VI SA/Wa 4436/14

WyrokWSA w Warszawie2015-05-26

Skład orzekający: Grzegorz Nowecki, Pamela Kuraś - Dębecka, Marzena Milewska - Karczewska

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy umowa nazwana umową o dzieło, której przedmiotem jest przeprowadzenie zajęć dydaktycznych, podlega kwalifikacji jako umowa o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, w kontekście obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego?
Ratio decidendi
Umowa nazwana umową o dzieło, której przedmiotem jest przeprowadzenie zajęć dydaktycznych, nie jest umową o dzieło w rozumieniu Kodeksu cywilnego, lecz umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu. Kluczowe jest to, że przedmiotem umowy jest staranne działanie (świadczenie usług dydaktycznych), a nie osiągnięcie konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (dzieła). W związku z tym osoba wykonująca takie czynności podlega obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła decyzji Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, która utrzymała w mocy decyzję stwierdzającą, że A.B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy nazwanej umową o dzieło autorskie z przeniesieniem praw autorskich, zawartej z P. w W. Skarżący twierdzili, że umowa ta miała charakter umowy o dzieło, a nie umowy zlecenia. Organy NFZ oraz sąd administracyjny uznały, że umowa ta, mimo nazwy, faktycznie była umową o świadczenie usług dydaktycznych, a nie umową o dzieło, ze względu na brak określonego rezultatu.
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargi P. w W. i A. B.

Pełny tekst orzeczenia

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia WSA Grzegorz Nowecki (spr.) Sędziowie Sędzia WSA Pamela Kuraś - Dębecka Sędzia WSA Marzena Milewska - Karczewska Protokolant st. sekr. sąd. Karolina Pilecka po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 26 maja 2015 r. sprawy ze skarg P. w [...] i A. B. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] października 2014 r. nr [...] w przedmiocie podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu oddala skargi Decyzją nr [...] z dnia [...] października 2014 r. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, działając na podstawie art. 102 ust. 5 pkt 24 w związku z art. 109 ust. 5 oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2008 r., Nr 164, poz. 1027, ze zm., dalej także: "ustawa o świadczeniach") oraz art. 138 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2013 r., poz. 267, ze zm., dalej także: "k.p.a."), po rozpatrzeniu odwołań złożonych przez P. w W. oraz A. B. (dalej także: "skarżący" lub "strony") utrzymał w mocy decyzję nr [...] z dnia [...] października 2013 r. Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia stwierdzającą, że A.B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy o świadczenie usług, nazwanej umową o dzieło autorskie z przeniesieniem praw autorskich, zawartej z P. w W., w okresie od [...] października 2010 r. do [...] marca 2011 r. Stan faktyczny i prawny sprawy przedstawia się następująco. Z. Oddział [...] w W. we wniosku z dnia [...] września 2013 r. poinformował Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, że A.B. spełniała warunki do wyłączenia z obowiązkowych ubezpieczeń społecznych z tytułu wykonywania umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, z uwagi na posiadanie innego tytułu do ubezpieczenia (nie są to umowy wykonywane na rzecz własnego pracodawcy). Zgodnie z ustaleniami zawartymi w protokole kontroli z dnia [...] kwietnia 2013 r, P. zawarła z A.B. umowę o dzieło autorskie z przeniesieniem praw autorskich nr [...], której przedmiotem było przeprowadzenie 36 godzin wykładu z przedmiotu: metodologia badań społecznych. Z. [...] Oddział w W. w ww. piśmie zaznaczył, że w ramach tej umowy wykonywane były typowe czynności dla świadczenia usług dydaktycznych, których elementarną i podstawową