VI SA/Wa 1145/07
WyrokWSA w Warszawie2007-09-18
Skład orzekający: Zbigniew Rudnicki, Ewa Frąckiewicz, Jolanta Królikowska-Przewłoka
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy znak towarowy PICO POLO jest podobny do znaku PRINCE POLO w stopniu mogącym wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów, uwzględniając renomę znaku PRINCE POLO oraz specyfikę towarów (wyroby cukiernicze)?Ratio decidendi
Sąd uznał, że znaki PICO POLO i PRINCE POLO są podobne w stopniu mogącym wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów, zwłaszcza w kontekście renomy znaku PRINCE POLO i impulsowego charakteru zakupu wyrobów cukierniczych. Organ patentowy nieprawidłowo ocenił podobieństwo znaków i zastosował przepisy dotyczące ochrony znaków renomowanych.Stan faktyczny
Firma K. wniosła sprzeciw wobec decyzji Urzędu Patentowego RP o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy PICO POLO, twierdząc, że narusza on zarejestrowane znaki PRINCE POLO. Skarżąca wskazała na podobieństwo wizualne, fonetyczne i konstrukcyjne znaków, a także na renomę znaku PRINCE POLO. Urząd Patentowy oddalił sprzeciw, uznając znaki za wystarczająco odmienne. WSA uchylił poprzednią decyzję Urzędu, wskazując na potrzebę ponownego porównania znaków z uwzględnieniem renomy i specyfiki towarów.Rozstrzygnięcie
Uchylenie zaskarżonej decyzji Urzędu Patentowego RP i zasądzenie od Urzędu na rzecz K. zwrotu kosztów postępowania.Pełny tekst orzeczenia
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Zbigniew Rudnicki (spr.) Sędziowie Sędzia WSA Ewa Frąckiewicz Sędzia WSA Jolanta Królikowska-Przewłoka Protokolant Jadwiga Rytych po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 18 września 2007 r. sprawy ze skargi K. z siedzibą w W. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] lutego 2007 r. nr [...] w przedmiocie oddalenia sprzeciwu wobec udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy 1. uchyla zaskarżoną decyzję; 2. zasądza od Urzędu Patentowego RP na rzecz K. z siedzibą w W. kwotę 1617 (jeden tysiąc sześćset siedemnaście) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.
W dniu [...] grudnia 2002 r. do Urzędu Patentowego RP wpłynął sprzeciw firmy K. z siedzibą w W. wobec decyzji Urzędu z dnia [...] marca 2002 roku o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy PICO POLO o numerze [...]. Uprawnionym do powyższego znaku jest firma N. z siedzibą w T. a znak przeznaczony jest do oznaczania wafli o różnych smakach zawartych w klasie 30.
Strona skarżąca (sprzeciwiająca się) stwierdziła, że przedmiotowe prawo ochronne udzielone zostało z naruszeniem art. 8 pkt 1 oraz art. 9 ust. 1 pkt 1 i pkt 2 ustawy o znakach towarowych oraz z naruszeniem art. 6 bis Konwencji Paryskiej. Wskazała na podobieństwo spornego znaku towarowego do następujących znaków towarowych zarejestrowanych z uprzednim pierwszeństwem na rzecz sprzeciwiającego:
PRINCE POLO o numerze [...] przeznaczony do oznaczania wyrobów cukierniczych;
PRINCE POLO ([...]) przeznaczony do oznaczania wyrobów cukierniczych;
PRINCE POLO ([...]) przeznaczony do oznaczania wyrobów cukierniczych;
PRINCE POLO ([...]) przeznaczony do oznaczania wyrobów cukierniczych;
PRINCE POLO CLASSIC ([...]) przeznaczony do oznaczania następujących towarów: kakao, wafle powlekane czekoladą, drażetki, biskwity, wyroby czekoladowe i cukrowe, lody jadalne.
Zdaniem strony skarżącej podobieństwo to może wprowadzać odbiorców w błąd w rozumieniu art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t. Wskazano na tożsamość towarów oraz na ogólne wrażenie jakie przeciwstawione znaki wywierają na odbiorcy. Zdaniem skarżącej znaki te podobne są przede wszystkim pod względem wizualnym i fonetycznym oraz "posiadają identyczną konstrukcję". Ponadto pełnomocnik zwrócił uwagę na zbliżoną szatę graficzną polegającą na "użyciu podobnej czcionki, którego litery zostały rozmieszczone po łuku" oraz nawiązanie w przeciwstawionej znakach do "stylistyki językowej kojarzącej się z językiem włoskim". Zdaniem skarżącej sporny znak towarowy będzie traktowany jako znak seryjny należący do sprzeciwiającego.
Stwierdzając naruszenie art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t. strona skarżąca wskazała, że znak towarowy PRINCE POLO należy do znaków powszechnie znanych, których ochronę przewidują również przepisy Konwencji Paryskiej, a mianowicie art. 6 bis.
Natomiast naruszenie art. 8 pkt 1 u.z.t. upatrywała w wykorzystaniu przez sporny znak towarowy renomy znaku towarowego PRINCE POLO co prowadzi m.in. do rozwodnienia znaku sprzeciwiającego. Na okoliczność renomy dołączono ranking 100 najmocniejszych marek na polskim rynku opublikowanym w [...].
Uprawniony w piśmie z dnia [...] września 2004 r. nie zgodził się z zarzutami sprzeciwiającego. Uprawniony wskazał na różnice istniejące między przeciwstawionymi znakami oraz stwierdził, że jednakowe brzmienie drugiego członu nazwy nie przesądza o możliwości wprowadzenia w błąd konsumentów. Uprawniony wskazał na różnice istniejące także między elementami graficznymi. Zdaniem uprawnionego fakt powszechnej znajomości oznaczenia PRINCE POLO jest niewątpliwy, ale fakt ten również dowodzi, że Urząd Patentowy miał świadomość istnienia takiego znaku. Dowodzi to, że Urząd nie uznał w fakcie rejestracji znaków przeciwstawionych przeszkody dla udzielenia prawa ochronnego na sporny znak towarowy PICO POLO.
Decyzją z dnia [...] września 2004 r. Urząd Patentowy oddalił przedmiotowy sprzeciw uznając, że przeciwstawione znaki są na tyle zróżnicowane, że nie zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd. W konsekwencji Urząd nie stwierdził wskazanych przez sprzeciwiającego naruszeń.
Na powyższą decyzję sprzeciwiający wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 1 czerwca 2005 r. uchylił zaskarżoną decyzję Urzędu. WSA uznał, że znaki skarżącego są znakami renomowanymi. Sąd stwierdził jednocześnie, że konieczne jest ustalenie czy zarejestrowany znak kojarzy się ze znakami PRINCE POLO przy uwzględnieniu zwykłych warunków obrotu gospodarczego oraz czy nie ma możliwości pośredniego wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towaru z uwagi na sugerowaną przez sprzeciwiającego serię znaków PRINCE POLO. A zatem Urząd przy ponownym porównaniu przeciwstawionych znaków, uwzględniając percepcję przeciętnego odbiorcy powinien odnieść się do konieczności stosownie zaostrzonego kryterium odnośnie zachowania dystansu pomiędzy poszczególnymi oznaczeniami. Jednocześnie WSA uznał, że w niniejszej sprawie istnieje możliwość zastosowania art. 9 ust. 1 pkt 2 oraz art. 6 bis Konwencji Paryskiej. Odnosząc się natomiast do możliwości naruszenia art. 8 pkt 1 Sąd podzielił stanowisko Urzędu, że sprzeczność z zasadami współżycia społecznego ma dotyczyć samego znaku - jego treści czy też formy przedstawieniowej, a tylko wyjątkowo należy brać pod uwagę element zachowania się zgłaszającego, np. gdy zgłoszenia znaku dokonał podmiot pozostający w bliskich stosunkach z właścicielem znaku bez jego zgody.
Na rozprawie w dniu [...] lutego 2007 r. strona skarżąca ponownie podkreśliła podobieństwo oznaczeń podtrzymując stanowisko w sprawie. Poproszona o sprecyzowanie jaki lub jakie znaki towarowe są jej zdaniem znakami powszechnie znanymi sprecyzowała podstawę żądania wskazując na wszystkie zarejestrowane znaki towarowe podniesione w kontekście naruszenia art. 9 ust. 1 pkt 1 oraz na niezarejestrowany znak słowny PRINCE POLO. Uzupełniono materiał dowodowy na okoliczność powszechnej znajomości oznaczenia PRINCE POLO.
Urząd Patentowy RP po rozpatrzeniu materiałów w aktach sprawy oraz mając powyższe na uwadze zważył, iż w niniejszej sprawie organ związany jest oceną prawną wyrażoną przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 1 czerwca 2005 r., a ponadto wskazało, że jak wynika z treści przepisu art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t. dla wypełnienia jego dyspozycji konieczne jest spełnienie łącznie następujących przesłanek:
1. jednorodzajowość towarów i usług do oznaczania których znaki te są przeznaczone;
2. podobieństwo znaków towarowych.
Konsekwencją występującego podobieństwa towarów i znaków jest niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów i usług oznaczonych tymi znakami. Jednakże z powyższego przepisu wynika także, że nie każde podobieństwo pomiędzy znakami powoduje niedopuszczalność rejestracji znaku towarowego, lecz tylko podobieństwo w takim stopniu, które mogłoby wprowadzać odbiorców w błąd.
Organ dokonując oceny podobieństwa towarów uznał, że przeciwstawione znaki przeznaczone są do oznaczania towarów identycznych. Przy ocenie podobieństwa towarów należy brać pod uwagę wykaz towarów i usług będący elementem decyzji na mocy której uprawniony nabywa prawo ochronne. Tymczasem wafle dla których przeznaczony jest sporny znak towarowy zawierają się w pojęciu "wyroby cukiernicze" zawarte w wykazie towarów znaków przeciwstawionych. Tym samym znaki sprzeciwiającego przeznaczone są m.in. do oznaczania wafli, które wymienione zostały wprost w wykazie towarów jednego ze znaków przeciwstawionych, a mianowicie znaku towarowego PRINCE POLO CLASSIC o numerze [...].
