VI SA/Wa 24/19

WyrokWSA w Warszawie2019-04-12

Skład orzekający: Magdalena Maliszewska, Jakub Linkowski, Tomasz Sałek

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowy nazwane "umową o dzieło", których przedmiotem jest opracowanie scenariusza i prowadzenie spotkania w ramach cyklu dyskusyjnego, mogą być uznane za umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, w kontekście podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu?
Ratio decidendi
Sąd uznał, że umowy, których przedmiotem było opracowanie scenariusza i prowadzenie spotkania w ramach cyklu dyskusyjnego, prawidłowo zostały zakwalifikowane przez organy jako umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, a nie jako umowy o dzieło. Kluczowe dla rozstrzygnięcia było stwierdzenie, że celem tych umów było staranne działanie polegające na przeprowadzeniu spotkania i dyskusji, a nie osiągnięcie konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, który można by zweryfikować pod kątem wad. Wpływ na twórczy charakter dyskusji miały również czynniki zewnętrzne, niezależne od wykonawcy.
Stan faktyczny
Skarżący (płatnik składek) wniósł skargę na decyzję Prezesa NFZ utrzymującą w mocy decyzję organu I instancji, która stwierdzała podleganie przez K.K. obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu w określonych dniach w 2009 roku. Podstawą było uznanie umów zawartych między skarżącym a K.K. za umowy o świadczenie usług (zamiast umowy o dzieło), do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Umowy te dotyczyły opracowania scenariusza i prowadzenia spotkań w ramach cyklu dyskusyjnego "Porozmawiajmy o filmie" w języku angielskim. Skarżący zarzucił organom niewłaściwą kwalifikację prawną umów.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Magdalena Maliszewska Sędziowie Sędzia WSA Jakub Linkowski Sędzia WSA Tomasz Sałek (spr.) Protokolant st. spec. Łukasz Skóra po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 12 kwietnia 2019 r. sprawy ze skargi Z. w S. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] września 2018 r. nr [...] w przedmiocie podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargę Z. w [...] (dalej też jako "skarżący" lub "płatnik składek") wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej też jako "Prezes NFZ" lub "organ odwoławczy") z dnia [...] września 2018 r. nr [...]. Zaskarżoną decyzją organ odwoławczy utrzymał w mocy decyzję Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej też jako "organ I instancji") z dnia [...] marca 2016 r. stwierdzającą, że K.K. (dalej też jako "uczestnik", "wykonawca", "ubezpieczony" lub "zainteresowany") w dniach 27 lutego 2009 roku, 13 marca 2009 roku, 3 kwietnia 2009 roku, 29 maja 2009 roku, 9 czerwca 2009 roku i 11 grudnia 2009 roku, podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, jako osoba wykonująca pracę na podstawie umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, zawartej z płatnikiem składek (Z. w [...]). Podstawę prawną zaskarżonej decyzji stanowił art. 102 ust. 5 pkt 24 w zw. z art. 109 ust. 5 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2018 r. poz. 1510 ze zm., dalej też jako "ustawa o świadczeniach") oraz art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jednolity Dz. U. z 2018 r. poz. 2096 ze zm. — zwanej dalej "k.p.a."). W uzasadnieniu decyzji odwoławczej Prezes NFZ wskazał, że o rozpatrzenie sprawy w zakresie objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym uczestnika z tytułu wykonywania pracy na podstawie ww. umowy o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (tekst jednolity Dz.U. z 2018 r., poz. 1025, dalej także jako "K.c."), zwrócił się do organu Zakład Ubezpieczeń Społecznych (dalej także jako "ZUS") pismem z dnia 31 marca 2015 r., natomiast