II SA/Wa 1152/11

WyrokWSA w Warszawie2011-08-11

Skład orzekający: Andrzej Góraj, Andrzej Kołodziej, Adam Lipiński

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych miał prawo nakazać udostępnienie adresu zamieszkania dziennikarza zatrudnionego przez wydawcę, mimo ochrony danych osobowych i tajemnicy dziennikarskiej?
Ratio decidendi
Prawo do ochrony danych osobowych nie jest absolutne i może podlegać ograniczeniom, jeśli zachodzi uzasadniona potrzeba ich udostępnienia, zwłaszcza w celu dochodzenia praw na drodze sądowej. Wyłączenie stosowania ustawy o ochronie danych osobowych do działalności dziennikarskiej dotyczy tylko przetwarzania danych w związku z redagowaniem i publikacją materiałów prasowych, a nie danych przetwarzanych przez pracodawcę dziennikarza. Ponadto, autor publikacji, który ujawnił swoje nazwisko, nie korzysta z prawa do anonimowości i jego adres może być udostępniony w warunkach określonych ustawą o ochronie danych osobowych. Wnioskodawca musi wiarygodnie uzasadnić potrzebę posiadania danych, a ich udostępnienie nie może naruszać praw osoby, której dane dotyczą.
Stan faktyczny
Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nakazał A. Sp. z o.o. udostępnienie M. B. adresu zamieszkania dziennikarza A. B., autora artykułu, który zdaniem M. B. zawierał nieprawdziwe informacje. Spółka zaskarżyła decyzję organu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który ją oddalił. Następnie Spółka wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uchylił wyrok WSA i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Rozstrzygnięcie
Uchylił zaskarżoną decyzję Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych oraz poprzedzającą ją decyzję; zaskarżona decyzja nie podlega wykonaniu w całości; zasądził od GIODO na rzecz R. Sp. z o.o. kwotę 457 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Andrzej Góraj Sędzia WSA Andrzej Kołodziej Sędzia WSA Adam Lipiński (spr.) Protokolant starszy sekretarz sądowy Dorota Kwiatkowska po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 11 sierpnia 2011 r. sprawy ze skargi A. Sp. z o.o. na decyzję Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z dnia [...] kwietnia 2009 r. nr [...] w przedmiocie nakazu udostępnienia danych osobowych w zakresie adresu zamieszkania: 1) uchyla zaskarżoną decyzję i poprzedzającą ją decyzję z dnia [...] listopada 2008 r. 2) zaskarżona decyzja nie podlega wykonaniu w całości 3) zasądza od Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych na rzecz R. Sp. z o.o. kwotę 457 (czterysta pięćdziesiąt siedem) złotych tytułem zwrotu kosztów procesu. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych decyzją z dnia [...] listopada 2008 r. nr [...], wydaną na podstawie art. 12 pkt 2, art. 22, art. 18 ust.1 pkt 2 w zw. z art. 29 ust. 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 ze zm.), nakazał A. Sp. z o.o. z siedzibą w W. (obecnie R. Sp. z o.o. z siedzibą w W.) udostępnienie M. B. danych osobowych A. B. w zakresie jego adresu zamieszkania. Po ponownym rozpatrzeniu sprawy na wniosek Spółki, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych decyzją z dnia [...] kwietnia 2009 r. nr [...] poprzednie rozstrzygnięcie utrzymał w mocy. W uzasadnieniu swych decyzji organ wskazał, że M. B. domagał się udostępnienia adresu zamieszkania A. B., autora artykułu pt. "[...]" opublikowanego w "P." nr [...] z dnia [...] stycznia 2008 r. Wnioskodawca wyjaśnił, że w powyższym artykule zamieszczono o nim nieprawdziwe informacje. Z tego tytułu zamierza dochodzić ochrony swych praw na drodze postępowania cywilnego i w tym celu musi dysponować adresem zamieszkania dziennikarza. O udostępnienie takich danych zwrócił się najpierw