Organ nie podzielił natomiast poglądu wnoszącego sprzeciw o podobieństwie samych oznaczeń, które są na tyle zróżnicowane, że nie zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów. Zgodnie z ustaloną praktyką oraz orzecznictwem oznaczenia powinny być oceniane jako całość gdyż sama powtarzalność wyodrębnionych elementów lub zbieżność członów oznaczeń nie musi determinować stworzenia ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd. Dlatego mając na uwadze całościową ocenę znaku towarowego należy zwrócić uwagę na proporcje w sile odróżniającej poszczególnych elementów, a także ich oryginalność, miejsce w znaku i kontekst w jakim poszczególne elementy zostały użyte. Dokonanie oceny porównawczej powinno się odbywać na różnych płaszczyznach postrzegania mając na uwadze jednocześnie ogólne wrażenie jakie znaki wywierają na odbiorcy oraz znajomość znaku.
W przedmiotowej sprawie znaki towarowe PRINCE POLO oraz sporny znak towarowy PICO POLO są oznaczeniami zawierającymi zarówno elementy słowne jak i elementy graficzne. Oceniając przeciwstawione oznaczenia organ stwierdził, że elementy graficzne zdecydowanie odgrywają znaczenie drugorzędne. Elementy te składają się bowiem wyłącznie ze sposobu zapisu elementów słownych, a więc rozmieszczenia liter oraz doboru określonej czcionki, a także w przypadku znaków przeciwstawionych, z określonego tła zawierającego powtarzające się proste motywy graficzne oraz obramowania wyrazów. Elementy takie nie są w stanie utkwić w pamięci przeciętnego odbiorcy, gdyż zastosowana w znakach czcionka nie jest szczególnie fantazyjna, a pozostałe elementy takie jak czworobok (ramka) stanowi typowy i wyeksploatowany element etykiet nakładanych na towar. W niniejszej sprawie sprzeciwiający podkreślił podobieństwo z uwagi na łukowaty sposób zapisu, natomiast uprawniony wskazuje na odmienną kolorystykę. Z uwagi na charakter powyższych elementów nie są to jednak różnice/podobieństwa, które mogą decydować o rozstrzygnięciu na podstawie art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t. Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylając decyzję Urzędu stwierdził, że charakter łukowaty napisów zawartych w przeciwstawionych znakach "może uzasadniać twierdzenie, iż na płaszczyźnie graficznej pomiędzy znakami zachodzą podobieństwa z tym, że podobieństwa te muszą powodować niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców". Tymczasem rola elementów graficznych wykorzystanych w przeciwstawionych znakach nie może prowadzić do wniosków sugerowanych przez sprzeciwiającego. Niezależnie bowiem od znikomego charakteru wyróżniającego pospolitych elementów graficznych łukowaty charakter (występujący jedynie w znaku PRINCE POLO CLASSIC) nie jest identyczny o czym świadczy sposób zapisu wyrazu "polo" w spornym znaku. Wyraz ten nie jest zapisany w sposób "łukowaty". Ponadto sam sprzeciwiający podniósł, że w niniejszej sprawie mamy do czynienia z towarami "impulsowymi", przez co nabywca nie poświęca uwagi na bliższe zapoznanie się z oznaczeniem. Pełnomocnik nie wyjaśnił zatem dlaczego akurat łukowaty charakter miałby utkwić w pamięci odbiorcy towaru. Oceniając przeciwstawione oznaczenia jako całość to elementy słowne mają charakter szczególnie wyróżniający i pierwszoplanowy. Wynika to w pierwszej kolejności z fantazyjnego ich charakteru. Elementy te to odpowiednio PRINCE POLO w znakach przeciwstawionych oraz PICO POLO w spornym znaku towarowym. Oznaczenia te zawierają więc ten sam element słowny POLO występujący jako drugi człon znaku oraz zupełnie odmienne człony pierwsze (odpowiednio PRINCE i PICO). Tymczasem przeciętny odbiorca koncentruje się na pierwszym członie znaku, zwracając na niego większą uwagę. I tak w znakach wielowyrazowych większe znaczenie w kontekście oceny podobieństwa mają pierwsze wyrazy, a w znakach jednowyrazowych pierwsze sylaby. Wyrazy PRINCE i PICO są zdecydowanie odmienne. Podnoszenie, że oba wyrazy zaczynają się na tę samą literę, a przez to można stwierdzić ich podobieństwo należy uznać za nadinterpretację zwłaszcza z uwagi na ograniczoną ilość liter w alfabecie i brak jakiegokolwiek podobieństwa koncepcyjnego powyższych wyrazów. Fakt ten dodatkowo zmniejsza ewentualną możliwość wprowadzenia odbiorców w błąd pomimo istnienia takiego samego wyrazu POLO w przeciwstawionych znakach. Dokonując oceny podobieństwa należy mieć na uwadze całokształt okoliczności. W związku z powyższym Wojewódzki Sąd Administracyjny zobowiązał Urząd do odniesienia się do "seryjności" znaków PRINCE POLO. Kolegium Orzekające dokonując powyższej oceny stwierdziło, że zarejestrowane znaki towarowe sprzeciwiającego zawsze zawierają połączenie wyrazów PRINCE oraz POLO. "Seryjność" znaków polega więc na - jak wskazał Wojewódzki Sąd Administracyjny - "kroczącej szacie graficznej". Chybione jest zatem twierdzenie sprzeciwiającego, że zarejestrowany znak może sugerować nabywcom, iż jest kolejnym produktem oferowanym w serii. Byłoby natomiast tak, gdyby seryjność znaków firmy K. polegała na zastępowaniu pierwszego członu (PRINCE) innymi wyrazami przy zachowaniu elementu słownego POLO. Stworzona byłaby w ten sposób rodzina znaków w oparciu o niezmienny element "polo". Sytuacja taka nie ma jednak miejsca. Przeciętny odbiorca nie może ulec takiej sugestii skoro oznaczenie PRINCE POLO zmienia się jedynie w swej warstwie graficznej. W niniejszej sprawie element słowny "polo" zawsze występował z pierwszym członem "prince". Nie można stwierdzić, że pierwszy element został zdominowany przez element "polo" i przeciętny odbiorca nie przyznaje mu charakteru dominującego. Przeciętny odbiorca będzie pamiętał oba człony i traktował je będzie łącznie i równoważnie albo - w ślad za doktryną przedstawioną w niniejszym uzasadnieniu - większą uwagę będzie skupiał na pierwszym członie. W niniejszej sprawie, uwzględniając rzeczywistość rynkową należy stwierdzić, że K. nie jest jedynym podmiotem działającym na obszarze Polski uprawnionym do używania znaków towarowych zawierających element słowny "polo" i przeznaczonych do oznaczania wyrobów cukierniczych. W Urzędzie Patentowym zarejestrowany jest na rzecz S. znak towarowy POLO ([...]) przeznaczony m.in. do oznaczania wyrobów cukierniczych z pierwszeństwem od roku 1990. Z kolei Z. korzystają ze znaków towarowych: MARCO POLO (zarejestrowany pod numerem [...]), MARCO POLO MIESZKO ([...]) oraz AMER POLO. Wszystkie wymienione znaki towarowe przeznaczone są do oznaczania wyrobów cukierniczych, w tym wafli. W tym kontekście należy uznać za nieudowodnione, że sporny znak towarowy PICO POLO akurat kojarzy się ze znakami sprzeciwiającego nawet jeśli znaki te są dobrze znane na rynku. Przeciwstawione znaki z uwagi na użycie odmiennych elementów słownych różnią się więc wyraźnie na płaszczyźnie wizualnej, a dystans istniejący między przeciwstawionymi znakami towarowymi jest wyraźny. Również elementy słowne decydują o braku podobieństwa na płaszczyźnie fonetycznej. Wszystkie wyrazy użyte w przeciwstawionych znakach, a mianowicie "prince", "pico" i "polo" są wyraźnie słyszalne i nie sposób ich pomylić nawet gdyby uległy zniekształceniom, gdyż wyrazy "prince" i "pico" są zupełnie odmienne. Wyrazy te w rzeczywistości będą odczytywane zapewne jako "prins" i "piko", gdyż pomimo swojego fantazyjnego charakteru (w odniesieniu do wyrobów cukierniczych) będą odczytywane z uwzględnieniem reguł fonetycznych języka angielskiego. Twierdzenie strony skarżącej, że w przeciwstawionych znakach istnieje nawiązanie do "stylistyki językowej kojarzącej się z językiem włoskim" wydaje się nieuprawnione. Do owej stylistyki nawiązuje jedynie wyraz "pico" mający w języku włoskim swoje znaczenie. Tymczasem wyraz "prince", wykorzystany w znakach sprzeciwiającego został zaczerpnięty z języka angielskiego, a wyraz "polo" posiada swe znaczenie w języku polskim i oznacza typ koszulki oraz dyscyplinę sportową przez co wywoływać będzie skojarzenia właśnie z powyższymi.
