C 1582/51

PostanowienieIzba Cywilna1952-01-25

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy dodatek funkcyjny, wypłacany pracownikowi, może stanowić ryczałtowe wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych, jeśli jego wysokość jest rażąco niska w stosunku do należnego wynagrodzenia za nadgodziny obliczonego według stawek ustawowych?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że dodatek funkcyjny może stanowić ryczałtowe wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych, ale tylko jeśli jego wysokość jest ustalona w sposób racjonalny i pozostaje w stosunku do ilości pracy wykonywanej w godzinach nadliczbowych. Jeśli wysokość dodatku funkcyjnego jest rażąco niska i nie odpowiada intencjom ustawodawcy zawartym w art. 16 ustawy o czasie pracy w przemyśle i handlu, pracownikowi przysługuje prawo do dochodzenia uzupełnienia wynagrodzenia za godziny nadliczbowe.
Stan faktyczny
Powódka domagała się od Spółdzielni wynagrodzenia za nadgodziny przepracowane w okresie od lutego 1949 r. do marca 1950 r. Pozwana Spółdzielnia twierdziła, że powódka otrzymywała dodatek funkcyjny, który stanowił ryczałtowe wynagrodzenie za nadgodziny, zgodnie z pismem Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej. Sąd Powiatowy zasądził na rzecz powódki część dochodzonej kwoty, uznając, że dodatek funkcyjny był rażąco niski w stosunku do przepracowanych godzin nadliczbowych. Pozwana wniosła rewizję.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części zasądzającej na rzecz powódki kwotę ponad 2.000 zł oraz orzekającej o kosztach sporu i sprawę w tym zakresie odesłał do ponownego rozpoznania. W części dotyczącej zasądzenia na rzecz powódki 2.000 zł rewizję oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy na posiedzeniu w dniu 25 stycznia 1952 r. w sprawie z powództwa Adeli H. p-ko Spółdzielni Spożywców z odp. udz. w Katowicach o zapłatę 4.116,24 zł po rozpoznaniu skargi rewizyjnej pozwanej na wyrok Sądu Powiatowego dla m. Katowic w Katowicach z dnia 14 lutego 1951 r. zaskarżony wyrok w części zasądzającej na rzecz powódki kwotę ponad 2.000 zł oraz orzekającej o kosztach sporu uchylił i sprawę w tym zakresie Sądowi Powiatowemu dla m. Katowic do ponownego rozpoznania odesłał, w części dotyczącej zasądzenia na rzecz powódki 2.000 zł rewizję oddalił.Uzasadnienie faktycznePowódka domaga się od pozwanej kwoty 137.208 zł w starej walucie jako wynagrodzenia za nadgodziny przepracowane w czasie od 1 lutego 1949 r. do 18 marca 1950 r. Powódka była w tym czasie kierowniczką sklepu rzeźniczo-masarskiego w Katowicach i przepracowała 550 godzin z 50 % dodatkiem do płacy normalnej i 662 godziny z 100 % dodatkiem do płacy normalnej. Powódka od września 1950 r. już nie pracuje w pozwanej Spółdzielni.Pozwana Spółdzielnia wniosła o oddalenie powództwa, gdyż powódka pobierała w roku 1949 2.000 zł miesięcznie dodatku funkcyjnego, a w roku 1950 kwotę 2.100 zł miesięcznie dodatku funkcyjnego, zatem według pisma Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej (Departament Płac) z dnia 20 maja 1949 r. Znak: Pr. 663/2/49, skierowanego do Centralnego Związku Spółdzielczego w Warszawie na pismo z dnia 2 maja 1949 r. Plan XVI/6/d/X, nie należy się powódce wynagrodzenie za nadgodziny.Sąd Powiatowy zasądził od pozwanej na rzecz powódki 4.116,24 zł (nowych).W uzasadnieniu wyroku Sąd Powiatowy przyjął, że skoro pozwana przy zawarciu z powódką umowy o pracę nie określiła dodatku funkcyjnego jako jednoczesnego wynagrodzenia i za ewentualną pracę w godzinach nadliczbowych, to po przepracowaniu