I C 1269/53

PostanowienieIzba Cywilna1954-04-26

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy właściciel budynku administrowanego przez Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wynikłą z upadku osoby na nieoświetlonej klatce schodowej, mimo istnienia poręczy?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że właściciel budynku administrowanego przez Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wynikłą z upadku osoby na nieoświetlonej klatce schodowej, nawet jeśli klatka ta była wyposażona w poręcze. Brak oświetlenia klatki schodowej, stanowiącej pomieszczenie służące do wspólnego użytku, stanowi zaniedbanie obowiązku właściciela, a istnienie poręczy nie zwalnia go z odpowiedzialności za zapewnienie odpowiedniego oświetlenia.
Stan faktyczny
Powódka doznała złamania szyjki kości udowej w wyniku upadku na nieoświetlonych schodach budynku administrowanego przez pozwanego Skarb Państwa. Powódka twierdziła, że przyczyną wypadku był brak oświetlenia klatki schodowej. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, uznając, że poręcze stanowiły wystarczające zabezpieczenie, a brak oświetlenia nie obciąża pozwanego. Powódka wniosła rewizję, zarzucając naruszenie prawa materialnego i sprzeczność ustaleń z materiałem dowodowym.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Wojewódzkiemu we Wrocławiu do ponownego rozpoznania, uznając winę pozwanego w rozumieniu art. 134 k.z.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Marii M. przeciwko Skarbowi Państwa (Zarząd Nieruchomości Komunalnych) o odszkodowanie, po rozpoznaniu rewizji powódki od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 2 kwietnia 1953 r.,zaskarżony wyrok uchylił i sprawę Sądowi Wojewódzkiemu we Wrocławiu do ponownego rozpoznania przekazał.Uzasadnienie faktycznePowódka domaga się zasądzenia od Zarządu Nieruchomości Komunalnych we W. (obecnie Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych) renty po 800 zł miesięcznie, przytaczając następujące uzasadnienie tego żądania. Dnia 20 lutego 1951 r. powódka udała się po poradę lekarską do dra G. przyjmującego pacjentów w gabinecie, mieszczącym się w domu administrowanym przez pozwany Zarząd. Wracając od lekarza około godz. 19 upadła na nieoświetlonych krętych schodach wymienionego budynku, doznając złamania lewej szyjki kości udowej. Zdaniem powódki przyczyną wypadku był brak oświetlenia klatki schodowej, zagrażający zarówno bezpieczeństwu lokatorów domu czynszowego, jak i osobom trzecim, w szczególności chorym, korzystającym z pomocy zamieszkałego tam wybitnego specjalisty. Pozwany odpowiada za następstwa wypadku, skoro do jego obowiązków należało oświetlenie administrowanego budynku.Następstwa złamania okazały się fatalne i trwałe. Powódka nie jest w stanie chodzić o własnych siłach i utraciła zdolność do zarobkowania. Poprzednio jako maszynistka biurowa zarabiała przeciętnie 800 zł miesięcznie, obecnie otrzymuje rentę z ZUS w wysokości 156 zł. W toku sporu powódka ograniczyła żądanie renty miesięcznej zmniejszając je o kwotę otrzymywaną z ZUS, następnie jednak ograniczenie to cofnęła z uwagi na to, iż przyznana jej renta jest zaopatrzeniem emerytalnym za wysługę lat, a nie świadczeniem wypadkowym.Pozwany wnosił o oddalenie powództwa zarzucając, że w domu, w którym powódka uległa wypadkowi, od lat czynne jest oświetlenie elektryczne klatki schodowej, stopnie są wygodne, normalne, z tym iż z parteru do wyjścia prowadzą kręte schody kamienne. Ponadto pozwany podniósł, że roszczenie powódki jest wygórowane, a zresztą będąc w wieku lat 67 byłaby ona i tak niezdolna do pracy zarobkowej.Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 2 kwietnia 1953 r. powództwo oddalił. W oparciu o zeznania świadków i oględziny miejsca wypadku Sąd ustalił, że po wyjściu z gabinetu lekarskiego położonego na pierwszym piętrze budynku administrowanego przez pozwanego i stanowiącego jego własność, powódka znalazła się na podeście parteru i skierowała się ku wyjściu wstępując z podestu na schody, które w tym miejscu przechodzą w ostry zakręt. Sąd stwierdził, że budowa schodów jest normalna, nie posiadają one wad zagrażających bezpieczeństwu życia i zdrowia ludzkiego, a nieszczęśliwy wypadek zdarzył się z powodu nieoświetlenia klatki schodowej. W wyniku upadku powódka doznała uszkodzenia ciała, powodującego trwałe następstwa. Instalacja oświetlenia jest czynna, a przerwy w oświetleniu zdarzały się na skutek wykradania