2 CR 96/62

WyrokIzba Cywilna1963-02-06

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy przedsiębiorstwo importujące samochody z zagranicy ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną nabywcy przez wadę produkcyjną pojazdu, jeśli nie zleciło dokładnej kontroli u producenta, a sprzedawca dokonał jedynie pobieżnej kontroli?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, uznając, że stan sprawy nie usprawiedliwiał w dostatecznej mierze przyjęcia odpowiedzialności Przedsiębiorstwa "Motozbyt" za wypadek, gdyż nie wykazano, aby z jego strony nastąpił czyn niedozwolony. Trafnie podniesiono, że praktyka zdrapywania lakieru w celu wykrycia wad ukrytych jest nieekonomiczna i niewykonalna. W odniesieniu do "Motoimportu", Sąd Najwyższy uznał zarzut nierozważenia jego obrony dotyczącej praktyki obrotu międzynarodowego oraz uchybienie procesowe polegające na odmowie przeprowadzenia dowodu z biegłych na okoliczność praktyki odbioru samochodów importowanych za istotne.
Stan faktyczny
Powód nabył samochód marki "Fiat" od Przedsiębiorstwa "Motozbyt", który okazał się mieć wadę produkcyjną. Wada ta spowodowała wypadek, w którym powód i jego rodzina doznali obrażeń. Powód poniósł straty materialne i niematerialne. Sąd Wojewódzki zasądził od obu pozwanych solidarnie odszkodowanie i rentę. Pozwani wnieśli rewizje od wyroku.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części uwzględniającej powództwo i orzekającej o kosztach procesu oraz przekazał sprawę w tym zakresie Sądowi Wojewódzkiemu dla m. Łodzi w Łodzi do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia W. Bryl. Sędziowie: Z. Wasilkowska (sprawozdawca), S. Kałamajski.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Józefa C. przeciwko 1) Przedsiębiorstwu Zaopatrzenia Sprzętu Samochodowego "Motozbyt" w Ł. i 2) Centrali Handlu Zagranicznego Przemysłu Motoryzacyjnego "Motoimport" w W. o odszkodowanie, na skutek rewizji pozwanych od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. Łodzi w Łodzi z dnia 10 lipca 1961 r.,uchylił zaskarżony wyrok w części uwzględniającej powództwo i orzekającej o kosztach procesu i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu dla m. Łodzi w Łodzi do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 10.VII.1961 r. Sąd Wojewódzki zasądził solidarnie od pozwanych: Przedsiębiorstwa Zaopatrzenia Sprzętu Samochodowego "Motozbyt" w Ł. oraz Centrali Handlu Zagranicznego Przemysłu Motoryzacyjnego "Motoimport" w W. na rzecz powoda kwotę 58 721 zł oraz rentę miesięczną po 3 363 zł za czas od 1 maja do 1 października 1958 r., po 1 567 zł za czas od 1 października 1958 r. do 1 grudnia 1959 r. oraz po 1 160 zł poczynając od 1 grudnia 1959 r.Sąd Wojewódzki ustalił następujący stan faktyczny:Powód nabył w pozwanym Przedsiębiorstwie "Motozbyt" samochód marki "Fiat" typu "Multipla". W dniu 30.VIII.1957 r., gdy powód wraz z żoną i synem jechał tym samochodem, nastąpił wypadek, w wyniku którego powód i członkowie jego rodziny doznali obrażeń ciała. Zgodnie z opinią biegłych wyłączną przyczyną wypadku była wada produkcyjna auta, polegająca na zbyt małej ilości punktów spawania belki podłużniczej z podłogą. Wada ta spowodowała oderwanie się belki od podłogi, przemieszczenie całego układu kół przednich i zakłócenie ruchu samochodu, w wyniku czego samochód wpadł na drzewo. Powód nie ponosi żadnej winy wypadku; nawet przy najszybszej reakcji nie mógł on przeciwdziałać nagłej zmianie kierunku ruchu samochodu. Nie ulega wątpliwości, że