4 CR 322/60

PostanowienieIzba Cywilna1960-08-06

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy właściciel gospodarstwa rolnego, który używa zmechanizowanej piły tarczowej, odpowiada za szkodę na zasadzie ryzyka (art. 152 k.z.), czy na zasadzie winy (art. 134 k.z.), a także czy przepisy o BHP mają zastosowanie do pomocy sąsiedzkiej?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy oddalił rewizję nadzwyczajną, stwierdzając, że właściciel gospodarstwa rolnego, który używa zmechanizowanej piły tarczowej, odpowiada za szkodę na zasadzie winy (art. 134 k.z.), a nie na zasadzie ryzyka (art. 152 k.z.). Przepis art. 152 k.z. dotyczy wyłącznie przedsiębiorstw lub zakładów pracy poruszanych siłami przyrody, a nie pojedynczych maszyn. Ponadto, przepisy o BHP nie mają zastosowania do pomocy sąsiedzkiej, a odpowiedzialność za szkodę w takim przypadku opiera się na zasadach współżycia społecznego i winie.
Stan faktyczny
Powód pomagał pozwanemu przy piłowaniu drzewa piłą tarczową. W wyniku wypadku stracił trzy palce lewej ręki. Powód dochodził od pozwanego renty, twierdząc, że wypadek nastąpił z jego winy. Pozwany zaprzeczał swojej winie, wskazując na nieostrożność powoda. Sądy obu instancji oddaliły powództwo, uznając brak winy pozwanego. Minister Sprawiedliwości wniósł rewizję nadzwyczajną.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy oddalił rewizję nadzwyczajną Ministra Sprawiedliwości.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Stanisława P. przeciwko Franciszkowi W. o odszkodowanie, po rozpoznaniu rewizji nadzwyczajnej Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Koszalinie z dnia 8 września 1958 r., rewizję nadzwyczajną oddalił.Uzasadnienie faktycznePowód Stanisław P., wnosząc o zasądzenie od pozwanego Stanisława W, renty w wysokości 500 zł miesięcznie, twierdził w treści pozwu, że w dniu 15 czerwca 1957 r. pomagał pozwanemu przy piłowaniu drzewa za pomocą piły tarczowej o napędzie mechanicznym, że pozwany, podciągając drzewo podawane przez powoda, wciągnął rękę powoda pod piłę, która obcięła mu trzy palce lewej ręki.Pozwany nie uznał powództwa, wywodząc, że odpowiada prawdzie twierdzenie powoda, że w czerwcu 1957 r. pomagał mu przy piłowaniu drzewa przy pomocy piły tarczowej, ale piłę tarczową obsługiwał wyłącznie sam pozwany i sam osobiście podawał drzewo na piłę. Czynności powoda przy piłowaniu drzewa polegały wyłącznie na donoszeniu drzewa ze stosu i składaniu go na ziemię obok pozwanego. Wypadek, jakiemu uległ powód, zdaniem pozwanego, nastąpił wyłącznie z winy powoda, gdyż w czasie, gdy pozwany pochylił się, by podjąć następny kawałek drzewa do piłowania, powód sam bez żadnej potrzeby podłożył pod piłę kawałek gałązki i piła wciągnęła mu rękę razem z gałązką.Sąd Powiatowy powództwo oddalił, przyjmując, że powód niczym nie wykazał winy pozwanego w rozumieniu art. 134 k.z., a przeciwnie okoliczności sprawy wykazują, że nieszczęśliwy wypadek, mianowicie obcięcie trzech palców lewej ręki przez piłę tarczową do cięcia drzewa poruszaną silnikiem elektrycznym, był wynikiem nieostrożności samego powoda. Sąd wyraził zarazem pogląd, że fakt nieosłonięcia piły nie może być uważany za uchybienie ze strony pozwanego, skoro w oparciu o opinię biegłego należało uznać, że w wypadku cięcia drzewa o różnych grubościach stosowanie osłony jest wysoce utrudnione, zaś pozwany wykazał dostateczny stopień ostrożności, skoro nie dopuścił powoda do piły, a jedynie zlecił mu donoszenie drzewa i układanie na ziemi w jej pobliżu. Sąd Wojewódzki oddalił rewizję powoda, wychodząc z założenia, że słusznie Sąd Powiatowy rozpoznał sprawę odpowiedzialności pozwanego za wyrządzoną powodowi szkodę na podstawie art. 134 i nast.k.z., a nie art. 152 k.z., gdyż zdaniem Sądu Wojewódzkiego, wbrew poglądowi wyrażonemu w rewizji powoda, należało stanąć na stanowisku, że odpowiedzialność właściciela gospodarstwa rolnego nawet posiadającego urządzenia i maszyny wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody opiera się wyłącznie na przepisie art. 134 k.z. