II SA/Gd 93/12

WyrokWSA w Gdańsku2012-04-27

Skład orzekający: Katarzyna Krzysztofowicz, Jacek Hyla, Dorota Jadwiszczok

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pobyt w wydzielonej części obozu w Działdowie, przeznaczonej dla osób wysiedlonych, może stanowić podstawę do przyznania uprawnień kombatanckich, jeśli ta część obozu podlegała władzom bezpieczeństwa lub miała warunki zbliżone do obozów koncentracyjnych?
Ratio decidendi
Organ administracji publicznej, rozpatrując wniosek o przyznanie uprawnień kombatanckich, nie wykonał należycie wytycznych sądu zawartych w poprzednim orzeczeniu. Zamiast wszechstronnie ocenić materiał dowodowy, w tym dokumenty przedstawione przez stronę, organ oparł się wybiórczo na pismach Instytutu Pamięci Narodowej i publikacji J. Gumkowskiego, nie analizując ich w kontekście pozostałych dowodów. Brak jest również jasnych ustaleń co do podległości części obozu dla wysiedleńców oraz warunków panujących w tej części obozu, co stanowi naruszenie przepisów postępowania administracyjnego i wytycznych sądu.
Stan faktyczny
Skarżący A. B. ubiegał się o przyznanie uprawnień kombatanckich z tytułu pobytu w obozie w Działdowie w listopadzie 1940 roku. Organ dwukrotnie odmówił przyznania uprawnień, uznając, że obóz w Działdowie, w części dla wysiedleńców, nie spełniał warunków określonych w ustawie o kombatantach. Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił te decyzje, wskazując na konieczność dokładniejszego zbadania podległości obozu i warunków panujących w jego części dla wysiedleńców. Skarżący zarzucił organowi niewykonanie wytycznych sądu i wybiórczą analizę dowodów.
Rozstrzygnięcie
Uchylił zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z dnia 5 kwietnia 2011 roku. Zasądził od organu na rzecz skarżącego zwrot kosztów postępowania.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Katarzyna Krzysztofowicz (spr.) Sędziowie: Sędzia NSA Jacek Hyla Sędzia WSA Dorota Jadwiszczok Protokolant Starszy Sekretarz Sądowy Anna Rusajczyk po rozpoznaniu w dniu 18 kwietnia 2012 r. na rozprawie sprawy ze skargi A. B. na decyzję Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z dnia 18 stycznia 2012 r., nr [...] w przedmiocie przyznania uprawnień kombatanckich 1. uchyla zaskarżoną decyzję oraz decyzję Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z dnia 5 kwietnia 2011 roku, nr [...]; 2. zasądza od Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych na rzecz skarżącego A. B. kwotę 100 zł (sto złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku - wyrokiem z dnia 6 października 2010 r., sygn. II SA/Gd 439/10, po rozpoznaniu skargi A. B., uchylił decyzje Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z 9 kwietnia 2010 r. i 4 marca 2010 r. o odmowie przyznania skarżącemu uprawnień kombatanckich. W uzasadnieniu wyroku Sąd stwierdził, że skarga zasługiwała na uwzględnienie, z uwagi na naruszenie przez organ art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku - Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jednolity: Dz. U. z 2000 roku, nr 98, poz. 1071 ze zm. - dalej jako k.p.a.). Sąd - wskazując na art. 21 ust. 1 i art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 24 stycznia 1991 roku o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (tekst jednolity: Dz. U. z 2002 r., nr 42, poz. 371 ze zm. - dalej w skrócie jako ustawa) oraz rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 20 września 2001 r. w sprawie określenia miejsc odosobnienia, w których były osadzone osoby narodowości polskiej lub obywatele polscy innych narodowości (Dz. U. nr 106 poz. 1154 ze zm. - dalej w skrócie jako rozporządzenie) podniósł, że z oświadczeń skarżącego złożonych w toku postępowania administracyjnego wynika, iż w okresie wojennym podlegał on represjom polegającym na umieszczeniu w obozie w Działdowie. Rozstrzygnięcie sprawy wymagało ustalenia, czy miejsce odosobnienia, w którym umieszczono skarżącego, stanowiło miejsce odosobnienia w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy. Zgodnie z § 5 pkt 1 lit. b rozporządzenia, przejściowy obóz policji bezpieczeństwa (obóz internowania) w Działdowie stanowił miejsce odosobnienia określone w art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy. W sytuacji, gdy z art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy w związku z § 5 pkt 1 lit. b rozporządzenia, wynikało, iż obóz w Działdowie stanowił miejsce odosobnienia, w którym warunki pobytu nie różniły się od warunków w obozach koncentracyjnych, a osoby tam osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa, odmowa przyznania skarżącemu uprawnień kombatanckich wymagała szczegółowego i wnikliwego rozważenia okoliczności sprawy. Sąd stwierdził, iż z ustaleń organu dokonanych w toku postępowania wynikało, że w obozie w Działdowie podległym policji bezpieczeństwa wydzielono część obozu, w której zorganizowano obóz podległy władzom przesiedleńczym, do którego nie mają zastosowania przepisy ustawy o kombatantach. Organ ustalił, że skarżący nie przebywał w obozie podległym policji bezpieczeństwa lecz w obozie podległym władzom wysiedleńczym, co jest przez skarżącego kwestionowane. Z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, iż w Działdowie nie było dwóch odrębnie położonych obozów, lecz jeden obóz zorganizowany na terenie koszar. Był to obóz podległy policji bezpieczeństwa, o którym jest mowa w § 5 pkt 1 lit. b rozporządzenia. W obozie tym w pewnym okresie zorganizowano wydzieloną część, w której przebywały osoby wysiedlane. Zdaniem Sądu, zebrany przez organ materiał dowodowy zawierał sprzeczne informacje odnośnie tego, jakiej władzy podlegała ta wydzielona część obozu - czy policji bezpieczeństwa, czy też władzom wysiedleńczym. Ze znajdującej się w aktach publikacji Janusza Gumkowskiego "Obóz hitlerowski w Działdowie" - w ocenie Sądu, wynika bowiem w sposób jednoznaczny, że cały obóz w Działdowie, również część przeznaczona dla wysiedleńców, podlegała władzy SS, a osoby sprawujące tę władzę zostały wymienione z imienia i nazwiska. Organ nie ustosunkował się do tego dowodu, nie dokonał jego oceny i nie uwzględnił go przy dokonywaniu ustaleń faktycznych. Pominięcie tego dowodu, niewątpliwie istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy, stanowiło naruszenie art. 77 § 1 k.p.a. Organ dokonał przeciwnych ustaleń w oparciu o informacje otrzymane z Instytutu Pamięci Narodowej - Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, z których wynikało, że część obozu dla wysiedleńców podlegała władzom wysiedleńczym. W związku ze sprzecznościami w zebranym materiale dowodowym, Sąd uznał, że organ winien dokonać wnikliwej oceny tej kwestii. Sąd podkreślił, że informacja o podległości części obozu władzom wysiedleńczym miała charakter ogólnikowy, nie wynikało z niej jak zorganizowane były władze tej części obozu i jakiej konkretnie jednostce władzy bezpośrednio podlegały. Mając powyższe na uwadze, Sąd stwierdził, iż celem dokonania rzetelnej i wnikliwej oceny tej kwestii organ winien zwrócić się do Instytutu Pamięci Narodowej o wyjaśnienie, jakiej konkretnie jednostce władzy wysiedleńczej podlegała część obozu dla wysiedleńców w Działdowie, na podstawie jakiego bezpośredniego dowodu udzielono takiej informacji i zwrócić się o nadesłanie go do akt sprawy. Nadto z udzielonych przez Instytutu Pamięci Narodowej informacji wynikało, że dzieci nie były umieszczane w obozach podległych policji bezpieczeństwa. Sąd uznał, iż wyjaśnienia wymaga czy fakt ten został stwierdzony na podstawie powszechnie obowiązującej praktyki, czy też konkretnych uregulowań prawnych, oraz czy wyjątki od tej zasady nie były możliwe. W uzasadnieniu powyższego wyroku Sąd zaznaczył przy tym, że nawet w przypadku ustalenia, że skarżący przebywał w wydzielonej części obozu przeznaczonej dla wysiedleńców, jeżeli część ta podlegała hitlerowskim władzom bezpieczeństwa, może okazać się, iż skarżącemu winny przysługiwać uprawnienia kombatanckie. Stwierdził nadto, iż ustalenie podległości całego obozu SS nie przesądzi automatycznie zasadności roszczeń skarżącego. Wobec szczególnej organizacji obozu w Działdowie rozważenia wymagać będzie w tym przypadku, czy pobyt w tym obozie w części przeznaczonej dla wysiedleńców spełniał warunki określone w art. 4 ust. 1 lit. b ustawy. Sąd podkreślił, iż rozporządzenie, wydane na podstawie art. 8 ust. 1 ustawy, mieścić się winno w zakresie wydanej delegacji ustawowej. W sytuacji wątpliwości, czy pobyt w części obozu w Działdowie, która została stworzona dla wysiedleńców, stanowi podstawę nabycia uprawnień kombatanckich, ocena tej kwestii winna być dokonana z uwzględnieniem treści i celu ustawy. Z art. 4 ust. 1 lit. b ustawy wynika, że wprowadza on dwie przesłanki jakie winno spełniać miejsce odosobnienia: 1) warunki pobytu w tym miejscu nie różniły się od warunków w obozach koncentracyjnych, 2) osoby w nim osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa. Uznanie, iż obóz w Działdowie, w części przeznaczonej dla wysiedleńców, podlegał władzom bezpieczeństwa nie przesądzi zatem o spełnieniu wymogów art. 4 ust. 1 lit. b ustawy. Rozważenia wymagać będzie także kwestia, czy warunki pobytu w tej części obozu nie różniły się od warunków panujących w obozach koncentracyjnych. Jeżeli bowiem warunki w tej części obozu odbiegały od takich warunków, należałoby uznać, że ta część obozu nie spełniała wymogów art. 4 ust. 1 lit. b ustawy. Stwierdzenie takie wymagało jednak - zdaniem Sądu - dokonania szczegółowych ustaleń w tym zakresie. Odnośnie oceny materiału dowodowego w postaci zeznań świadków, którzy zeznali, że przebywali w obozie razem ze skarżącym, Sąd wskazał, iż zaskarżona decyzja została wydana w wyniku ponownego rozpatrzenia sprawy przez organ po wydaniu przez Wojewódzki Sąd Administracyjny dwukrotnie wyroków uchylających wydane decyzje. Organ ponownie rozpatrujący sprawę był związany dokonaną w wydanych wyrokach oceną prawną i był zobligowany do wykonania wytycznych Sądu, które nie zostały przez organ prawidłowo wykonane. Organ ograniczył się do stwierdzenia, że decyzje przyznające uprawnienia kombatanckie S. K. i S. B. były wadliwe, a zatem zeznania tych świadków nie mogą stanowić podstawy przyznania uprawnień skarżącemu i wskazał, iż decyzja przyznająca uprawnienia S. K. została uchylona i orzeczono o odmowie przyznania mu uprawnień. Organ wskazał jednocześnie, że do uchylenia decyzji przyznającej uprawnienia S. B. nie doszło z uwagi na jego śmierć, z akt spraw obu tych osób wynika jednak, iż uprawnienia przyznano im niezasadnie. Taka ocena organu odnośnie braku podstaw do przyznania uprawnień dla S. B. nie została oparta o żadne konkretne ustalenia. Organ nie wskazał dowodów przemawiających za taki ustaleniem. Ogólnikowe powołanie się na akta innej sprawy, które nie zostały do materiału dowodowego dołączone nie może stanowić podstawy dokonania ustaleń istotnych dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Sprawdzenie przez Sąd