winę za wypadek ponosi wytwórca samochodu, firma "Fiat". Przy normalnej kontroli przeprowadzonej w zakładzie wytwórczym wada produkcyjna powinna była być wykryta.Jednostką uprawnioną do zakupu samochodów w przedsiębiorstwach zagranicznych jest pozwana Centrala Handlu Zagranicznego "Motoimport", działająca w ramach ścisłej współpracy z współpozwanym Przedsiębiorstwem "Motozbyt". "Motoimport" zamawia samochody zgodnie z życzeniami "Motozbytu", przy czym w wypadku gdy nabycie dotyczy samochodów nieznanej marki, "Motoimport" na wniosek "Motozbytu" deleguje do zagranicznego przedsiębiorstwa mechanika, który dokonuje przeglądu samochodu u wytwórcy. W innych wypadkach, gdy chodzi o samochody "światowej marki" znane ze swej wysokiej jakości, "Motoimport" wystawia po prostu fakturę na "Motozbyt", który otrzymuje auta wprost od producenta. "Motozbyt" z kolei, po otrzymaniu samochodu wprost od producenta, dokonuje jego pobieżnej kontroli, stoi bowiem na stanowisku, że przy samochodach światowej marki zbędne jest wnikliwe sprawdzanie. Nabyty samochód "Motozbyt" oddaje jeszcze do przeglądu do T.O.S., nie interesuje się jednak bliżej tym przeglądem: wystarczy mu adnotacja T.O.S. o uznaniu wozu za technicznie sprawny.Nabyty w powyższy sposób samochód marki "Fiat" typu "Multipla" został sprzedany powodowi. Jak się następnie okazało, samochód miał wadę produkcyjną, możliwą do wykrycia po zeskrobaniu zewnętrznej części lakieru. Wada ta stała się przyczyną poważnego wypadku powoda i jego rodziny.Zdaniem Sądu Wojewódzkiego winę za powyższy wypadek ponoszą obaj pozwani. Wina pozwanego "Motoimportu" polega na tym, że kierując się względami nieistotnymi dla strony powodowej, tj. względami na światową sławę firmy "Fiat", nie wydelegował do Włoch mechanika, który by dokonał przeglądu samochodu w warsztacie produkcyjnym. Wina zaś "Motozbytu" wyraża się w tym, że sam nie przeprowadził dokładnej kontroli samochodu ani nie sprawdził, czy tego rodzaju kontrola miała miejsce w Technicznej Obsłudze Samochodów. Zwykłe zeskrobanie zewnętrznej warstwy lakieru ujawniłoby zbyt małą ilość punktów spawania, co upoważniłoby "Motozbyt" do zwrotu auta wytwórcy. Gdyby zaś okazało się, że żadnej wady nie ma, to polakierowanie auta nie sprawiłoby Przedsiębiorstwu trudności i nie mogłoby wpłynąć na zmianę wartości samochodu. Z tych względów Sąd Wojewódzki przyjął, że obaj pozwani odpowiadają za szkodę wyrządzaną stronie powodowej na podstawie art. 331 § 2 i 134 k.z., przy czym odpowiedzialność ich jest z mocy art. 137 k.z. solidarna.Na skutek wypadku powód chorował przez 8 miesięcy. Trwałe skutki choroby polegają na skróceniu lewej kończyny dolnej o 3 cm, co powoduje utykanie i bóle nogi przy dłuższym staniu lub chodzeniu.Powód jest lekarzem i przed wypadkiem pełnił funkcje docenta Akademii Medycznej, zarabiając 3 565 zł oraz uzyskując za dodatkowe prace w ambulatorium i szpitalu 1 600 zł. Po wypadku powód zrezygnował z pracy naukowej, jest ordynatorem szpitala i pracuje jako adiunkt na pół etatu. Jego ostatnie łączne zarobki wynoszą 4 004 zł, a ponieważ przed wypadkiem zarabiał 5 165 zł, przeto Sąd Wojewódzki uznał za słuszne zasądzenie na jego rzecz stałej renty miesięcznej w wysokości po 1 160 zł, poczynając od 1.XII.1959 r. Za okres wsteczny Sąd zasądził tytułem renty kwoty odpowiednio wyższe ustalając, że powód zarabiał wówczas mniej.Jako stosowne zadośćuczynienie za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną Sąd Wojewódzki uznał kwotę 30 000 zł.Ponadto