II GSK 2954/15
WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2017-03-10
Skład orzekający: Mirosław Trzecki, Anna Robotowska, Stefan Kowalczyk
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy umowa nazwana umową o dzieło, której przedmiotem jest prowadzenie zajęć dydaktycznych i wypromowanie studentów, podlega kwalifikacji jako umowa o świadczenie usług, a w konsekwencji czy osoba wykonująca takie czynności podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?Ratio decidendi
Umowa nazwana umową o dzieło, której przedmiotem jest prowadzenie zajęć dydaktycznych i wypromowanie studentów, nie jest umową o dzieło w rozumieniu Kodeksu cywilnego, lecz umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu. W związku z tym osoba wykonująca takie czynności podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Kluczowe jest rozróżnienie między umową o dzieło (wymagającą konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu) a umową zlecenia lub o świadczenie usług (opartą na starannym działaniu).Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła kwalifikacji umowy zawartej między uczelnią (skarżącą) a W. D. jako umowy o dzieło lub umowy o świadczenie usług w celu ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. W. D. wykonywała czynności polegające na prowadzeniu zajęć w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowaniu studentów. Organy NFZ oraz Sąd I instancji uznały, że umowa ta, mimo nazwy, miała charakter umowy o świadczenie usług, a nie umowy o dzieło, co skutkowało obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego. Skarżąca wniosła skargę kasacyjną, kwestionując tę kwalifikację.Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną.Pełny tekst orzeczenia
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący sędzia NSA Mirosław Trzecki (spr.) sędzia NSA Anna Robotowska sędzia del. WSA Stefan Kowalczyk Protokolant Anna Ważbińska-Dudzińska po rozpoznaniu w dniu 10 marca 2017 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej P. w W. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 21 kwietnia 2015 r. sygn. akt VI SA/Wa 2892/14 w sprawie ze skargi P. w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] czerwca 2014 r. nr [...] w przedmiocie stwierdzenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego 1. oddala skargę kasacyjną; 2. zasądza od P. w W. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 180 (sto osiemdziesiąt) złotych tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.
Wyrokiem z 21 kwietnia 2015 r., sygn. akt VI SA/Wa 2892/14, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę P. w W. (dalej: P.) na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z [...] czerwca 2014 r. w przedmiocie stwierdzenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Sąd I instancji orzekał w następującym stanie sprawy:
Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Warszawie pismem z [...] września 2013 r. wystąpił do Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z wnioskiem o rozpatrzenie sprawy w zakresie objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym W. D. z tytułu umów o świadczenie usług z dnia [...] października 2010 r. zawartej do [...] marca 2011 r., z dnia [...] lutego 2011 r. zawartej do [...] września 2011 r. i z dnia [...] września 2011 r. zawartej do [...] lipca 2011 r. z płatnikiem składek, tj. skarżącą, nazwanych umowami o dzieło.
Zgodnie z ustaleniami zawartymi w protokole kontroli z dnia [...] kwietnia 2013 r., skarżąca zawarła umowy o dzieło autorskie z przeniesieniem praw autorskich z W. D., których przedmiotem były "zajęcia w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów drugiego stopnia".
Dyrektor Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia decyzją z [...] października 2013 r., stwierdził, że W. D. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania umów cywilnoprawnych zawartych ze skarżącą w następujących okresach: od dnia [...] października 2010 r. do dnia [...] marca 2011 r. (na podstawie umowy z dnia [...] października 2010 r. nr [...]), w dniu [...] lipca 2011 r. (na podstawie umowy z dnia [...] września 2011 r., nr [...]) oraz od dnia [...] lutego 2011 r. do dnia [...] września 2011 r. (na podstawie umowy z dnia [...] lutego 2011 r. nr [...]).
Po rozpatrzeniu odwołania P., decyzją z [...] czerwca 2014 r. Prezes NFZ utrzymał w mocy powyższą decyzję.
Prezes NFZ stwierdził, że powyżej podpisane umowy nie miały charakteru umowy o dzieło, albowiem dziełem w myśl przepisów ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2016 r., poz. 380; dalej k.c.) nie może być świadczenie usług dydaktycznych. Przedmiotem działania W. D. był cały proces dydaktyczny, na który składało się przeprowadzenie "zajęć w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów drugiego stopnia", a ewentualne przygotowane materiały (np. w formie sylabusów, konspektów, prezentacji elektronicznych) stanowiły jedynie pomoc naukową, mającą na celu prawidłowe zrealizowanie wykładu. W ocenie organu odwoławczego opracowane materiały, jakkolwiek urzeczywistnione, stanowiły jedynie środek przekazu pozwalający "lepiej", "efektywniej" urzeczywistnić cel zawartej umowy poprzez przeprowadzenie ww. zajęć. Podobnie również "fakt przeprowadzenia ankiety ewaluacyjne, w ramach których uczestnicy wykładu oceniają jego formę, jego poziom naukowy, sposób prowadzenia, etc.", trudno uznać za samoistny rezultat umowy (dzieło), a jedynie za środek, który ma zapewnić przeprowadzenie nauczania na określonym poziomie.
