I CR 232/79
WyrokIzba Cywilna1979-11-15
Analiza orzeczenia
Sekcja wygenerowana przez AI na podstawie treści orzeczenia — nie stanowi cytatu.
Zagadnienie prawne
Czy naruszenie dóbr osobistych w postaci znieważenia pamięci osoby zmarłej może być podstawą do żądania ochrony prawnej przez osobę bliską zmarłemu, inną niż najbliższy członek rodziny?Ratio decidendi
Sąd Najwyższy uznał, że ochrona dóbr osobistych w postaci kultu czci osoby zmarłej przysługuje nie tylko najbliższej rodzinie, ale także innym osobom bliskim, jeśli stopień tej bliskości czyni wiarygodnym, że ich sfera uczuciowa związana z kultem pamięci zmarłego została naruszona. W niniejszej sprawie, bratankowi zmarłego profesora, który był jego ojcem chrzestnym i jedynym bliskim krewnym noszącym to samo nazwisko po jego bezpotomnej śmierci, przysługiwała legitymacja czynna do żądania ochrony prawnej.Stan faktyczny
Powód dochodził ochrony dóbr osobistych swojego zmarłego stryja, profesora Jana Stanisława O., wskazując, że postać biegłego sądowego w filmie "Sprawa Gorgonowej" została przedstawiona w sposób uwłaczający jego pamięci i czci. Sąd Wojewódzki uwzględnił powództwo, nakazując usunięcie spornych scen z filmu i publikację oświadczenia przepraszającego. Pozwani wnieśli rewizję, kwestionując legitymację czynną powoda oraz twierdząc, że postać biegłego była fikcyjna i nie miała na celu identyfikacji z profesorem O.Rozstrzygnięcie
Sąd Najwyższy zmienił zaskarżony wyrok w części dotyczącej usunięcia scen z filmu i nawiązki na rzecz PCK, oddalając te żądania, a w pozostałym zakresie oddalił rewizję pozwanych.Pełny tekst orzeczenia
SentencjaPo rozpoznaniu w dniu 31 października 1979 r. sprawy z powództwa Jana O. przeciwko Przedsiębiorstwu Realizacji Filmów - Zespoły Filmowe w W., Bolesławowi M. i Januszowi M. o ochronę dóbr osobistych na skutek rewizji pozwanych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w W. z dnia 29 grudnia 1978 r. sygn. akt I C. 373/781. zmienia zaskarżony wyrok:a) w punkcie II w ten sposób, że zobowiązuje pozwanych Bolesława M., Janusza M. i Przedsiębiorstwo Realizacji Filmów - Zespoły Filmowe w W. - Zespół Filmowy "X" do opublikowania na ich koszt na łamach "Życia Warszawy" i tygodnika "Kultura" w terminie 4 miesięcy należycie podpisanego oświadczenia treści następującej: "Oświadczamy, że występująca w filmie «Sprawa Gorgonowej» według scenariusza Bolesława M., w reżyserii Janusza M., produkcji Zespołu Filmowego «X» postać biegłego sądowego nazwanego «profesorem» bez wskazania nazwiska, jest postacią fikcyjną, stworzoną dla potrzeb dramaturgii filmu, i że nie zamierzaliśmy identyfikować jej z osobą nieżyjącego Prof. dr Jana Stanisława O., który był jednym z biegłych sądowych w autentycznym procesie przeciwko Emilii Małgorzacie Gorgonowej, i którego pamięci i czci nie chcieliśmy w niczym uchybić",b) w punkcie II w ten sposób, że po słowach, na koszt pozwanego Bolesława M. i Janusza M. "dodaje" oraz Przedsiębiorstwa Realizacji Filmów,c) w punktach I i IV w ten sposób, że w tych częściach powództwo oddala.2. Oddala rewizję pozwanych w pozostałym zakresie i znosi wzajemnie koszty postępowania rewizyjnego.Uzasadnienie faktyczneWyrokiem z dnia 29 grudnia 1978 r. Sąd Wojewódzki nakazał pozwanemu Przedsiębiorstwu Realizacji Filmów - Zespoły Filmowe w W. - Zespół Filmowy "X" w terminie 3 miesięcy od dnia uprawomocnienia się wyroku usunięcie i zniszczenie w oryginale i we wszystkich kopiach filmu "Sprawa Gorgonowej" wyświetlanych w kraju lub dopiero przeznaczonych do wyświetlenia, w zapowiedziach