formą jest wykład (prowadzenie zajęć). W wyniku przeprowadzonej u płatnika kontroli ustalono, iż umowa nazwana umową o dzieło faktycznie była umową zlecenia. Wykonywana była w miejscu wskazanym przez kontrolowanego płatnika oraz jej przedmiotem były określone, zlecone przez płatnika czynności (prowadzenie warsztatów). Zatem przeprowadzenie przez A.B. zajęć dydaktycznych było typową usługą dydaktyczną na rzecz podmiotu zajmującego się kształceniem. Wnioskodawca stwierdził, że rzeczą charakterystyczną dla każdego etapu edukacji jest przygotowanie przez wykładowcę programu, konspektu, materiałów, w oparciu o które realizuje on program nauczania. Czynności te nawet jeśli zostaną zmaterializowane na piśmie nie mogą być utożsamiane z dziełem, którego dotyczyła umowa, bowiem ta obejmowała przeprowadzenia zajęć dydaktycznych. Do wniosku Z. [...] Oddział w W. załączone zostały następujące dokumenty: - kopia umowy o dzieło autorskie z przeniesieniem praw autorskich nr [...] zawartej w dniu [...] października 2010 r., termin wykonania umowy do dnia [...] marca 2011 r., przedmiot umowy obejmował przeprowadzenie 36 godzin wykładu z przedmiotu: metodologia badań społecznych. - kserokopia protokołu kontroli z dnia [...] kwietnia 2013 r., - zastrzeżenia płatnika, - informacja o sposobie rozpatrzenia zastrzeżeń. [...] Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia pismami z dnia [...] września 2013 r. zawiadomił strony o wszczęciu postępowania, możliwości zapoznania się z dokumentami oraz złożenia dodatkowych wyjaśnień mających wpływ na rozstrzygnięcie niniejszej sprawy. Po rozpatrzeniu ww. wniosku, Dyrektor [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia decyzją z dnia [...] października 2013 r., nr [...] stwierdził, że A. B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania umowy cywilnoprawnej zawartej z P. w W. w okresie od dnia [...] października 2010 r. do dnia [...] marca 2011 r. Od ww. decyzji strony wniosły odwołania. W złożonych odwołaniach wskazano, że skarżący zawarli umowę, której zgodnie z ich przeświadczeniem miało być stworzenie niematerialnego dzieła w postaci cyklu zajęć - żadna ze stron z uwagi na specyfikę stosunku jaki łączy uczelnię z dydaktykiem nie zakładała, że umowa może być traktowana jako umowa zlecenia i niewykluczone, że w przypadku takiej sytuacji umowy strony ustaliłyby jej odmienne warunki. Odwołujący podnieśli również, że orzekając o podleganiu obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania umowy o dzieło dydaktyczne, Narodowy Fundusz Zdrowia nieprawidłowo ustalił, iż umowa ta miała charakter umowy zlecenia, gdyż musiałaby ona mieć charakter cykliczny, ściśle określony temporalnie. Tymczasem zawarta przez P. umowa określała jedynie ostateczny termin na wykonanie dzieła, natomiast terminy i sposób jego realizacji zależały w dużej mierze od ustaleń pomiędzy dydaktykiem a studentami. Rozpatrując powyższe odwołania Prezes NFZ stwierdził, że sama terminologia, jaką posługiwały się strony w umowie, określonej jako umowa o dzieło, jest bez znaczenia przy interpretowaniu i oznaczaniu faktycznego stosunku prawnego łączącego strony, zaś nazwa umowy nie przesądza o jej rodzaju. Jeśli bowiem nazwa nie odpowiada istocie umowy, należy badać samą treść umowy. Dosłowne brzmienie ww. umowy nie wskazuje na jej charakter prawny, dopiero treść kontraktu i sposób faktycznego wykonywania pozwalają odpowiednio ją zakwalifikować. Organ odwoławczy wskazał, że z przedłożonej kopii umowy o dzieło wynika, że A. B. zobowiązała się przeprowadzić 36 godzin wykładu z przedmiotu: metodologia badań społecznych. Powołując się na treść art. 3531 oraz art. 58 k.c. wyjaśnił, że nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza o jej charakterze. Prezes NFZ wyjaśnił, że przy tego rodzaju pracy trudno mówić, że polegała ona na dostarczeniu określonych wyników swojej pracy w postaci dzieła (w