Strona skarżąca podniosła ponadto, że towary oznaczane przeciwstawionymi oznaczeniami są towarami masowymi i impulsowymi. Wskazane różnice dowodzą jednak niemożliwości pomylenia znaków w rozumieniu art. 9 ust. 1 pkt 1 ustawy o znakach towarowych. Określenie "towary masowe" nie występuje w żadnym obowiązującym przepisie, a obejmowanie różnorakich towarów tym terminem nie może prowadzić do uogólnień, gdyż każdy towar powinien być rozpatrywany ze względu na swój charakter, przeznaczenie i warunki zbytu w sposób indywidualny. I tak artykuły spożywcze są towarami, które zazwyczaj nie tylko można obejrzeć z odpowiedniego dystansu, ale również dokładnie przyjrzeć się im trzymając je w rękach. Większość artykułów spożywczych (w tym wafle) można bowiem nabyć w sklepach na terenie samoobsługowym, czego nie można powiedzieć np. o papierosach. Masowy charakter takich towarów nie jest więc identyczny i jeśli nawet wafle kupowane są pod wpływem impulsu nie dowodzi to, że przeciętny nabywca nie będzie zwracał uwagi na elementy najbardziej wyróżniające znak towarowy znajdujący się na opakowaniu towaru, zwłaszcza, że zwiększony wybór towarów i świadomość istnienia konkurencji produkującej towary różnej jakości wyostrza ostrożność konsumenta. Organ powołał się w tym przypadku na orzecznictwo sądów podnosząc, że przeciętny konsument to osoba należycie i dobrze poinformowana, należycie uważna i ostrożna. Osoba taka nie może pomylić tak różnych znaków. Ponadto organ analizując niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców winien rozważyć zachowanie odbiorcy przeciętnego, ale jednocześnie świadomie poszukującego właściwego towaru i świadomie wybierającego pomiędzy oferowanymi przez sprzedawców markami.
Reasumując, organ uznał, że przeciwstawione znaki oceniane jako całość, są na tyle zróżnicowane, że wywierają odmienne wrażenie na odbiorcach, a tym samym nie są podobne w takim stopniu, który prowadziłby do następstw określonych w art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t.
Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 9 ust. 1 pkt 2 organ uznał powszechną znajomość przeciwstawionych znaków towarowych. Powyższe ustalenia dokonane zostały z uwagi na brak sporu co do takiego charakteru znaków towarowych PRINCE POLO. Natomiast kwestią kontrowersyjną było czy ten sam znak towarowy może łącznie korzystać zarówno z ochrony przewidzianej w art. 9 ust. 1 pkt 1 jak art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t. z uwagi na istniejące w doktrynie stanowisko przywoływane w uchylonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w wiążącym w niniejszej sprawie wyroku stwierdził taką możliwość.
Strona skarżąca stwierdzając naruszenie art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t. poza zarejestrowanymi znakami towarowymi wymieniła również niezarejestrowany słowny znak towarowy PRINCE POLO. Wszystkie przeciwstawione oznaczenia są więc tymi samymi oznaczeniami rozpatrywanymi w kontekście naruszenia art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t. lub są oznaczeniem składającym się z elementów, które decydowały o ocenie podobieństwa oznaczeń w niniejszej sprawie. Tymczasem ocena przeciwstawionych oznaczeń - co wynika z literalnego brzmienia art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t. jest dokonywana również z punktu widzenia możliwości wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów z uwzględnieniem zwykłych warunków obrotu gospodarczego. W kontekście powyższego przepisu należy jednak stosować "zaostrzone kryteria" oceny. O ile literatura wskazuje na przypadki kiedy owe zaostrzone kryteria znajdują zastosowanie (np. identyczność towarów) o tyle brak jest jednoznacznych wskazówek dotyczących powyższej oceny mając na uwadze, że znaki - podobnie jak w przypadku zarzutu naruszenia art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t. - powinny być oceniane we wszystkich możliwych płaszczyznach postrzegania znaków. Można jednakże stwierdzić, że w przypadku wątpliwości co do ewentualnego naruszenia prawa Urząd powinien uznać naruszenie znaków przeciwstawionych. W niniejszej sprawie organ nie miał jednak wątpliwości co do braku podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń w świetle przepisów ustawy o znakach towarowych oraz wskazanego w uzasadnieniu orzecznictwa. W konsekwencji Urząd Patentowy nie stwierdził naruszenia art. 6 bis Konwencji Paryskiej.
W ocenie organu w rozpatrywanej sprawie brak jest również podstaw do uznania, że rejestracja spornego znaku towarowego została dokonana wbrew ustawowym warunkom określonym w art. 8 pkt 1, tj. z naruszeniem zasad współżycia społecznego. Zarzut ten sprzeciwiający oparł na twierdzeniu, że uprawniony ze spornego znaku towarowego wykorzystując łudzące podobieństwo oznaczeń, wykorzystuje jednocześnie renomę znaku towarowego PRINCE POLO w obrocie. Renomę powyższego znaku towarowego uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w niniejszej sprawie. Jednakże Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził jednocześnie, że podziela stanowisko Urzędu wskazującego, że przepis art. 8 pkt 1 u.z.t. wyłącza możliwość objęcia ochroną znaku towarowego, który jest sprzeczny z prawem lub zasadami współżycia społecznego, a sprzeczność ta dotyczy samego znaku - jego treści czy też formy przedstawieniowej. "Tylko wyjątkowo należy brać pod uwagę element zachowania się zgłaszającego, np: gdy zgłoszenie znaku dokonał podmiot pozostający w bliskich stosunkach z właścicielem znaku bez jego zgody. W tym stanie rzeczy jeżeli zostanie potwierdzona okoliczność, iż znak przeciwstawiony różni się zasadniczo od znaków towarowych wnoszącego sprzeciw, nie może świadczyć o zgłoszeniu tego znaku w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego". W niniejszej sprawie organ wykazał, że sporny znak towarowy nie jest adaptacją znaków przeciwstawionych, a znaki te różnią się w sposób zasadniczy. Nie zachodzi zatem szczególna sytuacja uzasadniająca zastosowanie art. 8 pkt 1 u.z.t.
Skarżąca K., na podstawie art. 257 p.w.p., wniosła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na decyzję Urzędu Patentowego RP z dnia [...] lutego 2007 r. oddalającą sprzeciw wobec decyzji o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy PICO POLO nr [...], Nr [...], zarzucając jej:
naruszenie art. 9 ust. 1 pkt 1 i 2 oraz 8 pkt. 1 ustawy z dnia 31 stycznia 1985 roku o znakach towarowych (Dz. U. z 1985 r. Nr 5 poz. 17 ze zm.) w zw. z art. 315 ust. 3 p.w.p., a także art. 6 bis Konwencji Paryskiej z dnia 20 marca 1883 r. o ochronie własności przemysłowej (Dz. U. z 1922 r. nr 8, poz. 58 ze zm.) poprzez ich błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie;
naruszenie przepisów postępowania mających istotny wpływ na wynik sprawy poprzez naruszenie art. 7 i 77 k.p.a. polegające na naruszeniu zasady praworządności i pominięciu szeregu istotnych okoliczności sprawy mających wpływ na rozstrzygnięcie decyzji, a ponadto naruszenie art. 107 § 3 k.p.a. polegające na braku prawidłowego uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji;
naruszenie art. 153 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. 02.153.1270), polegające na braku jego zastosowania przez Urząd Patentowy RP przy wydawaniu rozstrzygnięcia w przedmiotowej sprawie.
W związku z powyższym strona skarżąca wniosła o uchylenie decyzji w całości oraz zasądzenie na rzecz skarżącego kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego.
W uzasadnieniu skargi skarżący nie zgodził się z ustaleniami wyrażonymi w zaskarżonej decyzji i stwierdził, że Urząd Patentowy RP naruszył przy jej wydawaniu przepisy postępowania, nie rozpoznał sprawy w sposób prawidłowy i przez to dokonał wadliwych ustaleń faktycznych skutkujących naruszeniem przepisów prawa materialnego, o których była mowa powyżej.
Zdaniem strony skarżącej sprzeczność zaskarżanej decyzji organu z wskazanymi normami prawa wynika z szeregu błędów, w konsekwencji których został stwierdzony brak konfuzyjnego podobieństwa pomiędzy znakiem towarowym PICO POLO nr [...], a oznaczeniem PRINCE POLO nr [...]. Taka relacja pomiędzy porównywanymi znakami jest konsekwencją identyczności towarów oraz podobieństwa, oznaczeń zarówno w warstwie słownej jak i graficznej, ocenionych w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego. Urząd Patentowy RP literalnie przyznał, że przeciwstawione znaki zostały przeznaczone do oznaczania towarów identycznych, niemniej jednak ustalenia te nie sprowokowały go do poczynienia dalszych rozważań odnośnie ryzyka konfuzji pomiędzy znakami. W szczególności, Urząd Patentowy RP pominął zasadę, iż zgodnie z utrwalonym orzecznictwem wspólnotowym, jak również polską doktryną i judykaturą, całościowa ocena podobieństwa znaków powinna uwzględniać pewną współzależność między czynnikami, które brane są pod uwagę, a w szczególności współzależność między podobieństwem znaków towarowych a podobieństwem towarów i usług tymi znakami oznaczanych. Niewielkie podobieństwo określonych towarów lub usług może bowiem zostać zrekompensowane wysokim stopniem podobieństwa znaków towarowych i odwrotnie.