do A. Sp. z o.o. - aktualnego wydawcy "P.", ale Spółka jego wniosek pozostawiła bez odpowiedzi. Zdaniem Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, w świetle przepisów ustawy o ochronie danych osobowych administratorem danych osobowych A. B. jest Spółka A., która przetwarza dane osobowe dziennikarza z tytułu zatrudnienia go w "P.", jednym z tytułów prasowych wydawnictwa. Skoro M. B. wystąpił o udostępnienie danych osobowych w innym celu niż ich włączenie do zbioru, to w sprawie zastosowanie ma art. 29 ustawy o ochronie danych osobowych. Przesłanki przewidziane w powołanym przepisie zostały spełnione, gdyż wnioskodawca wiarygodnie uzasadnił potrzebę pozyskania danych osobowych stwierdzając, że adres zamieszkania A. B. jest mu niezbędny do prawidłowego wytoczenia powództwa przeciwko temu dziennikarzowi. Nakaz udostępnienia omawianych danych osobowych przez Spółkę zgodny jest z art. 1 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych, dopuszczającym przetwarzanie danych osobowych ze względu na dobro publiczne, dobro osoby, której dane dotyczą, lub dobro osób trzecich w zakresie i trybie określonym ustawą. W konsekwencji decyzja ta nie pozostaje też w sprzeczności z art. 51 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto organ zobowiązał Spółkę do udostępnienia tylko adresu zamieszkania dziennikarza w celu zagwarantowania wnioskodawcy możliwości dochodzenia przysługujących mu praw na drodze sądowej. Nie nakazał natomiast ujawnienia źródeł informacji, na podstawie których powstał artykuł. Tajemnica dziennikarska obejmuje bowiem swym zakresem nie samego dziennikarza, lecz osobę, która przekazuje dziennikarzowi pewne informacje podlegające następnie publikacji. Tym samym udostępnienie danych osobowych dziennikarza nie narusza także art. 15 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 ze zm.). Decyzja z dnia [...] kwietnia 2009 r. stała się przedmiotem skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w której A. S. – radca prawny reprezentujący Spółkę - wniosła o uchylenie w całości decyzji oraz decyzji ją poprzedzającej oraz o zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego. W odpowiedzi na skargę organ wniósł o jej oddalenie i ponowił argumenty zawarte w swojej decyzji. Uczestnik postępowania M. B. przyłączył się do stanowiska organu. Wyrokiem z dnia 6 stycznia 2010 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, na podstawie art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270 ze zm.- dalej powoływana jako P.p.s.a.), oddalił skargę A. Spółka z o.o. z siedzibą w W. Od powyższego wyroku skargę kasacyjną wywiodła A. Sp. z o.o. reprezentowana przez radcę prawnego, domagając się uchylenia zaskarżonego orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Warszawie lub uchylenia zaskarżonego wyroku i rozpoznania skargi. W odpowiedzi na skargę kasacyjną Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych wniósł o jej oddalenie, wyrażając pogląd, że sformułowane w niej zarzuty są całkowicie bezzasadne, bowiem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie naruszył zarzucanych mu przepisów, a zaskarżony wyrok w pełni odpowiada prawu. Naczelny Sąd Administracyjny, wyrokiem z dnia 22 marca 2011 r. sygn. akt I OSK 623/10, uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Warszawie do ponownego rozpoznania. Naczelny Sąd Administracyjny podniósł, że prawo do ochrony danych osobowych jest niewątpliwie wartością konstytucyjnie chronioną. Przedmiotowe uprawnienie - podobnie jak i inne prawa oraz wolności gwarantowane bezpośrednio Konstytucją RP - nie ma jednak charakteru absolutnego. Podlega pewnym ograniczeniom i niekiedy musi ustąpić innym prawom obowiązującym w