godzin nadliczbowych za wiedzą i wolą pozwanej, pozwana nie może nadawać dodatkowi funkcyjnemu innego określenia i to z mocą wsteczną, aniżeli to było z góry umówione przy przyjęciu powódki do pracy (art. 189 kodeksu zobowiązań). Powódka przyjęta została na stanowisko kierowniczki sklepu i ta funkcja zobowiązywała powódkę do zwiększonej odpowiedzialności za tok pracy i za całość powierzonego towaru i z tą świadomością powódka pobierała dodatek funkcyjny za cały przepracowany u pozwanej okres czasu. Przepis art. 16 ustawy o czasie pracy w przemyśle i handlu nie może być jednostronnie przez pracodawcę inaczej stosowany aniżeli wyraźne brzmienie tego przepisu nakazuje. Okólnik Nr 20/47 Ministra Pracy i Opieki Społecznej z dnia 18 marca 1947 r. w sprawie pracy w godzinach nadliczbowych (art. 20 ustawy o czasie pracy w przemyśle i handlu) nie dotyczy spółdzielni a tylko przemysłu państwowego.W dalszym ciągu Sąd Powiatowy ustalił na podstawie niespornych twierdzeń stron, że "pozwana począwszy od 20 marca 1950 r. rozpoczęła wypłacać powódce, jak i innym swym pracownikom - niezależnie od dodatku funkcyjnego - po 10.000 zł tytułem ryczałtu za godziny nadliczbowe, powstałe przez przedłużenie godzin handlu". W związku z tym ustaleniem, Sąd Powiatowy stwierdza, że "nasuwają się dwa pytania, na które pozwana w niniejszym procesie nie dała odpowiedzi, a mianowicie: dlaczego pozwana już od początku 1949 r., odkąd nastąpiło przedłużenie godzin handlu, nie uregulowała sprawy wynagrodzenia kierowników sklepów rzeźniczych i dlaczego powołane przez pozwaną zarządzenie Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej nie stanowiło przeszkody do powzięcia przez Zarząd pozwanej w dniu 11 maja 1950 r. uchwały w przedmiocie ryczałtów na nadgodziny niezależnie od dodatków funkcyjnych". Na podstawie przedłożonych w oryginale rozliczeń płac Sąd Powiatowy ustalił, "że ekspedientka sklepu, którego kierowniczką była powódka, otrzymała za miesiąc listopad 1949 r. za nadgodziny 9.775 zł, a za miesiąc grudzień 1949 r. 8.999 zł, podczas gdy powódka poza wynagrodzeniem zasadniczym wynoszącym przez 1949 r. 13.000 zł otrzymała tylko dodatek funkcyjny 2.000 zł. Wynagrodzenie zasadnicze odnośnej ekspedientki wynosiło 11.500 zł". Przy tym Sąd Powiatowy stwierdził, że "powódka jako kierowniczka sklepu musiała przynajmniej tyle godzin nadliczbowych przepracować, ile podwładna jej ekspedientka, bo przecież powódka sklep otwierała i zamykała".Na podstawie oceny całokształtu materiału procesowego Sąd Powiatowy obliczył, że należność powódki za godziny nadliczbowe wynosi kwotę 137.208 zł (dawnych).Pozwana wniosła rewizję.Sąd Wojewódzki - z mocy art. 388 k.p.c. - przekazał sprawę Sądowi Najwyższemu do rozpoznania.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje.Rozstrzygnięcie sprawy wymaga oceny znaczenia pisma Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej do Centralnego Związku Spółdzielczego z dnia 20 maja 1949 r., na którego treści pozwana opiera swą obronę w sprawie.Pismo to ma brzmienie następujące:"Na pismo z dnia 2 maja 1949 r. Plan. XVI/6/d/10.Sprawa: wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych pracowników otrzymujących dodatek funkcyjny. Departament Płac Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej w odpowiedzi na ww. pismo komunikuje, że zgodnie z założeniami polityki płac dodatek funkcyjny stanowi ryczałtowe wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych. Wypłata dodatkowego wynagrodzenia za tę pracę może mieć miejsce tylko w przypadku, gdy przepisy ustalające warunki