy w miesięcznym terminie. Skarżąca zarzuciła także, iż postępowanie administracyjne dotknięte jest poważną wadą, ponieważ nie brała w nim udziału G. S., współwłaścicielka działki, z której wycięto jesion, która z tego powodu powinna być uznana za stronę postępowania.
W odpowiedzi na skargę organ odwoławczy wniósł o jej oddalenie, podtrzymując dotychczasowe stanowisko. Podkreślił, że wprawdzie w dacie wszczęcia postępowania pierwszej instancji G. S. i K. B. były współwłaścicielkami nieruchomości, ale status ten utraciły w wyniku postanowienia Sądu Rejonowego w Inowrocławiu z dnia 21 stycznia 2005 r. o dziale spadku. W ocenie Kolegium nie ulega wątpliwości, że zarząd nieruchomością wspólną spoczywał w rękach E. M., zaś K. B. i G. S. dowiedziały się o usunięciu drzewa dopiero z treści wniosku o dział spadku. Okoliczność ta wskazuje, że nie wiedziały o wycięciu jesionu, co zwalnia je z odpowiedzialności. Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 145 § 1 pkt 4 K.p.a. Kolegium stwierdziło, że choć G. S. nie była formalnie stroną w postępowaniu przed organem pierwszej instancji, to jednak była dobrze poinformowana o sprawie i faktycznie brała w nim udział, o czym świadczy pismo z dnia 2 grudnia 2004 r. usprawiedliwiające jej nieobecność na oględzinach. Natomiast w toku postępowania odwoławczego Kolegium zapewniło skarżącej czynny udział, umożliwiając składanie oświadczeń i wniosków oraz przeglądanie akt. Kolegium podniosło również, że nie miało obowiązku rozpoznać wniosku K. B. z dnia 2 października 2004 r., ponieważ wniosek był w istocie sygnałem do podjęcia przez organ postępowania z urzędu, co nastąpiło już po ścięciu jesionu zawiadomieniem skarżącej z dnia 18 listopada 2004 r.
Oddalając skargę wyrokiem z dnia 18 września 2007 r. sygn. akt II SA/Lu 225/07 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie wyjaśnił, że ustawa z dnia z dnia 16 kwietnia 2004r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880 ze zm.) jako zasadę wprowadza usuwanie drzew lub krzewów po uzyskaniu zezwolenia (art. 83 ust. 1). Obowiązek uzyskania zezwolenia spoczywa na posiadaczu nieruchomości, z której ma być usunięte drzewo lub krzew (art. 83 ust. 1 ustawy). Zazwyczaj będzie nim właściciel nieruchomości, który jest zarazem jej posiadaczem samoistnym. Usunięcie drzewa bez wymaganego zezwolenia skutkuje nałożeniem obligatoryjnej pieniężnej kary administracyjnej. Zasady wymierzania kary określono w art. 88 - 90 ustawy. W myśl tych przepisów wójt, burmistrz albo prezydent miasta wymierza administracyjną karę pieniężną za usuwanie drzew lub krzewów bez wymaganego zezwolenia (art. 88 ust.1 pkt 2 ustawy). Osobą odpowiedzialną za usunięcie drzewa bez zezwolenia jest posiadacz nieruchomości, jako ten, który ma prawo i obowiązek wystąpić o zezwolenie. Zdaniem Sądu nie miało znaczenia, że posiadacz nie wyciął drzewa osobiście. Do przyjęcia odpowiedzialności za usunięcie drzew bez wymaganego zezwolenia wystarcza samo wykazanie związku przyczynowego między działaniem określonego podmiotu a zniszczeniem drzew lub krzewów. Odpowiedzialność koncentruje się na osobie władającego i tylko eksces ze strony sprawcy zniszczenia zwalnia posiadacza z odpowiedzialności. Sąd zgodził się ze stanowiskiem organów, iż zwolnienie posiadacza nieruchomości z odpowiedzialności administracyjnej uwarunkowane jest wykazaniem przez niego, że nie wiedział