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego, odpowiedzialność z art. 152 k.z. odnosi się wyłącznie do właścicieli przedsiębiorstw lub zakładów, wprawianych w ruch za pomocą sił przyrody, zaś zmechanizowane gospodarstwo rolne nie może być uznane za przedsiębiorstwo poruszane siłami przyrody.Powyższy prawomocny wyrok Sądu Wojewódzkiego zaskarżył rewizją nadzwyczajną Minister Sprawiedliwości, wnosząc o jego uchylenie oraz uchylenie wyroku Sądu Powiatowego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy, rozpoznając rewizję nadzwyczajną, zważył, co następuje:Rewizja nadzwyczajna zawiera dwa zarzuty:Pierwszy to zarzut błędnej wykładni art. 152 k.z. przez ograniczenie jego stosowania wyłącznie do szkód zrządzonych przez ruch zakładu pracy, poruszanego siłami przyrody. Rewizja nadzwyczajna stoi na stanowisku, że prawidłowa wykładnia art. 152 k.z. pozwala na zastosowanie przewidzianej w nim szczególnej zasady odpowiedzialności, tj. zasady ryzyka, do właściciela każdego urządzenia czy maszyny poruszanych za pomocą sił przyrody, bez względu na to, czy sam zakład pracy, posługujący się takim urządzeniem zmechanizowanym, jest poruszany siłami przyrody. W konsekwencji tego poglądu dochodzi rewizja do wniosku, że na przepisie art. 152 k.z. należało oprzeć odpowiedzialność pozwanego, skoro w swoim gospodarstwie rolnym posługiwał się zmechanizowaną piłą tarczową do cięcia drzewa, a wypadek został właśnie spowodowany ruchem tej siły.Drugi zarzut - to zarzut nierozważenia odpowiedzialności pozwanego w płaszczyźnie przepisów bhp, które mają zastosowanie w sprawie niniejszej, a ich naruszenie stanowi winę powoda nawet w świetle zastosowanego przez Sądy art. 134 k.z.Oba zarzuty rewizji nadzwyczajnej nie są uzasadnione, Kodeks zobowiązań, znając kilka podstaw odpowiedzialności z tytułu czynów niedozwolonych (wina, ryzyko i słuszność) uważa jednak zasadę winy za ogólną i normalną podstawę odpowiedzialności, dopuszczając od tej zasady wyjątki tylko przy istnieniu okoliczności szczególnych.O tym, kiedy takie szczególne okoliczności zachodzą, decyduje ustawa. Zasada zwiększonej odpowiedzialności na podstawie ryzyka, jak każda zasada wyjątkowa, musi być stosowana ściśle ograniczona do wypadków, jakie ustawodawca uznał za właściwe. Zasadę odpowiedzialności z tytułu ryzyka przewiduje między innymi art. 152 § 1 k.z., na niej opierając odpowiedzialność właściciela przedsiębiorstwa lub zakładu pracy, poruszanych za pomocą sił przyrody. Całe dotychczasowe orzecznictwo było zgodne co do tego, że dla zastosowania przepisu art. 152 § 1 k.z. jest konieczne, aby całe przedsiębiorstwo (zakład pracy) opierało swą działalność na użyciu sił przyrody. Dla zastosowania tej zwiększonej odpowiedzialności nie było dostateczne, gdy poszczególne urządzenia tego przedsiębiorstwa (np. maszyny poszczególne) były poruszane za pomocą sił przyrody, a nie całe przedsiębiorstwo. Na tle tego orzecznictwa zwłaszcza nie ulegało wątpliwości, że ta zwiększona odpowiedzialność, oparta na zasadzie ryzyka, nie może dotyczyć właściciela gospodarstwa rolnego (i to bez względu na jego rozmiary) za szkodę, zrządzoną ruchem poszczególnej maszyny (np. lokomobili) poruszanej za pomocą sił przyrody, gdy gospodarstwo rolne nie było tymi siłami poruszane.Z tych zasad nie sposób się zgodzić ze stanowiskiem rewizji nadzwyczajnej, jakoby szerokie ujęcie przepisu art. 152 § 1 k.z. pozwalało w zmienionych