II GSK 1418/16

WyrokNaczelny Sąd Administracyjny2017-03-10

Skład orzekający: Mirosław Trzecki, Anna Robotowska, Stefan Kowalczyk

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa o przeprowadzenie cyklu wykładów, konwersatoriów i seminarium dyplomowego, nazwana przez strony umową o dzieło, podlega kwalifikacji jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, w kontekście obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Umowa o przeprowadzenie cyklu wykładów, konwersatoriów i seminarium dyplomowego, niezależnie od nazwy nadanej przez strony, powinna być kwalifikowana jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, a nie umowa o dzieło. Kluczowe jest to, że tego rodzaju działalność polega na starannym działaniu w celu przekazania wiedzy, a nie na osiągnięciu konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, który mógłby być przedmiotem rękojmi za wady. W związku z tym, osoba wykonująca takie czynności podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego J. B. z tytułu umów cywilnoprawnych zawartych z [A.] w W. Organy administracji oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny uznały, że umowy nazwane przez strony umowami o dzieło, których przedmiotem było przeprowadzenie cyklu zajęć dydaktycznych, w rzeczywistości miały charakter umów o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. Skarżąca wniosła skargę kasacyjną, kwestionując tę kwalifikację prawną i podnosząc zarzuty naruszenia prawa materialnego i procesowego.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną i zasądzono od skarżącej na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia koszty postępowania kasacyjnego.

Pełny tekst orzeczenia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący sędzia NSA Mirosław Trzecki sędzia NSA Anna Robotowska (spr.) sędzia del. WSA Stefan Kowalczyk Protokolant Anna Ważbińska-Dudzińska po rozpoznaniu w dniu 10 marca 2017 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej [A.] w W. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 13 listopada 2015 r. sygn. akt VI SA/Wa 1760/15 w sprawie ze skargi [A.] w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] kwietnia 2015 r. nr [...] w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego 1. oddala skargę kasacyjną; 2. zasądza od [A.] w W. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 360 (trzysta sześćdziesiąt) złotych tytułem kosztów postępowania kasacyjnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, objętym skargą kasacyjną wyrokiem z 13 listopada 2015 r., oddalił skargę [A.] w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] kwietnia 2015 r. nr [...] w przedmiocie stwierdzenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. I Sąd pierwszej instancji orzekał w następującym stanie sprawy: Zakład Ubezpieczeń Społecznych I Oddział w Warszawie (ZUS) pismem z dnia [...] września 2013 r. zwrócił się do Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) o rozpatrzenie sprawy dotyczącej objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym J. B. (dalej: uczestnik postępowania) z tytułu wykonywania umów cywilnoprawnych zawartych z [A.] w W. (dalej: skarżąca). Decyzją z dnia [...] marca 2014 r. Dyrektor [...] Oddziału Wojewódzkiego NFZ stwierdził, że J. B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wyżej wskazanych umów cywilnoprawnych w okresie od [...] października 2010 r. do [...] września 2011 r. Zaskarżoną decyzją z dnia [...] kwietnia 2015 r. Prezes NFZ, działając na podstawie art. 102 ust. 5 pkt 24 w związku z art. 109 ust. 5 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e/ ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2015 r., poz. 581, ze zm.) w skrócie: ustawa o świadczeniach oraz art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jedn. Dz. U. z 2013 r., poz. 267, ze zm.) w skrócie: k.p.a., utrzymał w mocy decyzję organu pierwszej instancji. W uzasadnieniu organ odwoławczy wskazał, że z przedłożonych kopii umów o dzieło wynika, że J. B. zobowiązała się do wykonania wykładów z pedagogiki pracy, edukacji zdrowotnej, edukacji i promocji zdrowia, wykonania konserwatorium z edukacji zdrowotnej oraz wykonania seminarium dyplomowego w okresie i ilości godzin określonych w umowach. Powołując się na treść art. 3531 oraz art. 58 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (tekst