myśl przepisów o umowie o dzieło zawartych w k.c.) zwłaszcza, że w orzecznictwie podkreśla się, iż dzieło powinno mieć byt samoistny i niezależny od działania wykonawcy oraz możliwość uzyskania samodzielnej wartości w obrocie. Sama nazwa umowy nie przesądza zatem o jej charakterze. Prezes NFZ podzielił argumentację organu I instancji, który ocenił, że opracowanie konspektu i wygłaszanie wykładów z języka, to ciąg określonych czynności, działania, które nie prowadzą do osiągnięcia konkretnego "dzieła". Elementem przedmiotowo istotnym ww. umowy było działanie w celu osiągnięcia skutku, a nie określonego rezultatu". Przyjęcie, że strony łączyła umowa o dzieło, podczas gdy z jej treści i sposobu wykonania wynikają przeważające cechy właściwe dla umowy o świadczenie usług, byłoby niezgodne z właściwością stosunku prawnego. O kwalifikacji prawnej danego stosunku prawnego decydują bowiem jego elementy przedmiotowo istotne. Prezes NFZ wskazał, że według poglądów judykatury umowa o dzieło (art. 627 k.c.) należy do umów rezultatu, a więc jej przedmiotem jest indywidualnie oznaczony wytwór (rezultat). Jeśli zawarta umowa dotyczy osiągnięcia "rezultatu usługi" - co jest podstawową cechą odróżniającą ją od umowy o pracę oraz od umowy zlecenia (świadczenia usług) - konieczne jest, aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu - w postaci materialnej bądź niematerialnej. W związku z powyższym Prezes NFZ stwierdził, że w przypadku spornej umowy żadne konkretne dzieło w myśl przepisów regulujących umowę o dzieło nie zostało określone. W ocenie organu umowa zawarta z ubezpieczoną nie miała charakteru umowy o dzieło, albowiem dziełem w myśl przepisów kodeksu cywilnego nie może być świadczenie usług dydaktycznych, zaś przedmiotem działania ubezpieczonej był proces dydaktyczny, na który składało się przeprowadzenie wykładów z przedmiotu: metodologia badań społecznych, a ewentualne przygotowane materiały (np. w formie sylabusów) stanowiły jedynie pomoc naukową, mającą na celu prawidłowe zrealizowanie wykładu lub ćwiczeń ze studentami. Ponadto organ odwoławczy wskazał, że opracowane materiały, jakkolwiek urzeczywistnione, stanowiły jedynie środek przekazu pozwalający "lepiej" i "efektywniej" urzeczywistnić cel zawartej umowy poprzez przeprowadzenie ww. zajęć. Prezes NFZ zauważył, że każdy nauczyciel wyższej uczelni (wykładowca) podlega ocenie w zakresie swojej pracy, również z uwzględnieniem oceny dokonanej przez uczniów (studentów i doktorantów). Przywoływane przez strony oceny w formie przeprowadzenia ankiet ewaluacyjnych, w ramach których uczestnicy wykładu oceniają jego formę, poziom naukowy, sposób prowadzenia, etc., nie jest cechą wyróżniającą kształcenie w oparciu o umowę o dzieło, lecz powszechną praktyką wynikającą ze sposobu funkcjonowania uczelni wyższych. Oznacza to, że celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom i ich edukacja, a prowadzony przez ubezpieczoną wykład stanowił jedynie środek do osiągnięcia tego celu. Prezes NFZ wyjaśnił, że umowa o świadczenie usług jak i zlecenia jest przykładem umowy starannego działania, podczas gdy umowa o dzieło jest umową rezultatu. Stąd też odpowiedzialność osoby wykonującej umowę o dzieło jest skonstruowana na zasadzie ryzyka, a o umowy o świadczenie usług/zlecenia na zasadzie winy. Organ podkreślił, że wykonywanie przez ubezpieczoną umowy stanowiło ciąg określonych czynności starannego działania zmierzającego do osiągnięcia skutku w postaci nauczenia/wytłumaczenia zagadnień związanych z wykładaną materią. Zawarte umowy były zatem umowami o świadczeniu usług dydaktycznych polegających na przeprowadzeniu "zajęć w ramach seminarium dyplomowego oraz wypromowania studentów drugiego stopnia". Tymczasem przedmiotem umowy o dzieło może być dzieło materialne (rzecz określona co do tożsamości, powstała jako rezultat indywidualnej działalności twórczej przyjmującego