I CR 524/58

PostanowienieIzba Cywilna1958-08-09

Analiza orzeczenia

Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.

Zagadnienie prawne
Czy pracodawca ponosi odpowiedzialność za wypadek przy pracy, jeśli pracownik przyczynił się do niego własnym zaniedbaniem, ale pracodawca nie sprawował należytego nadzoru nad wykonywaniem pracy?
Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że nawet jeśli pracownik ponosi winę za wypadek przy pracy, nie wyłącza to odpowiedzialności pracodawcy, jeśli ten nie sprawował należytego nadzoru nad wykonywaniem pracy. Tolerowanie przez zakład pracy nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa przez pracowników, czy to świadomie, czy na skutek braku nadzoru, stanowi naruszenie obowiązków wynikających z zasad bezpieczeństwa pracy. Nie wystarcza samo wydanie instrukcji i urządzeń, lecz konieczne jest dopilnowanie ich stosowania.
Stan faktyczny
Powód doznał wypadku przy pracy, w którym stracił trzy palce prawej ręki, pracując przy frezarce. Sąd Wojewódzki oddalił powództwo, uznając wyłączną winę powoda za założenie zbyt dużej ilości noży do maszyny. Powód w rewizji zarzucił m.in. brak należytego nadzoru ze strony pracodawcy, zepsucie wyłącznika oraz niedostateczne oświetlenie. Sąd Najwyższy uchylił wyrok, wskazując na konieczność zbadania kwestii nadzoru, możliwości zainstalowania osłon ochronnych i hamulca oraz oceny warunków oświetleniowych.
Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Pełny tekst orzeczenia