organ I instancji wspomnianą decyzją z dnia 14 marca 2016 r. stwierdził istnienie obowiązku tego ubezpieczenia. Do wzmiankowanego pisma ZUS załączył m.in. kopie umów zatytułowanych "umowa o dzieło" zawartych w dniach w dniach 12 lutego 2009 r., 10 marca 2009 r., 3 kwietnia 2009 r., 13 maja 2009 r., 8 czerwca 2009 r. i 10 grudnia 2009 między zamawiającym – Z. w [...] a wykonawcą – K. K.. Stosownie do treści ww. umów, zamawiający zamawia a wykonawca przyjmuje zamówienie wykonania: "opracowanie scenariusza i prowadzenie spotkania w ramach cyklu DKF Porozmawiajmy o filmie w j. angielskim". W treści umów wskazano ponadto, że wykonawca zobowiązał się "do wykonania dzieła według swojej najlepszej wiedzy fachowej", a także, że "wykonawca nie może powierzyć ani w całości ani w części wykonania dzieła innej osobie". Określono również, iż w przypadku nienależytego lub nieterminowego wykonania dzieła zamawiający ma prawo odmowy wypłaty całości lub części umownej kwoty. W przypadku umowy z dnia 12 lutego 2009 r. wykonawca zobowiązał się do "pokrycia wszelkich strat wynikłych z powodu niewykonania dzieła", zaś w przypadku pozostałych umów wykonawca zobowiązał się do naprawienia szkody, jaką poniósł zamawiający z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania dzieła. W treści umów zaznaczono również, że zmiany umowy wymagają formy pisemnej oraz że w sprawach nieuregulowanych umową zastosowanie mają przepisy Kodeksu cywilnego. Określono również wysokość wynagrodzenia w przypadku każdej z umów w wysokości 205 zł. Z tych właśnie umów organ I instancji wywiódł każdorazowe podleganie w dniach 27 lutego 2009 roku, 13 marca 2009 roku, 3 kwietnia 2009 roku, 29 maja 2009 roku, 9 czerwca 2009 roku i 11 grudnia 2009 roku, uczestnika obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, jako - według organu - umowy o świadczenie usług (nazwanej przez płatnika składek "umową o dzieło"), do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. W odwołaniu skarżący nie zgodził się z argumentacją organu I instancji na temat wskazanej kwalifikacji umowy skutkującej obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego jej wykonawcy (uczestnika). Prezes NFZ utrzymując w mocy decyzję Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] marca 2016 r., przytoczył treść art. 734 § 1 K.c., zgodnie z którym przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie oraz art. 627 K.c. (w myśl którego przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia). Następnie organ odwoławczy wskazał, że wypełnianie zadań w ramach przedmiotowych umów zobowiązujących wykonawcę do opracowanie scenariusza i prowadzenia spotkań w języku angielskim ramach cyklu DKF "Porozmawiajmy o filmie", nie może zostać zakwalifikowane, jako umowa o dzieło, gdyż polegała ona każdorazowo na dokonywaniu czynności z należytą starannością, co potwierdza - w ocenie organu - również treść każdej z umów. Zdaniem organu w spornych umowach żadne konkretne dzieło, w myśl przepisów Kodeksu cywilnego regulujących umowę o dzieło, nie zostało oznaczone. Umowy zawarte z zainteresowanym nie miały charakteru umowy o dzieło, albowiem dziełem w myśl przepisów k.c. nie może być "opracowanie scenariusza" i "prowadzenie", nawet jeśli dotyczą one przedsięwzięcia w ramach spotkania z cyklu "Porozmawiajmy o filmie", gdyż wykonywanie czynności bez określenia oczekiwanych rezultatów możliwych poddaniu weryfikacji nie może zostać zakwalifikowane jako działanie w ramach umowy o dzieło. Organ odwoławczy zaznaczył, że, jak sprecyzował skarżący w piśmie z dnia 10 marca 2016 r. "Oczekiwano bowiem rezultatu w postaci nie jakiegokolwiek przygotowania scenariuszy spotkań, ale opracowania takich scenariuszy, których realizacja pozwoliłaby odbywać twórcze dyskusje na