VI SA/Wa 3587/14

WyrokWSA w Warszawie2015-05-26

Skład orzekający: Grzegorz Nowecki, Pamela Kuraś - Dębecka, Marzena Milewska - Karczewska

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa o dzieło dydaktyczne, której przedmiotem jest przeprowadzenie zajęć dydaktycznych i przygotowanie materiałów pomocniczych, może być uznana za umowę o dzieło w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego, czy też powinna być traktowana jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, w kontekście podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Umowa nazwana "umową o dzieło dydaktyczne", której przedmiotem jest przeprowadzenie zajęć dydaktycznych i przygotowanie materiałów pomocniczych, nie jest umową o dzieło w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Jest to umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Kluczowe jest to, że umowa ta zobowiązuje do starannego działania (przeprowadzenia zajęć), a nie do osiągnięcia konkretnego, z góry określonego rezultatu (dzieła). W związku z tym osoba wykonująca taką umowę podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu M. G. z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy nazwanej "Umowa o dzieło dydaktyczne" z P. w W. w okresie od listopada 2010 r. do marca 2011 r. Organy NFZ uznały, że umowa ta, mimo nazwy, w rzeczywistości jest umową o świadczenie usług (zleceniem), a nie umową o dzieło, ponieważ jej przedmiotem było staranne działanie (prowadzenie zajęć dydaktycznych), a nie osiągnięcie konkretnego rezultatu. Skarżący (ubezpieczona i płatnik składek) kwestionowali tę kwalifikację, twierdząc, że umowa miała charakter umowy o dzieło, a przygotowane materiały stanowiły utwór w rozumieniu prawa autorskiego.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargi.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Grzegorz Nowecki Sędziowie Sędzia WSA Pamela Kuraś - Dębecka (spr.) Sędzia WSA Marzena Milewska - Karczewska Protokolant st. sekr. sąd. Karolina Pilecka po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 26 maja 2015 r. sprawy ze skarg P. w [...] i M. G. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] sierpnia 2014 r. nr [...] w przedmiocie podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargi Zaskarżoną decyzją z [...] sierpnia 2014 r. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia (Prezes NFZ) utrzymał w mocy decyzję Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej Dyrektor OWNFZ) z [...] grudnia 2013 r., którą ustalono, że M. G. w okresie od 23 listopada 2010 r. do 31 marca 2011 r podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy o świadczenie usług, do której odpowiednie zastosowanie mają przepisy o zleceniu. Jako podstawę materialnoprawną skarżonej decyzji wskazano art. 102 ust. 5 pkt 24 w zw. z art. 109 ust. 5 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2008 r., nr 164, poz. 1027, ze zm.), dalej ustawa o świadczeniach. Do wydania powyższych rozstrzygnięć doszło w następującym stanie faktycznym i prawnym. Zakład Ubezpieczeń Społecznych [...] Oddział w [...] (dalej ZUS) we wrześniu 2013 r. wystąpił do Dyrektora OW NFZ z wnioskiem o rozpatrzenie sprawy w zakresie objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym M. G. (dalej ubezpieczona) z tytułu wykonywania przez nią w okresie od 23 listopada 2010 r. do 31 marca 2011 r. umowy o świadczenie usług, nazwanej "Umowa o dzieło dydaktyczne", z przeniesieniem praw autorskich i zawartej z P. w W. (dalej płatnik składek). Do wniosku załączono m.in.: kopię ww. umowy (nr [...] z [...] listopada 2010 r.) wraz z rachunkiem z [...] lutego 2011 r., a także kopię protokołu kontroli ZUS u płatnika składek z [...] kwietnia 2013 r. wraz z zastrzeżeniami płatnika składek do ustaleń tej kontroli oraz informacją o sposobie rozpatrzenia tych zastrzeżeń. Wobec powyższego Dyrektor OW NFZ wszczął wobec płatnika składek postępowania administracyjne, w wyniku którego - w oparciu o ww. dokumenty stwierdził, że ubezpieczona podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania przedmiotowej umowy w okresie od 23 listopada 2010 r. do 31 marca 2011 r., gdyż jego zdaniem umowa ta jest umową o świadczenie usług, a nie – wbrew jej nazwie – umową o dzieło. Od powyższej decyzji w terminie odwołania złożyła zarówno ubezpieczona, jak i płatnik składek. Podnieśli oni zgodnie, że zawierali przedmiotową umowę z przeświadczeniem stworzenia w wyniku jej wykonania niematerialnego dzieła w postaci cyklu zajęć. Z uwagi na specyfikę stosunku jaki łączy uczelnię z dydaktykiem nie zakładali, że umowa ta mogła być traktowana jako umowa zlecenia i że w przypadku takiej sytuacji umowy strony ustaliłyby jej odmienne warunki. Zdaniem odwołujących twierdzenie organu, że przedmiotowa umowa nie jest umową o dzieło, a umową zlecenia, jest nieuprawnione. Wyjaśnili, że przy założeniu, że jest to umowa zlecenia musiałaby mieć ona charakter cykliczny, ściśle określony temporalnie. Tymczasem zawarta umowa określała jedynie ostateczny termin na wykonanie dzieła, natomiast terminy i sposób jego realizacji, zależały w dużej mierze od ustaleń pomiędzy dydaktykiem, a studentami. Prezes NFZ poinformował strony tego postępowania o przysługujących im uprawnieniach w tym, że przed wydaniem decyzji mogą wypowiedzieć się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłosić żądania. Ubezpieczona nie skorzystała z możliwości złożenia dowodów oraz wyjaśnień. Płatnik składek wystąpił natomiast z wnioskiem o zawieszenie niniejszego postępowania, w uzasadnieniu podając, że: "W tym miejscu należy zauważyć, iż analogiczne umowy zawierane przez innych dydaktyków z [...] P. są w chwili obecnej przedmiotem postępowań prowadzonych przed Sądem Okręgowym w [...]. W toku postępowania sąd będzie badał charakter umów jako przesłanki podlegania przez dydaktyków obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu i wydane przez sąd orzeczenie może mieć dla niniejszej sprawy znaczenie prejudycjalne w myśl art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a.". Prezes NFZ postanowieniem z [...] czerwca 2014 r. odmówił zawieszenia niniejszego postępowania ponieważ uznał, że ani rozstrzygnięcia ZUS, ani wyroki Sądu w przedmiocie ustalenia obowiązku podlegania ubezpieczeniom społecznym innych osób wykonujących tożsamy zakres prac co ubezpieczona, na podstawie zawartych z płatnikiem składek umów, nie stanowią zagadnienia wstępnego w rozumieniu art. 97 § 1 pkt 4 k.p.a. Prezes NFZ na wstępie uzasadnienia zaskarżonej decyzji podał, że zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy o świadczeniach obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, którymi są m.in. osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. z 2014 r., poz. 121), dalej k.c., stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, lub osoby z nimi współpracujące. W związku z powyższym osoba spełniająca przesłanki do podlegania ubezpieczeniu społecznemu z tytułu umowy zlecenia podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Organ wskazał, że za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą składkę jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego i odprowadza zamawiający (art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach). Odnośnie stanu faktycznego organ odwoławczy ustalił, że z akt sprawy wynika, że: • ubezpieczona zawarła z płatnikiem składek umowę nazwaną "Umowa o dzieło dydaktyczne Studia podyplomowe", i że jej przedmiotem było wykonanie 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu: Trening zastępowania agresji; • w dniu wykonywania ww. umowy ubezpieczona spełniała warunki do wyłączenia z obowiązkowych ubezpieczeń społecznych z tytułu wykonywania umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, z uwagi na posiadanie innego tytułu do ubezpieczenia; • przedmiotowa umowa ma charakter umowy zlecenia, tj. starannego działania, ponieważ jej treścią jest wykonywanie przez przyjmującą zlecenie określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie, tj. świadczenie usług dydaktycznych, których elementarną i podstawową forma jest wykład (prowadzenie zajęć). Prezes