Sąd Wojewódzki ustalił, że powód poniósł efektywne straty w związku z wypadkiem na kwotę 28 721 zł i zasądził ją solidarnie od pozwanych. Na powyższą kwotę składają się następujące pozycje: koszt przewiezienia samochodu - 1 205 zł i jego garażowanie - 1 087 zł, ekspertyza biegłego - 285 zł, zniszczenie garderoby i walizek - 5 050 zł, reperacja zegarka - 500 zł, soki owocowe - 70 zł, nocleg w hotelu - 60 zł, leki zagraniczne - 2 000 zł, dożywianie - 2 000 zł, opłata pielęgniarki - 1 400 zł, wczasy lecznicze - 1 500 zł, utracone zarobki z prywatnej praktyki za 8 miesięcy - 12 000 zł.W pozostałej części powództwo zostało oddalone jako nie udowodnione.Od powyższego wyroku wnieśli rewizje obaj pozwani. Obie rewizje oparte są na podstawach przewidzianych w art. 371 § 1 p. 1, 3 i 4 k.p.c.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:W związku z rozpoznawaniem rewizji pozwanego Przedsiębiorstwa "Motozbyt" należy przede wszystkim - z mocy art. 380 k.p.c. - z urzędu wziąć pod uwagę, że powództwo zostało wytoczone po upływie rocznego terminu przewidzianego w art. 336 § 2 k.z. Według bowiem własnych twierdzeń powoda nabył on przedmiotowy samochód w dniu 11.VI.1957 r. a pozew został wniesiony w dniu 29.VIII.1958 r. Jeżeli więc roszczenie powoda przeciwko Przedsiębiorstwu "Motozbyt" opiera się na rękojmi za wady fizyczne sprzedanego samochodu, to roszczenie takie nie może być obecnie - ze względu na upływ terminu prekluzyjnego - dochodzone w drodze sądowej.Mimo to nie zachodzi potrzeba zmiany wyroku w części dotyczącej Przedsiębiorstwa "Motozbyt" i oddalenia powództwa wprost. Powód dochodzi w przeważającej części "innych szkód" w rozumieniu art. 331 § 2 k.z. (wątpliwości mogą dotyczyć jedynie odszkodowania za przewiezienie i garażowanie samochodu). Niezależnie od kwestii, czy również do tych szkód odnosi się roczna prekluzja z art. 336 § 2 k.z., czy też raczej chodzi tu o odszkodowanie na zasadzie art. 239 k.z., a więc ulegające ogólnemu 10-letniemu przedawnieniu, należy podnieść, że gdy przedmiotem roszczenia jest szkoda na osobie, to odpowiedzialność kontrahenta może wynikać nie tylko z umowy, lecz także z czynu niedozwolonego w rozumieniu art. 134 k.z.W szczególności gdy chodzi o pojazd mechaniczny, który ze swej natury i przeznaczenia łatwo może się stać przyczyną uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, można przyjąć jako regułę, że sprzedaż takiego pojazdu, który ma wady techniczne mogące wywołać katastrofę - jeżeli jest rezultatem niedbalstwa lub innej postaci winy - będzie stanowić nie tylko naruszenie obowiązków wynikających z umowy sprzedaży, lecz także naruszenie nakazów i zakazów ogólnych, mających za przedmiot ochronę życia i zdrowia człowieka i nienarażanie tych podstawowych dóbr na niebezpieczeństwo.Jeśliby przeto zostało udowodnione, że pozwany "Motozbyt" ze swojej winy nie poddał samochodu należytej kontroli i sprzedając go, naraził nabywcę na niebezpieczeństwo życia i zdrowia, to należałoby przyjąć, że zachodzą przesłanki odpowiedzialności z art. 134 k.z.Skarżący "Motozbyt" trafnie jednak wskazuje, że dotychczasowy stan sprawy nie usprawiedliwiał w dostatecznej mierze poglądu, że z jego strony nastąpił czyn niedozwolony.W szczególności zasadnie zostało poddane krytyce stanowisko Sądu Wojewódzkiego, że wina Przedsiębiorstwa "Motozbyt" miała polegać na niezdrapaniu lakieru, wskutek czego nie ujawniono ewentualnej wady ukrytej. Skarżący słusznie wskazuje, że z punktu widzenia ekonomicznego i handlowego