reklamowych i w programach do wyświetlania oraz skierowanych do filmoteki czy archiwum, wraz z dialogami, muzyką i efektami dźwiękowymi - sceny, w której występuje postać biegłego Profesora, grana przez aktora Wojciecha P., a mianowicie:W części drugiej filmu, w scenie mającej miejsce w pociągu, od słów wypowiedzianych przez aktora Wojciecha P.: "Można? i następnie słów wypowiedzianych przez S., którego gra Marek W.: "Prosimy… My ciągle o tym samym, panie profesorze…", aż do słów wypowiedzianych przez aktora Wojciecha P.: "Palec pani Rity tego dokonał - nic więcej", to jest wszystkich klatek oznaczonych w liście montażowej: "Akt XIII, od numeru 800 do numeru 811 włącznie", zobowiązał pozwanych Bolesława M. i Janusza M. do opublikowania na ich koszt na łamach "Życia Warszawy" i tygodnika "Kultura" w terminie 4 miesięcy oświadczenia przepraszającego powoda Jana O. i jego rodzinę za uchybienie pamięci i czci nieżyjącego Prof. dr Jana Stanisława O., a w przypadku nieopublikowania powyższego oświadczenia upoważnił powoda do dokonania tego na koszt pozwanych, zasądził na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża od pozwanego Bolesława M. kwotę 5 000 zł, a od pozwanego Janusza M. kwotę 8 000 zł, w pozostałej części powództwo oddalił, zasądzając od pozwanych solidarnie na rzecz powoda koszty procesu.Sąd Wojewódzki ustalił jako okoliczność bezsporną między stronami, że na podstawie scenariusza Bolesława M. i Janusza M. pozwane Przedsiębiorstwo Realizacji Filmów - Zespoły Filmowe, Zespół Filmowy "X", wyprodukowało film w reżyserii Janusza M. pt. "Sprawa Gorgonowej", który w końcu 1977 r. wszedł na ekrany kin stołecznych i wielu innych kin w różnych miastach Polski. Film został oparty na jednym z najgłośniejszych w dwudziestoleciu międzywojennym procesów, znanym powszechnie jako "Sprawo Gorgonowej".W procesie tym Rita Gorgonowa została skazana za zabójstwo 17letniej Lusi Zarembianki początkowo na podstawie wyroku Sądu Okręgowego we Lwowie na karę śmierci, a następnie po uchyleniu powyższego wyroku przez Sąd Najwyższy prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 29 kwietnia 1933 r. na karę 8 lat więzienia. Bezsporne jest również, że w autentycznym procesie przeciwko Gorgonowej występował jako jeden z biegłych sądowych nieżyjący Prof. dr Jan Stanisław O., stryj powoda Jana O.W obecnym procesie powód twierdzi, że występująca w filmie postać biegłego kreowana przez aktora Wojciecha P. - została przedstawiona w sposób nieprawdziwy, uwłaczający pamięci i czci Prof. dr O., wybitnego uczonego polskiego o sławie światowej, co narusza dobro osobiste powoda i zgodnie z art. 23 i 24 kc upoważnia go do żądania odpowiedniej ochrony.Sąd Wojewódzki w związku z zarzutami strony pozwanej rozważył następujące zagadnienia, mające wpływ na rozstrzygnięcie sprawy: kwestię legitymacji czynnej powoda, kwestię identyfikacji postaci biegłego występującego w filmie z osobą Prof. O. oraz problem swobody twórczości artystycznej i jej granic.Zagadnienie legitymacji procesowej czynnej powoda Sąd Wojewódzki rozstrzygnął na korzyść powoda. Sąd Wojewódzki przyjął, że ochrona dobra osobistego, polegającego na kulcie czci osoby zmarłej, przysługuje nie tylko członkom najbliższej rodziny zmarłego, a więc jego współmałżonki i dzieciom, ale także innym osobom bliskim, jeżeli przemawiają za tym okoliczności sprawy. W danym przypadku powód jest bratankiem prof. O., noszącym to samo nazwisko, przy czym Prof. O., który zmarł bezpotomnie, był także ojcem chrzestnym powoda, interesował się jego losem, a