prawidłowości takiej oceny organu jest bowiem w takiej sytuacji niemożliwe. Sąd stwierdził również, iż podnoszony przez organ fakt uchylenia decyzji przyznającej uprawnienia S. K. nie wiąże organu w niniejszej sprawie dotyczącej uprawnień skarżącego, w której organ winien dokonać samodzielnej oceny materiału dowodowego i odrębnych ustaleń. Sąd podkreślił, że pierwotnie organ przyznał uprawnienia S. K. z tytułu pobytu w obozie w Działdowie, a w istocie impulsem do uchylenia tej decyzji było rozstrzygnięcie sprawy skarżącego. Z tych przyczyn Sąd uznał, że organ winien dokonać szczegółowej oceny zeznań świadka S. K. w niniejszym postępowaniu, w czym niewątpliwie może być pomocna treść zeznań tego świadka złożonych w sprawach przyznania uprawnień temu świadkowi jak i cofnięcia tych uprawnień, z których to akt organ winien dopuścić dowód i dołączyć je do akt niniejszej sprawy. Sąd wskazał, że przeprowadzenie dowodu z zeznań świadka winno nastąpić z należytą wnikliwością. W aktach postępowania znajduje się protokół zeznań świadka, które są bardzo krótkie i ogólnikowe, świadkowi nie zadano w istocie żadnych pytań dotyczących charakteru obozu w jakim ten świadek przebywał. Treść tych zeznań sprowadza się do stwierdzenia, że świadek był wywieziony razem ze skarżącym do obozu w Działdowie i nie posiada on wiedzy o okresie pobytu A. B. w tym obozie. Nadto Sąd wskazał, że protokół zeznań świadka nie jest przez niego, wbrew treści art. 69 § 1 k.p.a. podpisany (vide: k. 36 akt administracyjnych). Uchybienia te wskazują na wadliwe przeprowadzenie dowodu z zeznań tego świadka, co winno skutkować obowiązkiem jego powtórzenia. Decyzją z dnia 5 kwietnia 2011 roku, nr [...], wydaną na podstawie art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b i art. 22 ust. 1 ustawy, Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, ponownie rozpoznając przedmiotową sprawę, odmówił A. B. przyznania uprawnień kombatanckich z tytułu pobytu w obozie hitlerowskim. W uzasadnieniu decyzji organ stwierdził, że zebrany materiał dowodowy daje dostateczne podstawy do uznania, iż wnioskodawca w listopadzie 1940 roku przebywał w obozie przejściowym w Działdowie dla osób wysiedlanych z Północnego Mazowsza i Białostocczyzny, podlegającym władzom wysiedleńczym. Kierownik Urzędu stwierdził również, iż w jego ocenie nie jest możliwe, aby wysiedlona rodzina wnioskodawcy została osadzona w przejściowym obozie policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w Działdowie. W obozie tym bowiem - jak wskazuje Instytut Pamięci Narodowej (w skrócie IPN) w piśmie z dnia 27 sierpnia 2009 roku - placówki policji bezpieczeństwa w Ciechanowie i Olsztynie osadzały więźniów politycznych oczekujących na egzekucje lub przesłanie do obozów koncentracyjnych. Wnioskodawca zaś i nikt z jego rodziny do kategorii tych osób nie należeli. Organ wyjaśnił, iż zasadniczym środkiem dowodowym służącym rozstrzygnięciu sprawy było pozyskanie wyczerpującej informacji ze strony Instytutu Pamięci Narodowej odnośnie podległości obozu w Działdowie. Należało bowiem jednoznacznie określić, czy obóz w Działdowie w części dla przesiedleńców podlegał również władzom policji bezpieczeństwa czy też władzom wysiedleńczym. W tym celu Kierownik Urzędu zwrócił się do IPN z pismem z prośbą o wyjaśnienie, jakiej konkretnie jednostce władzy wysiedleńczej podlegała część obozu dla wysiedleńców w Działdowie. Nadto Urząd poprosił o wskazanie dowodu bezpośredniego pozwalającego na ustalenie tej jednostki władzy wysiedleńczej oraz o nadesłanie go do akt sprawy. Urząd zawarł także pytanie, czy podana przez IPN informacja, że dzieci nie były umieszczane w obozach podległych policji bezpieczeństwa, jest oparta na podstawie powszechnie obowiązującej praktyki, czy też konkretnych uregulowań prawnych, a także czy były możliwe wyjątki od tej zasady. W piśmie z dnia 7 lutego 2011 roku Instytut Pamięci Narodowej ustosunkował się w szczegółowy sposób do podniesionych kwestii. Przedstawiając strukturę i system działania władz przesiedleńczych na kolonizowanych ziemiach podbitej, IPN stwierdził, że wysiedlanie Polaków i osadzanie Niemców zostało powierzone Reichsfurherowi SS - H. Himmlerowi - jako Komisarzowi Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny. Organami roboczymi Komisarza Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny (organizującymi wysiedlenia) były sztaby, urzędu, placówki i centrale przesiedleńcze tworzone przez pełnomocników Komisarza, odpowiedzialnych przed nim za całokształt spraw związanych z akcjami wysiedleńczymi. Dla prowincji Prusy Wschodnie, gdzie było wcielone Północne Mazowsze, był to SS - Gruppenfuhrer Redies w Królewcu. Centrale przesiedleńcze (Umwandererzentralstelle) działały w Kraju Warty i w Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie. Na Północnym Mazowszu, gdzie przesiedlenia miały mniejsze rozmiary, działał sztab przesiedleńczy z ekspozyturami terenowymi w powiatach (Aussenstelle). Obóz w Działdowie dla osób wysiedlonych podlegał sztabowi przesiedleńczemu. Wyznaczoną do wysiedlenia ludność osadzała w obozach żandarmeria, policja ochronna (Schutzpolizei) lub oddziały SA i SS. Wysiedleniami objęto w pierwszym rzędzie: Polaków pochodzących z tzw. Kongresówki, rodziny osób deportowanych do obozów koncentracyjnych w trybie "Schutzhaft", rodziny osób rozstrzelanych przez policję bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei), kobiety z dziećmi, których mężowie byli w niemieckiej niewoli, nauczycieli, księży, lekarzy posiadających własne gabinety, rzemieślników posiadających warsztaty, właścicieli dużych gospodarstw rolnych i innych. IPN stwierdził nadto, że nie posiada dokumentów komendantury lub administracji obozu w Działdowie, gdyż zostały one prawdopodobnie zniszczone podczas likwidacji obozu, zaś wiedza o obozie pochodzi z akt śledczych. Należą do nich przede wszystkim akta w sprawie karnej nadprezydenta Prus Wschodnich Ericha Kocha przed Sądem Wojewódzkim Województwa Warszawskiego - 27 tomów dokumentów i zeznań świadków. Do akt tych włączono akta dochodzenia prowadzonego w 1943 r. przeciwko Hansowi Krausemu, komendantowi obozu policji bezpieczeństwa w Działdowie. Znajdują się w nich zeznania Ottona Rascha, inspektora policji bezpieczeństwa w Królewcu i założyciela obozu, mówiące, że teren zajmowany przez wysiedleńców został oddzielony od reszty obozu wysokim parkanem. Tak więc z zeznań Rascha wynika, że osoby wysiedlone nie były deportowane do obozu policji bezpieczeństwa i nie pozostawały w dyspozycji tejże policji. W przeciwnym wypadku obóz dla osób wysiedlonych nie byłby odgrodzony od obozu policji bezpieczeństwa. Potwierdzenie tego stanu rzeczy stanowią akta śledcze Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Olsztynie i Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce w sprawie obozu policji bezpieczeństwa w Działdowie. Nie ma w nich mowy o więźniach - wysiedleńcach. Organ zwrócił uwagę, iż Instytut podkreślił w cytowanym piśmie, że przebieg wysiedleń z terenów Północnego Mazowsza miał taki sam charakter jak przebieg wysiedleń z innych terenów Polski, wcielonych do III Rzeszy. Na terenach objętych wysiedleniami osoby wysiedlone były lokowane przejściowo w obozach przesiedleńczych, podległych władzom przesiedleńczym, a nie w obozach podległych policji bezpieczeństwa. W załączeniu pisma Instytut przesłał fragment artykułu Janusza Gumkowskiego, byłego dyrektora GKBZH w Polsce (Biuletyn GKBZH w Polsce X Warszawa, Wydawnictwo Prawnicze 1958). Organ wyjaśnił, iż w artykule tym Gumkowski stwierdza, że "Obóz działdowski (...) przejściowym był również dla przesiedleńców do Generalnego Gubernatorstwa, którzy wyrzuceni ze swych dotychczasowych siedzib, na razie nie mogli być ewakuowani na skutek trudności technicznych w transporcie (...) Na mocy zarządzenia Himmlera z dnia 30 października 1939 r. działającego w charakterze Komisarza Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny (...) w listopadzie 1939 rozpoczęło się wysiedlanie ludności polskiej z ziem włączonych do Rzeszy (...) Wysiedlenie miało nastąpić w trybie specjalnie zorganizowanej akcji, której czas trwania planowano na 40 dni. Zgodnie z zarządzeniem Himmlera wysiedleni Polacy mieli być wywożeni na teren Generalnego Gubernatorstwa do zawczasu wyznaczonych miejscowości. Planu tego nie udało się zrealizować. Stanęły temu na przeszkodzie trudności techniczno transportowe (...) ale wykonanie pierwszej części zadania: wyrzucenie ludności z jej dotychczasowych siedzib - nie nastręczało żadnych trudności i częściowo zostało już zrealizowane. W tych warunkach postanowiono wykorzystać część obozu działdowskiego na czasowy obóz przesiedleńczy. Według relacji Rascha umieszczano w nim m.in. ludność ewakuowaną z terenów wschodniej rejencji ciechanowskiej zajętych na place ćwiczeń i strzelnice dla wojska. W dalszym ciągu swej relacji Rash twierdzi, że dla wysiedleńców polskich zbudowano nowe baraki, założono specjalne ustępy, że teren przez nich zajmowany został oddzielony od reszty obozu wysokim parkanem i że uczyniono wszystko, co tylko dało się zrobić by zapewnić wygodę polskim wysiedleńcom. Ludzie ci mieli być rzekomo, na polecenie Rascha, traktowani grzecznie i uprzejmie, a nawet mogli uzyskać zezwolenie na czasowe wydalanie się z obozu. Tak wyglądał obóz dla przesiedleńców w wyjaśnieniach inspektora Rascha, które przeznaczone były dla najwyższych władz SS i mogły dojść do rąk samego Reischsfuhrera SS Himmlera. Rzeczywistość przedstawiała się zupełnie inaczej. Odpowiedzialność za wysiedleńców znajdujących się w obozie powierzył Rasch swemu referentowi osobistemu SS-Hauptsturmfurherowi Schlegelowi. Schlegel jednak urzędował w Królewcu, a komendantem obozu był Krause, którego bezpośredniej władzy podlegali wysiedleńcy. Nie ulega wątpliwości, że traktowano ich nieco lepiej niż więźniów w innych oddziałach obozu, a więc w zasadzie nie bito i nie maltretowano. (...) Wysiedleńcy otrzymywali nieco lepsze wyżywienie, nie stłaczano ich w zamkniętych celach tak jak więźniów, mieli pewną swobodę poruszania się w przeznaczonej dla nich części obozu. W okresie ich pobytu działały już urządzenia wodociągowe, z których mogli korzystać. Według relacji Schlegela przez obóz działdowski przeszło około 5 tysięcy wysiedleńców. (...) Z obozów zabierano ich do transportów odchodzących do Generalnego Gubernatorstwa.". Organ zaznaczył przy tym, że IPN poinformował go, iż dzieci były osadzane w obozach - głównie w obozach wysiedleńczych i germanizacyjnych, również w obozach koncentracyjnych, w trybie Sonderbehanndlung. W przejściowych obozach policji bezpieczeństwa, do których do lata 1941 roku należał obóz w Działdowie, policja bezpieczeństwa osadzała więźniów politycznych, przeciwko którym gestapo prowadziło dochodzenie. Zsyłano tu także zbiegłych robotników przymusowych na 28 dni "aresztu policyjnego". Kilkuletnie dzieci nie należały do kategorii więźniów politycznych ani do kategorii robotników przymusowych. Organ wyjaśnił także, iż nie był w stanie przeprowadzić dowodu z przesłuchania świadka S. K., gdyż ten zmarł w dniu 4 stycznia 2011 roku. Kierownik Urzędu wskazał na treść art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b i c ustawy oraz na § 5 rozporządzenia. Podniósł, że rozporządzenie to nie wymienia obozu w Działdowie w § 6. jako inne miejsce odosobnienia określone w art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. c ustawy, w których pobyt dzieci do lat 14 miał charakter eksterminacyjny, a osoby tam osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa. Zdaniem Kierownika Urzędu, wnioskodawca przebywał w części obozu przeznaczonej dla wysiedleńców - a nie w obozie, o którym mowa w art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy. Okoliczności dotyczące losów wnioskodawcy, a więc - przewóz ciężarówką wraz z wieloma osobami z sąsiednich miejscowości, umieszczenie razem z wysiedleńcami z pobliskich wsi, nierozdzielnie z rodziną pobyt na wspólnej sali, a także wywózka na teren Generalnej Guberni - wskazują na typowo przesiedleńczy charakter obozu, w którym przebywał. Wnioskodawca, między innymi z racji wieku, nie był więźniem politycznym, przeciwko któremu gestapo prowadziło dochodzenie. Nie był również zbiegłym robotnikiem przymusowym osadzonym na 28 dni "aresztu policyjnego". Brak również dowodów, aby rodzice wnioskodawcy byli takimi osobami. Jak podkreślił Instytut, kilkuletnie dzieci nie należały do kategorii więźniów politycznych ani do kategorii robotników przemysłowych. Kierownik Urzędy wyjaśnił, iż na odrębność obu części obozów wskazuje rozdzielenie wysokim parkanem części z więźniami i części z wysiedleńcami. Organ stwierdził, że mimo znacznych uciążliwości związanych z pobytem w obozie, wysiedleńcy byli traktowani w sposób zdecydowanie różny od więźniów. Jak bowiem podkreślił IPN przebieg wysiedleń z terenów Północnego Mazowsza miał taki sam charakter jak przebieg wysiedleń z innych terenów Polski, wcielonych do III Rzeszy. Na terenach objętych wysiedleniami, osoby wysiedlone były lokowane przejściowo w obozach przesiedleńczych, podległych władzom przesiedleńczym, a nie w obozach podległych policji bezpieczeństwa. Również ważny jest sposób traktowania wysiedleńców, których traktowano lepiej niż więźniów w innych oddziałach obozu, a więc w zasadzie nie bito ich i nie maltretowano, otrzymywali nieco lepsze wyżywienie, nie stłaczano ich w zamkniętych celach tak jak więźniów, mieli pewną swobodę poruszania się w przeznaczonej dla nich części obozu i w okresie ich pobytu działały już urządzenia wodociągowe, z których mogli korzystać. To wskazuje na przesiedleńczy charakter obozu albowiem, zdaniem organu, opisane warunki - choć bardzo uciążliwe - różniły się w sposób zasadniczy od warunków panujących w obozach koncentracyjnych. Kierownik Urzędu zaznaczył przy tym również, iż niezależnie od powodów wysiedlenia rodziny wnioskodawcy - czy chodziło o przejęcie polskich gospodarstw przez niemieckich osadników czy też o pozyskanie terenów dla celów wojskowych - ludzie wysiedlani byli osadzani w obozach przejściowych - a nie karnych. Okoliczność, że wnioskodawca z rodziną był wysiedlony przed innymi mieszkańcami gminy - niejako osobno - nie ma wpływu na miejsce, gdzie go skierowano, wraz zresztą z mieszkańcami innych miejscowości. Kierownik Urzędu nie podzielił poglądu wnioskodawcy wyrażonego w jednym z pism, że nowa opinia IPN nic nie wnosi do sprawy. Zdaniem Kierownika Urzędu, IPN udzielił wyczerpującej odpowiedzi na postawione konkretne pytanie przez Urząd. Stwierdził przy tym, że fakt, iż założycielem obozu w Działdowie był inspektor policji bezpieczeństwa Otton Rasch, zaś komendantem obozu był Hans Krause, nie pozostaje w kolizji z faktem, że obóz w tej części podlegał sztabowi przesiedleńczemu utworzonemu przez pełnomocnika Komisarza Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny dla prowincji Prusy Wschodnie. Odnosząc się do przedłożonego przez wnioskodawcę zaświadczenia z Klasztoru Sióstr Mariawitek z dnia 10 listopada 1993 roku organ stwierdził, iż dotyczy ono okoliczności aresztowania mieszkańców Klasztoru w Felicjanowie - a więc kwestii niezwiązanych ze stroną. Ponadto z zaświadczenia tego nie wynika, do której części obozu w Działdowie zostały skierowane osoby aresztowane. Nie może znaleźć akceptacji pogląd, że zaświadczenie to potwierdza kierowanie dzieci do przejściowego obozu policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w Działdowie - a nie do obozu dla wysiedleńców. Odnośnie przedstawionej przez stronę kserokopii jednej ze stron książki Zygmunta Gertnera pod tytułem: "Koszmar: wspomnienia, relacje, dokumenty" - Mława 2003, na której Autor - przedstawiając w tabelce strukturę wieku więźniów "Obozu Karnego w Działdowie" - wskazuje, iż przez obóz przeszło: 150 "więźniów" w wieku do 4 lat, 600 "więźniów" w wieku od 5 do 12 lat oraz 1700 "więźniów" w wielu od 13 do 18 lat, organ wyjaśnił, iż brak jest podstaw do uznania, że zestawienie to uwzględnia fakt rozdzielenia obozu dla wysiedleńców i obozu policji bezpieczeństwa i że podane liczby dzieci dotyczą obozu policji bezpieczeństwa - a nie obozu dla wysiedleńców. Nie świadczy o tym użycie przez Autora określenia "Obóz Karny w Działdowie (Soldau)", gdyż jest to nazwa przyjęta ogólnie dla tego obozu bez rozdzielenia obozu karnego i dla wysiedleńców. Natomiast w świetle informacji przedstawionych przez Instytut Pamięci Narodowej można stwierdzić, że pobyt dzieci w Działdowie miał miejsce tylko w obozie dla wysiedleńców. Mając powyższe na uwadze, Kierownik Urzędu stwierdził, że wnioskodawca nie spełnia przesłanek z art. 4 ust. 1 pkt 1 lit b i c ustawy. We wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy A. B. zarzucił, że organ nie uwzględnił jego argumentów z pisma z dnia 28 marca 2011 roku, jak również treści uzasadnienia wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z dnia 6 października 2010 roku. Wskazał, że w uzasadnieniu tego wyroku podniesiono, iż "z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, iż w Działdowie nie było dwóch odrębnie położonych obozów, lecz jeden obóz zorganizowany na terenie byłych koszar. Był to obóz podległy policji bezpieczeństwa". Zdaniem strony, ostatnia opinia IPN, mimo podtrzymania poprzedniej wersji o dwu oddzielnych obozach, nie podaje żadnych innych źródeł historycznych, prócz tych, które już były podstawą wydania przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku ww. wyroku. Skarżący zarzucił, że organ nie uwzględnił faktu, że jego rodzina była do Działdowa wywieziona w listopadzie 1941 roku, gdy w Działdowie nie było już przesiedleńców. Część obozu dla przesiedlonych zlikwidowano bowiem w połowie 1940 roku. Potwierdzają to J. Gumkowski w "Biuletynie GKBZH w Polsce" oraz treść załączonego do wniosku zaświadczenia Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej w Gdańsku z dnia 13 kwietnia 2011 roku. Jak wskazał skarżący, zaświadczenie z Klasztoru Sióstr Mariawitek z Felicjanowa nie jest bezpośrednim dowodem w sprawie, ale jest zaprzeczeniem opinii, że do Działdowa nie wywożono dzieci. Aresztowanie w Felicjanowie miało miejsce w dniu 10 marca 1941 roku, kiedy w Działdowie już prawie rok wcześniej zlikwidowano część obozu dla przesiedleńców. Zdaniem skarżącego, jeżeli rozporządzenie wymienia w § 5 przejściowy obóz w Działdowie, jako spełniający warunki określone w art. 4 ust. 1 lit. b ustawy, to jest to warunek wystarczający dla przyznania mu świadczeń. Skarżący zarzucił, iż organ nie ustosunkował się do faktu, że poza wyjaśnieniami na użytek władz niemieckich, które złożył Rasch, nie ma żadnych dowodów o oddzieleniu obozów wysokim parkanem i nowych barakach. Nie ma żadnych śladów tego w opisie urządzeń obozu znajdującym się w "Biuletynie z 1958 r.", a sporządzonym na podstawie oględzin dokonanych w 1947 roku. Skarżący podkreślił przy tym, że w swoich wyjaśnieniach złożonych w toku postępowania nie twierdził, iż do samochodu, którym byli wywiezieni doładowywano ludzi z sąsiednich miejscowości, lecz jakichś ludzi, nie twierdził równie, że umieszczano ich z wysiedleńcami z pobliskich wsi, lecz byli umieszczeni w murowanym budynku, w pomieszczeniu, w którym byli inni ludzie. Fakt, że ludzi wywożono do obozu grupami, dużymi samochodami lub nawet pociągami, był normą. Ponadto skarżący zarzucił, że dalsze używanie przez organ określenia "obozu policji bezpieczeństwa oraz obozu dla przesiedleńców" jest sprzeczne z orzeczeniem tut. Sądu z dnia 6 października 2011 roku, w którym stwierdzono, że: "z publikacji tej (biuletyn z 1958 r.) wynika w sposób jednoznaczny, iż cały obóz w Działdowie, również część dla wysiedleńców podlegała władzom SS". Organ nie przedstawił innych źródeł historycznych, że było inaczej. Skarżący wyjaśnił nadto, że warunki panujące w obozie i sposób traktowania więźniów opisują zeznania świadków zawarte w książce Z. Gertnera "Koszmar", a podsumowuje dołączone do wniosku zaświadczenie Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku z dnia 13 kwietnia 2011 roku. Decyzją z dnia 18 stycznia 2012 roku, nr [...], wydaną na podstawie art. 127 § 3 i art. 138 § 1 pkt 1 k.p.a. oraz art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b i c ustawy, Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych utrzymał w mocy decyzję własną z dnia 5 kwietnia 2011 roku. W uzasadnieniu organ wyjaśnił, że pismem z dnia 9 maja 2011 roku ponownie zwrócił się do Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie z prośbą o wydanie opinii z uwagi na informacje zawarte w piśmie Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku z dnia 13 kwietnia 2011 roku (dołączonego przez stronę do wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy). W odpowiedzi (pismo z dnia 24 maja 2011 roku) Dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN wskazał, że opinia wydana przez Sekcję Ekspertyz w dniu 7 lutego 2011 roku, w związku z przebywaniem w obozie A. B., wyraża oficjalne stanowisko Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i Instytutu Pamięci Narodowej. Stanowisko to zostało wypracowane po dokładnym przeanalizowaniu dokumentów niemieckich zebranych do śledztwa w sprawie karnej Ericha Kocha przed Sądem Wojewódzkim dla Województwa Warszawskiego, materiałów śledztwa w sprawie obozu w Działdowie, ankiet Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce oraz innej dokumentacji. Z opinii Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że w pierwszym etapie funkcjonowania obozu (w czasie prowadzenia akcji "Inteligencja") osoby osadzone w obozie podległym policji bezpieczeństwa w Działdowie były przesłuchiwane przez policję bezpieczeństwa i rozstrzeliwane na miejscu, a pozostałych, na których nie wykonano egzekucji, deportowano do KL Mauthausen-Gusen i KL Dachau. Od maja 1940 roku przejściowy obóz policji bezpieczeństwa i SD w Działdowie służył placówkom policji bezpieczeństwa w Ciechanowie i Olsztynie, które osadzały tu więźniów politycznych