I CR 109/61

PostanowienieIzba Cywilna1961-12-21

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy pracownika, który wykonuje pracę na zlecenie innego podmiotu, w sytuacji gdy wypadek nastąpił na skutek zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa pracy po stronie tego innego podmiotu?
Ratio decidendi
Pracodawca ponosi odpowiedzialność za szkodę, jakiej pracownik dozna w miejscu wykonywania pracy na skutek zaniedbań z zakresu bezpieczeństwa pracy, nawet jeśli winę za stan rzeczy ponoszą pracownicy podmiotu, na którego zlecenie praca jest wykonywana. W takim przypadku pracownicy tego podmiotu są traktowani jako podwładni pracodawcy zlecającego pracę w rozumieniu art. 145 k.z. Pracodawca nie może zwolnić się od odpowiedzialności za wypadek przy pracy, ograniczając się do ostrzeżenia pracownika o niebezpieczeństwie zamiast zapewnienia przestrzegania przepisów o bezpieczeństwie pracy.
Stan faktyczny
Powód, pracownik pozwanego zakładu, uległ wypadkowi przy pracy podczas naprawy instalacji elektrycznej parowozu w parowozowni innego podmiotu. Wypadek nastąpił na skutek niezabezpieczenia wału maszyny przetaczającej oraz innych zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa pracy. Powód doznał poważnych obrażeń ciała. Sąd Wojewódzki zasądził odszkodowanie, a pozwany zakład wniósł rewizję, kwestionując m.in. odpowiedzialność i przedawnienie roszczenia.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej kwoty 3268 zł i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Wojewódzkiemu w Lublinie w tym zakresie, a w pozostałej części rewizję oddalił.