NFZ wskazał, że zgodnie z art. 3531 k.c. strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Z kolei zgodnie z art. 58 k.c. czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek. Oznacza to, że nazwanie umowy umową o dzieło nie przesądza ojej charakterze. Mając powyższe na uwadze organ uznał, że przy tego rodzaju pracy jaką wykonywała ubezpieczona trudno mówić, że polegała ona na dostarczeniu określonych wyników pracy w postaci dzieła (w myśl przepisów o umowie o dzieło zawartych w k.c.) zwłaszcza, że dzieło powinno mieć byt samoistny, niezależny od działania wykonawcy i możliwość uzyskania samodzielnej wartości w obrocie. Zdaniem organu przyjęcie, że badana umowa była umową o dzieło, podczas gdy z jej treści i sposobu wykonania wynikają przeważające cechy właściwe dla umów o świadczenie usług, byłoby niezgodne z właściwością stosunku prawnego. Wskazał przy tym, że o kwalifikacji prawnej danego stosunku prawnego decydują jego elementy przedmiotowo istotne, a nie nazwa. Prezes NFZ stwierdził – powołując się na judykaturę, że umowa o dzieło (art. 627 k.c.) należy do umów rezultatu, a więc jej przedmiotem jest indywidualnie oznaczony wytwór (rezultat). Jeśli zawarta umowa dotyczy osiągnięcia "rezultatu usługi" - co jest podstawową cechą odróżniającą ją od umowy o pracę oraz od umowy zlecenia (świadczenia usług) to konieczne jest, aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu - w postaci materialnej, bądź niematerialnej. W świetle takiego rozumowania organ uznał, że w przypadku spornej umowy żadne konkretne dzieło w wyniku jej wykonania - w myśl przepisów regulujących umowę o dzieło, nie zostało oznaczone. Umowa ta nie miała więc charakteru umowy o dzieło, albowiem dziełem w myśl przepisów Kodeksu cywilnego nie może być świadczenie usług dydaktycznych, a przedmiotem działania ubezpieczonej był właśnie proces, na który składało się wykonanie wykładu z przedmiotu, a sylabusy, konspekty, prezentacje stanowiły jedynie pomoc naukową, dydaktyczną mającą na celu prawidłowe zrealizowanie zajęć. Prezes NFZ stwierdził, że opracowane przez ubezpieczoną materiały - jakkolwiek urzeczywistnione, stanowiły jedynie środek przekazu pozwalający "lepiej i efektywniej" urzeczywistnić cel zawartej umowy poprzez przeprowadzenie zajęć. Podobnie "fakt przeprowadzenia ankiet ewaluacyjnych w ramach, których uczestnicy wykładu oceniają jego formę, poziom naukowy, sposób prowadzenia, etc." zdaniem Prezesa NFZ trudno uznać za samoistny rezultat badanej umowy (dzieło). W jego ocenie jest to jedynie środek, który ma zapewnić przeprowadzenie nauczania na określonym poziomie. Nie zgodził się także z płatnikiem składek, że przeprowadzenie ww. ankiet potwierdza, że wykładowca podlegał odpowiedzialności za wady dzieła - "(...) w przypadku negatywnych ocen wynikających z ankiet ewaluacyjnych niewykluczone, iż Uczelnia nie byłaby zainteresowana wykonaniem kolejnego dzieła - wykładu przez osobę wykonującą dzieło w sposób nieprofesjonalny, niezgodny z oczekiwanym przez zamawiającego dzieło, efektem". Dodatkowo organ odwołał się do treści art. 132 ust. 3 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r., Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. z 2012 r., nr 164 poz. 1365, ze zm.), dalej s.w. i podał, że każdy nauczyciel wyższej uczelni (wykładowca) podlega ocenie w zakresie swojej pracy, również z uwzględnieniem jego oceny dokonanej przez uczniów (studentów i doktorantów) a to dowodzi, że ocena w formie ankiet ewaluacyjnych, nie jest cechą wyróżniającą kształcenie w oparciu o umowę o dzieło, ale powszechną praktyką wynikającą z ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Prezes NFZ wyjaśnił zatem czym jest umowa zlecenia (art. 734 § 1 k.c.) i stwierdził, że wykonywanie przez ubezpieczoną przedmiotowej umowy było ciągiem określonych czynności starannego działania, zmierzających do osiągnięcia skutku w postaci nauczenia/wytłumaczenia zagadnień związanych z wykładaną materią. Umowa ta była zatem umową o świadczeniu usług dydaktycznych, polegających na: przeprowadzeniu