na czas prowadzenia dochodzenia przeciwko tym osobom. Poza więźniami politycznymi osadzano tu także osoby aresztowane za wykroczenia natury administracyjnej oraz zbiegłych robotników. W Działdowie, na obszarze należącym do obozu policji bezpieczeństwa, w części oddzielonej od obozu, wyznaczono obóz przejściowy dla osób wysiedlanych z północnego Mazowsza i Białostocczyzny do Generalnego Gubernatorstwa. Informacja, że obóz przeznaczony dla wysiedleńców został "odgrodzony wysokim płotem" od obozu policji bezpieczeństwa, zawarta jest w zeznaniach Otto Rascha, inspektora policji bezpieczeństwa i SD w Królewcu, której podlegał obóz w Działdowie. Pobyt wysiedlonych osób na terenie obozowym był krótki i trwał kilka dni, po czym wysiedlone rodziny ładowano do wagonów kolejowych i wywożono do GG (co miało również miejsce w przypadku wnioskodawcy oraz świadków S. K. i S. B. wysiedlonych z rodzinami w rejon Ostrowii Mazowieckiej). Obóz przeznaczony dla wysiedleńców został zlikwidowany w lecie 1941 roku. W ocenie organu, w toku ponownego rozpoznania sprawy zostały zrealizowane wytyczne Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dotyczące ustalenia miejsca odosobnienia, w którym przebywał wnioskodawca. Z materiału dowodowego wynika jednoznacznie, że obie części obozu w Działdowie były od siebie oddzielone wysokim parkanem, co uniemożliwiało spotkanie osobom osadzonym w różnych częściach obozu. Organ ustalił jakiej władzy podlegała część obozu w Działdowie, w której przebywali wysiedleńcy - Komisarz Rzeszy do Spraw Umacniania Niemczyzny, jednostka - sztab przesiedleńczy, oraz omówił publikację Janusza Gumkowskiego (Obóz Hitlerowski w Działdowie), której treść koresponduje z ustaleniami dokonanymi przez Instytut Pamięci Narodowej. Instytut Pamięci Narodowej wykluczył również możliwość pobytu dzieci w obozie podlegającym policji bezpieczeństwa. Zdaniem organu, zebrany w sprawie materiał dowodowy nie daje również jakichkolwiek podstaw do twierdzenia, że warunki panujące w części obozu w Działdowie przeznaczonej dla ludności wysiedlonej były zbliżone do warunków panujących w obozach koncentracyjnych. Jak podkreślił organ, z dużą ostrożnością należałoby oceniać zeznania Otto Rascha, z których wynika, że w Działdowie dla wysiedleńców polskich zbudowano nowe baraki, założono specjalne ustępy i że uczyniono wszystko, co tylko dało się zrobić by zapewnić wygodę polskim wysiedleńcom. Ludzie ci mieli być rzekomo, na polecenie Rascha, traktowani grzecznie i uprzejmie, a nawet mogli uzyskać zezwolenie na czasowe wydalanie się z obozu. Jednakże z cyt. publikacji Janusza Gumkowskiego wynika, że wysiedleńcy w zasadzie nie byli bici i maltretowani, otrzymywali nieco lepsze wyżywienie, nie stłaczano ich w zamkniętych celach tak jak więźniów, mieli pewną swobodę poruszania się w przeznaczonej dla nich części obozu. W okresie ich pobytu działały już urządzenia wodociągowe, z których mogli korzystać. W świetle opinii Instytutu Pamięci Narodowej i zeznań osób ubiegających się o przyznanie uprawnień kombatanckich z tytułu osadzenia w obozie w Działdowie, pobyt osób wysiedlonych w obozie był krótki, trwał do kilku dni, po czym następowało wysiedlenie na teren Generalnej Guberni. Organ, odnosząc się do twierdzeń skarżącego zawartych w piśmie z dnia 29 grudnia 2011 roku wskazał, że z danych dostępnych organowi wynika, iż to właśnie w listopadzie 1940 roku nastąpiły masowe wysiedlenia z powiatu przasnyskiego w związku z budową poligonu na tym terenie (w tym też czasie do obozu zostali wysiedleni świadkowie przedłożeni przez stronę). Ponadto organ wskazał, że wydając decyzje administracyjne w sprawach świadków (przyznające im uprawnienia kombatanckie) nie dysponował wiedzą odnośnie charakteru obozu w Działdowie i za sam fakt udowodnienia pobytu w obozie w Działdowie przyznawał uprawniania kombatanckie. Dopiero po uzyskaniu opinii Instytutu Pamięci Narodowej organ powziął wiedzę odnośnie istnienia w obozie policji bezpieczeństwa w Działdowie części obozu przeznaczonej dla ludności wysiedlonej i że obóz ten nie spełnia warunków określonych w art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy. Organ wyjaśnił nadto, że wykonanie zalecenia Sądu dotyczącego dokonania szczegółowej oceny zeznań świadka S. K. i powtórzenia dowodu z jego ustnego przesłuchania okazało się niemożliwe z uwagi na zgon świadka. Do akt sprawy organ dołączył dokumenty, które stanowiły podstawę przyznania świadkowi uprawnień kombatanckich. Organ stwierdził, iż z akt sprawy świadka wynika jednoznacznie, że powodem osadzenia w obozie w Działdowie w listopadzie 1940 roku było wysiedlenie całej miejscowości Krajewo Wielkie i okolicznych miejscowości. Natomiast podstawą wznowienia postępowania w sprawie i decyzji uchylającej świadkowi przyznanie uprawnień kombatanckich było pismo IPN z dnia 27 sierpnia 2009 roku. Świadek S. K. nie składał jakichkolwiek zeznań po wznowieniu postępowania, a od decyzji odmawiającej przyznania uprawnień kombatanckich nie złożył wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Organ zaznaczył przy tym, że nie kwestionuje okoliczności wspólnego pobytu świadków i strony w obozie hitlerowskim w Działdowie. Reasumując, organ stwierdził, że w świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego (w tym jednoznacznej opinii Instytutu Pamięci Narodowej z dnia 24 maja 2011 roku odnośnie charakteru obozu w Działdowie) brak jest podstaw do twierdzenia, że strona przebywała w miejscu odosobnienia określonym w art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy o kombatantach. W skardze na powyższą decyzję A. B. zarzucił, że organ nie wykonał wytycznych zawartych w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z dnia 6 października 2010 roku. Podniósł, że jak podają źródła historyczne na temat obozów hitlerowskich w Polsce w latach 1939-1945 Niemcy bardzo dbali o rozdział kompetencji i podległości władzy w obozach. Nie zdarzało się, by jeden obóz podlegał jednocześnie dwu władzom. Przykładem może być obóz w Potulicach. W przypadku zmiany funkcji obozu następowała zmiana jego podległości. Zdaniem skarżącego, treść opinii Instytutu Pamięci Narodowej, na którą powołuje się organ, nie spełnia wytycznych z uzasadnienia wyroku Sądu z dnia 6 października 2010 roku. Oparta jest bowiem na treści Biuletynu G.K.B.Z.H. z 1958 roku, opracowanego przez Janusza Gumkowskiego. Biuletyn ten był już przedmiotem oceny Sądu podczas rozprawy w dniu 6 października 2010 roku. Sąd nakazał przedłożenie innego bezpośredniego dowodu i nadesłanie go do akt sprawy. Zalecenie to nie zostało wykonane. Nie zostało również wykonane zalecenie wyjaśnienia, jakie były podstawy twierdzenia, że dzieci nie były umieszczane w obozach policji bezpieczeństwa. Skarżący podkreślił, że został wywieziony do obozu z matką, którą wywieziono za karę. Na potwierdzenie faktu umieszczania dzieci w obozie w Działdowie, przedłożył kopię fragmentów opracowania Zygmunta Gertnera, pt. "Koszmar". Zaznaczył przy tym, że warunki panujące w części obozu działdowskiego przeznaczanej dla ludzi wysiedlanych opisano również w opinii Oddziału Gdańskiego IPN z dnia 13 kwietnia 2011 roku. Skarżący podniósł, że jego rodzina osadzona była w Działdowie nie na skutek wysiedlenia, lecz była to represja za skuteczną ucieczkę ojca skarżącego z obozu w Olsztynku, gdzie był osadzony po kapitulacji Warszawy. Zaznaczył przy tym, że w listopadzie 1940 roku nie umieszczano już wysiedlanych narodowości polskiej w Działdowie, lecz jedynie wysiedlanych Żydów. Miejscowość Duczymin została wysiedlona w listopadzie 1941 roku w formie przesiedleń i tzw. rugów na potrzeby tworzonego na tym terenie poligonu. Pobyt w obozie osób wysiedlonych był krótki, trwał kilka dni, zaś rodzina skarżącego była w nim co najmniej trzy miesiące - od listopada 1941 roku do lutego 1942 roku. Celem wysiedleń było pozbycie się z okupowanych terenów wrogich Niemcom jednostek oraz stworzenie warunków osadnikom niemieckim. Wysiedlano właścicieli większych gospodarstw oraz zakładów rzemieślniczych. Na gospodarstwie rodziców skarżącego przed 1939 rokiem było 3 ha gruntu, utrzymywali się z pracy ojca w kuźni. Na ich gospodarstwie nie osadzono osadnika niemieckiego, lecz zaopiekowała się nim siostra ojca. Ponadto skarżący stwierdził, że opis obozu oraz szkic sytuacyjny dokonany na podstawie oględzin w dniu 16 września 1947 roku nie potwierdza zeznań Ottona Rascha, na których opierają się opinie IPN przytaczane przez organ. Nie ma żadnych śladów, ani po barakach, ani po wysokim murze, mimo że zachowały się wszelkie inne urządzenia, nawet ustęp, i można było zlokalizować rozebraną drewnianą wieżę wartowniczą. W zaskarżonej decyzji wskazano, że zeznania Ottona Rascha należy traktować z ostrożnością, a mimo to używa się ich jako jednej z podstaw opinii o warunkach panujących w obozie. Skarżący zarzucił nadto, iż organ nie wykonał również wytycznych Sądu w sprawie wyjaśnienia, dlaczego inne osoby przebywające w obozie w Działdowie otrzymały uprawnienia kombatanckie. Twierdzenie, że organ późno powziął wiedzę o istnieniu w Działdowie dwu obozów mija się z prawdą, albowiem już w decyzji z dnia 2 stycznia 2006 roku organ podnosił te argument. Możliwe wtedy było przesłuchanie świadka S. K. Dopiero w dniu 7 września 2009 roku organ wzruszył decyzję własną i pozbawił go uprawnień kombatanckich. S. K. nie odwołał się od tej decyzji, gdyż kilka tygodni później zmarł. Organ potraktował to jako pogodzenie się z werdyktem. Wskazując na przepisy ustawy i rozporządzenia skarżący wskazał, że warunkiem wystarczającym do uzyskania uprawnień winno być jedynie udowodnienie pobytu w tym obozie, czego w jego przypadku organ nie kwestionuje. W odpowiedzi na skargę Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych wniósł o jej oddalenie, podtrzymując dotychczasowe stanowisko zawarte w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Dodatkowo organ wskazał, że siostra skarżącego, M. K., ubiegając się o przyznanie uprawnień kombatanckich wskazała, iż pobyt w obozie trwał kilka dni. Również świadkowie S. B. i S. K. stwierdzili, że rodzina B. przebywała w obozie w Działdowie przez kilka dni. Rozpoznając niniejszą sprawę Wojewódzki Sąd Administracyjny zważył, co następuje: Sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym kontrola ta co do zasady sprawowana jest pod względem zgodności z prawem (art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych - Dz. U. nr 153, poz. 1269 ze zm.). Sąd administracyjny jest w zasadzie sądem kasacyjnym, orzekającym o zgodności albo niezgodności z prawem aktu lub czynności organu administracyjnego. W swoim orzeczeniu sąd zawiera ocenę prawną kontrolowanego aktu oraz wytyczne co do stosowania prawa w danej sprawie indywidualnej lub też stwierdza bezskuteczność zaskarżonej czynności. Z tą chwilą rola sądu administracyjnego się kończy, a sprawa powraca do organów administracji publicznej. Sąd administracyjny nie rozstrzyga natomiast sprawy administracyjnej