gdy powód w okresie działań wojennych został ciężko ranny, stryj uczynił wszystko, aby uratować mu zdrowie, a być może - i życie. Dlatego też fakt, że powód jako jedyny bliski krewny zmarłego poczuł się dotknięty ujemnym przedstawieniem jego postaci w filmie, nie może być w tych warunkach uznany za wyraz nadmiernej wrażliwości, lecz jest zjawiskiem normalnym obiektywnie usprawiedliwionym.Jeżeli chodzi o kwestię identyfikacji biegłego występującego w filmie z osobą Prof. O., to wprawdzie biegły ten nie został nazwany z imienia i nazwiska, jednakże zdaniem Sądu Wojewódzkiego, powód miał pełne podstawy do utożsamiania filmowego "Profesora" z Prof. O. Niesporny jest fakt, że w autentycznym procesie Gorgonowej, Prof. O. był jedną z czołowych postaci i jego opinia legła u podstaw skazującego wyroku, a podobne opinie i poglądy wypowiadał biegły filmowy. Ponadto Prof. O. był jedynym biegłym z zakresu medycyny sądowej i on kierował - podobnie jak biegły filmowy czynnościami i eksperymentami w czasie oględzin miejsca zbrodni w Brzuchowicach. Dlatego też Sąd Wojewódzki dał wiarę zeznaniom powoda i świadków, że oglądając film, utożsamiali postać biegłego filmowego z osobą Prof. O. Sąd Wojewódzki podniósł przy tym, że wprawdzie możliwość kojarzenia osoby biegłego filmowego z Prof. O. dotyczy tylko części widzów filmowych, szczególnie starszego pokolenia, pamiętających autentyczny proces i rolę w nim Prof. O., jednakże zdaniem Sądu Wojewódzkiego, gdyby nawet możliwość ta ograniczała się tylko do kręgu rodziny, przyjaciół i znajomych Prof. O., wystarczyłoby to do uwzględnienia powództwa o naruszenie dobra osobistego powoda.Rozważając z kolei zagadnienia swobody twórczej i jej granic, Sąd Wojewódzki podzielił w zasadzie pogląd biegłego T., że twórca korzysta z dużej swobody w zakresie twórczości artystycznej, ma prawo do reprezentowania własnej wizji otaczającego świata, a gdy tworzy dzieło oparte na wydarzeniach autentycznych, ma prawo do ich krytycznej oceny, indywidualnego rozmieszczenia akcentów i do subiektywnego spojrzenia na minione wydarzenia i występujących w nich ludzi. Granicą swobody twórczej jest jednak nienaruszanie praw podmiotowych obywateli i zasad współżycia społecznego.Zdaniem Sądu Wojewódzkiego pozwani w konkretnej sprawie granice te przekroczyli. Kamuflaż osoby Prof. O. był bardzo płytki, łatwy do rozszyfrowania, a sposób przedstawienia tej postaci ośmieszał ją i uwłaczał jej czci i pamięci. Dotyczy to zwłaszcza sceny w pociągu, w której biegły filmowy w rozmowie z sędziami przysięgłymi wyraził kategoryczny pogląd, że zabójstwo Lusi Zarembianki nie było morderstwem z lubieżności, lecz "sztuczką" pani Gorgonowej i że dokonał tego "palec pani Rity". Scena ta jest całkowicie dziełem fantazji twórczej pozwanych. Zdaniem Sądu Wojewódzkiego jest nie do pomyślenia, aby uczony tej miary co Prof. O. posunął się do niedopuszczalnego, pozaprawnego oddziaływania na sędziów przysięgłych. Dlatego też Sąd Wojewódzki uznał za uzasadnione żądanie powoda usunięcia z filmu i wszystkich jego kopii powyższej sceny.Sąd Wojewódzki uznał także za słuszne, aby pozwani publicznie przeprosili powoda i jego rodzinę za wyrządzoną im krzywdę moralną przez ogłoszenie odpowiedniego oświadczenia w prasie. Przyjmując, że działanie pozwanych miało charakter umyślny, Sąd zasądził od nich na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża na zasadzie art. 448 kc odpowiednie nawiązki.Od powyższego wyroku wnieśli rewizje wszyscy pozwani z wnioskiem z jego zmianą i oddalenie powództwa.Uzasadnienie