on o usunięciu drzewa przez osobę trzecią i jednocześnie nie mógł temu zapobiec. Zlecenie przez posiadacza nieruchomości osobie trzeciej wycięcia drzewa nie zwalnia go z odpowiedzialności. Sąd uznał, że postępowanie administracyjne dało podstawę do stwierdzenia, że osobą wyłącznie odpowiedzialną za usunięcie jesionu jest E. M.. Zeznania świadków potwierdziły, że faktycznie zarządzała działką nr [...] zarówno przed, jak i po dziale spadku; nadzorowała również prace wykonywane przez L. K., któremu zleciła wycięcie jesionu. Była więc jej jedynym posiadaczem. W tym stanie rzeczy, skoro skarżąca nie posiadała wymaganego zezwolenia, organ prawidłowo wymierzył jej administracyjną karę pieniężną, wyliczoną zgodnie z art. 89 ustawy o ochronie przyrody. Sąd podkreślił też, że kara pieniężna za delikty administracyjne, a więc także za usunięcie drzewa bez zezwolenia, jest niezależna od winy sprawcy, dlatego organ ma obowiązek wymierzyć ją w ustawowej wysokości bez względu na motywy. Osoba ukarana ma jedynie możliwość ubiegania się o rozłożenie kary na raty na podstawie art. 88 ust. 6 ustawy. W konkluzji uzasadnienia Sąd zaznaczył, że decyzja odpowiada wymogom określonym w art. 107 § 3 K.p.a.; organ uzasadnił, które zeznania świadków uznał za wiarygodne, a dlaczego innym odmówił przymiotu wiarygodności.
W skardze kasacyjnej E. M. zarzuciła naruszenie art. 88 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 83 ust 1 ustawy o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r. (Dz. U. z 2004 r. Nr 92.poz. 830 ze zm.) przez błędną wykładnię i przyjęcie, że:
– odpowiedzialnym za usunięcie drzewa bez zezwolenia jest wyłącznie posiadacz nieruchomości (a nie wszyscy właściciele, podczas gdy każdy ze współwłaścicieli jest zobowiązany do współdziałania w zarządzie rzeczą wspólną), a kara za usunięcie drzewa bez zezwolenia jest niezależna od winy właścicieli nieruchomości, bowiem każdy z nich ma prawo i obowiązek wystąpić o zezwolenie na usunięcie drzewa;
– dla przyjęcia odpowiedzialności za usunięcie drzewa bez wymaganego zezwolenia wystarczy jakikolwiek związek przyczynowy między działaniem określonego podmiotu a zniszczeniem drzew lub krzewów, podczas gdy dla odpowiedzialności za usunięcie drzewa konieczne jest wykazanie bezpośredniego, typowego związku przyczynowego między konkretnym zachowaniem (działaniem bądź zaniechaniem) właściciela nieruchomości a usunięciem drzewa;
oraz niewłaściwe zastosowanie poprzez przyjęcie, że:
– skarżąca wyraźnie poleciła wycięcie drzewa, podczas gdy nie ma na to żadnych dowodów (oprócz zeznań L. K., który był sprawcą wycięcia drzewa) potwierdzających fakt złożenia takiego polecenia, a zatem nie było takiego zachowania skarżącej, którego normalnym typowym następstwem było wycięcie jesionu, bowiem sam zamiar wycięcia drzewa w przyszłości i rozmowy o tym, nie stanowią zachowań, które mogą powodować powstanie odpowiedzialności administracyjnej za usunięcie drzewa bez zezwolenia;
– współwłaścicielki nieruchomości, G. S. i K. B., nie wiedziały o wycięciu jesionu, gdyż dowiedziały się o tym dopiero z treści wniosku o dział spadku, a złożenie przez nich zapytania w kwestii zezwolenia powoduje zwolnienie od odpowiedzialności, podczas gdy w momencie złożenia przez nich zapytania drzewo jeszcze nie było wycięte, a one dopuściły się zaniechania (obowiązane były do zarządu wspólną nieruchomością).