demokratycznym państwie. Wynika to z przyjętej w Konstytucji zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3) oraz z treści samego art. 51 Konstytucji. Zgodnie z tym ostatnim przepisem każdy jest właścicielem i dysponentem własnych danych osobowych. Pewne ograniczenia tej zasady są jednak dopuszczalne, z tym że zostały one zastrzeżone do wyłącznej regulacji ustawowej. Ustawą wzmiankowaną w art. 51 Konstytucji RP jest przede wszystkim ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych. Ustawa ta określa zakres i tryb ochrony danych osobowych, wyliczając przy tym przypadki, w których nie ma ona zastosowania. I tak, w myśl art. 3a ust. 2 powołanej ustawy, przepisów tego aktu prawnego co do zasady nie stosuje się między innymi do prasowej działalności dziennikarskiej w rozumieniu ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Prawo prasowe nie zawiera legalnej definicji prasowej działalności dziennikarskiej. Ustawa ta w art. 7 ust. 2 wyjaśnia jednak, że materiałem prasowym jest każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środków przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia czy autorstwa (pkt 4), a dziennikarzem - osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji (pkt 5). Unormowania te pozwalają przyjąć, że prasowa działalność dziennikarska polega na zbieraniu, opracowywaniu i przygotowywaniu materiałów podlegających publikacji w prasie. Takie rozumienie tego pojęcia jest powszechnie aprobowane w orzecznictwie i piśmiennictwie prawniczym. Z powyższych względów uznać należy, że wyłączenie, o jakim mowa w art. 3a ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych, dotyczy jedynie celów dziennikarskich w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli pracy nad publikacją materiału prasowego. Jest to jedno z dopuszczonych przez ustawodawcę odstępstw od nakazu stosowania większości ogólnych rygorów przetwarzania danych osobowych. Taki wyjątek nie podlega wykładni rozszerzającej. Nie obejmuje więc działań mediów w pozostałym zakresie, a tym samym nie dotyczy przetwarzania danych osobowych, które jedynie towarzyszą prasowej działalności dziennikarskiej. Omawiane zwolnienie, nazywane niekiedy tzw. przywilejem dziennikarskim, odnosi się do różnego rodzaju mediów. Przywilej ten ma charakter przedmiotowy, a nie podmiotowy. Nie łączy się on zatem z samą osobą dziennikarza. Wyłączenie przewidziane w art. 3a ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych - co ponownie należy podkreślić - dotyczy konkretnej działalności, czyli działań bezpośrednio związanych z redagowaniem, tworzeniem lub przygotowaniem materiałów prasowych. W konsekwencji nie można uznać, tak jak tego oczekuje strona skarżąca kasacyjnie, że zawsze przetwarzanie danych osobowych dziennikarza, w świetle powołanego przepisu, nie podlega zasadniczym rygorom ustawy o ochronie danych osobowych, a tym samym nie ma znaczenia, z jakiego tytułu i przez jaki podmiot dane te są przetwarzane. Zauważyć ponadto należy, że Prawo prasowe swym zakresem przedmiotowym obejmuje jedynie prasową działalność dziennikarską i wydawniczą. Ustawa ta nie reguluje natomiast kwestii zatrudnienia dziennikarzy i stosunków, na podstawie których świadczą oni pracę na rzecz redakcji. Zatem także i z tego powodu wyłączenie, o którym mowa w art. 3a ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych, nie odnosi się do przetwarzania danych osobowych dziennikarza z tytułu jego pracy na rzecz wydawnictwa. W tym zakresie należy odwołać się przede wszystkim do przepisów Kodeksu pracy. Zgodnie z art. 221 tego Kodeksu, pracodawca ma prawo żądać od osoby zatrudnionej danych osobowych określonych w § 1 i § 2 tego przepisu. W myśl zaś postanowień