płacy i pracy danej grupy pracowniczej wyraźnie stanowią, że dodatek funkcyjny nie obejmuje wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. W tym stanie rzeczy, z uwagi na to, że układ zbiorowy pracy, obowiązujący w spółdzielczości, nie zawiera omówionej klauzuli, pracownikom spółdzielczym, pobierającym dodatek funkcyjny, nie przysługuje prawo do wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, bez względu na to z jakich przyczyn konieczność tej pracy powstała. Departament Płac nadmienia, że w przypadkach uzasadnionych pracownikom, pobierającym dodatek funkcyjny, mogą być wypłacane nagrody w ramach funduszów na ten cel przeznaczonych. Dyrektor Departamentu Płac".Nie można zgodzić się z przytoczonym w rewizji poglądem pozwanej, że powyższe pismo "ogranicza bezwzględną moc obowiązującą w zakresie treścią tego okólnika objętym" przepisu art. 16 ustawy z dnia 18 grudnia 1919 r. o czasie pracy w przemyśle i handlu. Przepis ten obowiązuje nadal i to w tekście, nadanym mu już przez ustawodawstwo Państwa Ludowego, bo w dekrecie z dnia 16 maja 1945 r. (Dz. U. Nr 21, poz. 117). Ustawodawstwo Państwa Ludowego rozszerzyło znacznie uprawnienia pracowników, objęte tą ustawą, w szczególności przez zmianę na ich korzyść art. 1, 5 i 8 tej ustawy (dekret z dnia 19 września 1946 r. Dz. U. R. P. Nr 51, poz. 285), a ponadto rozciągnęło jej moc obowiązującą na obszar całego Państwa (dekret z dnia 8 stycznia 1946 r. - Dz. U. R. P. Nr 4, poz. 30). Mimo dalszej jeszcze nowelizacji omawianej ustawy, i to także w nowszych aktach ustawodawczych (dekret z dnia 29 marca 1951 r. - Dz. U. R. P. Nr 17, poz. 137), przepis art. 16 - w brzmieniu dekretu z dnia 16 maja 1945 r. - nie uległ zmianie, co świadczy, że przepis ten według intencji ustawodawcy winien nadal zachować moc obowiązującą i wyłącza możliwość przyjęcia wykładni, proponowanej przez pozwaną że przepis ten, rzekomo jako "przedwojenny", może w istocie nie być stosowany.Z mocy art. 20 ustawy o czasie pracy w przemyśle i handlu Minister Pracy i Opieki Społecznej powołany jest do "wykonania" tej ustawy, co należy mieć na uwadze przy ocenie znaczenia pisma tego Ministra z dnia 20 maja 1949 r.Dalsza moc obowiązująca przepisu art. 16 omawianej ustawy nie przesądza jednak sprawy w tym kierunku, by wykładnia tego przepisu, jak zresztą i innych przepisów prawa, miała być wyłącznie gramatycznie - literalną. Przy wykładni tej należy mieć na uwadze - z mocy art. 1 przep. og. pr. cyw. - zasady ustroju i cele Państwa Ludowego w ogóle, i w szczególności te intencje ustawodawcy, które inkorporował w normie art. 16-ego.Postulaty ścisłej planowości z jednej strony, a z drugiej oszczędności, przemawiają niewątpliwie - z punktu widzenia założeń polityki płac, na które powołuje się pismo z dnia 20 maja 1949 r. za taką czy inną formą zryczałtowania wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Zryczałtowanie takie ułatwia planowanie pracodawcy, zwiększa "dyscyplinę płac", zaoszczędza czas pracy, który musiałby być zużyty nieproduktywnie na niejednokrotnie bardzo skomplikowane prowadzenie ewidencji godzin nadliczbowych i przypadających za nie, więc nieustannie zmieniających się w swej wysokości, wynagrodzeń pracowników, eliminuje powstanie na tym tle licznych sporów sądowych, jako też możność nadużyć ze strony mniej sumiennych pracowników. Zryczałtowanie takie jest też korzystne dla pracowników, gdyż ułatwia również swego rodzaju "planowanie" wydatków własnych i osób utrzymywanych i czyni zbędnym zajmowanie się ewidencją przepracowanych nadgodzin i udowadnianiem