VI SA/Wa 3191/14

WyrokWSA w Warszawie2015-02-04

Skład orzekający: Jacek Fronczyk, Agnieszka Łąpieś-Rosińska, Jakub Linkowski

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa o przygotowanie i przeprowadzenie spotkań autorskich, mimo nazwania jej przez strony umową o dzieło, podlega przepisom dotyczącym umowy zlecenia w kontekście obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Umowa o przygotowanie i przeprowadzenie spotkań autorskich, nawet jeśli nazwana przez strony umową o dzieło, nie jest umową o dzieło w rozumieniu Kodeksu cywilnego, ponieważ nie prowadzi do powstania konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (dzieła), a jedynie zobowiązuje do starannego działania. W związku z tym, do takiej umowy stosuje się przepisy dotyczące umowy zlecenia, a osoba wykonująca pracę na jej podstawie podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Wojewódzka Biblioteka Publiczna zaskarżyła decyzję Prezesa NFZ utrzymującą w mocy decyzję Dyrektora OW NFZ, która ustaliła, że E. N. podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu umowy o dzieło na przygotowanie i przeprowadzenie spotkań autorskich. Skarżąca argumentowała, że umowa ta była umową o dzieło, a nie umową zlecenia. Organy NFZ uznały, że umowa ta, mimo nazwy, była umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, co skutkowało obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący: Sędzia WSA Jacek Fronczyk (spr.) Sędziowie: Sędzia WSA Agnieszka Łąpieś-Rosińska Sędzia WSA Jakub Linkowski Protokolant: ref. staż. Piotr Czyżewski po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 4 lutego 2015 r. sprawy ze skargi Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. E. S.-B. w O. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] lipca 2014 r. nr [...] w przedmiocie podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargę Decyzją z dnia [...] lutego 2014 r. nr [...] Dyrektor [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, mając za podstawę art. 107 ust. 5 pkt 16, art. 109 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. "c" i "e" w związku z art. 69 ust. 1, art. 82 ust. 1 i art. 85 ust. 4 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t. j.: Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 ze zm.), a także art. 6 ust. 1 pkt 4 i art. 13 pkt 2 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t. j.: Dz. U. z 2009 r. Nr 205, poz. 1585 ze zm.), po rozpatrzeniu wniosku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Oddział w O. z dnia [...] września 2013 r., ustalił, że E. N. podlegała od dnia [...] maja 2009 r. do dnia [...] maja 2009 r. obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy zlecenia na rzecz płatnika – W. w O. W uzasadnieniu decyzji Dyrektor podał, że W. w O. zawarła z E. N. umowę o dzieło na okres od dnia [...] maja 2009 r. do dnia [...] maja 2009 r., w której zainteresowana zobowiązała się do wykonania pracy, polegającej na przygotowaniu i przeprowadzeniu spotkań autorskich z czytelnikami DKK w MBP G., Bibliotece E., MBP N., MGBP M. i GBP K., według oryginalnie opracowanego konspektu. Zdaniem Dyrektora, na podstawie czynności będących przedmiotem spornej umowy nie jest możliwe określenie, jakie dzieło miałoby powstać w efekcie ich wykonywania. Skoro umowa o dzieło jest umową rezultatu, to wykonawca dzieła musi mieć możliwość przedstawienia finalnego efektu swojej pracy i za tę pracę winien ponosić odpowiedzialność. We wspomnianej umowie kwestia ta nie została w żaden sposób uregulowana, bowiem nie wynika z niej, jakie okoliczności miałyby prowadzić do uznania, że dzieło wykonane przez E. N. zawiera wady. Ponadto, sporna umowa nie daje podstaw do uznania, że wypłata i wysokość wynagrodzenia uzależnione były od określonych efektów pracy zainteresowanej. Z treści umowy nie wynika, by przygotowanie i przeprowadzenie spotkań miało cechy działalności twórczej o indywidualnym charakterze i z tego względu podlegało przepisom ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t. j.: Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 ze zm.). Przedmiotem umowy wykonywanej przez E. N. było przygotowanie i przeprowadzenie spotkań autorskich. Przeprowadzenie tego rodzaju spotkań jest zobowiązaniem do podjęcia szeregu powtarzających się czynności, w