in merito, jego zadaniem jest bowiem jedynie ocena czy zebrany w postępowaniu administracyjnym materiał procesowy jest pełny, został prawidłowo zebrany i jest wystarczający do ustalenia wymaganej przez prawo podstawy faktycznej zaskarżonej decyzji. Zadanie to sprowadza się do ustalenia, czy materiał procesowy zebrany w postępowaniu administracyjnym odpowiada wymaganiom stawianym przez przepisy prawne (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 30 września 2005 r., sygn. FSK 2282/04, Baza Orzeczeń LEX nr 173165; wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 6 września 2005 r., sygn. FSK 2161/04, Baza Orzeczeń LEX nr 173175; wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 20 lipca 2004 r., sygn. GSK 589/04, ONSAiWSA 2004, nr 3, poz. 56). Należy w tym miejscu podkreślić również, iż zgodnie z treścią art. 153 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 roku - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (tekst jednolity: Dz. U. z 2012 r., nr 270) ocena prawna i wskazania co do dalszego postępowania wyrażone w orzeczeniu sądu wiążą w sprawie ten sąd oraz organ, którego działanie lub bezczynność było przedmiotem zaskarżenia. Rozpatrując ponownie sprawę, wojewódzki sąd administracyjny, a także organ, którego działalność była przedmiotem zaskarżenia, związani są zatem nie tylko wykładnią prawa dokonaną przez sąd kasacyjny, ale również wyrażonymi w orzeczeniu tego sądu ocenami prawnymi i wskazaniami co do dalszego postępowania (podobnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie w wyroku z dnia 12 czerwca 2008 roku, sygn. I SA/Sz 161/08, Baza Orzeczeń LEX nr 393265). Przy czym ocena prawna, o jakiej mowa powyżej, dotyczyć może nie tylko wykładni prawa materialnego, ale także braku wyjaśnienia w kontrolowanym postępowaniu administracyjnym istotnych okoliczności stanu faktycznego (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 29 lipca 1999 r., sygn. akt IV SA 1177/97, Baza Orzeczeń LEX 47301). Postępowanie wynikające z obowiązku ponownego rozpatrzenia sprawy na skutek kasacyjnego wyroku sądu administracyjnego jest przy tym w istocie ponownym postępowaniem, obejmującym całość sprawy, jednak nie wszystkie czynności procesowe muszą być przeprowadzone po raz drugi, tylko bowiem w sytuacji, gdy sąd administracyjny uznał całe postępowanie poprzedzające wydanie uchylonego rozstrzygnięcia za wadliwe, musiałoby być ono powtórzone od początku. Kwestionowane w niniejszej sprawie decyzji wydane zostały ma podstawie przepisów ustawy z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (tekst jednolity: Dz. U. z 2002 r., nr 42, poz. 371 ze zm. - zwanej dalej ustawą). Zgodnie z treścią art. 21 ust. 1 ustawy, uprawnienia określone w ustawie przysługują osobie, która uzyska decyzję potwierdzającą działalność wymienioną w art. 1 ust. 2 i w art. 2 albo fakty, o których mowa w art. 4, posiada obywatelstwo polskie lub posiadała je w okresie działalności kombatanckiej bądź w okresie podlegania represjom. W myśl art. 4 ust. 1 ustawy zakres jej zastosowania obejmuje osoby podlegające represjom wojennym i okresu powojennego rozumianym m.in. jako okresy przebywania z przyczyn politycznych, narodowościowych, religijnych i rasowych w hitlerowskich więzieniach, obozach koncentracyjnych i ośrodkach zagłady (lit. a), w innych miejscach odosobnienia, w których warunki pobytu nie różniły się od warunków w obozach koncentracyjnych, a osoby tam osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa (lit. b) lub w innych miejscach odosobnienia, w których pobyt dzieci do lat 14 miał charakter eksterminacyjny, a osoby tam osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa (lit. c). Art. 8 ust. 1 pkt 2 ustawy upoważnił Prezesa Rady Ministrów do określenia w drodze rozporządzenia, po zasięgnięciu opinii Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - miejsc odosobnienia, w których warunki pobytu nie różniły się od warunków w obozach koncentracyjnych, a osoby tam osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa, oraz obozów, o których mowa w art. 3 pkt 2 i w art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b) i lit. c) oraz w pkt 3 ustawy. Wynikająca z powyższego przepisu delegacja ustawowa wykonana została przez wydanie przez Radę Ministrów rozporządzenia z dnia 20 września 2001 r. w sprawie określenia miejsc odosobnienia, w których były osadzone osoby narodowości polskiej lub obywatele polscy innych narodowości (Dz. U. nr 106 poz. 1154 ze zm. – zwanego dalej rozporządzeniem). We wniosku o przyznanie uprawnień kombatanckich skarżący stwierdził, iż w listopadzie 1940 roku przebywał w "Hitlerowskim Obozie Karnym w Działdowie". W uzasadnieniu wyroku z dnia 6 października 2010 roku (II SA/Gd 439/10), Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, iż rozstrzygnięcie niniejszej sprawy wymaga ustalenia, czy miejsce odosobnienia, w którym umieszczono skarżącego, stanowiło miejsce odosobnienia w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy. Zgodnie z § 5 pkt 1 lit. b rozporządzenia, przejściowy obóz policji bezpieczeństwa (obóz internowania) w Działdowie stanowił miejsce odosobnienia określone w art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy. W sytuacji zatem gdy w sprawie bezspornym pozostawało, iż skarżący w obozie w Działdowie w listopadzie 1940 roku przebywał, a z art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy w związku z § 5 pkt 1 lit. b cytowanego rozporządzenia, wynika, iż przejściowy obóz policji bezpieczeństwa w Działdowie stanowił miejsce odosobnienia, w którym warunki pobytu nie różniły się od warunków w obozach koncentracyjnych, a osoby tam osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa, odmowa przyznania skarżącemu uprawnień kombatanckich wymagała szczegółowego i wnikliwego rozważenia okoliczności sprawy. W wytycznych co do dalszego postępowania Sąd wskazał, iż ponownie rozpoznając sprawę organ winien: ▪ zwrócić się do Instytutu Pamięci Narodowej (w skrócie IPN) o wyjaśnienie jakiej konkretnie jednostce władzy wysiedleńczej podlegała część obozu dla wysiedleńców w Działdowie, na podstawie jakiego bezpośredniego dowodu udzielono takiej informacji i zwrócić się o nadesłanie go do akt sprawy; ▪ wyjaśnić czy informacja z Instytutu Pamięci Narodowej, zgodnie z którą dzieci nie były umieszczane w obozach podległych policji bezpieczeństwa stanowi fakt stwierdzony na podstawie powszechnie obowiązującej praktyki, czy też konkretnych uregulowań prawnych, oraz czy wyjątki od tej zasady nie były możliwe. Sąd przesądził również w ww. wyroku, że z art. 4 ust. 1 lit. b ustawy wynika, iż wprowadza on dwie przesłanki jakie winno spełniać miejsce odosobnienia: 1) warunki pobytu w tym miejscu nie różniły się od warunków w obozach koncentracyjnych; 2) osoby w nim osadzone pozostawały w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa. Mając powyższe na uwadze, Sąd stwierdził, że uznanie, iż obóz w Działdowie, w części przeznaczonej dla wysiedleńców, podlegał władzom bezpieczeństwa nie przesądzi o spełnieniu wymogów art. 4 ust. 1 lit. b ustawy. Nadal bowiem pozostanie do zbadania czy warunki pobytu w tej części obozu nie różniły się od warunków panujących w obozach koncentracyjnych. Jeżeli bowiem warunki w tej części obozu odbiegały od takich warunków, należałoby uznać, iż ta część obozu nie spełniała wymogów art. 4 ust. 1 lit. b ustawy. Mając na uwadze powyższe wytyczne organ winien był zatem w pierwszej kolejności w sposób nie budzący wątpliwości ustalić jakiej konkretnie jednostce władzy wysiedleńczej podlegała część obozu dla wysiedleńców w Działdowie, na podstawie jakiego bezpośredniego dowodu IPN udzielił takiej informacji i załączyć ten dowód do akt sprawy. Ustalenia dokonane dotąd przez organ w tym zakresie budziły bowiem uzasadnione wątpliwości Sądu. Zdaniem Sądu ponownie rozpoznającego niniejszą sprawę, ze zgromadzonego w sprawie uzupełniającego materiału dowodowego, wbrew prezentowanemu w zaskarżonej decyzji stanowisku Kierownika Urzędu, nadal nie wynika aby w obozie w Działdowie funkcjonowały równolegle dwa niezależne obozy, podlegające dwóm różnym władzom, czy też, aby w obozie w Działdowie podlegającym policji bezpieczeństwa wydzielona została odrębna cześć - podporządkowana władzom przesiedleńczym. Poprzednio rozpoznając sprawę, Sąd podkreślił, iż z zebranego dotąd w sprawie materiału dowodowego wynika, że "w Działdowie nie było dwóch odrębnie położonych obozów, lecz jeden obóz zorganizowany na terenie koszar. Był to obóz podległy policji bezpieczeństwa, o którym jest mowa w § 5 pkt 1 lit. b cytowanego rozporządzenia. W obozie tym w pewnym okresie zorganizowano wydzieloną część, w której przebywały osoby wysiedlane." Sąd zwrócił również uwagę na treść znajdującej się w aktach administracyjnych publikacji Janusza Gumkowskiego "Obóz hitlerowski w Działdowie", wskazując, iż z publikacji tej wynika, że obóz w Działdowie podlegał, jak wszystkie obozy zorganizowane i prowadzone przez SS, władzom SS - Urzędowi Policji w Królewcu. Komendantem obozu był SS-Hauptsturmfurer Hans Krause. Inspektorem Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Królewcu był SS - Brigadefuhrer Otto Rasch. Należy w tym miejscy ponownie podkreślić, iż w opracowaniu tym wstwierdzono, że: "Odpowiedzialność za wysiedleńców znajdujących się w obozie powierzył Rasch swemu referentowi osobistemu SS-Hauptsturmfuhrerowi Schlegelowi. Schlegel jednak urzędował w Królewcu, a komendantem obozu był Krause, którego bezpośredniej władzy podlegali również wysiedleńcy". Mając na uwadze właśnie ten cytat, Sąd - wydając wyrok z dnia 6 października 2010 roku, uznał, iż z publikacji tej wynika w sposób jednoznaczny, że cały obóz w Działdowie, również część przeznaczona dla wysiedleńców podlegała władzy SS, a osoby sprawujące tę władzę zostały wymienione z imienia i nazwiska. Sąd zarzucił również organowi, iż ten nie ustosunkował się do tego dowodu, nie dokonał jego oceny i nie uwzględnił go przy dokonywaniu ustaleń faktycznych, a przeciwnych ustaleń dokonał w oparciu o informacje otrzymane z Instytutu Pamięci Narodowej - Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, z których wynikało, że część obozu dla wysiedleńców podlegała bliżej nieokreślonym władzom wysiedleńczym. Powyższy zarzut jest nadal aktualny. Ponownie rozpoznając niniejszą sprawę Kierownik Urzędu uzyskał bowiem z IPN informację, która - zdaniem Sądu, nadal nie pozwala stwierdzić aby w obozie w Działdowie funkcjonowały dwie niezależne władze - policja bezpieczeństwa i władza wysiedleńcza. Organ swoje ustalenia oparł na dwóch pismach IPN - z 24 maja 2011 roku i 7 lutego 2011 roku. W piśmie z dnia 7 lutego 2011 roku (k. 329 t. II akt administracyjnych ) IPN opisuje sposób kolonizacji ziem podbitej Polski - wysiedlenia Polaków i osadzanie Niemców, stwierdzając, iż kolonizacja została powierzona Reichsfuhrerowi SS - H. Himmlerowi - jako Komisarzowi Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny. Wskazuje, iż