temat sztuki". Prezes NFZ zwrócił uwagę na fakt, iż sporne umowy sprowadzały się do starannego działania z zainteresowanego bez możliwości weryfikacji rezultatu po jego wykonaniu, zwłaszcza, że opracowanie przez zainteresowanego scenariuszy spotkań miało na celu (jak wskazano w piśmie z dnia 10 marca 2016 r.) stworzenie takich scenariuszy, których realizacja pozwoliłaby odbywać twórcze dyskusje na temat sztuki, a zatem wymagającym twórczego udziału w dyskusjach innych osób, których zachowania nie był w stanie przewidzieć ani płatnik składek ani zainteresowany w momencie zawierania umów. Zatem rezultat spornych umów nie był całkowicie zależny od działań zainteresowanego, wobec czego organ stwierdził, że na wykonawcy spoczywała jedynie odpowiedzialność za staranne wykonanie powierzonych czynności, nie zaś za rezultat. Zdaniem organu odwoławczego, z treści spornych umów wynikało, że zainteresowany nie odpowiadał za wady ich wykonania. Jedyne zapisy dotyczące nienależytego wykonania stanowiły, że w przypadku nienależytego lub nieterminowego wykonania dzieła zamawiający ma prawo odmowy wypłaty całości lub części umownej kwoty a wykonawca zobowiązuje się do pokrycia wszelkich strat wynikłych z powodu niewykonania dzieła (odnośnie umowy z dnia 12 lutego 2009 r.), czy też (co do pozostałych umów), że w przypadku nienależytego lub nieterminowego wykonania dzieła zamawiający ma prawo odmowy wypłaty całości lub części umownej kwoty a wykonawca zobowiązuje się do naprawienia szkody jaką poniósł zamawiający z powodu niewykonania lub nienależytego wykonania dzieła. Organ podkreślił, że w spornych umowach nie zdefiniowano, co znaczyć miało "należyte wykonanie", wobec czego niemożliwym jest również stwierdzenie wad wykonania "dzieła", a także jego należytego lub nienależytego wykonania. Na powyższą decyzję skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wniósł płatnik składek, zarzucając: 1) naruszenie przepisów postępowania mających istotny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, a mianowicie art. 7 w zw. z art. 77 w zw. z art. 80 k.p.a., poprzez niewyjaśnienie wszystkich okoliczności istotnych z punktu widzenia niniejszego postępowania, oparcie się w toku postępowania na materialne dowodowym zgromadzonym przez inny organ administracji i uchylenie się od obowiązku samodzielnego prowadzania postępowania dowodowego, a w konsekwencji oparcie decyzji na niekompletnym materiale dowodowym; 2) naruszenie przepisów postępowania mających istotny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, a mianowicie art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 1 pkt 6 k.p.a. poprzez niewyjaśnienie stanu faktycznego, niezebranie i nierozpatrzenie całości materiału dowodowego oraz zaniechanie zamieszczenia w zaskarżonej decyzji uzasadnienia faktycznego; 3) naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 734 K.c., polegające na wadliwym uznaniu, że umowa łącząca skarżącego z uczestnikiem jest umową o świadczenie usług, pomimo że spełnia przesłanki umowy o dzieło, co miało istotny wpływ na wynik sprawy; 4) naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej poprzez objęcie zainteresowanego obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym, podczas gdy umowy łączące strony nie stanowiły tytułu obowiązkowego ubezpieczenia; 5) naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 65 Kodeksu cywilnego polegającego na nie wzięciu pod uwagę woli stron wyrażonej treścią umowy. Z uwagi na powyższe zarzuty skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonej decyzji i poprzedzającej ją decyzji organu I instancji oraz o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości dwukrotności stawki minimalnej, według norm przepisanych. W obszernym uzasadnieniu skargi rozwinął