Wskazując na powyższe skarżąca wniosła o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania bądź rozpoznanie skargi oraz zasądzenie kosztów postępowania.
We wstępie uzasadnienia skargi kasacyjnej E. M. podkreśliła, że współwłaścicielami nieruchomości, na której znajdował się wycięty jesion, są skarżąca, G. S. i K. B.. Jej zdaniem wszystkie te osoby powinny ponosić odpowiedzialność za wycięcie drzewa bez wymaganego zezwolenia. Wniosek ten wyprowadziła z założenia (prezentowanego przez Sąd pierwszej instancji), iż odpowiedzialność za usunięcie drzewa ponoszą te osoby, które mają prawo i obowiązek wystąpić o uzyskanie zezwolenia, a ich odpowiedzialność nie jest oparta na winie. E. M. wskazała, że pozostałe współwłaścicielki korzystały z nieruchomości w M. S., spędzały tam wakacje i faktycznie prowadziły gospodarstwo domowe. Skarżąca nie mogła być zatem uznana za jedynego posiadacza nieruchomości. W tym stanie rzeczy odpowiedzialność za usunięcie drzewa przez osobę trzecią (L. K.) powinni ponieść wszyscy współwłaściciele, gdyż w stosunku do każdego z nich zachodzi stosunek przyczynowy pomiędzy ich zachowaniem (rozumianym jako działanie bądź zaniechanie) a zniszczeniem drzewostanu. Zgodnie z art. 200 Kodeksu cywilnego każdy ze współwłaścicieli jest obowiązany do współdziałania w zarządzie rzeczą wspólną. W momencie wycięcia drzewa przez L. K. G. S. i K. B. również obowiązane były do zarządu nieruchomością. Nie ma znaczenia dla oceny ich odpowiedzialności, że później w wyniku zakończenia postępowania spadkowego utraciły status właścicieli. Zdaniem skarżącej przyjęcie przeciwnego rozumowania prowadziłoby do wniosku, że również i skarżąca po wycięciu drzewa mogłaby się uwolnić od odpowiedzialności przez wyzbycie się prawa własności. E. M. nie zgodziła się także z twierdzeniem, iż dla nałożenia kary wystarczy jakikolwiek związek przyczynowy pomiędzy zachowaniem właściciela nieruchomości a usunięciem drzewa. Stanowisko to uznała za chybione z uwagi na oparcie go na zbyt szerokiej wykładni przepisów ustawy o ochronie przyrody, w kontekście restrykcyjnej odpowiedzialności administracyjnej. Przy stosowaniu tych regulacji należy zapewnić poszanowanie takich wartości jak pewność prawa, jasne zasady odpowiedzialności w przypadku jego naruszenia czy zaufanie do organów państwowych. Nie można opierać odpowiedzialności, której skutkiem jest wymierzenie dolegliwych kar, na tak nieprecyzyjnych przesłankach, jak jakikolwiek związek przyczynowy. Przepisy ustawy o ochronie przyrody nie opierają odpowiedzialności za usunięcie drzewa bez zezwolenia na winie. Nie oznacza to jednak, że dopuszczają obciążenie tą odpowiedzialnością właściciela nieruchomości bez dostatecznych podstaw. Konieczne jest występowanie nie jakiegokolwiek, ale bezpośredniego, typowego związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem właściciela nieruchomości a usunięciem drzewa. Należy ustalić czy miało miejsce określone zachowanie właściciela, czy drzewo zostało wycięte oraz czy pomiędzy jednym a drugim istnieje bezpośredni, typowy dla danych sytuacji, związek przyczynowy. Zdaniem skarżącej w sprawie nie ulega wątpliwości, że drzewo zostało wycięte przez L. K., który nie jest ani posiadaczem ani właścicielem nieruchomości. Sporna jest natomiast kwestia zachowania skarżącej, które mogło by być przyczyną wycięcia drzewa. Zdaniem skarżącej takim zachowaniem może być tylko i wyłącznie wyraźne polecenie wycięcia drzewa, które w sprawie nie zostało udowodnione. Sam fakt zamiaru wycięcia drzewa w przyszłości nie stanowi zachowania, które mogłoby być