w razie powstających w tym zakresie, a przy braku zryczałtowania niekiedy trudnych do uniknięcia, sporów z pracodawcą.Pismo Ministra Pracy i Opieki Społecznej z dnia 20 maja 1949 r. zmierza widocznie do realizacji powyższych postulatów, idzie więc po linii wykonania przepisu art. 16 ustawy o czasie pracy w przemyśle i handlu, interpretowanego zgodnie z wymaganiami art. 1 przepisów ogólnych prawa cywilnego.Zryczałtowanie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe w formie dodatku funkcyjnego, czy innej, nie może jednak w żadnym przypadku prowadzić do pozbawienia pracownika w przeważającej części tych korzyści, jakie mu ustawodawstwo Państwa Ludowego zapewnia poprzez normę art. 16.Z przepisu tego wynika, że praca w godzinach nadliczbowych winna być wynagradzana w stopniu wyższym od pracy normalnej, i to według zasad w ustawie podanych, co odpowiada założeniu, że praca ponad czas normalny łączy się ze szczególnym wysiłkiem pracownika i winna znajdować ekwiwalent, odpowiadający temu większemu zużyciu sił i pozwalający pracownikowi, poprzez zwiększenie znaczne wysokości jego zarobków, na stworzenie sobie warunków bytu, które pozwolą na szybsze odzyskanie sił do dalszej intensywnej pracy bez uszczerbku dla stanu zdrowia.Dla stanowiska ustawodawcy Państwa Ludowego w tym zakresie charakterystyczny jest w szczególności przepis art. 2 wyżej cytowanego dekretu z dnia 19 września 1946 r. Wprowadzając mianowicie nieznane ustawodawstwu przedwojennemu skrócenie czasu pracy w sobotę do 6 godzin i w ciągu tygodnia do 46 godzin i będąc zmuszonym ze względu na szczególną wagę wydobycia węgla dla dzieła odbudowy i rozbudowy dozwolić w tym zakresie na wyjątek "w kopalniach węgla", ustawodawca zastrzega zaraz, że "jednak w tym przypadku pracownicy muszą otrzymać osobną zapłatę za 2 godziny nadliczbowe według norm, ustalonych w art. 16 ustawy z dnia 18 grudnia 1919 r. (Dz. U. R. P. z 1933 r. Nr 94, poz. 734)".Ustęp 2 tegoż artykułu 2 dekretu z dnia 19 września 1946 r. ulegał już dwukrotnej nowelizacji (dekret z dnia 6 października 1948 r. - Dz. U. R. P. Nr 49, poz. 372 i z dnia 29 marca 1951 r. - Dz. U. R. P. Nr 17, poz. 137), niemniej zastrzeżenie z ustępu 1 tegoż artykułu, stwierdzające konieczność stosowania stawek zwiększonego wynagrodzenia z art. 16 za godziny nadliczbowe, zostało utrzymane i przemawia również samo przez się za tym, że stanowisko ustawodawcy w zakresie wynagradzania godzin nadliczbowych w ogóle, a nie tylko w kopalniach węgla, nie uległo żadnej zmianie od chwili nadania art. 16 obecnego jego brzmienia w dekrecie z dnia 16 maja 1945 r.Zryczałtowanie przez pracodawcę wynagrodzenia pracowników za pracę w godzinach nadliczbowych w takiej wysokości, która by powyższej intencji ustawodawcy inkorporowanej w art. 16 zupełnie nie odpowiadała i które by miało pozbawić pracowników w przeważnej części praw w tym przepisie im zapewnionych, musiałoby być traktowane jako swego rodzaju "obejście" tego przepisu, nie mogące znaleźć ochrony prawnej.Taki stan rzeczy zachodziłby w szczególności, gdyby pracodawca, traktujący dodatek funkcyjny jako zryczałtowane wynagrodzenie za godziny nadliczbowe, wypłacał dodatek ten w tak niskiej stosunkowo kwocie, że pozostawałby on na niekorzyść pracowników w rażącej dysproporcji do tych kwot wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, jakie pracownicy uzyskaliby przy ścisłym zastosowaniu godzinnego obliczenia, przewidzianego w zasadzie w art. 16. W takim razie należałoby przyjąć, że pracodawca zaspokaja przez wypłatę dodatku funkcyjnego odnośne