szczegółową argumentację na temat tych zarzutów, akcentując nierozpatrzenie przez organ odwoławczy praktycznych aspektów wykonywania spornej umowy, ani zgodnego zamiaru stron umowy, w tym nieustalenie sposobu wykonania umowy przez uczestnika, zaangażowania skarżącego w kontrolę prawidłowości jej wykonania, komunikacji stron umowy zmierzającej do uszczegółowienia parametrów zamówionego dzieła. Skarżący podkreślił, że umowa o dzieło zawarta z K. K., czyli animatorem kultury, spełnia wszystkie kryteria umowy o dzieło, do której mają także zastosowanie przepisy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. W ramach przedmiotowej umowy zainteresowany opracował scenariusz oraz zrealizował widowisko sceniczne – popularno - naukowe z elementami kultury wykonane w języku angielskim. Sam cykl "Porozmawiajmy o filmie w języku angielskim" stanowił ofertę dla wszystkich pasjonatów kina europejskiego, którzy chcieliby doskonalić umiejętności konwersacji w języku obcym. Poza projekcją filmu, każde ze spotkań składa się z części dyskusyjnej prowadzonej przez osobę prowadzącą (będącą animatorem oraz lektorem). Dyskusji poddawane były zagadnienia poruszane w filmie, osoba reżysera, obsada, umiejscowienie filmu, język czy dramaturgia. Zatem przedmiotowe spotkanie odbywa się w oparciu o przygotowany wcześniej scenariusz i animatorskie umiejętności zainteresowanej jako osoby prowadzącej dane widowisko artystyczne. Zainteresowany był osobą, która przygotowała założenia dotyczące przebiegu spotkania oraz przeprowadziła je zgodnie z poczynionymi założeniami. Celem przedmiotowych umów nie było zatem jedynie wykonanie określonych czynności, ale realizacja ustalonego przedsięwzięcia według przyjętej konwencji oraz ustaleń między stronami. Efektem końcowym jest więc określone wydarzenie przygotowane w oparciu o autorski scenariusz zainteresowanego. Skarżący zauważył, że choć, jako zamawiający, pozostawił wykonawcy margines dowolności w przygotowaniu spotkania to dzieło musiało jednak spełniać określone wymogi ustalone ustnie między stronami, w szczególności w zakresie przebiegu i konwencji organizowanego wydarzenia. Dalej skarżący wywiódł, że po przygotowaniu autorskiej kompozycji zainteresowany przeprowadził koncert przed publicznością. W rezultacie powstało określone niepowtarzalne wydarzenie sceniczno – popularno - naukowe stanowiące rezultat zawartej umowy. Zainteresowany wykorzystując własną wiedzę, warsztat i predyspozycje oraz w oparciu o własne doświadczenie stworzył dzieło niematerialne oczekiwane przez Skarżącego - spotkanie edukacyjne w ramach przyjętej konwencji. Zainteresowany w ramach umowy opracował, a następnie wykonał ww. przedsięwzięcie. Był zatem osobą kluczową dla powstania i wykonania koncertu. Wykonanie dzieła miało swój czas i publiczność. Skarżący zaznaczył, że osiągnięcie ww. rezultatu zostało zweryfikowane i ocenione przez niego, czego wyraz został zamieszczony w kolejnych rachunkach do poszczególnych umów. Odnosząc się do argumentów co do braku określenia rezultatu spornej umowy, skarżący stwierdził, że pomimo, iż sporządzając dokument umowy strony nieporadnie określiły specyfikację dzieła, to w istocie w momencie zawierania umowy miały zgodny zamiar jej wykonania w sposób, w który następnie umowę wykonały. Zainteresowany był zobowiązany nie do podjęcia i wykonania czynności, lecz przede wszystkim osiągnięcia oznaczonego w umowie wyniku w postaci realizacji niepowtarzalnego przedsięwzięcia. Zainteresowany wykonał przedmiot umowy zgodnie ze swoją wizją, w sposób niestandardowy. W konsekwencji kryteria indywidualnego dzieła zostały spełnione. Powyższe wynika także z okoliczności, iż każde kolejne spotkanie było zamawiane u zainteresowanego odrębnie na podstawie kolejnych umów. Gdyby