zamówienie) oraz dzieło niematerialne. Umowa zawarta pomiędzy A. B. a P., nie nosi znamion umowy o dzieło, gdyż nie zobowiązywała zleceniobiorcy do wykonania ściśle określonego wytworu - dzieła. Prezes NFZ zaznaczył przy tym, że nauczanie w szkole ma zawsze charakter pracy wychowawczo-pedagogicznej, której nie można wykonywać w ramach umowy o dzieło, gdyż nie prowadzi do dającego się sprecyzować dzieła. Nie można określić rezultatu w postaci nauczenia, jako konkretnego, ściśle określonego dzieła, tym samym przedmiotowa umowa, zawarta pomiędzy A.B. a P. stanowiła umowę starannego działania. Organ II instancji podniósł, że zgodnie z orzecznictwem sądowym jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Taka możliwość w przypadku spornej umowy nie istnieje, tym samym wg tego kryterium, nie ma możliwości zakwalifikowania zawartej umowy z ubezpieczoną – A. B., jako umowy rezultatu w myśl przepisów o umowie o dzieło. Zdaniem organu nie ma żadnej różnicy w sposobie przygotowania i wygłaszania wykładu realizowanego na podstawie umowy o pracę czy umowy zlecenia nazywanej przez strony umową o dzieło. Niezależnie od formy prawnej umowy wykładowca do swej pracy wnosi czynnik twórczy, począwszy od sposobu ujęcia tematu, doboru literatury, metody przeprowadzania wykładu. Czynnik twórczy nie jest jednak elementem dostatecznie wyróżniającym umowę o dzieło od innych umów o świadczenie pracy. Celem umowy o dzieło w myśl art. 643 k.c. jest osiągnięcie zamierzonego i uzgodnionego rezultatu. W rozumieniu tego przepisu nie mieszczą się zachowania stron, które za wykonanie dzieła uznały przekazanie sylabusa i listy obecnych na zajęciach studentów, zaś za odebranie dzieła uznały zaakceptowanie rachunku wraz z zaświadczeniem wykonawcy o wykonaniu dzieła. Ubezpieczona wykonywała typowe umowy o świadczenie usług dydaktycznych, których elementarną i podstawową formą jest wykład. Brak rezultatu wykonywanej czynności w przedmiotowych umowach decyduje o tym, że winny być one zakwalifikowane jako umowy o świadczenie usług, do których znajdują zastosowanie przepisy o zleceniu w rozumieniu art. 750 k.c. Prezes NFZ nie zgodził się ze stwierdzeniem, że decyzja organu I instancji została wydana z naruszeniem art. 109 ust. 1 i 4 ustawy o świadczeniach, tj. nie przez Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego NFZ, a przez [...]Oddział Wojewódzki NFZ. Wyjaśnił, że decyzja ta została wydana przez uprawniony do tego organ, tj. przez dyrektora [...] OW NFZ, a decyzję podpisał z upoważnienia dyrektora [...] OW NFZ - zastępca dyrektora ds. medycznych. Prezes NFZ wskazał, że zgodnie z § 1 ust. 2 zarządzenia Nr [...] z dnia [...] stycznia 2012 r. Dyrektora [...] OW NFZ, w przypadku nieobecności dyrektora oddziału oraz niemożności sprawowania zastępstwa przez zastępcę dyrektora ds. ekonomiczno-finansowych, zastępstwo sprawuje zastępca dyrektora ds. medycznych. Decyzja wydana przez Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w dniu [...] października 2013 r., stwierdza jedynie, iż A. B. podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy o świadczenie usług, do której odpowiednie zastosowanie mają przepisy o zleceniu na rzecz płatnika P. w W. w okresie od [...] października 2010 r. do [...] marca 2011 r. Oznacza to, zgodnie z art. 109 ust. 2 ustawy o świadczeniach, że organem zobowiązanym do prawidłowego ustalenia wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne dla A. B. jest Z. W związku z powyższym Prezes NFZ podzielił argumentację organu I instancji i nie znalazł podstaw do zmiany podjętego w sprawie rozstrzygnięcia. P. w W. oraz A. B. wnieśli do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skargi na decyzję Prezesa NFZ z [...] października 2014 r. Zaskarżonej decyzji zarzucili: 1. naruszenie prawa materialnego tj. art. 65 § 1 i 2 k.c. poprzez jego błędne zastosowanie polegające na ocenie umowy zawartej pomiędzy