Oceniając konfuzyjne podobieństwo przeciwstawionych znaków towarowych Urząd Patentowy nie dostrzegł znaczenia jeszcze jednej okoliczności mającej istotny wpływ na ocenę ryzyka konfuzji, a mianowicie nie wziął pod uwagę specyfiki oznaczanych towarów, do czego został zobowiązany w wyroku WSA wydanego w przedmiotowej sprawie. Skarżący podniósł, że wyroby cukiernicze to produkty kupowane dość często, charakteryzujące się niską ceną, przeznaczone dla masowego odbiorcy. Szczególne znaczenie ma zwłaszcza okoliczność, że słodycze są tzw. produktem impulsowym, którego zakup często wynika z nagłego "impulsu" podyktowanego widokiem słodyczy i chęcią zjedzenia czegoś słodkiego. Potwierdza to również analiza rynku, jako że to właśnie słodycze, a wśród nich przede wszystkim wafle, wystawiane są przez sprzedawców blisko kas, tak aby nawet w ostatniej chwili skusić kupującego do zakupu. Należy zauważyć przy tym, że zasada ta obowiązuje zarówno w dużych hipermarketach jak i w małych sklepikach osiedlowych. Urząd wskazał tymczasem, że nawet jeśli wafle są kupowane pod wpływem impulsu, to okoliczność ta nie wpływa na sposób postrzegania znaków przez odbiorców, ponieważ konkurencja w zakresie towarów wyostrza ostrożność konsumentów w tym zakresie. Zdaniem skarżącego model przyjęty przez UP RP ustalony został w sposób wadliwy, z pominięciem przesłanki wynikającej wprost z przepisu art. 9 ust 1 pkt 1 u.z.t., który nakazuje badać niebezpieczeństwo konfuzji w zwykłych warunkach obrotu. To właśnie zwykłe warunki obrotu winny być każdorazowo indywidualnie ustalane w odniesieniu do towarów, dla których znaki zostały przeznaczone. Skarżący nie negował przy tym wykładni europejskiej dotyczącej przyjętego modelu odbiorcy uważnego, ostrożnego i dobrze poinformowanego, niemniej jednak wskazywał, że odbiorcę tego należy usytuować w warunkach konkretnej sprawy. Należało zatem ustalić czy fakt, iż sporne znaki są przeznaczone dla słodyczy, a nie dla na przykład wyrobów elektronicznych, ma wpływ na ryzyko konfuzji. W ocenie strony skarżącej ma, bowiem poziom uwagi dobrze poinformowanego, uważnego i racjonalnego konsumenta może się różnić w zależności od oznaczanych towarów. Zatem, zasadna jest teza, że Urząd Patentowy RP w sposób nieprawidłowy dokonał ustalenia zwykłych warunków obrotu jak i modelu przeciętnego odbiorcy, co w konsekwencji przyczyniło się do niewłaściwej oceny konfuzyjnego podobieństwa znaków i oddalenia sprzeciwu. Urząd Patentowy, stwierdzając ogólnie, iż w sprawie ma do czynienia z identycznością towarów, przeszedł w dalszej części decyzji do analizy podobieństwa oznaczeń, stawiając jednak już na wstępie tezę, że oznaczenia są na tyle zróżnicowane, że nie zachodzi niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. Organ powołał się przy tym na zasady rządzące metodyką dokonywania oceny znaków towarowych, jak chociażby konieczność całościowej oceny znaków przy uwzględnieniu siły odróżniającej ich poszczególnych elementów, jednakże dokonał tej analizy powierzchownie, nie uwzględniając istoty tych zasad, co doprowadziło do błędnych ustaleń w zakresie ryzyka konfuzji. Mowa tu przede wszystkim o zasadzie porównywania znaków towarowych w całości z uwzględnieniem elementów dominujących, która wynika z obserwacji zachowań rynkowych konsumentów, którzy postrzegając dane oznaczenie najłatwiej i najtrwalej zapamiętują ten element znaku towarowego, który ze względu na swoje znaczenie w znaku wyróżnia się spośród pozostałych. Konsumenci posługują się w obrocie znakami towarowymi upraszczając je do wspomnianych dominujących elementów, które mogą przecież podlegać dalszym deformacjom. Tym bardziej, że ich rolę najczęściej pełnią słowa, które w trakcie wymowy i przekazywania ich innym osobom są najbardziej narażone na to ryzyko. Zatem, różnice pomiędzy porównywanymi oznaczeniami, a w szczególności pomiędzy ich słownymi elementami dominującymi, ulegają łatwemu zatarciu w odbiorze przeciętnego konsumenta. Tymczasem, Urząd Patentowy RP, przedstawiając swoje stanowisko w skarżonej decyzji, przyjął tylko jedno kryterium uznania, który z dwóch elementów słownych ma charakter dominujący w omawianych znakach, a mianowicie miejsce danego członu znaku. Przyjmując za niewzruszalną zasadę, że odbiorca koncentruje się na pierwszym członie, zwracając na niego większą uwagę niż na człon drugi, organ uznał, że to wyrazy PRINCE i PICO stanowią element dominujący w obu znakach. Przede wszystkim, błędem jest uznawanie, że to pierwszy element znaku będzie zawsze członem dominującym. Taka optyka jest nieprawidłowa, ponieważ to nie kolejność w znaku, ale funkcja decyduje, kiedy możemy stawiać tezę o dominującym charakterze danego elementu. W przeciwnym razie, np. w takich znakach towarowych jak [...],[...],[...],[...] umiejscowione na początku dodatki w sposób nieuprawniony urastałyby do rangi oznaczeń o wysokiej sile odróżniającej. Ponadto, wskazać należy, że Urząd dokonał swojej oceny jedynie przez ogólny pryzmat funkcjonujących w doktrynie zasad, a przecież powinien dokonać wnikliwej analizy omawianych w sprawie oznaczeń uwzględniając przede wszystkim funkcję składających się nań elementów, a także przeanalizować jaką rolę, ale nie z uwagi na umiejscowienie w znaku lecz z uwagi na ich przeznaczenie, można im przypisać. Takiej oceny w skarżonej decyzji zabrakło. Gdyby organ wnikliwiej pochylił się nad analizowanymi oznaczeniami, dostrzegłby, że oba zostały skomponowane w ten sposób, że identyfikują one określone postaci. Znak strony skarżącej to w niezbyt skomplikowanym tłumaczeniu Książę Polo. Wyraziła ona przy tym przekonanie, że przeciętny odbiorca nie będzie odbierał oznaczenia PRINCE POLO w sposób, w jaki dokonał tego organ, który podał w decyzji tłumaczenia poszczególnych słówek, nie uważając za zasadne wybrać te, których zestawienie i połączenie odda jakikolwiek sens znaku PRINCE POLO. Fakt, że POLO to także typ koszulki nie miał bowiem żadnego znaczenia w niniejszej sprawie, ponieważ przeciętny odbiorca, obcując z dwuczłonowym zestawieniem PRINCE POLO, znanym na polskim rynku od kilkudziesięciu lat, w sposób właściwy odczyta przekaz znaku, poprawnie uznając, że POLO to nie nazwa koszulki ale księcia. Poszukując argumentów uzasadniających oddalenie sprzeciwu Urząd wskazał również na "rzeczywistość rynkową" i stwierdził, że K. nie jest jedynym podmiotem działającym na obszarze Polski uprawnionym do używania znaków towarowych zawierających element POLO i przeznaczonych do oznaczania wyrobów cukierniczych. Teza ta została jednak postawiona wadliwie, ponieważ w przypadku znaku towarowego POLO nr [...] pomiędzy N. a stroną skarżącą funkcjonuje porozumienie o koegzystencji, zaś znak ten jest używany wyłącznie do oznaczania miętowych słodyczy. Uzupełnieniem i potwierdzeniem tezy, iż to element POLO spełnia rolę dominującą w obu znakach jest także zasługująca na uwzględnienie zasada, że dla nabywcy decydujące znaczenie mają zbieżne elementy obu oznaczeń. Jest to usprawiedliwione z psychologicznego punktu widzenia, gdyż nabywca zachowuje w pamięci jedynie ogólny zarys oznaczenia, którego poszukuje. Kieruje się więc przy wyborze jedynie pewnymi przewodnimi elementami oznaczenia, z pominięciem odrębnych rozbieżności.
Powyższa zasada winna być jednak uwzględniona nie tylko w zakresie zbieżności elementów słownych, ale także przy ocenie analogii, jakie występują w odniesieniu do warstwy graficznej obu znaków. Tymczasem, przedstawiona w decyzji analiza tej części oznaczeń została dokonana przy braku zrozumienia istoty zagadnienia.
Urząd skoncentrował się bowiem w tym zakresie przede wszystkim na udowadnianiu tezy, że skoro szata graficzna nie odznacza się wysokim stopniem fantazyjności, to także jej podobieństwo nie stanowi istotnego argumentu na okoliczność ryzyka kontuzji.
Polemizując z takim stanowiskiem skarżący przede wszystkim podniósł, że to nie kwestia stopnia fantazyjności elementów graficznych, ale ich podobieństwa stanowi o istocie problemu. Jest bowiem bezspornym, że w przypadku porównywanych oznaczeń należy postawić tezę o wysokim podobieństwie graficznym, wynikającym z:
1. dwuelementowej budowy znaków,
2. użycia podobnej czcionki,
3. przedstawienia elementów słownych przy użyciu dużych pogrubionych liter,
4. przedstawienia w obu znakach litery P rozpoczynającej poszczególne człony znaków za pomocą wyróżnienia wielkością,
5. analogicznej kompozycji wizualnej polegającej na charakterystycznym rozmieszczeniu oznaczeń słownych po łuku.
Odnosząc się do podniesionej przez organ okoliczności zróżnicowania oznaczeń w płaszczyźnie wizualnej z uwagi na odmienną kolorystyką znaków, strona skarżąca wskazała w tej kwestii, iż uprawniony oprócz złożenia w dniu [...] kwietnia 2004 r. pisma podnoszącego zarzut bezzasadności sprzeciwu, nie zajął dalszego stanowiska w sprawie na żadnym z etapów postępowania. Odnosząc się zaś do zarzutu odmiennej kolorystyki, organ powinien zweryfikować go merytorycznie przed powoływaniem go w decyzji i wziąć pod uwagę, że znak towarowy skarżącego nr [...] jest znakiem czarno-białym, a przecież ochrona takiego znaku rozciąga się na podobne grafiki bez względu na użyte kolory.
Mając powyższe na uwadze strona skarżąca wskazała, że nie jest prawdziwa teza organu, iż dla przeciętnego odbiorcy szata graficzna, w jakiej przedstawiony został sporny znak, nie ma znaczenia w procesie postrzegania znaku. Przeciwnie, widząc na sklepowej półce znak towarowy budzący jednoznaczne skojarzenia ze znakiem PRINCE POLO, zawierający odróżniający i dominujący identyczny i element POLO, a w dodatku przedstawiony graficznie w analogiczny wizualnie sposób, będzie miał prawo być przekonany, że chodzi o znak skarżącej bądź znak przedsiębiorstwa powiązanego z nim organizacyjnie, gospodarczo lub prawnie. Tym samym, w ocenie skarżącego, organ wydał zaskarżoną decyzję z naruszeniem art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t., ponieważ dokonał nieprawidłowej interpretacji oceny przesłanek niebezpieczeństwa konfuzji, a ponadto, błędnie ocenił stan faktyczny w zakresie podobieństwa towarów i oznaczeń, co doprowadziło do odmowy zastosowania w niniejszej sprawie ww. przepisu ustawy.