organami roboczymi Komisarza Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny, organizującymi wysiedlenia, były "sztaby, urzędy, placówki i centrale przesiedleńcze tworzone przez pełnomocników Komisarza, odpowiedzialnych przed nim za całokształt spraw związanych z akcjami wysiedleńczymi. Dla prowincji Prusy Wschodnie, gdzie było wcielone Północne Mazowsze, był to SS- Gruppenfuhrer Rediess w Królewcu. Centrale przesiedleńcze /Umwandererzentralstelle/ działały w Kraju Warty i w Okręgu Gdańsk- Prusy Zachodnie. Na Północnym Mazowszu, gdzie przesiedlenia miały mniejsze rozmiary, działał sztab przesiedleńczy z ekspozyturami terenowymi w powiatach /Aussenstelle/. Obóz w Działdowie dla osób wysiedlonych podlegał sztabowi przesiedleńczemu." Z informacji tej - zdaniem Sądu, nadal nie wynika na jakiej podstawie uznano, iż w obozie w Działdowie była - oprócz policji bezpieczeństwa, inna "władza". IPN sam stwierdza, że sztab przesiedleńczy miał ekspozytury terenowe w powiatach. Nie podaje jednak jakiej ekspozyturze miałoby podlegać Działdowo. A priori stwierdza natomiast, że obóz w Działdowie dla osób przesiedlonych podlegał władzom przesiedleńczym, mimo że teza ta nie wynika ani z dokumentacji obozu (której brak), ani z opracowania, jakie załącza do pisma. Do przedmiotowego pisma IPN - jako jedyny dowód swoich ustaleń, po raz kolejny załącza fragmenty Biuletynu Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce z 1958 roku, w którym znajduje się opracowanie J. Gumkowskiego "Obóz hitlerowski w Działdowie". Dowód ten był już - jak to słusznie podnosił skarżący w toku postępowania - przedmiotem oceny Sądu, który w uzasadnieniu wyroku z dnia 6 października 2010 roku wyraźnie stwierdził, że z publikacji tej wynika, iż cały obóz w Działdowie, również część przeznaczona dla wysiedleńców podlegała władzy SS, a osoby sprawujące tę władzę zostały wymienione z imienia i nazwiska. W publikacji tej stwierdza się bowiem: "Odpowiedzialność za wysiedleńców znajdujących się w obozie powierzył Rasch swemu referentowi osobistemu SS-Hauptsturmfuhrerowi Schlegelowi. Schlegel jednak urzędował w Królewcu, a komendantem obozu był Krause, którego bezpośredniej władzy podlegali również wysiedleńcy". Krause był komendantem obozu policji bezpieczeństwa w Działdowie - potwierdza to IPN w ww. piśmie. Otton Rasch również był funkcjonariuszem policji bezpieczeństwa (vide - pismo IPN k. 328 akt administracyjnych). Rozumowanie IPN przedstawione w tym piśmie (o dwóch wydzielonych częściach obozu, podlegających dwóm władzom - policji i władzy przesiedleńczej) opiera się jedynie na zeznaniach Ottona Rascha, inspektora policji bezpieczeństwa w Królewcu i założyciela obozu, w których przesłuchiwany stwierdził, że teren zajmowany przez wysiedleńców został oddzielony od reszty obozu wysokim parkanem. Mając na uwadze tylko te zeznania IPN stwierdza: "Tak więc z zeznań Rascha wynika, że osoby wysiedlone nie były deportowane do obozu policji bezpieczeństwa i nie pozostawały do dyspozycji tejże policji. W przeciwnym przypadku obóz dla osób wysiedlonych nie byłby odgrodzony od obozu policji bezpieczeństwa." Drugie pismo IPN, na które powołuje się organ ( pismo z 24 kwietnia 2011 roku - k. 380 t. II akt administracyjnych), zawiera równie lakoniczne informacje. Stwierdza się w nim: "Przejściowy obóz dla osób cywilnych w Działdowie /Soldau - Durchgangslager fur polnische Zivilgefangene/ utworzono jako miejsce odosobnienia dla osób internowanych przez operacyjne grupy policji bezpieczeństwa w akcji "Inteligencja", na terenie północnego Mazowsza. Aresztowano przedwojennych urzędników, policjantów, emerytowanych wojskowych, nauczycieli, księży, działaczy politycznych i społecznych, właścicieli większych majątków ziemskich i leśników. Internowane osoby były przesłuchiwane przez policję bezpieczeństwa i rozstrzeliwane na miejscu- obóz pełnił w tym czasie rolę utajonego ośrodka zagłady. Pozostałych, na których nie wykonano egzekucji, deportowano do KL Mauthausen-Gusen i KL Dachau. W związku z zakończeniem akcji "Inteligencja" obóz otrzymał, w maju 1940 r., nazwę "Durchgangslager der Sicherheitspolizei und des SD in Soldau" /przejściowy obóz policji bezpieczeństwa i SD w Działdowie/. Służył placówkom policji bezpieczeństwa w Ciechanowie i Olsztynie, które osadzały tu więźniów politycznych na czas prowadzenia dochodzenia przeciwko tym osobom. Poza więźniami politycznymi osadzano tu także osoby aresztowane za wykroczenia natury administracyjnej oraz zbiegłych robotników. Latem 1941 r., na podstawie rozporządzenia RFSSuChdDP, dotyczącego tworzenia przez policję bezpieczeństwa obozów pracy wychowawczej, utworzono obóz pracy wychowawczej /Arbeitserziehungslager Soldau/, w którym osadzano zbiegłych robotników na 56 dni aresztu. Więźniowie obozu wychowawczego podlegali odrębnej numeracji. Obóz policji bezpieczeństwa w Działdowie, mimo kilkakrotnie zmienianej nazwy nie zmienił swojego charakteru. Przez cały okres istnienia /od grudnia 1939r. do maja 1944r./ podlegał policji bezpieczeństwa i pozostawał miejscem odosobnienia, w którym osadzeni więźniowie /polityczni i zesłani na "wychowanie"/ pozostawali do dyspozycji tejże policji. (...) W Działdowie, na obszarze należącym do obozu policji bezpieczeństwa, w części oddzielonej od obozu, wyznaczono obóz przejściowy, określany jako prowizoryczny obóz zbiorczy, dla osób wysiedlanych z północnego Mazowsza /tzw. rejencji ciechanowskiej/ i Białostocczyzny do Generalnego Gubernatorstwa. Informacja, iż obóz przeznaczony dla wysiedleńców został "odgrodzony wysokim płotem" od obozu policji bezpieczeństwa, zawarta jest w zeznaniach SS - Brigadefuhrera /generała brygady/ Otto Rascha, inspektora policji bezpieczeństwa i SD w Królewcu, której podlegał obóz w Działdowie. Otto Rasch złożył je w śledztwie zarządzonym przez Reichsfuhrera SS, gdy w obozie wybuchła epidemia tyfusu, (...) Wysiedlone rodziny, przebywając na terenie obozowym, nie pozostawały do dyspozycji policji bezpieczeństwa." Jak z powyższego wynika, teza o podleganiu części obozu w Działdowie innej władzy niż policja bezpieczeństwa, która obozem tym kierowała, opiera się jedynie na założeniu, iż osobami przesiedlanymi co do zasady zajmowały się władze przesiedleńcze oraz informacji o wysokim parkanie, jaki miał oddzielać dwie części obozu w Działdowie (według Kierownika Urzędu parkan ten uniemożliwiał kontakty pomiędzy osobami znajdującymi się w dwóch częściach obozu). Wydając zaskarżoną decyzję organ oparł się na opisanych powyżej dwóch pismach IPN. W żaden sposób nie ocenił jednak wartości dowodowej tych pism. Nie przeanalizował bowiem ich treści w kontekście pozostałych dokumentów zgromadzonych w aktach niniejszej sprawy. Organ uczynił tak, mimo że ww. pisma - wbrew wyraźnym wytycznym Sądu, nie zawierały ani wskazania konkretnej jednostki władzy wysiedleńczej, której miałaby podlegać część obozu dla wysiedleńców w Działdowie (brak informacji jaka ekspozytura terenowa władz wysiedleńczych miałaby kierować częścią Działdowa, a z pisma IPN wynika, że sztab przesiedleńczy miał ekspozytury terenowe w powiatach), ani nie załączono do nich żadnego bezpośredniego dowodu, potwierdzającego tezę o odrębnej władzy wysiedleńczej w obozie w Działdowie. W piśmie z dnia 7 lutego 2010 roku IPN przedstawia strukturę organów podległych Reichsfuhrerowi SS - H. Himmlerowi - jako Komisarzowi Rzeszy do Spraw Umocnienia Niemczyzny. Nie informuje jednak czy posiada jakiś bezpośredni dowód wskazujący na to, że w obozie w Działdowie, oprócz policji bezpieczeństwa, była jakaś inna, odrębna władza, która podlegałaby władzom wysiedleńczym, czyli sztabowi wysiedleńczemu, czy też ekspozyturze tego sztabu, o których mowa w tym piśmie. Należy w tym miejscu podkreślić, iż to Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych jest organem właściwym w sprawie przyznania uprawnień kombatanckich, na którym ciąży obowiązek ustalenia wszystkich okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, w tym stwierdzenia czy skarżący, przebywając w obozie w Działdowie, znajdował się w miejscu odosobnienia, w którym warunki pobytu nie różniły się od warunków w obozach koncentracyjnych i pozostawał w dyspozycji hitlerowskich władz bezpieczeństwa (art. 4 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy). Dokonując tych ustaleń organ - stosownie do treści art. 7 i 77 k.p.a. - miał obowiązek podjąć wszelkie kroki niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia przedmiotowej sprawy. Zasada prawdy obiektywnej, wyrażona w art. 7 k.p.a. - jest naczelną zasadą postępowania administracyjnego. Wynika z niej obowiązek organu administracji publicznej wyczerpującego zbadania wszystkich okoliczności faktycznych związanych z określoną sprawą. Realizacja zasady prawdy obiektywnej ma ścisły związek z realizacją zasady praworządności, ustalenie stanu faktycznego sprawy jest bowiem niezbędnym elementem prawidłowego zastosowania normy prawa materialnego (tak Barbara Adamiak w: "Kodeks postępowania administracyjnego - Komentarz" B. Adamiak, J. Borkowski, CH Beck, Warszawa 2004 rok, str. 67). Dlatego też, stosownie do art. 77 § 1 k.p.a., organy administracji publicznej są obowiązane w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy. Z treści przepisów art. 7 i 77 § 1 k.p.a. wynika, że postępowanie dowodowe oparte jest na zasadzie oficjalności. Organ administracji zobowiązany jest z urzędu przeprowadzić dowody służące ustaleniu stanu faktycznego. Zobowiązany jest w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy i podejmować wszelkie kroki niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego i załatwienia sprawy i w tym celu dopuścić jako dowód w sprawie wszystko, co może przyczynić się do jej wyjaśnienia, a nie jest sprzeczne z prawem (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 21 grudnia 2000 roku, sygn. akt V SA 1816/00, LEX nr 77645, wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 29 listopada 2000 roku, sygn. akt V S.A. 948/00, LEX nr 50114). Mając na uwadze ww. przepisy organ rozpatrujący niniejszą sprawę winien był podjąć wszelkie kroki niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, a w szczególności winien był w sposób nie budzący wątpliwości ustalić czy rzeczywiście obóz w Działdowie podzielony był na dwie niezależne części, z których jedna podlegała policji bezpieczeństwa, a więc hitlerowskim władzom bezpieczeństwa, a druga tym władzom nie podlegała. Należy w tym miejscu podkreślić, iż dokonując tych ustaleń organ nie mógł uchylić się od oceny zarówno opisanych powyżej pism IPN, jak i pozostałych dowodów zgromadzonych w aktach niniejszej sprawy. Pisma nadesłane przez IPN, na które powołuje się organ, jak każdy inny dokument, stanowią bowiem dowód w sprawie, który podlega ocenie organu. Do zadań Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu należy m. in. ewidencjonowanie, gromadzenie, przechowywanie, opracowywanie, zabezpieczenie, udostępnianie i publikowanie dokumentów organów bezpieczeństwa państwa, wytworzonych oraz gromadzonych od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r., a także organów bezpieczeństwa Trzeciej Rzeszy Niemieckiej i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, dotyczących popełnionych na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości w okresie od dnia 1 września 1939 r. do dnia 31 lipca 1990 r. zbrodni nazistowskich, zbrodni komunistycznych, innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne, innych represji z motywów politycznych, jakich dopuścili się funkcjonariusze polskich organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości albo osoby działające na ich zlecenie, a ujawnionych w treści orzeczeń zapadłych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (vide art. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - tekst jednolity: Dz. U. z 2007 roku, nr 63, poz. 424 ze zm.). Niewątpliwie zatem IPN stanowi cenne źródło informacji w przedmiotowej sprawie, jednak nadsyłane przez tę instytucję informacje - po pierwsze - nie stanowią opinii biegłego, a po drugie, nawet gdyby ją stanowiły, to i tak - jak każdy inny dowód w sprawie, podlegać winny ocenie organu rozstrzygającego sprawę i powinny być przez niego szczegółowo przeanalizowane. Ocena wartości dowodowej dokumentu (a także opinii), jego wiarygodności i przydatności dla rozstrzygnięcia sprawy należy do obowiązków organu, to bowiem organ administracji ostatecznie rozstrzyga sprawę. Nawet w przypadku opinii biegłego, podlega ona takiej samej ocenie organu jak każdy inny dowód, ponieważ zadaniem biegłego jest jedynie dostarczenie organowi orzekającemu wiadomości specjalnych (art. 84 § 1 k.p.a.) w celu ułatwienia należytej oceny zebranego w sprawie materiału, nie zaś rozstrzyganie sprawy za organ administracji (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 25 sierpnia 1998 roku, IV SA 1656/96, Baza Orzeczeń LEX nr 43813). W niniejszej sprawie należyta, wnikliwa ocena pism nadesłanych przez IPN była niezwykle istotna, albowiem poza pismami z Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, na których oparł się organ, w aktach znajdują się dokumenty (w tym pismo z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku z dnia 13 kwietnia 2011 r.), które inaczej przedstawiają kwestię organizacji obozu w Działdowie lub nie są tak stanowcze co do zakresu podległości części obozu w Działdowie władzom wysiedleńczym jak ww. pisma IPN. W szczególności w aktach sprawy znajduje się pismo Naczelnika Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku dr hab. G. B. z dnia 13 kwietnia 2011 r. (k. 354 t. II akt administracyjnych), w którym stwierdza się, że: "Na podstawie dostępnej literatury można stwierdzić, iż obóz w Działdowie powstał już we wrześniu 1939 roku. Funkcjonował do 17 stycznia 1945 roku. Został zlokalizowany na terenie byłych koszar 32 pułku piechoty. Sam obóz kilkakrotnie zmieniał charakter. Pierwszym komendantem obozu w Działdowie został Hauptsturmführer SS Hans Krause. Od września 1939 roku do 2 grudnia 1939 roku był obozem przejściowy dla polskich jeńców wojennych. Następnie przeniesiono tam areszt Selbstschutzu. W okresie luty - maj 1940 był obozem przejściowym dla Polaków wysiedlonych z byłych powiatów ciechanowskiego i płockiego, a także z Białostocczyzny. Od maja roku 1940 podlegał policji bezpieczeństwa i służbie bezpieczeństwa w Królewcu, równocześnie został przekształcony w wychowawczy obóz pracy. Na terenie obozu, oprócz osób dorosłych, przebywały także dzieci. Mimo dużej liczby więźniów i ciężkich warunków sanitarnych na terenie obozu nie było pomocy lekarskiej, co doprowadziło dom wybuchu epidemii tyfusu w sierpniu 1941. Więźniowie wspominają, że życie w obozie było prawdziwą gehenną." Dopiero po przesłaniu autorowi tego pisma opinii z warszawskiego oddziału IPN, G. B. zmienił częściowo zdanie co do oceny obozu w Działdowie, wyjaśniając w piśmie z dnia 21 czerwca 2011 roku (k. 392 t. II akt administracyjnych): "(...) przyznajemy, iż istniały dwa obozy na terenie Działdowa. Niedopowiedzenia, które pojawiły się w opinii wydanej dnia 13 kwietnia 2011 r. (...) wynikły z faktu pewnych nieścisłości w literaturze przedmiotu. Na przykład w informatorze Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich 1939 - 1945, Warszawa 1979, na stronie 164 pod hasłem Działdowo możemy przeczytać między innymi, cytując: " [...] W okresie II-V 1940 był to obóz przejściowy dla Polaków wysiedlonych z byłych powiatów ciechanowskiego i płockiego, a także z Białostocczyzny [...] Od maja V 1940 obóz podlegał policji bezpieczeństwa i służbie bezpieczeństwa [...] Do lata 1941 w obozie osadzano również Polaków i ludność żyd. wysiedlonych z okolic Dz. [...]". W całym wpisie nie ma wzmianki o tym, że obóz dla wysiedlonych podlegał sztabowi przesiedleńczemu. Również dr hab. Marek Orski w swoim artykule Obóz w Działdowie w latach II wojny światowej pisze następująco: "Na początku listopada, po ewakuacji wojska i jeńców, w koszarach zorganizowano areszt Selbstschutzu, który przeniesiono z siedziby gestapo. Po rozwiązaniu Selbstschutzu na przełomie listopada i grudnia 1939 r., jego zadanie przejęło gestapo. Więźniowie zostali przekazani do dyspozycji urzędu Policji Bezpieczeństwa w Królewcu, któremu Działdowo podlegało terytorialnie." Następnie pisze, że od lutego 1940 roku przetrzymywano w obozie wysiedlonych Polaków, ale znowu nie ma mowy o tym, że obóz podlegał sztabowi przesiedleńczemu, tylko że zostali umieszczeni w osobnej części obozu. Dlatego też w opinii z dnia 13 kwietnia 2011 roku powiło się stwierdzenie, iż w obozie podległym policji bezpieczeństwa były dzieci. Tym samym należy stwierdzić, iż obóz przejściowy dla osób wysiedlonych w Działdowie znajdował się na terenie należącym do obozu policji bezpieczeństwa, był jednak oddzielony od reszty terenu płotem, oraz podlegał sztabowi przesiedleńczemu." W ocenie Sądu w piśmie tym nie wyjaśniono racjonalnie zmiany opinii o Działdowie przedstawionej przez Oddział IPN w Gdańsku w piśmie z dnia 13 kwietnia 2011 roku. Z powyższego pisma wynika bowiem, iż posiadane przez ten oddział dokumenty wskazują na to, iż cały obóz w Działdowie podlegał policji bezpieczeństwa, a teza końcowa stanowi jedynie powtórzenie treści pism Oddziału IPN w Warszawie, bez wyjaśnienie zmiany stanowiska w tej kwestii. Rozpoznając niniejszą sprawę Sąd stwierdził również, iż Kierownik Urzędu - ustalając stan faktyczny sprawy, całkowicie zignorował przedstawiony przez skarżącego dowód w postaci planu obozu w Działdowie - załącznika do protokołu oględzin obozu z dnia 16 września 1947 roku, z którego nie wynika, aby obóz ten był podzielony na dwie, odrębne części (k. 204 t. I akt administracyjnych). Jest to dowód niezwykle istotny, ponieważ przeczy ustaleniom organu, zgodnie z którymi obóz był podzielony na dwie części i to w taki sposób, że osoby znajdujące się w jednej z tych części nie miały możliwości skontaktowania się z osobami przebywającymi w drugiej. Organ nie doniósł się również w kontrolowanych przez Sąd decyzjach do opinii prof. B. H., na którą powołuje się skarżący m. in. w piśmie z dnia 19 lutego 2010 roku (k. 205 t. II akt administracyjnych). Wprawdzie kopia tej opinii załączona do ww. pisma nie jest podpisana, jednak to na organie ciążył obowiązek zbadania czy rzeczywiście załączona opinia pochodzi od wskazywanej przez skarżącego osoby (organ mógł wezwać skarżącego o jej oryginał) i ocena tego dowodu. W opinii tej stwierdza się: "Z zachowanych informacji wynika, że podczas II wojny światowej w Działdowie (Soldau) - rejencja olsztyńska, prowincja Prusy Wschodnie (...) funkcjonowały dwa o odrębnej administracji niemieckie obozy zlokalizowane w byłych polskich koszarach. Pierwszy z nich założony w październiku 1939 r. przez Wehrmacht w koszarach 3 batalionu 32 pułku piechoty Wojska Polskiego zajmował plac o powierzchni ok. 8 ha. Ogrodzony był murem i drutem kolczastym. Przeznaczenie i charakter obozu kilkakrotnie ulegało zmianie. Koszary te do początków grudnia 1939 r. zajęte były na obóz przejściowy dla polskich żołnierzy wziętych do niewoli po kapitulacji Modlina. Następnie po przejęciu pełnej kontroli nad nim przez Urząd Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (...) w osobie Inspektora Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Królewcu Otto Rascha obóz ten spełniał dwa podstawowe zadania jako miejsca odosobnienia dla tzw. więźniów politycznych (tj. "uświadomionych politycznie i patriotycznie elementów polskich, potencjalnie stanowiących zagrożenie dla Niemców") , których należało w sposób dyskretny zlikwidować lub wysłać do obozu koncentracyjnego z nakazem likwidacji.(...). Jednocześnie w wyodrębnionej części funkcjonował od grudnia 1939 r. obóz przejściowy (Durchgangslager) dla przesiedleńców podległy także Policji Bezpieczeństwa i służby Bezpieczeństwa, którego funkcjonariusze w osobach m.in. SS-Hauptsturmuhrer Hans Krause i strażnik SS - Unterscharffuhrer Robert Holdack podobnie jak cała jego załoga złożona z członków SS dokonywali selekcji, egzekucji lub wysyłki zatrzymanych do obozów albo na teren Rzeszy, Generalnej Guberni, a od 1942 roku również na teren rejencji olsztyńskiej w ramach tzw. rugów (...) oraz przesiedleń wewnętrznych (...). W działdowskim obozie przejściowym przebywali Polacy wysiedleni z obszaru rejencji, m.in. dosłani z obozu przejściowego w Olsztynie, a także z Białostocczyzny oraz z powiatów ciechanowskiego i płockiego. Dokładna liczba osób, które przeszły przez ten obóz nie jest znana, (...) Większość przebywających w tym obozie wysiedlonych wywożono w 1940 do marca 1941 r. do Generalnej Guberni. Warunki bytowania w części obozu przeznaczonej dla wysiedleńców były trudne i podobne do sytuacji w jakiej znajdowali się wysiedleńcy z Pomorza Gdańskiego w obozie potulickim. (...) Drugi obóz w Działdowie, o którym zachowało się niewiele informacji w źródłach, założono w grudniu 1939 r., a który także mieścił się w koszarach był obozem pracy. Przebywali w nim Polacy, Żydzi z Polski, Belgowie, Francuzi i Rosjanie w liczbie ok. 1000 osób, a łącznie przez ten obóz przewinęło się kilka tysięcy więźniów. (...)". Organ nie odniósł się również do załączonej do ww. pisma skarżącego informacji z Archiwum Państwowego w Gdańsku, w której stwierdza się: "Działdowo /niem. Soldau/ - Obóz przejściowy - Założony w październiku 1939 przez Wehrmacht. Zlokalizowano go na terenie b. koszar 3 batalionu 32 pułku piechoty. Zajmował plac o powierzchni 8 ha. Ogrodzony był murem i drutem kolczastym. Obóz kilkakrotnie zmieniał swój charakter. Do końca listopada lub początku grudnia 1939 więziono tu żołnierzy polskich (...). W grudniu tegoż roku mieścił się tu areszt miejscowego Selbschutzu. Od końca grudnia 1939 do maja 1940 obóz nosił nazwę Zivilinterniertenlager /obóz dla internowanych osób cywilnych/, a następnie - Durchgangalager /obóz przejściowy/. W tym okresie obok oficjalnej /zgodnej z nazwę/ lecz drugorzędnej funkcji obozu