było tak, że intencją stron było wykonanie jedynie poszczególnych, powtarzalnych czynności, wówczas strony zapewne zawarłyby jedną umowę na wykonanie spotkań zgodnie ze zleceniami skarżącego. W tym okolicznościach jednak każde dzieło było zamawiane oddzielnie, ponieważ każde z nich miało swój indywidualny i niepowtarzalny charakter, mimo iż przedmiot umowy był określony podobnie. W kontekście powyższego nie powinno ulegać wątpliwości, że przedmiotowa umowa miała charakter umowy rezultatu, a nie umowy starannego działania. Za każdym razem spotkania miały charakter niepowtarzalny i twórczy a Zainteresowanemu pozostawiano znaczną swobodę w sposobie wykonania spotkania ograniczoną głównie konwencją przedsięwzięcia. Każde dzieło miało nadto charakter jednorazowy. Trudno jest zatem przyjąć, aby twórcy świadczyli usługi powtarzalne, cechujące się jedynie starannym działanie i nie byli zobowiązani do wykonania określonego dzieła w postaci przedstawienia artystycznego. Niezależnie od treści umowy cały kontekst realizacji umowy wskazuje jednoznacznie, iż wolą stron przy jej zawieraniu było zawarcie umowy o dzieło. W odpowiedzi na skargę Prezes NFZ wniósł o jej oddalenie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Skarga nie zasługuje na uwzględnienie. Istotą sporu w sprawie jest ocena czy sporne umowy, zawarte w następujących dniach w 2009 roku: 12 lutego, 10 marca, 3 kwietnia, 13 maja, 8 czerwca i 10 grudnia, między K. K. a skarżącym Z. w [...], jako płatnikiem składek, były umowami o dzieło, czy też – mając na uwadze ich rzeczywistą treść, stanowiły one w istocie umowy, co, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego o umowie zlecenia. Przystępując do rozpoznania niniejszej sprawy podkreślić należy, że obowiązkiem organów NFZ rozstrzygających sprawę z zakresu objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym jest ustalenie charakteru prawnego umów łączących strony. Podstawę prawną skarżonych rozstrzygnięć stanowiły przepisy art. 66 ust. 1 pkt 1 lit e i art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach. Zgodnie z treścią 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. W myśl art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający. Podkreślić należy, że do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, na podstawie art. 750 k.c. stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Nadto sam fakt nazwania umowy "Umowa o dzieło" nie przesądza o jej charakterze. Decydująca jest bowiem treść zawartej umowy. Nie nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot decydują o faktycznym charakterze współpracy między stronami zawierającymi umowę. Zgodnie z art. 734 § 1 k.c. przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Co do zasady, w praktyce obrotu gospodarczego, uznaje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia, czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło – "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Istotą umowy o dzieło jest zatem osiągnięcie określonego, zindywidualizowanego rezultatu w postaci materialnej lub niematerialnej. Zaakcentować należy, że zasadniczo w treści umowy o dzieło istnieje konieczność opisania rezultatu, ponieważ to rezultat kreuje stosunki zobowiązaniowe między stronami tej umowy. Umowa zlecenia jest z kolei umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie jest objęty treścią świadczenia. Przykładowo można tu zaliczyć typowe umowy o świadczenie usług lekarskich, bądź też usług prawniczych. Zarówno w judykaturze, jak i w literaturze przedmiotu przyjmuje się, że kwestia prawidłowej kwalifikacji umowy może być w praktyce znacznie utrudniona, albowiem, o ile w odniesieniu do prostych sytuacji faktycznych i prawnych nazwanie faktycznej umowy o dzieło w inny sposób, nie