Strona skarżąca ponadto wskazała, że nie można również podzielić rozstrzygnięcia Urzędu Patentowego RP w odniesieniu do braku możliwości zastosowania w niniejszej sprawie art. 9 ust. 1 pkt. 2 u.z.t. oraz art. 6 bis Konwencji Paryskiej. Powodem, dla którego Urząd odmówił zastosowania ww. przepisów w stanie faktycznym niniejszej sprawy, był brak stwierdzenia konfuzyjnego podobieństwa znaków. W tym przypadku, po raz kolejny już w skarżonej decyzji (vide: towary masowe i impulsowe), Urząd uznał, że skoro w art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t. nie ma mowy o zaostrzonych kryteriach oceny ryzyka konfuzji, na którą to zasadę mającą zastosowanie w przypadku znaków powszechnie znanych powoływał się skarżący, to organ nie znajduje powodów, dla których powinna być ona zastosowana. Teza ta stoi w sprzeczności z poglądami doktryny i orzecznictwa, w świetle którego przy badaniu podobieństwa znaków należy brać pod uwagę całokształt okoliczności rynkowych i znajomość znaków w obrocie. Im większa jest bowiem zdolność odróżniania (pierwotna lub wtórna), im bardziej znany jest znak towarowy, tym większy zakres ochrony i tym łatwiej przyjąć, że zachodzi podobieństwo obydwu znaków towarowych. Stąd, odmienny pogląd organu należy uznać za stojący w sprzeczności ze standardami oceny podobieństwa znaków cieszących się szczególną znajomością w obrocie, przewidującymi zaostrzenie kryteriów oceny niebezpieczeństwa konfuzji w takich przypadkach. Skarżący wyraził w związku z tym zdziwienie, że Urząd Patentowy RP nawet nie podjął próby rozważenia, czy ustalona przez niego powszechna znajomość a co za tym idzie wysoka pozycja rynkowa znaku PRINCE POLO, może w jakikolwiek sposób wpłynąć na ocenę niebezpieczeństwa wprowadzenia w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. Gdyby bowiem organ pochylił się nad tą kwestią, z pewnością jego "silne przekonanie" oraz "brak wątpliwości" co do braku podobieństwa porównywanych znaków uległyby zmianie.
Składając przedmiotową skargę skarżący uznał także za konieczne podniesienie zarzutu wadliwości skarżonej decyzji w zakresie naruszenia art. 8 pkt 1 u.z.t., zgodnie z którym niedopuszczalna jest rejestracja znaku, który jest sprzeczny z obowiązującym prawem lub zasadami współżycia społecznego. Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem, w świetle art. 8 pkt 1 u.z.t. niedopuszczalna jest rejestracja oznaczenia ze względu na zasady współżycia społecznego, jeżeli rejestracja zmierza do wykorzystania renomy cudzego znaku towarowego bądź stanowi zagrożenie dla tej renomy. Skarżący, wnioskując o unieważnienie spornego znaku wskazał, iż naruszeniem zasad współżycia społecznego jest wykorzystanie przez uprawnionego do znaku PICO POLO renomy znaku towarowego PRINCE POLO i czerpanie nieuzasadnionych korzyści z siły atrakcyjności tego znaku. Podniósł także, że funkcjonowanie na rynku znaku towarowego PICO POLO, rodzącego wśród przeciętnych odbiorców skojarzenia ze znakiem PRINCE POLO prowadzi do osłabienia siły odróżniającej znaku, czyli tzw. rozwodnienia renomy. Tymczasem, odmawiając uznania art. 8 pkt 1 u.z.t. jako podstawy unieważnienia znaku organ nie zastosował się w pełni do art. 153 p.p.s.a., w świetle którego ocena prawna i wskazania co do dalszego postępowania wyrażone w orzeczeniu sądu wiążą organ, którego działanie zostało zaskarżone.
Urząd Patentowy przyjął, że znak towarowy PRINCE POLO ma cechy znaku renomowanego, jednakże w dalszej części uzasadnienia przedstawił tezy, które świadczą o braku zrozumienia intencji wyrażonych przez Sąd. W cytowanym wyroku WSA wskazał bowiem, że przepis art. 8 pkt 1 u.z.t. wyłącza możliwość objęcia ochroną znaku towarowego, który jest sprzeczny z prawem lub zasadami współżycia społecznego, a sprzeczność ta dotyczy samego znaku - jego treści czy też formy przedstawieniowej. Sąd dodał, że element zachowania zgłaszającego winien być brany pod uwagę tylko wyjątkowo. Powołując się na to stanowisko, organ stwierdził, iż wykazał w niniejszej sprawie, że znak sporny nie stanowi adaptacji znaku towarowego skarżącego. Takie rozstrzygniecie należy uznać za wadliwe, ponieważ organ błędnie zinterpretował zagadnienie ochrony znaku renomowanego, uznając, że pojęcie skojarzeń między znakami i w konsekwencji możliwość ochrony renomy znaku zawężać się będzie wyłącznie do przypadków adaptacji i złej wiary. Ustalenia te są tym bardziej istotne, że skarżący powołując się na art. 8 pkt 1 u.z.t. nie
stawiał zarzutu złej wiary zgłaszającego, lecz wskazywał na wykorzystanie renomy znaku towarowego PRINCE POLO, czerpanie nieuzasadnionych korzyści z siły atrakcyjności tego znaku oraz ryzyko jego rozwodnienia. Urząd zaś uznał, że w sprawie nie ma adaptacji znaku i wskazał, że porównywane znaki różnią się w sposób zasadniczy, co wyklucza możliwość zastosowania art. 8 pkt 1 u.z.t. Takie uzasadnienie braku naruszenia art. 8 pkt 1 u.z.t. należy uznać za nieprawidłowe, ponieważ organ ograniczył się w tym zakresie wyłącznie do powołania się na wykazane wcześniej "zasadnicze różnice" pomiędzy znakami, które omawiał przy okazji wykazywania braku niebezpieczeństwa konfuzji. Prócz braku właściwego rozpatrzenia sprawy i uzasadnienia decyzji organ dokonał zatem nieprawidłowej wykładni ww. przepisu, ponieważ podobieństwo znaków towarowych w stopniu wprowadzającym w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów nigdy nie było i nie jest przesłanką ochrony renomy znaku towarowego. Skarżący wskazał, że tezę tę potwierdza obowiązująca linia orzecznictwa polskiego i europejskiego, w świetle której znak renomowany, cieszący się silnie wyróżniającym charakterem, z powodu uzyskanej pozycji na rynku korzystać powinien z szerszej ochrony i tym samym pomiędzy znakami nie musi zachodzić taki stopień podobieństwa, który rodzi niebezpieczeństwo konfuzji, aby znak renomowany podlegał ochronie przed ryzykiem "rozwodnienia" i pasożytniczego czerpania korzyści z jego renomy. Dla ochrony znaku renomowanego wystarczy zatem, obok stwierdzenia siły odróżniającej, fakt podobieństwa badanych oznaczeń. Dla ochrony znaku renomowanego wystarczy zatem sam fakt podobieństwa badanych oznaczeń. Ochrona znaków renomowanych wpływa na rozszerzenie zakresu ochrony oraz przysługuje bez konieczności wykazywania ryzyka wprowadzania w błąd konsumentów. W związku z tym, jeśli nawet Urząd Patentowy uznał, że brak jest w przedmiotowej sprawie podstaw do zastosowania art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t., który nakazuje badać stopień konfuzyjnego podobieństwa znaków, to powołując się na różnice pomiędzy znakami nie miał prawa odmawiać rozpatrzenia zasadności zastosowania w niniejszej sprawie art. 8 pkt 1 u.z.t. Przesłankami naruszenia zasad współżycia społecznego poprzez pasożytnicze wykorzystanie renomy cudzego znaku są bowiem inne przesłanki niż wskazane w art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t., a mianowicie analizie podlega stwierdzenie podobieństwa znaków oraz szczególnej pozycji w obrocie znaku wcześniejszego przez datą zgłoszenia znaku spornego, a także ryzyko spowodowania szkody dla odróżniającego charakteru znaku lub jego renomy. Biorąc pod uwagę, że renoma znaku została potwierdzona zarówno przez WSA jak i przez Urząd Patentowy w niniejszej decyzji, organ miał obowiązek wnikliwego rozpatrzenia pozostałych przesłanek i na tej podstawie ustalenia czy w sprawie doszło do naruszenia art. 8 pkt 1 u.z.t. Analizując przedstawione argumenty należy stwierdzić, iż organ wydający decyzję dokonał wadliwiej interpretacji przesłanek ochrony renomowanych znaków towarowych, czego konsekwencją była odmowa wydania decyzji w oparciu o art. 8 pkt 1 u.z.t. Tym samym, skarżone rozstrzygnięcie winno zostać uchylone w związku z jego wydaniem z naruszeniem wskazanego przepisu prawa.
W odpowiedzi na skargę Urząd Patentowy RP podtrzymał swoje stanowisko przedstawione w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji i wniósł o oddalenie skargi.
Organ wskazał, że na wstępie wymaga podkreślenia, że zaskarżona decyzja została wydana w oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy oraz że w decyzji tej wskazano podstawę prawną, jak też zawiera ona uzasadnienie. Należy również podkreślić, że w przedmiotowej sprawie podstawowym zagadnieniem była ocena podobieństwa spornego znaku towarowego PICO POLO ([...]), na który udzielono prawo ochronne na rzecz spółki akcyjnej N. z siedzibą w T., wobec znaków towarowych sprzeciwiającego - skarżącego PRINCE POLO.