jedn. Dz. U. z 2014 r., poz. 121) w skrócie: k.c., organ wyjaśnił, że nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza o jej charakterze. Prezes NFZ wyjaśnił, że przy tego rodzaju pracy trudno mówić, że polegała ona na dostarczeniu określonych wyników swojej pracy w postaci dzieła (w myśl przepisów o umowie o dzieło zawartych w k.c.) zwłaszcza, że w orzecznictwie podkreśla się, iż dzieło powinno mieć byt samoistny i niezależny od działania wykonawcy oraz możliwość uzyskania samodzielnej wartości w obrocie. Sama nazwa umowy nie przesądza zatem o jej charakterze. Oceniając charakter zawartych przez strony umów organ, uwzględnił przepisy art. 627-646 i art. 734-750 k.c. oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego i stwierdził, że sporne umowy nie miały charakteru umowy o dzieło, ponieważ dziełem nie może być świadczenie usług dydaktycznych. W ocenie organu, zadania niepublicznej uczelni wyższej wskazują, iż celem zawartych umów było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, a wykład stanowił jedynie "środek do celu" jakim była edukacja studentów/kursantów. Prezes NFZ wyjaśnił, że umowa zlecenia jest przykładem umowy starannego działania, podczas gdy umowa o dzieło jest umową rezultatu. W ocenianych umowach żadne konkretne dzieło nie zostało oznaczone. Ponadto nauczanie w szkole ma zawsze charakter pracy wychowawczo-pedagogicznej, której nie można wykonywać w ramach umowy o dzieło, gdyż nie prowadzi do dającego się sprecyzować dzieła – nie można bowiem określić rezultatu w postaci nauczenia, jako konkretnego, ściśle określonego dzieła. Wobec powyższego Prezes NFZ uznał, że we wskazanym okresie J. B. podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu umów, do których mają zastosowanie przepisy o zleceniu. Nie zgadzając się z powyższym rozstrzygnięciem skarżąca wniosła skargę domagając się uchylenia zaskarżonej decyzji oraz zasądzenia kosztów. Powtórzyła zarzuty i argumentację zawartą w odwołaniu od decyzji organu pierwszej instancji. W odpowiedzi na skargę organ odwoławczy wniósł o jej oddalenie, podtrzymując dotychczasowe stanowisko w sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, działając na podstawie art. 151 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (tekst jedn. Dz. U. z 2012 r., poz. 270) w skrócie: p.p.s.a., oddalił skargę wskazując, że kwestią sporną w sprawie jest to, czy umowy zawarte pomiędzy skarżącą – płatnikiem, a uczestnikiem postępowania, były umowami o dzieło, jak nazwały ją strony, czy też innymi umowami o świadczenie usług, do których – zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, zastosowanie winny mieć przepisy dotyczące zlecenia. WSA uznał za uprawnioną ocenę organu, że będąca przedmiotem oceny umowa nie przewidywała określonego rezultatu w postaci zindywidualizowanego dzieła, w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Sąd pierwszej instancji przypomniał, że zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e/ ustawy o świadczeniach obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, lub osobami z nimi współpracującymi. Ze sprawy wynika, że J. B. zawarła ze skarżącą umowy, których przedmiotem było przeprowadzenie cyklu zajęć dydaktycznych ze studentami. Dzieło to miało być również utworem, w rozumieniu przepisów prawa autorskiego, i zostać wykonane osobiście z należytą starannością. Zdaniem Sądu pierwszej instancji analiza umów nie pozostawia wątpliwości, że są to umowy o świadczenie usług, polegających na przeprowadzeniu zajęć dydaktycznych, których celem jest uzyskanie, uzupełnienie lub doskonalenie umiejętności i kwalifikacji przez osoby uczestniczące w zajęciach. Innymi słowy, uczestnik postępowania zobowiązał się do przekazania słuchaczom określonych informacji z zakresu tematyki objętej umowami, co w praktyce oznacza, że przyjął do realizacji usługę, której treścią były określone czynności dydaktyczne, składające się na proces nauczania, ten zaś nie może być kwalifikowany w kategoriach dzieła jako utworu. W przypadku przeprowadzenia określonych rodzajów zajęć dla studentów, nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejś konkretnej postaci dzieła. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać studentom/kursantom. WSA podzielił stanowisko Sądu Najwyższego, że wykonanie określonych czynności dydaktycznych, bez względu na to, jaki rezultat czynności one przyniosą, charakteryzuje umowy o świadczenie usług. Jednocześnie nawet sam fakt przeprowadzenia i odbycia przedmiotowych wykładów czy seminariów przy użyciu opracowanych wcześniej materiałów nie stanowi rezultatu w rozumieniu art. 627 k.c., bowiem takiemu zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialia negotii) umowy o dzieło. A zatem niezależnie od tego, jak strony nazwały umowę, była to umowa o świadczenie usług, tj. umowa zlecenia. Sąd nie dopatrzył się w działaniach organów obu instancji uchybień, zarówno przy ustaleniu stanu faktycznego sprawy, jak i jego ocenie w świetle obowiązującego prawa. II Skargę kasacyjną od powyższego wyroku złożyła [A.] w W., zaskarżając go w całości i zarzucając mu na podstawie art. 174 pkt 1 i 2 p.p.s.a. naruszenie: 1. prawa materialnego poprzez jego błędne zastosowanie polegające na nieuwzględnieniu przy wydawaniu orzeczenia dyspozycji art. 70 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w zw. z art. 4 ust. 1 i 5 ustawy z 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (tekst jedn. Dz. U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.) w skrócie: u.o.s.w. poprzez pominięcie konstytucyjnej zasady autonomii szkół wyższych i utrzymanie decyzji pomimo, iż ingeruje ona w proces zatrudniania nauczycieli akademickich pomimo, iż uczelnie wyższe sprawują wyłączne władztwo w tym zakresie i brak jest zakazów zatrudniania nauczycieli na podstawie umów o dzieło dydaktyczne, a organy orzekające nie wskazały podstawy materialnoprawnej stanowiącej podstawę do ingerencji tychże organów w sferę autonomii uczelni i ograniczanie zasady swobody wyboru zatrudniania dydaktyków; 2. prawa materialnego, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. a/ p.p.s.a. w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust. 1 - 21 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, pomimo zgodnego zamiaru stron, że przygotowanie (wytworzenie) i prezentacja utworu naukowego w ramach cyklu autorskich zajęć nie stanowi umowy o dzieło i polega wyłącznie na starannym działaniu, co w konsekwencji skutkowało utrzymaniem w mocy zaskarżonej decyzji, podczas gdy prawidłowo Sąd pierwszej instancji powinien uchylić zaskarżoną decyzję; 3. przepisów postępowania, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c/ p.p.s.a. w zw. z art. 7, art. 77 § 1 oraz art. 107 § 3 k.p.a. w zw. z art. 8 k.p.a. w zw. z art. 151 p.p.s.a. poprzez brak uchylenia zaskarżonej decyzji w sytuacji, gdy w postępowaniu administracyjnym doszło do naruszenia przepisów procedury mających wpływ na wydanie zaskarżonej decyzji w postaci braku wskazania na podstawie jakich dowodów organ I i II instancji ustalił charakter spornej umowy oraz nie wyjaśnił dlaczego nie dał wiary wyjaśnieniom stron, które zgodnie oświadczyły co do ich zamiaru towarzyszącemu zawieraniu umowy, a także co charakteru i celu umowy. Pomimo powyższych uchybień sąd oddalił skargę pomimo, iż stosownie do treści art. 145 § 1 pkt 1 lit. c/ p.p.s.a. decyzja ta winna podlegać uchyleniu. Powyższe naruszenie w konsekwencji skutkowało uznaniem umowy zawartej pomiędzy uczelnią a dydaktykiem za umowę stanowiącą podstawę do objęcia dydaktyka ubezpieczeniem zdrowotnym podczas, gdy umowa o dzieło dydaktyczne zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach. Podnosząc te zarzuty skarżąca wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji. Prezes NFZ nie udzielił odpowiedzi na skargę kasacyjną. III Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje. Skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie. Na wstępie przypomnienia wymaga, że zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania, o której mowa w § 2 tego przepisu, a która w niniejszej sprawie nie występuje. Istotą sporu w sprawie jest to, czy prawidłowo organy uznały, co następnie zaakceptował Sąd pierwszej instancji, że umowy zawarte pomiędzy skarżącą – płatnikiem a uczestnikiem postępowania, były umowami o dzieło, jak nazwały ją strony, czy też innymi umowami o świadczenie usług, do których – zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego, zastosowanie winny mieć przepisy dotyczące zlecenia. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego stanowisko skarżącej, że sporna umowa stanowi umowę o dzieło, nie jest trafne. Zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. Stosownie do art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego (uczestnika postępowania) i odprowadza zamawiający. Podkreślenia wymaga, że przy rozstrzyganiu o podleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego o charakterze umowy, na podstawie której wykonywana jest praca, nie przesądza nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot. Zgodnie z art. 734 § 1 k.c. przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, pozostające poza zakresem obowiązków świadczącego. Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391). Z kolei umowa zlecenia jest umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. W myśl art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W związku z tym ustalenie, że konkretna umowa jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami" rodzi obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu. Jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 26 stycznia 2006 r., sygn. akt III AUa 1700/05). Wobec powyższego, w sytuacji gdy w rozpoznawanej sprawie przedmiotem umowy było przeprowadzenie: wykładów z pedagogiki pracy, edukacji zdrowotnej, edukacji i promocji zdrowia, konserwatorium z edukacji zdrowotnej oraz seminarium dyplomowego, nie budzi wątpliwości, że jej wykonanie przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, zmierzających do nauczenia, wytłumaczenia studentom zagadnień związanych z wykładaną materią, jednak bez gwarancji stworzenia pracy dyplomowej przez uczestników seminarium, czy też uzyskania określonej wiedzy z wykładanych przedmiotów. Wykonująca umowę nie miała żadnego wpływu na to, czy uczestnicy seminarium nabędą wykładaną wiedzę, a także na to, czy faktycznie stworzą i obronią pracę dyplomową, a osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z prowadzącą wykłady i seminarium nie było osiągnięcie rezultatu, w postaci zagwarantowania, że słuchacze nauczą się wykładanej materii, a także napiszą i obronią prace dyplomowe, gdyż taki rezultat byłby obiektywnie nieosiągalny. Przyjmująca zamówienie mogła jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich czynności – prawidłowego przeprowadzenia zajęć w ramach wykładów, konwersatorium i seminarium, udzielenia niezbędnych konsultacji w celu stworzenia przez słuchaczy seminarium pracy dyplomowej. Jednak J. B. nie przyjęła na siebie odpowiedzialności za rezultat seminarium, tj. napisanie przez studentów i obronę pracy dyplomowej. Poziom osiągniętej przez studentów wiedzy, a także stopień jej przygotowania przez uczestników seminarium nie mogą być oceniane i traktowane jako rezultat w rozumieniu art. 627 k.c. Dodać należy, że na tle sprawy dotyczącej cyklicznych zajęć dydaktycznych z języka obcego, a więc w zbliżonym stanie faktycznym, Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 19 czerwca 2013 r. sygn. akt III AUa 1511/12, uznał że w przypadku przeprowadzenia cyklu zajęć dydaktycznych z języka obcego nie występuje żaden rezultat uwidoczniony w jakiejkolwiek postaci materialnej lub niematerialnej. Nie ma także podstaw do konstruowania ewentualnej odpowiedzialności za wady "dzieła". Wykładowca nie może bowiem zobowiązać się do tego, że jego uczeń z całą pewnością opanuje przekazywane zagadnienia na zakładanym poziomie, gdyż jest to kwestia indywidualnych zdolności, ambicji i wysiłku każdego słuchacza. Praca wykładowcy polega na starannym działaniu, aby stosownie do założeń programowych przekazać określony zasób wiedzy uczestnikom kursu, motywować ich do nauki, sprawdzać postępy itp. Poziom opanowania materiału i umiejętności uczestników kursów w żadnym razie nie stanowi rezultatu w znaczeniu art. 627 k.c. Nadto liczba wykonywanych godzin zajęć nadaje im charakter czynności powtarzalnych. Oczywistym jest przy tym, że na każdym kursie dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia konwersacji itp. jest zindywidualizowany przez wykładowcę, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, przedstawione stanowisko znajduje zastosowanie w stanie faktycznym rozpoznawanej sprawy. Istnieje bowiem daleko idące podobieństwo w zakresie obowiązków lektora prowadzącego cykliczne zajęcia dydaktyczne z języka obcego i nauczyciela akademickiego prowadzącego wykłady, konwersatorium i seminarium dyplomowe dla studentów. W obu przypadkach przedmiotem świadczenia jest próba przekazania określonej wiedzy, a nie osiągnięcie rezultatu w postaci nabycia przez słuchaczy konkretnych umiejętności. Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w sprawie dotyczącej podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu, rentowemu i wypadkowemu emerytowanego profesora wyższej uczelni, wykonującego pracę na podstawie umowy nazwanej umową o dzieło, której przedmiotem było przygotowanie i prowadzenie zajęć dydaktycznych objętych planem studiów (wyrok z 10 maja 2016 r. sygn. akt II UK 217/15). Sąd Najwyższy stwierdził, że przedmiot umowy nie charakteryzuje się wymaganą cechą indywidualizującą utwór (dzieło) przede wszystkim dlatego, że nie konkretyzuje tematu poszczególnych wykładów. Zainteresowany został zobowiązany do przekazywania wiedzy w formie wykładów, ćwiczeń i warsztatów z danej dziedziny nauki w zakresie wynikającym z umowy, taka zaś forma prowadzenia zajęć edukacyjnych nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło, gdyż jest także zwykle stosowana przez osoby nauczające na podstawie umowy o pracę czy umowy o świadczenie usług. Z określonego celu umowy (edukacja studentów) nie mógł wynikać obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Chodziło więc o wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. W konsekwencji, przedmiotem umów była określona czynność (czynności), a nie jej wynik, co przesądzało o ich kwalifikacji jako umów starannego działania – umów o świadczenie usług. Sąd Najwyższy uznał, że wykładnia systemowa przepisów ubezpieczeniowych skorelowana z analizą art. 627 k.c. oraz art. 750 k.c. w związku z art. 734 k.c. prowadzi do wniosku, że umowa dotycząca jednorazowego wykładu lub wykładu przeprowadzonego w czasie krótkotrwałego szkolenia może być przedmiotem umówionego dzieła, jeżeli dotyczy ściśle określonego tematu, a warunki umowy poddają się weryfikacji. Wykłady prowadzone w dłuższym okresie mogą być przedmiotem umowy o dzieło, jeżeli mają autorski charakter i zostaną ucieleśnione na przykład w postaci utworu audio-wizualnego. Odnosząc stanowisko Sądu Najwyższego do stanu rozpoznawanej sprawy, należy zauważyć, że nie został spełniony żaden z wymienionych ostatnio warunków pozwalających na przyjęcie, że wykłady, konwersatorium i seminarium dyplomowe były przeprowadzone w wykonaniu zawartej umowy o dzieło. Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że stosunek zobowiązaniowy łączący skarżącą i J. B. należy traktować jako umowę o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.). Umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie wykładów, konwersatorium i seminarium dyplomowego, niezależnie od tego jak umowę tę nazwały jej strony, należało bowiem oceniać z uwzględnieniem jej charakteru i istoty. Naczelny Sąd Administracyjny w pełni akceptuje również stanowisko wyrażone przez Sąd pierwszej instancji, że w niniejszej sprawie nie została naruszona zasada autonomii uczelni wyższych, określona w art. 70 ust. 5 Konstytucji i w art. 4 u.o.s.w. Odnosi się ona bowiem do wewnętrznych spraw uczelni, takich jak regulamin studiów, regulamin przyznawania stypendiów etc. Szkoła wyższa nie może, powołując się na tę zasadę, nie stosować się do przepisów powszechnie obowiązujących, w tym w zakresie kodeksu cywilnego i ustawy o świadczeniach. Zdaniem NSA Sąd pierwszej instancji słusznie uznał również, że w sprawie nie doszło do naruszenia przepisów postępowania. Przeprowadzone przez organy administracji postępowanie dowodowe odpowiadało normom wynikającym z art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a., a dokonane ustalenia znalazły odzwierciedlenie w odpowiednio sformułowanej i uzasadnionej decyzji. NSA stwierdza, że zebrane w toku postępowania administracyjnego materiały dowodowe pozwalały na ocenę charakteru spornej umowy. Ponadto, postępowanie było prowadzone w poszanowaniu zasady zaufania wynikającej z art. 8 k.p.a. Wobec tego Sąd pierwszej instancji nie naruszył art. 145 § 1 pkt 1 lit. c/ p.p.s.a. w związku z art. 151 p.p.s.a., ponieważ nie było podstaw do uwzględnienia skargi. Mając powyższe na uwadze, Naczelny Sąd Administracyjny, działając na podstawie art. 184 p.p.s.a., orzekł jak w sentencji. O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 p.p.s.a.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 15.07.2026. · Źródło