prawneSąd Najwyższy rozważył, co następuje:Skarżący podtrzymują w swoich rewizjach zarzut braku legitymacji czynnej powoda do wytoczenia powództwa o ochronę dobra osobistego. Zarzutu tego Sąd Najwyższy nie podzielił.Art. 23 kc nie zawiera wyczerpującego katalogu dóbr osobistych człowieka podlegających ochronie. Nie wymienia on w szczególności kultu osoby zmarłej jako jednego z takich dóbr przysługujących człowiekowi. Dobro to znalazło natomiast dość szerokie naświetlenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego, co spotkało się z pełną aprobatą doktryny. W sprawach rozpoznawczych dotychczas przez Sąd Najwyższy (powoływanych przez skarżących w I instancji i w rewizji) o ochronę dobra osobistego występowały z reguły osoby najbliższe zmarłemu, tj. jego współmałżonek lub dzieci, powołując się na swe prawo osobiste okazywania czci i kultu zmarłemu najbliższemu członkowi rodziny. Z powyższego stanu rzeczy nie wynika jednak - wbrew poglądowi skarżących - że tylko te osoby najbliższe mogą korzystać z ochrony przewidzianej w art. 23 i 24 kc. Takie ograniczenie nie wynika ani z tekstu art. 23 kc, ani z dotychczasowego orzecznictwa Sądu Najwyższego. Dlatego też należy przyjąć, że uwłaczanie pamięci zmarłego może stanowić naruszenie dobra osobistego każdej osoby, której stosunek ze zmarłym był na tyle bliski, iż uchybianie jego czci narusza sferę uczuciową tej osoby.W przeważającej części doktryny wypowiada się pogląd, że przy ocenie, czy danej osobie przysługuje ochrona związana z uwłaczaniem pamięci osoby zmarłej, stosować należy kryteria obiektywne. Oznacza to, że stosunek bliskości powinien być tego rodzaju, iż według przeciętnych typowych reakcji można przyjąć, że osoba ta została boleśnie dotknięta - naruszeniem pamięci i czci osoby zmarłej. Pogląd ten należy uznać w zasadzie za słuszny, przeciwne bowiem stanowisko prowadziłoby do wysoce niepożądanych konsekwencji. Z jednej strony piętrzyłyby się poważne trudności natury dowodowej, trudno bowiem dokonać oceny natężenia ujemnych przeżyć osoby obcej zmarłemu, która jednak twierdzi, że przeżyć tych doznała i że jej dobro osobiste zostało w ten sposób naruszone. Ponadto prawo nie może chronić uczuć irracjonalnych czy też przeżyć osób nadmiernie uczuciowych. Wreszcie dopuszczenie tak szerokiego kręgu osób legitymowanych do ochrony przewidzianej w art. 23 i 24 kc mogłoby stać się pretekstem do szukania przez te osoby sensacji, zwłaszcza gdy osoba zmarła, przedstawiona w dziele sztuki, stanowi postać historyczną lub szeroko znaną.W danej sprawie jednak żadne z tych niebezpieczeństw nie zachodzi. Powód jest bratankiem zmarłego Prof. O. i jego synem chrzestnym, a na skutek jego bezpotomnej śmierci, jedynym żyjącym bliskim członkiem rodziny noszącym to samo nazwisko. Powód otaczał szacunkiem swego stryja, wybitnego uczonego, znanego w kraju i za granicą i utrzymywał z nim stosunki rodzinnoosobiste. Dlatego też stosując nawet ściśle obiektywne kryteria, można uznać za wiarygodne, że powód doznał ujemnych przeżyć, oglądają film, w którym postać jego stryja została w jego przekonaniu ośmieszona czy przedstawiona w niekorzystnym świetle.W związku z powyższym nie są istotne zarzuty rewizji, że powoda łączyły ze zmarłym stryjem stosunkowo rzadkie kontakty osobiste ze względu na różne miejsca zamieszkania i że powód reprezentujący inny zawód nie interesował się pracą naukową swego stryja, a nawet nie orientował się bliżej w jego uczestnictwie w procesie Gorgonowej. Przyczyny bowiem wyżej wskazane są wystarczające dla przyjęcia, że