Organ podniósł, iż twierdzenie strony skarżącej wskazujące, że Urząd nie dokonał oceny podobieństwa mając na uwadze zwykłe warunki obrotu towarami dla oznaczania których przeznaczone są porównywane znaki towarowe, jak również nie wziął pod uwagę specyfiki oznaczanych towarów, jest nieprawdziwe. Urząd nie tylko odniósł się do zwykłych warunków obrotu wskazanych towarów, ale także ustosunkował się do twierdzeń skarżącego podniesionych w powyższym kontekście. Urząd wskazał na charakter towaru i zwyczajowe miejsce jego nabywania oraz przytoczył definicję "przeciętnego odbiorcy" określonego przez orzecznictwo krajowe i Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Skarżący posługując się terminem produkty masowe sam precyzuje je jako m.in. artykuły kosmetyczne, artykuły spożywcze, wyroby przemysłu tytoniowego. Tymczasem kiedy organ dokonał rozróżnienia pomiędzy powyższymi towarami skupiając się na ocenie artykułów spożywczych i wyjaśniając czym różnią się zwykłe warunki obrotu takimi towarami od np. wyrobów tytoniowych, skarżący zarzucił Urzędowi brak spójności i jednolitości w zakresie oceny. Skarżący stwierdził m.in., że: "organ dokonuje bowiem w zaskarżonej decyzji szeregu rozważań dotyczących postrzegania różnych towarów, a to artykułów spożywczych, a to papierosów, podczas gdy przedmiotem jego oceny powinny być wyroby cukiernicze i słodycze". Jest to argumentacja niezrozumiała. Urząd wyjaśnił dlaczego termin ogólny wymaga sprecyzowania mając na uwadze definicję tego terminu wskazanego przez skarżącego. Tymczasem wydaje się - w kontekście rozważań skarżącego - że Urząd dopuścił się błędu z tego powodu, że dokonał indywidualnej oceny towarów zamiast posłużyć się terminem ogólnym. Można zatem sądzić, że błędem Urzędu była zbyt wnikliwa ocena zwykłych warunków obrotu towarami i ich dostępności dla przeciętnego klienta. Organ nie podzielił takiej interpretacji. Urząd zwracając uwagę na spożywczy charakter towaru podniósł, że określone okoliczności neutralizują podnoszony przez skarżącego brak uwagi, który ma - jego zdaniem - towarzyszyć przy zakupie wyrobów cukierniczych. Jest to możliwość bliskiego zapoznania się z towarem, świadomość konkurencji produkującej towary o różnej jakości czy choćby stosunkowo krótki termin ważności wymuszający na kliencie minimum ostrożności. Urząd stanął na stanowisku, że zastosowanie modelu nabywcy uważnego, rozsądnego i świadomego swoich wyborów odpowiada, jak się wydaje, tendencjom zarysowanym w prawie europejskim. Niewątpliwie nabywcy towarów są obecnie coraz lepiej wykształceni i poinformowani, więc stosowanie do nich kryteriów ocennych opartych na modelu nieważnego, zapominającego i w sumie nierozgarniętego nabywcy może być niesłuszne, a nawet krzywdzące. Powyższe kryteria powinny dotyczyć również przeciętnego nabywcę towarów powszechnego użytku. Fakt, że w odniesieniu do pewnych towarów przeciętny odbiorca zachowuje szczególną ostrożność i poświęca im odpowiednio dłuższy czas nie oznacza, że zakupom towarów ocenianych w zaskarżonej decyzji towarzyszy ogólny brak uwagi lub uwaga ta nie spełnia wspomnianych kryteriów wypracowanych przez orzecznictwo.
Kolejnym zarzutem skarżącego jest "powierzchowna analiza" samych znaków towarowych. Skarżący podniósł, że Urząd przyjął za niewzruszalną zasadą, że odbiorca koncentruje się na pierwszym członie. Jest to stwierdzenie nieprawdziwe. Urząd uzasadniając swoje stanowisko podkreślił, że wszystkie użyte w przeciwstawionych oznaczeniach wyrazy mają charakter fantazyjny. Organ podniósł jednocześnie, że zgodnie ze stanowiskiem doktryny i orzecznictwa przeciętny odbiorca koncentruje się na pierwszym członie znaku. Nie oznacza to jednak, że postulowana zasada ma charakter bezwzględny i nie podlega ograniczeniom. Urząd Patentowy również w zaskarżonej decyzji nie głosił jej "niewzruszalności". Oczywiście gdy pierwszy człon stanowi element wyeksploatowany lub opisowy (albo jest nieproporcjonalnie krótki względem pozostałych elementów słownych lub sam jest skrótem) powyższa zasada ustępuje konieczności oceny elementów znaku z punktu widzenia ich roli jaką pełnią w znaku. Dlatego pomimo wskazówek odnoszących się do oceny podobieństwa znaków towarowych każdy przypadek należy oceniać z uwzględnieniem jego indywidualnego charakteru co postulował również Urząd w zaskarżonej decyzji. W powyższym kontekście przywołane przez skarżącego przypadki nie stanowią właściwej analogii. Nie ma dowodów na okoliczność, że przeciętny konsument w Polsce w dwóch słowach angielskich rozpozna ich funkcjonalne powiązanie i to takie jakie stwierdza skarżący. Jeżeli natomiast znaczenie tych wyrazów jest łatwo rozszyfrowywane przez odbiorcę to podobieństwo między przeciwstawionymi oznaczeniami jeszcze bardziej się oddala. Jeżeli bowiem wyraz "polo" w znaku towarowym PRINCE POLO określa nazwę własną osoby (imię?) to trudno doszukać się takiego znaczenia w znaku towarowym PICO POLO. Powiązanie funkcjonalne w znaku towarowym PICO POLO (jeżeli takowe istnieje) nie budzi nawet takich skojarzeń. Przywołane przykłady poza różnicami dotyczącymi pierwszych członów (w odniesieniu do wyrazu PRINCE) zawierają nazwy własne. Wyraz POLO co najwyżej może być nazwą własną, ale poza tym posiada swoje określone znaczenie odnoszone do konkretnych desygnatów. Traktowanie znaków skarżącego w analogiczny sposób do przywołanych przykładów jest zupełnym nieporozumieniem. Nieporozumieniem jest również zarzucanie Urzędowi działania automatycznego, opierającego się na określonej zasadzie bez uwzględnienia konkretnego przypadku. Ponadto Urząd Patentowy podniósł, że nie można stwierdzić, że element słowny POLO zdominował w świadomości odbiorców pozostałe elementy przez co te ostanie nie są dostrzegalne w wywieranym przez znak całościowym wrażeniu. Urząd stwierdził natomiast, że "przeciętny odbiorca będzie pamiętał oba człony (PRINCE i POLO) i traktował je będzie łącznie i równoważnie albo - w ślad za doktryną przedstawioną w niniejszym uzasadnieniu - większą uwagę będzie skupiał na pierwszym członie.
Skarżący w dalszej kolejności wskazywał na podobieństwo dotyczące graficznego przedstawienia przeciwstawionych znaków towarowych. Tymczasem Urząd wskazał już jaki charakter mają powyższe elementy dokonując ich opisu. Przeciwstawione znaki zawierają zarówno elementy podobne i nie mające ze sobą nic wspólnego. Dlatego z powodzeniem można mnożyć "podobieństwa" jak i "istotne różnice" dokonując swoistej licytacji. Urząd starannie wyjaśnił swoje stanowisko w powyższym zakresie w uzasadnieniu decyzji. Organ nie zgodził się także, ze stanowiskiem skarżącego, który stwierdził, że sporny znak towarowy został "przedstawiony graficznie w analogiczny wizualnie sposób" co znaki towarowe do których jest uprawniony.
Skarżący podniósł także, że Urząd Patentowy odmówił zastosowania w niniejszej sprawie art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t., a także stwierdził, że w kontekście powyższego artykułu "nie ma mowy o zaostrzonych kryteriach". Oba te stwierdzenia są nieprawdziwe. Urząd wskazał na zastosowanie w niniejszej sprawie art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t., a dokonując stosownej oceny na podstawie powyższego sprzeciw oddalił. Urząd wyjaśnił jak rozumie "szerszą ochronę" (czy też surowszą) i podkreślił, że nie miał wątpliwości co do braku podobieństwa przeciwstawionych oznaczeń. Tymczasem skarżący domagając się takowej oceny i kwestionując ustalenia Urzędu w żaden sposób nie wyjaśnił na czym owa surowsza ocena miałaby polegać.
Odnośnie kwestii powszechnej znajomości należy przyjąć, że nawet jeśli przymiot ten cechuje określony znak towarowy, to jego ochrona musi się mieścić także w granicach zakreślonymi przepisami, a więc znak osoby trzeciej musiałby wprowadzać w błąd co do pochodzenia. W niniejszej sprawie stwierdzono, że realne ryzyko pomylenia przeciwstawionych znaków towarowych nie występuje: oba znaki są różne, a treść wynikającego z nich przekazu jest odmienna.
Brak jest więc podstaw do stwierdzenia, że organ naruszył normy prawa materialnego oraz przepisy postępowania w stopniu mającym istotny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy. W ocenie Urzędu stwierdzenia takie pozbawione są uzasadnienia merytorycznego i wynikają jedynie z odmiennej oceny podobieństwa oznaczeń dokonanej przez skarżącego. W tej sytuacji Urząd Patentowy wniósł o oddalenie skargi.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje:
Zgodnie z art. 1 § 1 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. Nr 153, poz. 1269), sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej, przy czym w świetle paragrafu drugiego powołanego wyżej artykułu kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. Innymi słowy, wchodzi tutaj w grę kontrola aktów lub czynności z zakresu administracji publicznej dokonywana pod względem ich zgodności z prawem materialnym i przepisami procesowymi, nie zaś według kryteriów odnoszących się do słuszności rozstrzygnięcia.