warunkach społeczno-gospodarczych Polski Ludowej na rozciągnięcie przewidzianej w nim zasady ryzyka także na przedsiębiorstwa, które same wprawdzie nie są poruszane siłami przyrody, ale korzystają z urządzeń poruszanych tymi siłami, a szkoda wynikła właśnie z działania tych urządzeń. Taka wykładnia przepisu art. 152 § 1 k.z. byłaby sprzeczna z tekstem ustawy, a tym samym niedopuszczalna. Z treści rewizji nadzwyczajnej zdaje się wynikać jeszcze dalej idąca teza, a mianowicie, że w obecnych warunkach społeczno-gospodarczych ustawodawca w ogóle odstąpił od wymogu winy jako warunku odpowiedzialności za szkody, zrządzone czynami niedozwolonymi w tych wszystkich przypadkach, gdy działalność wyrządzająca szkodę jest związana ze zwiększonym niebezpieczeństwem dla otoczenia, jak to ma w szczególności miejsce w wypadku korzystania z sił przyrody. Taka teza nie byłaby do przyjęcia, przeczyłaby bowiem ogólnej i normalnej zasadzie odpowiedzialności, przyjętej przez kodeks zobowiązań, to jest zasadzie winy jako podstawie odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym i dopuszczającej wyjątki jedynie w przypadkach szczegółowo unormowanych w ustawie.Słusznie podnosi rewizja nadzwyczajna, że ima jest ratio legis zwiększonej odpowiedzialności z art. 152 § 1 k.z. w ustroju kapitalistycznym, a inna w socjalistycznym, ale z tego rozróżnienia wyprowadza niewłaściwe wnioski. Istotnie w nauce kapitalistycznej przyjmuje się, że skoro posługiwanie się siłami przyrody zapewnia korzyści materialne właścicielowi przedsiębiorstwa, powinien on ponosić ryzyko połączone z osiągnięciem tych zysków, chociażby nie ponosił on winy szkody. Natomiast w nauce socjalistycznej dostatecznym tłumaczeniem odpowiedzialności z tytułu ryzyka jest zwiększone niebezpieczeństwo płynące z użycia sił przyrody dla otoczenia. To nowe uzasadnienie nie mogło jednak zmienić wyraźnego przepisu w drodze wykładni, a jedynie mogło uzasadnić jego zmianę w drodze ustawodawczej. I rzeczywiście projekt kodeksu cywilnego w art. 826 § 1 w sposób odmienny od dotychczasowego stanu uregulował zasadę odpowiedzialności za szkody zrządzone siłami przyrody, obejmując zaostrzoną odpowiedzialnością wszystkie przedsiębiorstwa lub zakłady, które korzystają z urządzeń wprawianych w ruch za pomocą sił przyrody. Oczywiście w porównaniu z art. 152 § 1 k.z. w jego dotychczasowym brzmieniu jest to poważne rozszerzenie zasady ryzyka. Ale w niczym to nie zmienia faktu, że obecnie na tle obowiązującego ustawodawstwa właściciel gospodarstwa rolnego odpowiada jedynie na zasadzie art. 134 k.z. za szkodę zrządzoną ruchem maszyny czy urządzenia poruszanego za pomocą sił przyrody, gdy całe jego gospodarstwo nie jest tymi siłami wprawiane w ruch. A zatem w rozpatrywanej sprawie, mimo że pozwany korzystał przy cięciu drzewa ze zmechanizowanej piły, za szkodę spowodowaną tą piłą odpowiadałby tylko, gdyby zachodziły przesłanki przewidziane w przepisie art. 134 k.z., tj. gdyby została mu udowodniona wina.Należy już ubocznie podnieść, że błędnie zakłada rewizja nadzwyczajna, że odmienne uzasadnienie zasady ryzyka w nowych warunkach ustrojowych musi koniecznie prowadzić do rozciągnięcia zwiększonej odpowiedzialności na te przedsiębiorstwa, które same nie poruszane siłami przyrody korzystają jednak z urządzeń zmechanizowanych. Szpunar, na którego powołuje się rewizja nadzwyczajna dla uzasadnienia swojej tezy o takiej zależności ratio legis zasady ryzyka a zastosowaniem tej zasady, nie tylko nie potwierdza słuszności tego stanowiska, ale przeciwnie w artykule swoim pt. "Czyny niedozwolone", drukowanym w "Prawie i Życiu" z dnia 1 maja 1960 r. wyraźnie stwierdza, że nie może się zgodzić z wysuniętą niekiedy propozycją rozciągnięcia odpowiedzialności