roszczenia pracowników tylko częściowo i że pracownikom tym służy nadal uprawnienie do dochodzenia nadwyżki ich wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, obliczonego według stawek art. 16, która w otrzymanym dodatku funkcyjnym nie znalazła pokrycia.Oczywiście nie wynika z powyższego stanu prawnego, by przy wypłacaniu zryczałtowanego w tej czy innej formie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, pracownicy nie mogli w żadnym okresie czasu otrzymać kwoty w istocie niższej, niż ta, która by im przypadła z mocy stawek z art. 16. W istocie zryczałtowania tkwi konieczność ustalenia ryczałtu na poziomie pewnej "średniej", wskutek czego niejednokrotnie ryczałt może wynieść mniej od sumy stawek, które by przypadły pracownikom, gdyby zryczałtowanie nie nastąpiło. Utrata takich korzyści w pewnych okresach czasu może ewentualnie znaleźć wyrównanie w tym, że w innym czasie, gdy ilość godzin nadliczbowych jest mniejsza, pobieranie ryczałtu jest dla pracowników szczególnie korzystne, jako też w tej ogólnej korzyści, jaką pracownicy w ogóle uzyskują z ujęcia ich wynagrodzenia za godziny nadliczbowe w pewnych stałych kwotach, o jakiej już poprzednio była mowa.Nie może natomiast w myśl poprzednich wyjaśnień odpowiadać treści art. 16 w związku z art. 1 przep. og. pr. cyw. takie zryczałtowanie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, które przez dłuższy okres czasu byłoby dla pracowników wyraźnie krzywdzące i nie realizowało zupełnie we właściwej mierze uprawnień, zagwarantowanych im przez ustawodawcę w art. 16.Pozwana stosuje też błędną wykładnię treści pisma Ministra Pracy i Opieki Społecznej z dnia 20 maja 1949 r., wyciągając z niego nietrafny wniosek, że sam fakt pobierania dodatku funkcyjnego, choćby w najniższej wysokości, oczywiście nie pozostającej we właściwym stosunku z kwotami wynagrodzeń, jaki służyłby pracownikom z mocy art. 16, wyłącza już ostatecznie podniesienie przez pracowników dodatkowych roszczeń o dalsze wynagrodzenie. Pismo powyższe wychodzi niewątpliwie z założeń, o których wyżej była mowa, i ma na względzie normalny, prawidłowy stan rzeczy, to jest przypadki, w których wysokość dodatku funkcyjnego, mającego stanowić ryczałtowe wynagrodzenie za godziny nadliczbowe, ustalona jest należycie i czyni zadość wymaganiom ustawy. Z treści pisma wynika zresztą wyraźnie, że nawet przy tym zasadniczym założeniu mogłyby niekiedy powstawać jakieś sytuacje niekorzystne dla pracowników i na ten przypadek Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej wskazuje Centralnemu Związkowi Spółdzielczemu możliwość znalezienia drogi wyjścia w tej formie, że "w przypadkach uzasadnionych pracownikom, pobierającym dodatek funkcyjny, mogą być wypłacane nagrody w ramach funduszów na ten cel przeznaczonych".W świetle powyższych zasad prawnych oraz ustaleń, zawartych w wyroku Sądu Powiatowego, stwierdzić należy, że wysokość dodatku funkcyjnego, jaki pozwana wypłacała powódce za czas, za który powódka dochodzi wynagrodzenia w sprawie, rzeczywiście pozostawała w rażącej dysproporcji z ilością godzin nadliczbowych, przepracowanych przez powódkę, i nie czyniła zadość wymaganiom art. 16.Sąd Powiatowy ustalił, że wynagrodzenie powódki za godziny nadliczbowe, obliczone według stawek art. 16, wynosiłoby za czas 13 miesięcy, objęty żądaniem powództwa, ponad 10.000 zł (dawnych) miesięcznie, gdy tymczasem powódka pobierała dodatek funkcyjny w wysokości 2.000 zł miesięcznie za 11 miesięcy i po 2.100 zł za dalsze 2 miesiące.Ustalenia Sądu Powiatowego wykazują też rażące pokrzywdzenie