bezpieczników. Uruchomieniem urządzenia oświetleniowego zajmują się lokatorzy, którzy ponoszą opłaty za energię elektryczną, zużywaną na oświetlenie klatki schodowej.Oceniając ustalone przez siebie okoliczności faktyczne Sąd Wojewódzki doszedł do wniosku, że brak jest podstaw do zarzucenia pozwanemu zaniedbań w zakresie utrzymania budynku w należytym stanie. Według poglądu Sądu pierwszej instancji, istniejące na klatce schodowej poręcze stanowią dostateczne zabezpieczenie lokatorów i osób postronnych. Osoby przechodzące tą klatką powinny należycie wykorzystywać poręcze i dokładać takiej staranności, aby uniknąć wypadku. W dalszym ciągu uzasadnienia zaskarżonego wyroku Sąd Wojewódzki stwierdza, że zaprowadzenie instalacji elektrycznej na klatce schodowej należy do właściciela budynku, utrzymanie zaś tej instalacji w stanie czynnym - do lokatorów, skoro ponoszą oni opłaty za zużytą do oświetlenia energię elektryczną. Wynajmujący o tyle tylko ma obowiązek opłat za oświetlenie, o ile jest to niezbędne dla zagwarantowania najemcom ich prawa używania rzeczy najętej.W rewizji powódka zarzuciła sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego materiału oraz naruszenie prawa materialnego, domagając się uchylenia zaskarżonego wyroku i odesłania sprawy do ponownego rozpoznania, bądź zmiany orzeczenia Sądu Wojewódzkiego i uwzględnienia żądania pozwu.Rewizja zarzuca, iż Sąd sprzecznie z zeznaniami świadków oraz wynikami oględzin miejsca wypadku ustalił, że urządzenia klatki schodowej dają gwarancję bezpieczeństwa dla osób korzystających z tej klatki. Na podstawie tych dowodów należało ustalić, że konstrukcja schodów z powodu ostrego zakrętu między zejściem z podestu a drzwiami wyjściowymi i zwężania się stopni w kierunku dośrodkowym - jest uciążliwa i wymaga dużej ostrożności nawet dla znających sytuację mieszkańców budynku. Należało także, zdaniem skarżącej, ustalić i rozważyć okoliczność, że wypadek zaszedł w porze wieczornej, kiedy było zupełnie ciemno, przy czym brak oświetlenia istniał już od około 10 dni, jak to podał świadek Wanda G. Interwencje w administracji budynków o przywrócenie oświetlenia nie dały rezultatu.Pominięte zeznania świadka Jadwigi D. nakazywały ustalić, że piecza nad utrzymaniem czynnej instalacji na schodach należy do pozwanego, a administracja ma obowiązek o braku oświetlenia donieść odpowiedniej komórce pozwanego Zarządu.Prawidłowo poczynione ustalenia wskażą, że za poniesioną przez powódkę szkodę ponosi odpowiedzialność strona pozwana w myśl art. 134 k.z.W zakończeniu rewizja przytacza pogląd, że ewentualna umowa między pozwanym a lokatorami domu co do obowiązku pieczy nad zapewnieniem stałego oświetlenia klatki schodowej nie uchyla ani nie zmienia odpowiedzialności pozwanego za poniesioną przez powódkę szkodę.Strona pozwana nie złożyła wprawdzie odpowiedzi na rewizję, jednakże na rozprawie przedstawiciel Urzędu Zastępstwa Prawnego uważając, że materiał zebrany w sprawie nie wystarcza do jej merytorycznego rozstrzygnięcia, uznał za słuszne żądanie rewizji w części domagającej się uchylenia zaskarżonego wyroku.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Nie podważone w tej części ustalenia zaskarżonego wyroku wskazują, że Sąd Wojewódzki przyjął istnienie związku przyczynowego pomiędzy nieoświetleniem klatki schodowej i upadkiem powódki oraz między upadkiem i uszkodzeniem ciała. Jednocześnie Sąd przyjął, że "istniejące urządzenia, jak to poręcze, stanowią normalne zabezpieczenie. Mając to urządzenie powinien człowiek, udający się po schodach, wykorzystać je i ponadto sam dołożyć na tyle staranności, aby uniknąć wypadku".Powyższe sformułowanie oznaczać może pogląd Sądu Wojewódzkiego, że pozwanemu nie można przypisać winy, ponieważ istnienie poręczy było wystarczającym środkiem zapobieżenia ewentualnemu wypadkowi. Taki pogląd jest jednak błędny. Od ogólnego obowiązku oświetlenia klatek schodowych nie zwalnia właściciela fakt, że klatki te zaopatrzone są w poręcze; jest rzeczą notoryczną, że wszystkie klatki schodowe mają poręcze. Z klatki schodowej korzystają nie tylko lokatorzy, ale i osoby nie mieszkające w danym domu, które nie znając dobrze konstrukcji klatki mogą przez tzw. "fałszywy krok" potknąć się, przewrócić itp. Sąd Wojewódzki nie uwzględnia zresztą szczególnej konstrukcji klatki schodowej (ostry zakręt), na której zdarzył się wypadek i nie rozważa tej okoliczności, iż właśnie brak światła co najmniej utrudnia, zwłaszcza osobie