wyniku których nie powstaje jednak nowy finalny produkt. Tym samym sporna umowa dotyczyła powtarzalnych czynności, które nie miały charakteru zindywidualizowanego, dotyczyły bowiem starannego wykonania usługi, co sprowadzało się do dołożenia przez zainteresowaną należytej staranności w podejmowaniu czynności w określonych terminach. W umowie nie zawarto postanowienia dotyczącego odbioru dzieła, a jest to element istotny w przypadku umów o dzieło. Brak jest również charakterystycznych dla umowy o dzieło swobody i samodzielności w wykonywaniu zobowiązania, gdyż program spotkań został przygotowany m.in. na podstawie ustaleń dotyczących potrzeb zamawiającego. Z tego względu Dyrektor uznał, że E.N. podlegała od dnia [...] maja 2009 r. do dnia [...] maja 2009 r. obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy zlecenia na rzecz płatnika – W. w O. Powyższą decyzję W. w O. uczyniła przedmiotem odwołania do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, wnosząc o jej uchylenie i orzeczenie, że E. N. nie podlegała ww. okresie obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy zlecenia. Strona zarzuciła naruszenie prawa materialnego, w tym: art. 750 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t. j.: Dz. U. z 2014 r., poz. 121 ze zm.) w związku z art. 734 § 1 kc, poprzez ich błędną wykładnię, polegającą na bezzasadnym uznaniu, że umowa o dzieło zawarta z zainteresowaną stanowiła umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy dotyczące zlecenia; art. 69 ust. 1 w związku z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. "e" ww. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, poprzez ich niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że odnoszą się one do umowy o dzieło; art. 65 § 2 kc, poprzez bezzasadne uznanie, że zawarta umowa jest umową o świadczenie usług w sytuacji, gdy zamiarem stron było zawarcie umowy o dzieło. Decyzją z dnia [...] lipca 2014 r. nr [...] Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, mając za podstawę art. 102 ust. 5 pkt 24 i art. 109 ust. 5 ww. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 267 ze zm.), utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję, nie znajdując przesłanek do uwzględnienia odwołania. W motywach rozstrzygnięcia Prezes NFZ wyjaśnił, że jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. W przypadku spornej umowy, taka możliwość nie istnieje, co oznacza, że nie ma możliwości zakwalifikowania zawartej umowy jako umowy rezultatu, w rozumieniu przepisów o umowie o dzieło. Zdaniem organu, nie ma żadnej różnicy w sposobie przygotowania i wygłoszenia wykładu w ramach spotkań autorskich, realizowanego na podstawie umowy o pracę czy umowy zlecenia, nazywanej przez strony umową o dzieło. Niezależnie bowiem od formy prawnej umowy, wykładowca do swej pracy wnosi czynnik twórczy, począwszy od sposobu ujęcia tematu, doboru literatury, metody przeprowadzenia wykładu. Czynnik twórczy nie jest jednak elementem dostatecznie odróżniającym umowę o dzieło od innych umów o świadczenie pracy. Samo nazwanie umowy "umową o dzieło" nie świadczy jeszcze, że stosunek prawny łączący strony zmierza do wypracowania dzieła. W takiej sytuacji badanie zamiaru stron umowy z reguły potwierdza, że ich intencją było zawarcie umowy o dzieło. Jednakże zawieranie umów cywilnoprawnych nie może zmierzać do obchodzenia prawa. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis powoduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy (art. 58 § 1 i 2 kc). W ocenie Prezesa NFZ, sporna umowa nie jest umową o dzieło. Takiego charakteru tej umowie nie nadaje jej autorstwo spotkań. Zainteresowana zobowiązała się bowiem do przeprowadzenia spotkań, których treścią były określone czynności składające się na wykonywaną względem zamawiającego usługę. Wobec tego umowa taka nie jest umową rezultatu, lecz umową starannego działania, a więc umową o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące zlecenia. Z tego tytułu zainteresowana podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu i to niezależnie od podlegania ubezpieczeniu społecznemu i zdrowotnemu z innego tytułu w tym samym okresie (działalność pozarolnicza). W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na powyższą decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia W. w O. postawiła analogiczne zarzuty, jakie zawarła w odwołaniu od decyzji organu I instancji. Podniosła, że sporna umowa o dzieło była umową określoną w art. 627 kc, a nie umową zlecenia czy też umową o świadczenie usług, bowiem umowa ta ustalała wykonanie konkretnej pracy, której efektem końcowym był określony przez strony rezultat. Czynnościom objętym umową z pewnością nie można przypisać obowiązku starannego działania, bo zainteresowana zmierzała do wykonania i osiągnięcia konkretnego celu (rezultatu). Na potwierdzenie swego stanowiska strona powołała się na orzecznictwo Sądu Okręgowego w O. IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, który odmiennie, niż organ, kwalifikuje umowy na przeprowadzenie spotkań autorskich. Na dowód tego strona przedstawiła zanonimizowaną kopię orzeczenia ww. Sądu wraz z uzasadnieniem, wydanego w sprawie o sygn. akt [...]. Skarżąca wniosła o uchylenie obu wydanych w sprawie decyzji oraz o zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego, według norm przepisanych. W odpowiedzi na skargę Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia wniósł o jej oddalenie, podtrzymując stanowisko przedstawione w motywach zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Stosownie do treści art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych (t. j.: Dz. U. z 2014 r., poz. 1647), sąd administracyjny sprawuje wymiar sprawiedliwości poprzez kontrolę pod względem zgodności z prawem zaskarżonej decyzji administracyjnej i to z przepisami obowiązującymi w dacie jej wydania. Innymi słowy, sąd administracyjny kontroluje legalność rozstrzygnięcia zapadłego w postępowaniu z punktu widzenia jego zgodności z prawem materialnym i obowiązującymi przepisami prawa procesowego. Skarga analizowana pod tym kątem nie zasługuje na uwzględnienie. Kwestią sporną w niniejszej sprawie jest, czy umowa zawarta przez W. w O., jako płatnika składek, z E. N. była umową o dzieło, czy też inną umową o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t. j.: Dz. U. z 2014 r., poz. 121 ze zm.), stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Istota sprawy sprowadza się więc do zweryfikowania stanowisk stron i udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy w zaistniałym stanie faktycznym zainteresowana podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartej umowy. W sprawie konieczna jest zatem analiza przepisów stanowiących podstawę prezentowanych stanowisk stron, jak i samej umowy. Stosownie do treści art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. "e" ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t. j.: Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 ze zm.), obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, lub osobami z nimi współpracującymi. Zgodnie z przepisem art. 750 kc, do umów o świadczenie usług stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. W myśl art. 734 § 1 kc, przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Według art. 627 kc, przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Ze sprawy wynika, że E.N. zawarła z W. w O. umowę o dzieło, której przedmiotem było przygotowanie i przeprowadzenie spotkań autorskich z czytelnikami DKK w MBP G., Bibliotece E., MBP N., MGBP M. i GBP K., według oryginalnie przygotowanego konspektu, w okresie od dnia [...] maja 2009 r. do dnia [...] maja 2009 r. W § 4 ust. 1 tej umowy określono, że zainteresowana zobowiązana jest do wykonania dzieła z należytą starannością, co powtórzono także w ustępie 3 tego paragrafu, natomiast w jego ustępie 4 zaznaczono, że wykonanie dzieła nastąpi po otrzymaniu niezbędnych informacji i wskazówek od zamawiającego. Wprawdzie analizowana umowa została przez strony nazwana "umową o dzieło", niemniej jednak jej treść nie pozwala przyjąć, by w istocie nią była. Wykonanie pracy objętej umową nie wskazuje, by przedmiotem umowy było konkretne dzieło, w rozumieniu art. 627 kc, a – co warto podkreślić – w każdej umowie o dzieło winien być z góry określony jej rezultat. Tymczasem przedmiotowa umowa takiego rezultatu nie określa. Są w niej zawarte jedynie obowiązki zainteresowanej, które wiążą się z realizacją umowy w ramach starannego działania, co wprost wynika z jej treści. Trudno zatem uznać za trafny zarzut