uczelnią a dydaktykiem na własnych subiektywnych ocenach bez uwzględnienia zgodnego zamiaru stron oraz okoliczności towarzyszących zawarciu umowy, w tym przede wszystkim brak uwzględnienia stanowiska P., które jako zamawiający dysponowało najlepszą wiedzą na temat oczekiwanego rezultatu umowy; 2. naruszenie prawa materialnego tj. art. 627 k.c. w związku z art. 1 ust. 1 - 21 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych poprzez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że przygotowanie i wygłoszenie cyklu autorskich wykładów w ramach zajęć organizowanych przez uczelnie wyższą nie stanowi przygotowania i wykonania utworu (dzieła), o którym mowa w przywołanych przepisach; 3. naruszenie przepisów postępowania art. 7, art. 77 § 1 oraz art. 107 § 3 k.p.a. poprzez brak wszechstronnego zebrania materiału dowodowego oraz jego wybiórczą ocenę w szczególności niezbadanie zgodnego zamiaru stron, co doprowadziło do uznania, iż zawarta przez dydaktyka z uczelnią umowa o dzieło dydaktyczne jest umową zlecenia, czego konsekwencją było stwierdzenie, iż dydaktyk z tytułu wykonanych umów podlegał ubezpieczeniu zdrowotnemu w sytuacji, gdy umowa o dzieło zawarta pomiędzy uczelnią a dydaktykiem nie znajduje się w zamkniętym katalogu podstaw ubezpieczenia wskazanym w art. 66 ustawy o świadczeniach; 4. naruszenie art. 8 k.p.a. poprzez wydanie orzeczenia zmieniającego ugruntowany od lat sposób kwalifikacji umów o dzieło dydaktyczne z pominięciem dorobku orzeczniczego i doktrynalnego, a przede wszystkim z zupełnym zignorowaniem zamiaru stron. W odpowiedziach na skargi Prezes NFZ wniósł o ich oddalenie, podtrzymując stanowisko wyrażone w zaskarżonej decyzji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na rozprawie w dniu 26 maja 2015 r. postanowił połączyć sprawy ze skarg P. w W. oraz A. B. do wspólnego rozpoznania i rozstrzygnięcia. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zważył, co następuje: Stosownie do treści art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych (t. j.: Dz. U. z 2014 r., poz. 1647), sąd administracyjny sprawuje wymiar sprawiedliwości poprzez kontrolę pod względem zgodności z prawem zaskarżonej decyzji administracyjnej i to z przepisami obowiązującymi w dacie jej wydania. Innymi słowy, sąd administracyjny kontroluje legalność rozstrzygnięcia zapadłego w postępowaniu z punktu widzenia jego zgodności z prawem materialnym i obowiązującymi przepisami prawa procesowego. Skarga analizowana pod tym kątem nie zasługiwała na uwzględnienie. Kwestią sporną w niniejszej sprawie jest, czy umowa zawarta przez P. w W., jako płatnika składek, z A.B. była umową o dzieło, czy też inną umową o świadczenie usług, do której zgodnie z przepisami ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t. j.: Dz. U. z 2014 r., poz. 121 ze zm.), stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Istota sprawy sprowadza się więc do zweryfikowania stanowiska strony skarżącej i udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy w zaistniałym stanie faktycznym osoba ta podlegała obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawartej umowy. W sprawie konieczna jest zatem analiza przepisów stanowiących podstawę prezentowanego stanowiska strony, jak i samej umowy. Stosownie do treści art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. "e" ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t. j.: Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 ze zm.), obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia, lub osobami z nimi współpracującymi. Zgodnie z przepisem art. 750 kc, do umów o świadczenie usług stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. W myśl art. 734 § 1 kc, przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Według art. 627 kc, przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Ze sprawy wynika, że A. B. zawarła z P. w W. umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie cyklu zajęć dydaktycznych ze studentami. Dzieło to miało być również utworem, w rozumieniu przepisów prawa autorskiego, i zostać wykonane osobiście z należytą starannością. Zauważyć jednak należy, że wykonanie tego rodzaju prac, mimo tytułu umowy "o dzieło", wskazuje na świadczenie usług, bowiem w umowie o dzieło winien być z góry określony jej rezultat. Tymczasem w przedmiotowej umowie zawarte są obowiązki ubezpieczonej, które wiążą się z realizacją umowy w ramach starannego działania, co wprost wynika z jej treści. Trudno zatem uznać za trafny zarzut naruszenia art. 65 § 1 i 2 kc, skoro treść umowy wyraźnie ujawnia rzeczywistą wolę stron. Samo nazwanie umowy "umową o dzieło" nie przesądza jeszcze o jej rzeczywistym charakterze, bowiem elementem przedmiotowo istotnym było działanie z należytą starannością w celu osiągnięcia skutku, a tego rodzaju zastrzeżenie właściwe jest umowom o świadczenie usług. Podkreślić także trzeba, że celem zawartej umowy było przekazanie wiedzy studentom, natomiast opracowane przez zainteresowaną materiały stanowiły jedynie środek przekazu, pozwalający lepiej i efektywniej urzeczywistnić ten cel. Z kolei warsztaty (wykłady, ćwiczenia) same w sobie mają stanowić środek do osiągnięcia celu w postaci edukacji studentów, co jednak nie oznacza, że w takim przypadku dochodzi do osiągnięcia indywidualnie oznaczonego rezultatu, właściwego umowie o dzieło. Czynności wykonywane w ramach przedmiotowej umowy nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny czy niematerialny rezultat, bowiem były one w istocie realizowane w ramach umowy starannego działania, mającej charakter umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Zdaniem Sądu analiza umowy nie pozostawia wątpliwości, że jest to umowa o świadczenie usług, polegających na przeprowadzeniu zajęć dydaktycznych. Chodzi więc o przeprowadzenie zajęć, których celem jest uzyskanie, uzupełnienie lub doskonalenie umiejętności i kwalifikacji przez osoby uczestniczące w zajęciach. Innymi słowy, ubezpieczona zobowiązała się do przekazania słuchaczom określonych informacji z zakresu tematyki objętej umową, co w praktyce oznacza, że przyjęła do realizacji usługę, której treścią były określone czynności dydaktyczne, składające się na proces nauczania, ten zaś nie może być kwalifikowany w kategoriach dzieła jako utworu. W przypadku przeprowadzenia określonych rodzajów zajęć dla studentów, nie występuje żaden rezultat ucieleśniony w jakiejś konkretnej postaci dzieła. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać studentom/kursantom. Poziom wiedzy uczestników takich warsztatów po ich przeprowadzeniu nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem. W konsekwencji uprawniona jest ocena, że zawarta pomiędzy stronami umowa nie przewidywała określonego rezultatu w postaci zindywidualizowanego dzieła, w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Co do zasady – świadczenie usług dydaktycznych nie może być przedmiotem umowy o dzieło. W niniejszej sprawie umówiona praca sprowadzała się do wykonywania typowych czynności dydaktycznych, jakie w ramach swych codziennych obowiązków wykonują wykładowcy zatrudniani przez wyższe uczelnie na podstawie umów o pracę. Nie są to jednak czynności, które mogłyby świadczyć o wypracowywaniu dzieła. Za dzieło nie można również uznać przygotowanego wcześniej konspektu czy materiału, który służył przeprowadzeniu czynności dydaktycznych w ramach zawartej umowy starannego działania. Nie mają one bowiem charakteru indywidualnego utworu (dzieła), skoro składały się jedynie na ciąg określonych czynności niezbędnych do przeprowadzenia warsztatów dydaktycznych. W tym zakresie w orzecznictwie ukształtował się pogląd, że nawet realizowaniu wykładów w formie lektoratów z języka obcego nie można przypisać cechy umowy o dzieło (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 