Skład orzekającyPrzewodniczący: sędzia J. Ignatowicz (sprawozdawca). Sędziowie: L. Konic, J. Kamiński.SentencjaSąd Najwyższy w sprawie z powództwa Mariana O. przeciwko Wytwórni Sprzętu Geodezyjnego - Przedsiębiorstwu Państwowemu w W. o 23.083,47 zł, po rozpoznaniu rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy z dnia 29 stycznia 1958 r.,zaskarżony wyrok uchylił i sprawę przekazał Sądowi Powiatowemu dla m. st. Warszawy do ponownego rozpoznania.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 29 stycznia 1958 r. Sąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy oddalił powództwo Mariana O. przeciwko Wytwórni Sprzętu Geodezyjnego P.P. w W. o odszkodowanie za szkodę poniesioną na skutek wypadku przy pracy, w którym powód stracił trzy palce prawej ręki, po uznaniu, że wyłączną winę za wypadek ponosi powód. Na podstawie dokonanych ustaleń Sąd Wojewódzki, kierując się opinią biegłego, uznał, że przyczyną wypadku było "to, iż powód, żłobiąc przy pomocy frezarki rowki w drzewie, założył do maszyny zbyt dużą ilość - w stosunku do grubości drzewa - noży frezarskich (tzw. frezów), bo 10 zamiast 6, wskutek czego część noży wystawała poza powierzchnię deski i one to właśnie przy nieuwadze powoda spowodowały jego okaleczenie. Jak podał biegły, pracownicy tak właśnie postępowali, aby wyrobić większą normę, przekładanie bowiem noży pochłaniało - zależnie od obrabianego w danym momencie drzewa - 5-10 minut. Zmiana noży i założenie właściwej ich ilości należało do obowiązków powoda.Sąd Wojewódzki uznał natomiast za nie udowodnione twierdzenia powoda, że do wypadku doszło z winy strony pozwanej na skutek: a) braku instrukcji, b) zepsucia się wyłącznika oraz c) niedostatecznego oświetlenia sali. Brak instrukcji nie miał żadnego znaczenia, gdyż powód był wysoko kwalifikowanym i doświadczonym pracownikiem, znającym dobrze technikę pracy. Wyłącznik przy obrabiarce był zepsuty tylko o tyle, że nie można było przy jego pomocy włączać maszyny, można zaś było ją wyłączyć, a ponadto nawet wyłączenie obrabiarki w chwili wypadku nie mogło temu wypadkowi zapobiec, gdyż jeszcze po wyłączeniu wrzeciono obracało się kilka tysięcy razy. Wreszcie co się tyczy oświetlenia sali, to Sąd Wojewódzki ustalił, że było ono dostateczne, a brak żarówek był w owym czasie stanem trwałym, tak że stan oświetlenia nie zmienił się nagle w dniu wypadku.Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżył powód.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy zważył, co następuje:Ocena Sądu Wojewódzkiego, że powód ponosi winą za wypadek, gdyż założył do maszyny zbyt dużą ilość frezów, a ponadto nie zachował należytej staranności, jest prawidłowa przy ustaleniu, że uszkodzenie ręki powoda nastąpiło w czasie posuwania ręki naprzód. Rewizja stara się to ustalenie podważyć przez wykazanie, że wypadek miał miejsce w czasie cofania ręki. Te twierdzenia są jednak sprzeczne z opinią biegłego, który wyjaśnił, że taki przebieg wypadków był raczej wykluczony. Rewizja opiera swe twierdzenie na fakcie, że w czasie ruchu naprzód wystawały frezy tylko o 32 milimetry, nie mogły przeto uszkodzić aż trzech palców, jednakże to twierdzenie rewizji jest także sprzeczne z logiczną opinią biegłego, który po obejrzeniu ręki powoda na rozprawie stwierdził, że tak właśnie wyobrażał sobie uszkodzenie. Oczywiście przy ponownym rozpoznaniu sprawy powód będzie mógł dowodzić, że ustalenie Sądu Wojewódzkiego, o którym mowa, jest nieprawidłowe.Ocena, że powód ponosi winę za wypadek, wyłączałaby odpowiedzialność pozwanego przedsiębiorstwa tylko wtedy, gdyby wina powoda była wyłączna. Takie stanowisko zajął Sąd Wojewódzki, jednakże stanowisko to jest sprzeczne z danymi zawartymi w aktach sprawy. Spośród zarzutów postawionych pozwanym Zakładom przez powoda oraz przez technicznego inspektora pracy Sąd Wojewódzki przeanalizował wszystkie oprócz jednego, ale w danym wypadku najistotniejszego, a mianowicie zarzutu, że pozwane Zakłady nie sprawowały należytego nadzoru nad wykonywaniem pracy przez robotników. Jak to już Sąd Najwyższy niejednokrotnie wyjaśniał, nieprzestrzeganie przez pracowników zasad bezpieczeństwa pracy czy to z niedbalstwa, czy to, jak dzieje się najczęściej, dla osiągnięcia większych ilościowo rezultatów - wykazuje winę tych pracowników, ale jednocześnie tolerowanie przez zakład pracy tego stanu rzeczy czy to świadomie (np. dla zwiększenia produkcji), czy nawet na skutek braku nadzoru - stanowi również naruszenie obowiązków wynikających z zasad bezpieczeństwa pracy. Nie wystarcza bowiem oddanie do rąk pracowników odpowiednich urządzeń i wydanie odpowiednich instrukcji; konieczne jest jeszcze dopilnowanie, aby te urządzenia i instrukcje były wykorzystywane.Jeśli chodzi o sprawę niniejszą, to strona pozwana nawet nie twierdzi, że stale kontrolowała sposób pracy na frezarkach, że ze stwierdzonych uchybień wyciągała odpowiednie konsekwencje itp. Jak to trafnie zaznaczył Sąd Wojewódzki, specjalne instruowanie, jak należy obchodzić się z frezarką, pracownika o takich kwalifikacjach, jakie miał powód, nie było potrzebne, ale dopilnowanie, aby swe wiadomości z zakresu bezpieczeństwa pracy i umiejętności obchodzenia się z frezarką wcielał w czyn, było konieczne. Brak nadzoru dowodzi oczywiście winy po stronie zakładu pracy w rozumieniu art. 24 dekretu z 1954 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym.Wymagało również zbadania, czy frezarka nie mogła mieć osłon ochronnych, o czym wspomina świadek S. D., będący technicznym inspektorem pracy. Wprawdzie biegły stwierdza, że tego rodzaju osłon nie spotykał, ale wobec tej sprzeczności sprawa powinna była być wyjaśniona w sposób nie budzący wątpliwości. Oczywiście obowiązkiem pozwanych Zakładów byłoby założenie takich osłon tylko wówczas, gdyby to było w ogóle możliwe oraz gdyby to nie pociągało wyjątkowych kosztów związanych np. z zasadniczą przebudową maszyny.Biegły podał także, że obrabiarka, na której pracował powód w dniu wypadku, nie ma hamulca, który by pozwalał na szybkie jej zatrzymanie. Z tego można by wnosić, że zainstalowanie takiego hamulca było możliwe i że hamulec taki pozwoliłby na zapobieżenie poważniejszym uszkodzeniom ciała powoda z chwilą, gdy tylko poczuł pierwszy ból. Ta kwestia wymagała również wyjaśnienia, gdyby bowiem tak było, a zainstalowanie hamulca nie należało do inwestycji wyjątkowo kosztownych, to brak hamulca dowodziłby także winy po stronie pozwanej.Budzi również zastrzeżenia ustalenie Sądu Wojewódzkiego, że oświetlenie sali w chwili wypadku było dostateczne. Wielu świadków złożyło odmienne zeznania, a świadek D. wyjaśnił szczegółowo, dlaczego w chwili wypadku było za ciemno, stwierdzając mianowicie, że szyby były brudne, a maszyny zasłaniały okna, żarówek zaś nie było. Ponadto Sąd Wojewódzki nie wziął pod uwagę, że wypadek nastąpił we wczesnych godzinach listopada. Okoliczność, że złe warunki oświetleniowe istniały od dłuższego czasu, zmniejsza oczywiście możliwość wypadku o tyle, że pracownicy mogli się w pewnym sensie do takich warunków przyzwyczaić, ale wbrew stanowisku Sądu Wojewódzkiego okoliczność ta nie pozostaje całkowicie bez wpływu na możliwość wypadków.Z zasad powyższych, skoro prawidłowe rozstrzygnięcie sprawy wymaga uzupełnienia postępowania dowodowego, zaskarżony wyrok należało z mocy art. 384 k.p.c. uchylić i sprawę przekazać Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Powiązane orzeczenia

Powołane przepisy

art. 24art. 384 KPC

Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 21.07.2026.