naruszenia art. 65 § 1 i 2 kc, skoro treść umowy wyraźnie ujawnia rzeczywistą wolę stron. Samo nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza jeszcze o jej rzeczywistym charakterze, bowiem elementem przedmiotowo istotnym było w tej umowie działanie z należytą starannością w celu zrealizowania spotkań autorskich. Tego rodzaju zastrzeżenie właściwe jest umowom o świadczenie usług. Celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy i informacji słuchaczom takich spotkań, natomiast opracowany przez zainteresowaną konspekt stanowił jedynie środek przekazu, pozwalający lepiej i efektywniej urzeczywistnić ten cel. Nawet nadanie takiemu konspektowi oryginalnego charakteru nie przyda takiej umowie cech umowy o dzieło. Spotkania autorskie w swym charakterze wykazują podobieństwo do prelekcji, mającej postać wykładu, w ramach którego uczestnicy mogą również formułować do prelegenta pytania czy też prowadzić z nim dyskusję. Z tego punktu widzenia spotkania autorskie zbliżone są więc w swej formule do zajęć edukacyjnych. Jednakże świadczenie usług edukacyjnych nie może być przedmiotem umowy o dzieło. Spotkania autorskie nie są celem samym w sobie, lecz mają stanowić środek do osiągnięcia celu w postaci przekazania wiedzy i informacji słuchaczom. Nie oznacza to jednak, że w takim przypadku dochodzi do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu, właściwego umowie o dzieło. Choć w skardze podano, że zainteresowana w ramach zawartej umowy zmierzała do wykonania i osiągnięcia konkretnego celu (rezultatu), to jednak strona skarżąca w żaden sposób nie określiła tego celu, ani nie wskazała konkretnego rezultatu (dzieła). W niniejszej sprawie umówiona praca może być porównywana do wykonywania typowych czynności dydaktycznych, jakie w ramach swych codziennych obowiązków wykonują wykładowcy zatrudniani przez wyższe uczelnie na podstawie umów o pracę, ewentualnie umów zlecenia. Nie są to jednak czynności, które mogłyby świadczyć o wypracowywaniu dzieła. Czynności wykonywane w ramach przedmiotowej umowy nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny czy niematerialny rezultat, bowiem były one w istocie realizowane w ramach umowy starannego działania, mającej charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Co więcej, z treści spornej umowy wynika, że jej realizacja następowała wedle informacji i wskazówek udzielonych przez zamawiającego, a zatem nie można przyjąć, iż spotkania autorskie uczyniły z zainteresowanej twórcę dzieła. Czym innym jest autorstwo samego dzieła w postaci książki, artykułu, publikacji, etc., a czym innym spotkanie autorskie realizowane na temat takiego dzieła, według wskazań zamawiającego. Analiza spornej umowy nie pozostawia wątpliwości, że jest to umowa o świadczenie usług, polegających na przygotowaniu i przeprowadzeniu spotkań autorskich – jak należy przyjąć – z zakresu tematyki będącej domeną autora. Chodzi więc o przeprowadzenie prelekcji, których celem jest zaznajomienie słuchaczy z tą tematyką. Innymi słowy, zainteresowana zobowiązała się do przekazania słuchaczom określonych informacji z zakresu tematyki będącej jej domeną, a pozostającej w kręgu zainteresowania zamawiającego, co w praktyce oznacza, że przyjęła do realizacji usługę, której treścią były określone czynności zmierzające w istocie do przekazania wiedzy, to zaś nie może być kwalifikowane w kategoriach dzieła jako utworu. W przypadku spotkań autorskich, nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejś konkretnej postaci dzieła. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać słuchaczom. Poziom wiedzy uczestników takich spotkań po ich przeprowadzeniu nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem. W konsekwencji uprawniona jest ocena, że zawarta pomiędzy stronami umowa nie przewidywała określonego rezultatu w postaci zindywidualizowanego dzieła, w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Co do zasady – spotkanie autorskie "odrywa się" od dzieła (książki, artykułu, publikacji, etc.), które jest powodem takiego spotkania, z kolei samo autorstwo spotkania organizowanego przez zamawiającego nie nada takiemu spotkaniu przymiotu dzieła. Za dzieło nie można również uznać przygotowanego wcześniej konspektu, który służył przeprowadzeniu czynności w ramach zawartej