przejściowego dla wysiedlonej ludności, spełniał on przede wszystkim zamaskowane zadanie ośrodka zagłady. (...) W maju 1940 obóz został przekształcony w wychowawczy obóz pracy /Arbeitserziehungslager/, a następnie w karny obóz pracy / Arbeitsstratlager/, który został zlikwidowany w połowie stycznia 1945. Funkcję obozu przesiedleńczego obóz w Działdowie spełniał od stycznia do maja 1940. (...) W lecie 1941 został zlikwidowany dział dla wysiedleńców. Załoga obozu składała się z członków SS. (...) Obóz podlegał Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Królewcu." Organ wybiórczo przeanalizował również treść publikacji J. Gumkowskiego, na którą powołuje się on i IPN. W szczególności organ nie wziął pod uwagę, iż opisując organizację obozu J. Gumkowski stwierdza co następuje: " (...) Komendantem obozu był, od chwili jego założenia do 29 września 1941 r., SS-Hauptsturmführer Hans Krause. Trudno Jest ustalić jak brzmiał oficjalnie służbowy tytuł Krausego. Więźniowie potocznie nazywali go komendantem. Tak samo nazywa go Schlegel - (Lagerkommandant). Rasch natomiast używa nazwy naczelnik obozu (Lagerfuhrer), która oznaczała funkcjonariusza o jeden stopień niższego w hierarchii obozowej od komendanta. W pismach oficjalnych z 1943 r. nazwano Krausego kierownikiem obozu (Lagerleiter), jakkolwiek tytuł ten w obozowej nomenklaturze urzędowej nie jest używany. (...) Niezależnie od tego, jaki oficjalny tytuł nosił Krause, nie ulega wątpliwości, że miał on w obozie władzę niemal nieograniczoną." Również tutaj mowa jest zatem o "jednej władzy", kierującej obozem. Zgodnie z wytycznymi Sądu zawartymi w uzasadnieniu wyroku z 6 października 2010 roku, organ miał także wyjaśnić czy informacja z Instytutu Pamięci Narodowej, zgodnie z którą dzieci nie były umieszczane w obozach podległych policji bezpieczeństwa stanowi fakt stwierdzony na podstawie powszechnie obowiązującej praktyki, czy też konkretnych uregulowań prawnych, oraz czy wyjątki od tej zasady nie były możliwe. Wytycznych tych organ prawidłowo nie wykonał, ponieważ wyjaśniając tę kwestię również oparł się jedynie na informacjach z IPN, stwierdzając, że wynika z nich, iż:" Dzieci były osadzane w obozach - głównie w obozach wysiedleńczych i germanizacyjnych; również w obozach koncentracyjnych, w trybie "Sonderbehandlung". W przejściowych obozach policji bezpieczeństwa, do których do lata 1941 r. należał obóz w Działdowie, policja bezpieczeństwa osadzała więźniów politycznych, przeciwko którym gestapo prowadziło dochodzenie. Zsyłano tu także zbiegłych robotników przymusowych na 28 dni aresztu policyjnego. Kilkuletnie dzieci nie należały do kategorii więźniów politycznych ani do kategorii robotników przymusowych." Informacja ta nie odpowiada na pytanie czy wyjątkowo dzieci mogły, czy też nie, przebywać w obozie podległym policji bezpieczeństwa, jeżeli jednocześnie pełnił on kilka funkcji (np. areszt i obóz przesiedleńczy). Nie wyjaśnia również faktu przebywania dzieci w obozie w Działdowie w latach 1940 – 1941. Na fakt ten wskazuje Naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku dr hab. G. B. w piśmie z dnia 13 kwietnia 2011 r. (k. 354 t. II akt administracyjnych), a potwierdzają go zarówno zaświadczenie z Klasztoru Sióstr Mariawitek w Felicjanowie (k. 341 t. II akt administracyjnych), jak i zeznania świadków załączone do akt administracyjnych (k. 398 - 409 tom II akt). Również ocena warunków, w jakich w obozie w Działdowie przebywał skarżący, dokonana przez organ, budzi wątpliwości Sądu. Z uzasadnień decyzji wynika bowiem, iż organ - ustalając te okoliczności sprawy, oparł się głównie na zeznaniach Ottona Rascha oraz publikacji J. Gumkowskiego cytowanej powyżej. Również oceniając te okoliczności sprawy Kierownik Urzędu nie przeanalizował natomiast dokumentów zaoferowanych przez skarżącego (opisanych powyżej), w tym planu obozu, z którego nie wynika, aby obóz był podzielony na dwie części, jak i powszechnie dostępnych publikacji dotyczących tej materii, w tym przywoływanych przez skarżącego fragmentów książki Zygmunta Gertnera "Koszmar". Organ nie uwzględnił także, iż w chwili przybycia do obozu w Działdowie skarżący miał 6 lat. Dla tak małego dziecka głód, zimno i pragnienie, które - jak opisuje m. in. w życiorysie z 9 czerwca 2005 roku, odczuwał przez cały czas pobytu w obozie, a także towarzysząca mu stale obawa utraty matki, musiały stanowić szczególnie dotkliwe cierpienia. Organ nie wziął również pod uwagę, że także z cytowanej przez niego publikacji J. Gumkowskiego wynika, iż z uwagi na ilość osób przebywających w obozie, wysiedleńcy byli przetrzymywani razem z więźniami politycznymi (vide k. 176 – 177 t. I akt administracyjnych). Przynajmniej zatem część z nich przebywała w tych samych warunkach co więźniowie. W publikacji tej stwierdza się również, iż: "Złe odżywianie, ciasnota, brud i straszne zawszenie doprowadziły w sierpniu 1941 roku do wybuchu w obozie epidemii tyfusu plamistego (...) Epidemia szerzyła się gwałtownie (...) Krause uznał, że jedynym sposobem zwalczenia epidemii będzie zabicie wszystkich chorych." Dalej stwierdza się, iż przyczyną wybuchu tej epidemii był m. in. brak urządzeń sanitarno - higienicznych (vide k. 178 t. I akt administracyjnych). Tych opisów organ nie wziął pod uwagę, a świadczą one niewątpliwie o warunkach, w jakich przetrzymywano w tym obozie wysiedlonych. Podważają one również ustalenia organu dotyczące dobrych warunków sanitarnych w obozie. Reasumując, Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, iż oparcie się przez organ przy wydawaniu kolejnych decyzji w sprawie w zasadzie wyłącznie na dwóch pismach IPN oraz publikacji J. Gumkowskiego, a także niezweryfikowanie tych dokumentów poprzez przeprowadzenie analizy pozostałych dowodów opisanych powyżej, stanowiło nie tylko naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów wyrażonej w art. 80 k.p.a. lecz również niewykonanie wytycznych Sądu, który nakazał kwestie przedstawione powyżej wnikliwie zbadać. Należy bowiem mieć na uwadze, kierując się treścią art. 80 k.p.a., iż zarzut dowolności zostaje wykluczony dopiero ustaleniami dokonanymi na podstawie całokształtu materiału dowodowego (art. 80 k.p.a.), zgromadzonego i rozpatrzonego w sposób wyczerpujący (art. 77 § 1 k.p.a.), a więc przy podjęciu wszelkich kroków niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, jako warunku niezbędnego wydania decyzji o przekonującej treści. W niniejszej sprawie wynikający z ww. przepisu obowiązek wnikliwego zbadania całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, jak to wykazano powyżej, niewątpliwie nie został przez organ wypełniony. Dodatkowo Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, iż organ - nie odnosząc się w żaden sposób do przedstawionego przez skarżącego dowodu w postaci planu obozu w Działdowie - załącznika do protokołu oględzin obozu z dnia 16 września 1947 roku, z którego nie wynika, aby obóz ten był podzielony na dwie, odrębne części, naruszył także art. 107 § 1 i 3 k.p.a. Zgodnie z tym przepisem decyzja powinna zawierać uzasadnienie faktyczne, zawierające wskazanie faktów, które organ uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, oraz przyczyn, z powodu których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz uzasadnienie prawne, czyli wyjaśnienie podstawy prawnej decyzji, z przytoczeniem przepisów prawa. Jak słusznie wskazał Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 15 grudnia 1995 roku (sygn. SA/Lu 2479/94, Baza Orzeczeń LEX nr 27106) jednym z istotnych czynników wpływających na umocnienie praworządności w administracji jest obowiązek organów administracyjnych należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, którymi kierowały się te organy w toku załatwiania spraw. Motywy te powinny znaleźć swój wyraz także w uzasadnieniu faktycznym i prawnym decyzji, bowiem strony mają prawo znać argumenty i przesłanki podejmowanych decyzji. Bez zachowania tego elementu decyzji, strony nie mają możliwości obrony swoich słusznych interesów oraz prowadzenia polemiki z organem - zarówno w odwołaniu, jak też w skardze do Sądu. Niezależnie od powyższego, uzasadnienie stanowi jeden z warunków "sine qua non" skutecznej kontroli decyzji administracyjnych przez sąd administracyjny. Prawidłowe uzasadnienie decyzji ma zatem nie tylko znaczenie prawne, ale i wychowawcze, bowiem pogłębia zaufanie stron postępowania do organów administracyjnych. Z tych też przyczyn Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, iż ponownie rozpoznając niniejszą sprawę organ przeprowadził postępowanie dowodowe z wykazanym powyżej istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które mogło mieć wpływ na wynik sprawy i na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c w zw. z art. 135 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 roku - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. nr 153, poz. 1270 ze zm.), uchylił zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję z dnia 5 kwietnia 2011 roku. O kosztach postępowania Sąd orzekł na podstawie art. 200 w związku z art. 205 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 roku - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, zasądzając na rzecz skarżącego od organu zwrot wpisu sądowego uiszczonego od skargi w kwocie 100 zł. Sąd nie zawarł w wyroku rozstrzygnięcia opartego na przepisie art. 152 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 roku - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi określającego, czy i w jakim zakresie zaskarżona decyzja nie może być wykonana. Rozstrzygnięcie takie jest bowiem obligatoryjne tylko w przypadku, gdy zaskarżona decyzja może podlegać wykonaniu. Ponieważ zaskarżona i uchylona decyzja dotyczyła odmowy przyznania uprawnień kombatanckich i nie podlegała wykonaniu, orzekanie o możliwości jej wykonania było bezprzedmiotowe Ponownie rozpoznając niniejszą sprawę Kierownik Urzędu powinien uwzględnić treść powyższych rozważań Sądu przy podejmowaniu rozstrzygnięcia. Zgodnie bowiem z art. 153 ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania co do dalszego postępowania wyrażone w orzeczeniu sądu wiążą w sprawie ten sąd oraz organ, którego działanie lub bezczynność było przedmiotem zaskarżenia. Organ w pierwszej kolejności powinien w sposób prawidłowy wykonać wytyczne zawarte w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z dnia 6 października 2010 roku, ustalając w sposób dokładny stan faktyczny sprawy nie tylko w oparciu o załączone do akt pisma Instytutu Pamięci Narodowej, lecz także pozostałe dowody, zgromadzone w sprawie (także te zaoferowane przez skarżącego). Przeprowadzone dowody powinny następnie posłużyć do prawidłowego ustalenia przez Kierownika Urzędu stanu faktycznego sprawy, a w uzasadnieniu decyzji winno znaleźć się wyjaśnienie znaczenia wszystkich dowodów zgromadzonych w sprawie dla podjętego przez organ rozstrzygnięcia.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 18.07.2026. · Źródło