powoduje wielkich trudności w ustaleniu rzeczywistej konstrukcji umowy, o tyle w wypadku umów bardziej złożonych, zasadne jest rozważenie, czy wola stron w tym zakresie (nazwanie umowy w określony sposób, odesłanie do określonych przepisów) nie powinna być podstawą rozstrzygnięcia wątpliwości (tak m.in. G. Kozieł /w:/ A. Kidyba (red.), Z. Gawlik, A. Janiak, K. Kopaczyńska-Pieczniak, G. Kozieł, E. Niezbecka, T. Sokołowski, Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część szczególna, LEX 2010, komentarz do art. 627 k.c., t. 36). Obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy umowy zlecenia, przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z 4 lipca 2013 r., II UK 402/12 wskazując, że "Umowę o dzieło zdefiniowano w art. 627 k.c. jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wad (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Pomijając wątpliwości odnośnie uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny (w:) E. Gniewek, Komentarz, 2006, s. 1039; A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332; J. Szczerski (w:) Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r., II UK 60/12-niepublikowane)". Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy stwierdzić należy, że organ prawidłowo ustalił, że uczestnik każdorazowo w dniach 27 lutego 2009 roku, 13 marca 2009 roku, 3 kwietnia 2009 roku, 29 maja 2009 roku, 9 czerwca 2009 roku i 11 grudnia 2009 roku podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonania spornych umów zawartych w 2009 roku w dniach 12 lutego, 10 marca, 3 kwietnia, 13 maja, 8 czerwca i 10 grudnia, z których każda była umową o świadczenie usług. Z akt sprawy wynika, że przedmiotem wszystkich spornych umów było po pierwsze - opracowanie scenariusza, a po drugie poprowadzenie według tego scenariusza spotkania w ramach cyklu DKF Porozmawiajmy o filmie w języku angielskim. Uczestnik – K. K., miał przy tym stworzyć taki scenariusz, którego realizacja pozwoliłaby odbywać z widzami filmu twórcze dyskusje na temat sztuki, przy czym konwersacja miała się odbywać w języku angielskim. W ocenie Sądu, organy prawidłowo przyjęły, że obowiązki wynikające z zawartych umów nie miały charakteru dzieła, gdyż polegały na przygotowaniu i przeprowadzeniu spotkania z widzami w języku angielskim na temat konkretnego obejrzanego filmu, w tym dotyczącego zagadnień poruszanych w filmie, osoby reżysera, obsady czy dramaturgii, z należytą starannością. Nie można bowiem uznać, że - jak wskazywał Skarżący, za ich rezultat można przyjąć stworzenie takich scenariuszy, których realizacja pozwoliłaby odbywać twórcze dyskusje na temat sztuki. Po pierwsze, sam scenariusz służyć miał przygotowaniu K. K. do przeprowadzenia spotkania z widzami, nie był odrębnym przedmiotem umowy. Wręcz przeciwnie, jej sedno sprowadzało się właśnie do prowadzenia spotkania. Tymczasem to, czy dyskusja będzie miała twórczy charakter, niewątpliwe zależy od interakcji odbiorców i ich osobistych predyspozycji. Natomiast cechą charakterystyczną umowy o dzieło jest wyłączny wpływ wykonawcy na osiągniecie rezultatu. Ten element w przedmiotowej sprawie nie występował. Po drugie, z treści umowy nie wynika, aby strony ustaliły w niej jakikolwiek rezultat w postaci osiągniętego przez wykonawcę określonego efektu swych działań. W tym aspekcie sprawy Sąd zauważa, że umowa o świadczenie usług jest umową starannego działania, jej celem jest wykonywanie określonych czynności, które nie muszą zmierzać do osiągnięcia rezultatu. Jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest jej możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) na sprawdzenie istnienia wad fizycznych. W przypadku umowy o dzieło w orzecznictwie przyjmuje się, że rezultat, o który umawiają się strony musi