Pełny tekst orzeczenia

SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Lucjana Ch. przeciwko Kolejowym Zakładom Zabezpieczenia Ruchu i Łączności w L. o 36 600 zł, po rozpoznaniu rewizji pozwanych Zakładów od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z dnia 19 grudnia 1960 r., zaskarżony wyrok w części zasądzającej kwotę 3268 zł uchylił i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Lublinie do ponownego rozpoznania; poza tym rewizję oddalił.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 19 grudnia 1960 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie zasądził od Kolejowych Zakładów Zabezpieczenia Ruchu i Łączności na rzecz Lucjana Ch. kwotę 18 268 zł, ustaliwszy następujący stan faktyczny:Powód, jako pracownik pozwanych Zakładów, wchodził w skład brygady, która w dniu 19 marca przeprowadzała - zgodnie z otrzymanym od tych Zakładów poleceniem - naprawę instalacji elektrycznej parowozu, należącego do Okręgowej Dyrekcji Kolei Państwowych i znajdującego się w jej parowozowni. W tym samym czasie pracownik parowozowni przetaczał cylindry parowozu przy pomocy specjalnej przetaczarki, która była połączona z silnikiem elektrycznym niezabezpieczonym wałem. W pewnym momencie powód, chcąc się dostać do lewej lampy parowozu, przeszedł obok wału przetaczarki, który go porwał za połę bluzy roboczej. Poprzednio pracownik zatrudniony przy przetaczarce zwracał uwagę powodowi, aby zachował należytą ostrożność, w momencie jednak wypadku pracownik ten był oddalony od wytaczarki o 5 metrów, gdyż odszedł po oliwiarkę. Z chwilą usłyszenia łoskotu obracanego ciała pracownik ten zatrzymał przetaczarkę, ale pomimo to powód doznał wielu poważnych obrażeń ciała.Wypadek nastąpił na skutek niezachowania przepisów bezpieczeństwa pracy, gdyż wał przetaczarki nie był należycie zabezpieczony, a odpowiednią osłonę założono dopiero po wypadku powoda; powód nie miał obcisłego ubrania, co było konieczne w związku z wykonywaniem pracy w bezpośrednim pobliżu maszyny wirującej; wreszcie przełożony powoda powinien był na czas prac instalacyjnych polecić zatrzymanie przetaczarki, w razie odmowy - nakazać zaprzestanie prac przy zakładaniu instalacji elektrycznej.Skutkiem wypadku jest przepuklina mięśniowa, połączona ze zwichnięciem ścięgna mięśnia strzałkowego na lewym podudziu, nieznaczne ograniczenie ruchów połączonych z bólami w stawie kolanowym lewym i zeszpecenie, spowodowane urwaniem jednej czwartej małżowiny usznej. Cierpienia fizyczne powoda, związane z przeprowadzonymi zabiegami, były znaczne, zwłaszcza, że w roku 1958 zaszła konieczność usunięcia w związku ze stanem zapalnym gwoździa, którym połączono złamanie kości; było to połączone z przeżyciami nerwicowymi.Powód nie pracował w okresie od 19 marca do 16 sierpnia 1956 r. W tym czasie tytułem zasiłku otrzymał kwotę 1289,45 gr. Zarobki jego przed wypadkiem wynosiły 775 zł miesięcznie.Mając powyższe ustalenia na uwadze, Sąd Wojewódzki uznał przede wszystkim za bezzasadny zarzut, iż roszczenie powoda uległo trzyletniemu przedawnieniu, przewidzianemu w art. 283 § 1 k.z., gdyż zdaniem Sądu Wojewódzkiego w rachubę wchodzi przedawnienie 10-letnie, przewidziane w art. 283 § 3 k.z. Dalej Sąd Wojewódzki uznał, że strona pozwana odpowiada za wypadek, jakiemu uległ powód przy pracy, z mocy art. 24 dekretu z 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin, oraz art. 134 i 145 kodeksu zobowiązań. W związku z tym Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda kwotę 15 000 zł tytułem zadośćuczynienia za ból fizyczny i krzywdę moralną oraz kwotę zł 3269 zł tytułem różnicy między wysokością uzyskanych przez powoda zasiłków a wynagrodzeniem, jakie w okresie niezdolności do pracy by uzyskał, gdyby nie uległ wypadkowi.Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżyła strona pozwana.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Zarzut rewizji, iż roszczenie powoda uległo przedawnieniu, jest całkowicie chybiony. Wbrew twierdzeniom strony skarżącej w razie braku wyroku skazującego sąd cywilny może i ma obowiązek dokonania oceny, czy roszczenie odszkodowawcze wynika z przestępstwa, jeśli okoliczność ta ma znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, a rzecz oczywista - takie zaniedbania z zakresu bezpieczeństwa pracy, na jakie wskazał biegły, a które stały się przyczyną wypadku, jakiemu uległ powód, stanowią występek z art. 286 § 1 k.k. Problem ten jest jednakże dla sprawy niniejszej bezprzedmiotowy, zarówno bowiem Sąd I instancji, jak i skarżący przeoczyli, że powództwo wszczynające sprawę niniejszą zostało wytoczone przed upływem trzech lat, licząc od wypadku. Wypadek zdarzył się w dniu 19 marca 1956 r. a pozew wpłynął do Sądu w dniu 19 marca 1959 r.; na pocztę zaś został nadany jeszcze dzień wcześniej (art. 175 k.p.c.).Błędnie strona pozwana interpretuje art. 24 ust. 2 dekretu z dnia 25 czerwca 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników (Dz. U. z 1958 r. Nr 23, poz. 97). Przepis ten istotnie stanowi, że odszkodowania cywilnego za wypadek przy pracy mogą dochodzić od zakładu pracy osoby uprawnione do świadczeń w myśl dekretu, z tego jednak bynajmniej nie wynika, jak to usiłuje sugerować strona skarżąca, że odszkodowanie takie przysługuje tylko tym osobom, które konkretnie uzyskały rentę