24 czerwca 2014 r. o sygn. akt II GSK 936/13, publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl). W ocenie Sądu stanowisko skarżących stanowi zatem polemikę z oceną dokonaną przez organy NFZ, przy czym jej skutecznie nie podważa w sposób, który uzasadniałby wyeliminowanie zaskarżonej decyzji z obrotu prawnego. Sąd nie kwestionuje przy tym treści art. 65 § 2 kc, bowiem istotnie w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy, o których mowa w tym przepisie, nie mogą służyć obchodzeniu prawa. Usprawiedliwieniem dla stosowanej przez płatnika praktyki w zakresie zawierania umów o dzieło z dydaktykami nie może być wynikająca z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 572 ze zm.) zasada autonomii uczelni, wszak rzeczona autonomiczność we wszystkich obszarach działania uczelni nie może naruszać przepisów powszechnie obowiązujących, w tym przypadku regulacji dotyczących obowiązku odprowadzania składki na ubezpieczenie zdrowotne. W analizowanym przypadku dydaktyk – A. B. zawarła z uczelnią wyższą umowę, z której nie wynika, by zobowiązała się w niej do wykonania ściśle określonego utworu – dzieła. Natomiast badanie intencji umawiających się stron winno mieć miejsce jedynie wówczas, gdy treść umowy budzi wątpliwości interpretacyjne. Tymczasem w rozpoznawanej sprawie zarówno jej przedmiot, treść, jak i cel, takich wątpliwości nie powodują, gdyż ubezpieczona przyjęła na siebie obowiązek wykonania ciągu określonych czynności składających się na proces nauczania (proces dydaktyczny). Z uwagi na powyższe za bezzasadne należy zatem uznać również zarzuty naruszenia art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 267 ze zm.), bowiem orzekające w sprawie organy NFZ w pełni zasadnie przyjęły, że kwestionowana umowa nie jest umową o dzieło, lecz umową o świadczenie usług, do której mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Zgodnie z brzmieniem art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t. j.: Dz. U. z 2013 r., poz. 1442 ze zm.), obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają osoby wykonujące pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Natomiast w myśl art. 13 pkt 2 ww. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu podlegają osoby wykonujące pracę nakładczą oraz zleceniobiorcy – od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy. Pozycja zleceniobiorcy w polskim systemie ubezpieczeniowym jest zbliżona do statusu pracownika. Jeśli pracownik osiąga przychód podlegający opodatkowaniu, to podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. Skoro zatem ubezpieczona osiągnęła przychód podlegający opodatkowaniu z tytułu zawartej umowy o świadczenie usług, mylnie nazwanej umową "o dzieło", to podlegała obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu, gdyż przyjmując zamówienie zobowiązała się jedynie do starannego przeprowadzenia zajęć (warsztatów) dla studentów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Tak ukształtowane zobowiązanie nie ma cech (essentialia negotii) umowy o dzieło. Oczekiwania stron, towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umowy, nazwanej przez nie "umową o dzieło", mogły się zmaterializować wyłącznie jako elementy umowy o świadczenie usług dydaktycznych, do której to umowy mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego (art. 750 kc) dotyczące zlecenia. Sąd podzielił ocenę organu, że wolą stron przedmiotowej umowy było świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła, gdyż to nie wynik, a określone działania dydaktyczne były znamienne dla realizacji umowy. Istotne jest przy tym, że rezultat umowy, nazwanej "umową o dzieło", nie mógł być poddany sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Dokonana przez organy NFZ ocena materiału dowodowego pod kątem rzeczywistego charakteru spornej umowy nie wskazuje na naruszenie przepisów prawa materialnego i przepisów