powodowi przysługuje legitymacja czynna do żądania ochrony przewidzianej w art. 23 i 24 kc.W konsekwencji należy uznać, że legitymacja do żądania ochrony dobra osobistego, naruszonego uwłaczaniem pamięci osoby zmarłej, przysługuje nie tylko najbliższym członkom rodziny, lecz także innej osobie bliskiej, jeżeli stopień tej bliskości czyni wiarygodnym, że została naruszona sfera uczuciowa tej osoby związana z kultem pamięci zmarłego. Legitymacja ta przysługuje w szczególności bratankowi osoby zmarłej, który na skutek bezpotomnej śmierci swego stryja jest jedynym żyjącym bliskim krewnym zmarłego i którego stosunki osobistorodzinne ze stryjem uzasadniają przyjęcie, że dotkliwie odczuł uchybienie jego pamięci i czci.Przechodząc z kolei do zagadnienia utożsamienia biegłego sądowego występującego w filmie "Sprawa Gorgonowej" z osobą Prof. O., należy przede wszystkim stwierdzić, że wszyscy pozwani od początku procesu twierdzili, że nie było ich zamiarem takie utożsamienie, czemu dali wyraz przez nieopatrzenie postaci biegłego nazwiskiem, chociaż inne postaci filmowe występowały pod swoimi autentycznymi nazwiskami. Pozwani twierdzili, że biegły, odtwarzany przez aktora Wojciecha P., jest postacią fikcyjną, stworzoną dla potrzeb dramaturgii filmu.Sąd Wojewódzki nie przypisał tym twierdzeniom znaczenia, wychodząc z założenia, że nie są istotne intencje twórców, lecz fakt, że część widzów, zwłaszcza starszego pokolenia pamiętającego autentyczny proces Gorgonowej i zwłaszcza spośród medyków i prawników kojarzy sobie postać biegłego filmowego z Prof. O., występującym w autentycznym procesie.W związku z powyższym należy przede wszystkim stwierdzić, że Prof. O. nie był jedynym biegłym występującym w autentycznym procesie Gorgonowej. W procesie tym występowało szereg biegłych, wypowiadających się na ten sam temat do biegły O., jak kwestia plam krwi oraz możliwości morderstwa seksualnego czy też jego symulowania. W oględzinach na miejscu przestępstwa w Brzuchowicach brali udział poza dr O. biegły dr J. i dr Z. Jak wynika z własnych wspomnień prof. O. ("Wybrane przypadki z praktyki sądowolekarskiej", P.Z.W.L., Warszawa 1964, s. 95-96), jednej z istotnych czynności w czasie wizji lokalnej, polegających na mierzeniu czasu, potrzebnego dla dokonania zabójstwa i obejścia willi, dokonywał na podstawie pomiarów stoperem nie biegły O., lecz biegły J.W tych warunkach twierdzenie pozwanych, że występująca w filmie postać jednego tylko biegłego nie powinna być utożsamiona z dr O., czy też jakimkolwiek innym konkretnym biegłym, gdyż stanowi ona fikcyjną syntetyczną postać kilku biegłych, znajduje oparcie w rzeczywistych danych autentycznego procesu. Bezsporne jest wprawdzie, na co zwrócił uwagę Sąd Wojewódzki, że główną rolę w procesie odegrał dr O., gdyż jego opinia niekorzystna dla oskarżonej legła u podstaw wyroku skazującego, jednakże nie wystarcza to do przyjęcia, że biegły kreowany przez Wojciecha P. miał być właśnie dr O., a nie syntetyczną postacią kilku biegłych.Sąd Wojewódzki słusznie wprawdzie odrzucił jako zbyt daleko idący pogląd reżysera Andrzeja W., zeznającego w procesie w charakterze strony (jako przedstawiciel pozwanego Zespołu Filmowego "X"), że "sprawa likwiduje się w momencie, kiedy nie występują nazwiska". Fakt bowiem, że dana postać nie została opatrzona nazwiskiem, względnie nawet została opatrzona nazwiskiem fikcyjnym, nie może być uznany za wystarczający, jeżeli rzeczywistą intencją twórcy jest pokazanie tej właśnie znanej postaci, jeżeli dąży on do tego, aby widz, względnie