umowy starannego działania, wszak stanowił on jedynie środek przekazu, pozwalający na lepsze i efektywniejsze urzeczywistnienie celu samej umowy. W tym zakresie w orzecznictwie ukształtował się pogląd, że nawet realizowaniu wykładów w formie lektoratów z języka obcego nie można przypisać cechy umowy o dzieło (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 24 czerwca 2014 r. o sygn. akt II GSK 936/13, publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl). Stanowisko strony skarżącej stanowi jedynie polemikę z oceną dokonaną przez organy NFZ, przy czym jej skutecznie nie podważa w sposób, który uzasadniałby wyeliminowanie zaskarżonej decyzji z obrotu prawnego. Sąd nie zgadza się z zarzutem naruszenia art. 65 § 2 kc, bowiem istotnie w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy, o których mowa w tym przepisie, nie mogą służyć obchodzeniu prawa, w tym przypadku regulacji dotyczących obowiązku odprowadzania składki na ubezpieczenie zdrowotne. Zainteresowana zawarła ze skarżącą umowę, z której nie wynika, by zobowiązała się w niej do wykonania ściśle określonego utworu – dzieła. Zobowiązanie dotyczy bowiem przygotowania i przeprowadzenia z należytą starannością spotkań autorskich, które w świetle zawartej umowy – jak już zostało zaznaczone – należy kwalifikować w kategoriach świadczenia usług. Natomiast badanie intencji umawiających się stron winno mieć miejsce jedynie wówczas, gdy treść umowy budzi wątpliwości interpretacyjne. Tymczasem w rozpoznawanej sprawie zarówno jej przedmiot, treść, jak i cel, takich wątpliwości nie powodują, gdyż zainteresowana przyjęła na siebie obowiązek wykonania określonych czynności składających się na proces przekazania wiedzy i informacji w ramach organizowanych przez zamawiającego prelekcji (spotkań autorskich). Orzekające w sprawie organy NFZ w pełni zasadnie przyjęły, że kwestionowana umowa nie jest umową o dzieło, lecz umową o świadczenie usług, do której mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Zgodnie z brzmieniem art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 1442 ze zm.), obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Natomiast w myśl art. 13 pkt 2 ww. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu podlegają osoby wykonujące pracę nakładczą oraz zleceniobiorcy – od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy. Pozycja zleceniobiorcy w polskim systemie ubezpieczeniowym jest zbliżona do statusu pracownika. Jeśli pracownik osiąga przychód podlegający opodatkowaniu, to podlega także obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Skoro zainteresowana osiągnęła przychód podlegający opodatkowaniu z tytułu zawartej umowy o świadczenie usług, mylnie nazwanej umową "o dzieło", to podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Przyjmując zamówienie, zobowiązała się jedynie do starannego przeprowadzenia prelekcji (spotkań autorskich), nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat, co de facto oznacza, że takiego rezultatu zawarta umowa w ogóle nie przewidywała. Tak ukształtowane zobowiązanie nie ma cech (essentialia negotii) umowy o dzieło. Oczekiwania stron, towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umowy, nazwanej przez nie "umową o dzieło", mogły się zmaterializować wyłącznie jako elementy umowy o świadczenie usług, do której to umowy mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego (art. 750 kc) dotyczące zlecenia. Sąd podzielił ocenę organu, że wolą stron przedmiotowej umowy było świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła, gdyż to nie wynik, a określone działania i czynności były znamienne dla realizacji umowy. Istotne jest przy tym, że rezultat umowy, nazwanej "umową o dzieło", nie mógł być poddany sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Dokonana przez organy NFZ ocena materiału dowodowego pod kątem rzeczywistego charakteru spornej umowy nie wskazuje na naruszenie przepisów prawa materialnego i przepisów procesowych, a wprost przeciwnie – jest prawidłowa i znajduje oparcie w utrwalonym orzecznictwie Sądu Najwyższego. Należy bowiem podkreślić, że w najnowszym orzecznictwie obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące zlecenia, przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r. o sygn. akt II UK 402/12 (publ. http://sn/sites/orzecznictwo). Sąd ten stwierdził mianowicie, że umowę o dzieło zdefiniowano jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 kc). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wad (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r. o sygn. akt IV CKN 152/00, publ. OSNC 2001 nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą, być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne – art. 734 § 1 kc), jak i dla umów o świadczenie usług, nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne – art. 750 kc). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 kc), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r. o sygn. akt II UK 60/12, niepubl.). Sąd rozpoznający niniejszą sprawę w pełni podziela prezentowane stanowisko Sądu Najwyższego, przyjmując, że znajduje ono zastosowanie w omawianym przypadku i potwierdza prawidłowość rozstrzygnięć podjętych w sprawie, w szczególności pod kątem dokonanej wykładni prawa materialnego. Zainteresowana, przyjmując zamówienie, zobowiązała się do przeprowadzenia spotkań autorskich, a więc do podjęcia czynności, które nie mają cech umowy o dzieło. Wykonanie określonych czynności, bez względu na to, jaki rezultat czynności te przyniosą, charakteryzuje umowy o świadczenie usług. Jednocześnie nawet sam fakt przeprowadzenia i odbycia przedmiotowych spotkań przy użyciu opracowanego wcześniej konspektu nie stanowi rezultatu, w rozumieniu art. 627 kc, bowiem takiemu zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialia negotii) umowy o dzieło, o czym była mowa wyżej (por. wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 listopada 2012 r. o sygn. akt II GSK 1902/12, z dnia 24 czerwca 2014 r. o sygn. akt II GSK 683/13, publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl). Brak jest więc jakichkolwiek usprawiedliwionych podstaw, aby podważać zasadność i prawidłowość stanowiska Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Zaskarżona decyzja zawiera wszystkie elementy wymagane art. 107 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 267 ze zm.), w szczególności decyzja zawiera uzasadnienie prawne i faktyczne skonstruowane zgodnie z przepisem art. 107 § 3 kpa. Stan faktyczny opisany w decyzji nie wymagał czynienia dodatkowych ustaleń. Natomiast w uzasadnieniu prawnym przytoczono przepisy prawa i wyjaśniono podstawy prawne decyzji. Z kolei sam fakt, że stanowisko orzekających organów jest odmienne od stanowiska skarżącej, nie przesądza o tym, iż w sprawie doszło do naruszenia obowiązujących przepisów. Przedstawionej oceny Sądu nie zmienia powoływane w skardze orzecznictwo Sądu Okręgowego w O. IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, który to Sąd w załączonym do skargi wyroku z dnia [...] kwietnia 2014 r. o sygn. akt [...] – jak wskazuje strona skarżąca – odmiennie, niż orzekające w sprawie organy NFZ, kwalifikuje umowy dotyczące przeprowadzania spotkań autorskich. Jak już zostało wyjaśnione, spotkanie autorskie w swej istocie "odrywa się" od samego dzieła (książki, artykułu, publikacji, etc.), które jest powodem takiego spotkania, natomiast samo autorstwo dzieła w postaci książki, artykułu, publikacji, etc. nie nada organizowanym przez zamawiającego spotkaniom z udziałem autora waloru i charakteru dzieł. Realizacja tego rodzaju spotkań pozostaje więc w sferze świadczenia usług. Autor, spotykając się ze słuchaczami i przekazując im określone informacje, świadczy usługę względem zamawiającego na jego zlecenie. Kwestionowana umowa nie jest zatem umową rezultatu, lecz umową starannego działania. W takim stanie rzeczy, podjęte w sprawie decyzje należy uznać za prawidłowe, zaś zarzuty podniesione w skardze za nieuzasadnione. Sąd nie dopatrzył się w działaniach organów obu instancji uchybień, zarówno przy ustaleniu stanu faktycznego sprawy, jak i jego ocenie w świetle obowiązującego prawa, co oznacza, że Sąd nie stwierdził takich jego naruszeń, które skutkowałyby koniecznością uwzględnienia skargi. Uznając zatem skargę za nieuzasadnioną, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, mając za podstawę art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 270 ze zm.), orzekł, jak w sentencji wyroku.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 14.07.2026. · Źródło