art. 221 § 5 k.p. w zakresie nieuregulowanym w § 1-4 do danych osobowych, o których mowa w tych przepisach, stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych. Nie może zatem ulegać wątpliwości, że zgodność przetwarzania danych osobowych pracownika podlega kontroli Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, o jakiej mowa w art. 12 ustawy o ochronie danych osobowych w zw. z art. 22 k.p. Organ ten ma prawo badać, w jakim zakresie i w jakim celu pracodawca dane takie przetwarza. Uprawniony jest też do wydawania, na podstawie art. 18 ustawy, decyzji, których wykonanie ma prowadzić do przywrócenia stanu zgodnego z prawem. W rozpoznawanej sprawie bezsporne jest, że A. B. jest dziennikarzem "P." - wydawanego przez A. Spółka z o.o. z siedzibą w W. Spółka była administratorem danych osobowych A. B., bowiem decydowała o celach i środkach przetwarzania tych danych. Dane te przetwarzała przy tym w związku z pracą wykonywaną przez dziennikarza na rzecz "P."- jednego z czasopism wydawnictwa. Spółka przetwarzała powyższe dane jako pracodawca dziennikarza i z tytułu jego zatrudnienia w swoim wydawnictwie, a nie w związku ze zbieraniem, opracowywaniem, przygotowywaniem czy publikacją materiału prasowego. W konsekwencji stwierdzić należy, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie uchybił dyspozycji art. 3a ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych, gdyż przewidzianego tam wyłączenia w żaden sposób nie złamał. Naczelny Sąd Administracyjny za zasadne uznał również stanowisko Sądu I instancji, a poprzednio Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, w kwestii wykładni i zastosowania art. 15 Prawa prasowego. Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił jedynie, że trafnie zwrócono uwagę w wyroku Sądu I instancji z dnia 6 stycznia 2010 r., iż art. 15 reguluje różne materie związane z tajemnicą dziennikarską. Prawu autora publikacji prasowej do zachowania w tajemnicy swego nazwiska ustawodawca poświęcił jedynie ustęp 1 powołanego artykułu. Natomiast normy zawarte w pozostałych jednostkach redakcyjnych dotyczą ochrony innych osób, a ich treść nie daje jakichkolwiek podstaw do stosowania takich rozwiązań, także do autora publikacji prasowej, który zdecydował się na ujawnienie swojego nazwiska przez podpisanie nim artykułu. Przekonanie kasatora o celowości odmiennego uregulowania przedmiotowych zagadnień może być oceniane tylko w kategoriach postulatu de lege ferenda. Takie stanowisko nie odpowiada natomiast treści aktualnie obowiązujących unormowań. Jest ponadto sprzeczne z zasadami wykładni i logiką racjonalnego ustawodawcy. W doktrynie i w orzecznictwie powszechnie akcentuje się prymat wykładni językowej nad pozostałymi rodzajami wykładni, tj. systemową i celowościową. Jednocześnie przyjmuje się, że tylko w wyjątkowych sytuacjach wolno odstąpić od literalnego znaczenia przepisu. Może to mieć miejsce, gdy językowe dyrektywy interpretacyjne nie pozwalają z danego tekstu prawnego wyinterpretować jednoznacznej normy postępowania w jakiejś sprawie albo, gdy wykładnia językowa pozostaje w oczywistej sprzeczności z treścią innych norm, prowadzi do absurdalnych z punktu widzenia społecznego lub ekonomicznego konsekwencji, rażąco niesprawiedliwych rozstrzygnięć lub pozostaje w oczywistej sprzeczności z powszechnie akceptowanymi normami moralnymi (por. np. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 czerwca 2000 r. K 25/99, OTK Zb.Urz. 2000, nr 5, poz. 141 oraz orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 8 stycznia 1993 r., III ARN 84/92, OSNC 1993, nr 10, poz. 183, z dnia 8 maja 1998 r., I CKN 664/97, OSNC 1999, nr 1, poz. 7, i z dnia 25 kwietnia 2003 r., III CZP 8/03, OSNC 2004, nr 1, poz. 1). W rozpoznawanej sprawie taka wyjątkowa sytuacja nie występuje, nie można więc przyjąć propozycji wykładni, która wbrew gramatycznemu brzmieniu art. 15 ust. 1 wyłącza dopuszczalność ujawnienia danych osobowych dziennikarza nawet wówczas, gdy nie zastrzegł anonimowości swego nazwiska. Takie sugestie nie dają się też pogodzić z założeniem racjonalności prawodawcy. Nie może ulegać wątpliwości, że gdyby taki rzeczywiście był zamiar ustawodawcy, to od początku lub przy kolejnych nowelizacjach Prawa prasowego nadałby on art. 15 ust. 1 tej ustawy treść sugerowaną przez stronę skarżącą. Skoro zmian takich nie dokonał, a dyrektywy językowej wykładni art. 15 ust. 1 Prawa prasowego są jednoznaczne, to należy przyjąć, że ustawodawca uznał, iż dostateczną gwarancję należytej ochrony praw autora publikacji prasowej w innych przypadkach stanowią przepisy zawarte między innymi w ustawie o ochronie danych osobowych. Tylko w sytuacji ściśle określonej w art. 15 ust. 1 Prawa prasowego autorowi materiału prasowego przysługuje prawo do zachowania anonimowości, obejmującej również ujawnienie jego miejsca zamieszkania. Natomiast jeżeli - tak jak w niniejszej sprawie - autor podpisał materiał prasowy swym nazwiskiem - oznacza to, że nie skorzystał z prawa do anonimowości i wówczas możliwe jest - co do zasady - ujawnienie jego miejsca zamieszkania w warunkach określonych w ustawie o ochronie danych osobowych. Naczelny Sąd Administracyjny nie podzielił ponadto poglądu skarżącej Spółki o naruszeniu przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, a tym samym przez organ, art. 126 k.p.c. w zw. z art. 27 § 2 k.p.c. w zw. z art. 25 k.c. przez błędną ich wykładnię i w rezultacie przyjęcie, że "miejsce zamieszkania" pozwanego oznacza konkretny jego adres, a nie tylko miejscowość, w której przebywa z zamiarem stałego pobytu. W związku z takim zarzutem zauważyć należy, że przepisy Kodeksu postępowania cywilnego nakładają na powoda obowiązek podania miejsca zamieszkania pozwanej osoby fizycznej (art. 126 § 2 k.p.c.). Wskazanie miejsca zamieszkania ma znaczenie nie tylko dla ustalenia właściwości miejscowej sądu (art. 27 § 1 k.p.c.). Jego celem jest także umożliwienie sądowi porozumiewania się ze stronami postępowania, w tym doręczania im pism sądowych. Przepisy Kodeksu postępowania cywilnego nie definiują przy tym pojęcia "miejsca zamieszkania". Nie oznacza to jednak, że zawsze można systemowo oprzeć się tylko na ustawowej definicji "miejsca zamieszkania" osoby fizycznej przewidzianej w art. 25 k.c. Niewątpliwie jest to na ogół wystarczające na użytek art. 27 § 1 k.p.c., zgodnie zresztą z wyraźnym odesłaniem przewidzianym w § 2 powołanego artykułu. Takiego odesłania nie można jednak wykorzystać w przepisach regulujących kwestie doręczeń. Oczywistym bowiem jest, że wskazanie samej miejscowości nie pozwoli na skuteczne komunikowanie się sądu ze stroną. Dlatego w zakresie tym konieczne jest odstąpienie od wskazanego rozumienia "miejsca zamieszkania". Należy w konsekwencji przyjąć, że określenie "miejsca zamieszkania" pozwanego sprowadza się do powinności podania konkretnego adresu strony, czyli składających się nań elementów takich jak ulica, numer domu i mieszkania oraz numer pocztowego kodu adresowego. Pogląd ten powszechnie aprobowany jest w orzecznictwie i piśmiennictwie prawniczym (por. Kodeks postępowania cywilnego pod red. K. Piaseckiego, 5 Wydanie, tom 1, str. 589). Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że art. 7 k.p.a. zawiera kilka podstawowych zasad postępowania administracyjnego: zasadę praworządności, rozwiniętą szerzej w art. 6 k.p.a., zasadę prawdy obiektywnej oraz zasadę uwzględniania interesu społecznego i słusznego interesu obywateli. Stosowanie zasady uwzględniania interesu społecznego i słusznego interesu obywateli odnosi się nie tylko do prawa procesowego, gdyż wynikają z niej również zasady interpretacyjne dla prawa materialnego (B. Adamiak (w:) B. Adamiak, J. Borkowski, Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz, C.H. Beck Warszawa 1996 s. 56). Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 11 czerwca 1981 r. sygn. akt SA 820/81, przyjął, że przewidziana w art. 7 k.p.a. zasada postępowania administracyjnego odnosi się w równym stopniu do zakresu i wnikliwości postępowania wyjaśniającego oraz dowodowego, jak i do stosowania norm prawa materialnego, to jest do całokształtu przepisów prawnych służących załatwieniu sprawy (ONSA 1981, nr 1, poz. 57, s. 226). Podzielając w pełni przedstawiony pogląd, wskazać należy, że art. 7 k.p.a. in fine ma zastosowanie przede wszystkim w przypadkach, w których rozstrzygnięcie sprawy powierzone zostało tzw. uznaniu administracyjnemu, co zachodzi wówczas, gdy norma prawna nie przewiduje obowiązku określonego zachowania, lecz możliwość wyboru sposobu załatwienia takiej sprawy. Reguła wyrażona w art. 7 k.p.a. odnosi się także do pozostałych norm materialnoprawnych, w tym operujących pojęciami nieostrymi. Wypełnienie takich pojęć określoną treścią należy bowiem do dyskrecjonalnych uprawnień organów, zbliżonych do uznania administracyjnego, co również wymaga należytego wyważenia interesu społecznego i słusznego interesu obywateli. Podstawę zaskarżonej do WSA w Warszawie decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych stanowił, obowiązujący w czasie rozstrzygania sprawy, art. 29 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych, który przewidywał, że dane osobowe, z wyłączeniem danych, o których mowa w art. 27 ust. 1, mogą być udostępnione w celach innych niż włączenie do zbioru, innym osobom i podmiotom niż wymienione w ust. 1, jeżeli w sposób wiarygodny uzasadnią potrzebę posiadania tych danych, a ich udostępnienie nie naruszy praw i wolności osób, których dane dotyczą. Przepis ten zezwalał zatem na udostępnienie danych, z wyjątkiem danych wrażliwych, w innych przypadkach niż włączenie do zbioru. Dane osobowe bez zgody osoby, której dotyczą, mogły być udostępnione na wniosek innych odbiorców niż osoby lub podmioty uprawnione do ich otrzymania na mocy przepisów prawa. Było to jednak możliwe tylko wówczas, gdy odbiorca danych w sposób wiarygodny uzasadnił potrzebę ich posiadania oraz gdy nie naruszało to praw i wolności osoby, której dane dotyczą. Odwołanie się w art. 29 ust. 2 ustawy do wiarygodnej potrzeby posiadania danych oznacza, że zasadnicza przesłanka udostępniania danych osobowych na tej podstawie została sformułowana w postaci pojęcia nieostrego, niedookreślonego. Ustawa nie definiuje bowiem zwrotu "uzasadnionej potrzeby posiadania danych", ani nie zawiera jednoznacznych dyrektyw pozwalających na odkodowanie zakresu znaczeniowego powyższego wyrażenia. Jednakże takie określenie przedmiotowego warunku pozwala przyjąć, że wnioskodawca powinien przynajmniej uprawdopodobnić, że wnioskowane dane są mu potrzebne dla realizacji własnych interesów, także faktycznych. W rachubę wchodzić przy tym mogą tylko takie interesy wnioskodawcy, które w świetle obowiązującego prawa można uznać za usprawiedliwione. Samo powołanie się na takie cele, w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, jeszcze nie wystarcza do prawidłowego stosowania art. 29 ust. 2 ustawy. Konieczne jest bowiem dokonanie także oceny, czy dla realizacji takich zamierzeń wnioskodawcy niezbędne jest mu przekazanie żądanych danych, mimo braku na to zgody osoby, której dane te