czytelnik, rozpoznał w zaszyfrowanej postaci właściwą osobę a kamuflażu używa jedynie w celu uniknięcia odpowiedzialności prawnej, względnie z innych pozaartystycznych względów.W danej jednak sprawie brak podstaw do zakwestionowania prawdziwości oświadczeń pozwanych, że ich intencją nie było pokazanie autentycznego biegłego dr O., i że nie mieli zamiaru uchybienia jego pamięci i czci i kreowana w filmie postać stanowi syntetyczną anonimową postać biegłego, wyostrzoną dla potrzeb dramaturgii filmu i służącą do zilustrowania jego tezy ideowoartystycznej. Prawdziwość tego oświadczenia znajduje potwierdzenie w fakcie, że w autentycznym procesie Gorgonowej występowało istotnie wielu biegłych, a przede wszystkim w całej ideowoartystycznej wymowie filmu, który nie zmierzał do zdyskredytowania jakiejkolwiek określonej osoby, lecz do przedstawienia trudności procesu sądzenia w atmosferze nacisku opinii publicznej, którą od początku wypowiadała się przeciwko Gorgonowej.Według twierdzeń pozwanych znajdujących odzwierciedlenie w filmie zmierzali oni do przekazania widzom tezy, że proces przeciwko Gorgonowej nie był prowadzony w atmosferze bezstronności, stanowiącej niezbędny czynnik wymiaru sprawiedliwości. Opinia publiczna bowiem, wypływająca z tradycyjnej mieszczańskiej moralności, z góry potępiła kobietę, która żyła w jawnym konkubinacie z żonatym mężczyzną, mieszkała z nim pod jednym dachem i miała z nim dziecko, chociaż żona tego mężczyzny żyła i przebywała w zakładzie psychiatrycznym. Przeciwko Gorgonowej przemawiał także w rozumieniu tejże opinii fakt, że była cudzoziemką i reprezentowała obcy typ filmowy. Twórcy filmu chcieli pokazać, że pod naciskiem tej opinii znalazły się także niektóre czynniki biorące udział w przygotowaniu procesu i sądzeniu Gorgonowej. Ich upostaciowaniem w filmie stał się aspirant policji prowadzący początkowe dochodzenie, pierwszy prokurator wyraźnie stronniczo prowadzący sprawę (następnie odwołany) i anonimowy biegły, drastycznie wypowiadający swoją opinię, że ofiara nie była przedmiotem mordu i lubieżności, lecz że defloracji dokonał "palec Gorgonowej". Z drugiej strony w filmie przedstawiono też szereg osób (sędziowie, drugi prokurator), którzy rzetelnie i obiektywnie starali się dojść do prawdy w tym trudnym poszlakowym procesie.Niezależnie od tego, czy ta subiektywna wizja scenarzysty i reżysera odpowiadała realiom, należy stwierdzić, że do takiej wizji artysta miał prawo w ramach swojej swobody twórczej. Film "Sprawa Gorgonowej" jest bowiem filmem fabularnym a nie dokumentalnym, chociaż opartym o autentyczne wydarzenia. Jest to więc film twórczy, w którym artysta mógł przetwarzać rzeczywistość zgodnie ze swoim widzeniem świata, mógł również wprowadzić sceny i postaci nieistniejące.Obrona pozwanych, że niekorzystnie przedstawiona postać biegłego kreowana przez W.P. była niezbędna dla uwypuklenia tezy ideowoartystycznej filmu, prowadzi z kolei do konieczności rozważenia spornej kwestii granic swobody twórczej artysty kreującego dzieło sztuki.Sąd Wojewódzki prawidłowo przyjął, że zagadnienie powyższe jest o tyle trudne, że następuje w nim starcie się dwóch ważnych dóbr osobistych chronionych przez prawo: prawo artysty do swobodnej twórczości i prawa każdego człowieka do ochrony własnej czci i kultu pamięci osób mu bliskich. Zasadnie też Sąd Wojewódzki uznał, że dążenie niektórych twórców, względnie niektórych kierunków artystycznych do nieograniczonej swobody twórczej, nie może znaleźć aprobaty prawa. Mimo bowiem niewątpliwego prawa twórcy do pełnego rozwoju