nie do przyjęcia wydaje się tego rodzaju praktyka, aby każdy otrzymywany z importu nowy samochód miał być poddawany zabiegowi zdrapywania lakieru, i to na całej powierzchni wozu, albowiem nie wiadomo przecież, gdzie ewentualna wada ukryta może się znajdować. Co więcej, gdyby przyjąć tego rodzaju pogląd, to konsekwentnie należałoby uznać konieczność demontażu samochodu i sprowadzenie każdej jego części w poszukiwaniu wad produkcyjnych, co z oczywistych względów byłoby i niewykonalne i nie do przyjęcia.W tych warunkach pozostaje jedynie pytanie, czy wina "Motozbytu" mogła polegać na tym, że nie żądał dokonania przez "Motoimport" przeglądu samochodów na miejscu u producenta. To zagadnienie nie zostało jednak przez Sąd Wojewódzki należycie wyświetlone zarówno co do samej możliwości przeprowadzenia kontroli samochodów u producenta i istniejących w tej mierze zwyczajów handlowych, jak i - w razie pozytywnego wyjaśnienia tej przesłanki - co do kwestii, czy obowiązek dokonania odbioru samochodów u wytwórcy spoczywał tylko na Centrali "Motoimport", jako na bezpośrednim kontrahencie zagranicznego producenta, czy również na Przedsiębiorstwie "Motozbyt", na którego zlecenie samochody były importowane.Ponieważ w obecnym stanie sprawy brak było w każdym razie przesłanek do przyjęcia odpowiedzialności Przedsiębiorstwa "Motozbyt" za wypadek powoda, przeto wyrok w tej części nie może być utrzymany w mocy.Jeżeli chodzi z kolei o pozwane Przedsiębiorstwo "Motoimport", to nie można się zgodzić z jego poglądem, że ze względu na brak bezpośredniego stosunku prawnego między nim a stroną powodową nie zachodzą podstawy do jego odpowiedzialności. Pozwany ten może bowiem odpowiadać za wyrządzoną szkodę z mocy art. 134 bądź 135 k.z. niezależnie od roszczeń, jakie powodowi mogą ewentualnie przysługiwać przeciwko Przedsiębiorstwu "Motozbyt" lub firmie "Fiat". Słusznie też powód powołuje się na to, że przedsiębiorstwo mające wyłączne w Polsce uprawnienia do importowania mechanicznych środków komunikacji z zagranicy obowiązane jest dołożyć starań, aby nie dopuścić na rynek wozów wadliwych, niebezpiecznych dla życia i zdrowia.Skarżące Przedsiębiorstwo "Motoimport" zasadnie jednak zarzuca w rewizji nierozważenie jego obrony, że przyjęta w obrocie międzynarodowym praktyka nie przewiduje kontroli innej niż sprawdzanie prawidłowości działania wszystkich zespołów samochodu oraz że taka kontrola została dokonana.Trafny jest również w związku z tym zarzut uchybienia procesowego, polegającego na odmowie przeprowadzenia dowodu z biegłych dla wyjaśnienia istniejącej praktyki odbioru samochodów importowanych, a w szczególności, czy i w jakim zakresie praktykuje się przegląd samochodów za granicą u producenta, jak dalece przy przeglądzie tym można wnikać w poszczególne fazy produkcji, w jakim stopniu kontrola odbiorcy może zabezpieczyć przed wadami produkcji lub przyczynić się do wykrycia tych wad itp.Uchybienie powyższe należy uznać za istotne (art. 371 § 1 pkt 4 k.p.c.). Jakkolwiek słuszne jest założenie, że od państwowych przedsiębiorstw posiadających monopolistyczne stanowisko w dziedzinie importu i wprowadzania na rynek samochodów zagranicznych należy wymagać dołożenia maksymalnej staranności w celu niedopuszczenia do sprowadzania i rozsprzedaży pojazdów niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzkiego, to jednak brak byłoby podstaw do obciążenia powyższych przedsiębiorstw odpowiedzialnością za wypadek, gdyby się okazało, że należyta staranność była zachowana i że nawet wszechstronny odbiór samochodu u producenta nie zapobiegłby sprowadzeniu pojazdu posiadającego wadę ukrytą.W tym stanie rzeczy i na mocy art. 384 k.p.c. zaskarżony wyrok należy uchylić także w stosunku do współpozwanej Centrali "Motoimport".Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Wojewódzki - z powołaniem biegłych, znawców obrotu samochodami mogących wyjaśnić okoliczności wyżej omówione - powinien zwrócić się do Ministerstwa Handlu Zagranicznego o wskazanie, czy i jakie istnieją instrukcje bądź zarządzenia, dotyczące importu samochodów oraz sposobu odbioru samochodów importowanych. Biegli powinni m. in. wypowiedzieć się, czy przewidziany powyższymi instrukcjami tryb postępowania został w danym wypadku zachowany.Ponadto Sąd Wojewódzki powinien mieć na uwadze zarzuty obu rewizji dotyczące wysokości odszkodowania.Tak więc nie można odmówić trafności zarzutowi, że zadośćuczynienie w kwocie 30 000 zł przy uwzględnieniu stosunkowo ograniczonych trwałych skutków wypadku, nie kwalifikujących powoda w myśl przepisów o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym do żadnej grupy inwalidztwa, odbiega od przeciętnych norm przyjętych w praktyce sądowej. Słuszny jest również zarzut że zasądzenie kwoty 5 050 zł tytułem zniszczonej walizki i garderoby wymagało bliższego wyjaśnienia, o jakie sztuki garderoby, jakiej jakości i wartości chodzi. To samo odnosi się do zasądzenia kwoty 2 000 zł tytułem dożywienia (soków) bez wyspecyfikowania rodzaju leków oraz okresów, w jakich leki te oraz dożywienie (soki) były podawane. Jeśli chodzi o rentę, to nasuwa zastrzeżenie zasądzenie stałej renty, skoro się uwzględni, że powód nie utracił zdolności do pracy w swoim zawodzie (lekarza), jest ordynatorem szpitala i adiunktem i trudno przypuszczać, aby jego zarobki w sposób trwały uległy pogorszeniu. Dlatego też Sąd Wojewódzki powinien zażądać pełnego wykazu zarobków powoda w szpitalu wraz ze wszystkimi dodatkami oraz wykazu zarobków z zajęć ubocznych i na tej podstawie ustalić aktualną sytuację materialną powoda, przy czym do zasądzenia renty istniałyby podstawy tylko wówczas, gdyby się okazało, że powód mógłby osiągnąć w swoim zawodzie większe zarobki, gdyby nie uległ wypadkowi.Należy natomiast zauważyć, że nie jest słuszny zarzut uchybienia procesowego, mającego polegać na odmowie dokonania ponownej próby zawiadomienia o procesie firmy "Fiat". Sąd Wojewódzki zgodnie ze stanem akt ustalił, że dokumenty zawierające przypozwanie firmy "Fiat" zostały jej przesłane przez ambasadę PRL w Rzymie oraz że przedstawiciel tejże firmy, po zapoznaniu się z treścią dokumentów, oświadczył, że firma "Fiat" nie jest w sporze zainteresowana. Skoro zaś zgodnie z treścią art. 74 k.p.c. rola sądu ogranicza się do zawiadomienia osoby trzeciej o toczącym się sporze, przy czym zawiadomienie to w danym wypadku nastąpiło (choć nie w sposób przewidziany w konwencji haskiej z dnia 17.VII.1905 r.), przypozwany jednak nie zamierza skorzystać z przysługującego mu uprawnienia przystąpienia do sprawy w charakterze interwenienta ubocznego (art. 74 § 2 k.p.c.), to Sąd Wojewódzki mógł zasadnie uznać za zbędne ponowne doręczenie mu pism przypozywających.Z tych przyczyn i na zasadzie art. 383 k.p.c. Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 331 § 2art. 137art. 371 § 1art. 380 KPCart. 336 § 2art. 239art. 134art. 371 § 1 pkt 4 KPCart. 384 KPCart. 74 KPCart. 74 § 2 KPCart. 383 KPC

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 15.07.2026.