bezpośrednią przyczyną usunięcia drzewa, zwłaszcza w sytuacji informowania sprawcy o braku stosownego zezwolenia. Skarżąca miała jedynie zamiar wycięcia drzewa w przyszłości. Nie wystąpiła z wnioskiem o zezwolenie, gdyż konieczne było do tego współdziałanie pozostałych współwłaścicielek, które ze względu na toczący się proces spadkowy i nieprzyjazne stosunki, zgody takiej by nie wyraziły. Dlatego też nie było złożone wyraźne polecenie wycięcia drzewa, natomiast sam zamiar nie oznacza istnienia wiedzy o fakcie usunięcia drzewa, zwłaszcza gdy skarżąca o wycięciu drzewa dowiedziała się od świadka B. K. (co potwierdzają jej zeznania). Zdaniem E. M., w tej sytuacji nie można mówić o bezpośrednim związku przyczynowym pomiędzy zamiarem wycięcia drzewa po uzyskaniu zezwolenia, a jego usunięciem przez L. K.. Co więcej, pozostałe współwłaścicielki nie uwolniły się od odpowiedzialności wskutek złożenia zapytania czy zostało uzyskane zezwolenie na wycięcie drzewa. W chwili złożenia zapytania drzewo nie było bowiem jeszcze wycięte. Współwłaścicielki były obowiązane sprawdzić, czy faktycznie drzewo zostało usunięte, a ich zaniechanie w tej kwestii spowodowało, że Pan L. K., nie mając wyraźnego polecenia ani zezwolenia skarżącej, kierując się tylko tym, że 13 listopada 2004 r. okazał się dniem dla niego dogodnym dla wykonania bez zezwolenia niezleconych wyraźnie prac, dokonał zniszczenia drzewostanu. Jego liczne zeznania nie mogą być decydujące dla obciążenia odpowiedzialnością skarżącej, gdyż jest on bezpośrednim sprawcą deliktu administracyjnego, co pozbawia jego zeznań wiarygodności. Stwierdzenie Sądu, że organ drugiej instancji uzasadnił, które zeznania świadków uznała wiarygodne, a dlaczego innym odmówił tego przymiotu, było - zdaniem E. M. - niezgodne z prawdą.
W odpowiedzi na skargę kasacyjną Samorządowe Kolegium Odwoławcze wniosło o jej oddalenie podnosząc, że zawarte w niej zarzuty naruszenia prawa zostały wadliwie postawione. Skarżąca podważała dokonane przez organy administracji ustalenia faktyczne oraz oceny dowodów nie wskazując norm prawa procesowego, które miałyby zostać naruszone. Powołując orzecznictwo sądów administracyjnych Kolegium wyjaśniło, że zawarta w skardze kasacyjnej ocena dowodów i wyprowadzanie na jej podstawie własnych wniosków co do stanu faktycznego sprawy bez określenia przepisów postępowania, których naruszenie stanowi uchybienie mogące mieć istotny wpływ na wynik sprawy, nie stanowi podstawy kasacyjnej rozumieniu art. 174 i 176 P.p.s.a. Organ zaznaczył też, że Sąd pierwszej instancji uznał zasadnicze okoliczności sprawy za należycie ustalone i dowiedzione. W szczególności nie budziło wątpliwości, że E. M. była jedynym posiadaczem nieruchomości, z której usunięto drzewo; nie legitymowała się zezwoleniem na jego usunięcie, a drzewo usunął L. K. w porozumieniu i na zlecenie skarżącej. Zdaniem Kolegium okoliczności te stanowiły wystarczającą podstawę do wymierzenia skarżącej kary za usunięcie drzewa. Organ nie uznał również zasadności zarzutu błędnej wykładni art. 88 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 83 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody. Zgodnie z tym przepisem administracyjna karę pieniężną za usunięcie drzewa bez zezwolenia nakłada się na posiadacza nieruchomości, który usuwając drzewo takim zezwoleniem się nie legitymował. Sąd w zaskarżonym wyroku dokonał trafnej wykładni tego przepisu i właściwe go zastosował do ustalonego stanu faktycznego.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
Skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie.