Ponadto, co wymaga podkreślenia, Sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną – art. 134 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. Nr 153, poz. 1270).
Rozpoznając skargę należy uznać, że zasługuje ona na uwzględnienie.
Przedmiotem rozpoznania przez Sąd była skarga na decyzję Urzędu Patentowego RP z dnia [...] lutego 2007 r. Nr [...] w przedmiocie oddalenia sprzeciwu w sprawie o unieważnienie prawa ochronnego udzielonego na znak towarowy PICO POLO nr [...].
W dniu 22 sierpnia 2001 r. weszła w życie ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2003 r. Nr 119, poz. 1117 ze zm.), zwana dalej p.w.p. W związku z powyższym, zgodnie z treścią art. 315 p.w.p. do praw w zakresie znaków towarowych istniejących w dniu wejścia w życie ustawy Prawo Własności Przemysłowej stosuje się przepisy dotychczasowe, o ile przepisy ww. ustawy nie stanowią inaczej. Taka sytuacja zachodzi w omawianej sprawie, gdyż przedmiotowy znak towarowy PICO POLO został zgłoszony w dniu [...] października 1998 r. (uzyskał rejestrację w dniu [...] marca 2002 r.), a zatem w okresie obowiązywania ustawy z dnia 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych (Dz. U. z 1985 r. Nr 5, poz. 17 ze zm.), zwanej dalej u.z.t. Wobec powyższego zdolność ochronną znaków towarowych zarejestrowanych lub zgłoszonych do rejestracji przed dniem 22 sierpnia 2001 r. ocenia się na podstawie dotychczasowych przepisów. Zatem przepisami stanowiącymi podstawę do oceny zdolności rejestracyjnej spornego znaku towarowego PICO POLO są przepisy wspomnianej już ustawy o znakach towarowych (u.z.t.). Należy tu również zwrócić uwagę na pogląd prezentowany w orzecznictwie, że z mocy art. 315 ust. 2 p.w.p. do skutków prawnych zdarzeń, które nastąpiły w czasie obowiązywania u.z.t., stosuje się przepisy tej ustawy, a nie przepisy p.w.p. (por. wyrok SN z dnia 20 grudnia 2001 r., sygn. II CKN 1440/00, niebubl). Powyższe wywody potwierdza także doktryna, w której prezentowane jest stanowisko, zgodnie z którym po wejściu w życie nowej ustawy (p.w.p.), poprzednio obowiązujące przepisy (u.z.t.) mają zastosowanie do oceny ważności prawa nabytego pod ich rządem, skutków czynności prawnych dotyczących znaków towarowych dokonanych w czasie ich obowiązywania oraz skutków naruszenia, o ile nastąpiło w tym czasie (U. Promińska, pub. Przegląd Prawa Handlowego 2004/1/21).
W związku z powyższym należy stwierdzić, że podstawą orzekania w przedmiotowej sprawie jest art. 9 ust. 1 pkt 1 i 2 oraz art. 8 pkt 1 u.z.t.
Zgodnie treścią stanowiącego w przedmiotowej sprawie podstawę orzekania art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t. niedopuszczalna jest rejestracja znaku dla towarów tego samego rodzaju, jeżeli jest podobny w takim stopniu do znaku towarowego zarejestrowanego na rzecz innego przedsiębiorstwa, że w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego mógłby wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. W myśl art. 9 ust. 1 pkt 2 u.z.t. rejestracja o której mowa powyżej jest niedopuszczalna jeżeli znak dla towarów tego samego rodzaju jest podobny w takim stopniu do znaku towarowego powszechnie znanego w Polsce jako znaku dla towarów pochodzących z innego przedsiębiorstwa, że w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego mógłby wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. Ponadto zgodnie z treścią art. 8 pkt 1 u.z.t. niedopuszczalna jest rejestracja znaku, który jest sprzeczny z obowiązującym prawem lub zasadami współżycia społecznego.
Mając na uwadze treść powyższych przepisów należy stwierdzić, że przedmiotowy znak towarowy PICO POLO został przeznaczony do oznaczania towarów w klasie 30, tj. wafle o różnych smakach, także w polewie czekoladowej i/lub czekoladopodobnej. Wnioskodawca będący uprawnionym z rejestracji znaku towarowego PRINCE POLO również przeznaczył niniejszy znak do oznaczania towarów w klasie 30. Zachodzi zatem podobieństwo towarów, dla których zostały przeznaczone przeciwstawione znaki. W związku z tym należy uznać, iż wykaz towarów znaku PICO POLO pokrywa się z zakresem towarów znaku PRINCE POLO.
Porównując oba znaki towarowe należy stwierdzić, że znak PICO POLO jest podobny do znaku PRINCE POLO do tego stopnia, iż w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego mógłby wprowadzać w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. Wynika to z podobieństwa obu znaków towarowych w każdej z badanych w tym przypadku płaszczyzn. Oba oznaczenia są znakami słowno-graficznymi. W praktyce orzeczniczej, jak również w doktrynie wykształcono szereg reguł specjalnych, według których ustala się prawdopodobieństwo w ramach różnych rodzajów znaków. Jedna z powszechnie przyjętych reguł stanowi, że podobieństwo znaków ocenia się według cech wspólnych, a nie według występujących w nich różnic. Zatem różnice nie wykluczają podobieństwa znaków. Gdy dominują cechy wspólne, to choć różnice istnieją, kupujący może być wprowadzony w błąd, a zatem można mówić o podobieństwie uzasadniającym postawienie zarzutu naruszenia prawa do znaku oryginalnego. Sprawdzanie podobieństwa powinno więc prowadzić do obiektywnego bilansu podobieństw i różnic, a ich sumę należy odnieść do przeciętnej uwagi rozsądnego kupującego. Dla oceny podobieństwa fonetycznego ma znaczenie liczba sylab, ich brzmienie oraz akcent. Podobieństwo wizualne ocenia się z punktu widzenia liczby słów bądź liter w ogóle, liczby słów bądź słów takich samych, ich kształtu, układu jak i koloru. Taka sama liczba sylab, minimalne różnice wizualne i wyraźne współbrzmienie fonetyczne podwyższają ryzyko pomyłki. W przypadku, gdy żaden element nie może być uznany za charakterystyczny, należy brać pod uwagę formę prezentacji jako całość. Ewentualne podobieństwo dwóch porównywanych znaków będzie wówczas wynikiem przeważającej sumy elementów podobnych. Nie można wykluczyć również przypadków zdominowania przez znak słowny pozostałych elementów składających się na całość obrazu. Jeśli uwagę kupującego przyciąga właśnie słowo, a otoczenie znaku słownego ma znaczenie wtórne ocena podobieństwa z innym naśladującym go znakiem powinna koncentrować się przede wszystkim na porównaniu oznaczeń słownych (Praca zbiorowa pod red. T. Szymanka, Naruszenia praw na dobrach niematerialnych, Polska Izba Rzeczników Patentowych 2001, str. 95-97). Oba porównywane oznaczenia są słowno-graficzne. Znak PICO POLO jest oznaczeniem napisanym dużą pogrubioną czcionką. Napis tworzy łuk. Litery są w kolorze niebieskim z czarnym prawostronnym cieniem na pomarańczowym tle. Natomiast przeciwstawiony znak PRINCE POLO jest oznaczeniem napisanym dużą pogrubioną czcionką w różnych konfiguracjach graficznych. Ponadto napis jest w kształcie łuku umieszczony w łukowej ramce. Podobieństwo obu znaków pogłębia fakt, użycia w każdym z nich powiększonych pierwszych liter w każdym wyrazie. W obu znakach każdy wyraz rozpoczyna się wyeksponowana literą "P". W omawianym przypadku kwestia barw jest w takiej sytuacji nieistotną odmiennością występującą przy porównaniu obu znaków. Z wizualnego punktu widzenia odmienność barw nie ma wpływu na ewentualny brak podobieństwa między oboma znakami. Odmienne barwy są w tym przypadku nie mającym większego znaczenia elementem, który nie przykuwa uwagi odbiorcy w sposób pozwalający mu odróżnić oba oznaczenia, co mogłoby wprowadzić w błąd odbiorców co do pochodzenia towarów. W płaszczyźnie fonetycznej natomiast występuje identyczne brzmienie obu znaków w części obejmującej ich drugi wyraz, tj. "POLO", co w konsekwencji powoduje identyczne fonetyczne brzmienie obu porównywanych znaków w tym zakresie. Należy zauważyć, że choć każdy z porównywanych znaków ma inny pierwszy wyraz, tj. "PICO" oraz "PRINCE" to jednak element charakterystyczny dla obu tych słów zawiera się w ich pierwszych literach, tj. "P". Następstwem takiego układu wyrazów jest sytuacja, że dominantą w obu znakach jest drugi wyraz "POLO", który jednocześnie neutralizuje odmienność ww. pierwszych wyrazów. Uwaga odbiorcy początkowo skupia się na pierwszej literze pierwszego wyrazu, co powoduje "ujednolicenie" odmiennych wyrazów, gdyż pozostałe litery tych wyrazów zostają zneutralizowane przez drugi wyraz "POLO", który skupia uwagę odbiorcy w takim stopniu, że pozostałe litery pierwszych wyrazów występujących po literze "P", tj. "RINCE" oraz "ICO" rozmywają się i tracą na znaczeniu dla odbiorcy wobec dominanty drugiego wyrazu "POLO". Badając oba oznaczenia pod względem budowy sylabicznej należy wskazać, że oba porównywane oznaczenia składają się z takiej samej liczby sylab, a w części dotyczącej drugich wyrazów, oba znaki brzmią fonetycznie tak samo, gdyż oba oznaczenia w tym zakresie składają się z identycznych dwóch sylab wymawianych tak samo. Zatem uwzględniając bilans podobieństw i różnic badanych oznaczeń mamy tu do czynienia z ewidentnym podobieństwem badanych znaków towarowych, gdyż forma prezentacji każdego z analizowanych znaków jest podobna. Należy stwierdzić, że występowanie w oznaczeniu słowno-graficznym PICO POLO odmiennej barwy oraz odmiennego pierwszego wyrazu i jednoczesny brak tych elementów w znaku PRINCE POLO nie neutralizuje dużego podobieństwa obu znaków wynikającego z przeprowadzonej powyżej analizy porównawczej na poszczególnych płaszczyznach. Należy tu przypomnieć, że do przyjęcia podobieństwa dwóch oznaczeń wystarcza w zasadzie ich zbieżność na jednej z omawianych płaszczyzn.