swej osobowości artystycznej i w związku z tym do swobody twórczej, prawo to musi natrafić na pewne granice. Granice te - przy uwzględnieniu całej złożoności problemu - są podobne jak granice korzystania z wszelkich innych praw człowieka. Są nimi nienaruszanie podstawowych dóbr innego człowieka i zasad współżycia społecznego.Te generalne wytyczne nie zawsze są łatwe do zastosowania w konkretnej sprawie. Można ogólnie przyjąć, że jeżeli określona postać występująca w dziele sztuki (filmie, literaturze itp.) została przez autora nazwana prawdziwym imieniem i nazwiskiem, obowiązkiem autora jest powstrzymanie się od przedstawienia tej postaci w nieprawdziwym a niekorzystnym świetle. Podobne zasady obowiązują, gdy wprawdzie autor nie nazywa swego bohatera prawdziwym nazwiskiem a wprowadza tzw. postać z kluczem, jednakże intencją jego jest, aby widzowie czy czytelnicy odszyfrowali właściwą osobę. I w takiej sytuacji autor również nie może pozwolić sobie na ośmieszanie tej osoby czy przedstawienia jej negatywnego a nieprawdziwego obrazu. Swoboda twórcza nie może bowiem służyć uwłaczaniu czci lub pamięci określonej osoby, twórca nie może nadużywać tak potężnego instrumentu, jakim jest dzieło artystyczne, dla obrażania godności ludzkiej.Inaczej przedstawia się sytuacja, gdy - w dziele sztuki występuje anonimowa postać, posiadająca wprawdzie pewne cechy rzeczywiście istniejącej osoby (żyjącej lub zmarłej), jednakże wprowadzona w celu zilustrowania szerszej tezy dzieła. Na plan pierwszy wysuwają się bowiem wówczas nie indywidualne cechy tej osoby, lecz ideowoartystyczna wymowa dzieła. Dlatego nie można w takiej sytuacji przypisać twórcy przekroczenia granic swobody twórczej, nawet jeżeli postać tę wyposaży w negatywne cechy, niezbędne dla uwypuklenia zasadniczej tezy dzieła.W sprawie niniejszej biegły filmowy nie został opatrzony nazwiskiem, a chociaż niektóre okoliczności mogły nasuwać skojarzenie jego osoby z nazwiskiem Prof. O., nie musiały one prowadzić do utożsamiania obu tych postaci, zwłaszcza że w autentycznym procesie, nie wyłączając oględzin w Brzuchowicach, występowali także inni biegli sądowi. Z drugiej strony, brak jakichkolwiek podstaw do zakwestionowania prawdziwości oświadczeń pozwanych, że ani nie mieli oni potrzeby ani nie było ich intencją przedstawienie w filmie osoby Prof. O., i że anonimowa postać biegłego filmowego służyła tylko do zilustrowania szerszej tezy filmu.Skarżący podnoszą ponadto w swoich rewizjach, że możliwość kojarzenia postaci biegłego filmowego z osobą Prof. O. dotyczyła tylko niewielkiej liczby widzów kinowych, nieproporcjonalnie niskiej w stosunku do milionowej widowni. Zdaniem skarżących zniszczenie w tej sytuacji - przez wycięcie spornych scen - wartości artystycznej filmu, wyprodukowanego znacznym kosztem, nie znalazłoby aprobaty społecznej i że z tych również przyczyn powództwo winno ulec oddaleniu (art. 5 kc).Zarzut powyższy jest jednak bezprzedmiotowy o tyle, że jak wyżej wskazano, nie zachodzą w ogóle wystarczające przesłanki do identyfikacji postaci biegłego filmowego z osobą Prof. O. a pozwani nie zamierzali naruszyć kultu jego pamięci. Już więc z tych przyczyn zasadnicze żądania powoda usunięcia z filmu scen, w których występuje biegły, nie mogło być uwzględnione w świetle art. 23 i 24 kc.Skarżący podnoszą wreszcie, że powód nie powinien czuć się szczególnie dotknięty sposobem przedstawienia sylwetki biegłego filmowego, gdyż wyrażane przez niego poglądy, nie odbiegają w swej merytorycznej treści od autentycznej opinii Prof. O., który