Zdaniem organu oznacza to, że celem zawartych umów było przekazanie wiedzy studentom/kursantom i ich wyedukowanie. Sam wykład stanowił jedynie "środek do celu", jakim jest edukacja studentów/kursantów.
W ocenie organu wykonywanie przez W. D. zawartych ze skarżącą umów było ciągiem określonych czynności starannego działania zmierzającego do osiągnięcia skutku w postaci nauczenia/wytłumaczenia zagadnień związanych z wykładaną materią. Tym samym zawarte umowy były umowami o świadczeniu usług dydaktycznych polegających na przeprowadzeniu "zajęć w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowania studentów drugiego stopnia".
Prezes NFZ uznał, że umowy zawarte pomiędzy W. D. a stroną nie noszą znamion umowy o dzieło, gdyż nie zobowiązywały zleceniobiorcy do wykonania ściśle określonego wytworu – dzieła.
WSA w Warszawie oddalił skargę P. na powyższą decyzję.
WSA stwierdził, że istota sprawy sprowadza się do zweryfikowania stanowiska skarżącej i udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy w zaistniałym stanie faktycznym W. D. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartej umowy.
Zdaniem WSA przeprowadzenie zajęć ze studentami w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowanie studentów drugiego stopnia, mimo tego, że zostały objęte umową, nazwaną umową o dzieło, wskazuje na świadczenie usług, bowiem w umowie o dzieło winien być z góry określony rezultat. Tymczasem w przedmiotowej umowie zawarte są obowiązki zainteresowanej, które wiążą się z realizacją umowy w ramach starannego działania, co wprost wynika z jej treści. Wobec tego WSA uznał zarzut naruszenia art. 65 § 1 i 2 k.c. za nietrafny, skoro treść umowy wyraźnie ujawnia rzeczywistą wolę stron. Samo nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza jeszcze o jej rzeczywistym charakterze, bowiem elementem przedmiotowo istotnym było działanie z należytą starannością w celu osiągnięcia skutku, a tego rodzaju zastrzeżenie właściwe jest umowom o świadczenie usług.
Sąd uznał, że celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, natomiast opracowane przez zainteresowaną materiały stanowiły jedynie środek przekazu, pozwalający lepiej i efektywniej urzeczywistnić ten cel. Z kolei warsztaty (wykłady, ćwiczenia) same w sobie mają stanowić środek do osiągnięcia celu w postaci edukacji studentów/kursantów, co jednak nie oznacza, że w takim przypadku dochodzi do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu, właściwego umowie o dzieło. Czynności wykonywane w ramach przedmiotowej umowy nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny czy niematerialny rezultat, bowiem były one w istocie realizowane w ramach umowy starannego działania, mającej charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Zdaniem Sądu analiza umowy nie pozostawia wątpliwości, że jest to umowa o świadczenie usług, polegających na przeprowadzeniu zajęć dydaktycznych, co oznacza, że uczestniczka postępowania przyjęła do realizacji usługę, której treścią były określone czynności dydaktyczne, składające się na proces nauczania, ten zaś nie może być kwalifikowany w kategoriach dzieła jako utworu.
WSA podkreślił, że w przypadku przeprowadzenia określonych rodzajów zajęć dla studentów, nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejś konkretnej postaci dzieła. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który ma przekazać posiadaną wiedzę studentom/kursantom. Poziom wiedzy uczestników takich warsztatów po ich przeprowadzeniu nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem. W konsekwencji Sąd uznał za uprawnioną ocenę, że zawarta pomiędzy stronami umowa nie przewidywała określonego rezultatu w postaci zindywidualizowanego dzieła, w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Co do zasady – świadczenie usług dydaktycznych nie może być przedmiotem umowy o dzieło.