wykładu z przedmiotu: Trening zastępowania agresji. Umowa ta nie nosi więc znamion umowy o dzieło, gdyż nie zobowiązywała zleceniobiorcy – ubezpieczonej do wykonania ściśle określonego wytworu - dzieła. Ponadto Prezes NFZ zauważył, że nauczanie w szkole ma zawsze charakter pracy wychowawczo-pedagogicznej, której nie można wykonywać w ramach umowy o dzieło, gdyż nie prowadzi do dającego się sprecyzować dzieła. Nie można określić rezultatu w postaci nauczenia, jako konkretnego, ściśle określonego dzieła, tym samym przedmiotowa umowa, była umową starannego działania. Prezes NFZ nie zgodził się także z argumentacją, że zawarta umowa była umową o dzieło ze względu na treść art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r., nr 90, poz. 631 ze zm.), dalej p.a. Wskazał, że utwór autorski nie jest dziełem w myśl umowy o dzieło w oparciu o Kodeks cywilny, gdyż przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Umowy o dzieło autorskie nie są zatem tożsame z umowami o dzieło w ujęciu przepisów prawa cywilnego. Przedmiotem umów o dzieło autorskie jest dzieło oznaczone jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego, które zawiera inne uregulowania np. w przedmiocie odpowiedzialności, zawarte w art. 55 ust. 1 p.a., który zawiera regulacje dotyczące usterek utworu, a nie wad, jak przy umowie o dzieło. Płatnik składek – P. w W. oraz M. G. (dalej skarżący) niezgadzając się z decyzją Prezesa NFZ w terminie zaskarżyli ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i zarzucili naruszenie: 1. art. 65 § 1 i 2 k.c. poprzez jego błędne zastosowanie polegające na ocenie przedmiotowej umowy przez pryzmat własnych, subiektywnych ocen bez uwzględnienia zgodnego zamiaru stron oraz okoliczności towarzyszących zawarciu tej umowy, w tym przede wszystkim nie uwzględnienie stanowiska skarżącej odnośnie charakteru wykonanych w jej ramach przez ubezpieczoną czynności; 2. art. 627 k.c. w zw. z art. 1 ust. 1 p.a. poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich wykładów (przez osoby posiadające tytuły zawodowe i stopnie naukowe) w ramach zajęć organizowanych przez nią nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w przywołanych przepisach; 3. art. 7, art. 77 § 1 oraz 107 § 3 k.p.a. poprzez brak wszechstronnego zebrania materiału dowodowego, w szczególności niezbadanie zgodnego zamiaru stron, co doprowadziło do uznania, iż zawarta umowa o dzieło dydaktyczne jest umową zlecenia, czego konsekwencją było uznanie za płatnika składki na ubezpieczenie zdrowotne skarżącej w sytuacji, gdy umowa o dzieło zawarta pomiędzy nią, a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach; 4. art. 8 k.p.a. poprzez wydanie orzeczenia zmieniającego ugruntowany od lat sposób kwalifikacji umów o dzieło dydaktyczne z pominięciem dorobku orzeczniczego i doktrynalnego, a przede wszystkim z zupełnym zignorowaniem zamiaru stron zmienia; W oparciu o powyższe zarzuty skarżący wnieśli o uchylenie zaskarżonej decyzji Prezesa NFZ. Prezes NFZ wniósł o oddalenie skarg podtrzymując stanowisko zajęte w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje; Stosownie do treści art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych (t. j.: Dz. U. z 2014 r., poz. 1647), sąd administracyjny sprawuje wymiar sprawiedliwości poprzez kontrolę pod względem zgodności z prawem zaskarżonej decyzji administracyjnej i to z przepisami obowiązującymi w dacie jej wydania. Innymi słowy, sąd administracyjny kontroluje legalność rozstrzygnięcia zapadłego w postępowaniu z punktu widzenia jego zgodności z prawem materialnym i obowiązującymi przepisami prawa procesowego. Skargi analizowane pod tym kątem nie zasługują na uwzględnienie. Kwestią sporną w niniejszej sprawie jest, czy umowa zawarta przez P. w W., jako płatnika składek, z M. G. była umową o dzieło, czy też inną umową o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t. j.: Dz. U. z 2014 r., poz. 121 ze zm.), stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Istota sprawy sprowadza się więc do zweryfikowania stanowisk stron i udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy w zaistniałym stanie faktycznym zainteresowana podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartej umowy. W sprawie konieczna jest zatem analiza przepisów stanowiących podstawę prezentowanych stanowisk stron, jak i samej umowy. Stosownie do treści art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. "e" ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t. j.: Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 ze zm.), obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, lub osobami z nimi współpracującymi. Zgodnie z przepisem art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. W myśl art. 734 § 1 k.c. przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Według art. 627 k.c., przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Ze sprawy wynika, że M. G. zawarła z P. w W. umowę, której przedmiotem było "Umowa o dzieło dydaktyczne Studia podyplomowe", i że jej przedmiotem było wykonanie 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu: Trening zastępowania agresji. Dzieło to miało być również utworem, w rozumieniu przepisów prawa autorskiego, i zostać wykonane osobiście z należytą starannością. Jednakże wykonanie tego rodzaju prac, mimo tytułu umowy "o dzieło", wskazuje na świadczenie usług, bowiem w umowie o dzieło winien być z góry określony jej rezultat. Tymczasem w przedmiotowej umowie zawarte są obowiązki zainteresowanej, które wiążą się z realizacją umowy w ramach starannego działania, co wprost wynika z jej treści. Trudno zatem uznać za trafny zarzut naruszenia art. 65 § 1 i 2 k.c., skoro treść umowy wyraźnie ujawnia rzeczywistą wolę stron. Samo nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza jeszcze o jej rzeczywistym charakterze, bowiem elementem przedmiotowo istotnym było działanie z należytą starannością w celu osiągnięcia skutku, a tego rodzaju zastrzeżenie właściwe jest umowom o świadczenie usług. Co więcej, celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom/kursantom, natomiast opracowane przez zainteresowaną materiały stanowiły jedynie środek przekazu, pozwalający lepiej i efektywniej urzeczywistnić ten cel. Z kolei warsztaty (wykłady, ćwiczenia) same w sobie mają stanowić środek do osiągnięcia celu w postaci edukacji studentów/kursantów, co jednak nie oznacza, że w takim przypadku dochodzi do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu, właściwego umowie o dzieło. Czynności wykonywane w ramach przedmiotowej umowy nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny czy niematerialny rezultat, bowiem były one w istocie realizowane w ramach umowy starannego działania, mającej charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Analiza umowy nie pozostawia wątpliwości, że jest to umowa o świadczenie usług, polegających na przeprowadzeniu zajęć dydaktycznych. Chodzi więc o przeprowadzenie zajęć, których celem jest uzyskanie, uzupełnienie lub doskonalenie umiejętności i kwalifikacji przez osoby uczestniczące w zajęciach. Innymi słowy, zainteresowana zobowiązała się do przekazania słuchaczom określonych informacji z zakresu tematyki objętej umową, co w praktyce oznacza, że przyjęła do realizacji usługę, której treścią były określone czynności dydaktyczne, składające się na proces nauczania, ten zaś nie może być kwalifikowany w kategoriach dzieła jako utworu. W przypadku przeprowadzenia ćwiczeń dydaktycznych, nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejś konkretnej postaci dzieła. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać studentom/kursantom. Poziom wiedzy uczestników takich zajęć po ich przeprowadzeniu nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem. W konsekwencji uprawniona jest ocena, że zawarta pomiędzy stronami umowa nie przewidywała określonego rezultatu w postaci zindywidualizowanego dzieła, w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Co do zasady – świadczenie usług dydaktycznych nie może być przedmiotem umowy o dzieło. W niniejszej sprawie umówiona praca sprowadzała się do wykonywania typowych czynności dydaktycznych, jakie w ramach swych codziennych obowiązków wykonują wykładowcy zatrudniani przez wyższe uczelnie na podstawie umów o pracę. Nie są to jednak czynności, które mogłyby świadczyć o wypracowywaniu dzieła. Za dzieło nie można również uznać przygotowanego wcześniej konspektu czy materiału -syllabusa, który służył przeprowadzeniu czynności dydaktycznych w ramach zawartej umowy starannego działania. Nie mają one bowiem charakteru indywidualnego utworu (dzieła), skoro składały się jedynie na ciąg określonych czynności niezbędnych do przeprowadzenia warsztatów dydaktycznych. W tym zakresie w orzecznictwie ukształtował się pogląd, że nawet realizowaniu wykładów w formie lektoratów z języka obcego nie można przypisać cechy umowy o dzieło (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 24 czerwca 2014 r. o sygn. akt II GSK 936/13, publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl). Stanowisko skarżących stanowi jedynie polemikę z oceną dokonaną przez organy NFZ, przy czym jej skutecznie nie podważa w sposób, który uzasadniałby wyeliminowanie zaskarżonej decyzji z obrotu prawnego. Sąd nie kwestionuje treści art. 65 § 2 k.c., bowiem istotnie w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy, o których mowa w tym przepisie, nie mogą służyć obchodzeniu prawa. Usprawiedliwieniem dla stosowanej przez stronę skarżącą Uczelnię praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło z dydaktykami nie może być wynikająca z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 572 ze zm.) zasada autonomii uczelni, wszak rzeczona autonomiczność we wszystkich obszarach działania uczelni nie może naruszać przepisów powszechnie obowiązujących, w tym przypadku regulacji dotyczących obowiązku odprowadzania składki na ubezpieczenie zdrowotne. Zainteresowana zawarła z Uczelnią umowę, z której nie wynika, by zobowiązała się w niej do wykonania ściśle określonego utworu – dzieła. Natomiast badanie intencji umawiających się stron winno mieć miejsce jedynie wówczas, gdy treść umowy budzi wątpliwości interpretacyjne. Tymczasem w rozpoznawanej sprawie zarówno jej przedmiot, treść, jak i cel, takich wątpliwości nie powodują, gdyż zainteresowana przyjęła na siebie obowiązek wykonania ciągu określonych czynności składających się na proces nauczania (proces dydaktyczny). Za bezzasadne należy zatem uznać również zarzuty naruszenia art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 267 ze zm.), bowiem orzekające w sprawie organy NFZ w pełni zasadnie przyjęły, że kwestionowana umowa nie jest umową o dzieło, lecz umową o świadczenie usług, do której mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Zgodnie z brzmieniem art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 1442 ze zm.), obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Natomiast w myśl art. 13 pkt 2 ww. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu podlegają osoby wykonujące pracę nakładczą oraz zleceniobiorcy – od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy. Pozycja zleceniobiorcy w polskim systemie ubezpieczeniowym jest zbliżona do statusu pracownika. Jeśli pracownik osiąga przychód podlegający opodatkowaniu, to podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Skoro zainteresowana osiągnęła przychód podlegający opodatkowaniu z tytułu zawartej umowy o świadczenie usług, mylnie nazwanej umową "o dzieło", to podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Przyjmując zamówienie, zobowiązała się jedynie do starannego przeprowadzenia warsztatów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Tak ukształtowane zobowiązanie nie ma cech (essentialia negotii) umowy o dzieło. Oczekiwania stron, towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umowy, nazwanej przez nie "umową o dzieło", mogły się zmaterializować wyłącznie jako elementy umowy o świadczenie usług dydaktycznych, do której to umowy mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego (art. 750 k.c.) dotyczące zlecenia. Sąd podzielił ocenę organu, że wolą stron przedmiotowej umowy było świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła, gdyż to nie wynik, a określone działania dydaktyczne były znamienne dla realizacji umowy. Istotne jest przy tym, że rezultat umowy, nazwanej "umową o dzieło", nie mógł być poddany sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Dokonana przez organy NFZ ocena materiału dowodowego pod kątem rzeczywistego charakteru spornej umowy nie wskazuje na naruszenie przepisów prawa materialnego i przepisów procesowych, a wprost przeciwnie – jest prawidłowa i znajduje oparcie w utrwalonym orzecznictwie Sądu Najwyższego. Należy bowiem podkreślić, że w najnowszym orzecznictwie obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące zlecenia, przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r. o sygn. akt II UK 402/12 (publ. http://sn/sites/orzecznictwo). Sąd ten stwierdził mianowicie, że umowę o dzieło zdefiniowano jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wad (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r. o sygn. akt IV CKN 152/00, publ. OSNC 2001 nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą, być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne – art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług, nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne – art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r. o sygn. akt II UK 60/12, niepubl.). Sąd rozpoznający niniejszą sprawę w pełni podziela prezentowane stanowisko Sądu Najwyższego, przyjmując, że znajduje ono zastosowanie w omawianym przypadku i potwierdza prawidłowość rozstrzygnięć podjętych w sprawie, w szczególności pod kątem dokonanej wykładni prawa materialnego. Zainteresowana, przyjmując zamówienie, zobowiązała się do przeprowadzenia zajęć dydaktycznych z przedmiotu pt. "Umowa o dzieło dydaktyczne Studia podyplomowe", i że jej przedmiotem było wykonanie 20 godzin ćwiczeń z przedmiotu: Trening zastępowania agresji; a więc do podjęcia czynności dydaktycznych, które nie mają cech umowy o dzieło. Wykonanie określonych czynności dydaktycznych, bez względu na to, jaki rezultat czynności te przyniosą, charakteryzuje umowy o świadczenie usług. Jednocześnie nawet sam fakt przeprowadzenia i odbycia przedmiotowych zajęć przy użyciu opracowanych wcześniej materiałów nie stanowi rezultatu, w rozumieniu art. 627 k.c., bowiem takiemu zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialia negotii) umowy o dzieło, o czym była mowa wyżej (por. wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 listopada 2012 r. o sygn. akt II GSK 1902/12, z dnia 24 czerwca 2014 r. o sygn. akt II GSK 683/13, publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl). Brak jest więc jakichkolwiek usprawiedliwionych podstaw, aby podważać zasadność i prawidłowość stanowiska Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Zaskarżona decyzja zawiera wszystkie elementy wymagane art. 107 § 1 k.p.a., w szczególności decyzja zawiera uzasadnienie prawne i faktyczne skonstruowane zgodnie z przepisem art. 107 § 3 kpa. Stan faktyczny opisany w decyzji nie wymagał czynienia dodatkowych ustaleń. Natomiast w uzasadnieniu prawnym przytoczono przepisy prawa i wyjaśniono podstawy prawne decyzji. Z kolei sam fakt, że stanowisko orzekających organów jest odmienne od stanowiska skarżących, nie przesądza o tym, iż w sprawie doszło do naruszenia obowiązujących przepisów. W takim stanie rzeczy, podjęte w sprawie decyzje należy uznać za prawidłowe, zaś zarzuty podniesione w skargach za nieuzasadnione. Sąd nie dopatrzył się w działaniach organów obu instancji uchybień, zarówno przy ustaleniu stanu faktycznego sprawy, jak i jego ocenie w świetle obowiązującego prawa, co oznacza, że Sąd nie stwierdził takich jego naruszeń, które skutkowałyby koniecznością uwzględnienia skarg. Uznając zatem skargi za nieuzasadnione, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, mając za podstawę art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 270 ze zm.), orzekł, jak w sentencji wyroku.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 27.07.2026. · Źródło