powódki w zestawieniu z wynagrodzeniem, pobieranym przez jedną z ekspedientek tegoż sklepu, którego powódka była kierowniczką. Ekspedientka ta, która miała wynagrodzenie zasadnicze niższe od powódki, bo wynoszące 11.500 zł, otrzymywała znaczne sumy tytułem wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, więc np. kwotę 9.775 zł za listopad 1949 r. i kwotę 8.999 zł za grudzień 1949 r. Łącznie ekspedientka ta uzyskała wynagrodzenie za listopad 1949 r. w kwocie 21.275 zł (dawnych) i za grudzień 1949 r. w kwocie 20.499 zł. Natomiast powódka, która według ustalenia Sądu Powiatowego przepracowała "jako kierowniczka sklepu przynajmniej tyle godzin nadliczbowych, ile podwładna jej ekspedientka, bo powódka sklep otwierała i zamykała", uzyskała za te miesiące tylko 13.000 zł tytułem wynagrodzenia zasadniczego i 2.000 tytułem dodatku funkcyjnego, czyli łącznie 15.000 zł, a więc o przeszło 1/4 część mniej, niż ekspedientka, podlegająca kierownictwu powódki, która jako kierowniczka sklepu musiała posiadać wyższe kwalifikacje zawodowe i ponosić ciężar szczególnej odpowiedzialności.Tego rodzaju wynik zastosowanego przez pozwaną ryczałtowania wynagrodzenia powódki za godziny nadliczbowe w formie dodatku funkcyjnego w wysokości oczywiście rażąco niskiej i krzywdzącej wykazuje, że ryczałt ten nie odpowiadał zupełnie wskazanym poprzednio wymaganiom, wynikającym z art. 16, jak również intencjom pisma Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej z dnia 20 maja 1949 r.Pismo to, jak to już wyżej zostało wyjaśnione, ma na uwadze normalny stan rzeczy, zachodzący u ogółu przedsiębiorstw i instytucji, a polegający na tym, że dodatek funkcyjny, który ma stanowić wynagrodzenie także za godziny nadliczbowe, ustalony jest w wysokości, pozostającej w racjonalnym stosunku do ilości pracy pracowników, która musi być wykonywana w tych "nadgodzinach".Tymczasem wyjątkowo pozwana Spółdzielnia ustaliła dodatek funkcyjny, który powódka pobierała, w takiej rażąco niskiej kwocie, że w wyniku powódka otrzymywała łączne wynagrodzenie niższe o przeszło 1/4 część od wynagrodzenia, pobieranego przez pozostającą pod jej kierownictwem ekspedientkę.Takie stanowisko pozwanej naruszało obowiązującą w ustroju Państwa Ludowego, budującego podstawy socjalizmu, zasadę "każdemu według jego pracy", mogłoby też oczywiście prowadzić do osłabienia autorytetu i zniechęcenia pracownika, sprawującego funkcję kierowniczą.Toteż pozwana dla uzasadnienia swego stanowiska nie może powoływać się na treść pisma Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej z dnia 20 maja 1949 r., skoro w treści tego pisma, należycie rozumianego, stanowisko to nie znajduje żadnego oparcia.Pozwana zresztą widocznie sama to uznała, skoro - mimo że zarządzenie, zawarte w powyższym piśmie, nie zostało wcale odwołane - nie widziała w treści tego pisma żadnych przeszkód, by począwszy od marca 1950 r. wypłacać powódce ryczałt w kwocie 10.000 zł miesięcznie za godziny nadliczbowe, i to niezależnie od pobieranego przez nią dodatku funkcyjnego.Jak zasadnie podkreślił Sąd Powiatowy, nie jest niczym usprawiedliwione w powyższym stanie rzeczy stanowisko pozwanej, która do marca 1950 r. w sposób krzywdzący wyraźnie powódkę nie wypłacała jej wynagrodzenia w należytej wysokości, mimo że według niezaskarżonego ustalenia Sądu Powiatowego przedłużenie czasu pracy w zakładach rzeźniczych obowiązywało już od początku 1949 r. i powódka w każdym razie zmuszona była przepracować i rzeczywiście przepracowała bardzo znaczną ilość "nadgodzin".Gdy pozwana, mimo że powódka, jak