procesowych, a wprost przeciwnie – jest prawidłowa i znajduje oparcie w utrwalonym orzecznictwie Sądu Najwyższego. Należy bowiem podkreślić, że w najnowszym orzecznictwie obszerną analizę cech umowy o dzieło i umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące zlecenia, przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 lipca 2013 r. o sygn. akt II UK 402/12 oraz w wyroku z dnia 4 czerwca 2014 r. o sygn. akt II UK 420/13 (publ. http://sn/sites/orzecznictwo). Sąd ten stwierdził mianowicie, że umowę o dzieło zdefiniowano jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629, art. 632 kc). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami, weryfikowalnymi ze względu na istnienie wad (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r. o sygn. akt IV CKN 152/00, publ. OSNC 2001 nr 4, poz. 63). Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą, być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik, dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne – art. 734 § 1 kc), jak i dla umów o świadczenie usług, nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne – art. 750 kc). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 kc), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r. o sygn. akt II UK 60/12, niepubl.). Sąd rozpoznający niniejszą sprawę w pełni podziela prezentowane stanowisko Sądu Najwyższego, przyjmując, że znajduje ono zastosowanie w omawianym przypadku i potwierdza prawidłowość rozstrzygnięć podjętych w sprawie, w szczególności pod kątem dokonanej wykładni prawa materialnego. Dydaktyk – A.B., przyjmując zamówienie, zobowiązała się do przeprowadzenia określonych zajęć dla studentów, a więc do podjęcia czynności dydaktycznych, które nie mają cech umowy o dzieło. Wykonanie określonych czynności dydaktycznych, bez względu na to, jaki rezultat czynności te przyniosą, charakteryzuje umowy o świadczenie usług. Jednocześnie nawet sam fakt przeprowadzenia i odbycia przedmiotowych warsztatów przy użyciu opracowanych wcześniej materiałów nie stanowi rezultatu, w rozumieniu art. 627 kc, bowiem takiemu zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialia negotii) umowy o dzieło, o czym była mowa wyżej (por. wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 listopada 2012 r. o sygn. akt II GSK 1902/12, z dnia 24 czerwca 2014 r. o sygn. akt II GSK 683/13, publ. http://orzeczenia.nsa.gov.pl). Brak jest więc jakichkolwiek usprawiedliwionych podstaw, aby podważać zasadność i prawidłowość stanowiska Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Zaskarżona decyzja zawiera wszystkie elementy wymagane art. 107 § 1 kpa, w szczególności decyzja zawiera uzasadnienie prawne i faktyczne skonstruowane zgodnie z przepisem art. 107 § 3 kpa. Stan faktyczny opisany w decyzji nie wymagał czynienia dodatkowych ustaleń. Natomiast w uzasadnieniu prawnym przytoczono przepisy prawa i wyjaśniono podstawy prawne decyzji. Z kolei sam fakt, że stanowisko orzekających organów jest odmienne od stanowiska skarżącej, nie przesądza o tym, iż w sprawie doszło do naruszenia obowiązujących przepisów. W takim stanie rzeczy, podjęte w sprawie decyzje należy uznać za prawidłowe, zaś zarzuty podniesione w skardze za nieuzasadnione. Sąd nie dopatrzył się w działaniach organów obu instancji uchybień, zarówno przy ustaleniu stanu faktycznego sprawy, jak i jego ocenie w świetle obowiązującego prawa, co oznacza, że Sąd nie stwierdził takich jego naruszeń, które skutkowałyby koniecznością uwzględnienia skargi. Uznając zatem skargę za nieuzasadnioną, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, mając za podstawę art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t. j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 270 ze zm.), orzekł, jak w sentencji wyroku.

Źródło: Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych (orzeczenia.nsa.gov.pl), pozyskano 26.07.2026. · Źródło