z art. 826 § 1 projektu na gospodarstwa rolne. Mechanizacja rolnictwa w Polsce nie jest na tyle zaawansowana, by względy społeczne przemawiały za tego rodzaju rozszerzeniem zasady ryzyka. Stanowiłaby ona zbyt wielkie obciążenie dla tych gospodarstw, zwłaszcza dla mniejszych. I dlatego Szpunar, mimo przyjęcia, iż uzasadnieniem zwiększonej odpowiedzialności przewidzianej w art. 152 § 1 k.z. jest zwiększone niebezpieczeństwo dla otoczenia wynikające z użycia sił przyrody, wypowiada się za utrzymaniem dotychczasowego stanu, w myśl którego zasada ryzyka była ograniczona tylko do takich przedsiębiorstw, których ustrój jest oparty na użyciu sił przyrody, któremu nadają one piętno. Natomiast, zdaniem tegoż autora, należy utrzymać odpowiedzialność na zasadzie winy w odniesieniu do tych przedsiębiorstw, które tylko korzystają (zazwyczaj dorywczo) z urządzeń wprawianych w ruch za pomocą sił przyrody. Z tych wszystkich zasad nie mógł odnieść zamierzonego skutku zarzut rewizji nadzwyczajnej, iż odpowiedzialność pozwanego na zasadzie ryzyka uzasadniała ta okoliczność, że jego gospodarstwo posiadało piłę poruszaną motorem, której ruch wyrządził szkodę. Słusznie oba sądy oceniły odpowiedzialność pozwanego za powstałą dla powoda szkodę na zasadzie art. 134 k.z. i dochodząc do wniosku, że pozwanemu wina nie została udowodniona, powództwo o rentę przeciwko niemu oddaliły.Przechodząc do drugiego zarzutu, Sąd Najwyższy zważył, co następuje:Rewizja nadzwyczajna, podkreślając w uzasadnieniu swego drugiego zarzutu, że swoiste cechy stosunku prawnego, jaki łączył strony, nadają temu stosunkowi charakter stosunku pracy, konsekwentnie wywodzi, że wypadek, jaki się zdarzył powodowi w czasie jego pracy na gospodarstwie pozwanego, winien być traktowany jak każdy inny wypadek przy pracy, a co za tym idzie, Sąd przy rozstrzyganiu kwestii odpowiedzialności pracodawcy za skutki takiegoż wypadku winien mieć na uwadze w pierwszym rzędzie, czy wypadek nie jest skutkiem naruszenia przez pracodawcę przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy.Zdaniem rewizji nadzwyczajnej, Sąd Wojewódzki błędnie uznał za dostateczną podstawę do oddalenia powództwa nieudowodnienie przez powoda winy pozwanego w spowodowaniu wypadku, bez rozważenia, czy samo naruszenie przepisów bhp nie stanowi winy powoda.Rewizja nadzwyczajna, nie odsyłając wyraźnie do przepisów dekretu z r. 1954 o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin, pośrednio przez podkreślenie charakteru pracy powoda i powoływanie się na przepisy o bezpieczeństwie pracy nie pozostawia wątpliwości co do tego, że jej zdaniem wina pozwanego w spowodowaniu wypadku i zasady jego odpowiedzialności za skutki tego wypadku winny być rozważone w świetle zasad przyjętych przez tenże dekret, gdy chodzi o odpowiedzialność pracodawcy za szkodę poniesioną przez pracownika w związku z pełnioną przez niego pracą.Co do tego zarzutu Sąd Najwyższy zważył, co następuje:Sąd Powiatowy ustalił niewadliwie (i rewizja nadzwyczajna ustalenia tego nie kwestionuje), że strony "jako dobrzy sąsiedzi" świadczyli sobie nawzajem usługi w związku z prowadzeniem gospodarstw rolnych i że również krytycznego dnia powód - właśnie w ramach takiej pomocy sąsiedzkiej - pomagał pozwanemu. Wyroki obu instancji nie rozważyły, czy na powyższym tle pomoc powoda dla pozwanego, przy świadczeniu której uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, wynikała wyłącznie z uprzejmości, czy też stanowiła wykonanie cywilnoprawnej umowy. Sądy obu instancji pozostawiły mianowicie otwartą kwestię, czy ten stały stosunek pomocy sąsiedzkiej miał jedynie pozaprawny charakter wzajemnych grzeczności, czy też odnośne porozumienie stron można uznać za umowę w rozumieniu prawa