W świetle art. 183 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U.. 2002 r. Nr 153, poz. 1270 ze zm. – zwanej dalej P.p.s.a.), Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej i bierze z urzędu pod rozwagę jedynie nieważność postępowania. Oznacza to, że za wyjątkiem przypadków nieważności postępowania, skuteczne postawienie zarzutu kasacyjnego wymaga wskazania w skardze kasacyjnej konkretnego przepisu prawa materialnego, jaki został przez Sąd błędnie zinterpretowany lub niewłaściwie zastosowany, bądź przepisu postępowania sądowoadministracyjnego, któremu Sąd uchybił w stopniu mającym wpływ na wynik sprawy (art. 174 pkt 1 i 2 P.p.s.a.). Podstawy skargi kasacyjnej powinny być także adekwatnie uzasadnione (art. 176 P.p.s.a.).
E. M. oparła skargę kasacyjną na podstawie naruszenia prawa materialnego: art. 88 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 83 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880 ze zm.) wskazując na błędną wykładnię tych przepisów oraz ich niewłaściwe zastosowanie.
Przed przystąpieniem do rozważenia zasadności tak postawionego zarzutu wymaga zaznaczenia, że został on w części wadliwe sformułowany oraz uzasadniony. W tej części niemożliwe było jego merytoryczne rozpoznanie przez Naczelny Sąd Administracyjny (art. 183 P.p.s.a.). Zdaniem skarżącej Sąd pierwszej instancji niewłaściwie zastosował art. 88 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 83 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody przyjmując, że skarżąca wyraźnie poleciła wycięcie drzewa (podczas gdy nie było na to żadnych dowodów) oraz, że współwłaścicielki nieruchomości, G. S. i K. B., nie wiedziały o wycięciu jesionu. Tak postawiony zarzut nie dotyczył wadliwości zastosowania wskazanych przepisów prawa materialnego (występuje ona, gdy ustalony bezspornie stan faktyczny nie odpowiada stanowi hipotetycznemu przewidzianemu w normie prawnej), a w istocie stanowił polemikę z dokonanymi przez organy i przyjętymi następnie przez Sąd ustaleniami faktycznymi oraz oceną materiału dowodowego sprawy. Odnosił się zatem do fazy ustaleń faktycznych, która opiera się na przepisach postępowania administracyjnego (następnie kontrolowanych przez Sąd), i dopiero poprzedza fazę tzw. subsumcji, to jest stosowania przepisu prawa materialnego (por. art. 174 pkt 1 P.p.s.a.). Kwestionując ustalenia faktyczne skarżąca nie wskazała żadnego przepisu postępowania sądowoadministracyjnego, którego uchybienie doprowadziło do przyjęcia przez Sąd pierwszej instancji - jej zdaniem - błędnie ustalonego stanu faktycznego. Naczelny Sąd Administracyjny, związany podstawami skargi kasacyjnej, nie mógł w tym zakresie czynić domniemań. W konsekwencji obowiązany był rozpoznać sprawę w oparciu o przyjęty przez Sąd pierwszej instancji stan faktyczny.