Zdaniem WSA usprawiedliwieniem dla stosowanej przez skarżącą praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło z dydaktykami nie może być wynikająca z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. z 2012 r., poz. 572 ze zm.; dalej p.s.w.) zasada autonomii uczelni, ponieważ ta autonomiczność we wszystkich obszarach działania uczelni nie może naruszać przepisów powszechnie obowiązujących, w tym przypadku regulacji dotyczących obowiązku odprowadzania składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Sąd uznał że ze spornej umowy nie wynika, by W. D. zobowiązała się do wykonania ściśle określonego utworu – dzieła, intencje stron były jasne, również przedmiot, treść, jak i cel umowy nie budziły wątpliwości, więc nie było podstaw do ich badania.
Z uwagi na powyższe za bezzasadne Sąd uznał również zarzuty naruszenia art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 267 ze zm.), bowiem orzekające w sprawie organy NFZ w pełni zasadnie przyjęły, że kwestionowana umowa nie jest umową o dzieło, lecz umową o świadczenie usług, do której mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Zdaniem WSA skoro zatem W. D. osiągnęła przychód podlegający opodatkowaniu z tytułu zawartej umowy o świadczenie usług, mylnie nazwanej umową "o dzieło", to podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu, gdyż przyjmując zamówienie zobowiązała się jedynie do starannego przeprowadzenia zajęć (warsztatów) dla studentów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Tak ukształtowane zobowiązanie nie ma cech (essentialia negotii) umowy o dzieło. Oczekiwania stron, towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umowy, nazwanej przez nie "umową o dzieło", mogły się zmaterializować wyłącznie jako elementy umowy o świadczenie usług dydaktycznych, do której to umowy mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego (art. 750 k.c.) dotyczące zlecenia.
WSA uznał, że brak jest jakichkolwiek usprawiedliwionych podstaw, aby podważać zasadność i prawidłowość stanowiska Prezesa NFZ. Zaskarżona decyzja zawiera wszystkie elementy wymagane art. 107 § 1 k.p.a., w szczególności decyzja zawiera uzasadnienie prawne i faktyczne skonstruowane zgodnie z przepisem art. 107 § 3 k.p.a.
Skargę kasacyjną od powyższego wyroku złożyło P., wnosząc o jego uchylenie w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji. Zarzuciła:
1. prawa materialnego poprzez jego błędne zastosowanie polegające na nieuwzględnieniu przy wydawaniu orzeczenia dyspozycji art. 70 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w zw. z art. 4 ust. 1 i 5 p.s.w. poprzez pominięcie konstytucyjnej zasady autonomii szkół wyższych i utrzymanie decyzji pomimo, iż ingeruje ona w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, iż uczelnie wyższe mają wyłączną władzę w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków.
2. prawa materialnego tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2016 r., poz. 718 ze zm.; dalej p.p.s.a.) w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust.1-21 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, pomimo zgodnego zamiaru stron, że przygotowanie i prezentacja utworu naukowego w ramach cyklu autorskich zajęć nie stanowi umowy o dzieło i polega wyłącznie na starannym działaniu, co w konsekwencji skutkowało utrzymaniem w mocy zaskarżonej decyzji, podczas gdy prawidłowo Sąd I instancji powinien uchylić zaskarżoną decyzję;
3. przepisów postępowania tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w zw. z art. 7, 77 § 1 oraz 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 8 k.p.a. w zw. z art. 151 p.p.s.a. poprzez brak uchylenia zaskarżonej decyzji w sytuacji, gdy w postępowaniu administracyjnym doszło do naruszenia przepisów procedury mających wpływ na wydanie zaskarżonej decyzji w postaci braku wskazania na podstawie jakich dowodów organ I i II instancji ustalił charakter spornej umowy oraz nie wyjaśnił dlaczego nie dał wiary wyjaśnieniom stron, które zgodnie oświadczyły co do ich zamiaru towarzyszącemu zawieraniu umowy, a także co charakteru i celu umowy. Pomimo powyższych uchybień sąd oddalił skargę pomimo, iż stosownie do treści art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. decyzja ta winna podlegać uchyleniu. Powyższe naruszenie w konsekwencji skutkowało uznaniem umowy zawartej pomiędzy uczelnią a dydaktykiem za umowę stanowiącą podstawę do objęcia dydaktyka ubezpieczeniem zdrowotnym podczas gdy umowa o dzieło dydaktyczne zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach.
W uzasadnieniu przedstawiono argumenty na poparcie zarzutów.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
Skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie.
Na wstępie przypomnienia wymaga, że zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania, o której mowa w § 2 tego przepisu, a która w niniejszej sprawie nie występuje. Skargę kasacyjną, w granicach której operuje Naczelny Sąd Administracyjny, zgodnie z art. 174 p.p.s.a., można oprzeć na podstawie naruszenia prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie lub na podstawie naruszenia przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy.