także odrzucił tezę obrony o mordzie z lubieżności i przyjął, że mord ten został sfingowany przy użyciu "palca". Kwestia ta w świetle podniesionych poprzednio okoliczności ma znaczenie drugorzędne. Stwierdzić jednak należy, że zachodzi istotna różnica między wydaniem opinii, że zgwałcenie ofiary było symulowane przy użyciu palca (jak to stwierdził biegły O. w autentycznym procesie), a wypowiedzią biegłego filmowego, że dokonał tego "palec p. Rity". Ponadto biegły O. wydał swą opinię na sali sądowej, a biegły występujący w filmie uczynił to w prywatnej rozmowie z sędziami przysięgłymi w pociągu.Z przyczyn jednak poprzednio wskazanych, Sąd Najwyższy uznał, że brak jest przesłanek do uwzględnienia zasadniczego żądania powoda usunięcia z filmu "Sprawa Gorgonowej" a także ze wszystkich jego kopii scen, w których występuje postać biegłego, kreowana przez Wojciecha P. Skoro bowiem biegły ten w intencji twórców filmu nie miał być prof. O., a brak też dostatecznych obiektywnych przesłanek do utożsamiania go z prof. O. wbrew intencjom twórców filmu, nie zachodzi potrzeba usunięcia inkryminowanych scen.Nieuzasadniony jest również wyrok Sądu Wojewódzkiego w tej części, w której nakazuje pozwanym zapłacenie odpowiedniej nawiązki na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża. Art. 448 kc uzależnia powyższe roszczenie od umyślnego naruszenia dóbr osobistych poszkodowanego, w danej zaś sprawie umyślność działania nie zachodzi, albowiem intencją autorów filmu nie było uwłaczanie pamięci prof. O., lecz stworzenie anonimowej postaci dla potrzeb dramaturgii filmu.Sąd Najwyższy uznał natomiast za uzasadnione żądanie powoda umieszczenia odpowiedniego ogłoszenia w prasie. skoro bowiem w subiektywnym odczuciu powoda postać biegłego kreowana w filmie kojarzy się z postacią jego stryja, co wywołuje u powoda ujemne przeżycia psychiczne a do takiego skojarzenia niektóre sceny i wypowiedzi dają podstawę, powód może żądać satysfakcji przez publiczne oświadczenie ze strony twórców i producenta filmu, że nie było ich intencją uwłaczać czci i pamięci prof. O. i że występująca w filmie postać biegłego jest postacią fikcyjną, która nie może i nie powinna być identyfikowana z osobą nieżyjącego Prof. dr Jana Stanisława O.z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji.
Powiązane orzeczenia
- I CSK 346/08 2009-09-23Czy ochrona prawna dobra osobistego w postaci kultu pamięci osoby zmarłej jest uzależniona od zakresu ochrony dóbr osobistych tej osoby za życia?
- IV CSK 634/10 2011-09-29Czy naruszenie dóbr osobistych powoda polegające na umieszczeniu na nagrobku napisu sugerującego brak ojca zmarłego dziecka, uzasadnia zobowiązanie pozwanej do umożliwienia zmiany napisu na taki, który uwzględniałby uczu…
- IV CSK 113/10 2010-10-21Czy sprzeciw jednej z osób bliskich zmarłego wobec zmiany napisu na nagrobku, mający na celu upamiętnienie zasług zmarłego, narusza dobra osobiste drugiej osoby bliskiej, która pragnie dokonać takiej zmiany?
- II CSK 237/07 2007-09-20Czy naruszenie dobra osobistego w postaci kultu pamięci osoby zmarłej przez bezprawne rozdzielenie prochów i pochowanie ich w dwóch różnych miejscach może być podstawą do uwzględnienia roszczenia o zobowiązanie do przeni…
- I CR 364/74 1975-02-05Czy naruszenie dóbr osobistych w postaci prawa autorskiego po śmierci twórcy może być dochodzone przez jego rodziców, nawet jeśli małżonek zmarłego zrzekł się roszczeń?
Powołane przepisy
art. 23art. 448 kcArt. 23 kcart. 5 kc
Źródło: Baza Orzeczeń Sądu Najwyższego (sn.pl), pozyskano 18.07.2026.