Zgodnie z art. 83 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości może nastąpić po uzyskaniu zezwolenia wydanego przez wójta, burmistrza albo prezydenta miasta na wniosek posiadacza nieruchomości. Jeżeli posiadacz nie jest jednocześnie właścicielem, powinien ponadto uzyskać zgodę właściciela nieruchomości. Usunięcie drzewa bez wymaganego zezwolenia usankcjonowane jest karą administracyjną (art. 88 ust. 1 pkt 2 ustawy). Zdaniem skarżącej Sąd dokonał błędnej i zbyt szerokiej wykładni art. 88 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 83 ust. 1 ustawy. W jej ocenie przepisy pozwalają na nałożenie kary tylko na tego posiadacza nieruchomości, którego zachowanie pozostawało w bezpośrednim i typowym związku przyczynowym z usunięciem drzewa bez wymaganego zezwolenia, a zaistnienie tego związku przyczynowego powinno być wykazane w toku postępowania. E. M. podkreślała, że skoro usunięcia drzewa dokonał bezsprzecznie L. K. (osoba trzecia), to tym samym konieczne było wykazanie, iż działał on na jej wyraźne polecenie. Sam zamiar skarżącej, nawet zakomunikowany osobie mającej wyciąć drzewo, nie był - zdaniem E. M. - wystarczający dla przypisania jej odpowiedzialności.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego tak sformułowany zarzut naruszenia art. 88 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 83 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody nie zasługiwał na uwzględnienie. Odpowiedzialność administracyjna za bezprawne wycięcie drzew nie jest uzależniona od winy ukaranego. Została ona zobiektywizowana; jej ustalenie wymaga - co trafnie wskazuje skarżąca - wykazania, iż istnieje związek przyczynowy pomiędzy zachowaniem konkretnej osoby a zniszczeniem drzew lub krzewów. Zachowanie to przejawiać się może w każdej formie (działanie i zaniechanie).
Organy muszą zatem wykazać, że posiadacz nieruchomości przynajmniej wiedział o usuwaniu drzew z jego nieruchomości albo, że na usunięcie drzewa świadomie się godził i mu nie zapobiegł.
Okoliczności tej sprawy, ustalone w toku postępowania dowodowego (którego prawidłowości skarżąca skutecznie nie podważyła) wskazują jednoznacznie, że E. M. nie tylko świadomie dopuszczała możliwość usunięcia drzewa przez L. K. (zajmującego się w jej imieniu nieruchomością), ale - co więcej - poleciła mu wykonanie takiej czynności. Świadczy o tym pismo z dnia 7 grudnia 2004 r. oraz fakt, że taka czynność została ujęta w harmonogramie czynności, jakie miał wykonać L. K.. Stąd, w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, ustalone okoliczności sprawy wystarczały dla obarczenia E. M. odpowiedzialnością za usunięcie drzewa.
Niezależnie od powyższego skarżąca zaznaczyła, że wykładnia art. 88 ust. 1
pkt 2 w zw. z art. 83 ustawy o ochronie przyrody - przyjęta przez organy i Sąd pierwszej instancji - nawet gdyby uznać jej trafność, powinna w konsekwencji doprowadzić do nałożenia kary za usunięcie drzewa nie tylko na nią, ale też na pozostałych właścicieli nieruchomości. Wskazała, że wszyscy współwłaściciele mają obowiązek współdziałać w zarządzie rzeczą wspólną (art. 200 Kodeksu cywilnego). Zdaniem E. M. G. S. i K. B. dopuściły się zatem zaniechania (nie podejmując czynności zapobiegających usunięciu drzewa), które powinno uzasadniać ich odpowiedzialność administracyjną za usunięcie jesionu.
Powyższy zarzut nie jest zasadny. Z przyjętych przez Sąd pierwszej instancji, nie zakwestionowanych skutecznie w skardze kasacyjnej ustaleń wynika, że zarówno K. B. jak i G. S. nie miały wpływu na usunięcie drzewa, nie zajmowały się nieruchomością oraz - co podkreślała kilkukrotnie skarżąca - nie godziły się na usunięcie jesionu. Co więcej, to właśnie K. B. wystąpiła do organu o sprawdzenie czy wydano zezwolenie na ścięcie drzewa. Mając na uwadze tak ustalone okoliczności nie sposób uznać, by pozostałym współwłaścicielkom można było przypisać zaniechanie rodzące odpowiedzialność na podstawie art. 88 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie przyrody. Osoby te nie godziły się na usunięcie drzewa, a dowiedziawszy się, iż taki zamiar ma skarżąca - niezwłocznie poinformowały o tym właściwy organ.
Mając na uwadze powyższe Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, orzekł jak w sentencji wyroku.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 13.07.2026. · Źródło