cywilnego.Pominięcie tej kwestii nie jest jednak wadą wyroków obu instancji. Sprawa niniejsza nie wymaga bowiem rozstrzygnięcia jej, gdyż wynik sprawy będzie jednakowy zarówno w jednym jak i w drugim wypadku. Jeżeliby bowiem przyjąć, że pomiędzy stronami istniał stosunek cywilnoprawny, oparty na umowie, to taka umowa, przewidująca wzajemne użyczanie sobie dorywczych usług na zasadzie równości stron, byłaby umową swoistą (contractus innominatus), zupełnie niepodobną do umowy o pracę. Stosunek pracy charakteryzuje się bowiem zależnością pracownika od pracodawcy. Nie może być przeto w niniejszej sprawie mowy ani o stosowaniu przepisów o umowie o pracę, ani nawet o posiłkowym sięganiu do tych przepisów. Niepodobna przychylić się w szczególności do poglądu rewizji nadzwyczajnej o aktualności stosowania w niniejszej sprawie przepisów o bezpieczeństwie i higienie pracy. Aczkolwiek bowiem otwarta jest kwestia, czy stosunek stron był w ogóle oparty na umowie w rozumieniu prawa, a więc czy był stosunkiem prawnym, czy też tylko pozaprawnym stosunkiem grzeczności, oraz kwestia, jakie przepisy należałoby stosować do tej ewentualnej umowy - to jednak w każdym razie wykluczona jest możliwość zakwalifikowania tej ewentualnej umowy stron jako umowy o pracę. Ani powód nie był pracownikiem pozwanego, ani pozwany nie był pracownikiem powoda. Gdy sobie nawzajem pomagali, nie stawali się na przemian swymi podwładnymi.Jeżeliby strony wiązała swoista umowa o wzajemne dorywcze użyczanie sobie usług, to w każdym razie z takiej umowy nie wynikałby dla jednej strony szczególny obowiązek zapewnienia drugiej stronie bezpieczeństwa. Bez względu więc na to, czy stosunek stron był stosunkiem wynikającym ze swoistej umowy, czy też był pozaprawnym stosunkiem grzeczności, każda ze stron miała - o ile chodzi o bezpieczeństwo drugiej strony - Tylko takie obowiązki, jakie ewentualnie ma każdy człowiek w stosunku do każdego innego. Każdy, kto ma w swym władaniu rzecz niebezpieczną dla otoczenia, powinien dbać o to, by nikt, kto się z taką rzeczą styka, nie był narażony na szkodę.W niniejszej sprawie chodzi więc o to, czy pozwany uchybił temu obowiązkowi, wynikającemu z zasad współżycia społecznego. Jeżeliby odpowiedź była twierdząca, to w razie winy powód odpowiadałby za szkodę na zasadzie art. 134 k.z. Jednakże na powyższe pytanie należy odpowiedzieć przecząco. Piła będąca w ruchu stwarza niebezpieczeństwo tak oczywiste dla każdego dorosłego, że pozwany poprosiwszy powoda o pomaganie mu w pracy przy pile, nie miał obowiązku instruowania pozwanego, iż piła jest narzędziem niebezpiecznym, nie miał też w stosunku do pozwanego obowiązku zmontowania takiego zabezpieczenia, które by wykluczało wszelkie niebezpieczeństwo. Jeżeli więc niebezpieczeństwo wynikające z działania piły jest dla każdego oczywiste, powód wykonał w pełni swój obowiązek odwrócenia od pozwanego tego niebezpieczeństwa przez to, że podzielił czynności obu stron w ten sposób, żeby pozwany nie miał kontaktu z piłą. Rewizja nadzwyczajna nie kwestionuje ustalenia, że pozwany sam obsługiwał piłę i ograniczył czynności powoda do podawania mu drewna. Jeżeli więc - wbrew temu podziałowi czynności, który w pełni zabezpieczył powoda przed wszelką szkodą, jaką by mu mogła wyrządzić piła - powód mimo oczywistości niebezpieczeństwa podjął czynność, która do niego nie należała, to trafna jest konkluzja wyroków obu instancji, iż pozwany nie zawinił szkody, że zatem powodowi nie przysługuje względem pozwanego roszczenie odszkodowawcze. Z tej przyczyny rewizja nadzwyczajna ulega oddaleniu.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 134art. 152art. 152 § 1art. 826 § 1§ 1

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 22.07.2026.