to Sąd Powiatowy ustalił, stale się tego domagała, nie wypłacała powódce wynagrodzenia w należytej wysokości, służy powódce w myśl poprzednich wyjaśnień prawo dochodzenia uzupełnienia wynagrodzenia za godziny nadliczbowe do kwoty, która by jej przypadła w myśl stawek przewidzianych w ustawie.Sąd Powiatowy taką kwotę powódce też przyznał, popełnił jednak ten błąd, że z kwoty tej nie potrącił sum pobranych przez powódkę tytułem dodatku funkcyjnego, skoro dodatek ten miał służyć na pokrycie wynagrodzenia powódki za godziny nadliczbowe, więc stanowi częściowe zaspokojenie wierzytelności powódki. Okoliczność, że pozwana począwszy od marca 1950 r. zaczęła powódce wypłacać niezależnie od dodatku funkcyjnego po 10.000 zł miesięcznie tytułem ryczałtu za godziny nadliczbowe, nie uprawnia powódki samo przez się do występowania z żądaniem, by także za czas poprzedni wypłacone jej zostało takież wynagrodzenie bez potrącenia otrzymanego na poczet tego wynagrodzenia dodatku funkcyjnego.Z przedstawionej przez pozwaną "karty płacy" powódki mogłoby wynikać, czego Sąd Powiatowy nie ustalił, że powódka w niektórych miesiącach spośród tych, za które dochodzi wynagrodzenia w sprawie, otrzymała pewne sumy tytułem premii.Jakkolwiek pozwana nie powołuje się na to w rewizji, to jednak, skoro sprawa dotyczy roszczeń majątkowych ze stosunku pracy, Sąd Najwyższy z mocy art. 380 § 2 k.p.c. musi wyjść poza granice rewizji i wskazać na powyższy brak ustaleń, które mogłyby mieć znaczenie dla wyniku sprawy.Jak to bowiem wyjaśniło Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej w poprzednio omawianym piśmie z dnia 20 maja 1949 r., także nagrody pieniężne mogą mieć w pewnych okolicznościach to przeznaczenie, by stanowić dalszy ekwiwalent za przepracowane przez pracownika, a w inny sposób nie wynagrodzone, "nadgodziny".Sąd Powiatowy nie ustalił, jakie było przeznaczenie "premii", otrzymanych przez powódkę, i wobec tego uniemożliwił wykonanie kontroli rewizyjnej nad należytym zastosowaniem prawa materialnego.Należy wyjaśnić, że gdyby nawet w dalszym postępowaniu okazało się, że i te "premie" winny być policzone na poczet wynagrodzenia powódki za "nadgodziny", a więc potrącone również z jej wierzytelności, której w sprawie dochodzi, to jednak ze względu na to, że według własnych twierdzeń pozwanej idzie tu o kwoty niewysokie, pokrywające, łącznie z dodatkiem funkcyjnym zaledwie około 1/3 część należności powódki, obliczonej według stawek z art. 16, przez to nie uległby żadnej zmianie stan prawny, poprzednio stwierdzony, a polegający na tym, że powódce służy roszczenie o uzupełnienie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, mimo że pobierała dodatek funkcyjny, a ewentualnie także i "premie" na poczet tego wynagrodzenia.Jest też najzupełniej oczywiste, że dalsze ustalenie Sądu Powiatowego w żadnym razie nie mogłoby doprowadzić do tego, by ogólna należność powódki mogła być określona poniżej kwoty 2.000 zł.Do tej wysokości więc wyrok Sądu I instancji mógł być już obecnie utrzymany w mocy i w tym zakresie rewizja ulega oddaleniu (art. 383 k.p.c.).Natomiast z powodu uchybień poprzednio wymienionych wyrok Sądu Powiatowego musiał być uchylony o tyle, o ile zasądził na rzecz powódki kwotę wyższą od 2.000 zł i orzekł o kosztach sporu. W tym zakresie sprawa musi być odesłana do ponownego rozpoznania (art. 384 k.p.c.).

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 189art. 16art. 20art. 388 KPCart. 1art. 2art. 380 § 2 KPCart. 383 KPCart. 384 KPC§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 20.07.2026.