W sytuacji gdy zarzuty skargi kasacyjnej opierają się na obu podstawach wskazanych w art. 174 p.p.s.a., NSA w pierwszej kolejności powinien rozpoznać zarzuty naruszenia przepisów postępowania, ponieważ dopiero po stwierdzeniu, że stan faktyczny został ustalony prawidłowo możliwe jest dokonanie kontroli zastosowanych do niego przepisów prawa materialnego. Jednak na gruncie niniejszej sprawy w celu poprawnego przeprowadzenia kontroli rozstrzygnięcia Sądu I instancji, ocena zasadności zarzutów skargi kasacyjnej powinna zostać poprzedzona krótką charakterystyką umowy o dzieło i umowy zlecenia, która pozwoli na ustalenie, czy stan faktyczny sprawy został prawidłowo zebrany przez organ i zaakceptowany przez Sąd I instancji.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego stanowisko P., że sporna umowa stanowi umowę o dzieło, nie jest trafne.
Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. Stosownie do art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający.
Podkreślenia wymaga, że przy rozstrzyganiu o podleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego o charakterze umowy, na podstawie której wykonywana jest praca, nie przesądza nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot.
Zgodnie z art. 734 § 1 k.c. przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, pozostające poza zakresem obowiązków świadczącego. Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391).
Z kolei umowa zlecenia jest umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. W myśl art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W związku z tym ustalenie, że konkretna umowa jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami" rodzi obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu.
Jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 26 stycznia 2006 r., sygn. akt III AUa 1700/05).
Wobec powyższego, w sytuacji gdy w rozpoznawanej sprawie przedmiotem umowy było przeprowadzenie zajęć seminaryjnych oraz wypromowanie studentów drugiego stopnia, nie budzi wątpliwości, że jej wykonanie przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do nauczenia/ wytłumaczenia studentom zagadnień związanych z wykładaną materią, jednak bez gwarancji stworzenia pracy magisterskiej przez uczestników seminarium czy też uzyskania określonej wiedzy. Wykonująca umowę nie miała żadnego wpływu na to, czy uczestnicy seminarium nabędą wykładaną wiedzę, a także na to, czy faktycznie stworzą i obronią pracę magisterską, a osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą seminarium nie było osiągnięcie rezultatu, w postaci zagwarantowania, że słuchacze nauczą się wykładanej materii, a także napiszą i obronią prace magisterskie, gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny. Przyjmująca zamówienie mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności – prawidłowego przeprowadzenia zajęć w ramach seminarium, udzielenia niezbędnych konsultacji w celu stworzenia przez słuchaczy seminarium pracy magisterskiej. Jednak W. D. nie przyjęła na siebie odpowiedzialności za rezultat seminarium, tj. napisanie przez studentów i obronę pracy magisterskiej. Poziom osiągniętej wiedzy przez studentów i pracy magisterskiej, a także stopień jej przygotowania przez uczestników seminarium nie mogą być oceniane i traktowane jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c.
Dodać należy, że na tle sprawy dotyczącej cyklicznych zajęć dydaktycznych z języka obcego, a więc w zbliżonym stanie faktycznym, Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 19 czerwca 2013 r. sygn. akt III AUa 1511/12, uznał, że w przypadku przeprowadzenia cyklu zajęć dydaktycznych z języka obcego nie występuje żaden rezultat uwidoczniony w jakiejkolwiek postaci materialnej lub niematerialnej. Nie ma także podstaw do konstruowania ewentualnej odpowiedzialności za wady "dzieła". Wykładowca nie może bowiem zobowiązać się do tego, że jego uczeń z całą pewnością opanuje przekazywane zagadnienia na zakładanym poziomie, gdyż jest to kwestia indywidualnych zdolności, ambicji i wysiłku każdego słuchacza. Praca wykładowcy polega na starannym działaniu, aby stosownie do założeń programowych przekazać określony zasób wiedzy uczestnikom kursu, motywować ich do nauki, sprawdzać postępy itp. Poziom opanowania materiału i umiejętności uczestników kursów w żadnym razie nie stanowi rezultatu w znaczeniu art. 627 k.c. Nadto liczba wykonywanych godzin zajęć nadaje im charakter czynności powtarzalnych. Oczywistym jest przy tym, że na każdym kursie dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia konwersacji itp. jest zindywidualizowany przez wykładowcę, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, przedstawione stanowisko znajduje zastosowanie w stanie faktycznym rozpoznawanej sprawy. Istnieje bowiem daleko idące podobieństwo w zakresie obowiązków lektora prowadzącego cykliczne zajęcia dydaktyczne z języka obcego i nauczyciela akademickiego prowadzącego seminarium dyplomowe dla studentów drugiego stopnia. W obu przypadkach przedmiotem świadczenia jest próba przekazania określonej wiedzy, a nie osiągnięcie rezultatu w postaci nabycia przez słuchaczy konkretnych umiejętności.
Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w sprawie dotyczącej podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu, rentowemu i wypadkowemu emerytowanego profesora wyższej uczelni, wykonującego pracę na podstawie umowy nazwanej umową o dzieło, której przedmiotem było przygotowanie i prowadzenie zajęć dydaktycznych objętych planem studiów (wyrok z 10 maja 2016 r. sygn. akt II UK 217/15). Sąd Najwyższy stwierdził, że przedmiot umowy nie charakteryzuje się wymaganą cechą indywidualizującą utwór (dzieło) przede wszystkim dlatego, że nie konkretyzuje tematu poszczególnych wykładów. Zainteresowany został zobowiązany do przekazywania wiedzy w formie wykładów, ćwiczeń i warsztatów z danej dziedziny nauki w zakresie wynikającym z umowy, taka zaś forma prowadzenia zajęć edukacyjnych nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło, gdyż jest także zwykle stosowana przez osoby nauczające na podstawie umowy o pracę czy umowy o świadczenie usług. Z określonego celu umowy (edukacja studentów) nie mógł wynikać obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Chodziło więc o wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. W konsekwencji przedmiotem umów była określona czynność (czynności), a nie jej wynik, co przesądzało o ich kwalifikacji jako umów starannego działania - umów o świadczenie usług. Sąd Najwyższy uznał, że wykładnia systemowa przepisów ubezpieczeniowych skorelowana z analizą art. 627 k.c. oraz art. 750 k.c. w związku z art. 734 k.c. prowadzi do wniosku, że umowa dotycząca jednorazowego wykładu lub wykładu przeprowadzonego w czasie krótkotrwałego szkolenia może być przedmiotem umówionego dzieła, jeżeli dotyczy ściśle określonego tematu, a warunki umowy poddają się weryfikacji. Wykłady prowadzone w dłuższym okresie mogą być przedmiotem umowy o dzieło, jeżeli mają autorski charakter i zostaną ucieleśnione na przykład w postaci utworu audio-wizualnego.
Odnosząc stanowisko Sądu Najwyższego do stanu rozpoznawanej sprawy, należy zauważyć, że nie został spełniony żaden z wymienionych ostatnio warunków pozwalających na przyjęcie, że seminarium dyplomowe było przeprowadzone w wykonaniu zawarcia umowy o dzieło.
Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że stosunek zobowiązaniowy łączący skarżącego i W. D. należy traktować jako umowę o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.). Umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie seminarium dyplomowego i wypromowanie studentów drugiego stopnia, niezależnie od tego jak umowę tę nazwały jej strony, należało bowiem oceniać z uwzględnieniem jej charakteru i istoty.
Naczelny Sąd Administracyjny w pełni akceptuje również stanowisko wyrażone przez Sąd I instancji, że w niniejszej sprawie nie została naruszona zasada autonomii uczelni wyższych, określona w art. 70 ust. 5 Konstytucji i w art. 4 p.s.w. Odnosi się ona bowiem do wewnętrznych spraw uczelni, takich jak regulamin studiów, regulamin przyznawania stypendiów etc. Szkoła wyższa nie może, powołując się na tę zasadę, nie stosować się do przepisów powszechnie obowiązujących, w tym w zakresie kodeksu cywilnego i ustawy o świadczeniach.
Zdaniem NSA Sąd I instancji słusznie uznał również, że w sprawie nie doszło do naruszenia przepisów postępowania. Przeprowadzone przez organy administracji postępowanie dowodowe odpowiadało normom wynikającym z art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a., a dokonane ustalenia znalazły odzwierciedlenie w odpowiednio sformułowanej i uzasadnionej decyzji. NSA stwierdza, że zebrane w toku postępowania administracyjnego materiały dowodowe pozwalały na ocenę charakteru spornej umowy. Ponadto, postępowanie było prowadzone w poszanowaniu zasady zaufania wynikającej z art. 8 k.p.a. Wobec tego Sąd I instancji nie naruszył art. 145 § 1 pkt 1 lit. c p.p.s.a. w związku z art. 151 p.p.s.a., ponieważ nie było podstaw do uwzględnienia skargi.
Mając powyższe na uwadze, Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 p.p.s.a., orzekł jak w sentencji.
O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 14.07.2026. · Źródło