inwalidzką. Ograniczenie, o którym mowa, można rozumieć tylko w ten sposób, że do kręgu osób uprawnionych do dochodzenia odszkodowania za szkodę spowodowaną wypadkiem w zatrudnieniu należą te osoby, które są potencjalnie uprawnione do świadczeń przewidzianych w dekrecie, o którym mowa. Dlatego okoliczność, że powodowi nie przyznano, ze względu na skutki wypadku, renty inwalidzkiej sama przez się nie wyłącza dochodzenia przez niego roszczeń cywilno-prawnych.Zasadny jest zarzut, iż Sąd Wojewódzki jako podstawę roszczeń powoda mylnie powołał przepis art. 134 k.z. Przepis art. 24 wymienionego dekretu jest przepisem szczególnym w stosunku do art. 134 k.z., jeśli przeto ma zastosowanie ten przepis szczególny, to nie może się równocześnie stosować przepis o charakterze ogólnym. Oczywiście to błędne powołanie przez Sąd I instancji obydwu przepisów nie może wpłynąć na samo rozstrzygnięcie sprawy, skoro jeden z tych przepisów ma w sprawie zastosowanie.Nie jest dalej uzasadnione stanowisko rewizji, iż w sprawie nie ma zastosowania przepis art. 145 k.z., bowiem opisane przez biegłego a przez stronę pozwaną niekwestionowane uchybienia z zakresu bezpieczeństwa pracy, obciążają nie jej pracowników, lecz pracowników Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w Lublinie. Art. 145 przewiduje odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną czynem podwładnego, przy czym wbrew mniemaniu strony skarżącej, podwładnym w rozumieniu tego przepisu może być nie tylko pracownik, lecz także inna osoba, w szczególności, jeśli chodzi o odpowiedzialność zakładu pracy za wypadki w zatrudnieniu, to zgodnie z ustalonym orzecznictwem w wypadku, gdy pracodawca poleca swemu pracownikowi wykonywanie pracy w innym zakładzie pracy, odpowiada za szkodę, jakiej pracownik dozna w miejscu wykonywania pracy na skutek zaniedbań z zakresu bezpieczeństwa pracy, choćby nawet winę stanu rzeczy ponosili miejscowi pracownicy. W tym zakresie są oni podwładnymi w rozumieniu art. 145 k.z. nie tylko swego pracodawcy, ale i zakładu pracy, który zlecił swym pracownikom wykonywanie pracy poza normalnym ich miejscem zatrudnienia. Przeciwna wykładnia jest nie do przyjęcia, gdyż jej następstwem byłoby pozbawienie pracownika tej ochrony, jaką prawo zapewnia mu - w stosunku do jego zakładu pracy - na wypadek szkody doznanej w zatrudnieniu. W tych warunkach zarzuty, o których mowa, mogłyby mieć znaczenie, ale tylko w procesie regresowym między pozwanym przedsiębiorstwem a DOKP w Lublinie, nie mogą natomiast odnieść skutku w procesie niniejszym.Niezależnie od powyższego podkreślić należy, że biegły wskazał na jedno uchybienie, które obciąża pracownika pozwanego przedsiębiorstwa, stwierdził bowiem, że bezpośredni przełożony nad pracą powoda powinien był niedopuścić do wykonywania prac instalacyjnych w czasie, gdy w ruchu była przetaczarka.Nie można się również zgodzić z twierdzeniem rewizji, iż winę wypadku ponosi powód, bo on pomimo ostrzeżeń nie zachował należytej ostrożności. Zgodnie z ustalonym orzecznictwem zakład pracy nie może się zwolnić od odpowiedzialności za skutki wypadku przy pracy w ten sposób, że zamiast zachowania przepisów o bezpieczeństwie pracy ograniczy się do ostrzeżenia pracownika przed niebezpieczeństwem, jakie z takiego niezachowania może wynikać.W tych warunkach oraz wobec tego, że uchybienia w zakresie bezpieczeństwa pracy, opisane przez biegłego, należą do poważnych, oraz ze względu na wiek powoda (był on w momencie wypadku pracownikiem młodocianym) nie można nawet przyjąć, że przyczynił się on do wypadku.Nie jest także zasadny zarzut, iż przyznane powodowi zadośćuczynienie jest wygórowane. Wysokość tego zadośćuczynienia odpowiada przeciętnym normom, jakie się ustaliły w praktyce, i bynajmniej nie może uzasadniać wniosku - jak chce strona skarżąca - że powód niesłusznie się wzbogaci.Zasadnie natomiast rewizja kwestionuje ustalanie przez Sąd wysokości tej części odszkodowania, która obejmuje stratę, jaką powód poniósł przez to, że w ciągu pierwszych miesięcy po wypadku nie pracował. Tak więc nie wiadomo przede wszystkim, na czym Sąd Wojewódzki oparł swe ustalenie, że powód w okresie choroby otrzymał tytułem zasiłku kwotę 1289,45 zł, skoro Sąd nie zażądał tych danych od prezydium odpowiedniej rady narodowej. Dalej od wypadku do zatrudnienia powoda upłynęły 4 miesiące i 27 dni, a nie, jak Sąd Wojewódzki przyjmuje 5 miesięcy i 27 dni. Wreszcie zasadnie też strona skarżąca podnosi, że od kwoty utraconych zarobków należało odjąć to, co powód zaoszczędził na skutek tego, że podczas pobytu w szpitalu otrzymywał bezpłatne utrzymanie, o tyle bowiem szkoda jego była niższa. To jednak byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby się okazało, że powód nie musiał ze względu na stan swego zdrowia dożywiać się z własnych funduszów i że na ten cel nie wydał, co najmniej tyle, ile w powyższy sposób zaoszczędził. Ponieważ kwestie te nie zostały wyjaśnione, zaskarżony wyrok należało w części dotyczącej kwoty 3268 zł uchylić.Z zasad wyżej przedstawionych Sąd Najwyższy z mocy art. 383 i 384 orzekł, jak w sentencji.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 283 § 1art. 283 § 3art. 24art. 134art. 286 § 1 KKart. 175 KPCart. 24 ust. 2art. 145art. 383§ 1§ 3

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 15.07.2026.