dotyczą. Ocena taka wymaga też wyważenia racji i interesów z jednej strony wnioskodawcy, a z drugiej strony osoby, której dane dotyczą, mającej objęty ochroną prawną interes, aby jej dane nie były przetwarzane bez jej zgody. Wyważenie tych interesów jest warunkiem koniecznym przy stosowaniu powołanego przepisu, z uwzględnieniem rangi tych interesów w realiach konkretnej sprawy. Jest to szczególnie ważne, ponieważ konflikt ten dotyczy ochrony prywatności osoby, której dane są przetwarzane, a więc wartości, która ma szczególnie wysoką rangę, także w systemie wartości konstytucyjnych. Osoba, która czuje się pokrzywdzona publikacją materiału prasowego ma niewątpliwie prawo dochodzenia przysługujących jej z tego tytułu roszczeń. Takie uprawnienia gwarantuje jej Konstytucja RP (art. 45 ust. 1) oraz przepisy Prawa prasowego i Kodeksu cywilnego. Zatem, jeżeli zdecyduje się na podjęcie na drodze sądowej stosownych kroków przeciwko dziennikarzowi, to należy rozważyć zasadność udostępnienia jej adresu dziennikarza, gdyż brak takich danych nie może ograniczać jej prawa do merytorycznego rozpoznania sprawy przez sąd powszechny. Niewskazanie przez powoda miejsca zamieszkania pozwanego wprawdzie nie wyklucza dopuszczalności złożenia pozwu, ale uniemożliwia nadanie mu prawidłowego biegu, a tym samym może skutkować podjęciem przez przewodniczącego czynności przewidzianych w art. 130 § 2 k.p.c. W toku zaś wszczętego procesu przedmiotowy brak może stanowić przesłankę do zawieszenia postępowania na podstawie art. 177 § 1 pkt 6 k.p.c. Dlatego należy przyjąć, że uzasadniona potrzeba posiadania danych adresowych autora opublikowanego materiału prasowego - w znaczeniu przewidzianym w art. 29 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych - mogła ewentualnie zachodzić, ale dopiero po wszczęciu przez poszkodowanego procesu przeciwko dziennikarzowi. Odmienna sytuacja ma miejsce wówczas, gdy przeciwko dziennikarzowi nie toczy się jeszcze żadne postępowanie sądowe. Dlatego sama deklaracja dotycząca zainicjowania w przyszłości procesu omawianej przesłanki nie spełnia. Taki hipotetyczny zamiar nie musi być w ogóle zrealizowany, zwłaszcza, że osoba, która czuje się poszkodowana publikacją prasową nie musi w ogóle dochodzić swych roszczeń przeciwko dziennikarzowi. Cele swe może ona realizować w różny sposób. Powód ma prawo wyboru podstawy dochodzonego roszczenia, a tym samym decyzji przeciwko komu i z jakim powództwem wystąpi. Jak wynika z art. 38 Prawa prasowego, pozew może być skierowany także, ale i tylko przeciwko redaktorowi lub innej osobie, którzy spowodowali opublikowanie materiału prasowego. Nie wykluczona jest ponadto odpowiedzialność wydawcy. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Zgodnie z art. 190 zd. 1 ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, Sąd, któremu sprawa została przekazana, związany jest wykładnią prawa dokonaną w tej sprawie przez Naczelny Sąd Administracyjny. Z uwagi na obszerną i wyczerpującą argumentację zawartą w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego nie ma potrzeby ponownego jej przytaczania. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych zobowiązany jest do ponownego rozpatrzenia sprawy z uwzględnieniem wytycznych wskazanych w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 22 marca 2011 r. Wobec powyższego, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. a ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi orzekł, jak w pkt 1 sentencji wyroku. O wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji Sąd orzekł na podstawie art. 152 ustawy. O kosztach Sąd orzekł na podstawie art. 200 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 25.07.2026. · Źródło