być z góry określony, mieć samoistny byt, być obiektywnie osiągalny i pewny. Przykładowo Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 10 marca 2017 r. sygn. akt II GSK 2642/15 wskazał, że w sytuacji gdy przedmiotem umowy było przeprowadzenie treningu aktorskiego i warsztatów teatralnych, nie budzi wątpliwości, że wykonanie umowy przez wykładowcę (nauczyciela) stanowiło ciąg czynności faktycznych poddanych reżimowi starannego działania, a konkretnie przekazanie wiedzy o podstawowych zasadach funkcjonowania teatru i występowania na scenie indywidualnie i grupowo. Wykonująca umowę nie miała żadnego wpływu na to, czy uczestnicy zajęć nabędą wykładaną wiedzę, a osiągnięcie takiego celu nie było objęte treścią postanowień umowy, nie stanowiło również przedmiotu jej świadczenia. W ocenie Sądu, przedstawione wyżej stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego znajduje odpowiednie zastosowanie w niniejszej sprawie, czyli do prowadzenia spotkań z widzami w języku angielskim dotyczącymi tematyki obejrzanego uprzednio w ramach pokazu filmu. W obu przypadkach przedmiotem świadczenia jest próba przekazania określonej wiedzy artystycznej, tu – na temat filmu, a nie osiągnięcie jakiegokolwiek rezultatu. Nie jest nim bowiem dyskusja, nawet o twórczym charakterze. Należy też zwrócić uwagę, że w niniejszej sprawie kwestia prawidłowości wykonania umowy nie została dookreślona, nie wyceniono poszczególnych elementów umowy, a także nie określono parametrów pozwalających stwierdzić, czy poszczególne elementy umowy zostały wykonane prawidłowo lub w sposób wadliwy, wobec powyższego w przypadku wykrycia nieprawidłowości Skarżący nie mógł wymagać od drugiej strony umowy poniesienia odpowiedzialności za wady. Tak więc strony analizowanej umowy nie dokonały niezbędnego zindywidualizowania przedmiotu każdej ze spornych umów tak, aby nie budziło wątpliwości, w jakim obszarze prawa się poruszają. Pozostawienie zaś go wynikom postępowań dowodowych, z uwagi na, jak to wskazano w skardze, nieporadne określenie specyfikacji dzieła, które to postępowania, z racji zasady kontradyktoryjności wiążą rezultat procesu od staranności działania poszczególnych uczestników postępowania sądowego, przeniosłoby spór na płaszczyznę prawa prywatnego z pominięciem fundamentalnych cech prawa publicznego. Spór bowiem nie toczy się między stronami umowy, a między zamawiającym wykonanie prac i organem NFZ w aspekcie podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Ułomna konstrukcja przedmiotu umowy nie rodzi domniemania (faktycznego ani prawnego), że chodzi o uzyskanie konkretnego rezultatu (por. cyt. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2017 r., III UK 147/16). Brak ustalenia szczegółowych parametrów uniemożliwia zaś weryfikację rezultatu zawartej umowy, co ważne z uwagi na istotne kryterium odróżniające umowę o dzieło od umowy o świadczenie usług czyli możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Opisane zatem w spornej umowie świadczenie prawidłowo zostało uznane przez organ za nieposiadające charakteru dzieła, którego warunkiem - zgodnie z art. 627 K.c. - jest osiągnięcie indywidualnie oznaczonego rezultatu, a nie tylko wskazanie czynności do wykonania, bez sprecyzowanego rezultatu (konkretnego i zindywidualizowanego). Odnosząc się do argumentacji skargi co do ochrony praw autorskich i uprawnień z tej dziedziny prawa, podkreślić należy, że mogą one powstać przy okazji wykonania różnych typów umów, od umowy o pracę do umowy o dzieło (por. cyt. już wyrok SN z dnia 2 czerwca 2017 r., III UK 147/16). Sam zaś akcentowany przez skarżącego status twórcy (animatora kultury oraz lektora) przysługujący uczestnikowi postępowania nie jest okolicznością, która powoduje, że każdy rodzaj aktywności