Podobieństwo obu porównywanych znaków zachodzi w takim stopniu, że w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego mogłoby wprowadzić w błąd odbiorców towarów, co do ich pochodzenia. W związku z tym należy przyjąć, że chodzi o kupującego, który posiada powszechnie spotykaną zdolność rozsądnej oceny. Ryzyko konfuzji ocenia się z punktu widzenia kupującego średnio rozważnego, dokładającego przy kupnie staranność wymaganą przez elementarną ostrożność, który nie ma w tym samym czasie dwóch znaków przed oczyma. Jest to zasada powszechnie respektowana we wszystkich porządkach prawnych i często wypowiadana przez sądy. Konieczne jest więc odwołanie się do pamięciowego obrazu znaku. W praktyce prawie nigdy nie dochodzi do rzeczywistego zestawienia dwóch oznaczeń. Podsumowując rozważania w tej kwestii można więc stwierdzić, że ryzyko wprowadzenia w błąd jako przesłanka naruszenia prawa do znaku towarowego jest wypadkową podobieństwa towaru i znaku ujmowaną z perspektywy średnio rozważnego kupującego (Patrz: Praca zbiorowa pod red. T. Szymanka, Naruszenia praw na dobrach niematerialnych, Polska Izba Rzeczników Patentowych 2001, str. 98-99). W przedmiotowej sprawie stopień identyczności towarów i podobieństwa znaków jest tak znaczny, że tak rozumiany kupujący z pewnością nie dostrzeże różnic, bądź nawet stwierdzając ewentualne jakiekolwiek różnice, ze względu na różnorodne okoliczności mimo wszystko przypisze towarom tak oznakowanym wspólne pochodzenie. Ciężar dowodu ryzyka pomyłki w ww. materii obciąża uprawnionego do znaku. Nie musi on wykazywać wystąpienia pomyłki. Wystarczy udowodnienie niebezpieczeństwa jej wystąpienia (Patrz: Praca zbiorowa pod red. T. Szymanka, Naruszenia praw na dobrach niematerialnych, Polska Izba Rzeczników Patentowych 2001, str. 99). W przedmiotowej sprawie zostało należycie i dostatecznie wykazane, że występuje co najmniej niebezpieczeństwo ww. pomyłki, co słusznie wskazała strona skarżąca.
Ponadto w sprawie jest bezsporne, iż przeciwstawiony znak PRINCE POLO ma cechy znaku renomowanego, które uzyskał na skutek intensywnego używania w obrocie gospodarczym oraz poprzez reklamę we wszystkich mediach. Potwierdzają to dokumenty z akt administracyjnych sprawy, w których znajduje się m. in. ranking mocy marki produktów spożywczych, w którym PRINCE POLO znajdował się na 7 pozycji oraz ranking produktów żywnościowych, w którym PRINCE POLO zajmował 2 pozycję. W takiej sytuacji, mając na uwadze, że niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd odbiorców, co do źródła pochodzenia towarów, jest wypadkową towarów i oznaczeń, należy wyostrzyć kryteria oceny podobieństwa tych oznaczeń, gdyż w przypadku znaku PICO POLO i PRINCE POLO może zaistnieć możliwość sugerowania odbiorcom, że sporny znak PICO POLO jest kolejnym produktem oferowanym przez uprawnionego ze znaku PRINCE POLO. Renoma znaku PRINCE POLO wiąże się w tym przypadku z taką sytuacją na rynku, że istnieje niebezpieczeństwo, iż potencjalny odbiorca mając styczność z jakimkolwiek towarem z klasy 30 oznaczonym znakiem, w którym dominuje drugi człon "POLO" a pierwszy wyraz rozpoczyna się na literę "P", podświadomie skojarzy ten towar z uprawnionym ze znaku PRINCE POLO. Taka sytuacja zaistnieje także w przypadku wprowadzenia do obrotu wspomnianego spornego znaku PICO POLO, co doprowadzi do naruszenia prawa wyłącznego przysługującego uprawnionemu ze znaku PRINCE POLO. W związku z tym, Sąd stanął na stanowisku, że w zaskarżonej decyzji organ nieprawidłowo powołał się na to, iż na obszarze Polski jest wiele podmiotów uprawnionych do używania znaków towarowych zawierających element słowny "polo" i przeznaczonych do oznaczania wyrobów cukierniczych. W przedmiotowej sprawie porównanie mogłoby być przeprowadzone do znaków towarowych składających się z co najmniej dwóch wyrazów, przy czym pierwszy musiałby rozpoczynać się literą "P", a drugim wyrazem powinien być "POLO". Mając na uwadze powyższe, należy wskazać, że przytoczenie przez organ w analizie porównawczej oznaczeń takich jak: "MARCO POLO", "MARCO POLO MIESZKO" i "AMER POLO" jest niewłaściwe. Organ nieprawidłowo odniósł się w analizie również do znaku "POLO", gdyż oznaczenie składające się tylko z jednego wyrazu "POLO" nie posiada mocy skojarzeniowej w stosunku do dwuwyrazowego renomowanego znaku "PRINCE POLO". W takim przypadku w omawianej sytuacji moc skojarzeniową w stosunku do znaku "PRINCE POLO" posiadają oznaczenia co najmniej dwuwyrazowe, które składają się co najmniej dwóch wyrazów, gdzie pierwszy rozpoczyna się literą "P", a drugi wyraz powinien być "POLO", o czym była mowa powyżej. Mając powyższe na uwadze należy wskazać, że organ dokonując analizy powinien ją prowadzić w ww. zakresie. Ponadto Sąd stanął na stanowisku, że w przedmiotowej sprawie nie powinno się brać pod uwagę ewentualnego językowego znaczenia słów użytych w przeciwstawianych znakach towarowych, gdyż potencjalny nabywca, o którym była mowa już wcześniej, nie będzie zwracał uwagi na znaczenie poszczególnych słów w językach obcych, ponieważ towary oznaczone tymi znakami kupowane są pod wpływem impulsu. Należy się tu przychylić do twierdzenia strony skarżącej, że wyroby cukiernicze to produkty kupowane dość często, charakteryzujące się niską ceną, przeznaczone dla masowego odbiorcy. Ponadto należy wskazać, iż słodycze są tzw. produktem impulsowym, którego zakup często wynika z nagłego impulsu podyktowanego widokiem słodyczy i chęcią zjedzenia czegoś słodkiego. W takiej sytuacji znaczenie językowe słów użytych w danym znaku towarowym nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia potencjalnego nabywcy produktu oznaczonego takim oznaczeniem.
Mając na uwadze, że znak towarowy PRINCE POLO posiada cechy znaku renomowanego, należy wskazać, że organ powinien zbadać, czy rejestracja oznaczenia PICO POLO stanowi zagrożenie dla tej renomy. Organ w tym przypadku poprzestał jedynie na stwierdzeniu, że wskazany znak posiada cechy znaku renomowanego. Tymczasem ochrona znaków renomowanych jest zwiększona i m.in. przełamuje zasadę specjalizacji i pozwala chronić taki znak przed używaniem dla jakichkolwiek towarów, jeżeli mogłoby to przynieść używającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku (Wyrok WSA w sprawie o sygn. akt VI SA/Wa 757/07). Ponadto należy mieć również na względzie często występujące w praktyce sytuacje, gdy znak innego przedsiębiorcy nie jest wystarczająco podobny, aby można było stwierdzić ryzyko wprowadzenia w błąd, ale nawiązuje on jednak do wcześniejszego znaku renomowanego i na tym tle powstają skojarzenia z renomowanym znakiem (Wyrok WSA w sprawie o sygn. akt VI SA/Wa 1576/06). Należy tu mieć na uwadze, iż używanie znaku przez naruszyciela może powodować utrudnienie czerpania przez samego uprawnionego korzyści z renomy, jaką się cieszy dane oznaczenie wskutek jego degeneracji lub rozwodnienia, przy czym zjawisko rozwodnienia znaku może przybrać postać utraty indywidualności znaku, jak również deprecjacji jego renomy (Praca zbiorowa pod red. T. Szymanka, Naruszenia praw na dobrach niematerialnych, Polska Izba Rzeczników Patentowych 2001, str. 133). W związku z powyższym organ powinien uwzględnić ww. kryteria przeprowadzając badanie o którym była już mowa powyżej.
Sąd stanął na stanowisku, że organ w przedmiotowej sprawie nieprawidłowo zastosował art. 9 ust. 1 pkt 1 i 2 oraz art. 8 pkt 1 u.z.t. W związku z podobieństwem przeciwstawionych oznaczeń odpowiednie zastosowanie znajduje również art. 6 bis Konwencji Paryskiej. Ponadto należy wskazać, że w omawianej sprawie nie budzi sporu charakter powszechnej znajomości przeciwstawionego znaku.
Sąd analizując powyższe stwierdzenia stanął na stanowisku, że organ wydał zaskarżoną decyzję naruszając przepisy prawa materialnego i dopuścił się uchybień formalnoprawnych w stopniu, jakim mogłoby to mieć istotny wpływ na wynik sprawy.
W tym stanie rzeczy Sąd stosownie do art. 145 § 1 pkt 1 a) i c) p.p.s.a. oraz art. 200 p.p.s.a. orzekł jak w sentencji orzeczenia.
Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 27.07.2026. · Źródło