postronnej, posługiwanie się we właściwym czasie istniejącymi poręczami.Nietrafny jest także pogląd Sądu Wojewódzkiego o braku winy pozwanego, płynącym stąd, że nie miał on obowiązku oświetlania klatki schodowej. W myśl bowiem art. 10 dekretu z dnia 28 lipca 1948 r. o najmie lokali (Dz. U. z 1953 r. Nr 35, poz. 152) koszty eksploatacji i bieżącego remontu ponosi wynajmujący, a z mocy § 3 rozporządzenia Ministrów Administracji Publicznej i Odbudowy z dnia 23 marca 1949 r. (Dz. U. Nr 28, poz. 204) do kosztów eksploatacji należy między innymi oświetlenie pomieszczeń służących do wspólnego użytku: korytarzy, klatek schodowych, ubikacji itp.Wprawdzie Sąd Wojewódzki w sprawie niniejszej stwierdza, że utrzymanie oświetlenia w stanie czynnym należy do lokatorów, "ponieważ do nich należy opłacanie za światło", nie wyjaśnia jednak, na jakiej podstawie prawnej doszedł do takiego wniosku, sprzecznego z przytoczonymi wyżej przepisami. Jeżeli wniosek o takim obowiązku lokatorów wypływa z umowy zawartej przez nich z pozwanym, to nie wdając się w ocenę ewentualnego regresu pozwanego do mieszkańców domu, stwierdzić należy, iż w braku jakiejkolwiek podstawy prawnej umowa taka nie mogłaby wpłynąć na prawa powódki wobec pozwanego.Omówione argumenty i powołane przepisy wskazują, że winę przedmiotowego wypadku, w rozumieniu art. 134 k.z., przypisać należy stronie pozwanej. Dodatkowym argumentem dla stwierdzenia winy strony pozwanej w znaczeniu powołanego przepisu kodeksu zobowiązań jest treść art. 45 prawa o wykroczeniach z dnia 11 lipca 1932 r. (Dz. U. Nr 60, poz. 572), grożącego sankcjami karnymi za zaniechanie obowiązku oświetlenia miejsc dostępnych dla publiczności, a zatem i klatki schodowej, dostępnej nie tylko dla lokatorów, ale i nieograniczonej liczby osób spoza grona mieszkańców czynszowej kamienicy. W związku z poruszoną w toku procesu okolicznością kradzieży żarówek lub "bezpieczników" wyjaśnić trzeba, że chwilowy brak oświetlenia, nie spowodowany i nie zawiniony przez pozwanego, mógłby decydować o wyłączeniu lub zmniejszeniu stopnia winy strony pozwanej. W sprawie niniejszej jednak okoliczność ta nie zachodzi, skoro zebrany materiał powinien dać Sądowi podstawę do ustalenia, że brak światła istniał już od około dziesięciu dni a funkcjonowanie oświetlenia w poprzednim okresie zawdzięczać należy staraniom lokatorów.Nie bez znaczenia dla wyniku sprawy może okazać się także należycie nie wyjaśnione twierdzenie powódki o wadliwej konstrukcji schodów. Jeżeli bowiem urządzenie schodów nie odpowiadało obowiązującym w tej mierze przepisom rozporządzenia z dnia 16 lutego 1928 r. o prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli (Dz. U. z 1939 r. Nr 34, poz. 216) i stało się przyczyną szkody, to stanowić może drugą i samodzielną przesłankę odpowiedzialności właściciela budynków.Sąd Wojewódzki, wychodząc z błędnych założeń co do zasady odpowiedzialności, nie poczynił ustaleń co do szkody powódki i jej wysokości.Obok zatem naruszenia prawa materialnego, co słusznie zarzuca rewizja, brak ustaleń niezbędnych dla zmiany zaskarżonego wyroku powoduje jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania (art. 384 k.p.c.). Przy ponownym rozpoznaniu Sąd Wojewódzki zobowiązany będzie uwzględnić fakt, czy i ile zarabia powódka mimo doznanych uszkodzeń, w jaki sposób zwiększyły się jej potrzeby i jaką otrzymuje rentę (art. 161 § 2 k.z.). Należy przy tym również uwzględnić wiek i ogólną zdolność powódki do pracy tak przed jak i po wypadku, nie zakładając bynajmniej z góry, że osiągnięcie pewnego wieku wyłącza możliwość pracy zarobkowej.Sąd pierwszej instancji nie będzie mógł pominąć dowodu z akt ZUS dla wyjaśnienia twierdzeń powódki, że przyznana jej renta jest zaopatrzeniem emerytalnym, a nie wypadkowym, i stąd nie może wpłynąć na wysokość dochodzonego roszczenia. Wypadek nie nastąpił przy pracy (art. 136 ustawy z dnia 28 marca 1933 r. o ubezpieczeniu społecznym (Dz. U. Nr 51, poz. 396) i stąd wynikałoby, że renta wypadkowa powódce nie przysługuje, a zaopatrzenie przyznano jej na zasadzie art. 153 i nast. cytowanej ustawy, co wyłączałoby zbieg rent. Kwestia tytułu przyznanych przez ZUS świadczeń wymaga w każdym razie zbadania przez zażądanie wspomnianych akt lub zasięgnięcie szczegółowego wywiadu.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 134art. 10art. 45art. 384 KPCart. 161 § 2art. 136art. 153§ 3§ 2

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 23.07.2026.