podejmowany przez tegoż uczestnika ma walor dzieła w rozumieniu art. 627 K.c. Odnośnie zaznaczonej w skardze odrębności każdej z umów, to zauważyć należy, że, po pierwsze - nie wynika ona z ich treści a ponadto sam skarżący wskazuje, że ich opracowanie miało miejsce w ramach cyklu "Porozmawiajmy o filmie w języku angielskim". Skarżący wyraźnie podkreśla przy tym, że cykl ten stanowił ofertę dla wszystkich pasjonatów kina europejskiego, którzy chcieliby doskonalić umiejętności konwersacji w języku obcym. Nie ulega zatem wątpliwości, że spotkaniom dyskusyjnym widzów z uczestnikiem prowadzonym w języku angielskim, można przypisać także cele dydaktyczne polegające na udoskonaleniu umiejętności językowych odbiorców, co wskazywałoby na cechy umowy edukacyjnej. Tymczasem w przypadku przeprowadzenia cyklu zajęć dydaktycznych z języka obcego nie występuje żaden rezultat uwidoczniony w jakiejkolwiek postaci materialnej lub niematerialnej. Nie ma także podstaw do konstruowania ewentualnej odpowiedzialności za wady "dzieła". Wykładowca nie może bowiem zobowiązać się do tego, że jego uczeń z całą pewnością opanuje przekazywane zagadnienia na zakładanym poziomie, gdyż jest to kwestia indywidualnych zdolności, ambicji i wysiłku każdego słuchacza. Praca wykładowcy polega na starannym działaniu, aby stosownie do założeń programowych, przekazać określony zasób wiedzy uczestnikom kursu, motywować ich do nauki, sprawdzać postępy itp. Poziom opanowania materiału i umiejętności uczestników kursów w żadnym razie nie stanowi rezultatu w znaczeniu art. 627 k.c. Oczywistym jest przy tym, że na każdym kursie dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia konwersacji itp. jest zindywidualizowany przez wykładowcę, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania (tak też Sąd Apelacyjny w [...] w wyroku z 19 czerwca 2013 r. sygn. akt [...]). Argumentację skargi odnośnie przeprowadzenia przez uczestnika, po przygotowaniu autorskiej kompozycji, koncertu przed publicznością, Sąd uznaje za omyłkową, gdyż w żaden sposób nie odnosi się ona ani do treści umów, ani do składnych w toku postępowania wyjaśnień, co do zakresu obowiązków K. K.. Reasumując, w niniejszej sprawie organy obu instancji dokonały zatem prawidłowej kwalifikacji prawnej spornych umów, opierając się na zgromadzonym w sprawie materiale dowodowym, z uwzględnieniem w szczególności ich treści. Wyczerpująco zbadały wszystkie istotne okoliczności faktyczne związane z niniejszą sprawą oraz przeprowadziły dowody służące ustaleniu stanu faktycznego zgodnie z zasadami prawdy obiektywnej (art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a.), a podjęte w tym zakresie rozstrzygnięcia zostały w sposób należyty uzasadnione. Sąd nie podzielił sformułowanych w skardze zastrzeżeń strony dotyczących sposobu prowadzenia postępowania dowodowego oraz jego wyników. Postępowanie dowodowe nie jest bowiem celem samym w sobie. Przedmiotem dowodzenia i ustalania mogą być jedynie okoliczności istotne dla sprawy, a nie wszystkie okoliczności, które w sposób pośredni lub bezpośredni się z nią w jakikolwiek sposób wiążą. Organy zaś ustaliły okoliczności faktyczne rozpoznawanej sprawy niezbędne do wydania zaskarżonej decyzji. Fakt zaś, że materiał dowodowy zebrany w sprawie został odmiennie od woli skarżącej i inaczej oceniony przez organy, nie świadczy o naruszeniu zasad postępowania zawartych w k.p.a. Wobec niezasadności zarzutów skargi oraz wobec niestwierdzenia przez Sąd z urzędu tego rodzaju uchybień, które mogłyby mieć wpływ na treść rozstrzygnięcia, które Sąd ma obowiązek badać z urzędu, skargę należało oddalić na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. z 2018 r. poz. 1302).

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 17.07.2026. · Źródło